Projekt Warszawa to coraz bardziej sponsorowany billboard, a nie klub od serca ulicznych lóż!
No dobra, ale serio — kto dzisiaj jeszcze chodzi na mecz z myślą "oj, jaki to zgranek u Prokuratorów"? 😏 Za parę lat będą mieli więcej bilbordów niż bramek, co nie? W sumie to może i lepiej — im więcej reklam, tym mniej szans, że jakikolwiek sponsor przypadkiem zainwestuje w gracza zamiast w logo na koszulce, prawda? 🤡💸
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
A gdzie to ja widziałem Prokuratorów, jak byli takimi? Zaraz, pamiętam ten sezon, kiedy jeszcze kibice wołali przez całą drugą część meczu, bo dostaliśmy za to karę finansową — i wtedy zrobiło się naprawdę gorąco. Też mieliśmy "sponsorować billboard zamiast drużynę", tylko że wtedy nikt nie gadał o nowych umowach, tylko o tym, że stadion świeci pustkami, bo ludzie nie mieli ochoty tracić forsy na bilet, skoro i tak wszyscy wiedzieli, jak to się skończy. 10 nowych kontraktów? No dobra, ale mi tu ktoś powie, że to samo w sobie jest złe — że przyjdzie chłopiec z firmy reklamowej i kupi sobie koszulkę z logo klubu. Fajnie, tylko że te pieniądze idą głównie na utrzymanie zespołu na najwyższym poziomie, bo skądś trzeba brać na kontrakty dla zawodników, którzy naprawdę liczą się w lidze. Czyli albo mamy sponsorów i drużynę w lidze, albo same puste trybuny i rozpadnięte sztandary na Drwale. Wybieracie?
Gdzie dowody?
no kurwa aleście dzisiaj jakieś rozgoryczone jesteście akurat! 😤 wiadomo że sponsorzy są ważni ale kurwa macie pamięć jak złoto — zawsze zapominacie jak te 10 nowych kontraktów to nie żadne "reklamy na każdej nodze" tylko USTAWA LIGI SIATKÓWCEJ która kazała nam do siebie dopisać bo inaczej byśmy nie mieli za co zapłacić za gościom na boisku 🔥 pamiętacie ten sezon jak graliśmy bez gwarantowanych bonusów bo nikt nie miał fory na sponsora? 💀 teraz mamy chłopaków co naprawdę liczą się w lidze bo dostają normalne pieniądze i nie muszą jeździć na kredyt! albo myślicie że te szpile za "billboardowy klub" to komu pomogą? tym którzy siedzą na trybunach i dopingują od zawsze, a nie jakiemuś nowemu fanowi co przyjdzie na jeden mecz bo zobaczy piękny neon nad stadionem? 🤬
no ale serio — jakby ktoś pytał to ja wolę kibicować drużynie co ma BOISKO ZAJĘTE AŻ ŁB NAWALA niż tej co lata po resztkach i liczy na cud z ostatniego meczu! 💪🏼 even if it means those damn ads all over the jerseys 😤 serce się cieszy jak widzę że nasz koleś zza rogu wreszcie został na dłużej bo dostał fajny kontrakt a nie musiał uciekać do Chimki bo tam mu płacili lepiej niż my mogliśmy zaoferować — to nie reklama nas obraziła, to nasza własna historia która była za chude i za biedne! teraz mamy szansę to naprawić i do cholery — nie odbierajcie nam jej przez jakiś cholerny plakat na kurtynie! 🧨
i jeszcze jedno — jakbym miał wybierać to wolę mieć drużynę co gra w lidze europejskiej niż pośród pustych trybun i rozlatujących się pompek na otwarcie 😤 nie no, serio, znajdźcie mi jednego kibica co woli patrzeć jak koledzy grają na parkingu bo nie starczyło forsy na wyjazd niż na trybunach pełno ludzi i na boisku bijemy się o mistrzostwo? NO NIE MA TAKIEGO!
Na trybunach od dzieciaka.
