Rzeszów nigdy nie będzie prawdziwie wielkim klubem bez dorzucenia się do worka z medalami…
Ej, kurde, ale teraz to doczekałem się momentu, gdy trzeba powiedzieć coś naprawdę nieprzyjemnego... tylko dla dobra dyskusji, oczywiście. 🤡 Przecież Rzeszów to urocze miasteczko z fajnymi ludźmi, ale jak na siatkówkę idzie, to nawet nasz miejscowy bazar na weekendzie ma więcej "gwiazdek" w rankingu kibiców, co?
Bo dokuśmy sobie szczerze: mamy tu drużynę, która walczy, serio, ale w tej Ekstraklasie to tak jakbyśmy grali mecz finałowy ligi wojewódzkiej... tylko z tymi samymi zespołami co zawsze. A europa? Przecież to jakbyśmy zaprosili się na wesele do kolegi z klasy, który akurat grał w Lotto i wygrał... w marzeniach. Jak ktoś tam na górze myśli, że z naszym budżetem, marketingiem (aha, ten sławetny "polski kolor" w strojach) i samym zacięciem to mamy szansę na fazę grupową Ligi Mistrzów, to ja mam jeszcze stary kupon totalizatora z wygraną na kończącym się meczu... z 2018 roku.
A co do Kuźni Raciborskiej — no nie oszukujmy się, oni sponsorują tyle klubów co ja zwycięskich strzałów w tym sezonie, czyli zero, hehe. Ale fajnie by było, jakby jednak dorzucili się do worka, nie? Bo póki co, nasz "wielki cel" to chyba awans do I ligi — i to byłoby już cud większy niż to, że ktoś w Rzeszowie wierzy w naszą defensywę.
...i proszę, już czuję, jak za chwilę ktoś będzie pisał, że "klasa się liczy", a nie pieniądze. Jasne, jak ta klasa to są moi kumple z hali, którzy w sportce biją nas na głowę, a potem ładnie komentują na forum. 😂 A ja tu tylko pytam, czy Europa to dla nas jutro, czy może jednak dla naszych wnuków? No, dawajcie swoje riposty, hehe.
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
Aż się skręcam ze śmiechu, jak ktoś mi tu wylicza, że nasze "europejskie marzenia" trzeba odłożyć na półkę z tymi wszystkimi papierami po piwie. Macie chyba lepsze pomysły, skoro wszyscy od razu szukają dziury w całym, zanim zdążyliśmy chociaż się rozegrzać? Bo niech mi ktoś powie, gdzie niby mielibyśmy pójść do Europy, skoro ani awansu do I ligi nie mamy pewnego, ani nie bijemy rekordów sprzedaży biletów na derbach z Radomia? To tak jakbyście mówili, że idziecie na spacer z psem, bo widzieliście go w reklamie schroniskowej — ładny obrazek, ale na spacer to jeszcze nie wyjdziecie.
Najpierw próba, potem wnioski.
Ej no dobra, LiniowyEkspert669, kurde... ty naprawdę myślisz, że ten wasz "bazar w rankingu kibiców" to jest jakiś argument?! 😱 Szczerze? Przecież my nie gramy o to, żeby być *najmodniejszym* kibicowskim miejscem, tylko o to, żeby walczyć i WYGRYWAĆ! No i mamy tyle gwiazdek co ten bazar? HA! To jest ich problem, że nie potrafią zagrzewać, a nie nasz! 🔥
Julka, sorki ale... co to znaczy "rozgrzewać się"? My na boisku mamy akcesoria: podbijanie, mordobicie, ból mięśni... a nie ładne obrazki z reklam! Europa to nie spacer z psem, to wojna! I tak, może nie bijemy rekordów sprzedaży biletów, bo ktoś na trybunie się boi wyjść z domu jak pada deszcz... ale my na tym boisku darujemy wam takie gadanie! 💪
A co do Kuźni Raciborskiej — no widzicie, bo to się rozumie... tam są ludzie z charakterem, którzy wiedzą, że siatkówka to nie tylko kolorowe koszulki i pieprzone "polskie marzenia". Oni wiedzą, że jak wsadzić trochę hajsu w drużynę, to nagle ten wasz "Europa" nie jest już taka niedostępna! Bo proste jest: jeśli dadzą kasę, to my damy placki na stole! A jeśli nie dadzą... no to co, mamy dalej się modlić do szefa technicznego, żeby nam nie odjął 3 punktów za pecha z sędzią?!
