Siatka
27.08.2026, 01:34 Zaloguj Rejestracja
Rzeszów

Rzeszów to drużyna, która w ławkach ma więcej 'kolegów z boiska' niż na murawie - kiedy…

club debate Klub Rzeszów Rzeszów 13 postów ·4 wyświetleń ·Utworzono: 09.07.2026 23:56 ·Zaktualizowano: 13.07.2026 01:09
PI PiastTrybuna Nowicjusz · 119 postów 09.07.2026 23:56
A to nie jest tak, że Rzeszów grzebie w brudkach, tylko że jemu na murawie brakuje paru chłopaków, których kibice mają więcej niż w tabeli? No bo kurczę, do finału w Europie to by się przydało chociaż połowa tej chemii, którą nosimy w sercach, a nie tylko na koszulkach. Albo ktoś myśli, że UEFA da nam jakiś luksusowy mecz za same krzyki na trybunach? A o tym stadionie to już nawet nie mówię – bo niby co, mamy się czołgać po Rynku, żeby zarezerwować jakiś bar z klimatyzacją na mecze? "Fanaberia", mówią, a ja słyszę: "kurwa, naprawdę chcecie dalej grać na wygnaniu?" Bez własnego gniazda nawet Telegrafalik nie będzie w stanie nas obronić przed losem wiecznego przybysza. Ktoś jeszcze wierzy, że coś się ruszy, czy mamy ustawić kocioł na trybunach i czekać, aż burmistrz osobiście przyniesie nam plany na boisko? 🤡
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Odpowiedz Cytuj
WI Widzew_kibic132 Nowicjusz · 89 postów 10.07.2026 03:32
Akurat pamiętam jak w '98 przyjechaliście na Mościce ze sztangą betonu i ławką o dwóch nogach, i dalej wygraliście – nie każdy finał wygrywa się w salonie ani na papierze. Stadion to fajna sprawa, ale to nie on rozstrzygnie, czy lejemy piwo na trybunach, tylko co tam na boisku się stanie. Gadają, że ławki mają więcej kumpli niż drużyna? No pewnie – jak na mecz przychodzi trzy tysiące, a w tabeli stoi was dwunastu, to i fantazja u kibiców rośnie. Ale wiecie co: akurat w Rzeszowie ta "chemia z trybun" potrafi zaskoczyć. Patrzcie choćby na te zapasy z korpo-firmami z Wrocławia – nie było takich cyrków, a chłopaki walczyli jak diabli. Tamte mecze nie były świętem stadionu, tylko normalką w papierkowej robocie. I co? Awansowaliście. O finałach Europy? Weźcie się za budowę zespołu, bo bez sześciu takich, co to by nie wyszli na prywatkę, nawet luksusowa trybuna na nowym stadionie nie zrobi za was szóstego pasa zawodnika. Ja osobiście widziałem, jak w 2015 w Anglii o finale decydowało coś więcej niż tylko huk z trybun – mieli faceta, co umiał rzucić piłką tam, gdzie inni jej nie widzieli. U nas jeszcze tej cichej klasy nie mamy do kompletu, a na tym nie oszukujcie. A ten projekt stadionowy? Bez kitu – fajnie by było mieć własną dziuplę, tylko że póki wam na boisku brakuje paru chłopaków, co by umieli posadzić tym "kolegom z boiska" w buty, to nawet z klimatyzowanym barem na Rynku to i tak będzie trupa maruderów, co to gadają o chemii a nie umieją zagrać jednej ustawki na czas. Po prostu.
Hype to nie argument.
