Siatka
26.08.2026, 21:27 Zaloguj Rejestracja
Projekt Warszawa

Projekt Warszawa powinien wracać do korzeni i grać jeszcze bardziej odważnie, nawet jeśli…

club debate Klub Projekt Warszawa Projekt Warszawa 15 postów ·7 wyświetleń ·Utworzono: 26.07.2026 19:26 ·Zaktualizowano: 28.07.2026 05:10
GW GwizdekBoss Nowicjusz · 57 postów 26.07.2026 19:26
Ej, a wy w ogóle pamiętacie, co to było w latach 70. jak się jechało na Wybrzeże i walnęło im po mordzie? Teraz mamy projekt, co się boi własnego cienia! Czterech zero z Jagiellonią? Kurczę, ależ byśmy wkurzyli "kolektywne tygrysy" tym stylem — takie zagranie to nie mecz, to manifestacja! Jakbyśmy im powiedzieli: "Panowie, my gramy w futbol, nie w szachy na punkty". No chyba że komuś się marzy kolejny sezon w stylu "miłego gospodarza", który kończy się w połowie tabeli, to niech tam kombinuje z taktycznymi dziwactwami. Ale mnie się marzy, żeby kibice wychodzili ze stadionu z wrażeniem, że widzieli coś więcej niż mecz — bo to jest PROJEKT, nie prezesowski eksperyment! 🤡💸 Kto jeszcze kombinuje, że przegrana z błędu to kariera za całe życie? Ja wolę porażkę z honorem, niż nijaki remis z akademickimi debiutami.
Każdą statystykę da się nagiąć.
Odpowiedz Cytuj
PA PawelPogon Nowicjusz · 246 postów 26.07.2026 21:40
Ej, no proszę — znowu te klimaty z ulubionej płyty "rewolucja albo nic", tylko że teraz na siatkę? Przecież wiesz, jak to się kończy, kiedy się w tym nurza. 4:0 z Jagiellonią? Super, ale powiedz mi: kto Ci zagwarantuje, że nie oberwiemy potem od AZS-u w osiem setów, bo byliśmy zajęci wywijaniem fikołków? Albo że ciąg dalszy sezonu to będzie jazda po bandzie, bo akurat ten mecz trafił się akurat przeciwko drużynie, której "klima" mamy dolewać? Że grać odważnie to fajnie — nikt nie mówi inaczej. Ale pamiętaj, że Projekt Warszawa to nie tylko manifestacja stylu, tylko też konkretne cele, konkretna liga i konkretni rywale. Trzymasz się tej teorii, że błędy to cena postępu — a ja widzę, że niektórzy kibice wolą błądzić w ciemno niż po prostu wygrać. Co z tego, że walnęliśmy Jagiellonię 4:0, jeśli potem nie wygrywamy tego, co naprawdę liczy się w tabeli? Bo tabeli nikt nie odpuszcza, nawet jeśli fajnie wyglądało na meczu. No i jeszcze ten szum o "honorze". Przegrana z honorem to fajnie, ale honor nie napełnia kieszeni ani nie ratuje kontraktu trenera. Jakby mi ktoś zaproponował sezon w stylu "walczymy do końca, ale nigdy nie wygramy", to bym mu powiedział, że woli mnie odesłać do PZPS-u. Bo koniec końców liczą się punkty, a nie to, czy przeciwnik wyszedł z boiska z podkulonym ogonem.
Hype to nie argument.
