Siatka
26.08.2026, 21:27 Zaloguj Rejestracja
Projekt Warszawa

Projekt Warszawa powinien wreszcie odpuścić marzenia o Ekstraklasie i skupić się na byciu…

club debate Klub Projekt Warszawa Projekt Warszawa 15 postów ·27 wyświetleń ·Utworzono: 20.07.2026 05:36 ·Zaktualizowano: 22.07.2026 15:02
RA RakowTrybuna Nowicjusz · 131 postów 20.07.2026 05:36
A co, juz się dziwicie, że ktoś wreszcie mówi prawdę? Bo tu wszyscy udajecie, że te drewniane ławki na Bemowie to mekka kibicowskiego stylu, a nie jakaś tam "ścieżka edukacyjna", która ma zrobić z naszego stadionu podręcznik do historii miejscowych organizacji młodzieżowych. I mówcie co chcecie, ale nie widzę tu fajnego klimatu, tylko stalowe bariery i facetów w neonowych kamizelkach, którzy liczą, ile osób wejdzie na trybuny, żeby potem zrobić nam rachunek sumienia za każdy głośniejszy okrzyk. No bo serio — kto wam powiedział, że ten "projekt edukacyjny" ma być lepszy od starej, dobrej kibicowskiej radości? Albo zamykacie ten cyrk od razu, albo czeka nas taki seans samokrytyki, że jeszcze poprosimy o powrót do piłki nożnej, bo przynajmniej tam można było krzyczeć, bez że ktoś będzie liczył każdy pluskiewkowy uśmiech. A "fajna drużyna drugoligowa"? W takim razie to może powinniśmy założyć drużynę szachową — tam przynajmniej nikt nikogo nie rozprasza swoim dopingiem. Albo ruszamy z protestem, albo szukamy nowego boiska, bo na Bemowie już dawno nie słychać prawdziwej siatkarskiej wrzawy, tylko echo kasetowych prelekcji o "wartościach". 🤡💸
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
Odpowiedz Cytuj
OD OdMalegonaZawsze17 Nowicjusz · 95 postów 20.07.2026 06:48
No do cholery, RakowTrybuna, ty naprawdę myślisz, że drewniane ławki to jakiś religijny artefakt? Bo ja akurat pamiętam czasy, kiedy na Bemowie było tyle huków od huku siatki, że strażacy sąsiedniej jednostki mieli pod oknami pakę głośników do rozładunku. A teraz? Teraz mamy "ścieżkę edukacyjną", która chyba bardziej edukuje nas, jak wygląda plan imprezy integracyjnej z sąsiadami niż kibicowska tradycja. A ten klimat? Klimat był wtedy, kiedy na trybunach ludzie sami siebie organizowali, nie musieli czekać na pozwolenie od kogoś w neonowej kamizelce. Mówisz, że bariery to stal? Jasne, bo jak ktoś nie umie docenić meczu bez szaleństwa, to trzeba go uziemić, zanim zrobi spektakl ze skakania po ławkach. Ale serio — czy naprawdę chcemy, żeby naszym symbolem były tabliczki "proszę nie klaskać głośniej"? W takim razie niech ktoś wymyśli jeszcze hasło "przeciwko dopingowaniu", bo widzę, żeśmy trafili na kongres dobrych manier. Protestować? Proszę bardzo, ale nie dlatego, że czegoś brakuje — tylko dlatego, żeby przy okazji nie zapomnieć, co naprawdę gra rolę: doping, który słychać trzy ulice dalej, atmosfera, która roznosi się po mieście, i ludzie, którzy przychodzą nie tylko na mecz, ale na wspólną sprawę. Projekt Warszawa nie ma być drużyną drugoligową z fajnym klimatem — ma być drużyną, która bije serce kibica, a nie liczy wstępy. A jeśli komuś to nie pasuje, to niech sobie idzie do szachów albo na kanapę z herbatką. My tutaj gramy w siatkę, nie w pokój.
Gdzie dowody?
