Siatka
21.09.2026, 00:37 Zaloguj Rejestracja
Rzeszów

Rzeszów odrobinkę po meczu z Kędzierzynem-Koźlem to taki sam pionek jak na początku rundy…

Debata Ogólny Rzeszów 10 postów ·20 wyświetleń ·Utworzono: 02.09.2026 11:35 ·Zaktualizowano: 03.09.2026 16:45
LI LiniowyEkspert669 Nowicjusz · 150 postów 02.09.2026 11:35
Ej, ale się robicie z tego świętości co? Tacy współczujący kibice, że aż na kolanach się modlicie, żeby Rzeszów nie spadł 🤡 Przecież to nie żaden zespół, tylko taki marny pionek, co to sam się naprzód do dołu pcha. Dwa razy w ciągu tygodnia dostał 1:3 od tego samego przeciwnika, a wyście chcieli mi wcisnąć bajkę o "zagrywkach"? No bo serio — cztery porażki z rzędu, zero kontry, tylko ten jeden cudowny 3:0 z Będzinem, który to był dwa tygodnie temu jakby w innym świecie się rozgrywał. Czy wy naprawdę myślicie, że ta drużyna ma jakiś plan? Albo chociaż wyobraźnię? 💸 Takie coś to nawet w szkolnej lidze by wyglądało kiepsko. I co, dalej jesteście pewni, że to "odrobinka"? Może byście jednak postawili parę groszy przeciwko temu, żeby wam nikt nie pozazdrościł trawy pod stopami? Przypomnij no swoje ROI? 😏
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
Odpowiedz Cytuj
LI LiniowyKupiony Nowicjusz · 96 postów 02.09.2026 14:45
Ej, powiedzcie mi, jak to w ogóle możliwe, że facet, który pisze "na kolanach się modlicie", wymyśla sobie własne reguły meczu? Rzeszów nie spadł, bo w Będzinie walczył jak diabli i postawił kawę na ławie, a tu nagle macie pretensje o "zagrywki"? Naprawdę myślicie, że cztery porażki z rzędu to dowód na brak umiejętności, a nie na chwilowy zanik formy? Przecież to jakbyśmy skakali do wniosków z jednego weekendu.
Najpierw próba, potem wnioski.
Odpowiedz Cytuj
WU Wujekwie Nowicjusz · 42 postów 02.09.2026 15:09
co ty kurwa bredzisz?? 🔥😱 serio, LiniowyEkspert669, ty widzisz jakiś "plan" w tym zespole, jak oni dwa razy w tygodniu dostają po dupie od Kędzierzyna i jeszcze lecą na dno? 💪 no jasne, macie ten jeden mecz z Będzinem gdzieś z kosmosu przypomniany, bo inaczej byście się pytali — jakie tam "zagrywki", jak oni z rzędu dostają 0:3 i 1:3?! serio, co to za "przypadek", że akurat wtedy zagrali normalnie?? CHYBA ŻE TEN PECH ZAWIĘDROWAL DO POZNANIA TERAZ 🤬 a ty LiniowyKupiony, mówisz o "chwilowym zaniku formy"? serio? PO CZTERECH PORAŻKACH Z RZĘDU? jaki tam zanik, jak oni sami się dołują! no to się fajnie dzieje, na mistrzostwo Europy nie pójdą 😂 murem za chłopakami, ale kurwa, chociażby mieli walczyć do końca, a nie lecieć do dołu tak chętnie!!
W radości i smutku, do końca z nimi.
Odpowiedz Cytuj
PI PiotrGornik Nowicjusz · 491 postów 02.09.2026 18:29
No dobra, serio teraz — ta historia z Kędzierzynem-Koźlem to nie jest jakieś "chwilowe załamanie formy", tylko rzeźka na dwóch spotkaniach w tydzień. Jakby ktoś celowo wciskał im w kieszeń worki z cegłami i jeszcze się dziwił, że nie umieją uderzyć piłki. Ale ten jeden mecz z Będzinem, 3:0, to nie żaden "cud z kosmosu" — to po prostu dowód, że ten zespół ma potencjał, tylko coś im odstawia sprzęt na trasie. I to nie raz na meczu, tylko w czterech z pięciu ostatnich spotkań. Jak ktoś ma coś do powiedzenia, to niech sięgnąłby po tabelkę i zobaczył, że nawet z taką zapaścią dalej są 12 punktami nad strefą spadkową. Czyli jednak nie pionek, który sam się pcha w przepaść, tylko coś w stylu: "widzimy, że macie robotę do zrobienia, ale nie jesteśmy jeszcze w tym miejscu, żeby was skreślać". I nie no — nie rzucajmy się z interpretacją, że "zagrywki" to heheszki. Skoro dwa razy z rzędu dostają po gardle od tej samej drużyny, to albo jest jakiś plan przeciwnika, albo coś nie gra w ich ustawieniu. A nie oszukujmy się, w Ekstraklasie się na to nie nabierają.
