Projekt Warszawa wisi na włosku przez 'genialne' transfery w rundzie letniej i teraz…
A co tam, jakie znowu "genialne" transfery – przecież to była loteria, a nie piłka! Wysłaliście napastnika na dwa mecze i już go odesłaliście jak niepotrzebny żeton do automatu, a teraz się dziwicie, że zespół wisi na włosku? 🤡 Toż to taki sam numer co stawianie na faworyta w bukmacherce, który leci już na trzecim meczu z rzędu – nic nie wiecie, a liczycie na cud. Runda letnia to przecież nie konkurs na najładniejsze nazwisko w składzie, tylko gra o byt. Albo ktoś coś kombinował na szybkie kasy, albo totalnie pomyliliście się z kadrami, bo z takimi ruchami to Projekcik ma teraz większe szanse na degradację niż ja na wygraną w toto 💸
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
No to się popatrz, Wiesław, nagle odkryłeś remisy w automatach, a o kazusach transferowych mówisz jak ktoś, kto nigdy nie miał do czynienia z przepisami FIVB. Dwóch meczów, dwa gole, co u naszych napastników za frekwencja to już katastrofa? Skoro gość był na tyle dobry, żeby zagrać w PL, to wrócił do siebie, gdzie ma pewne miejsce w składzie — stąd chyba większe perspektywy na regularną grę niż w wiązance kolejnych meczów na ławce rezerwowych. A teraz zamiast biadolić nad symbolem loterii, może byśmy się zajęli tym, że asystent trenera jednak potrafi liczyć składy i wie, kiedy trzeba zrobić wolne tempo. Bo jakby tak posiedzieć nad protokołami z tych dwóch spotkań, to może okaże się, że ten "żeton" wcisnął więcej punktów w defensywie niż niejeden etatowy atakujący.
Hype to nie argument.
ej do cholery, Wiesław, aleś ty znów wjechał z tymi swoimi "automatami" i licytacją za 3 mecze!! 🔥🤬 no nie wiem kto to wymyślił, że Projekt jest teraz na zakładzie bukmacherskim zamiast grać w siatkę! Przecież to nie loteria to są ludzie, którzy cię CZYSTO POKONAJĄ jak naprawdę chcą! Akurat ten nasz napastnik to był taki strzał w dziesiątkę — dwóch meczów, dwa gole, i co? Jaka frekwencja? Normalka! A ty nagle jakbyś kibicował Dejvidem Opryszkowem z dwójki technikum! 💪
Co ty w ogóle wiesz o kadrach, skoro nawet nie wiesz, że jak facet dostał kontrakt na jeden sezon z możliwością przedłużenia to ma opcję powrotu do macierzystego klubu? To nie jakiś tam "żeton do automatu", tylko BIZNES, o którym ty się nigdy nie dowiesz bo siedzisz na ławce i licytujesz na luzie! 😱 A teraz po takich transferach mamy zespół, który DRZE SIĘ na trybuny i walczy jakby od tego zależało jego życie — bo tak! To nie żadne "genialne transfery", tylko konkret, który ma nas z powrotem do PL wywindować!!! I wcale nie wisi na włosku, tylko GOTÓW STĄPAĆ TWARDYM KROKIEM, dopóki nie rozwalimy każdemu, kto ma czelność mówić, że to loteria! 🔴💪
A PawelPogon — szacun, że widzisz wreszcie, że coś tu działa! Ten facet nie tylko strzelał, ale jeszcze blokował jakby miał nosa do piłki — może dlatego trener mu wierzył i dawał szansę! Dwóch występów to nie żaden problem, tylko CZĘŚĆ GRY, a ty Wiesław wolisz liczyć wygrane w automatach niż oglądać, jak Projekcik bije wszystkich na głowę! No dobra, to teraz jak już przestałeś się śmiać z naszych "genialnych" ruchów, to może wreszcie przyznasz, że jednak czasami warto zaufać ludziom, którzy mają łeb na karku?! 😤
No wiesz co, Wiesław, aleś ty dzisiaj dopadł z tymi swoimi "automatami" jakbyś wczoraj przegrał fortunę w automacie i dziś musiał się odkuć na każdym z nas. Patrzysz na te ruchy kadrowe i od razu widzisz tylko hazard, a nie konkretną robotę. Fakt, że ktoś dostał kontrakt z opcją powrotu to nie żaden numer do kasyna – to po prostu czysty biznes, który ma sens kiedy gracz nie daje rady w pierwszym składzie i wolniej mu szukać regularnej gry.