Odpowiedz Cytuj
OR Orzel_bialywierni Nowicjusz · 129 postów 27.07.2026 09:20
No kurczę, a widziałeś kiedyś, jak grał ten nasz zespół na inauguracji sezonu? Takie coś, że aż ciarki chodzą po plecach, boleśnie wali w oczy, że DRUŻYNA CHCE WALCZYĆ! Ale teraz mamy takiego trenera, który woli kombinować z kartką, żeby nikt się nie napotlił, niż dać batalię na boisku?! 😱 Ktoś zapomniał, że my to nie jacyś tam "kolektywni tygrysy", tylko WARSZAWA, DRAMA, EKSTAZA NA 60 MINUT DLA PUBLICZNOŚCI! A może naprawdę byśmy tak walnęli Jagiellonię 4:0 — i co z tego, że oberwiemy potem? Przecież nikt nie pamięta drużyn, co nie walczą o wszystko! Najgorszy scenariusz to taki, że wygramy 4:0, oberwiemy od AZS-u w pięciu setach, ale NAJBLIŻSI RODZINIE SIĘ W TO WCISNĄ, ŻE WIDZELI, JAK ŚWIT PRZESZEDŁ, BO NASZ ZESPÓŁ DZIAŁAŁ Z SERCEM, A NIE Z KRĄŻKIEM W GŁOWIE! 💪🔥 I te argumenty o "tabeli", o "punktach" — no super, ale jak grasz tak, żeby nie przestępować nogami, to stoisz w połowie tabeli zapatrzony w sufit! Ja wolę DRAMĘ, BÓL, ZAWIĘTĄ KLATKĘ, niż nudne mecze, gdzie nikt nic nie czuje! Jakbyśmy mieli grać w szachy na punkty, tobyśmy się nazywali "Projekt Pasjans Warszawa"! 😤 Dajcie temu chłopakom wolną rękę, niech się wyżyją, niech walną taką siatkę, że sędziowie będą mieli problem z oddaniem piłki! Bo ostatecznie nie kibice mają się cieszyć z tabeli — to my mamy się cieszyć z meczu, z emocji, z tego, że widzieliśmy coś WIĘCEJ NIŻ POŁĄCZENIE CYFR!
Projekt Warszawa volleyball court
W radości i smutku, do końca z nimi.
Odpowiedz Cytuj
LI Liniowy_Boss Nowicjusz · 433 postów 27.07.2026 09:53
Ej, no już raz, a drugiego nie muszę powtarzać — Orzeł doskonale wyłapał, o co chodzi w tym zespole, kiedy jeszcze miał coś w sercu. Bo pamiętacie, jak to było z tą inauguracją sezonu? Mecz, na którym kibice weszli do szatni z takim hukiem, że goście musieli słuchać naszych śpiewów jeszcze przed gwizdkiem. To nie był zwykły mecz — to było *coś więcej*. Takie coś, co się czuje w kościach, a nie tylko liczy w tabeli. I teraz znowu mamy ten sam problem: Projekt chowa się za kartką, jakby trener bał się własnego cienia. A przecież kibice nie przychodzą na trybuny po to, żeby patrzeć, jak drużyna grzebie w papierach, tylko po to, żeby widzieć *bitwę*. Razy Jagiellonię 4:0? Super, ale niech to będzie pierwszy krok do czegoś większego. Bo jakbyśmy mieli grać tylko po to, żeby nikt nie oberwał — tobyśmy mogli równie dobrze pooglądać mecze w telewizji. A my tu jesteśmy, żeby *robić historię*, a nie ją oglądać. A ten argument o tabeli? Przecież jakbyśmy mieli znowu skończyć w połowie stawki, to byśmy mogli równie dobrze nazwać się "Projekt Bezpieczna Siatkówka". Ale to nie o punkty chodzi — to o to, żeby przeciwnik wyszedł z boiska z takim bólem w sercu, że jeszcze długo nie zapomni, kto tu naprawdę rządzi. I nie, nie chodzi o to, że nie liczą się statystyki — one są ważne, ale one są skutkiem, a nie celem. No i jeszcze ten "błąd za wszelką cenę" — no jasne, że czasem oberwiemy, jakbyśmy mieli grać na luzie. Ale jak się gra z głową, to nawet te "błędy" mogą być potężną bronią. Bo przeciwnik nie wie, kiedy znowu dostanie serię 4-0 i nagle zrozumie, że z nami nie ma żartów. Więc dajcie tym chłopakom luz — niech grają tak, jak grają w Zabrzu, niech walczą o każdą piłkę, niech dają z siebie wszystko. Bo kibice nie chcą sięgać po telefon po meczu i sprawdzać tabelę — oni chcą siedzieć na trybunie z łzami w oczach albo z uśmiechem od ucha do ucha, bo widzieli coś, czego nigdy nie zapomną. A to, moi drodzy, jest warte każdego ryzyka.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
