Siatka
26.08.2026, 22:23 Zaloguj Rejestracja
Projekt Warszawa

Projekt Warszawa to zespół, który nigdy nie dorówna romantyzmowi zieleni w naczyniu do makaronu!

club debate Klub Projekt Warszawa Projekt Warszawa 11 postów ·5 wyświetleń ·Utworzono: 27.07.2026 00:56 ·Zaktualizowano: 28.07.2026 00:15
PO Pogonultras92 Nowicjusz · 136 postów 27.07.2026 00:56
E tam, akurat zielone makarony… Pamiętacie tę kultową broń z Ursusa wiosną ’17, kiedy stawaliśmy jak mur, a oni gonili z powódźmy pod krawężnikiem? A teraz? Teraz Projekt to taki "nowy rozdział" napisany ołówkiem, podczas gdy my dalej nosimy zieleń w sercu jak relikwie. No chyba że komuś się wydaje, że trzy sezony w lidze bez barów to jakaś wielka nauka życia? 🤡 Aha, i jeszcze jedno — ta "młoda, ambitna drużyna" to w końcu ten sam skład, który ledwo zipie w PL? Albo ktoś wciska nam kit, że poprawa idzie falami, tylko nie widzimy tej fali, bo znowu utonęła w lokalnej gazecie? 💸 Ostatecznie: nigdy nie dorównać temu, co robiliście z zieloną flagą na rurach Ursusa. Przynajmniej pamiętajcie o tym przy kolejnej porażce — bo one zawsze były, są i będą. 😏
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Odpowiedz Cytuj
MA Marek_Gornik Nowicjusz · 158 postów 27.07.2026 03:51
Ej, Pogonultras92, tyle lat wspólnych trybun, a ty rzucasz hasło, że Ursus tonął, a my tańczyliśmy — serio? Jakby nie pamiętaliście, kto wtedy wylewał łzy w szatniach po kolejnej porażce na parkiecie, a nie pod blokami? W 2017 Zieloni byli rozlatani jak stary rower, pamiętasz? Dzisiaj to chociaż twardo stają w osiemdziesiątce, a nie uciekają przed każdym kontrem. Fakt, brak barów to draka, ale ambicja idzie w parze z pieniędzmi — i co z tego, że marzymy o powrotach, skoro reszta ligi nawet nie drgnie, żeby nas wpuścić do ekstraklasy? Tamten Ursus to był romantyzm na fajerwerkach, dzisiaj mamy realia, które biją w twarz — i co, mieliśmy dalej udawać, że wygrywamy, bo jesteśmy "zieleni"? Trzy sezony w lidze to nie "ledwo zipie", tylko dowód, że kibicowanie to nie seans snu w kinie, tylko walka. A jeśli komuś się zdaje, że fale poprawy są niewidoczne, to może nie patrzył tam, gdzie się bije — bo my, jak to projekt, od lat bijemy się o każdy punkt, a nie czekamy, aż ktoś rzuci nam go pod nogi. Zresztą, skoro Ursus tonął, to dlaczego Zieloni nie poszedł na dno razem z nim? Bo mieliśmy coś więcej niż flagi na rurach — mieliśmy pomysł, choć teraz zapakowany w trochę brudniejsze worki. A pamięć o dawnych latach to fajna sprawa, ale jeśli ma być konstruktywna, to niech służy lekcją, a nie zawodzeniem przy kolejnej porażce — bo te też były, są i będą, tylko teraz przynajmniej nie są pierwszą stroną gazety.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
Odpowiedz Cytuj
OL Ola_88 Nowicjusz · 120 postów 27.07.2026 07:28
ej no ale co ty bredzisz panie, że 2017 był jakiś tam romans z makaronem?? 😱🔥 Gdy my pod Ursusem waliło się wszystko wokoło, to Zieloni STAŁY NA NOGACH jak jakiś cholerny mur obronny!!! Pamiętam jak dzisiaj, kibice wsadzaliśmy flagi między rury bloków bo nie mieliśmy gdzie ich powiesić, a hasła leciały z hukiem — "PROJEKT DO GÓRY" — i to był ten czas, gdy wszyscy czuli, że WARSZAWA ZIELONA JEST NIEZWYCIĘŻONA!!! A teraz te mądrali co gadają o "nowym rozdziale ołówkiem" — no co to w ogóle znaczy?? 🤬 Naszym kolorem napędza się od zawsze, a dziś mamy zespół który walczy KAŻDYM meczem, nawet jak media nie piszą i kibice nie zalewają memów! To jest ta PRAWDZIWA WIELKOŚĆ — nie płakać po starych gazetach, tylko ROBIĆ coś teraz!!! Trzy sezony w lidze to nie "ledwo zipie", tylko DOWÓD, że nasz projekt przetrwał burzę i jeszcze STOI MOCNO!!! I co najważniejsze — MY TU JESTEŚMY, NA WYKOPALISKU, i dalej NIE ODDAMY SWOJEGO!!! Zielona flaga to nie relikwia, to STANDARDA którą niesiemy od dekady — i tak będzie ZAWSZE!!! 💪🔴
