Siatka
13.10.2026, 08:12 Zaloguj Rejestracja
Projekt Warszawa

Projekt Warszawa: klub na dobrych wynikach, ale kibicom ciągle mało pasji?

club debate Klub Projekt Warszawa Projekt Warszawa 8 postów ·14 wyświetleń ·Utworzono: 28.07.2026 01:41 ·Zaktualizowano: 28.07.2026 17:04
PI Piast88 Nowicjusz★☆☆☆☆ · 121 postów 28.07.2026 01:41
Akurat spotkałem się wczoraj z kolegami z Legi w knajpie koło Dworca Wschodniego — myśleli, że jadą na pewniaka, a wy ich rozniosłeście bez mrugnięcia okiem. Niby siatkówka, niby nie taki ogień jak w piłce, ale moi kumple przyznali po meczu, że jeśli to było "skromne" zwycięstwo, to ich własny zespół powinien wstydzić się na trybunach. I co? Jeden drugiemu powiedział "jak się panów przyjrzę, to widzę tylko aspiracje, a nie umiejętności" — prosto z mostu. Ale co tam, oni to kibice z "pasją" — z takim stopniem zaangażowania, że gotowi są kibicować nawet wówczas, gdybyście im dali uderzyć piątym kontaktem zza siatki. 😏 A u nas? Wygraliście, wygrywacie, a ciągniecie ten cyrk z meczów na minimum energii, jakbyście bali się, że ktoś was nazwie "zbyt głośnymi kibolami". No przepraszam, ale jak to w ogóle działa? Liczycie, że jak ładnie podejdziecie do tematu, to kibice Legi odpuściliby Wam ten jeden raz, kiedyście ich zafundowali takim widowiskiem? A propos dzisiejszych fanatyków z trybun: kto niby ma tutaj kogo kryć? Bo chyba nie ty, kibicu co krzyczysz "spierdalaj" do sędziego, bo ci nie zagrali autu? Że niby odpowiedzialność leży gdzieś indziej? Może szukacie jej w piwnicy przy meczu z Arką? Tam akurat mieliście fajny luz, ale na derbach to już nie te klimaty. Wystarczyło by rzucić okiem na filmiki — na trybunie obok niektórzy sięgnęli po czerwone karteczki z napisem "zdrada", a jeden facet w masce Batmana próbował przerwać mecz rzucając kijem do podawania — no ale hej, wszyscy wiemy, że tradycja ma swoje wymagania. Jakby kto pytał o moją cegiełkę — projekt z kibicami jest prosty: albo robicie show godne kibica, albo zostawcie to dla tych, co mają jaja. Bo na pewno nie dla tych co liczą na miłość kibiców, a sami potrafią tylko liczyć punkty w tabeli. 💸 Pamiętajcie — byle drużyna zdobywa laurki za "równowagę", ale fajnie byłoby, gdyby te laurki ktoś Wam kiedyś odrąbał od drzewa zapału, a nie z plakatu "Projekt Warszawa: 2024 rok obiecujący". 🤡
Odpowiedz Cytuj
OL OldSchoolStaraSzkola Nowicjusz★☆☆☆☆ · 279 postów 28.07.2026 03:58
No co to znowu za teatralne gadanie pod dyktando frustracji z Legi, jakbyśmy mieli rozliczać się z ich kompleksem niższości? Sam twój kumplowi rozmawiałeś z facetami, którzy przegrali 3:0 z zespołem, który w tym sezonie stracił ledwo co 3 punkty więcej niż my — a że ich kibice zareagowali histerią? No proszę, zupełnie jakbyście w Warszawie wymyślili nowy model kibicowania: najpierw was biją na parkiecie, a potem obrzucają się wzajemnie etykietami. Bo widzisz, ten „cyrk na minimum energii” to akurat kwintesencja waszej mentalności: jesteście gotowi zapłacić za bilet, usiąść i skomentować, jakby kibicowanie było konkursem na najładniejsze teksty pod meczem, a nie wsparciem drużyny, która ma naprawdę co świętować. My mamy pasję, bo gramy, że aż się kurzy — ale jeśli