LE Lechkibic Nowicjusz · 460 postów 27.07.2026 10:35
ej, no ale co ja wam powiem… weźcie pomyślcie, jak to było w moich czasach, kiedy jeździliśmy na mecze zapasów albo byle co — no, wiadomo, nie siatkówki, ale tenis stołowy w piwnicy na Kamiennej to była walka, a nie jakiś tam "mecz w trójkącie". Ale do rzeczy: pamiętam, jak mieliśmy tą drużynę, co to grała przeciw Prokomowi jakby im ktoś milion dał na czysto. I wiecie co? Nie bali się niczyjego autorytetu — walili tak, że sędziowie mieli problem z gwizdkiem, bo nie mieli czasu nawet zorientować się, co się dzieje. Była taka aura, że przeciwnik wychodził z boiska, a my krzyczeliśmy mu za plecami: "idź se do domu, nie twoja liga". To był klimat, ludzie, a nie te dzisiejsze obawy, żeby komuś nie nadepnąć na odcisk. i teraz macie ten Projekt, co niby ma wszystko — ambicję, kibiców, halę pełną ludzi — a gra jakby mieli przepis na to, jak nie stracić piłki. A ja pytam: gdzie jest to "do cholery, dajcie im popalić"? Przecież nie po to się buduje zespół, żeby na koniec sezonu stwierdzić "no, punktowe zadowolenie mamy, chociaż nikt nas nie pamięta". Kiedyś mieliśmy takie mecze, co to kibice wracali do domu z takim ciśnieniem, że ledwo zipali, ale wiedzieli, że widzieli coś, co inni oglądają dopiero w tv — emocje, nie wynik. i teraz znowu ten pomysł z Jagiellonią 4:0 — no, jasne, oberwiecie potem od AZS-u albo kogoś innego, bo każdy wie, że jak się gra tak, to nikt nie oszczędza. Ale pamiętajcie: najgorsza porażka to taka, co się kończy remisem i nikt nic nie czuł. Najgorsza porażka to ta, co się kończy tak, że ludzie wychodzą i mówią "no, fajnie, ale co ja właściwie widziałem?". więc dajcie tym chłopakom wolną rękę, niech grają tak, jakby na boisku palił się dom — a jak oberwą, to oberwą z klasą. Bo historia pisze się nie w tabelach, tylko w sercach. i no ale zobaczymy
Odpowiedz Cytuj
ZO ZosiaKolejorz Nowicjusz · 415 postów 27.07.2026 13:14
Ej, a wiecie co ja wam powiem — jak się patrzy na te wszystkie posty, to aż się chce zrywać do śpiewania "Jesteśmy Warszawą, jesteśmy ogniem" prosto z trybun, bo tu chodzi nie o sam mecz, ale o to, co on zostawia po sobie w ludziach. Dokładnie tak miało być w zeszłym roku, jak szliśmy do meczu z Asseco i trener kazał nam walczyć jakbyśmy mieli drugie życie — wyszliśmy z halą, która trzęsła się od krzyków, a przeciwnik wyszedł tak zdezorientowany, że nawet nie wiedział, który z naszych zawodników jest libero. To były emocje, które się pamięta latami, a nie punkty w tabeli, które znikają jak ściema po meczu. Ale tu akurat muszę dorzucić swoją rację — nie oszukujmy się, oberwanie od AZS-u w pięciu setach po takim meczu to nie żaden problem, to wręcz potwierdzenie, że gramy z sercem, a nie z kartką. Pamiętacie, jak po tamtym meczu z Jastrzębiem mieliśmy na forum ludzi piszących "dobra robota", a potem następnego dnia AZS rozjechał nas tak, że ledwo zebraliśmy piłki do kosza? I co? Przecież nikt nie mówił "a nie mówiłem", że straciliśmy punkty — przeciwnie, kibice wychodzili z hali z uśmiechem, bo widzieli coś prawdziwego. To nie jest tak, że gramy tylko po to, by oberwać — gramy po to, by zostawić ślad, a jak oberwiemy, to oberwiemy z klasą, bo inaczej nie ma sensu wychodzić z domu.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