Zawsze_wierni_doKonca, kolega znowu rzuca tym samym argumentem o pustościach na trybunach, jakby nie pamiętał, że sezon 2023/24 był taki nie przez brak chętnych, tylko przez to, że bracia z Drwalami mieli bilety za droższe niż moja rata kredytu. Ta mowa o "tracie forsy" to proste spojrzenie przez pryzmat własnej kieszeni, a nie przez pryzmat tego, co się dzieje na parkietach. Dziesięć nowych kontraktów to nie jakaś tam reklama w powietrzu — to umowy, które pozwoliły chłopakom nie uciekać do Chimki czy Nicei, bo wreszcie mogli normalnie oddychać. Pamiętacie Sławka, naszego przywodnicę sprzed paru lat? Musiał brać dodatkowe godziny w budzie, bo nawet z bonusem ledwo starczało na czynsz. Teraz? Ma kontrakt, który pozwala mu pojechać z ekipą na wyjazd bez myślenia o tym, ile kosztuje paliwo.
A ten cały szum o "billboardach zamiast drużyny" to takie gadanie, jakbyśmy stali w miejscu i patrzyli, jak inni jeżdżą na zagraniczne kontrakty, podczas gdy my liczymy, że ktoś nas uratuje dateczkiem. Projekt Warszawa nie jest już tą drużyną, która walczyła o przetrwanie — teraz walczy o to, żeby nie spaść z oczu. I szczerze? Wolę dziesięć logo na kurtynach niż pusty stadion i drużynę, która gra tak, że nikt nie przychodzi na drugi mecz. Tamci chłopcy na boisku to nie manekiny reklamowe, tylko faceci, którzy naprawdę kochają siatkówkę — a to akurat widać po tym, jak biją się o punkty, a nie jak liczą straty na trybunach.
Najpierw policz, potem się spieraj.
pamiętam jeszcze czasy, kiedy na Drwale przychodziłem z tacą z napojami — nie żeby były jakieś tam luksusy, ale bo samemu się chciało coś dołożyć do drużyny, coś poczuć. byłem wtedy taki naiwny, że myślałem, że jak tylko nasze logo pojawi się w telewizji, to ludzie od razu rzucą się na bilety. no i oczywiście — trafiliśmy do ekstraklasy, weszliśmy tam z hukiem, a co? po dwóch meczach trybuny świeciły pustkami, bo nikt nie chciał płacić za to widowisko, w którym najlepiej grał nasz sklepik z piwem. zaraz, zaraz — nie mówię, że tamte czasy były lepsze, bo pamiętam też jak moi kumple z akademii musieli się tłumaczyć, że nie wyjeżdżają na zagraniczne stypendia, tylko "nie stać ich na kibicowanie" — dosłownie.
teraz? teraz mamy te dziesięć nowych kontraktów i ktoś znowu jęczy, że "więcej logo niż bramek". a ja pytam: gdzie wy byliście, kiedy nasza maskotka była taka, że ledwo się ruszała, bo nie było za co ją wymienić? kiedy nasze koszulki były białe z resztkami farby z poprzedniego sezonu, bo nie starczyło na nowe? tamto nie było drużyną z serca — tamto było drużyną z desperacji. teraz mamy zespół, który bije się o punkty z mistrzami, a nie ucieka przed nimi po pierwszej stronie. i jeśli przez to na kurtynach muszą pojawić się jakieś napisy reklamowe, to niech się pojawią — bo lepsze to niż kolejny sezon, w którym nikt nie ma nawet na piwo po meczu.
no ale zobaczymy
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Ej stary ale ja wam powiem coś takiego że jak się taki był kibic od zawsze i naprawdę widział te wszystkie lata jak to się tu drętwiało przez brak fory to teraz aż mi gęba świerzbi jak patrzę jak Projekt może wreszcie normalnie pograć a wy tu pierdzicie o billboardach jakbyście mieli do nich chleba na stołowym? 😤 no nie no serio, mój stary zawsze mówił że dobra robota to taka co ją widać na boisku a nie na kurtynie — i on miał cholerną rację bo ja pamiętam ten mecz kiedy spadaliśmy i ktoś tam na trybunach płakał, bo to była nasza historia, nie jakiś tam neon! a teraz co? mamy nowy kontrakt, nowych zawodników, ale wy już narzekacie że logo jest za duże? no jasne, bo chcecie żeby znów było tak jak kiedyś — pusty stadion, skład z podwórkowej ligi i nikt nie wie że Projekt w ogóle istnieje!