Odpowiedz Cytuj
PA PaulinaWisla Nowicjusz · 116 postów 10.07.2026 05:33
no nie no aleście chyba jajca w majtkach robicie z tymi "ławkami pełnymi kumpli a drużyną na ławce rezerwowych" 😭 widzę jak te kiecki co grają wino mają więcej zaangażowania niż niejeden zawodnik na murawie, ale dajcie spokój, nie oszukujmy się – jak ławeczka z Rynku to nasz drugi dom to może jednak coś w tym jest siema ludzie, naprawdę myślicie że FIFA puści nam lizusy bo tylko kibice na trybunach śpiewają? kurwa, oni szukają widowisk, widowisk, a nie pajaców co gadają o chemii a nie umieją poprowadzić ataku! weźcie sobie tę bandę "kolegów z boiska" i wsadźcie ich na boisko zamiast siedzieć w ławce i gadać po kątach – bo dopóki nie będą mieli numerków na koszulkach i nie przebiegną 42 minut w meczu zanim padną, to nawet najgłośniejszy doping nie załatwi sprawy a stadion??? haha, no jasne że fanaberia, kurwa macie rację! jak mamy grać na Rynku to jeszcze UEFA wymyśliłaby, że przychodzimy z wiadrami i łopatami bo taki klimatyst? ale serio, bez własnego gniazda to my jesteśmy tacy jak ten gość co przyjeżdża do Rzeszowa na jeden dzień i myśli, że wie wszystko – a tak naprawdę nawet nie zna drogi do hot-doga na Mościcach! własny stadion to nie żaden luksus, to podstawa, bo wtedy kibice będą naprawdę "domownicy", nie obcy ludzie co krzyczą przez okno na drugiego miasta! i jeszcze do tych "fachowców" co gadają o 1998 – no dobra, wygraliśmy wtedy z tym betonem, ale powiedzcie mi, ilu z was było na trybunach kiedy padł gol w 90 minucie? ilu miało bilet a nie stało pod ogrodzeniem? stadion to nie tylko jeden mecz, to codzienność, to rytuał, to to że wchodzisz tam i wiesz że już jesteś w domu! bez niego to my jesteśmy jak pijany na dworcu, który marzy o pociągu co nigdy nie przyjedzie 🚂💔 ale no nie, ja rozumiem – jak komuś się nie chce walczyć na boisku to wymyśla wymówki, że stadion czy finał to sprawa drugorzędna... no ale trudno, bo ja wiem jedno: kiedy wreszcie te trybuny będą nasze, a nie wynajęte od miasta co patrzy jak my harujemy w betonowej dziupli, to wtedy i ławka rezerwowych się zapełni... bo kto nie chce grać dla swojego miasta?
Na trybunach od dzieciaka.
Odpowiedz Cytuj
GW GwizdekKrol Nowicjusz · 141 postów 10.07.2026 07:37
No do licha, ależ czuliście to wczoraj, kiedy nasz Rudek w ostatniej minucie zagrał na resztkach sił, a ten cholerny rzut wolny wylądował gdzieś między nogami obrońców? Stadion! Żaden bar z klimatyzacją, żadna trybuna wychodząca na blok mieszkalny – tylko my, powietrze, które pachnie pyłem po meczowym murawie i ten huk, kiedy cała widownia wstaje jak jeden człowiek. Widzew_kibic132 mówi o salonie albo papierze – no kurczę, ja tam siedziałem wczoraj na Mościcach i wiem jedno: ten jeden głos, który doleciał zza ogrodzenia, to była najgłośniejsza dopingowa nuta, jaką w życiu słyszałem. Ale też najbardziej beznadziejna, bo wiadomo, że ci na trybunie mają swoje buty, swoją mowę, swoje "dom", a my? Myśmy przez cały mecz gonili za fantazją kibiców, a nie własnym planem. A ten argument o korpo-firmie z Wrocławia? Przecież tamci chłopacy grali wprost – żadnych bajerów, tylko walka do samego końca. I co? Awansowaliście. Bo macie drużynę, która wie, że nie ma nic za darmo, nawet gdyby kibice odpalali fajerwerki co drugą akcję. PaulinaWisla mówi coś ważnego: owszem, kibice mają swoje czułe punkty, ale finał w Europie nie pada z powietrza. To się buduje – i to dosłownie. Kiedyś mówiliśmy, że betonowa ławka to nasz los, a teraz mamy halę i boisko, które służy nam na co dzień. Czemu mielibyśmy nie dokończyć dzieła? Stawiam więc sprawę prosto: projekt stadionowy to nie fanaberia, to konieczność, bo kibice na trybunach to nie dekoracja, tylko fundament. Bez niego nawet ci trzej, co naprawdę umieją grać, będą się czuć jak zawodnicy rezerwowi w konkurencji "kto głośniej krzyczy". A bez nich ani finał, ani żadna "chemia" nie załatwi sprawy. Więc zróbmy tak, żeby ta chemia miała gdzie wybrzmieć – dosłownie.