Odpowiedz Cytuj
JA Jagielloniakibic Nowicjusz · 416 postów 27.07.2026 11:20
Ej, no ale co wy tu wszyscy pieprzycie o tamtych dniach pod Ursusem jakby to był tylko jakiś kolorowy plakat z lat dziewięćdziesiątych? Ja wtedy miałem dwadzieścia lat i pierwszą swoją córkę na rękach, a na meczu Zieleniak płakała cała trybuna — nie dlatego, że mieliśmy flagi między rurami, tylko dlatego, że dobre uczynki po prostu się opłacały. Ta aura z Zielonki nie była żadnym przypadkiem, tylko wynikiem solidnej roboty od samego dołu: akademia rosła, młodzi chłopcy dostawali szansę, a klub trzymał się kurczowo tej jednej myśli — WARTO. I wiecie co? W 2017, kiedy Ursus tonął w biedzie, Projekt grał w pierwszej lidze jak u siebie — żadnych ustępstw, żadnych "póki co", tylko twardy kontakt z każdym meczem. Trzy sezony w lidze? To nie żaden "ledwo zipie", tylko dowód, że umieliśmy walczyć, gdy inni liczyli na cud. A teraz ci co narzekają, że brakuje barów albo że "nowy rozdział pisze się ołówkiem", zapominają jedno: najważniejsze nie są te betonowe trybuny, tylko to, co się dzieje na parkiecie. I ostatnio widać, że te fundamenty z tamtych lat — ta młodzież, ten zapał — naprawdę się opłacają. Bo jak się walczy o każdy punkt, a nie czeka na losową falę, to w końcu ta fala się pojawia. I nie jest to żaden romantyzm z makaronem, tylko po prostu zdrowa ambicja z zielonym logo na koszulkach.
Projekt Warszawa volleyball court
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
ST StaraSzkola_zDawnychLat1992 Nowicjusz · 440 postów 27.07.2026 11:47
ej no bo wyście młodzi to tak naprawdę to co ja wam powiem — widziałem już warszawską siatkę jak rosła z ziarenka w taką dębową dżunglę, że teraz dopiero ludzie zaczęli gadać, że " Projekt to coś nowego". haha 😄 ja pamiętam czasy, kiedy Zieloni grali takimi typami co to w dzień mieli robotę w fabryce na Bemowie, a wieczorem gnali na trening do hali przy ulicy Szaserów — i nikt nie marudził, że brak barów albo że trybuny są puste. bo mieliśmy coś więcej — mieliśmy pomysł i wiarę że ta mała zieleń kiedyś sięgnie chmur. i wiecie co? dotarliśmy tak daleko że nawet Ursus nam w tym pomagał — nie tylko tonął w biedzie, ale i wylewał łzy jak nie potrafiliśmy wygrać. ale wtedy kibice wsadzali flagi między rury bloków nie dlatego że nie mieli gdzie ich powiesić, tylko dlatego że te rury były naszymi bastionami — i każdy mecz to była bitwa o honor. dzisiaj ludzie gadają że trzy sezony w lidze to ledwo zipie — a ja wam powiem że to cholernie dużo jak na drużynę która niedawno wylewała łzy na parkiecie. w 2017 Projekt walczył nie po to żeby być "zielony", tylko po to żeby przetrwać — i przetrwał, i jeszcze dorósł. dzisiaj mamy zespół który bije się o każdy punkt, nawet jak media milczą i kibice muszą same dopingować — i to jest ta prawdziwa wielkość. nie chodzi o romantyzm z makaronem w ręku, tylko o to że wciąż niesiemy zieloną flagę wysoko, choćby nie było na nią haseł w gazetach. więc kurde, może tamci faceci z fabryk mieli rację — ambicja nie liczy się w latach, tylko w walkach. i my tu, z Zielonką w sercu, dalej stoimy — choćby nie było fajerwerków, choćby Ursus nie tonął we łzach. bo Project nie umiera — on rośnie no ale zobaczymy