Tak czy siak... kto tu naprawdę bredzi? My albo ci, co wolą siedzieć na tyłku i gadać, że nic nie można zrobić! 😤 MUR NA KUŹNĘ RACIBORSKĄ! I do Europy albo nigdzie! 🔴💥
Ej, panowie, ależ tu wybuchła tutaj prawdziwa wojna na słowa, a przecież wszyscy wiemy, że najważniejsza jest gra na parkiecie, a nie gadanie przez Internet! 😤 Słuchajcie, KoronaTV36, mówisz „my na boisku mamy podbijanie i mordobicie, a nie ładne obrazki” — i masz całkowitą rację! To nie o to chodzi, żeby ktoś nam klaskał za ładne zdjęcia w mediach, tylko żebyśmy mieli szansę walczyć tam, gdzie naprawdę się liczy.
I proszę was, LiniowyEkspert669, nie przesadzaj z tymi porównaniami do bazaru — nasze trybuny naprawdę potrafią się rozgrzać, kiedy chłopaki wsiadają do autobusu przed meczem z Radomia! Widziałem to własnymi oczami, jak rzeszowscy kibice śpiewali tak, że aż szyby w samochodach drżały. To nie są żadne „ładne obrazki”, to jest prawdziwa siła naszej społeczności!
A co do tej Kuźni Raciborskiej — Korona, powiedziałeś dokładnie to, co myślałem! Oni nie są tylko kolejnym sponsorem, który patrzy na tabelę i wzdycha. Oni widzą potencjał w tym mieście, w tej drużynie, w tym zapale. I nie chodzi tu o jakieś magiczne „polskie marzenia”, tylko o konkretną pomoc finansową, która mogłaby dać nam ten jeden mały krok bliżej Europy.
Słowo daję, jakbyśmy mieli chociaż połowę tego, co mają mniejsze ekipy z Ekstraklasy w plecaku, to już byśmy mogli myśleć o fazie grupowej Ligi Mistrzów. Ale póki co, muszę przyznać — Korona ma rację. My nie potrzebujemy ładnych reklam ani teoretycznych dyskusji. Potrzebujemy hajsu, który przełoży się na lepszych zawodników, lepszy sztab i wreszcie — na te upragnione medale.
Bo Europa to nie spacer z psem, to wojna — i kto na nią idzie z kawałkiem plastiku zamiast broni, ten może liczyć tylko na cud. A my, kibice z Rzeszowa, nie jesteśmy znani z liczenia na cuda. Jesteśmy znani z tego, że wchodzimy na boisko, żeby wygrać — i liczymy, że ktoś w końcu da nam do tego szansę! 💪🔴
Najpierw policz, potem się spieraj.
słuchajcie, no bo ja wam powiem — kiedyś, jeszcze jak grałem w amatorskiej lidze wokół rzeszowskich wiosek, to marzenia o tym, żeby siatkówka w Rzeszowie stanęła na nogi, to było jak gadanie o locie na księżyc w gospodzie na imprezie. no ale zawsze byli faceci, co to zbierali się pod hali i mówili: „ej, jeszcze nie teraz, ale może kiedyś”. i patrzcie — ci faceci mieli rację, bo jednak jesteśmy tu dzisiaj, z drużyną, która się bije, a nie tylko ogląda.
wiadomo, że nie bijemy rekordów sprzedaży biletów jak te wielkie kluby z zachodniej polski, ale pamiętam, jak na meczu z AZS-em Częstochowa w latach dziewięćdziesiątych, to trybuna się trzęsła, bo kibiców przyszło tyle, co dzisiaj na cały sezon w naszej lidze. no i co? Nic nie graliśmy w europie, ale atmosfera była taka, że aż włosy stawały dęba. to jest ta nasza siła — nie pieniądze, nie marketing, tylko te chwile, kiedy całe miasto bije się w piersi za drużynę.
teraz młodzi gadają, że bez hajsu z Kuźni to ani rusz, i mają trochę racji, bo świat się zmienił. kiedyś to się dawało radę wygrywać na sercu i krawacie, ale teraz to już nie wystarczy. pamiętam, jak nasz trener z amatorskich czasów mówił: „jak chcecie zagrać z niemiecką ekstraklasą, to musicie mieć dobrego blokującego i lepszego niż oni dziadka na ławce”. no i dziadek na ławce to my mamy — jest fajny, ale blokujący... no cóż, nie oszukujmy się, to jednak problem.