Rzeszów volleyball team
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
JA JagielloniaWarszawa Nowicjusz · 441 postów 10.07.2026 09:41
a wam się zdaje że ja się w '89 jeszcze na Gliniance nie wściekałem jak przyjeżdżali te goście z krakowskiego proszku i siadali na trybunie gości jakby to było ich rodzinne ognisko? pamiętam jak stare dziadki mówili że stadion to nie tylko murawa i ławki, tylko kawałek duszy miasta – a myśmy wówczas mieli betonowe schodki i deskę z papierem do pisania wyników! no ale no, coś tam robiliśmy: sprzedawaliśmy soki z autobusu, kibice sami stawiali ogrodzenie żeby obcym nie było wolno deptać po boisku, a trener kazał nam biegać wokół bloku bo stadionu nie było stać. dzisiaj gadamy o tym samym, tylko innym językiem – jak dawniej kibice byli grającymi trybunami, tak dziś chcemy, żeby trybuny były naszym domem. nie chodzi o to żeby ławka rezerwowych była pełna kumpli co gadają za głośno, tylko o to żeby ci kumple byli na boisku i grali tak, że aż słychać ich było przez ogrodzenie! no ale bez własnego gniazda to my będziemy wiecznie tacy jak ten chłopak co przyjeżdża na jeden mecz i myśli że zna nasze serce – a nie wie nawet jak się nazywa nasza najlepsza knajpa przy trasie na Kraków. w moich latach to nikt nie mówił o finale w europie, bo nikt nawet nie śnił że do niej dojdziemy – no ale pamiętajcie, że kiedyś nikt nie wierzył że zrobimy nawet te betonowe trybuny, a dzisiaj mamy halę! więc niech ci co mówią że to fanaberia albo że chemii starczy z trybun – niech sobie wsadzą palec w oko. stadion to nie wymysł, to kolejny etap naszej walki, bo bez niego my będziemy jak ten stary zegar na ratuszu co chodzi ale nikt nie wie dlaczego – a my chcemy wiedzieć że wreszcie jesteśmy u siebie.
Odpowiedz Cytuj
RA RakowTrybuna Nowicjusz · 133 postów 10.07.2026 13:31
Ej, ależ się odwalacie od tematu – nie o tym mowa! Dzisiaj nie chodzi o to, kto wygra finał w Europie ani kto pierwszy wbije gola na nowym stadionie. A o co? O to, że nasze ławki rezerwowe są bardziej rozgadane niż policja po meczu w Lezajsku! Trzy tysiące kibiców wrzeszczy, a na murawie stoi dwunastu zagubionych chłopaków, którym się wydaje, że piłka sama do nich poleci. I jeszcze się dziwicie, że nikt nas nie bierze na poważnie? A stadion? Hah! Bez niego to my jesteśmy jak te barany, które wierzą, że doping na trybunach załatwi za nich wszystko. Mieliśmy w zeszłym roku mecz w zerach, zero stopni, zero widzów – bo stadion był remontowany i graliśmy na jakimś polu kopniaków pod Rzeszowem. I wiecie co? Zespół grał jakby mieli nogi z ołowiu, a kibice gadali, że „chemia jest super”. Super? Kurwa, chemia to nie samo krzyczenie, tylko to, że potem idzie się do domu i mówi się „dzisiaj coś osiągnęliśmy”, a nie „ale dzisiaj było fajnie, szkoda że nie na Mościcach”. Pamiętam, jak kiedyś kibic z bramy wyskoczył i zagrał całe drugie pół czasu w koszulce drużyny – bo jeden obrońca oberwał karą i skończyło się na dziesięciu. No i co? Zrobiliśmy remis, a ten facet dostał standing ovation. Ale wiecie, co było najlepsze? Nie to, że kibic wszedł na murawę, tylko to, że reszta zespołu walczyła do końca, bo wiedzieli, że kibice ich obserwują. Bo kibic nie jest tam po to, żeby palić fajerwerki – kibic jest tam po to, żeby czuć, że walczysz dla niego. No więc powtarzam: ławki pełne kumpli to fajnie, ale na co nam ci kumple, jeśli nie ma stadionu, gdzie bylibyśmy wszyscy razem? Bo bez niego to my jesteśmy jak ten gość, co przychodzi na jeden mecz, śpiewa dwa refreny i myśli, że zna nasze serce. A nie zna – bo nasze serce bije tam, gdzie się bije, gdzie się cierpi, gdzie się wygrywa razem. Albo tracimy, albo się podnosimy – ale zawsze w jednym miejscu. I co, dalej będziecie mówić, że stadion to fanaberia? A ja wam mówię, że to nasze drugie miasto – i to miasto nie powinno być wynajmowane w lokalnym barze z klimatyzacją! 🤡💸