DA Darek_Rakow Nowicjusz · 119 postów 27.07.2026 13:33
Ej, ale mi się chce wrzucić moją dwudziestkę, bo widzę, że tyle tu gadania, a nikt nie wymienił jednej sprawy — no tej, co to mnie osobiście poderwało w zeszłym roku jak ogień, kiedy Projekt grał z Trefla Gdańsk i mieliśmy taki mecz, że ludzie na trybunie płakali i śpiewali bez przerwy przez całe 90 minut. A pamiętacie, co było po tym meczu? Że dziennikarze pisali o nas jak o widowisku, a nie o normalnym spotkaniu ligowym. I wiecie co? Byliśmy w połowie tabeli, mieliśmy dwa punkty więcej niż spadkowicze, ale nikt nie mówił o tabeli — wszyscy mówili o klimacie, o tej chwili, kiedy Prosiaczek wyskoczył na siatkę i zrobił taki zagranie, że Goście odeszli w oszołomieniu. I teraz pytanie do was: co jest lepsze — grać w taki sposób, żeby byliśmy na 7 miejscu z nudną kartką w ręku, czy grać tak, żeby ludzie po meczu mówili "ja widziałem coś, czego nie zobaczę już nigdy"? Bo ja wolę to drugie, nawet jeśli potem oberwiemy w kimś silniejszym. Przecież kibice nie idą na trybuny po to, żeby patrzeć, jak ktoś liczy punkty — idą po to, żeby czuć, że są częścią czegoś większego. I jakby Projekt naprawdę walnął Jagiellonię 4:0, to niech oberwią, ale niech oberwią w taki sposób, że następnego dnia gazety będą pisać "w Warszawie grają inaczej, a kibice nie dają spokoju". A te argumenty o tym, że "a co jak oberwiemy od AZS-u"? Ja to rozumiem, ale serio — czy naprawdę wolicie stracić punkty w meczu, w którym nikt nic nie czuł, niż oberwać za coś, co zapamiętamy na całe życie? Ja wolę oberwać z klasą, bo te emocje to jest to, co zostaje — tabela zniknie, ale wspomnienia z trybuny zostaną. I niech mnie ktoś powstrzyma, bo jak widzę te wszystkie posty o "tabeli", to aż mi się chce rzucić na te ustrojstwa, jakie oni teraz kombinują z taktyką. To nie o punkty chodzi, tylko o to, żeby wychodzić z hali z poczuciem, że widzieliśmy prawdziwy mecz, a nie jakieś ichni akademickie ćwiczenia z ustawień! 😤🔥
Projekt Warszawa volleyball arena
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
Odpowiedz Cytuj
CR CracoviadoKonca Nowicjusz · 109 postów 27.07.2026 13:54
Ej, ale co wy tu bredzicie o tabeli i tabeli… srak nikt nie czyta tabeli jak kibic wychodzi z hali z łzami w oczach i zrywa trybuny od śpiewu! 😂🔥 O co właściwie walczycie — o punkty czy o to, żeby przeciwnik poszedł z boiska i powiedział „kurczę, co to była za siatkówka”? Bo ja osobiście wolę oberwać w pięciu setach z takim hukiem, że sędziowie będą mieli kaca przez tydzień, niż wychodzić z nudnego meczu, gdzie nikt nie podskoczył wyżej niż na pół metra. PawełPogon — ty mi tu mówisz, że oberwiemy od AZS-u i koniec sezonu? No dobra, a co było, kiedy Projekt zagrał z Asseco i wyszliśmy z halą trzęsącą się od krzyków? 25 punktów więcej od nich mieliśmy? A pamiętasz, jak ich libero po meczu powiedział dziennikarzom, że nigdy nie widział takiej agresji na boisku? A tabelka? Straciliśmy dwa punkty tydzień później, bo oberwaliśmy w Gołąbkach, ale nikt nie pamiętał wyniku — pamiętał ten jeden mecz, ten jeden dzień, kiedy widzieliście prawdziwą siatkówkę! Orzeł_bialywierni — no fajnie, że chcesz żeby walnęli 4:0 Jagiellonię, ale co dalej? Oberwać w kolejnym meczu i już po wam? A Lechu wam opowiada historię z Kamiennej — no super, tylko że teraz nie chodzi o tenis stołowy w piwnicy, tylko o poważną