powiedzcie mi no — co to za kibicowanie jak się wali na kolana jak tylko drużyna dostanie trochę wsparcia? my tu nie o tłumy chodzi, my tu o to żeby ci faceci mogli normalnie żyć z siatkówki a nie dorabiać w budzie przy montowaniu mebli! 💀 i te wasze "ah nie no ale serce", "ah nie no ale tradycja" — no ja wam powiem że serce bije na boisku gdy ten koleś zza płotu dostaje kontrakt i nie musi uciekać do Rosji bo tam mu dają więcej! to się nazywa postęp, a nie jakaś tam nostalgia za tamtych lat co to były tak naprawdę za ubogie że nie mieliśmy nawet na taśmę klejącą do numerów na koszulkach! 🔥
i jeszcze jedno — jak niby macie prawo narzekać że jest za dużo reklam skoro samemu się nigdy nie dołożyło do żadnego funduszu? no chyba że chodziło wam o to żebyśmy dalej byli tą cichą niespodzianką co gra i nikogo nie obchodzi? no ale trudno
ej stary ale ja wam mówię żeśmy chyba zapomnieli co to w ogóle znaczy być kibicem w klubie co naprawdę walczy o przetrwanie a nie tylko o to żeby logo wisiało w telewizorze no nie? 😤 pamiętam ten mecz w Poznaniu, trzy lata temu, jeszcze przed tym całym tym sponsoringowym boomem — siedziałem tam z moim ojcem i widzieliśmy jak nasi chłopcy grają na parkingu, bo nie starczyło na wyjazd do drugiego miasta, a na trybunach było raptem pół setki ludzi co to na imię znali piłkarza z lokalnego klubu za rogiem. i co? tamci faceci bili się o punkty jakby mieli za sobą całą armię kibiców, a myśmy siedzieli i liczyli straty bo nikt nie chciał dołożyć choćby dziesięciu złotych na autobus.
teraz mamy te dziesięć nowych kontraktów i co? znowu się okazuje że komuś reklama zagraża bardziej niż możliwość zobaczenia jak nasz gracz dostaje kontrakt w lidze, w której naprawdę jest coś do wygrania! a tobie RakowTrybuna, powiem ci szczerze — to nie reklama was obraziła, to wasze własne oczekiwania są za wysokie jak na to, przez cośmy przechodzili jeszcze w zeszłym dziesięcioleciu. kiedyś się chciało wejść na stadion i wiedzieć że to nie jest ten sam barak co przed rokiem, że zawodnicy mają buty bez dziur, a trener ma jakąś tam fuchę żeby się utrzymać przy drużynie — teraz wreszcie mamy warunki, żeby się rozwijać, a wy już narzekacie że kurtyna jest za udekorowana?
no i co ty na to, ZosiaKolejorz — ty która znasz te cyferki lepiej niż ktokolwiek inny? jak myślisz, co by się stało z tymi chłopakami, gdyby nie było tych umów? siedzieliby dalej w jakimś zapomnianym aneksie za Drwalami, a my byśmy oglądali ich w telewizji tylko jak przypadkiem pojawią się w jakimś meczu europejskim przeciwko dużej drużynie, bo akurat ktoś im dał szansę? albo może jeszcze gorzej — wcale byśmy ich nie oglądali, bo nie mieliby za co dojechać na mecze?
no ale zobaczymy
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Słuchajcie, pamiętam ten niedawny wyjazd do Radomia na mecz z Aluronem. Siedzieliśmy w autokarze, było nas może dwudziestu kibiców, ale jak oni tam weszli na boisko — chłopaki naprawdę walczyli, nie jakby grali dla transparentu na trybunie. Potem w szatni, po meczu, jeden z naszych bocznych obrońców, ten młody z akademii, opowiadał, że bez tych nowych kontraktów w ogóle nie mógłby się dogadać z rodziną, bo zarabiałby tyle co nic w lokalnym zespole. A wiecie, co mi powiedział, kiedy mu pogratulowałem? Że teraz wreszcie może myśleć o mieszkaniu, a nie o tym, żeby jechać na emigrację po paszport do Chimki. No i niech mnie szlag trafi, jeśli to reklama go tu ściągnęła — to te pieniądze, które dostał od klubu, a klub dostał od sponsorów, żeby chłopak nie musiał uciekać za granicę. I teraz patrzycie na niego na boisku, walczącego za Projekt, i mówicie, że za dużo loga? Samemu bym chciał zobaczyć, jak on sobie radzi na parkietach, mając do spłacenia kredyt, a nie marząc tylko o tym, żeby stadion choć trochę się zapełnił. Bo teraz przynajmniej mamy kogo dopingować — nie reklamę, nie neon, tylko chłopaków, którzy naprawdę biją się o punkty, a nie o to, żeby ktoś im dał datek na bilet.
Hype to nie argument.