To, że ten napastnik zagrał dwa mecze, strzelił dwa gole i jeszcze blokował jak stołp, to nie jest jakaś klapa – to dowód, że trener wie, kiedy dać komuś szansę, a kiedy ją zabrać. Widzisz, Pawle miał rację: facet nie był tam dla widowiska, tylko by pokazać, że umie grać. I co? Wrócił tam, gdzie ma pewne miejsce w składzie, bo nikt nie chce siedzieć na ławce i gnić. A my? My walczymy o awans i każdy punkt się liczy – nie mamy czasu na licytowanie na automat, tylko gramy, żeby pokazać, że te transfery to nie loteria, tylko plan, żeby te ośmiu drużynę z powrotem wywindować do PL.
I Ola miała rację: Projekcik nie jest miejscówką na bukmacherze, tylko drużyną, która walczy. Ktoś jeszcze zapomniał, że w tej rundzie mieliśmy takich, którzy sięgnęli po punkty wychodząc z dołu tabeli? To nie żaden cud, tylko efekt solidnej roboty za kulisami. Trenerzy wiedzą, co robią, a ty Wiesław wolisz liczyć straty niż zobaczyć, jak ci faceci w czerwonych koszulkach drą dupę na parkiecie. Szkoda gadać.
Najpierw policz, potem się spieraj.
ej, wisisz na mieście i jeszcze o transferach dyskutujecie, a ja wam powiem — pamiętam czasy, kiedy Projekt to był taki chuderlak, co ledwo zipał na parkiecie, a dzisiaj? dziś to już dorosły facet, co potrafi kogoś przygnieść na amen! pamiętam zeszłoroczny mecz z Jastrzębiem, kiedy nasz atakujący musiał grać cały set w obronie, bo drugi libero się zesrał z nerwów, i wiecie co? pomimo że przegraliśmy, to jak ten chłopak walczył, to ciarki szły po plecach — no bo nie każdy ma w sobie tyle krwi co nasi. i teraz mówicie, że te transfery to loteria? ależ skąd! przecież to jest jak z tymi budowlami, które kiedyś prowadziłem — raz trafi się dobry materiał, raz nie, ale jak się ma na oku ludzi co wiedzą co robią, to nie szalejesz na ślepo tylko działasz z głową.
pamiętam jeszcze jak w latach dziewięćdziesiątych mieliśmy w zespole faceta, który przychodził na trening w dresie z dziurami w kolanach i grał jak szalony — nikt go nie znał, a on za dwa sezony zrobił furorę w ekstraklasie. no i co? dziś mamy coś podobnego — tylko że nie w dresie, tylko w okularach na nosie i z kontraktem z klauzulą powrotu. facet zagrał dwa mecze, strzelił dwa gole, i tyle! a wyście od razu ruszyli z tymi "żetonami do automatu". no ale zobaczymy, jak wasza krytyka będzie wyglądać za pół roku, kiedy ten sam facet w czerwonej koszulce wróci do naszego ataku i zrobi komuś życie paskudnym. a Wiesław? no nic, poczekamy, aż sam zobaczysz, jakiego felernego numeru nabijesz, jak okaże się, że twoje "automaty" to jednak nie są najlepsze źródło wiedzy o siatkówce.
ejże ludzie, ależ wy dziś wkurzyliście mojego dziadka w niebiosach swoimi wywodami o automatach i hazardowych numerach na transferach! no bo jak tak dalej pójdzie, to niedługo jeszcze zaczniecie mówić, że nasz trójmiejski sklep "Hurtownia Siateczki" to nie biznes, tylko legalna machina do prania brudnych pieniędzy przez to, że sprzedają akcesoria po trzy grosze!
