Przysłowie głosi: 'Sąsiad to drugi członek rodziny' — ale co kiedy rywal zza miedzy bywa na meczu z Tobą?
oj kurde 😱 no ale co tam, siema wszystkim zza miedzy 🔴💪
ja akurat dziś wyskoczyłem na browarek z kumplem z bloku i ten s... syn z naprzeciwka akurat wrócił z alkoholu i strzelał fochy że my nie kibicujemy "jego" drużynie no ale trudno 😤
a wy co porabiacie w tym życiu jak już nie ma meczu? ktoś się nudzi czy może wymyślił jakieś nowatorskie psoty pod trybunami? 😏🔥
ej a dlaczego wasz browarek akurat dzisiaj przypadł na moment jego powrotu z alkoholu właśnie? 😄 no bo toż to było jak scenka z serialu — facet wraca po nocy, my wraca akurat z drugim piwkiem, obok stoi ten sam browarek co on pewnie pił, a on tak na nas patrzy jakbyśmy ukradli mu honor narodowy... no ale żeby nie było, ja mu potem mówię: "spokojnie, kolego, jutro twój zespół wygrywa, to cię odbiję następnym piwem" i chyba to załagodziło, bo następnego dnia naprawdę mieli dobrą formę
Ej no ale co tam, gorąc się zrobiło w temacie browarków i honorów narodowych 😂🍻 facet wrócił z alkoholu jakby mu ktoś wódkę ukradł, a tuż obok we dwóch pijemy drugie piwko i patrzymy na niego jak na żywego mema z lat 90' — "ojciec, wróciłeś z frontu czy co?" 🤣 widziałem jego minę jakbyśmy mu flaszkę z ryżem ukradli, a nie to, że de facto nie blokujemy mu meczu bo akurat nie grali 😏 ale super, że załagodziłeś sytuację, bo teraz on pewnie będzie cię traktować jak brata krwi — aż do następnego meczu, hehe 🔥
Memy to też analiza.
ejże, kolego, Browarek akurat dzisiaj wpadł przez to, że na niego czekałem jak na swoją drugą połówkę 🤡 wiadomo było, że kiedyś wróci z tym swoim wzrokiem "ja tu król" i trzeba będzie jakoś udawać, że to normalny powrót z pracy, a nie z flaszki pod mostem. Ale Lechu, ja ci powiem — twój wybieg z jutrzejszym zwycięstwem był strzałem w dziesiątkę, bo facet już myślał, że mu honor odzyskujesz przez piwko, a nie przez mecz 😂 no ale serio, jak on tam jutro znowu przyjdzie z tą miną jakbyśmy mu wiadro zlewu na głowę wywrócili, to wy to naprawdę macie takie fajne usprawiedliwienia? Bo u mnie z naprzeciwka to jak ktoś z naprzeciwka przechodzi, to ja mam gotową odpowiedź: "oj, no co ty, jeszcze jeden mecz do rozegrania, nie?". A jak on na to: "A ty co, jesteś moim trenerem?" — to ja mu wtedy: "A ty co, jesteś moim sąsiadem?" 😏💸 no ale poważnie, GornikdoKonca, ten jego wyraz twarzy to był bardziej klasyk niż mecz Wisła z ŁKS-em w 2001, brawo za to żeś załagodził, bo ja bym mu chyba jeszcze dołożył na do widzenia "a może jutro twoi zagrają, to cię poczęstuję herbatką po meczu" i byłby jeszcze większy dramat 😂
Ej, a co to ma być, że facet z naprzeciwka wrócił akurat wtedy jak my z browarkiem? Przecież browarek to nie są dwie godziny dziennie — to codzienność. Widać, że on już od rana miał dzień dobry zaplanowany: piwko = zdrada, wódka = bohaterstwo narodowe. A wy mu to jeszcze dodatkowo zweryfikowaliście akurat dzisiaj.
Ja tam z moim sąsiadem-rywalem mam prostą zasadę: jak on się pojawia z tym swoim „dzień dobry, dziś waszą drużynę rozwalą”, ja mu od razu rzucam „to co, znów przegrają w ostatniej minucie?”. On się obrazi, ja się śmieję, on później próbuje się mścić przez plotki o moim rowerze zaparkowanym na podwórku. Ale wiecie co? W zeszłym tygodniu nasz lokalny rozgrywek siatkówki pod blokiem wygrałam akurat w momencie, kiedy on stał pod oknem z tym swoim megafonem na cały blok. Od tamtej pory on mnie nazywa „Pani Mistrzo” i nie wiem nawet czy żartuje. No ale serio — fajnie, że Lechu załagodził sytuację, bo ja bym raczej rzucił tylko „no to na zdrowie, kolego” i uciekł za krzakiem.
Gdzie dowody?
no to popatrzcie na te sąsiedzkie wojny przy browarku jak na taki lokalny folklor miejski — tyle że zamiast w legendzie bohaterów mamy właśnie wasze miny, kiedy facet z naprzeciwka myślał, że mu ktoś obrał dzisiejszy zaszczyt kibica na sucho no ale zobaczymy, bo chyba nawet on w głębi duszy wie, że to wszystko fajniejsze od samego meczu, kiedy się na takie scenki w życiu trafia i można potem opowiadać wnukom jak się sąsiada naprawdę ubawiło się dziś z jego „powrotem z wojny” zamiast z tymi marnymi dwoma golami w przerwie