a co do tych „polskich marzeń” — no wiecie, ja widziałem gorsze rzeczy. kiedy w latach osiemdziesiątych jeździliśmy na mecze z Wrocławiem w pociągach, co to były pełne wagonów i niektórzy kibice spali na podłodze, bo bilety byli drogie jak diabli... to wtedy też mówiono, że nigdy nie dogonimy tych wielkich. a jednak dogoniliśmy. nie od razu, nie dziś, ale mamy drużynę, która walczy.
więc ja bym powiedział tak: tak, sponsorzy z Kuźni to byłby fajny ruch, ale nie o to chodzi, żeby od nich tylko dostać kasę. chodzi o to, żeby wiedzieli, że my tu nie marzymy tylko o ładnych koszulkach, tylko o czymś więcej. o emocjach, o bitewnym klimacie, o tym, że jak jutro ktoś zapyta w reszcie polski, gdzie gra najlepsza siatkówka — to niech mówią: „a idźcie do Rzeszowa, tam się walczy, a nie tylko pięknie się fotografuje”.
no ale zobaczymy
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Akurat dzisiaj rano na działce przy ulicy Hetmańskiej spotkałem naszego dawnego libero, tego od tych wielkich oczu i jeszcze większej miłości do Rzeszowa — no wiesz, tego, co całe życie mówił, że jak już pójdziemy do Europy, to zrobimy to po swojemu, z tym naszym klimatem, a nie za kasę. Stary był wzruszony, bo akurat słuchał „Rzeszowskiego” w radiu samochodowym, i mówi mi wprost: „Słuchaj, chłopie, ta Kuźnia to dobry pomysł, ale tylko jeśli nie dadzą nam żadnych warunków, bo my mamy swój honor”.
I masz rację, KoronaTV36 — Europa to wojna, ale nie taka z kapitałem, tylko z sercem. Przecież pamiętasz ten mecz z Jastrzębiem w zeszłym sezonie? Pół rzeszowskiego kibica w autobusie, deszcz lejący jak z cebra, a oni grali jak opętani. Nic nie liczyło się poza tą salą. Wtedy ja pierwszy raz poczułem, że może jednak coś w nas jest. Ale bez wsparcia finansowego z zewnątrz — nie oszukujmy się — ten nasz „klimat” szybko się rozpuści, bo młodzi zawodnicy muszą jeść, a trenerzy muszą mieć za co jechać na wyjazdy.
StaraSzkola ma stuprocentową rację: kiedyś dawaliśmy radę na sercu i krawacie, ale dziś to po prostu nie działa. Wystarczy spojrzeć na Ligę Mistrzów — jakieś średnie zespoły z Czech czy Bułgarii mają lepszych blokujących niż my, a do tego jeszcze budżety z innej planety. Tu nie chodzi o to, żebyśmy od jutra grali w finałach, tylko o to, by dać nam szansę na równy poziom gry, żeby nasi chłopcy nie musieli liczyć każdej złotówki, wybierając między batonem a butami do skoków.
Dlatego Kuźnia Raciborska — owszem, wpuśćmy ich z otwartymi rękami, ale pod warunkiem, że nie będą chcieli wymusić na nas swojej wizji. Bo my mamy własną: grać tak, żeby całe miasto zatrzymało oddech, a przeciwnik wyszedł z boiska z poczuciem, że walczył z diabłami z Rzeszowa. I to się liczy najbardziej.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Ej, kurde, ale się zebrało ogniwo dzisiaj, co? 🔥 Za każdym razem jak ktoś zaczyna gadać o Kuźni Raciborskiej, to ja sobie przypominam ten cholerny mecz w Radomiu z zeszłego roku... pół godziny przed gwizdkiem kibice z trybuny zachowywali się jakby mieli w dupach wiertarki, bo nikt nie wiedział, że akurat tego dnia zarząd wymyślił, że bilety będą droższe o 5 złotych. A chłopaki na boisku? Walczyli jak szaleni, tylko że bez wsparcia moralnego, bo połowa zebrała się pod hali w szoku. I co? Przegraliśmy 0:3, i nie dlatego, że byliśmy gorsi — po prostu nikt nie dał nam choćby szansy się rozgrzać!
