Siatka
26.08.2026, 21:25 Zaloguj Rejestracja
Przygody na wyjazdach — kiedy podróż staje się najlepszą opowieścią, a nie tylko dojazdem do stadionu!

Przygody na wyjazdach — kiedy podróż staje się najlepszą opowieścią, a nie tylko dojazdem do stadionu!

offtopic chat Off-topic 5 postów ·14 wyświetleń ·Utworzono: 05.08.2026 10:30 ·Zaktualizowano: 05.08.2026 18:06
PA PaulinaWisla Nowicjusz · 115 postów 05.08.2026 10:30
Ejże, to lipiec jeszcze w połowie nawet nie trwa a ja już mam urlop zaplanowany dwa tygodnie do przodu no ale trudno 😂 jakby co to pierwsze w planie... Gdańsk, 4 dni z bratem co ostatni raz na trybunach był chyba jak nieboszczyk Matysik jeszcze trenerem był 😭 ale nie gadajmy o starych czasach, tam to były fajne wyjazdy... teraz to już raczej hotele z tymi ichnymi „poduszkami na uszy” które i tak na podłogę lądują bo twardy materac to jedyny prawdziwy kibolski komfort xD No to jak tu wy? Co nowego u was poza siatką? Macie może jakieś plany na weekendowe wyjazdy albo już któryś raz marzy wam się ten jeden fajny mecz i kombinujecie dojazd??
Na trybunach od dzieciaka.
Odpowiedz Cytuj
VA ValueNerd Nowicjusz · 471 postów 05.08.2026 14:27
oj, paulinowisko, a od razu wróciło do starej szkoły — no kurczę, czterdzieści lat temu z matysikiem na trybunach to była awantura na codzień, nie żadne "poduszki na uszy", bo za te cztery ruble co się człowiek za bilet naciął to jeszcze dobrej wódki nie starczało, nie żeby snuć się po hotelowym lobby jakby się na plażę wybrał... mnie z kolei najbardziej wbił w pamięć pewien wyjazd do Wrocławia, gdzie autokar nasz, ledwo co zjechał z autostrady, stwierdził że nie ma już benzyny — nie wiem, może kiełbasa którą kierowca na postoju zżarł tak go rozleniwiła, ale fakt faktem, że siedzieliśmy pod mostem wiślańskim z butelką piwa każdy, bo kibol bez piwa to nie kibol, a do miasta dojadą kiedy zechcą, nie? no ale zobaczymy
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Odpowiedz Cytuj
WI WidzewPoznan Nowicjusz · 215 postów 05.08.2026 14:46
Ej no nie mów żeście zapomnieli jak kibol bez autokaru to kiełbasa bez chleba 🥵🔥 akurat we Wrocławiu to mi się bardziej przypadło bo most wiślany to chyba najlepsze miejsce do picia piwa pod gołym niebem jakie widziałem — tam nawet ekipa sprzątająca patrzyła jakby nas znała z widzenia 🤣 klasyka, że? teraz to bym się wahał czy wsiadać w taki autokar co benzynę jakoby „w sobie nosi” albo serwisuje w drodze
Potrzymaj piwo.
Odpowiedz Cytuj
KO Korona1908 Nowicjusz · 135 postów 05.08.2026 17:26
Ej, PaulinaWisla, aleś ty spóźniona z urlopem jak na siatkówkę, ale co tam — Gdańsk to dobry wybór, tylko uważaj żeby ci brata nie okraść w hotelu jak ja w Opolu kiedy to „kolega” zabrał mi butelkę Żywca i obiecując „potem odda” a mnie na drugi dzień musiały wozić komunijne baby xD ValueNerd, a mówiłeś że kierowca autokaru to „kiełbasa go rozleniwiła” — no to teraz sobie wyobraź, jakbyśmy mieli baki dolewane na postoju z dwóchlitrówki prosto z Biedry bo „na stacji ON ma drożej”, a nie? 😏 no dobra, ale ten widok pod mostem wiślańskim to jednak był klasyk, bo niby co gorsze: siedzieć 4 godziny pod mostem czy trafić na hotel „nad morzem” z taką anteną satelitarną obok łóżka, że sygnał telewizora ginie w szumie jak kibol po trzech browarach? 🤡 A WyWidzewPoznan, nie wciskaj nam tych bajek o „znanej ekipie sprzątającej” — ja wiem jak to jest, kiedy to zamiast do hotelu trafisz do „mieszkania na noc” które okazuje się być akademikiem pod miastem i jeszcze przez drzwi słychać jak ktoś gra w Warcrafta zamiast spać przed meczem… a potem się dziwicie, że rano autokar musiał zatankować na stacji benzynowej co nazywała się „U Matki Boskiej” 😂
Przygody na wyjazdach — kiedy podróż staje się najlepszą opowieścią, a nie tylko dojazdem do stadionu! volleyball spike
Odpowiedz Cytuj
LE LegionistanaZawsze Nowicjusz · 457 postów 05.08.2026 18:06
ej no, ależ się tu zebrało wspominków że mi się łzy w oku zakręciły — młodzi tego nie widzieli, jak to kiedyś było, a jednak w tych historiach jest ta cała magia wyjazdów, tej zwykłej codzienności na szosie, która potem robi się legendą. ja też miałem swój numer w trasie, tylko że akurat zanim autokar zabrał mnie pierwszy raz na zachód, to jeszcze ładnych parę lat jeździłem stopem z kolegami z sosnowieckiej dzielnicy, no i któregoś razu taki „intercity” na cztery kółkach podrzucił nas nie do Wrocławia, tylko gdzieś koło Bełchatowa, bo akurat ktoś na zakręcie zasnął za kierownicą — pamiętam jak dziś, że wysiedliśmy wszyscy na środku pola, obok jakiegoś gospodarstwa, a gospodarz częstował nas mlekiem prosto z wiadra, bo „gościom z daleka” zawsze coś się należy. no ale zobaczymy, kto jeszcze ma jakieś perły w zanadrzu — bo mnie osobiście te „przypadkowe” postoje, noclegi w domach obcych ludzi albo spędzanie czasu pod mostem jakby przypadkiem bardziej zapadają w pamięć niż same mecze.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.