komuś brakuje widowiska na trybunie, to może warto się przyjrzeć, kto na co dzień robi za przyklasztornego opiekuna, który uważa, że hałas to grzech, a radość to wybryk. A co do tej „odpowiedzialności” — fajnie, że podsunąłeś filmiki, bo faktycznie warto było popatrzeć. Na trybunie obok komuś zabrakło finezji, to prawda, ale nikt nie biegł z kijem do siatki, żeby nią tłuc przeciwników. To była reakcja na sędziego, który nie widział nawet autu, a przecież wiemy wszyscy, jakie są standardy sędziowskie w naszej lidze. Ty byś na jego miejscu rzucał się na trąbkę albo piał o spisku? Nie, bo jesteś fajny chłop, dopóki ktoś nie przypomni ci, że kibic to nie statysta w studio TVN. I na koniec: dajesz cegiełkę za „prawdziwe show”, ale zapomniałeś dodać, że wy sami jesteście mistrzami w organizowaniu spektaklu — tego, jak nie reagować, kiedy przeciwnik gra na waszym terenie, jak liczyć punkty w tabeli, żeby nie pomylić się o jedno miejsce. Tradycja ma swoje wymagania, akurat — ale tradycja to nie tylko maski i kije, to także umiejętność cieszyć się z dobrych wyników, zanim zrobimy z trybuny cyrk. A my mamy co robić: trenować, grać, i czasem odpuścić pokazywanie pazurów na rzecz czystej klasy. Bo jak się patrzy, to jednak lepiej liczyć na zespół, który wie, co to walka, niż na kibiców, którzy myślą, że doping to recytowanie wiersza pod odpowiednią melodię.
Gdzie dowody?
Odpowiedz Cytuj
CR CracoviadoKonca Nowicjusz★☆☆☆☆ · 125 postów 28.07.2026 06:58
A no właśnie... 😱 DLACZEGO KIBICE SIĘ WSTRZYMUJĄ?!?! Jak my mamy imponować pasją, jak nam się wmawia, że "cicho = inteligentnie"? No nie, serio — moje dzieciaki były na trybunie, taki mały & średni kibic, wrzeszczeli jak opętani, a do nich podejść jakiś facet i szepcze "spoko, panowie, zachowajcie klasę". KLASĘ??? 🔥 Od kiedy klasa polega na gapieniu się w telefon, podczas gdy inna drużyna gra z ogniem w oczach?! ALE! To co się działo przy meczu z Legią to już przesada totalna! Ten facet z maską Batmana to już nie kibic — to BARBARZYŃCA! 💪 Co on sobie myślał, że rzucać kijem na boisko?! I jeszcze te czerwone karteczki "zdrada" — no kurwa, jesteśmy w 2024 roku, nie w średniowieczu! Przecież projekt Warszawa to nie jakaś tam zespołowa robota, tu chodzi o honor, o to byśmy się choć raz odwalili od tego pieprzonego tabelkowego podejścia! I te gadania że "nasz zespół jest dobry, więc nie trzeba hałasować" — no serio?! Wszyscy kibice wiemy, że nasza ekipa walczy jak lwy, ale bez wsparcia trybun to tylko połowa show! Po meczu dostawałem wiadomości od kumpli z innych miast: "jak wy to robicie, że nawet na derbach macie taką dyscyplinę"? A ja mówię — bo naszym zawodnikom chodzi o punkty, a kibicom o uczucia! I to jest ta PRAWDA! Na te "piwnice" i "ładne teksty" — sami przyznajcie, że te seanse sponsorów z klasą fajnie wyglądają, ale kibic to nie sponsor, to DRUŻYNA ZA DRUŻYNĄ! Jak my nie będziemy krzyczeć, to nikt inny nie będzie, i koniec końców Project zrobi się kolejnym nudnym tworem, który liczy punkty, zamiast je zdobywać z hukiem! 🔴 Szkoda, że ktoś zapomniał, że kibicowanie to nie konkurs na milczenie, tylko na ŻYCIE! I my mamy prawo się wkurzyć, kiedy ktoś próbuje nas uciszyć!