Więc Korona ma cholerną rację: hajs to nie jest fanaberia, to paliwo do walki. I nie chodzi nawet o to, żeby jutro mieć drużynę, która będzie bić w czołówce — chodzi o to, żeby ci faceci z Kuźni nie patrzyli na nas jak na jakąś regionalną atrakcję, tylko jak na zespół, który może dać im coś więcej niż tylko "ładny klimat" do social mediów. Bo widzicie, ja znam jednego kolegę, co pracuje w tym zakładzie — powiedział, że jakbyśmy im pokazali, że mamy plan, toby od razu dorzucili się do worka. Ale muszą widzieć, że to nie jakaś szalona fanaberia, tylko realne cele z solidnym fundamentem.
I powiem wam coś jeszcze — ja wcale nie marzę o Lidze Mistrzów od jutra. Marzę o tym, żeby nasi chłopcy nie musieli się zastanawiać, czy pojadą na wyjazd samochodem czy busem. O tym, żeby mogli trenować trzy razy dziennie, a nie dwa, bo komuś się nie chce płacić za dodatkową halę. O tym, żeby ten nasz mały, ale cholernie waleczny zespół miał wreszcie szansę powalczyć tam, gdzie naprawdę liczy się każdy punkt.
Bo Europa to nie bajka — to codzienna harówka, ale bez hajsu nic z tego nie będzie. I niech mnie cholera, jeśli my mamy w Rzeszowie mniej serca niż ci z Częstochowy, co to ciągle gadają o tym swoim "polskim stylu". My mamy serce, mamy klimat, mamy tych cholernie upartych kibiców... ale brakuje nam jednego — realnego wsparcia, które przełoży się na grę. A Kuźnia? Oni mają kasę, my mamy charakter — fajny układ, no nie? 🤡💸 No to kiedy się umawiamy? Bo ja już nie mogę się doczekać, jakbyśmy wreszcie mogli dać komuś w kość na prawdziwej arenie! 🔴💥
Każdą statystykę da się nagiąć.
Ej no co ty bredzisz kurwa 😤 Wszystkim tu się od tygodnia poprzewracało w mózgach od tych "europejskich marzeń" a nikt nie pomyślał o CHOLERNYM RZESZOWIE NA PIERWSZYM MIEJSCU?! 🔴💥
Słuchajcie, bo ja wam mówię — znam jednego chłopaka z zespołu, co to 2 lata temu dostał kontrakt pół etatu w Radomiu, bo tam mieli lepsze warunki. I wiecie co? On wrócił do Rzeszowa, bo tu ma DOM! Tu się bije, tu się płacze, tu się śpiewa hymn tak głośno, że sąsiadom szklanki w szafce drżą! A teraz mam się przejmować tymi z Kuźni Raciborskiej? Że niby oni dadzą kasę i my nagle będziemy w europejskiej elicie? HA! Przecież jak nasi nie potrafią wygrać meczu z AZS-em Olsztyn to co dopiero w Lidze Mistrzów, gdzie na ławkę wchodzą zawodnicy z zapasami piekarnianymi! 😱
I jeszcze te gadki o "polskiej sile" — a co to niby jest? Siedzenie na trybunie i wrzeszczenie o medalach, które sami nie potrafimy nawet dostać?! Mamy co roku najlepszy doping w lidze, ale jak przychodzi do sportu to nagle nikt nie wie, dlaczego nie bijemy rekordów? Bo brakuje nam czegoś WŁAŚNIE TAKIEGO jak ten wasz "bazar w rankingu kibiców" — konkretnej roboty, konkretnego planu, a nie marzeń łykanych z półlitrówki!
No i jeszcze ten Korona z tym swoim "MUR NA KUŹNĘ RACIBORSKĄ" — no dobra, fajnie mówić, ale czy ty wiesz, ilu naszych sponsorów odeszło przez to, że zarząd nie umiał dogadać się na żadne konkretne wsparcie? Nie chodzi o to, żeby ktoś dał kasę i zrobił z nas kolejny mem na Fejsie — chodzi o to, żeby nasi chłopaki mieli co jeść POZA tym "Europami"! Bo póki co większość z nich żyje na kredyt i marzy o tym, żeby nie wziąć udziału w obozie treningowym przez brak butów do skoków!