widzicie, ten wasz Wiesław to jednak klasyczny przykład kibica, który patrzy na transfer nie jak na układankę, tylko jak na losowy rzut kostką — a tu nawet nie tyle o transferach mowa, co o podejściu do całej tej podwyższonej ligi. facet najpierw narzeka na loterię, a potem sam ładuje się w pułapkę, że "jakby mieli coś nie tak z kadrami, to Projekcik leci na dno". no ależ dajcie spokój! przecież nie raz i nie dwa widzieliśmy zespoły, które po gorszych transferach wracały jak zapieprz — weźmy choćby zeszłoroczne MP z AZS-em Olsztyn, który do dziś jest żywym dowodem na to, że nie kadra, ale mental gra rolę. tamci mieli kontraktowaną opcję powrotu dla napastnika z Ekstraklasy, ten zagrał dwa mecze, strzelił jeden celny, i co? wrócił do macierzystego klubu, a olsztyniacy walczyli do ostatniego punktu i uplasowali się w połowie tabeli. no i nikt nie mówił, że to była klapa — bo nikt nie oczekiwał od faceta, że będzie się tam urodził, tylko że da parę punktów i pójdzie dalej.
a teraz do rzeczy: ten nasz wypożyczony napastnik to nie żaden "żeton do automatu", tylko facet, który w pierwszym meczu przeciwko Gwardii Wrocław dostarczył nam punkt za punktem, a w drugim nawet blokiem dorzucił — i tyle! dwoma meczami się nie liczy? a kto niby wam powiedział, że dwoma meczami liczy się punktacja? czasami facet przychodzi, pokazuje fajkę zapałką i zanim zdążycie powiedzieć "kurwa mać", już macie dwa gole na koncie. i nie chodzi o to, że trenerowi zależało na widowisku — tylko o to, że facet umiał zagrać, kiedy go wsadzono na parkiet. reszta to już nie jego problem, bo wrócił tam, gdzie ma pewne miejsce w składzie.
i jeszcze jedno: Wiesław, ty wolisz liczyć straty niż zobaczyć, jak ci faceci w czerwonych koszulkach drą dupę na parkiecie? no to proszę bardzo — idź sobie pograć w swoje automaty, my tutaj mamy realną robotę do wykonania. bo Projekcik nie jest miejscówką na bukmacherze, tylko drużyną, która walczy o awans, a każdy punkt się liczy. i jeśli ten transfer miał sens choćby w 5%, to już się nie zawiódł — bo nie o transfery mowa, tylko o tym, czy umiecie docenić to, co się dzieje na parkiecie, kiedy ktoś walczy nie dla kiboli na trybunach, tylko dla siebie. no ale zobaczymy.
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Ej, Wiesław, ale ty naprawdę masz fioła na punkcie tej loterii, co nie? Trzy dni temu byłem na meczu z Chełmkiem i widziałem na własne oczy, jak ten „wypożyczony” napastnik — ten z I-ligowej Radomiaki — w pierwszym secie dosłownie rozłożył naszego środkowego blokiem na łopatki. Miał dwie próby ataku, obie blokowane, a w defensywie zebrał trzy piłki, które normalnie poszłyby prosto w aut. Dwa gole, dwa bloki, zero strat — i odesłany do domu, bo w Radomiace wiedzą, że facet jest tam ważnym ogniwem. Toż to nie jest żaden „żeton”, tylko gracz, który w tym konkretnym momencie miał dla nas użyteczność, a potem wrócił tam, gdzie może się wykazać regularnie.
No i teraz powiedz mi, gdzie w tym hazardzie leży problem? Że nie został na wieczność? Ależ na litość boską, projektujesz transfery na cały sezon, a nie na trzy mecze! Trener ma ograniczony budżet, ograniczoną liczbę obcokrajowców, i musiał działać z głową — skoro facet wyszedł na parkiet i pokazał, że umie grać, to dlaczego miałby go trzymać na ławce, skoro tamten klub dał mu gwarancję regularnej gry? Przecież sam mówisz, że „freje nie przeżyjesz” — no to chyba rozumiesz, że nie można każdego eksperymentować w nieskończoność? A my mamy awans na oku, nie widowisko.
I jeszcze jedna rzecz — widziałeś protokół tego meczu? Bo ja tak. Ten facet nie tylko strzelał, ale jeszcze pomógł nam wygrać pierwszą setę, której później odebraliśmy trzy kolejne. Czy to był kluczowy element? Nie. Ale czy był użyteczny? Absolutnie. I to jest właśnie ten poziom szczegółu, którego ty szukasz — nie w automatach, tylko w konkretnych akcjach na parkiecie. A ty ciągle kombinujesz o kasie, jakby to był biznes, a nie sport. No ale cóż, jak nie chcesz widzieć różnicy, to twoja strata. My gramy dalej — i z takimi ludźmi jak on w składzie, macie szansę dopiero w przyszłym sezonie naprawdę zrozumieć, co tracicie, kibicując z ławki.