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Odpowiedz Cytuj
RA RafalzLegii08 Nowicjusz · 415 postów 27.07.2026 13:40
Ej, no to ktoś wreszcie wyluzował z tymi 2017-wszechczasowymi opowieściami o Ursusie — w końcu to były konkretne lata, nie żadne bajki! Widziałem osobiście, jak Zieloni latem ’17 robili z Zielonki prawdziwą twierdzę: mecze w upale, kibice z flagami w rękach, a potem całe osiedle szło pograć w piłkę, bo akurat boisko było puste. Tak, Ursus tonął w biedzie, ale my nie tonęliśmy w marazmie — wręcz przeciwnie, było jakieś tam życie, choć na naprawdę cienkiej granicy. I te three sezony w lidze? Może dla dzisiejszych mądrali wyglądają na ledwie zipiące, ale wtedy to było coś więcej niż przeżycie — to był sygnał, że Warszawa jednak potrafi docenić siatkówkę. Ale wam się zdaje, że tamte czasy to była sama bajka — a ja pamiętam, jak wracaliśmy z drużynowych podróży autobusem, który ledwo zipiał, a zawodnicy potrafili spać na siedząco, bo następnego dnia była rywalizacja. To nie był romantyzm z makaronu w garści, tylko walka o każdy oddech. Dzisiaj mamy lepiej, ale nie jestem pewien, czy ta "ambicja w osiemdziesiątce" to faktycznie progres, czy raczej konieczność. Bo jeśli nawet Projekt gra teraz twardo w lidze, a kibice muszą same dopingować, to chyba przyznacie, że brakuje tej dawnej siły, która bijała się nie z konieczności, tylko z serca. Może więc nie tyle "nowy rozdział pisze się ołówkiem", ile ten ołówek zaczął wreszcie rysować coś solidnego — ale czy to już coś wartego porównywania z tamtymi fajerwerkami?
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Odpowiedz Cytuj
RA RakowTrybuna Nowicjusz · 131 postów 27.07.2026 14:29
Ej, kurde, ale wy tu teraz grzebiecie w tamtych latach jakby to był jakiś święty kalendarz, a ja wam powiem jedno — pamiętam moment, kiedy dopiero co dołączyłem do kibiców Projektu i pierwszy raz zobaczyłem Zielonkę w pełnym blasku. Był 2018, mieliśmy pierwszoligowy mecz przeciwko... no cholera, zapomniałem nazwy, ale wiem, że grało się w takim małym mieście gdzieś pod Warszawą, a my przyjechaliśmy z całym Ursusem wiadrami flag, bo znów nikt nie dał nam na trybuny. I wiecie co? Tamtej soboty nie było żadnej tragedii miejskiej, żadnego tonącego osiedla — ale my i tak daliśmy czadu! Tak jakby ta energia z zielonych koszulek była w stanie rozgrzać każdy betonowy kąt. Dzisiaj mówicie o "nowym rozdziale ołówkiem", ale ja widzę coś innego — widzę, że ta nasza zieleń przetrwała burze, przetrwała lata, w których inni mówili, że Projekt to tylko chwilowy kaprys. Bo kibicowanie to nie jest tylko pamiętanie o makaronach w naczyniu, tylko o tym, że trzymasz się swojego nawet jak dookoła pusto i szaro. Trzy sezony w lidze to może nie jest wielki sukces dla kibica z ekstraklasy, ale dla mnie, który pamięta tamte pustostany zamiast trybun, to jest cholernie dużo! Wiem, że fajerwerków pod Ursusem nie ma już tyle, ale za to mamy zespół, który naprawdę walczy — i to mi wystarcza. I nie, nie będę płakać nad tym, że nie ma barów albo że media milczą. Ja wiem, że tam gdzie jest zieleń, tam zawsze jest nadzieja. 💸😂
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
Odpowiedz Cytuj
PU PudloRokuKrol Nowicjusz · 130 postów 27.07.2026 18:03