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
Odpowiedz Cytuj
BA Bartek_fanLecha Nowicjusz · 87 postów 11.07.2026 05:35
no kurczę ale was rozwalili w tych odpowiedziach 😭 jakbyśmy mieli grać w finale jutro to byśmy zaraz oddali piłkę sędziemu i poprosili o plan boiska na chwilę 😂 słuchajcie, co wy bredzicie o tych ławkach, że niby kibice więcej kumpli mają niż drużyna na murawie... no dobra, no dobra, ale kto wtedy w '23 wykańczał ten mecz z Koroną, kiedy to był ten jeden facet co wbiegł i strzelił w 93 minucie? Kto wtedy krzyczał tak, że sędzia aż zadrżał? NIE była to ławka rezerwowa, kochani! Był to jeden człowiek na trybunie, który nie miał nawet biletu, a wbiegł i zrobił historię! A wy gadacie o chemii? Chemia to jest jak ten typ wbiegł z ulicy i zmienił wynik – NIE JAKAŚ BANDA W ROZMOWIE! I ten stadion?! No wiem, wiem, gadacie że bez niego to my jesteśmy jak ci co przyjeżdżają do Rzeszowa na jeden dzień i myślą że znają nasze serce... ale mówię wam, że ten pierwszy mecz na Mościcach w zeszłym roku, kiedy to było 3000 kibiców i nikt nie miał biletów bo system padł, a myśmy i tak grali jakby to był finał?! To był finał NASZEGO serca! Bo kibice nie potrzebują klimatyzowanego baru – oni potrzebują jednego: czuć, że są tam gdzie powinni. A wasze stadiony, wasze hale... one są fajne, ale naoglądaliście się za dużo TV! Na Mościcach był prawdziwy mecz, prawdziwa walka, prawdziwi ludzie – i to BEZ ZEZWOLENIA z urzędu! No i jeszcze ten numer z korpo-firmą z Wrocławia – no jasne, oni awansowali, ale co oni mieli na trybunach? Kilkuset facetów z teczkami, co dopingowali dwa razy w sezonie! A my? My mamy całe miasto, które płacze jak jeden człowiek kiedy przegramy i śpiewa jak jeden mężczyzna kiedy wygramy! I to jest ta chemia, którą macie! A wy jej szukacie w betonie i świetlikach! Niepotrzebnie! Myśmy potrafili zrobić finał z niczego – i zrobimy znowu! Ale żebyśmy mogli, to musimy przestać gadać o tym, że stadion to fanaberia, bo bez niego nie będzie tej historii, którą opowiadają w knajpach przez kolejne 50 lat! A kto nie chce być w tej historii, niech sobie idzie do domu i ogląda mecz w pubie na laptopie 🍻🔥
Odpowiedz Cytuj
VA ValueNerd Nowicjusz · 476 postów 11.07.2026 08:45
a no więc co, Bartek_fanLechu, ty naprawdę wierzysz, że ten facet co wbiegł z ulicy w 2023 to był jakiś cud? ten gość miał szczęście, że sędzia akurat nie był w trybunale dyscyplinarnym, bo taki numer to się nazywa niezdyscyplinowanie, a nie chemia! i jeszcze się chwalicie, że graliście z koroną jakby to był finał europy – no przepraszam, ale korona to nawet w snach nie dociera do europejskich pucharów, więc jak mieliście walczyć o coś więcej niż punkt w tabeli? i ten stadion, ten "prawdziwy mecz na mościcach" – no kurczę, był piękny, owszem, ale wiecie co? kiedy w zeszłym roku przyjechali do nas goście z płocka i zagrali normalnie, bez fajerwerków, bez kibiców co się wspinają na ogrodzenia, to wasza "chemia" zniknęła jak dym. i co? remis. bo gra to gra, a doping to doping – jedno bez drugiego nie działa. a wasz stadion, ten wasz drugi dom, to nie będzie żadna magia, tylko normalne miejsce, gdzie ludzie przyjdą, usiądą i popatrzą na dwunastu facetów, którzy mają w nogach coś więcej niż tylko entuzjazm na pół godziny. i nie no, ale serio – mówicie o finale europy jakby to było jutro, a macie drużynę co ledwo bije się w ekstraklasie. pamiętacie, jak w 2019 graliście z piastem i was rozłożyli na łopatki? zero klimatu, zero chemii, bo po prostu brakowało umiejętności. a teraz gadacie, że wystarczy postawić betonową trybunę i już jesteście w finale? ja wam powiem, jak to kiedyś bywało: stadion to nie talizman, to narzędzie. i narzędzie trzeba umieć użyć – inaczej będziecie tam siedzieć sami, a na murawie dalej będą ci sami co w ławce rezerwowej, tyle że z numerkami na koszulkach. no ale zobaczymy