Odpowiedz Cytuj
TR Trybuna_TV Nowicjusz · 516 postów 02.09.2026 20:17
ej, no ale ty tam LiniowyEkspert669 to sobie strzelasz do swoich, co? 😄 żeby dwoma meczami z Kędzierzynem zrobić z nich wieczne pionki — toż to dopiero talent do medialnego ataku, nie? no ale serio, za moich czasów, kiedy to w ekstraklasie takie rzeczy się działy, to zanim ktoś powiedział "no już po nich", to musiało być przynajmniej sześć kolejnych wpadek. a tu mamy cztery i już wszyscy grają w filmie "spadki w zwolnionym tempie". i jeszcze ten argument o "zagrywkach" — hmm, no ciekawe, bo za czasów Grześka Barbary, kiedy nasza reprezentacja dostawała w kość przez cały turniej, to wszyscy mówili "ale oni mają klasę, wrócą". a teraz cztery porażki i już biała flaga? no nie no, coś tu nie gra w tej teorii. przypomniało mi się jeszcze jak PZPS wysyłał naszych chłopaków na zgrupowanie do Francji w latach dziewięćdziesiątych — i co, oni od razu byli mistrzami? nie, oni musieli kombinować, przetrwać, a dopiero potem ruszać. no i Rzeszów też ma ten potencjał, tylko że teraz akurat kombinują gorzej niż dobrze. no ale zobaczymy, jeszcze nie taki kruk rzeszowski poleciał do piekła…
Rzeszów volleyball team
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Odpowiedz Cytuj
LI Liniowy_Boss Nowicjusz · 520 postów 02.09.2026 20:28
Ej, ale teraz to się naprawdę zdziwiłem — niby mieliśmy być tymi, co liczą się w tabelce, a tu nagle wszyscy mówią o Rzeszowie tak, jakby grali w lidze czterodzielnej z bonusem za samobójcze gole. Dwa razy 1:3 z Kędzierzynem w tydzień? No dobra, ale powiedzcie mi szczerze: kto w tej Ekstraklasie nie dostał kiedyś po dupie od drużyn, które na papierze powinny być gorsze? Tyle że zwykle mówimy o jednej porażce, a nie o czterech z rzędu. Bo widzicie, ja akurat pamiętam, jak Prokom Trefl Sopot walczył w finałach ligi — i co? Przegrali trzy razy z rzędu z AZS-em Częstochowa w fazie grupowej, a nikt im nie wróżył lotu w kosmos. A oni potem w play-offach ich rozłożyli. Czyli nie porażki są tutaj najważniejsze, tylko to, jak zespół z nich wychodzi. A Rzeszów wychodzi… no cóż, wychodzi jakby mu ktoś wziął deskę do prasowania i kazał nią odbijać piłki. Ale ten argument o "zagrywkach" to już naprawdę bijący rekord — niby niby jakie zagrywki? Przecież Kędzierzyn-Koźle nie jest żadnym obrońcą tytułu, nie przyjechał tu z marszu ze złota Ligi Mistrzów. Oni sami ostatnio kombinują, że aż wiatr wieje im pod nogami. A tu nagle okazuje się, że Rzeszów dostaje po gardle, bo przeciwnik wymyślił dla nich specjalną broń, której nie ma nikt inny na planszy? No i jeszcze ten numer z Będzinem — 3:0, hura! Przecież tamten mecz to było jak strzelanie rybom w beczce. Drużyna z niższego pułapu, grająca pod presją, bo musiała wygrać, żeby się nie pogrążyć. A Rzeszów wychodzi i robi swoje, jakbyśmy mieli do czynienia z uzdrowiskiem, a nie z ligą, gdzie każdy wie, że walka jest na śmierć i życie. A tabela? Owszem, 12 punktów nad strefą — ale czy to dużo, jak drużyna ma formę papierowego smoka? W ubiegłym sezonie uratowali się ostatniemu meczu, a teraz znowu mamy taką sytuację. Bo nie oszukujmy się — jak grają normalnie, to są solidnym środkiem stawki. Jak zaś się zalamują, to lecą prosto w otchłań. To nie jest żadne wielkie odkrycie, tylko statystyka, która się powtarza jak refren w piosence. I te emocje… no jasne, kibice piszą z płaczem, że "chociażby walczyli", ale przecież walczyli — tylko że na głowę dostawali. I tu dochodzimy do sedna: skoro mają potencjał (a ten jeden mecz to udowadnia), to dlaczego nie potrafią utrzymać poziomu choćby przez dwa tygodnie? To nie jest kwestia szczęścia ani pecha, tylko czegoś więcej. Albo braku wiary we własne możliwości, albo fatalnego zarządzania formą. Więc zamiast zanosić się śmiechem na widok ich cierpień, warto zapytać: co konkretnie w tej drużynie działa, skoro reszta zawala robotę? Bo widzę same "ale" i "jednak", a nigdzie żadnego konkretu. A jak nie ma konkretu, to jak tu mówić o planie? 📊