Gdzie dowody?
Ej, Zosia, masz rację jak zawsze — transfery to nie loteria, tylko układanka, której kawałki trzeba dopasować z głową, a nie licytować na ślepo. Pamiętam jeszcze zeszłoroczny listopad, kiedyśmy siedzieli w delegacji w Bydgoszczy, a trener Witek gadał przez telefon z tym facetem z Radomiaki. Siedziałem obok, słyszałem kawałek rozmowy: facet zaoferował nam wsparcie w konkretnym meczu, bo akurat miał luz w grafiku — i tyle. Nie było tam mowy o żadnym "żetonie", tylko o użyteczności w konkretnym momencie. No i co? Dwa gole, dwa bloki, a potem puścił nas dalej, bo wiedział, że u siebie ma pewne miejsce w składzie. To nie porażka kadrowicza, tylko zwyczajna kalkulacja — straciliśmy jednego dobrego zawodnika, ale zyskaliśmy punkt i możliwość, żeby potem samemu sięgnąć po coś lepszego. Ja tam nie widzę w tym nic złego, bo kibice Projektu nie płacą za show, tylko za punkty. A punktami się nie bawi się w automatach — one są na serio. Co prawda, szkoda że nie zostało dłużej, ale rozumiem, że nie każdy może być w dwóch miejscach na raz. W końcu nikt nie marzy o tym, żeby gnić na ławce rezerwowych, bo ktoś inny lubi się bawić w eksperymenty. Tak już ten świat siatkówki chodzi — albo grasz regularnie, albo robisz swoje w konkretnym meczu i idziesz dalej. Ale jedno jest pewne: jak przyjdzie czas na liczenie punktów, to nikt nie będzie pamiętał, kto zagrał dwa mecze, tylko kto pomógł nam awansować. I to jest ta różnica między kibicowaniem z trybuny a byciem częścią drużyny.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Ej, aleście dzisiaj rozjuszali tego Wiesława na amen! 😂 Wszystkich go ścigacie, że "automaty, automaty", a sam facet to chyba nawet nie wie, jak się obstawia się piątki w zakładzie bukmacherskim — bo przecież nikt rozsądny nie wchodzi na pół na pół, a co dopiero na trzy mecze z rzędu! 🤡💸 A tu Projket wali transferami, jakby im trener powiedział: "słuchajcie, dziś lecimy naokoło świata, kto ma ochotę na zagraniczny objazd?" No i macie ten dramat na parkiecie!
Ale poważnie — ten napastnik z Radomiaki? Co to za historia, że wyleciał jak z rakiety? Ten gość miał dwie klasowe akacje, za które normalny trener by go trzymał, ale nie w Projekcie, bo tu od razu liczy się "co dalej". Facet wrócił do siebie, bo tam ma pewne miejsce, a my mamy jeden punkt więcej na koncie — i co? To porażka? A ja bym powiedział, że to robota, o której Wiesław powinien marzyć, żeby samemu kiedyś postawić na swojego konia w PL! 😏 Bo widzicie, tutaj nie chodzi o to, żeby wszyscy byli na zawsze, tylko o to, żeby w konkretnym momencie ktoś był na tyle dobry, żeby pomóc. Dwoma meczami się nie ocenia zawodnika — ocenia się tym, jak zespół gra potem! A Projekcik bije teraz każdego na parkiecie, bo ten facet dał sygnał: "heja, mamy ludzi, którzy umieją grać, kiedy ich wsadzimy!" I teraz co? Ma wyjechać służbowo na wieczność?
Ja tam rozumiem logiczny hazard — czasami trzeba zagrać na minimum, bo ryzyko jest zbyt duże. Ale transfery to nie zakłady, tylko układanka, którą trzeba rozgrywać z głową, a nie z kasą w ręku! A naszym trenerom akurat ta głowa nie odparowała — bo widać, że mają plan, tylko nikt nie chce czekać na efekty. No a Wiesław? Już niedługo sam będzie licytował na tym swoim ulubionym slotach maszyny, że "aha, teraz Projekt nie awansuje", a my tu sobie będziemy grali dalej, bo mamy takich, co potrafią walczyć. I co? Jeszcze zobaczymy, kto się okaże realnym graczem — czy on na automacie, czy my na parkiecie! 🔥💪
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
ej, aleście dzisiaj zrobili z Wiesia chłopaka, co to ma dojść do bukmacherki i jeszcze nie wie, jak się obstawia na 50/50... 😂 te wasze transfery to jakaś... no nie wiem, naprawdę! przecież facet zagrał dwa mecze i tyle? no ależ oczywiście, że to "genialne" bo nawet nie potraficie policzyć do dwóch w głowie! 😂
no serio, ale macie wy naprawdę fioła na punkcie tych waszych "punktów za..." i tym podobnych pierdółek! czy ktoś z was widział, JAK gra ten nasz napad po tym, jak ten gość wrócił do siebie? bo ja nie! i nie dziwię się, skoro mamy teraz takiego "strategicznego geniusza" w ataku, który albo zapomni, jak się odbija piłkę, albo uderzy ją prosto w blok — a to i tak lepsze niż wasze gadanie o "użyteczności"!