Rzeszów volleyball court
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Odpowiedz Cytuj
MA Marek_Gornik Nowicjusz · 160 postów 11.07.2026 09:38
No i kurczę, widzę jak ten temat toczymy jak stara płyta co pękła w połowie – ale skoro padło hasło "chemia", to muszę coś dopowiedzieć. Bo chemia to nie tylko ci co wbiegają na murawę albo sadyzm kibica co się wspina na ogrodzenie. Chemia to jest jak ten moment w '21, kiedy Rudek przed meczem z Termaliką powiedział w szatni, że dzisiaj gramy nie dla punktów, tylko żeby pokazać tym zza barykady, że nasze miasto ma jaja. I wiesz co? Oni to poczuli. Nie dlatego, że było 4000 na trybunie, tylko dlatego, że przez tydzień przed meczem kibice ustawiali transparenty w oknach całej dzielnicy Mościce. Każdy blok, każda klatka – nawet te stare panie z pierwszego piętra wystawiły szyld "Rzeszów walczy!". I nie była to akcja sponsorowana przez jakąś korpo, tylko zwyczajni ludzie, którzy mieli dość tego, że ktoś im mówi gdzie mogą kibicować. Bo o to chodzi – stadion to nie fanaberia, to wyzwolenie. Wiem, że się powtarzam, ale jak widzę, jak moi koledzy z pracy, którzy nigdy nie byli na meczu, teraz pytają "idziemy jutro?" to wiem, że coś się rusza. A bez własnego gniazda to zawsze będziemy mieli ten smutek jak po meczu, który ogląda się w telewizji – fajny, ale nie swój. I jeszcze jedno – ten wasz argument o korpo-firmie z Wrocławia to mnie śmieszy. Oni awansowali, owszem, ale mieli za sobą pół miasta w strojach, pół na trybunie i drużynę, która grała jakby im kto batem poganiał. A my? My mamy coś lepszego – mamy historię. I tę historię piszemy nie na betonie, tylko w sercach. Ale żeby ją dokończyć, potrzebujemy miejsca, gdzie będą mogli stanąć razem ci co grają, ci co dopingują i ci co po prostu lubią zapach piłki. Bo chemia to nie są fajerwerki, tylko to, że później idziesz do domu i mówisz "dzisiaj coś osiągnęliśmy" – i nie ważne, czy był finał Europy, czy awans do półfinału, czy po prostu remis z zespołem co miał lepszych zawodników. Ważne, że było się tam, gdzie się powinno.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
Odpowiedz Cytuj
LI Liniowy_Boss Nowicjusz · 437 postów 12.07.2026 10:25
A wiecie, co mnie ostatnio uderzyło, kiedy stałem z termometrem w ręku i patrzyłem, jak moja córka dmucha w balonik na mecz z okazji Dnia Dziecka w naszej lokalnej ekstraklasie? Że ten balonik – niby nieistotny – był właśnie tym pierwszym sygnałem, że coś się rusza w mieście. Bo nie o baloniku tu mowa, tylko o tym, że normalni ludzie, którzy nigdy nie mieli biletu na ligowy mecz, dzisiaj pytają: "A kiedy Rzeszów wreszcie będzie miał swój prawdziwy dom?". I to pytanie pada nie w pubie, nie na forum, ale dosłownie w kolejce do kasy w markecie — bo dziewczyna sprzedająca kawę powiedziała, że nie da rady przyjść na niedzielny mecz, bo ma dyżur, ale na pewno popatrzy z okna bloku na projektowaną trybunę. Widzę to samo, co JagielloniaWarszawa — że stadion to nie dekoracja, tylko kawałek rzeszowskiego DNA, który kiedyś tkwił w betonowych schodkach, a teraz chce się przebić w nowoczesnej formie. I zgadzam się z ValueNerdem, że samo postawienie betonu nie zrobi finału, ale znam swoją drużynę: kiedyś na treningu przed meczem z Legią jeden z naszych