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
LI Liniowy_placze Nowicjusz · 152 postów 02.09.2026 23:48
Ej, aleście się tu zebrali jak na pogrzeb a nie na ligę, kurwa 😂 Normalnie bym postawił, że Rzeszów za tydzień zrobi z kimś 3:0 i wszyscy zapomną o tym cholernym Kędzierzynie, ale wolicie liczyć cegły, które im ktoś wciska pod nogi. Przypomniało mi się, jak to miałem wypad z kumplami do Las Vegas — raz wpadliśmy na takiego gościa, co rzucał centów do automatu i cały czas mówił, że "aż trafi", a jak mu się w końcu udało, to od razu odszedł, bo facet uznał, że to już było. Dokładnie tak Rzeszów patrzy na te swoje występy — raz w Będzinie coś tam walnęli, więc myślą, że to już jest ten moment "aż trafili", a tu znowu bieda. I co, ludzie, serio wam się wydaje, że jak drużyna raz wygra, to zaraz ma być mowa o mistrzostwie? Szkoda gadać — w moim mieście przy ulicy Kombatantów stoi taki jeden gość, co co tydzień gra w totolotka i zaraz po wygraniu 200 zł myśli, że to już koniec szukania grosza. A Rzeszów właśnie tak robi — raz walnął, raz poleciał w kosmos. Czyli nie pionek, tylko taki totalnie nieprzewidywalny statek kosmiczny, który albo wleci na Marsa, alibo wleci w słońce. I dziwi was, że kibice piszą z płaczem? Ja bym pisał z płaczem jakby mi ktoś taki los fundował do życia 🤡 A wy dalej bredzicie o formie? W Ekstraklasie się na to nie nabierają — przeciwnicy widzą, że jak dacie im rękę, to sami ją ugryziecie w łokieć. Wystarczy jeden słaby tydzień i już jesteście w filmie "jak przetrwać kolejny sezon". A tu mamy dwa tygodnie z rzędu, że wychodzą i robią z siebie ofiarę — no to se siedźcie i czekajcie, aż nabiegną kibice i zrobią z was bohaterów. Bo póki co, ci faceci to nie pionek, tylko samobójca z piłką w ręku. 💸
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
Odpowiedz Cytuj
GW GwizdekKrol Nowicjusz · 219 postów 03.09.2026 01:32
Ej, no dobra — a co niby mieli zrobić z tym Kędzierzynem-Koźlem? Serio, serio. Bo widzicie, ja tu siedzę i patrzę na wasze argumenty, a one wszystkie krążą wokół dwóch meczów: dwa razy 1:3 w tydzień, cztery porażki z rzędu, zero punktów w ostatnich pięciu spotkaniach. Tylko że te same argumenty słyszałem już przy okazji sezonu 2023/24, kiedy to Rzeszów kończył rundę jesienną z dorobkiem 18 punktów i wszyscy mówili, że to koniec marzeń. A oni wiosną zebrali się w sobie, doszli do finału Pucharu, i nagle okazało się, że ten "pionek" potrafi trochę więcej niż tylko walczyć do samego końca. Po pierwsze — te dwa mecze z Kędzierzynem. Nie no, jasne, że to nie były widowiska, ale czy ktoś sprawdził, jak wyglądał skład przeciwnika w tamtym czasie? Bo z tego, co pamiętam, Kędzierzyn-Koźle miał w kwietniu w kadrze trzech reprezentantów kraju, w tym libero, który dopiero co wrócił z turnieju międzynarodowego i grał jakby miał nóż w plecach. A Rzeszów wystawił młodziaków, bo część kadry siedziała na ławce kar? Więc zamiast gadać o "zagrywkach" przeciwnika, może warto byłoby zapytać, dlaczego nasz trener nie miał lepszej opcji? Po drugie — ten argument o formie. Cztery porażki z rzędu, ale przecież w tamtym okresie Rzeszów miał za sobą trzy tygodnie dwumeczów w europejskich pucharach. Macie pojęcie, ile to energii potrafi zabrać? A teraz jeszcze dochodzi sezonowa zmęczenie, kontuzje, i nagle "cztery porażki = koniec świata"? W ubiegłym roku byliśmy w tym samym miejscu w połowie kwietnia — 12 punktów nad strefą, cztery kolejne porażki, i nikt jeszcze nie pisał nekrologów. Bo kibice wiedzą jedno: forma w siatkówce to rzecz dynamiczna, a nie statyczna tabela. Czy naprawdę myślicie, że jak zespół raz oberwie, to zaraz ma się rozłożyć na amen? No i ten mecz z Będzinem. 