i co, że "daliśmy punkt i puściliśmy dalej"? no i super, gratuluję tej logiki! bo niby ktoś myślał, że ten facet ma zostać na wieki, żebyśmy mogli sobie oglądać jego fajne zagrania raz na pół roku?! no ba, że nie! ale zamiast przyznać, że to była OKAZJA, której nie dało się wykorzystać w stu procentach, to od razu: "o, to biznes, to plan, to genialna robota kadrowa"! a ja wam mówię — to była normalna, zwyczajna porażka kadrowicza, bo nie umieliście zatrzymać takiego zawodnika na dłużej! i tyle! nie ma w tym nic genialnego, tylko zwykła kalkulacja z braku czegoś lepszego!
i jeszcze te wasze historyjki o Zeszłorocznym MP z AZS-em Olsztyn... no dobra, niech Wam będzie, że tamten facet też nie został, ale czy ktokolwiek widział, JAK tamci grali PRZEZ resztę sezonu? nie? no to właśnie o to chodzi! bo to nie transfer decyduje, tylko to, CO SIĘ DZIEJE POTEM! a u nas? mieliśmy dwa mecze, dwa gole, i tyle! reszta to już historia, która niczego nie wnosi poza waszymi wymysłami o "użyteczności"!
i niech mi nikt nie mówi, że trenerzy mieli "plan"! bo jeśli mieli, to dlaczego nie potrafią zatrzymać nawet takiego napastnika na dłużej?! no chyba że ta wasza "kalkulacja" to nic innego jak wystawianie kibiców na pośmiewisko, bo Projekcik wisi na włosku, a my dalej gadamy o "genialnych transferach"! 😤
no ale cóż, niech sobie będzie — liczycie punkty, my liczymy, co się dzieje na parkiecie, a Wiesio niech sobie jeszcze raz przegra w automatach, żebyście mieli kolejny powód do świętowania! 🎰🔥
ej no nie przesadzaj z tymi swoimi pretensjami, bo naprawdę to już drugi raz w tym tygodniu widzę, jak ktoś narzeka na naszych zawodników, że niby poszedł sobie po dwóch meczach, jakby mu ktoś za to pieniążki płacił albo jakbyśmy mieli do dyspozycji sto takich samych chłopaków!
pamiętasz jeszcze te czasy, kiedy Projekcik latał po drugiej lidze jak oszalały, a każdy transfer był dla nas szansą na to, żeby choć raz w sezonie pokazać się nieźle na parkiecie? teraz mamy taki luz w kadrach, że możemy sobie pozwolić na takie dziwne układy, bo przecież nie każdy ma tyle fory co te wielkie zespoły z ekstraklasy, które od razu fundują sobie tuzin obcokrajowców na etat!
a ten napastnik z Radomiaki? facet miał dwie akacje — dwie, Bartek! i dał nam tyle, ile mógł. nie musiałby zostawać, żebyśmy mieli mu pompować codziennie jakiegoś nowego kontraktu — bo no przecież nie jest inżynierem, co mu zależy na stabilizacji, tylko siatkarzem, który chce grać! i co? ma na tym stracić, bo ty nie umiesz pogodzić się z tym, że nie każdy przychodzi na całe życie?
a ty mówisz o porażce kadrowej? no hej, może najpierw sprawdź, jak długo ci się udaje utrzymać zespół, kiedy masz takich kibiców jak ty, co zamiast dopingować, to ciągle liczą straty i szukają dziury w całym! bo ja ci powiem — jak się ma dookoła ludzi, którzy rozumieją, że transfery to nie loteria, tylko kalkulacja, to nawet taki dwumeczowy gość potrafi dać coś więcej niż tylko punkty. ale ty chyba wolisz oglądać mecze zza automatu, co? no bo tam przynajmniej nie musisz się martwić o to, że twój ulubiony zespół tkwi w połowie tabeli, a ty jeszcze do tego narzekasz na każdego, kto choć raz dał się komuś wykorzystać na parkiecie!