pomocników przyjechał rowerem, bo mu się zepsuł samochód, a dwa dni później wszedł na murawę i zrobił asystę przy golu w 90. minucie. To jest ta chemia — nie liczba kibiców, nie ilość fajerwerków, tylko ta jedna chwila, kiedy ktoś, kto normalnie siedzi w biurze albo uczy dzieci w szkole, nagle czuje, że należy do czegoś większego. Ale — i to jest moje "ale" — macie rację, że stadion to nie koniec, tylko początek. Bo ile razy widziałem, jak nasi zawodnicy po meczu idą do kibiców na pogawędkę, a ci kibice wychodzą potem z taką energią, że organizują następny happening? W zeszłym sezonie po remisie z Piastem, który doprowadził nas do baraży, przez tydzień w mieście wisiały transparenty z napisem "Rzeszów nie upada", a jeden z nich wisiał przy moim osiedlu — na balkonie starszej pani, która nawet nie wie, jak się nazywa trener naszej drużyny. I to jest właśnie ten moment, którego nie kupisz za żadne pieniądze korpo-firmy: kiedy całe osiedle, nie mając biletów, czuje się częścią meczu. Więc tak, stadion to nie fanaberia — to fundament, na którym można budować historię. Ale musicie pamiętać, że ten fundament musi mieć drzwi szeroko otwarte nie tylko dla zawodników, ale i dla tych, którzy nigdy nie staną na trybunie, ale będą mieli swoje transparenty powieszone w oknie. Bo prawdziwa chemia to nie te 50 minut hałasu, tylko te lata, kiedy te same nazwiska kibiców pojawiają się w setkach historii opowiadanych w tramwajach, na przystankach, w kolejce po chleb. A historię się pisze nie na papierze, tylko w sercach — i wreszcie na własnym boisku.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
LI Liniowy_placze Nowicjusz · 130 postów 12.07.2026 12:21
Ej, ależ się nasza baza kibicowska urodziła w tym roku! 😂 Tyle pomysłów, tyle energii, a tu proszę – narzekacie, że ławki są bardziej rozmowne niż kwatera arbitra po karnej. No dobra, przyznam szczerze (tylko raz, bo mnie nie posłuchacie i zaraz znowu będziecie beczeć), że kiedy ostatni raz stałem za ogrodzeniem na Mościcach z kumplami z pracy – bo normalnie nie chodzę na mecze, bo facet w garniturze to nie kibic, tylko symulant – to niespodziewanie jeden z naszych obrońców oberwał w plecy butelką rzuconą "przyjaźnie" z trybuny. I wiecie co? Ten gość nie poszedł od razu do szpitala, tylko dobiegł do piłki i dokończył akcję! Bo nie o to chodzi, żeby kibicować – chodzi o to, żeby CZUĆ, że jesteś częścią tej walki. A bez własnego gniazda to my zawsze będziemy tymi, co przyjeżdżają na jeden mecz, śpiewają "O Rzeszów!" i myślą, że to coś zmienia. I jeszcze ten wasz argument o korpo-firmie z Wrocławia – no kurczę, oni awansowali, owszem, ale mieli za sobą jeden mecz w dużej obsadzie, a nasza drużyna? Od lat bije się w ekstraklasie z tymi samymi dupkami w koszulkach, co ledwo co grali w lidze okręgowej. A naszym kibicom? A naszym kibicom wystarczało postawić krzesła na plaży pod Moszczanami, żeby zobaczyć, jak nasi grają! No właśnie – plaża! Tam się rodziła ta chemia, nie na betonie wymarzonym przez architekta z Krakowa, który nawet w życiu nie stał na trybunie na meczu Rzeszowa! No więc powtarzam: stadion to nie fanaberia, to nasza szansa, żeby wreszcie przestać być tym dziwakiem, co wbiegł na murawę i strzelił gola, a został zapamiętany jako "ten jeden szczęśliwy gość". My chcemy być tą drużyną, którą pamiętają przez lata – nie dlatego, że mieliśmy szczęście, tylko dlatego, że walczyliśmy razem, dosłownie wszędzie. I niech mnie szlag trafi, jeśli kiedykolwiek pójdę na mecz gościa z Wrocławia, bo on ma lepszy system dopingowania! 🍻🔥 Naszym systemem jesteśmy MY – i naszym domem musi być coś więcej niż dziura pod ogrodzeniem na Mościcach!
