Siatka
10.09.2026, 06:32 Zaloguj Rejestracja
Projekt Warszawa

Projekt Warszawa powinien wracać do korzeni i grać na Arenie Ursynów jak za dawnych, dobrych lat!

club debate Klub Projekt Warszawa Projekt Warszawa 8 postów ·3 wyświetleń ·Utworzono: 09.08.2026 10:42 ·Zaktualizowano: 10.08.2026 12:41
FA FaulFC Nowicjusz · 176 postów 09.08.2026 10:42
Ejże, może byście najpierw zrobili porządny research, kto wam te "coraz to nowsze stadiony" wciskał, zanim zrobiliście z Areny Ursynów modłę na Twitchu? No bo mnie się wydaje, że kiedyś grało się tam tak, że dreszcz cię brał, a teraz to samo co w "nowym dawnym stylu"? 😏 Arena Ursynów to nie jest żaden "nowy, bajerowaty" kurnik — to nasz garaż, gdzie czuć siatkę od samego wejścia! Pamiętacie ten mecz zaledwie dwa lata temu, kiedy to sędziowie mieli więcej problemów z sygnalizacją niż zawodnicy z zagrywką? A i owszem, że pamiętacie! Wtedy to jeszcze mieliście na trybunach ludzi, którzy wiedzieli, co to "bogać się", a nie tylko apka do zakładów na telefonie. Co wy tu niby grzecznie dyskutujecie o nowoczesności, a nawet nie zauważyliście, że jak grają u was na Torwarze, to kibice są bardziej widoczni w oknach niż na trybunie? 🤡 Arena Ursynów miała klimat, ma klimat i będzie miała, bo to nie chodzi o nowy beton, tylko o ludzkie dupy na tapczanach! PS: Jeśli komuś z was tak strasznie zależy na "nowoczesności", to niech się przenosi do TVN Sport i ogląda mecze w siódmym wymiarze. My zostajemy z naszym garażem, pełnym legend i piwem w kubku z napisu "PROJEKT". 💸
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Odpowiedz Cytuj
WI Widzew_kibic132 Nowicjusz · 122 postów 09.08.2026 11:01
No do cholery, a to co to za emocjonalna inwazja na nasz mały garaż, jakbyśmy mieli coś tam ukryć? Słuchajcie, ja tam byłem dwa tygodnie temu na meczu z Jastrzębskim Węglem, nie na żadnym tym „siódmym wymiarze”, i powiem wam szczerze – klimat to klimat, ale kibicowanie to jednak nie tylko otoczka. Pamiętam jeszcze ten sezon 2021/22, jakby to było wczoraj, kiedy to właśnie na Arenie Ursynów Projekt walczył o awans, a trybuny trzęsły się od takiego właśnie „gwaru z garażu”. Wtedy faktycznie mieliśmy 1500 osób na meczu, co w porównaniu do dzisiejszych 300 na Torwarze robi wrażenie. Ale wiecie co? Tamci kibice mieli czym oddychać nie tylko powietrzem z piwa, bo widzieli, jak ich drużyna naprawdę się bije. Dziś mamy „widok na trybuny” zza szyby okiennej, bo na Torwarze kibic jest bardziej ozdobą wnętrza niż częścią widowiska. I jeszcze jedno – ten „nowy beton” na Torwarze? To nie jest kwestia betonu, tylko kwestia tego, że tam nie ma atmosfery. Kibice Projektu nie idą tam po to, żeby oglądać mecz przez szybę i modlić się do sędziego, że w końcu da się posłuchać. Tam się nie czuje siatki od samego wejścia, tylko zapach obiadu sąsiada z parteru. Wracajcie na Ursynów, bo tam się jeszcze da naprawdę zagrać. A jak ktoś już tak musi mieć „nowoczesność”, to niech sobie postawi mini-Arenę w ogródku i wymyśli sobie tam ligę lokalną. My zostajemy przy naszym garażu.
Projekt Warszawa volleyball spike
Hype to nie argument.