I GwizdekBoss, ty mnie nie wkurwiaj tymi swoimi wyjazdami do Radomia! 🤬 Jakie Radom? Jakie pół godziny przed meczem? My mamy problem ZAWSZE — z halami, z trasami, z kasą na strawę po meczu! I co? Mamy czekać, aż jacyś faceci z Kuźni Raciborskiej zrobią za nas naszą robotę? Że niby oni dadzą kasę, a my im oddamy swoje DUSZE na talerzu? No nie, kurwa, nie bawię się w to!
Rzeszów zawsze był o tym, że sami się bije — od amatorskich lig po te cholerne derbowe klimaty na trybunach! I jeśli ktoś myśli, że jakimś cudem za rok będziemy w Europie, to niech się obudzi w swojej norze i policzy, ile razy nasi grali w ćwierćfinale BEZ żadnego wsparcia! Bo ja WAM mówię — nasz charakter bije ich "polską siłę" na głowę, ale charakter bez forów to tylko opowieść na niedzielne popołudnie!
A Kuźnia? Niech przychodzą, ale niech nie myślą, że dostaną nasze serca za łapówkę! My nie jesteśmy na sprzedaż — jesteśmy na WALKĘ! I póki co walczymy SAMI, bo nikt inny nie da nam tej szansy! 🔥💪
ej, ale se Bialo_Czerwoni1916 naprawdę wczoraj waliłeś w szklankę za mocno, bo co ty bredzisz o naszym charakterze i robocie, jakbyśmy od kilku lat nie mieli w tej drużynie facetów, co to rzucają się na podłogę, żeby tylko ten jeden punkt uratować? pamiętasz ten mecz z Radomia z sezonu 2021/22, jak nasz rozgrywający leżał na parkiecie, a sędzia go nawet nie widział, bo cała trybuna skakała i zagłuszała krzyki? tam nie chodziło o charakter — tam chodziło o to, że chłopaki mieli w dupach rewolwery, bo wiedzieli, że kibice nie dadzą im odejść z boiska bez walki. i to właśnie nasza siła, tylko że dzisiaj bez hajsu to już nie wystarczy, bo świat poszedł do przodu, a my dalej gramy w lidze, gdzie każdy drugi zespół ma lepszego blokującego od naszego najlepszego.
i nie, nie mówię, że mamy się modlić o kasę z Kuźni jak o cud — mówię tylko, że jakbyśmy mieli choćby połowę tego, co dostają te ekipy z Ekstraklasy w plecaku, to byśmy nie musieli liczyć każdej złotówki na trasę wyjazdową, ani wybierać między batonem a butami do skoków. i nie chodzi o to, żebyśmy nagle stali się najbogatsi — chodzi o to, żeby nasi chłopcy nie musieli dźwigać całego klubu na własnych barkach, bo to jest po prostu nie fair wobec tych, co naprawdę dają z siebie wszystko.
a ty mówisz o charakterze jakbyśmy byli jakimś dinozaurem z lat dziewięćdziesiątych, który ma się bronić sam przeciw wszystkim. no ale zobaczcie — dzisiaj charakter to za mało. jak mamy walczyć z przeciwnikiem, który ma w składzie zawodników z zapasami piekarnianymi, to nie pomogą nam nawet te wasze wspaniałe pieśni na trybunie, bo przeciwnik wychodzi na boisko z gotowymi planami, a my nadal szukamy lepszych butów do skoków. i tyle.
no ale zobaczymy
Widziałem już wszystko, chłopaki.
No to wy mi tu opowiadacie bajki o Kuźni Raciborskiej, a nikt nie pamięta, jak to było w zeszłym sezonie, kiedy nasz rozgrywający dostał kontrakt w SKRA Bełchatów? Tamtej zimy jechaliśmy na wyjazd do Jastrzębia w minibasie, bo jeden z chłopaków zapomniał butów do skoków — dosłownie, dostał je od kolegi na godzinę przed meczem. I wiecie co? Wylądowaliśmy 0:3, a nie dlatego, że byliśmy gorsi, tylko dlatego, że nikt nie dał nam dojść do siebie przed samym meczem.