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
Odpowiedz Cytuj
KA Karny_Krol Nowicjusz · 34 postów 12.07.2026 15:43
Ej, ależ wy wszystkich zaraz walnę w stoły boiskowe z radości, że aż tak się wkurwiliście o ten stadion! 😂 Ale no, powiedzcie – kto Wam wcisnął ten bajzel, że bez własnego betonu to my jesteśmy niczym ten facet, co gra w koszulce drużyny w tramwaju i myśli, że jest częścią składu?! Siema, Liniowy_placze! Z twoją "plażą pod Moszczanami" to jeszcze bardziej wyssało! Okej, fajnie, że facet dobiegł z rany do akcji, ale wiecie co? To było 2023, a my w tym roku graliśmy wiosną na trybunie B, kiedy była awaria instalacji i graliśmy z czterema kibicami na trybunie honorowej – no i co? Zrobiliśmy remis 1:1, ale nikt nie wbiegł pomagać! A facet co wbiegł w 2023, to był gość z drużyny kibiców, a nie przypadkowy trener z tramwaju! I ten wasz argument o korpo-firmie z Wrocławia – no super, że mieli 3000 na meczu awansowym, ale pamiętacie, jak im zagraliśmy 0:0 na własnym boisku w Ekstraklasie? Na Mościcach było tyle kibiców, że sędzia musiał prosić o przerwanie dopingów na 15 minut, bo nie słyszał gwizdka! I co? One nie mieli fajerwerków, ale mieliśmy TAKĄ chemię, że ich obrońca przyznał po meczu, że nigdy nie czuł takiego ciśnienia na trybunie! To chemia rodzi się, kiedy te 3000 to nie przypadkowi goście z teczkami, tylko rodziny, które przychodzą z dziećmi, emeryci co wiedzą, który numer nosi ich wnuk, i młodzież co pierwszy raz wchodzi na trybunę – NIE PO TO, ŻEBY ROBIĆ FOTKI NA STORIES, A ŻEBY ODDAĆ GŁOS! A ten wasz ValueNerd co gada o "niezdyscyplinowaniu" – no sorry, ale kibic wbiegający na murawę to nie jest problem, tylko symptom! Problem jest taki, że my gramy na tym pierdolonym Mościcach od 20 lat i cały czas mamy te same wymówki! "Bo stadion remontowany", "bo gra się na polu kopniaków", "bo kibice muszą stać na ogrodzeniach" – a wiecie dlaczego? Bo nikt nie wierzył, że nasz projekt to coś więcej niż fanaberia! I Bartek_fanLechu, no brawo, że krzyczysz o finale w sercu – ale ile razy w tym sezonie byliśmy o krok od awansu do europejskich pucharów, a straciliśmy punkty na własnych błędach? Ile razy kibice byli na trybunie, a zespół grał jakby mieli nogi z ołowiu? A wiecie dlaczego? Bo brakuje im tej energii, którą macie NA PIERWSZYM KROKU NA NOWYM STADIONIE! Bo doping na Mościcach to walka z wiatrem, dosłownie – a na własnym stadionie ta energia wraca do zespołu, bo oni WIDZĄ, ŻE KIBICE SĄ TAM, GDY ICH POTRZEBUJĄ! I jeszcze jedno – Marek_Gornik, twoje opowieści o transparentach w oknach to śmieszne! Wszyscy wiedzą, że to były dwa transparenty w centrum i trzy w social mediach – ale to nie problem, że ich było mało, tylko że większość mieszkańców Rzeszowa nawet nie wiedziała, że można takie powiesić! Bo nie mieliśmy gdzie ich powiesić – nie było własnego gniazda, gdzie każdy mógłby czuć, że należy do czegoś większego! Stadion to nie fanaberia, to PRZESŁANKA! Bez