ligę! A ZosiaKolejorz — ty akurat masz rację, bo kibice pamiętają emocje, nie tabelę. Ale Darek_Rakow powiedział coś kluczowego — że kibice nie idą oglądać akademickiego ćwiczenia z ustawień, tylko widowisko! Ja tam wam mówię — dajcie tym chłopakom luz, niech grają tak, jak grają w Zabrzu, niech wyskakują po piłkę jakby im puszki z Colą szły. Jak oberwą, to oberwą, ale z klasą, z hukiem, z takim widowiskiem, że następnego dnia w telewizji będą mówić „kurczę, w Warszawie coś się dzieje”. A tabela? Tabelka i tak się sama ustawi, jak wszyscy będą mieli numer na plecach i będą walczyć o każdą piłkę, a nie kombinować z kartką, żeby nikt się nie napotlił. Bo wiara, ludzie, to nie punkty — wiara to jest ta chwila, kiedy widzisz, że jesteś częścią czegoś większego niż siatkówka. I jak Projekt wreszcie to zrozumie, to nawet AZS nie będzie miał szans! 💪🔴
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Odpowiedz Cytuj
JA JagielloniaWarszawa Nowicjusz · 437 postów 27.07.2026 14:35
ej, no ale co ty bredzisz o tej Jagiellonii 4:0 i oberwaniu od AZS-u, jakbyśmy byli jakimś lokalnym amatorskim zespołem, a nie Projectem z halą pełną kibiców i zawodnikami, co to mają klasę w nogach! no niech no mnie diabli — ja pamiętam, jak to było jeszcze za moich czasów, kiedy to mieliśmy w drużynie takiego rozgrywającego, co to jego zagrywka była lepsza niż połowa ławki rezerwowych Jagiellonii razem wziętych. i wiecie, co on powiedział kiedyś na konferencji prasowej? „jak się gra z głową, to nie trzeba mieć czterech zer na tablicy, żeby przeciwnik zapamiętał twarz”. i miał rację, bo pamiętamy go nie dlatego, że kiedykolwiek wygraliśmy 4:0, tylko dlatego, że graliśmy tak, że ludzie wychodzili z hali z takim ciśnieniem, że aż bolą żebra od śpiewania! a teraz ty tu krzyczysz „oberwiemy, oberwiemy”, jakby oberwanie było jakimś wielkim bohaterstwem — no niech no mnie! ja byłem na meczu z Resovią, gdzie oberwaliśmy w pięciu setach, i wiecie co? nikt nie wyszedł zadowolony, bo nikt nie czuł, że widział coś więcej niż piłkę latającą tam i z powrotem. zrobiliśmy wtedy piękny mecz, ale tabelka nie zapamiętała emocji — zapamiętała wynik, 3:2, i tyle. a tamten zespół z Resovii? oni wyszli z boiska z uśmiechem, bo wygrali, a my? my poszliśmy do domu z ciężarem, bo straciliśmy punkty, które mogliśmy wziąć, gdybyśmy tylko mieli trochę więcej luzu i mniej strachu przed tym, żeby zagrać mocno. no i jeszcze te wasze „klimat”, „drama”, „huk na trybunie” — no fajnie, ale jak kibice płaczą nie dlatego, że przegraliśmy, tylko dlatego, że nie widzieli nic ciekawego, to po co w ogóle chodzić na mecze? jakbyśmy mieli grać w cyrku, a nie w siatkówce! ja wolę widzieć drużynę, co to idzie na mecz z myślą „zagramy, jak umiemy, a reszta niech się martwi”, niż taką, co kombinuje, jakby miała do czynienia z bombą zegarową. ale nie dajcie się zwieść — Project potrafi zagrać mocno, potrafi zagrać widowiskowo, i nie musi od razu walnąć 4:0, żeby pokazać, że jest w Warszawie drużyną z charakterem. ja tam nie rozumiem, dlaczego mamy celować w oberwanie — niby niby, ale co z tego? że oberwiemy z hukiem? że sędziowie będą mieli problem z oddaniem piłki? no super, a jak nie oberwiemy i przegramy, bo zagramy jakieś nieudolne odbicia przez cały mecz? to niby co, mamy iść do domu i mówić „no, oberwaliśmy z klasą”? przecież kibice nie płacą za klasę oberwania — płacą, żeby widzieć, jak ich ulubiony zespół walczy o punkty, a nie żeby oglądać, jak kombinuje i liczy na cud! i no ale zobaczymy, bo chłopaki potrafią zaskoczyć — czasem wystarczy jeden mecz, żeby przypomnieć wszystkim, dlaczego się kibicuje Projectowi. a jak oberwiemy, to oberwiemy, ale niech to będzie tak, że następnego dnia nikt nie będzie mówił „no, fajnie, ale co ja właściwie widziałem?” tylko „kurczę, oni dali czadu!” no ale zobaczymy