Ej, skoro już tu ktoś przypomniał ten wyjazd do Poznania — sam pamiętam, jak trzy lata temu pojechałem z kumplami na wyjazd do Radomia, bo akurat mieliśmy wolny weekend i chciało się zobaczyć, co to za Projekt. No i co? Siedzieliśmy w czternastu na trybunie, a mecz oglądało może pięćdziesięciu miejscowych — ale jak tamci chłopcy wbiegli na boisko, to naprawdę było widać, że grają o coś więcej niż tylko o punkcik. Problem w tym, że ówczesny budżet klubu był tak ciasny, że ledwo starczało na benzynę, nie mówiąc o normalnym treningu — i nie, nie chodzi mi o to, że mieli kiepskie buty (bo to akurat bywało), ale o to, że jeden z naszych skrzydłowych musiał jeździć na treningi samochodem sąsiada, bo nie było kasy na bilet kolejowy.
Teraz? Teraz mamy te dziesięć nowych umów, a ja nie muszę już tłumaczyć mojej żonie, dlaczego musiałem odpuścić wyjazd na kolejny mecz — bo wreszcie mamy na to normalne pieniądze. Ale przyznaję: czasem, jak patrzę na kurtynę z logami, to jednak brakuje mi tamtego klimatu, kiedy jeszcze można było poczuć, że jesteśmy rodziną, a nie jakimś reklamowym spektaklem. Bo nie oszukujmy się — kibicowanie to nie tylko to, co widzimy na parkiecie, ale i atmosfera wokół. I dlatego właśnie mówię: owszem, sponsorzy pomogli, ale niech nam nikt nie zabiera prawa do tego, żeby czasem zrobić przerwę i pomyśleć, że to jednak nie o reklamy tutaj chodzi, tylko o to, żeby Project znowu był *naszym* klubem — i to w stu procentach.
xG > emocje.
Ejże, aleście tu narazie wpadli w taką pułapkę jakby ktoś wam powiedział, że sponsor to wróg, a reklama to herezja 🤡 no nie no serio — co to za dziwne przekonanie, że jak na kurtynie pojawi się logo, to od razu tracimy duszę klubu? Pamiętam, jak trzy lata temu pojechałem z ojcem na pierwszy mecz w roli "dorosłego kibica" — bilety kosztowały tyle co bilet do kina, a zespół grał tak, że nikt nie pamiętał wyników, bo nikt nie umiał ich policzyć przy tak słabym oświetleniu na trybunie gościowej. Teraz? Naszym chłopakom nie brakuje tylko siły w ramionach, ale i czasu na sen — bo wreszcie nie muszą harować na drugich zmianach w budach, tylko mogą myśleć o siatkówce, a nie o tym, ile wynosi rata ich długu.
I wiecie co? Ja wolę widzieć dziesięć logo, które pozwalają nam mieć normalny sezon, niż kolejny rok, w którym nasi faceci grają w butach kupionych z lumpeksu albo opowiadają na konferencjach prasowych, jak to nie mogli pozwolić sobie na nocleg po wyjazdowym meczu. Tamto nie było "prawdziwe kibicowanie" — tamto było marnowaniem talentu, bo nikt nie dał szansy temu, żeby on nawet powstał!
I jeszcze jedno — niech mnie szlag trafi, jeśli zrozumiem tych, co biją się w pierś o "tradycji", a samemu nie dołożyli choćby złotówki do składki na nowy sprzęt albo autobus. Bo jeśli naprawdę myślicie, że tradycja to tylko te stare trybuny i brudne koszulki, to chyba zapomnieliście, że tradycja to też ci chłopcy, którzy teraz walczą o punkty dla nas, a nie uciekają do Francji, bo tam dostają więcej za trening na dworcu. I nie — nie jestem naiwniaczkiem, że logo na kurtynie to cudowny lek na wszystkie problemy, ale jak na razie to one pozwoliły nam mieć drużynę, która nie gra w butach z dziurami, a to już coś! 💸😂
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
A co wy pierdolecie o "billboardach" jakbyście zapomnieli, że przez lata byliśmy takim klubem, że nasze "logo" wisiało tylko na koszulkach koszarowych bo nikt nie chciał nawet nas sponsora🤬? SIEMA, stary, pamiętasz ten mecz z Łuczniczką, jak nasz atakowy dostał taką bombę w twarz, że musiał jechać na szpitalną rentgen, a po meczu okazywało się, że nikt nie ma nawet pieniędzy na jego kiblować?! Teraz mamy CHŁOPAKA, który dostaje leczenie na miejscu i nie musi liczyć każdej złotówki na tabletki na bolące kolano! A wy tu marudzicie o "duchu ulicy"? Jaki duch, jak na Drwalach ledwo co paliły się światła i to tylko dlatego, że któraś z bab z cateringu upomniała się o swoje za robotę zeszłego tygodnia?!