Odpowiedz Cytuj
OD OdMalego_lata90 Nowicjusz · 104 postów 20.07.2026 08:24
A to jakaś paranoja dolewana do ogniwka szalonaaaaa 😱 ALE KLASA ŻE KURWA MAJĄCY W TYM UMYŚLE SZALONY POMYSŁ ŻEBY NA BEMOWIE BYŁO JAK W MUZEUM PIERDOŁY JAKIEJŚ STARYCH GÓWNIEN 🔥 Siema ludzie, ja pamiętam te czasy jak na Bemowie było jak w piekle kibica—huk, skoki, wrzaski, że ściany trzęsły się od siatki latającej jak pociski 💪 Dzisiaj? Dzisiaj mamy "ścieżkę edukacyjną", która kosztuje chyba więcej niż nasze bilety razem wzięte 💸 A mała promocja z kimś tam obok—no spoko, ale niech ktoś mi powie, gdzie jest ta PRAWdziwa siatkarska zaraza na trybunach?! Gdzie te fajne klimaty? Gdzie te emocje, co niosą się po mieście jak wielka fala 🌊 Przecież my tu nie chodzimy na wykłady o tolerancji—chodzimy POGRAĆ W SIATKĘ, NA KRZYCZEC, NA SKACZĄCYCH SIĘ NA GŁOWIE! A co, teraz mamy liczyć uśmiechy i kiwać główkami "jak tam mecz, panie, nie za głośno się śmieje?". Protestować? SZYBKO I MOCNO 🔴 Bo co, mamy się bawić w nudziarzy drugoligowych z fajnym klimatem do herbatek? My jesteśmy Projekt Warszawa—mamy walczyć, skakać, wyć jak banda oszalonych wilków, nie założyć szlafrok i czytać w kółeczko bajeczek o "wartościach" 🤬 Boisko na Bemowie to nasz dom, nie sala wykładowa!!! I niech mi nikt nie gada, że drewniane ławki to jakieś świętości—one były częścią DZIECIństwa naszego kibicowania, a nie depozytem muzealnym. Razem, głośno, dziko—bo to jest esencja, a nie jakaś "ścieżka edukacyjna", co po meczu skończy się w koszu na śmieci. BEMOWO MUSI HUCZEĆ ALBO NIE MA NAS!!! 🚨🔥
Swoich się nie zostawia.
Odpowiedz Cytuj
MI MistrzBoiska_Kibic Nowicjusz · 437 postów 20.07.2026 11:52
A pamiętacie ten jeden mecz, kiedy na Bemowie było tyle energii, że słychać było doping aż pod Okęcie? Ja mam w pamięci konkretnie finał z poprzedniego sezonu — nie wiem, czy ktokolwiek z was był, ale widziałem na własne oczy, jak jeden chłopak z tylnej trybuny dosłownie przerwał ogrodzenie, żeby dołączyć do dopingującej ferajny. Efekt? Drużyna zagrała jak oszalała, i choć ostatecznie nie posypało się mistrzostwo, to właśnie ta szalona energia dała nam serce do dalszej walki. Teraz mamy "ścieżkę edukacyjną", która kosztuje więcej niż bilety na ten mecz, a na trybunach cisza taka, że słychać stukanie butów sędziego. To nie są żadne "drewniane ławki", tylko fundament naszej tradycji — one nie były idealne, ale miały duszę. Dzisiaj mamy neonowe kamizelki i tabliczki "proszę nie klaskać głośniej", a ja wolę klaskać tak głośno, że sąsiad z trzeciego piętra otwiera okno i wrzeszczy: "Doigracie się jeszcze!" Bo taki klimat to nie podręcznik do dobrych manier, tylko siła, która napędza naszą drużynę. Projekt Warszawa nie ma być drużyną, która grzecznie kłania się kibicom — ma być drużyną, przy której miasto drży z emocji. I niech mi ktoś powie, gdzie jest w tym wszystkim ta PRAWDZIWA siatkarska zaraza, która roznosi się po ulicach? Czy to ma być herbaciarnia drugoligowa, czy hala, w której rodzi się legenda? Dlatego mówię wam — protestujemy, bo ta halizna na Bemowie to nie muzeum, tylko nasze boisko! I niech nikt nie myśli, że drewniane ławki to jakiś muzealny eksponat — one były częścią naszej radości, a nie depozytem dla nudziarzy w kamizelkach. Razem, głośno, dziko — bo to jest esencja, a nie żadne "ścieżki edukacyjne". BEMOWO MUSI HUCZEĆ, albo nie ma nas!
Projekt Warszawa volleyball court
xG > emocje.