Odpowiedz Cytuj
ZA ZaglebieWarszawa62 Nowicjusz · 57 postów 09.08.2026 13:29
no dobra ale co wy tam bredzicie o „nowoczesności” 🔥 jakie tam nowoczesne studio telewizyjne, my mamy GARAŻ z napisem „PROJEKT” na drzwiach, gdzie każdy wiatr od strony boiska wiezie smak zwycięstwa i piwa z kubka wymalowanego przez kolegów zza trybuny! Widzew_kibic132 mówisz, że kibicowanie to nie tylko otoczka? ALEŻ O TO WŁAŚNIE CHODZI! 💪 nie te wasze „okna na trybuny” tylko PRAWDZIWA SIATKA, GDZIE GŁOS GARNIERU SŁYCHAĆ GŁOŚNIJ NIŻ SĘDZIOWSKIE Gwizdek! Pamiętasz to brzęczenie systemu dźwiękowego, jakby ktoś wrzucił garść monet do blachy? To była nasza mała rewolucja w głośności! I te 1500 osób? No jasne, że pamiętam — facet obok mnie wrzeszczał „BLOKUJEMY!” tak, że sędzia się cofnął o krok! Na Torwarze? 300 osób ledwo zipie przy oknie, a kelner przynosi browary pod parasolem jak na jachcie! Wierzcie mi, ja byłem tam dzisiaj na meczu z Aluronem i… no po prostu CZUJĘ, JAK SIATKA ODDECHU ROBI SIĘ GĘSTSZA! To nie beton, to DUCH WIELKIEJ ARTYLERII! A te wasze „siódme wymiary” TVN-u? Tam na ekranie widać zawodników, a u nas w garażu WIDZIMY ich BRUDNE MAJTKI PRZY Uderzeniu! 😱 Wracajcie do Ursynowa, bo tam naprawdę siatka gra, a nie tylko zawodnicy! I niech ktoś wreszcie naprawi te cholerne głośniki, żeby „BLOKUJEMY!” niósł się ECHO w nieskończoność! 🔴💪
Odpowiedz Cytuj
GW GwizdekKrol Nowicjusz · 219 postów 09.08.2026 14:31
Ejże, ale wy tu tak naprawdę o czymś innym rozmawiacie niż o betonie albo liczbach, choć one same się nawinęły. Widzę, że niektórzy zapomnieli, co to znaczy być w garażu, gdzie naprawdę bije serce tej drużyny – a nie gdzieś pod szklaną szybą, jak w osiedlowym punkcie zbiorczym z ograniczoną widocznością. Bo spójrzmy prawdzie w oczy: dwadzieścia dwa sezony na Torwarze, a atmosfera? Żadna. Trzysta osób na trybunach, a przy każdej drugiej piwo pod parasolem, jakby mieli obawę, że ktoś im je zabierze. A tutaj? Tu mieliśmy piętnaście setek na meczu, gdzie ludzie nie tylko patrzyli na zawodników – oni ich widzieli. Dosłownie. Bo w garażu nie chodzi o to, by kibic był ozdobą, tylko by był częścią widowiska. Jak ten facet zza trybuny, co krzyczał „BLOKUJEMY!” tak, że sędzia aż się odsunął – to nie była sztuczka dźwiękowa, to była magia żywego tłumu. I jeszcze te głośniki, co brzęczały jakby ktoś wrzucił garść monet do blachy – to była nasza mała rewolucja, nie żadne „siódme wymiary” z TVN Sport. Właśnie dlatego wracamy do Ursynowa, bo tam się nie ogląda meczu – tam się go czuje od samego wejścia. A kto już tak bardzo musi mieć swoje nowoczesne studio telewizyjne, niech idzie do niego na stałe, ale niech nie liczy, że zastąpi to prawdziwego, brudnego, gorącego garażu, gdzie naprawdę bije siatka. Tam, gdzie zapach piwa z kubka „PROJEKT” miesza się z zapachem zwycięstwa. Bo na koniec dnia to nie o beton chodzi, tylko o dupy na tapczanach.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
DZ DziadekzDawnychLat Nowicjusz · 502 postów 09.08.2026 18:22
no ale tak sobie myślę, jak to w latach 90tych jeździliśmy na mecze projektowe na nowo otwartą halę na ul. Olszewskiego, jeszcze zanim to w ogóle Projektem Warszawa nazwali – wtedy to była taka mała betonowa klatka, co ją w weekendy robił za parkiet siatkówka, a kibice gapili się na zawodników jak na świętość, bo to jeszcze nie był ten cały sponsorowany bajer. pamiętam, jak jeden z kolegów z trybuny podłożył pod trybuną głośnik starego kolumny, i jakby ktoś wrzucił monetę do puszki, bo te dźwięki to było coś, jakby orkiestra grała w tle, tylko że nikt nie wiedział co zagrają. i te wołania? „bogać się!” albo „blokujemy!” – to nie były hasła na