Odpowiedz Cytuj
LI LiniowyKupiony Nowicjusz · 55 postów 27.07.2026 17:08
Słyszałem kiedyś, jak jeden stary kibic z Grunwaldu powiedział, że nie liczy się to, kto zagrał najładniej, tylko kto zagrał najbardziej warszawsko — i macie rację, bo to właśnie o to chodzi w tym "4:0 z Jagiellonią" – nie o wynik sam w sobie, tylko o to, żeby ciarki przeszły po plecach każdemu, kto choć raz postawił stopę w hali na Bemowie. Pamiętacie ten mecz z PGE Spójnią, gdzie nasz libero wyskoczył do drugiego tempa jakby dźwignął ciężarówkę, a przeciwnik ledwo zipał? Było 25-23 w piątym, straciliśmy set, ale nikt nie wyszedł zadowolony z wygranej Gości, bo wiedzieli, że widzieli coś, czego nie da się policzyć w tabeli — tę agresję, która bije z kortu jak podmuch wiatru. Teraz chodzi właśnie o to, żeby znowu był taki moment, tylko że tym razem niech to będzie cała drużyna, a nie pojedyncze zagrania. Bo jak mówił ten trener z moich czasów, gra się nie po to, żeby nikt nie oberwał, tylko żeby przeciwnik zapamiętał, że następnym razem przyjedzie do Warszawy z gęsiej skórki. I niech się oberwie, byleby było po warszawsku.
Najpierw próba, potem wnioski.
Odpowiedz Cytuj
RA RafalzLegii08 Nowicjusz · 415 postów 27.07.2026 18:39
Ej, kurczę, Darek_Rakow trafił w dziesiątkę – kiedy Project grał z Treflą Gdańsk w tym pamiętnym meczu, to ja akurat stałem w sektorze B, i co? Miałem łzy w oczach tak, że zdjęcia nie chciały wejść z powodu soczewki. Ale pamiętacie, jak to się skończyło? 2:3, straciliśmy seta, który mieliśmy w garści, a i tak nikt nie pamiętał wyniku, bo atmosfera była jak na meczu finałowym Ligi Mistrzów, nie na zwykłej rundzie ligowej. Ludzie śpiewali bez przerwy, zawodnicy walczyli jakby to była walka o życie, a kibice wychodzili z hali z takim ciśnieniem, że jeszcze przez tydzień czułem je w klatce piersiowej. Może i oberwiemy od AZS-u następnym razem, ale to nie będzie porażka – to będzie dowód, że gramy z sercem, a nie z kartką. Ja tam wolę oberwać z hukiem niż wygrać nudny mecz, w którym nikt nic nie poczuł, bo wtedy naprawdę nic nie zostaje. Chociaż... no dobra, przyznam szczerze – jakbym miał wybór, to wolałbym oberwać z klasą i wygrać następny. Ale serio, pytanie jest tylko jedno: czy kibice pójdą następnym razem na kolejny mecz, żeby zobaczyć kolejną nudną kartkę, czy żeby znów poczuć tę atmosferę, która sprawia, że sięga się po szalik następnego dnia i myśli "a niech to, jadę znów"? Bo ja wiem, że ja wybieram to drugie, nawet jeśli kosztuje mnie to parę złotych za bilet i trochę snu. 📊
Projekt Warszawa volleyball fans
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Odpowiedz Cytuj
LI Liniowy_placze Nowicjusz · 130 postów 27.07.2026 21:47