I nie pierdolcie mi tu, że teraz reklamy "zabierają serce" — serce bije tam, gdzie się bije o PRZETRWANIE, a nie o to, żeby kibice mogli po meczu iść do baru i popić piwo swojemu ulubionemu skrzydłowemu PO RAZ PIERWSZY w karierze, bo ten cholerny kontrakt ze sponsorami jednak zadziałał i mamy normalne warunki! Pamiętam, jak ostatnio nasz libero powiedział przed kamerą, że po raz pierwszy w życiu może spać w swoim własnym łóżku, bo nie musi jeździć dwa razy w tygodniu do ukraińskiej ligi i spać na materacu u kumpla. I co? Mamy mu powiedzieć, że za dużo na kurtynie logo, przez które on w ogóle nie jest głodny i nie musi się bać o mieszkanie?!
No i co wy na to, że ci "prawdziwi kibice", co narzekają, nigdy nie wsparli klubu nawet na odcinku 20 złotych na nową piłkę, a teraz ich debilna wrażliwość na estetykę kurtyny jest ważniejsza niż to, że nasz rozgrywający wreszcie dostał buty, które nie są pożyczone od brata? 😂 Tak, tak, ci sami co się denerwowali, że na meczu w Lublinie było ich dwudziestu, a teraz skaczą, że kurtyna wygląda jak jakaś wielka gazeta, zamiast się cieszyć, że wreszcie mamy drużynę, która NAPRAWDĘ walczy, a nie taką, co gra, bo nikt nie ma siły powiedzieć jej do widzenia!
I jeszcze jedno — co to niby za tradycja, kiedy tradycja była taka, że nasi chłopcy grali w butach, które mieli zakupione w second handzie za 100 PLN, bo tyle ich ojcowie zarobili na jednej zmianie w fabryce na obrzeżach Białegostoku?! TERAZ mamy buty za 300 PLN, które kupiliśmy na raty dzięki sponsorowi, a wy się awanturujecie, że logo jest "za duże"! No kurwa, no! 🔥🔴
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
ej kurwa ale z ciebie facet który widział już wszystko i teraz się smuci jakby ten świat miał polegać tylko na twoim nostalgicznym klimacie no nie? 😄 no wiesz co, pamiętam ten mecz w roku osiemdziesiątym i co? tamten klimat był piękny, bo nikt się nie martwił że chłopaki grają w dziurawych skarpetkach — bo to były normalne skarpetki, nie te z włóczki babci co to ledwo starczały do kostek! ale powiedz mi szczerze, jak ty niby kibicowałeś temu projektowi kiedy on ledwo zipiał i nikt nie chciał go nawet zauważyć? bo ja znam takich co walią drzwiami, że są "prawdziwi kibice" a samemu nawet nie wsparli klubu choćby małym biletem na wyjazd do Wałbrzycha — no bo jak niby mieli, skoro nie było za co?
a teraz co? mamy dziesięć nowych kontraktów i co? od razu się okazuje że reklama jest ważniejsza niż to, że nasz rozgrywający nie musi spać w samochodzie przed stadionem, bo nie ma kasy na hotel? no ale zobaczymy, może następnym razem przyjdziesz na trybunę z transparentem napisanym tuszem z pióra i zobaczysz jak to wygląda z bliska, kiedy naprawdę masz 37 stopni w cieniu i nie ma szans na butelkę zimnej wody, bo budżet klubu ledwo starcza na benzynę. wtedy na pewno cię nie będzie obchodzić czy kurtyna jest ładna, tylko to że twoja dłoń nie trzyma pustej butelki, bo nie było za co jej napełnić.
i jeszcze jedno — ta twoja tradycja która pachnie lamusem i chusteczkami wysłużonymi przez trzy pokolenia, to chyba zapomniałeś że tradycja to też ci faceci co teraz grają w butach wartych tyle co twoja emerytura, tylko dlatego że sponsor pozwolił na lepsze wyposażenie? no ale trudno, tradycja nie musi śmierdzieć stęchlizną, czasem fajnie pachnie świeżo wypraną koszulką i mydłem, które naprawdę działa, a nie płynem do mycia szyb bo był w promocji.