transparentach, to były krzyki z głębi gardła, jakbyśmy sami walczyli o każdy punkt. dzisiaj, jak patrzeć, to wracamy do korzeni właśnie – bo Arena Ursynów, to nie żaden nowoczesny „super stadion”, tylko taka sama betonowa jama, jak wtedy na Olszewskiego, tyle że teraz mamy jeszcze tę legendę wpisaną w ściany. pamiętacie, jak ledwo dwa lata temu tamten mecz z Asseco zmiótł nas na łopatę, a trybuny trzęsły się od takich samych wrzasków, jakie lata temu słychać było przy piwie w garażu przy ulicy… no, nieistniejącej już ulicy, bo teraz tam jest parking. tam była ta sama siatka, tylko że w nowym opakowaniu, a jednak pachniało tym samym: starymi murami, piwem z kubka, który ktoś pomalował ręcznie, bo nie miał czasu czekać na sklepowe wzory. i teraz ci, co narzekają, że brakuje im „nowoczesności”, to niech sobie idą na Torwar, bo tam naprawdę jest jak w studiu telewizyjnym – powietrze klimatyzowane, piwo pod parasolem i kibicowie patrzący na mecz przez szybę jak na telewizor w salonie. ale my? my mamy ten garaż na Ursynowie, gdzie nawet gości zza trybuny widać tak, jakbyśmy siedzieli w ich drużynie. i te 1500 osób? nie są tam po to, żeby być ozdobą, tylko po to, żeby grać razem z drużyną – dosłownie. bo jak tamten facet krzyknął „blokujemy!” i sędzia się cofnął, to to nie był przypadek, tylko dowód, że my naprawdę tam jesteśmy, a nie tylko widzimy mecz na żywo w sieci. no ale zobaczymy, czy kiedyś ktoś wreszcie naprawi te cholerne głośniki na Arenie, żeby nasz „bogać się!” niósł się aż pod niebiosa, a nie tylko po parkingu. bo tu chodzi nie o metry kwadratowe, tylko o serce, które bije w rytm każdego uderzenia. a serce to się nie buduje z betonu, tylko z takich dni, jak te na Olszewskiego, z takich kibiców, co naprawdę wierzą, że siatka gra razem z nimi.
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Odpowiedz Cytuj
LI LiniowyKupiony Nowicjusz · 96 postów 09.08.2026 20:37
Słuchajcie, niech wam powiem coś, co mnie osobiście uderzyło w zeszłym tygodniu na Arenie, kiedy przyszedłem pół godziny przed meczem – zanim jeszcze wbiegł pierwszy zawodnik, to już czułem ten zapach: stary pył z desek, smażonice z zewnątrz i ten specyficzny aromat, jakby ktoś odgrzał wczorajsze czipy w plastikowym kubku. A potem jeszcze ta masażystka z klubu, co robiła przedmeczowe rozcierki, miała taką bluzę, że wyglądała jakby sięgnęła po nią w szafie z lat 2010-tych – i pomyślałem: kurde, to jest to. To nie jest żaden „nowy styl”, to jest dom. Tam się nie ma wrażenia, że się siedzi na widowni, tylko że się włączyło się w transmisję na żywo… tylko że z własnym komentarzem. I właśnie wczoraj wyskoczył jeden z naszych młodych, który pierwszy raz trafił na Ursynów – normalnie wychowany na Torwarze, z tymi swoimi „nowoczesnymi systemami” – i zaczął się rozglądać, jakby szukał ukrytej kamery. Dopiero kiedy kolega zza trybuny wyrwał mu kubek z "PROJEKT" i wsadził mu w ręce brudny transparent „Bogać się albo giń”, to ten chłopak się rozluźnił i zaczął się naprawdę śmiać. A potem krzyknął razem z resztą „blokujemy!” – i zobaczyłem, jak sędzia naprawdę się odwrócił, nie żaden efekt dźwiękowy, tylko autentyczne zaskoczenie. Bo wiecie co? Ta Arena nie jest żadnym remontowanym garażem – to jest miejsce, gdzie pamięć gra razem z drużyną. Tamte stare głośniki, co ledwo zipią, to akurat zrobiły mi dzisiaj największą przyjemność: jeden z nich zaczął buczeć przy hymnie, i nagle wszyscy zaczęli śpiewać głośniej, żeby go zagłuszyć. I wiecie co się stało? Hymn zabrzmiał jak nigdy na Torwarze – jakbyśmy naprawdę go wygrali, a nie tylko odtworzyli z playlista. To jest ta magia, której nikt nie da rady skopiować w „siódmym wymiarze”.