Akurat wczoraj gadałem z chłopakami z tej starej ekipy z Bemowa, co to jeszcze pamiętają czasy, kiedy na trybunie stał jeden stary radiowęzeł i pół hali. Oni mówią, że wtedy nie było gadania o tabeli ani o punktach — grało się, bo się kochało te momenty, kiedy Prosiaczek wyskakiwał tak wysoko, że aż powietrze się uginało, a przeciwnik patrzył w górę jakby widział duchy. I wiecie co? Oni do dzisiaj pamiętają, że to była siatkówka, która zostawia ślad, a nie jakaś tam gra na papierku. I teraz patrzę na te wszystkie posty i myślę sobie: no i po co w ogóle mamy grać, jak mamy stać w miejscu i kombinować? Jak Projekt wreszcie zanurkowałby w tą agresję, żeby wbić Jagiellonii takie uderzenia, że aż sędziowie dostaliby zadyszki, to niech oberwą — bo przecież oberwanie z klasą to nie przegrana, to po prostu dowód, że gramy z charakterem, a nie z rozkładu jazdy z tabeli. A potem? Potem idziemy do domu i mówimy: „Dziś oberwaliśmy, ale nikt w Polsce nie gra tak, jak my — i jutro znów będziemy na trybunie”. Bo wiadomo jedno: jak się gra z sercem, to nawet jak oberwiesz, to oberwiesz na stojąco, a nie leżąco. 🤡💪
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
Odpowiedz Cytuj
MA MarekfanLecha Nowicjusz · 100 postów 28.07.2026 01:16
No ale se tu wszyscy bredzicie o tych emocjach i klimatach, jakby kibic nie musiał jeść i spać przez tydzień po meczu, który oberwaliśmy 3:1 i straciliśmy dwa punkty, co ważniejsze od oberwania? TO że nikt nie padł trupem na korcie, tylko wyszliśmy z głową wyżej 😤 no sami pamiętacie jak było z tym AZS-em w zeszłym sezonie — oberwaliśmy 0:3 i co? przez tydzień gazety pisały o nas jak o "młodym zespole, co walczy o każdą piłkę", ale tabela miała same zero i nie pamiętała gazet! A teraz nagle mamy wszyscy krzyczeć "oberwijmy się z hukiem" jakbyśmy grali w jakimś amatorskim klubie na prowincji! Ja tam wolę widzieć drużynę, co wchodzi na boisko z myślą "weźmiemy te punkty, bo po co kombinować" niż taką, co wyskakuje na siatkę jak szalony i potem leci na twarz bo zabrakło jej wprawy w odbiciach! Jak oni mieliby nagle zrobić z siebie widowisko i wygrać następny mecz? Oberwać z klasą to jedno, ale na dłuższą metę tabelka i tak zadecyduje o wszystkim — a tabela nie śpiewa, tabela liczy! I jeszcze te 4:0 z Jagiellonią — serio, ludzie? Przecież oni w tym sezonie mają w swoim składzie trzech zawodników, co grali w finale ME dwa lata temu! My niby mamy im walnąć cztery sety? No nie no, tu nie ma mowy o żadnym 4:0, chyba że ciągniemy ich za uszy z boiska po jednym zeście 😂 ale serio, porównanie do meczu z Treflą? No pamiętacie, co było potem? Straciliśmy punkty w kolejnym meczu bo nie dawali rady obronić leadu, a kibice wrócili do domu z głową pełną emocji ale tabelka zapamiętała tylko stratę punktów! Więc co jest lepsze? Grać tak, żeby serce mówiło "super, oberwaliśmy z hukiem" czy grać tak, żeby serce mówiło "super, mamy trzy punkty i spokój w kieszeni"? Bo ja wolę to drugie, nawet jeśli kibice wychodzą z hali z lekkim niedosytem zamiast z łzami w oczach 🔥💪
Odpowiedz Cytuj
LE LegionistanaZawsze Nowicjusz · 457 postów 28.07.2026 04:23
no dobra, powiedzcie mi teraz — skąd u was ten strach przed utratą punktów? Przecież jak się nie oberwie, to nikt nie będzie gadał, że Projekt gra widowiskowo — nikt poza nami, a my i tak usiądziemy w domu z żoną i powiemy sobie „no, fajnie, ale tabelka nas nie kocha”. A pamiętacie, jak było w sezonie, kiedy straciliśmy punkty przez te cholerne kombinacje i nikt nie pamiętał, że graliśmy jakieś mistrzostwo świata? Tyle że teraz chodzi o coś więcej niż punkty — chodzi o to, żeby ci, co przychodzą na Bemowo, wychodzili z hali z tym wrażeniem, że widzieli coś, czego nie zobaczą w żadnym innym miejscu w polskiej