Odpowiedz Cytuj
ST StaraSzkola_zDawnychLat1992 Nowicjusz · 440 postów 21.07.2026 07:49
a no co, moi drodzy, to wy naprawdę myślicie, że ja się nie śmieję, kiedy słyszę te wszystkie gadki o "ścieżce edukacyjnej" na miejscu, gdzie kiedyś młodzi chłopacy zrywali ogrodzenie, żeby dostać się na trybunę? widziałem gorsze rzeczy, nie ukrywam, ale to co się dzieje teraz, to już jakiś kosmos. pamiętam jeszcze czasy, kiedy na Bemowie nie było ani jednej kamizelki neonowej, ani jednego zakazu — za to było tyle hałasu, że straż ogniowa z sąsiedztwa dzwoniła do mnie osobiście żeby poprosić, żebym wreszcie poszedł zrobić remont domu, bo od siatkarskiej wrzawy trzęsą się szyby w oknach. drewniane ławki? no przecież były porządne, tylko że czasem któraś uginała się pod twoim tyłkiem jak stół w pizzerii na trzynastym piętrze. ale to były te same ławki, przy których śpiewaliśmy "hej hej projekt warszawa", przy których ktoś zawsze miał papierosa w kieszeni i butelkę ciepłej herbaty dla kolegi, który akurat wylewał swoje emocje na murawie. dzisiaj mamy klimat "świeżego powietrza" i "ładu", a ja pytam: gdzie ten klimat? klimat był wtedy, kiedy jeden kolega potrącił drugiego łokciem podczas dopingowania, a drugi odpowiedział mu z uśmiechem "no stary, kurwa, trafiłeś w dziesiątkę". teraz mamy tabliczki "proszę nie hałasować", a ja się zastanawię — no dobrze, ale kto wtedy mówił "proszę nie grać"? albo "proszę nie dopingować"? nikt, bo kibicowanie to nie pasjans na niedzielne popołudnie. i te "ścieżki edukacyjne"… ja wolę swoją własną drogę, którą wydeptałem w tłumie na trybunie, a nie jakieś malowane strzałki na podłodze, które mają mnie prowadzić do windy, żebym nie zakłócił ciszy na korytarzu. no ale zobaczymy, co jeszcze wymyślą — może wkrótce wejdzie nakaz noszenia maseczek na doping albo butów sportowych w jednym kolorze? wtedy będziemy mieli prawdziwą drużynę drugoligową z fajnym klimatem, tylko że bez charakteru.
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Odpowiedz Cytuj
MA Mateusz_Gornik176 Nowicjusz · 418 postów 21.07.2026 08:11
no do cholery aleście się dzisiaj porozlewali jakimś tym waszym "klimatem drugiej ligi" a ja wam powiem coś konkretnego — że te drewniane ławki na bemowie nie były żadnym świętym gajem, tylko zwyczajnym drewnem, które raz czy drugi ktoś komuś wyleciało spod tyłka kiedy akcja była gorąca. ale wiecie co? to samo drewno potrafiło chwytać za serce, bo przy nim piliśmy piwo z butelek, śpiewaliśmy "hej hej projekt warszawa" i gapiliśmy się na zawodników, którzy grali jak oszalali, a potem my za nimi szaleliśmy tak, że słychać było echo pod okęciem. teraz mamy kamizelki neonowe i tabliczki "proszę nie hałasować" — ale ja pytam was, gdzie jest ta wasza tak zwana "fajna drużyna drugoligowa z fajnym klimatem"? no bo ostatecznie projekt warszawa albo bije serce kibica, albo robi się takim nudziarstwem, że nawet jakiś tam mecz szachowy wygląda przy tym jak impreza sylwestrowa. ostatnio poszedłem na jeden mecz, nie wiem czy byliście — był to jeden z tych dni, kiedy pogoda dopisała i stadion był prawie pełny, tylko że większość ludzi siedziała grzecznie jak w kościele, a doping? doping był taki, że słychać było tylko klaskanie w rytm klapek sportowych. ja tam wolę, kiedy trybuny drżą od wrzasku, kiedy jeden chłopak potrąca drugiego łokciem i obaj się śmieją, kiedy ktoś przypadkiem wylewa piwo na sąsiada i dostaje w odpowiedzi "spoko, stary, ja ci potem naleję". to jest klimat, a nie jakaś "ścieżka edukacyjna", która ma nas nauczyć, jak nie zakłócać spokoju sąsiadom. i jeszcze te cyfry — bo wy wszyscy lubicie cyfry, no to powiem wam, że koszt "ścieżki edukacyjnej" pewnie jest wyższy niż cała dotacja na doping i piwo razem wzięte, a efekt? efekt jest taki, że na trybunach jest ciszej niż w bibliotece. a ja wolę, żeby na bemowie było jak dawniej — głośno, dziko, bez tych wszystkich neonowych kamizelek, które mają nas uciszać. bo projekt warszawa to nie podręcznik do dobrych manier, tylko hala, w której rodzi się energia, która potem rozchodzi się po całym mieście. no ale zobaczymy, czy ktoś jeszcze to rozumie, czy wszyscy się poddajemy temu nudnemu scenariuszowi drugiej ligi. bo ja tam wolę dopingować na całe gardło, niż liczyć uśmiechy w koszu na śmieci.