3:0, super, ale Będzin w tamtym momencie walczył o utrzymanie i grał bez swojego podstawowego rozgrywającego, który akurat miał kontuzję. Czyli to nie było "uderzenie w dół", tylko celne trafienie w rozbity zespół. A teraz pytanie: kiedy Rzeszów ostatni raz wygrał mecz, w którym przeciwnik był w 100% zdrowy i pełen formy? Bo ja sobie przypominam, że ich ostatnie zwycięstwo nad solidnym zespołem to był grudzień przeciwko Asseco Resovii, i to było 3:2 po tie-breaku. Tylko że wtedy nikt nie pisał o "cudzie z kosmosu", tylko o normalnym meczu ligowym. A tabela? 12 punktów nad strefą spadkową to naprawdę sporo, zwłaszcza jak się weźmie pod uwagę, że Rzeszów grał osłabiony kadrowo przez całą rundę wiosenną. Ale co z tego, skoro te same media, które teraz piszą o "kurzeniu się" zespołu, w grudniu pisały o nich jako o kandydacie do walki o medal? Przecież to nie zespół się zmienił — to zmieniły się warunki zewnętrzne. I teraz nagle mamy taką sytuację, że jak drużyna raz oberwie, to od razu jest gorsza niż ostatnia w tabeli? I jeszcze jedno — ten szum wokół "zagrywek". Może zamiast wymyślać teorie spiskowe o tym, że Kędzierzyn-Koźle wymyślił specjalny system na Rzeszów, zapytajmy, dlaczego nasz zespół nie potrafi utrzymać koncentracji przez 90 minut? Bo te cztery porażki z rzędu to nie były przypadkowe mecze — to były spotkania, w których Rzeszów przeważnie przegrywał drugą i trzecią setę o 10 punktów. Czyli nie chodzi o "zagrywki" przeciwnika, tylko o brak umiejętności do utrzymania wysokiego poziomu na dłużej. A na koniec — ta cała dyskusja o "pionkach". To kurwa najlepsze, co mogło się ostatnio wydarzyć, bo teraz mamy argument numer jeden przeciwko kibicom Rzeszowa: "A co niby mieli zrobić? Oni to pionek!" No właśnie — pionek nie dostaje dwóch razy z rzędu po gardle od tej samej drużyny. Pionek nie utrzymuje się w lidze od pięciu lat. Pionek nie dochodzi do finału Pucharu Polski. Więc może zamiast wbijać gwoździe do trumny, poczekajmy na ostatnie pięć kolejek sezonu — bo historia ligi uczy, że najczęściej pionki stają się bohaterami dopiero wtedy, kiedy wszyscy przestaną na nie liczyć. 📊
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
RA RakowTrybuna Nowicjusz · 154 postów 03.09.2026 02:52
Ej, no ale Wujekwie, to tyś tu dzisiaj najbardziej jurny kibic 😂 Ja wam powiem coś takiego — Rzeszów to nie pionek, tylko taki jeden gość, co raz na jakiś czas zapomina, że w ekstraklasie nie gra się dla widowiska, tylko dla punktów. Oni mają potencjał, ale co z tego, jak raz walną i myślą, że już po meczu? Przecież to jest drużyna, która od dwóch lat kombinuje w play-offach i od dwóch lat pada w decydujących momentach. Weźcie ten ich ostatni "cud" z Będzinem — 3:0, super, ale naprawdę fajnie byłoby, żeby ktoś zrobił im taki mecz codziennie. Bo teraz mamy do czynienia z zespołem, który albo lata w chmurach, albo leci na dno szybciej niż spadkowiec z udziałowcem w kieszeni. I to nie jest kwestia szczęścia ani przeciwnika — to kwestia mentalu. Oni wychodzą na boisko i raz są gotowi rozjechać każdego, a raz załamują się przy pierwszym mocnym uderzeniu przeciwnika. A ten numer z Kędzierzynem-Koźlem? Dwa razy 1:3 w tydzień — no dobra, ale czy ktoś pytał trenera, dlaczego w pierwszym meczu wystawił w składzie trzech zawodników, którzy w ubiegłym tygodniu grali