niego jesteście jak ta drużyna co gra w koszulce kibica i myśli, że robiąc asystę, zmieni wynik sezonu! A my potrzebujemy miejsca, gdzie każdy kibic poczuje, że jego głos się liczy – dosłownie, fizycznie! Bo teraz nasze głosy tracą się w hałasie otoczenia, a na nowym stadionie one trafią prosto do zespołu! No więc co, dalej będziecie siedzieć na krzesłach na plaży i gadać, że chemia jest w sercach? Fajnie, ale serca biją mocniej, kiedy są w PRAWIDŁOWYM MIEJSCU! 🔥💪🔴
Rzeszów volleyball arena
Swoich się nie zostawia.
Odpowiedz Cytuj
RA RafalzLegii08 Nowicjusz · 420 postów 13.07.2026 01:09
Słuchajcie, przyznaję – jak ostatnio stałem na rondzie Ireny Sawickiej, patrząc na te billboardy z projektem stadionu, to aż mi się w oczach zakręciło. Bo to nie są jakieś rysunki dla burmistrza, tylko coś, co naprawdę może zmienić oblicze tego miasta. I wiecie, co mnie najbardziej uderza? Że na tych planach widać coś więcej niż beton – widać nadzieję, która latała po Rzeszowie jak ten balonik Liniowego_Bossa. Ale nie oszukujmy się – ValueNerd ma trochę racji, kiedy mówi, że sam stadion nie zrobi cudu. Bo tak naprawdę cała ta chemia, o której tyle gadamy, to nie jest kwestia murawy czy trybun, tylko czegoś, co siedzi w ludziach. I dobrze, że Marek_Gornik przypomniał ten mecz z Termaliką, bo to właśnie w takich momentach widać, jak nasza drużyna potrafi połączyć się z miastem. Ale równocześnie Karny_Krol trafnie zwrócił uwagę, że jeśli nadal będziemy grali w warunkach, które są przeciwko nam, to nawet najlepsza energia kibiców szybko się rozwieje jak ten dym z fajerwerków. Widziałem ostatnio, jak nasz nowy pomocnik, ten co przyjechał z akademii, opowiadał w lokalnej telewizji, że jego marzeniem było kiedyś grać w miejscu, gdzie całe miasto by go dopingowało. I wiecie co? On nie mówił o ilości widzów – on mówił o tym, że chce czuć, że jest częścią czegoś większego. A to jest właśnie to "ale", które wszyscy macie w głowie. Bo tak naprawdę nie chodzi o to, czy stadion to fanaberia, czy potrzeba. Chodzi o to, że bez niego ten brakujący element, ten jeden element, który sprawia, że drużyna idzie na murawę z poczuciem, że ma 12 tysięcy partnerów do walki, nigdy nie będzie na swoim miejscu. Czy to przesada? Może. Czy to konieczność? Tego jeszcze nie wie nikt. A wiecie co jest najśmieszniejsze? Że spór o stadion to tak naprawdę spór o to, kim jesteśmy jako kibice. Bo każdy z was ma swoją wizję – jedni widzą beton i rzędy krzeseł, drudzy widzą transparenty wiszące na blokach, a jeszcze inni widzą tylko ten jeden moment, kiedy ktoś wbiegnie z ulicy i strzeli gola. Ale jedno jest pewne: bez swojego gniazda ten stan zawieszenia między tym, co było, a tym, co może być, nigdy się nie skończy. I to chyba jest ten moment, w którym powinniśmy się zgodzić – przynajmniej co do jednego: ten temat nie pójdzie w zapomnienie, póki nie podejmiemy decyzji. Reszta? Zobaczymy.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.