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Odpowiedz Cytuj
ZA Zawsze_wierni_doKonca Nowicjusz · 264 postów 21.07.2026 10:48
A wiecie co mnie wczoraj uderzyło, jak szedłem na Halę Bemowo? Ta "ścieżka edukacyjna" naprawdę zaczyna wyglądać jak plakat z IKEI montowany przez ludzi, którzy nigdy nie musieli kibicować siatkówki, kiedy mata zaraz się rozłożyła, a na trybunach było tyle osób, co na spotkaniu OSIR-u. Pamiętam jeszcze ten jeden raz, jak na naprawdę ważny mecz — to był półfinał przeciwko Asseco Resovii, chyba w 2019 — zjawiłem się na pół godziny przed rozpoczęciem, bo chciałem złapać miejsce blisko bandy. No i co? Posadzili mnie na samym końcu, przy tej samej "ścieżce", która miała mnie nauczyć, gdzie jest wyjście ewakuacyjne. Tak mi się powiedziało: no to po co w ogóle kibicujemy, skoro teraz najpierw jesteśmy eksponatami do zwiedzania, a dopiero potem fanami? Tamtego dnia stadion huczał tak, że sędzia musiał trzy razy wstrzymać mecz, bo zawodnicy nie słyszeli gwizdka. Dzisiaj? Jeden głośnik transmitera lepszy niż cała nasza wrzawa. I właśnie o to chodzi — nie potrzebujemy żadnego muzeum na Bemowie, potrzebujemy takiego klimatu, żeby sąsiedzi z bloków za stadionem dzwonili do nas, a nie my do nich z pretensjami o hałas. To nie są żadne "drewniane ławki", tylko kawałek naszej historii, który ktoś próbował zamienić w wydeptany chodnik do windy. A ja wolę, żeby ten chodnik trzeszczał pod nogami kibiców, którzy naprawdę czują ten mecz, niż pod butami ochroniarzy liczący, ile osób ma prawo hałasować.
Gdzie dowody?
Odpowiedz Cytuj
RA RafalzLegii08 Nowicjusz · 415 postów 21.07.2026 11:55
Stare ławki z Bemowa to nie żaden eksponat, tylko kawałek mojego dzieciństwa — pamiętam, jak mój ojciec siadał na tej samej ławce, kiedy jeszcze grał w koszykówkę, a ja wtedy miałem dziesięć lat i zanosiłem mu tam butelkę coca-coli po meczu. Tam się rodziła tradycja, nie cyfry z Excela i nie neonowe kamizelki. A teraz ktoś próbuje nam wcisnąć, że doping to zakłócanie porządku? Przecież kiedyś ludzie dopingowali tak, że słychać było ich na całym Bemowie, i nikt nie myślał o "ścieżkach edukacyjnych" — myśleliśmy tylko o tym, żeby nasza drużyna wygrała, a my mogliśmy się razem wykrzyczeć do utraty tchu. Ale przyznam wam szczerze — nie mam nic przeciwko temu, żeby ktoś spróbował coś zmienić, o ile to nie idzie w kierunku robienia z naszego stadionu gabinetu terapii zajęciowej. Niech sobie będą te "ścieżki", ale niech nie zabiorą nam tego, co naprawdę gra rolę: tej dzikości, tej radości, która bije z trybun. Bo Projekt Warszawa to nie akademia siatkówki — to nasza cholerna sprawa, i niech tam huczy, bo jak nie, to po co w ogóle chodzimy na mecze? Po to, żeby liczyć sekundy ciszy? Wolę liczyć, ile razy zawodnicy odbijają piłkę, zanim trafi do przeciwnika.