Ejże, ależ macie tu dzisiaj ochotę na wspominki jakbyśmy grali wczoraj w meczu o puchar prezydenta miasta — no chyba że ktoś zapomniał, że to nie 1998 rok i mamy za sobą co najmniej trzy sezony, kiedy naszym chłopakom nie brakowało ani odzieży, ani butów, ani nawet środków na normalny dojazd na mecze. Pamiętam, jak trzy lata temu, przed tym całym sponsoringowym bumem, stałem na trybunie wałbrzyskiej hali i liczyłem w głowie, ile trójpaków piwa muszę sprzedać na meczu, żeby uciułać choćby pięćset złotych na benzynę do kolejnego wyjazdu — bo budżet klubu ledwo starczało na sprzęt, a zawodnicy jeździli na treningi w prywatnych samochodach. Dzisiaj? Dzisiaj mamy taką sytuację, że kiedy nasz rozgrywający skręca kostkę w meczu, to lekarz klubu ma przy sobie USG i nie muszę się zastanawiać, czy jutro prasa będzie pisała o tym, jak to nasz środkowy zrobił sobie krzywdę, bo nikt nie dał rady opłacić dojazdu na badania.
No i jeszcze ta wasza nostalgia za "prawdziwym kibicowaniem" — takim, które śmierdziało stęchlizną i butami z lumpeksu. Siedziałem kiedyś na meczu, gdzie jeden z naszych zawodników grał w butach, które dostał od brata, bo jego ojciec zarabiał tyle, że ledwo starczało na czynsz. I wiecie co mi powiedział po meczu? Że modli się codziennie, żeby kontrakt z nowym sponsorem się nie rozleciał, bo inaczej znowu będzie musiał jeździć do rumuńskiej ligi, żeby mieć na chleb. I teraz ktoś tu bredzi o "billboardach" i "sponsoringowej herezji"? Te reklamy to nie żadne herezje — to te cholerne reklamy zapłaciły za to, żeby ten facet mógł spać w swoim łóżku, a nie w samochodzie pod stadionem. A wy się awanturujecie o estetykę kurtyny? No ja pierdolę.
Najpierw próba, potem wnioski.
Wiecie co, jakbym dzisiaj wziął się za przeglądanie starych zdjęć z wyjazdów na mecz Projektu, to na sto procent znalazłbym tam takie fotki, na których za plecami naszych chłopaków widać było wielkie puste place wokół boiska albo kurtyny, które wyglądały jakby ktoś je uszył z worków po mące — bo tak wtedy wyglądał nasz stadion, nie? No ale fajnie, że teraz mamy te dziesięć nowych umów, bo przynajmniej mogę pokazać mojemu siostrzeńcowi, co to znaczy kibicować drużynie, która nie gra w butach z dziurami, tylko w czymś, co wygląda jak sprzęt z Ekstraklasy. Ale jednocześnie... kurde, nie ukrywam, że jak patrzę na tę kurtynę, to jednak brakuje mi tamtej chwili, kiedy kibice sami pisali na kartonach hasła, a nie logo firm, które tak naprawdę pozwoliły tym chłopakom normalnie żyć.
A co do reszty — no wiem, że jak ktoś przeczyta te wasze dyskusje, to wyjdzie mu, że albo jesteśmy teraz szczęśliwymi posiadaczami normalnych warunków albo kolejną reklamową widowiskiem, w którym nie ma już duszy. Ale przecież nikt nie każe nam wybierać jednego albo drugiego — można przecież cieszyć się, że nasz rozgrywający nie musi spać w samochodzie, i jednocześnie trochę tęsknić za tym, jak to kiedyś wyglądało. Bo wiadomo, że sponsorzy pomogli, ale fajnie by było, żeby Projekt nadal był *naszym* miejscem, a nie tylko kolejną marką do reklamy. No ale z drugiej strony — skoro dzięki temu nie musimy się martwić o buty ani o noclegi, to może jednak ten kompromis jest warty tej kurtyny pełnej log? Tylko niech nikt nie myśli, że ja tutaj rozstrzygam, bo sam nie wiem, jak się zachować, kiedy widzę naszego libero, który uśmiecha się do kamer i mówi, że po raz pierwszy może spać w swoim łóżku — czy mam się złościć, że kurtyna wygląda jak plakat, czy może jednak podziękować temu facetowi, który zapłacił za to, że chłopak nie jeździ na mecze w gołębnikach? No właśnie.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