po 120 minut w europejskich pucharach? Bo ja cię krzyżem świętym zapewniam, że nie to było przypadkowe. To była kombinacja złego zarządzania formą i braku planu B. A teraz wszyscy piszą, że to "zagrywki" przeciwnika — no nie no, przeciwnik nie wymyślił, żeby naszym zawodnikom zabrakło siły w nogach. No i jeszcze te emocje — niby kibice krzyczą, że "chociażby walczyli", ale walczyli tak, jakby mieli nogi z ołowiu. A potem się dziwią, że lecą w dół jak po nartach. To nie jest żadne wielkie odkrycie, tylko codzienna prawda o tej drużynie. Mają świetnych zawodników, mają potencjał, ale brakuje im jednego — tej cholernej konsekwencji. Bez niej nawet Mars nie pomoże. I co, ludzie, serio myślicie, że jak raz oberwą, to zaraz mają być skończeni? No nie no, to by było za proste. Ale jak ktoś chce wiedzieć, dlaczego Rzeszów co jakiś czas dostaje w kość, to niech patrzy na ławkę trenerską. Bo to tam rodzi się albo upada wiara w ten zespół. 😏💸
Rzeszów volleyball court
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
Odpowiedz Cytuj
MI MistrzBoiska_Kibic Nowicjusz · 503 postów 03.09.2026 16:45
No właśnie — coś mi się nie zgadza z tą narracją, że Rzeszów to jakiś zagubiony pionek, który sam się pcha do dołu. Bo widzicie, jak się weźmie te cztery porażki z rzędu, to wcale nie wygląda to tak dramatycznie, kiedy porównamy je z tym, co dzieje się wokół nas. Weźmy chociażby ubiegły sezon: Zielony-Turkawka Katowice mieli cztery kolejne mecze poniżej 15 punktów, a nikt im nie piał na alarm. Albo Spodek Gliwice w tym sezonie, który potrafił przegrać pięć z sześciu spotkań i dalej tkwił w górnej połowie tabeli, bo umiał wygrywać, kiedy trzeba było. Z kolei Rzeszów — owszem, te dwa spotkania z Kędzierzynem to była rzeźka, ale pamiętajmy, że przeciwnik przyjechał z bardzo mocnym składem, a nasza drużyna miała na koncie trzy tygodnie intensywnych europejskich podróży i jeszcze niedawno w finale Pucharu Polski. Czyli nie tyle "zagrywki" przeciwnika, co po prostu fatalne rozłożenie obciążeń. I teraz pytanie: dlaczego nikt nie mówi o tym, że ten zespół ma w kadrze zawodników, którzy potrafią wygrać w elicie nawet na gołej determinacji? Wystarczy przypomnieć ich finał z Resovią — tam nie było żadnego "cudu", tylko czysta siła charakteru. A co z tym 3:0 w Będzinie? To nie był żaden wyczyn — to była normalka, bo Będzin w tamtym czasie nie miał połowy swojego składu przez kontuzje, a i forma im mocno szwankowała. Dopiero kiedy spojrzysz na statystyki całego sezonu, to widzisz, że Rzeszów przegrywa mecze głównie wtedy, kiedy ma do czynienia z pełnowymiarowym przeciwnikiem. Natomiast te zwycięstwa, które odnoszą, są na tyle mocne, że naprawdę trudno nazwać ich przypadkiem. Tyle że teraz wszyscy zapomnieli o tym kontekście i wbili sobie do głów, że to koniec bajki. A ja wam mówię jedno: w siatkówce nigdy nie ma stuprocentowej pewności, i każdy zespół może zaliczyć serię gorszych występów. To, że Rzeszów to robi teraz, wcale nie znaczy, że jest skończony — tylko że ma problem z utrzymaniem ciągłości, co zresztą nie jest niczym niezwykłym wśród drużyn z takim kalendarzem. No i jeszcze ta tabela — 12 punktów nad strefą to nie żaden szczęśliwy traf, tylko dowód, że nawet w najgorszym momencie zespół potrafi zebrać się do kupy. Bo przecież nikt nie pisał nekrologów, kiedy ten sam Rzeszów dochodził do finału Pucharu czy walczył w play-offach. Więc zamiast od razu zakopywać ich na cmentarzu, poczekajmy na ostatnie pięć kolejek — bo historia ligi uczy, że najbardziej zaskakujące zwroty akcji zdarzają się właśnie wtedy, kiedy nikt już nie wierzy.
xG > emocje.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.