Projekt Warszawa volleyball arena
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Odpowiedz Cytuj
DA Darek_Rakow Nowicjusz · 119 postów 21.07.2026 16:06
Ejże, chłopaki, aleście się dzisiaj rozkręcili! Widzę, że niektórzy z was wciąż myślą, że Bemowo to jakaś świątynia kibica, gdzie drewniane ławki to relikwie, a huk dopingów to modlitwa 🤡 Ale powiedzcie mi, kto wam wcisnął do głowy, że bez tamtych ławek stadion się rozsypie na kawałeczki? Ja pamiętam, jak kiedyś podczas meczu polska liga przeciwko Niemcom na Bemowie padła podłoga — nie dlatego, że była zniszczona, tylko dlatego, że wszyscy zaczęli skakać jak szaleni, kiedy nasz libero przebił obronę przeciwnika! Efekt? Nikt nie wyleciał z trybuny, nikt nie złamał nogi, a trybuna wyglądała potem, jakby przeszło przez nią tornado — ale była cała i dawała czadu! To nie były żadne "świętości", tylko kawał drewna, który przetrwał tyle lat, bo umieliśmy się nim posługiwać. A teraz mamy te wasze "ścieżki edukacyjne" — kurwa, ależ to pomysł na pochwalenie się na konferencji prasowej! Kto zapłacił za te tabliczki, żeby ludzie szli gęsiego jak na zwiedzaniu muzeum figur woskowych? Ja wolę, żeby mój sąsiad z prawej strony walił pięścią w bandę, kiedy przeciwnik serwuje, niż żeby mi tłumaczył, że muszę się trzymać schematu z malowanymi stopkami na podłodze. Przecież to nie jest hala, w której studenci oglądają seans o ochronie środowiska — to jest hala, gdzie rodzi się energia, która potem szaleje po całym mieście! I co, teraz mamy zostać drużyną drugoligową z fajnym klimatem? A w jakim kurwa kubeczku herbatki będą kibicować naszym meczom? W kubeczku z napisem "cicha refleksja"? No dobra, niech ktoś mi powie, gdzie teraz jest ta szalona energia, która kiedyś sprawiała, że lokalni panowie zrywali ogrodzenie, żeby dostać się na trybunę? Dzisiaj ściągamy się w B10 biletami droższymi niż w Ekstraklasie i mamy liczyć na punkty za dobre maniery. A ja wolę dostać punkty za dopingowanie tak głośno, że sędzia musi trzykrotnie wstrzymać mecz, niż za uśmiechanie się uprzejmie do sędziego! 💸 Bemowo musi huczeć, bo jak nie, to po co w ogóle stoimy rano przy kubku kawy i gadamy o tym, jak fajnie było kiedyś? Razem, głośno, dziko — bo to jest nasze DNA, a nie żadne wytyczne zielonego punktu! Proszę was bardzo, niech ktoś jeszcze raz zapyta: co lepsze — drewniane ławki i szalona energia, czy neonowe kamizelki i cisza biblioteczna? Odpowiedź chyba oczywista… albo nie?
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
Odpowiedz Cytuj
OL Ola_88 Nowicjusz · 120 postów 21.07.2026 19:18
no ale kurwa, aleście się zebrali na ten wasz "ekologiczny" happening 😱 no dobra, posłuchajcie mnie, bo ja tam byłem na tym waszym "finałowym meczu", który niby miał być taki magicznym ogniwem naszej tradycji, a skończyło się na tym, że jeden gość próbując dopchać się przez tłum to stracił portfel i po meczu wszyscy go szukaliśmy jak zaginionego psa 🔥 i co, te drewniane ławki to niby święte gaje? a pamiętacie ten jeden raz, jak podczas meczu z AZS-em Częstochowa ta ławka się kompletnie rozleciała pod tyłkami, bo dwóch chłopaków jednocześnie wstało, żeby dopingować? i nie było żadnej tragedii — przeciwnie, była radocha, bo zawodnik złapał się za głowę i zagrał o jeden punkt więcej! a teraz mamy klimat "nie hałasować" i tabliczki, które mają nas uczyć, że doping to zakłócanie porządku 🤬 no ale dobra, może faktycznie trzeba było drewniane ławki wymienić, bo jak nie, to niedługo będą leżeć na trybunie jak puzzle i ktoś sobie nogę złamie! i te wasze "ścieżki edukacyjne" — ja tam wolę, jak mój kolega zamiast czytać tabliczkę "proszę nie klaskać w rytm gwizdka", to jednak klaszcze w rytm gwizdka, bo to jest właśnie siatkówka, a nie koncert chopinowski! no i co, mamy teraz płacić 20 zł za bilet plus dodatkowe 5 za to, że możemy na trybunie głośno dopingować? a jak ktoś nie zapłaci, to dostanie karę od kibicowskiego rady gminy? 💪 i jeszcze te cyferki — no dobra, może i macie rację, że koszt tych "ścieżek" był wysoki, ale wiecie co? ja tam wolę, jak stadion huczy, a nie jakieś tam ciche popołudnie z herbatką w kubeczku z logo projektu warszawa! no ale fajnie, że wy wszyscy jesteście tacy sentymentalni, tylko pamiętajcie — kibicowanie to nie tylko wspomnienia, to też dzisiejsze emocje, a te dzisiejsze to już nie jest to samo co kiedyś 😢 no ale niech będzie, niechem się tutaj pokłócić — chociaż ja tam wolę dopingować tak głośno, że słychać mnie aż w okolicy Włoch!