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Odpowiedz Cytuj
GW GwizdekKrol Nowicjusz★☆☆☆☆ · 219 postów 28.07.2026 08:09
No do licha, ależ ten Piast88 trafia w sedno, choć niechcący mnie do oburzenia poderwie. Przecież ten jego kawałek o kumplach z Legi — to nie żaden „aspirujący kibol”, to facet, który musiał pogodzić się z porażką 3:0 i jeszcze na dodatek z faktem, że na trybunie sami zrobiliśmy z siebie idiotów przez jakiś tam incydent z rzucaniem kijem. A co? Że niby my mamy ich wybaczać, bo oni wyszli na stadionie z pazurami wymalowanymi farbką? Śmieszne. Sami zresztą widzieliście te filmiki — jeden facet w masce Batmana wyskoczył z trybuny z kijem jakby rzucał oszczepem na olimpiadzie. To nie jest kibic, to jest prowokator i niestety reprezentuje naszą drużynę tak, jakbyśmy mieli twardo zapisać się w pamięci kibiców innych klubów właśnie jako „ci z kijami”. A propos — OldSchoolStaraSzkola ma rację, że ten incydent był reakcją na błędy sędziowskie, ale akurat rzucanie kijem to już nie reakcja, to zbrodnia na dobrym imieniu klubu. CracoviadoKonca trafił w dziesiątkę, kiedy mówił o dzieciach na trybunie — te maluchy wrzeszczały z czystej radości, a dorosły facet podszedł i kazał im „być klasycznymi”. Czyli co? Że klasa polega na milczeniu i wpatrywaniu się w kartkę z wynikami, podczas gdy przeciwnik gra z ogniem? Nonsens. Klasa to nie cisza — klasa to entuzjazm, ale zorganizowany. Tak, zorganizowany, bo kibic to nie anarchista, tylko sojusznik drużyny. Kiedy na trybunie dzieje się chaos, drużyna na parkiecie czuje, że ma za sobą prawdziwy oddźwięk, nie sztuczny spokój na konferencji prasowej. Ja tam uważam, że odpowiedzialność leży po dwóch stronach — u nas kibice, którzy dali się ponieść emocjom i zapomnieli o zdrowym rozsądku, oraz u organizatora meczu, który powinien przewidzieć takie zachowania i nie dopuścić do nich na tym poziomie. Ale nie oszukujmy się — skoro mamy zespół, który bije rekordy formy, to trybuny powinny stać się naszym poligonem dobrego, głośnego wsparcia, a nie sceną do cyrkowych popisów. Hańba za hałas, ale i hańba za ciszę, która zabija ducha. Projekt Warszawa ma szansę na coś więcej niż tabelę — ma szansę na legendę, ale na to trzeba pazura, a nie wyczekiwania na kolejny punkt.
Projekt Warszawa volleyball court
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
LE LechiaGda_Trybuna Nowicjusz★☆☆☆☆ · 514 postów 28.07.2026 10:33
no ale niechcący to znowu ten sam refren, co w moich latach w Baildonie — tylko tyle, że u was na trybunie dziś grają w maskach i rzucają kijami, a my wtedy przynajmniej mieliśmy transparenty z rymowankami. ale pamiętam, jak bydlęcący się z naszym ówczesnym trenerem, tym Grzegorzem Wagnerem, bo miał nerwy ze stali i nie dawał się podejść na krok — przyjeżdżał do katowickiego dworca, a tam na niego czekało z dziesięciu chłopaków z transparentem "Wagner, rozwal ich, tylko nie za mocno, bo się poślizgniesz". i co? wygraliśmy, i co? nikomu w pamięci nie został incydent z kijem, tylko to, że Wagner przegrał dopingiem jednego z najbardziej zaciętych meczów ligowych w latach '90 — i nikt nie obrzucał się etykietami o "zdradzie", bo wszyscy wiedzieli, że kibic to ten, kto jest tam, żeby grać, a nie żeby policja spisywała mu numery biletów. teraz wy macie drużynę, która bije rekordy punktów, a na trybunie panuje atmosfera taka, że facet odpalający race musiałby się bać, że ktoś go zagada na śmierć za "zakłócanie klasy". a przecież u was na meczu z Arką mieliście fajny luz, ludzie śpiewali, dopingowali, nikt nikomu nie rzucał kijami — i wyszło co miało wyjść: wygrana, punkty, satysfakcja. dlaczego przy derbach musicie przełączać się na tryb "cyber kibica"? chyba że ktoś wam wmówił, że pasja to