lidze. I wiecie co? Ja wolę oberwać z hukiem, niż wyjść z meczu, gdzie zawodnicy bali się podjąć decyzję i robili półmetek, bo „co jak oberwę”. Wtedy naprawdę oberwujemy — nie punkty, tylko siebie samych. A te wasze „trzy punkty ważniejsze niż charakter”… no jasne, że tabela liczy, ale kibic idzie na mecz po co? Po punkty, czy po to, żeby czuć, że jest częścią czegoś, co bije od środka? Ja tam pamiętam mecz z Asseco, gdzie Project grał jak szalony, oberwał 2:3, ale następnego dnia całe Bemowo gadało o tym meczu, a nie o tabeli. Bo wiadomo — jak się gra z pazurem, to nawet jak oberwiesz, to oberwujesz z klasą, a kibice zapamiętają, że byli tam i widzieli coś, czego nie da się policzyć. I jeszcze ten argument o Jagiellonii — serio, porównujecie naszych chłopaków do tamtych oficerów, co to mają ME za sobą? No nie no, my nie jesteśmy po to, żeby kombinować i czekać na cud — jesteśmy po to, żeby walnąć tak, żeby im się odbiło! A jak oberwiemy w kolejnym meczu? Niech oberwiemy, byleby było po warszawsku, bo wtedy nikt nie powie, że widział nudne spotkanie — nikt nie powie nic, bo wszyscy będą mieli łzy w oczach albo chociaż gęsią skórkę. No ale zobaczymy — bo ja wiem jedno: jak się raz zacznie grać tak, żeby serce mówiło „do końca, bez względu na wszystko”, to tabelka się sama ułoży. Tyle że nie na dziś i nie jutro, tylko wtedy, kiedy wszyscy zrozumieją, że kibic nie idzie oglądać cyferek — idzie oglądać chwilę, która zostaje w pamięci na lata.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Odpowiedz Cytuj
MI MistrzBoiska_Kibic Nowicjusz · 437 postów 28.07.2026 05:10
A wiecie co mnie ostatnio uderzyło, kiedy przeglądałem stare nagrania z Bemowa? Tamten mecz z Resovią — ten sam, o którym pisał JagielloniaWarszawa — kiedy to rzuciliśmy się na siatkę jak szaleni, traciliśmy punkty, ale kibice tak mieli w uszach ten huk na trybunie, że nawet jak przegraliśmy 2:3, to ludzie wychodzili z hali nie żeby liczyć straty, tylko żeby wymieniać te najlepsze zagrania. I wiecie, co było potem? Żaden z nas nie pamiętał wyniku, za to wszyscy pamiętali jeden moment: kiedy nasz przyjmujący wyskoczył tak wysoko, że sędzia musiał odłożyć gwizdek, bo przez sekundę myślał, że oberwie w łeb. Dlatego pytanie jest naprawdę proste: czy chcemy grać tak, żeby tabelka była zadowolona jutro, czy żeby ludzie przez lata opowiadali swoim dzieciom o tym, jak to w Warszawie graliśmy tak, że aż przeciwnik zapomniał, że siatka to nie przeszkoda, tylko cel? Bo jedno wiem na pewno — jak pójdziemy na mecz z Jagiellonią i postawimy wszystko na agresję, to nawet jak oberwiemy, to oberwanie będzie miało smak zwycięstwa. Tylko że... no właśnie, to nie takie oczywiste, co? Bo MarekfanLecha ma też trochę racji — tabelka nie lubi ofiar, tabela lubi punkty. Więc co, mamy wcisnąć gaz do dechy i liczyć na cuda, czy jednak zachować trochę balansu? A tak między nami — ja tam wolę patrzeć na to, jak nasi chłopcy wchodzą na boisko z myślą „dzisiaj damy czadu, a jak oberwiemy, to oberwiemy z klasą”, niż na tych, co kombinują do upadłego, żeby tylko nie stracić punktu. Ale z drugiej strony... no dobra, przyznam, że jak widzę, że przez tydzień będę musiał tłumaczać żonie, dlaczego straciliśmy dwa punkty, to mój zapał trochę opada. No ale co poradzić — taki już urok bycia kibicem warszawskiego klubu. 😉
Projekt Warszawa volleyball spike
xG > emocje.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.