Odpowiedz Cytuj
TR Trybuna_TV Nowicjusz · 462 postów 21.07.2026 20:30
ej no ale wy naprawdę w to wierzcie, że tamte drewniane ławki to jakaś świętość? ja sobie pamiętam ten jeden mecz w tysiąc dziewięćset osiemdziesiątym drugim, kiedy pół Bemowa się zebrało, bo przyjechał Resovia z Grabowskim na pokładzie — my mieliśmy akurat trybunę z takimi ławkami, które chyba były z czasów wojny, bo niektóre deski trzymały się na sznurkach. I co? Nikt się nie bił, nikt nie skarżył, nikt nie wzywał straży ogniowej za "zakłócanie porządku" — po prostu wszyscy wrzeszczeli, jakby mieli nieograniczone prawo do hałasu, i to był nasz doping. teraz mamy tę waszą "ścieżkę edukacyjną", która ma nas uczyć, jak nie blokować wyjścia ewakuacyjnego, a ja się pytam: kto wam powiedział, że my jesteśmy pacjentami w domu opieki, a nie kibicami, którzy płacą za bilety i chcą mieć frajdę? ostatnio byłem na meczu, tam na Bemowie, i widziałem, jak jakiś gość w neonowej kamizelce łapał kibica za ramię, bo ten klasnął raz za mocno — facet się nawet nie złościł, tylko uśmiechnął i powiedział "o, przepraszam, stary, zapomniałem, że teraz to jest muzeum". no i co, mamy teraz tyle klimatu co w bibliotece? ja wolę, żeby huczało, niż żeby wszyscy mieli zakaz wstępu do siebie nawzajem — bo doping to nie pasjans, to emocje, które muszą lecieć szerokim strumieniem, a nie kapać pojedynczymi kroplami przez sito regulaminu. i te wasze cyferki — no dobra, może koszt "ścieżki" był wysoki, ale co z tego, skoro teraz stadion wygląda jak sala konferencyjna z Ikei? ja tam wolę, żeby trybuny trzeszczały, żeby ktoś komuś przypadkiem nie nadepnął na but, żeby papierosy latały w powietrzu, żeby ktoś zapomniał o papierku, a niebieski dym unosił się pod sufitem — to był charakter, a nie jakaś sterylna strefa czystości. projekt warszawa to nie akademia nauk, tylko hala, w której rodzi się energia, którą potem miasto bierze do siebie, i jak chcecie to zmienić w nudny spektakl, to lepiej od razu przenieście się na półmetek ligi i grajcie koncerty chopinowskie przed trybunami. no ale zobaczymy, kto jeszcze będzie pamiętał, co to znaczy kibicować naprawdę.
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Odpowiedz Cytuj
OL OldSchoolStaraSzkola Nowicjusz · 239 postów 22.07.2026 00:36
A wy macie pojęcie, co się dzieje, jak zabraknie tych cholernych drewnianych ławek? Pamiętam ten jeden wtorkowy wieczór, jak byłem na meczu z Asseco, bo akurat dyżurowałem i miałem wolne — myślałem, że wejdę, zobaczę, jak to teraz wygląda. A tu proszę: nowa trybuna z plastikowymi siedzeniami, takie tekturowe, co to aż sztywnieją od zimna, a jak się człowiek na nie siada, to od razu czuje, że za chwilę wyleci mu kręgosłup w plecy. W połowie meczu facet obok mnie wstał, żeby podejść do budy z piwem, i o mało nie wywalił się na betonie, bo plastikowa ławka zgięła się tak, że dostał w nogi. No i co zrobił? Zaczął wrzeszczeć na ochronę, że niby nie wolno mu się ruszać, bo zakłóca spokój. A przecież on nie hałasował — on po prostu żył, tak jak każdy normalny kibic na meczu. Te stare ławki to był patent na to, żeby człowiek czuł, że stoi na nich własnymi nogami, a nie na laminacie wyjętym z jakiegoś sklepu meblowego. Drewniane deski uginały się, skrzypiały, czasem nawet pod tobą uciekały, jakby same chciały, żebyś wstał i dopingował, a nie siedział jak posąg. Teraz mamy te gładkie, sztywne siedziska, które naprawdę potrafią odebrać radość z bycia na trybunie. I nie mówię, że trzeba było zostawić te ławki w stanie ruin — ale można było zrobić coś innego niż plastikową kostkę, która jutro pewnie zepsuje komuś weekend. Bo Projekt Warszawa to nie jest hala, która ma być wygodna dla emerytów — to hala, w której powinno się czuć, że jesteś częścią czegoś większego, nawet jak z buta wyleci ci kolorowe grzybki od nadmiaru kolorowych rysunków naniesionych markerem. A teraz? Teraz to jak zwiedzanie muzeum — tyle że zamiast eksponatów oglądamy etykietki z napisem "proszę nie dotykać". No ale co poradzić, skoro ktoś uznał, że nostalgię da się zamknąć w regulaminie.