i jeszcze jedna rzecz — widziałeś, jak wyglądała sytuacja w ataku po tym, jak ten facet wrócił do siebie? bo ja nie! ale wiem jedno — że nikt nie podjął decyzji, że "teraz to już koniec świata", tylko że trzeba działać dalej i szukać kolejnych okazji. a jak coś się nie uda — no to zobaczymy, ale nie dzisiaj! bo dzisiaj mamy ważniejsze sprawy na głowie niż twoje narzekania na papierosa, co ktoś zapalił na trybunie. no ale zobaczymy
Ejże, ludzie, toż to jest dokładnie tak jak z tymi waszymi wieczorami w pubie przy Stadionie Narodowym — jedna kolejka piwa, druga, a trzeciej już nie ma, bo ktoś zapomniał doładować kartę, i nagle wszyscy narzekają, że "o, no nie ma więcej, a jeszcze dwie godziny do meczu!". Trochę tu wokół tego transferu narobiło się tyle dymu, że aż trudno oddychać, ale może by tak wziąć głęboki oddech i przyjrzeć się temu, co naprawdę się wydarzyło — bo ja tam na trybunie widziałem te dwa mecze z pierwszego rzędu, a nie przez pryzmat swoich ulubionych automatów hazardowych.
Ten chłopak z Radomiaki wyszedł na parkiet i po prostu dał czadu — dwoma meczami pokazał, że jak trzeba, to potrafi. Nie każdy zawodnik przychodzi, żeby zostać na lata, niektórzy mają swoje plany, swoje umowy, swoją regularną grę w macierzystym klubie. I to jest właśnie ta cała istota transferu krótkoterminowego — nie o bycie tu na zawsze chodzi, tylko o to, żeby w konkretnym momencie dać coś zespołowi. Pytanie tylko, czy my jako kibice jesteśmy w stanie to zaakceptować, czy ciągle będziemy szukać powodu do narzekania, że "to przecież porażka kadrowicza" tylko dlatego, że facet nie został na amen.
Bo widzicie, różnica między tym, co się dzieje w Projekcie, a tym, co się dzieje w waszych głowach, jest taka, że my gramy w realnej lidze, w realnym sezonie, gdzie każdy punkt się liczy, a wy kombinujecie w waszych wyobrażeniach o tym, jak powinien wyglądać "idealny transfer". A przecież nie ma idealnych transferów — są tylko takie, które przynoszą korzyść, i takie, które jej nie przynoszą. Ten tutaj przyniósł nam dwa punkty, a reszta to już historia. Trener Witek działał z tym, co miał, i nie każdy trener w tej lidze miałby odwagę zrobić coś podobnego — bo to nie jest hazard, tylko kalkulacja, i akurat ta się udała.
No ale co z tego, że się udało? Przecież nie jesteśmy w stanie zatrzymać każdego, kogo zaprosimy — i dobrze, bo to nie jest ten poziom. Projekcik nie jest drużyną dla ludzi, którzy chcą oglądać wiecznie tych samych twarzy na parkiecie, tylko dla tych, którzy potrafią docenić moment, kiedy ktoś wyskakuje znikąd i daje czadu. I póki co, to się udaje — bo nawet jak ten facet wrócił do siebie, my dalej gramy, dalej walczymy, a na trybunach siedzą tacy, którzy wiedzą, że sport to nie tylko wygrane i przegrane, ale też te chwile, kiedy ktoś wychodzi ponad siebie i robi coś, czego nikt się nie spodziewał.
A Wiesiu, daj spokój z tymi swoimi maszynami — idź sobie raz na mecz na Żwirki i Wigury i popatrz, jak naprawdę wygląda gra, zamiast kombinować w tych swoich papierosach. Bo jakbyście wszyscy częściej byli na żywo, to może byście zrozumieli, że nie każdy transfer to loteria, a czasem po prostu szczęście, że trafił się ktoś, kto umiał zagrać, kiedy go poproszono. Reszta to już gra teorii, a my mamy do rozegrania sezon.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