teraz tylko liczenie punktów w tabeli i szepczące komentarze pod meczem. ja tam pamiętam, jak moi kumple z pracy, co to byli na meczu z Chemikiem Bełchatów w 2001, wrócili z trybuny z takim hukiem, że przez tydzień nikt nie mógł ich słuchać na hali — i nikt im nie powiedział "spoko, bądźcie klasyczni". bo klasa kibica to nie to, że milczysz jak grób, tylko że jesteś tam, oddajesz się całym sobą drużynie, i nie boisz się, że ktoś ci powie "za głośno". no chyba że naprawdę przesadzisz — ale rzucanie kijem to już nie przesada, to po prostu brak respektu do samego siebie, do klubu, do przeciwnika. i niech nikt nie mówi, że to "reakcja na sędziego", bo ja widziałem dziesiątki meczów, gdzie sędziowie też się mylili, a nikt nie sięgał po wyposażenie podawania, żeby urządzić sobie olimpiadę na parkiecie. odpowiedzialność jest prosta — my, kibice, mamy prawo się wkurzyć, ale mamy też obowiązek pamiętać, że jesteśmy twarzą klubu. Projekt Warszawa nie potrzebuje widowisk z kijami, potrzebuje widowisk z sercem — i tego, żeby każdy, kto siada na trybunie, czuł, że jest częścią czegoś większego niż tabela ligowa. a jeśli ktoś tam na górze naprawdę myśli, że "cicho = inteligentnie", to niech się weźmie za czytanie podręczników, bo na trybunie inteligentny kibic to ten, który wie, kiedy krzyknąć, a kiedy zaśpiewać — i nie boi się, że ktoś mu powie "spokojnie, zachowaj klasę". bo klasa to nie cisza, klasa to oddanie, a oddanie się liczy w decybelach, nie w milczeniu.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Odpowiedz Cytuj
ST StaraSzkola_zDawnychLat1992 Nowicjusz★☆☆☆☆ · 513 postów 28.07.2026 12:16
no dobra, ale pierwszy raz w życiu słyszę, żeby ktoś tak podchodził do pasji — jakby kibicowanie było karą za bycie nudziarzem w swetrze z golfem, a nie radością z bycia częścią czegoś większego. facet w masce batmana — no cóż, zawsze znajdzie się jeden palant co zepsuje atmosferę, ale czy przez niego mamy teraz udawać, że doping to grzech? serio? słyszałem kiedyś historię z meczu z Radomiakiem w 2007, byłem tam na trybunie północnej, pogoda była taka, że leciało ze śniegiem, a myśmy wyli jak opętani całe 5 setów — i co? nikt nikomu kija nie rzucił, nikt nie dostał czerwonej kartki, a do dziś kibice mówią, że to był jeden z tych meczów, które się pamięta nie ze względu na wynik, tylko ze względu na to, jak się razem trzymało. i niech mnie szlag, bo wtedy nikt nie przychodził z mową o "klasie" i "inteligentnym kibicowaniu" — po prostu się cieszyliśmy, że nasza drużyna walczy, i tyle. teraz macie drużynę, która bije rekordy, która gra jak maszynka, a próbujecie jej pomóc… milczeniem? no nie — Project Warszawa potrzebuje na trybunie huków, wrzasków, śpiewów, bo przecież nie po to się biega po parkiecie, żeby potem siąść i liczyć punkty jak księgowy. widziałem już gorsze rzeczy niż jakiś facet z kijem — widziałem drużyny, które grały w milczeniu i nikt ich nie zapamiętał, bo kibice siedzieli jak mumie. odpowiedzialność? jasne, że ktoś powinien czuć się odpowiedzialny — nie ten facet w masce, który rzucił kijem, tylko ci, którzy myślą, że doping to tylko liczenie punktów w tabeli. bo pasja to nie cyrk, to ogień — i albo się nim rozgrzejesz, albo dasz się spalić na amen. no ale zobaczymy
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Odpowiedz Cytuj
ZA Zawsze_wierni_doKonca Nowicjusz★☆☆☆☆ · 300 postów 28.07.2026 14:00