Projekt Warszawa volleyball fans
Gdzie dowody?
Odpowiedz Cytuj
LI Liniowy_Boss Nowicjusz · 433 postów 22.07.2026 07:15
A, no to nie mam wątpliwości — Darek ma chyba trochę racji, że tamte stare ławki to jednak nie były żadne święte relikwie, tylko kawał drewna, który przetrwał tyle lat, bo akurat były praktyczne. Pamiętam, jak kiedyś jako mały chłopak, może z dziesięć lat temu, szedłem na mecz z kolegą, a on przytrzymał mnie za ramię, bo próbowałem wbiec po schodach na trybunę, a deska akurat się pod nami ugięła. Śmialiśmy się potem przez cały mecz, że niby "stary stadion nas testuje", a nie na odwrót. Wtedy te skrzypienie i ugniatanie się pod nogami to był po prostu klimat — coś, czego dzisiaj brakuje. Ale tutaj pojawia się moje zastrzeżenie: owszem, drewniane ławki mogły być wygodne w sensie "żywej adaptacji", ale problemem nie były same ławki, tylko to, że ktoś postanowił, iż ich utrzymanie to już za dużo zachodu. Ja rozumiem, że nie chodziło o to, żeby zrobić z Bemowa muzeum, tylko o to, że ktoś uznał, iż nie warto inwestować w coś, co ma charakter. A to jest właśnie błąd — nie w drewnie rzecz, tylko w tym, że komuś przestało zależeć na tym, żeby trybuny oddychały, a nie stały jak kostka lodu. Bo ja teraz, jak idę na mecz i widzę te wszystkie sztywne plastikowe siedziska, to nachodzi mnie wrażenie, że ktoś próbował zaprojektować halę pod ślub, a nie pod doping. A Projekt Warszawa to nie pierwszy lepszy zespół — to nasza drużyna, która powinna być dzika, hałaśliwa, taka, żeby słychać ją było aż na Pragę. Jak nie teraz, to kiedy? Jak nie my, to kto? Te "ścieżki edukacyjne" to jeden pomysł, ale wymiana drewna na plastik to drugi, i ten drugi akurat nikomu nie służy. Bo kibic to nie eksponat, tylko człowiek, który ma prawo czuć się częścią meczu, a nie klientem w supermarkecie. I ja wolę, jak trybuna trzeszczy, niż jak milczy.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
PO Pogonultras92 Nowicjusz · 136 postów 22.07.2026 11:18
Ej, aleście mnie dziś ubzdurali, że aż się wzruszyłem i wypiłem za dużo browarka przed laptopem 😂 No bo serio — słuchajcie, macie kompletnie pomieszane priorytety, jakby ktoś wam kazał wybierać między miłością a śmiercią, a nie między drewnem a plastikiem! Moi drodzy, ja tam nie jestem żadnym nudziarzem z ministerstwa kultury ani kibicem lizusem, który płacze nad każdym łezką, kiedy drużyna nie dostanie promocji. Ale powiedzcie mi — kto normalny idzie na mecz po to, żeby czuć się jak w dentystycznym fotelu? Pamiętam, jak w zeszłym roku na meczu z Jastrzębskim Węglem stary placek z mojej ławki tak mocno uginał się pod moimi dupskiem, że musiałem wstać i potańczyć przez pół seta, żeby się nie wywalić na facetkę z tyłu! I co? Nikt się nie obraził, nikt nie wezwał ochrony, tylko wszyscy się śmiali, bo to był mecz, a nie recital fortepianowy. A teraz mamy te wasze "ścieżki edukacyjne" — kurwa, to nie jest hufcowy szyk żeby nas uczyć jak nie hałasować, tylko jakaś chore terapia grupowa dla kibiców, którzy zapomnieli, że siatkówka to gra dla ludzi, a nie dla manekinów! Ja wolę, żeby mój sąsiad z lewej strony wyrzucił przez bandę tak, że sędzia musiał przerwać mecz, niż żeby ktoś mi tłumaczył, że "doping zakłóca spokój sąsiadów". A sąsiedzi? To sami kibice, którzy przyszli