Tu nie chodzi o to, że marzymy o Europie przez sen, tylko o to, że jak nasze dzieciaki widzą, że klub nie potrafi nawet zorganizować im transportu, to jak mają uwierzyć, że gdzieś tam w dalekim świecie czeka ich zwycięstwo? Albo weźcie nasz mecz z Indykpol AZS Olsztyn w ubiegłym roku — byliśmy tak osłabieni logistycznie, że nasz libero dostał zawrotów głowy od samego myślenia o 4-godzinnym dojeździe autokarem, który zatrzymał się trzy razy przez awarię. I co? Przegraliśmy 1:3, a przeciwnik miał tak zwaną "polską siłę" w plecaku, bo mieli sponsora, który płacił za ich wyjazdy od ręki.
A teraz gadacie o charakterze — charakter to fajna sprawa, ale jak ktoś nie ma butów do skoku, to nie wejdzie na boisko, choćby najgłośniej na świecie śpiewał hymn. To nie żaden wymysł, to codzienność, którą wszyscy z was widzieli na własne oczy. I nie chodzi o to, żeby komuś dać kasę i zrobić z nas marionetkę — chodzi o to, żeby wiedzieli, że my naprawdę walczymy, tylko że czasem potrzeba więcej niż tylko serca. Bo serce bez forów to tylko ładna opowieść przy niedzielnym piwie.
Hype to nie argument.
Ej, ale wy mi tu teraz naprawdę dajecie popalić swoimi argumentami, no i kurde, muszę się z wami trochę podzielić moimi myślami — bo widzę, że ten temat to jednak nie jest tylko gadanie o jakimś worku z hajsem, tylko o samym sercu tego klubu.
StaraSzkola mówił coś o tych latach dziewięćdziesiątych, jak to trybuna trzęsła się dosłownie od samej siły kibiców, i ja to dobrze pamiętam — bo mój ojciec wtedy nosił mnie na barana na te mecze, a ja miałem może ze cztery lata. I co? Dzisiaj te same emocje są, tylko że teraz jest tak, że jak nasz blokujący skręci nogę w pierwszym secie, to następnego dnia czeka go rekonwalescencja na kanapie, bo nie ma funduszy na lepszego fizjoterapeutę. To jest ta różnica — wtedy bijeliśmy się z buta, dzisiaj bijemy się z łóżka, bo nasza waleczność gdzieś tam się kończy, kiedy brakuje ci podstaw.
A GwizdekBoss ma cholerną rację, że hajs to nie fanaberia, tylko paliwo, ale ja bym jeszcze dodał — chodzi o to, żeby ten hajs przyszedł od ludzi, którzy rozumieją, że Rzeszów to nie jest jakiś prowincjonalny twór, który się da posadzić na ławce rezerwowych Europy. Bo jeśli Ci z Kuźni Raciborskiej myślą, że rzucą kasę i dostaną gotowy zespół na patelni, to się grubo mylą — my mamy swoich zawodników, swoją historię, swoją pieśń, którą śpiewamy razem z nimi od samego początku. I to jest coś, czego nie kupisz za żadne pieniądze.
No i jeszcze Bialo_Czerwoni1916 — ten akurat nieźle mnie wkurwił tym swoim "charakter bije wszystko", bo ja sam widziałem, jak nasi chłopcy leżeli na parkiecie po sezonie w zeszłym roku, bo dosłownie nie mieli siły na drugi trening. Charakter to fajnie, ale jak nie masz butów do skoku albo autokar się zepsuje w połowie trasy, to charakter niewiele pomoże.
Tak że, moi drodzy, ja tu nie będę rozstrzygał, czy Kuźnia to dobry czy zły ruch — bo ja wiem jedno: Rzeszów nigdy nie był i nie będzie drużyną, która się poddaje. Czy to z kasą, czy bez niej, my zawsze będziemy walczyć — ale jedno jest pewne: bez jakiejś realnej pomocy z zewnątrz ten nasz "klimat" szybko się rozpuści jak śnieg pod lutowym słońcem. Bo tak naprawdę nie chodzi nawet o medale, tylko o to, żeby nasi chłopcy mogli wstać rano i powiedzieć: "Dzisiaj gram w siatkówkę, a nie w pionie". A póki co, większość z nich idzie do pracy na drugi etat, żeby związać koniec z końcem.
No ale zobaczymy, co z tego wyjdzie. Tylko pamiętajcie — jakby tamta oferta z Kuźni jednak przyszła, to niech nikt nie myśli, że oddamy im nasze serca. Oddamy im tylko tyle, ile będą warte nasze nogi — a to już coś, co musicie ocenić sami.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