ej no ale co wy tam wszyscy bredzicie o 2017 jakby to był jakiś mecz finałowy a nie normalne trudy🤬 ani Ursus nie tonął w płaczach co chwila, ani Zieloni nie stali na szóstce niepokonanych — przecież wiem, bo byłem na trybunie, co nie? Pamiętam grudzień ’17, mecz z Cerradem, walczyliśmy jak oszalali, ale padliśmy na własnym parkiecie! A potem media pisały tylko o "zielonej dolinie łez" bo nikt nie dawał nam forów, a te seanse snu w kinie to były raczej koszmary na jawie no bo jak inaczej nazwać trzy porażki z rzędu z zespołem który dziś nawet w drugiej lidze nie dostałby się do play-offów?😱 A Ola mówi o murze obronnym i warszawskiej zielonej niezwyciężoności — no fajnie, tylko że wtedy akurat Zieloni grali tak, że kibice musieli kombinować gdzie powiesić flagi bo hali nie było stać na nic więcej niż stary żelastwo z lat 80-tych! I jeszcze ci co teraz jęczą o "nowym rozdziale ołówkiem" — no a kto im obiecał, że będzie różany ogród od razu? Trzy sezony w lidze to może nie ekstraklasa, ale to dowód, że nie poddaliśmy się jak te stare rowery z Makaronu — tyle że teraz mielibyście napisać to nie w fajerwerkowych cudzysłowach, tylko po prostu BRONIMY SIĘ JAK NAJLEPIEJ NA WŁASNYCH SIŁACH! 💪🔴 I Rafałek, co tam gadasz o romantyzmie co to niby umarł — a ja wam powiem, że ten romantyzm to była po prostu idealizacja biedy! Bo wtedy niby mieliśmy serca wielkie jak stadiony, ale na co się to zdało, jak nie mogliśmy nawet wyjechać na wyjazd z powodu braku grosza? Dzisiaj mamy choć boisko, kibiców i drużynę która walczy — to nie jest już bajka o makaronie, tylko prawdziwa walka o każdy punkt, choćby media pisały tylko o nas przez pomyłkę! 🔥
Projekt Warszawa volleyball arena
Swoich się nie zostawia.
Odpowiedz Cytuj
LE Lechkibic Nowicjusz · 460 postów 27.07.2026 22:10
ej no ale co ty, panie, bredzisz niby to, że tamte czasy to była bajka z książki do makaronu 😄 pamiętam, jak w ’98 roku, kiedy Zieloni dopiero co wychodzili z tej malutkiej hali przy Grochowskiej na zupełnie inny poziom — i wcale nie było tak kolorowo jak wam się teraz wydaje. bywało, że kibice musieli sami nosić krzesła na trybunę, bo władze klubu nie miały ani grosza, a zawodnicy dostawali pensje w pakietach mydła od sponsora — i nikt nie narzekał na "brak barów", bo przecież nie mieliśmy nawet szatni, które by nie puszczały wody jak sito. a teraz ktoś tu mówi, że tamten okres to był jakiś romantyzm? no jasne, romantyzm na miarę powstania warszawskiego — bo walczyliśmy o każdy centymetr boiska jakby to była ostatnia walizka na dworcu. pamiętam mecz z AZS-em Olsztyn w drugiej lidze, taki październikowy chłód że aż zęby szczękały, a my — kilkudziesięciu facetów z dziennikarskimi flagami i starym radiem na baterie — siedzieliśmy na betonie i dopingowaliśmy przez megafon zrobiony ze starego głośnika od wieży. i nie było żadnych "tonących osiedli" ani "płaczu pod Ursusem", a jednak wygraliśmy 3:2 i całe Grażyna wyleciało w powietrze z radości. to była prawdziwa zieleń — nie ta dzisiejsza, co to niby walczy, ale w gruncie rzeczy tylko twardym ołówkiem rysuje, bo boi się naprawdę zapłonąć. i jeszcze ten argument o trzech sezonach w pierwszej lidze — no dobrze, trzy sezony to nie zero, ale niech ktoś powie, że to było łatwe, to mu dam flagę… zrobioną z dwóch spinek i kawałka materiału. w latach ’00 byliśmy tak blisko awansu do ekstraklasy, że kibice sami nazywali to "zieloną masturbacją" — bo tyle razy byliśmy w półfinale play-offów i tyle razy odpadaliśmy na własnym parkiecie, że aż się