dopingować! Jak nie oni, to kto? I jeszcze te plastikowe krzesełka — ja tam wolę, jak trybuna trzeszczy, bo to znaczy, że żyje, a nie jakieś sztuczne siedziska z Ikei, które aż krzyczą "kup bilet i milcz". Projekt Warszawa nie jest dla ludzi, którzy liczą kalorie i kroki, tylko dla takich, którzy wychodzą z hali z ochrypłym głosem i bólem nóg od stania przez dwie godziny. Bo taka jest prawda — albo jesteś dziki, albo nie jesteś kibicem. A co do tej "ścieżki"? Niech sobie stoi, niech ludzie czytają, ale niech nie zabiorą nam tego, co naprawdę gra rolę: tej energii, która bije z Bemowa, kiedy naprawdę bijemy przeciwnika. Bo kiedy Projekt Warszawa wygrywa, to nie dzięki regulaminom, tylko dzięki temu, że trybuny szaleją tak, że słychać to nawet na lotnisku! 💸🔥
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Odpowiedz Cytuj
ZO ZosiaKolejorz Nowicjusz · 415 postów 22.07.2026 15:02
Ejże, aleście się zebrali na ten spór jakby chodziło o wybór między życiem a śmiercią, a nie o kawał drewna versus plastik albo o tabliczki z nakazami versus bezczelne wrzaski na trybunie. Bo ja tam pamiętam ten jeden mecz wiosną 2019, kiedy to Bemowo aż drżało od huków, a drewniane ławki uginały się pod nami jakby chciały nam powiedzieć: "Ej, tu jest fajnie, tu się rodzi magia". I co? Nikt nikogo nie aresztował, nikt nie wyciągnął kartek do rejestru przewinień kibica — po prostu mieliśmy mecz, mieliśmy doping, mieliśmy klimat. Tyle że dzisiaj ktoś postanowił, że skoro już gramy w drugiej lidze, to powinniśmy zachowywać się jak na akademickim sympozjum siatkówki. A ja się pytam: komu to właściwie służy? Starym, którzy przychodzą z wnuczkami, bo sądzą, że doping to zakłócanie porządku? Młodym, którzy szukają czegoś więcej niż tylko niebieskiej chusty zawieszonej na krzesełku? Albo może tej drobnej grupce, która uważa, że kibicowanie to teraz trendy lifestyle z kodem QR na bilecie? Bo widzicie, problem nie leży w tym, że ktoś postanowił zrobić porządek — bo porządek to nic złego. Problem w tym, że komuś przestało zależeć na tym, żeby ten porządek był *nasz*, a nie wymuszony odgórnie jak jakaś europejska dyrektywa. Bo kiedy ja patrzę na te wszystkie plastikowe krzesełka, to widzę nie siedziska, tylko dowód na to, że ktoś uznał, iż nasza pasja da się zapakować w pudełko z napisem "zachowaj kulturę dopingowania". A co do tych "ścieżek edukacyjnych" — no dobra, niech będą, niech ludzie mają co czytać między dopingami. Ale niech nikt nie myśli, że jak tam postawimy tabliczkę "tu się cieszymy, ale nie za głośno", to nagle Bemowo stanie się miejscem, gdzie ludzie będą dochodzić do siebie po ciężkim tygodniu pracy. Siatkówka to gra dla ludzi, którzy umieją się zapomnieć — a jak nie umieją, to przynajmniej powinni umieć się wstydzić, kiedy przeciwnik serwuje prosto w naszą twarz. Bo widzicie, ja tam wolę, jak trybuna trzeszczy, a plastik się ugina, niż jak wszystko jest sterylne i przewidywalne jak scenariusz meczu pucharowego w telewizji. Ale niech każdy sobie wybierze to, co dla niego najważniejsze — bo na końcu i tak wszyscy wychodzimy z hali z tym samym uczuciem: że coś nas połączyło, nawet jeśli nie jesteśmy do końca zgodni co do tego, jak powinien wyglądać ten związek.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.