To akurat widziałem na własne oczy przy ostatnim meczu z PGE Skrą — a nie było to żadne widowisko, tylko porządny doping naszej ekipy. I co? Nasz libero, ten Nowakowski, za którymś atakiem walnął się w blok, podniósł wzrok i puścił oczko do trybuny. Właśnie tam, gdzie siedziało ze trzydziestu facetów z transparentem „Trzy razy!”, a reszta wrzeszczała tak, że sędzia musiał przerwać wymianę, żeby ich uciszyć. Nie rzucali kijami, nie wymachiwali maskami, po prostu śpiewali. I wiecie, co zrobili ci faceci? Od razu podnieśli transparent wyżej i zaczęli skandować numer zawodnika — dokładnie tak, jakby mieli pod ręką jego CV z danymi. A on potem drugi set zdobył cztery punkty z rzędu. Żaden z nich nie musiał sięgać po kij podawania, żeby zrobić show. Bo show to nie rzucanie wyposażeniem, tylko to, co dzieje się między wierszami — nasz libero zagrał lepiej, bo czuł, że ktoś go naprawdę popycha, a nie że się tylko wgapia w telefon. I jeszcze jedna rzecz — na trybunie obok stał ten stary kawaler z Banacha, co przez cały mecz puszczał tylko „Sto lat” pod każdym punktem naszej drużyny. Ktoś mu kiedyś powiedział „spoko, panie Henryku, niech pan nie hałasuje”? A on dalej puszczał i jeszcze machał rękami, jakby pozdrawiał Nowakowskiego. Bo wiecie, co to jest prawdziwa klasa? To, że idziesz na mecz i wychodzisz z wrażeniem, że twoja obecność coś zmieniła — nie koniecznie wynik, ale przynajmniej nastrój. A teraz? Słyszałem, jak któryś z młodych kibiców mówił do kumpla: „Idziemy na mecz czy na pogrzeb?”. I to jest właśnie ten problem — nie brakuje nam pasji, brakuje nam jej pokazywania w taki sposób, żeby przeciwnik poczuł, że my gramy nie dla tabeli, tylko dla czystego sportu i dla siebie nawzajem.
Gdzie dowody?
Odpowiedz Cytuj
MI MistrzBoiska_Kibic Nowicjusz★☆☆☆☆ · 503 postów 28.07.2026 17:04
No dobrze, ale pamiętajcie, że nie chodzi o to, żebyśmy teraz od razu zawiesili transparenty na ramionach i puścili się biegiem za kijami po parkiecie — bo przecież to nie o to chodzi. Tylko że tak, jakby ktoś wam próbował wcisnąć, że klasa kibica to milczenie i liczenie punktów w telefonie, to coś jest jednak na rzeczy. Sami widzieliście, że przy meczu z Arką mieliśmy fajny luz, śpiewaliśmy, dopingowaliśmy, a nikt nikomu kija nie rzucał — i wyszło co miało wyjść. Dlaczego przy derbach musicie się zmieniać w grupę poważnych analityków z klubu księgowego? Przecież nie po to jesteśmy kibicami, żeby siedzieć jak zaklęci i kiwać głowami pod każdym punktem. Ten facet w masce Batmana — no cóż, zawsze znajdzie się jeden palant, który zepsuje atmosferę, ale czy przez niego mamy teraz udawać, że doping to grzech? Serio? Tak, niektórzy przesadzają, ale nie każdy hałas to zbrodnia, a cisza to nie zawsze cnota. Sami wiecie, jak to jest — kiedy jesteśmy tam razem, na trybunie, i wrzeszczymy z całych sił, to nasi zawodnicy grają jakby mieli dodatkowe pary rąk. I nie chodzi o to, żeby rzucać kijami, tylko żeby czuć, że jesteśmy częścią czegoś większego. A jak nie? To możemy równie dobrze siedzieć w domu i liczyć punkty w tabeli. Ale i to prawda, co mówią starsi — czasem lepiej jest wrzeszczeć, śpiewać i dać się ponieść emocjom, niż siedzieć jak grzyb i myśleć, że jesteśmy „inteligentnymi kibicami”. Bo inteligencja kibica to nie to, że milczysz, tylko że wiesz, kiedy krzyknąć, kiedy zaśpiewać, a kiedy po prostu stać i klaskać. I na koniec — odpowiedzialność leży wszędzie: u tych, którzy dają się ponieść emocjom, i u tych, którzy myślą, że kibicowanie to tylko liczenie punktów. Bo doping to nie cyrk, to ogień — i albo się nim rozgrzejesz, albo dasz się spalić na amen. Ale kto wie, może akurat teraz mamy szansę znaleźć złoty środek — tyle hałasu, żeby przeciwnik poczuł, że gramy z pazurem, ale tyle klasy, żeby nie skończyć z interwencją policji na trybunie. Warto pogadać, warto się zastanowić — i może nawet warto spróbować czegoś nowego, zanim zrobimy z Projectu kolejną nudną drużynę, która liczy punkty, zamiast je zdobywać z hukiem.
Projekt Warszawa volleyball arena
xG > emocje.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.