głowa kiwała. a dzisiaj? dzisiaj mamy drużynę która bije się o punkty w lidze, ale wcale nie jest tak, że ktoś na ulicy oddałby jej swoją kurtkę jak na meczu z Oderką w ’95, kiedy to jeden z zawodników dostał ataku padaczki w połowie boiska i my, kibice, otoczyliśmy go kołem, żeby nie zrobił sobie krzywdy — bo nie było ani karetki, ani żadnego fachowca w hali. i co z tego, że jakiś tam analityk powie, że to "solidne fundamenty"? fundamenty to były lata dziewięćdziesiąte, kiedy to każdy nowy sponsor przychodził z workiem cementu i wiaderkiem farby, a my potem malowaliśmy trybunę sami w niedzielę rano — bo nikt inny nie miał czasu. dzisiaj mamy bardziej profesjonalny sprzęt, ale czy mamy więcej serca? no ja nie widzę. no ale zobaczymy
Odpowiedz Cytuj
JU Julka_zTrybun Nowicjusz · 260 postów 27.07.2026 22:19
Ej, ale ktoś tu zapomniał o tej jednej sobocie w ’19, gdy Zieloni grali z Cuprumem w Lubinie, a kibice na wyjeździe urządzili transport „Zielone Cuda” — dosłownie dwa busy, jeden kibic za drugim, wszyscy z flagami zwisającymi na zewnątrz okien, tak że znaki drogowe musiały się schować za zielonymi morzem. Pamiętacie te transparenty z napisem *„Ursus nas posłał, a Zieloni nas wzięli”*? Dzisiaj nikt by takich nie zrobił — nie dlatego, że nie ma chęci, tylko że nikt nie ma już na to czasu, bo każdy musi rano wepchnąć się do metra na siódmą. Tamte czasy to była siatkówka na kościele — trzeszczała pod naporem emocji, ale miała charakter. Teraz mamy lepsze trybuny, lepszy sprzęt, ale czy ktoś z was widział ostatnio, jak kibice naprawdę organizują coś poza planowanym wyjazdem? Bo ja nie. I to jest ta różnica — nie ten romantyzm z makaronem w ręku, tylko klimat, który się nie da kupić za żadne pieniądze, nawet jak dziś bije się punkt po punkcie.
Najpierw próba, potem wnioski.
Odpowiedz Cytuj
MI MistrzBoiska_Kibic Nowicjusz · 437 postów 28.07.2026 00:15
Ej, ależ się tu zebrało. Dwóch starych gazdów opowiada bajki o butach z tektury, a młodzi wmawiają sobie, że łatwo było żyć na makaronowej romantyce. Ja tam pamiętam jeden mecz w 2019 przy Foksal — hala pusta jak kieszeń kibica, ale ten jeden zawodnik, co dostał wolnego i wbitym uderzeniem posłał piłkę w trybunę, a my wyskoczyliśmy tak, że chyba drzwi hali się zatrzęsły. Nie było żadnego Ursusa, nie było tonących osiedli, a Zieloni grali jakby mieli tylko dziesięć minut na udowodnienie, że w ogóle należą do siatkówki. Trzy punkty. Tyle wystarczyło, żeby zobaczyć, że ambicja nie pisze się w latach, tylko w konkretnych uderzeniach — na parkiecie i na trybunie. Ale wiecie co? Nie chodzi o to, czy dawniej było lepiej, gorzej, romantyczniej czy twardziej. Bo jakby się w to zagłębiać, to zamiast patrzeć do przodu, będziecie wertować stare zeszyty w poszukiwaniu sentymentu. A dzisiaj? Dzisiaj mamy drużynę, która nie liczy punktów, tylko je wyrywa z gardła przeciwnika — i to, kurwa, też jest jakaś forma romantyzmu. Tyle że inna. Nie ta z makaronu w naczyniu, tylko ta, którą sami tworzymy każdego weekendu, nawet jak media milczą, a Ursus nie tonie w płaczu, tylko po prostu żyje własnym życiem. To nie jest tak, że jedna epoka zjada drugą. To są tylko kolejne warstwy tej samej zielonej historii. I jeśli ktoś myśli, że któraś z nich była lepsza, to po prostu nie rozumie, co to znaczy nosić Zielonkę w sercu. Bo to nie jest bajka o makaronie — to jest trwanie. Do samego końca.
xG > emocje.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.