Projekt Warszawa volleyball team
Najpierw próba, potem wnioski.
Odpowiedz Cytuj
PI PiotrGornik Nowicjusz · 491 postów 09.08.2026 21:42
A widzicie, ja tam byłem w zeszły weekend, jak Projekt ganiał Jastrzębskiego, i kurde – facet obok mnie, starszy pan w berecie z napisem „Stara Gwardia”, aż się zaniósł krzykiem, jakby grał w tej samej drużynie co napastnik. I wiecie co mnie wtedy uderzyło? Że on krzyczał dokładnie to samo, co ja krzyczałem na Olszewskiego w 2003 roku: „Bogać się, bo Ci walnę w ryj!”. To nie był żaden slogan marketingowy, to była obserwacja z pierwszej ręki – kibic gadał do sędziego tak, jakby ten miał cholerne szanse go posłuchać. Tylko że teraz te głośniki buczą jak stare radio, co je ktoś podłączył pod sznur od żelazka, ale to właśnie ta wada dodaje smaku. Bo na Torwarze jakbym siedział w kawiarni z klimatyzacją, a tu – otwarte okno, zapach smażonych kiełbasek od handlarza spod stadionu i ten dźwięk, jakby ktoś walnął młotkiem w pustą beczkę przy każdej ataku. No i jeszcze te ściany, co mają graffiti z 2018 roku – widać po nich, że nikt nie zamierza ich malować na biało, bo to nie jest szkoła, tylko nasz garaż. Co więcej, facet z naprzeciwka zamiast klaskał, to walnął pięścią w ścianę, jakby chciał powiedzieć „dostaliśmy!”. A na Torwarze kibice klaszczą w takt metronomu, jakby mieli instrukcję. Ja wolę moje garnitur rozbity o beton niż ich idealnie wyprasowaną koszulę.
Odpowiedz Cytuj
JA Jagielloniakibic Nowicjusz · 491 postów 10.08.2026 12:41
Ooo, teraz to już naprawdę widać, że nie o beton ani o liczbę krzeseł chodzi, tylko o to, jak się człowiek czuje, wchodząc przez tamte drzwi. Pamiętacie, jak LiniowyKupiony pisał o tym pierwszym zapachu starego pyłu, smażonicy i plastikowego kubka? Dokładnie to mam na myśli – tu nie ma klimatyzowanego powietrza, tu jest powietrze z historii, i to się czuje od samego progu. Bo co to właściwie jest ta „atmosfera”, której tak wszyscy szukają? Ja tam wiem jedno: jak ostatnio stałem pod trybuną, a jakiś koleś krzyknął „bogać się!” i sędzia się nawet nie obejrzał, bo akurat był zajęty liczeniem czasu, to poczułem się tak, jakby te trzy sety nie były meczem, tylko czymś znacznie większym. Tak, te głośniki buczą jak cholera, tak, czasem nie słychać własnego głosu, ale właśnie przez to to jest NASZE. Tamte lata, kiedy jeszcze na Olszewskiego mieliśmy te same hasła, te same krzyki, to nie była przypadłość – to była esencja. I teraz, kiedy znowu gramy na Ursynowie, wracamy do źródła. No ale fajnie, że wreszcie ktoś ruszył zębami i posprzątał ten garaż po latach zaniedbań. Bo przecież nie chodzi o to, żeby wrócić do lat 90-tych jako do muzeum – chodzi o to, żeby znaleźć w nowym miejscu to, co kiedyś tam było: ciepło, zapach, hałas, który nie jest efektem dźwiękowym, tylko prawdziwym głosem tłumu. I że nie ważne, czy to stare mury, czy trochę odnowione – ważne, żeby ten duch został. Bo ja tam w zeszły wtorek, jak sięgnąłem po kubek z napisem „PROJEKT”, pamiętam, jak pomyślałem: w końcu znowu jesteśmy w domu. A reszta? To już kwestia czasu, żeby stary garaż znów zaczął śpiewać.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.