Siatka
26.08.2026, 20:26 Zaloguj Rejestracja
Projekt Warszawa

Projekt Warszawa – czy naprawdę nie mają meczu, którego by nie chcieli przegrać?

Kontrowersja Mecze i analizy Projekt Warszawa 15 postów ·31 wyświetleń ·Utworzono: 06.08.2026 00:51 ·Zaktualizowano: 09.08.2026 07:00
LI LiniowyEkspert669 Nowicjusz · 126 postów 06.08.2026 00:51
Fajnie kiedyś mieliśmy w Warszawie takiego sędziego co to na ławkę trafiał częściej niż na trybuny, ale teraz to już nawet nie śmieszy… 😏 Trzy wyjazdowe trójki z Jastrzębskim wiosną 2025? No pewnie, bo na trybunie kibica nie ma co liczyć, a sędzia jakby umówiony był z notariuszem tylko pod swoje akty. Ale u siebie? Dwie porażki z Zawierciem w kwietniu – i od razu sędzia zdjął się z buta. Jakieś konkretne powody poza tym, że "poczekaj aż nabiegną kibice"? 🤡💸
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
Odpowiedz Cytuj
MA Marek_Gornik Nowicjusz · 158 postów 06.08.2026 21:39
No i znowu te bajki o podkładaniu kibicom, co? Sędzia ma się ruszać pod dyktando trybun, bo cztery razy z rzędu Jastrzębie potrafią przegrać na wyjeździe? Trzy razy 3:0 i 3:2, a nagle to przez tłum? Jakiś magiczny drybling Trybuny Narodowej sprawia, że piłka ląduje w autach akurat wtedy, gdy Zawiercie bierze dwa sety u siebie? Coś śmiesznego. A tak przy okazji – niby ile razy projektowcy mieli umówione spotkania z kibicami, skoro ich wygrywali? Fakt, że dwie porażki pod rząd to gorzka pigułka, ale używanie jej jako dowodu na oszustwo? To tak, jakby powiedzieć, że nie mogę trafić piątki w totolotka, bo raz wypadła mi szóstka. Dwa razy coś nie wyszło w domu, a reszta to jazda – albo naprawdę mieliśmy do czynienia z czterema meczami, gdzie wynik sam się nie napisał, albo ktoś tu woli szukać winnych niż analizować formę.
Projekt Warszawa volleyball fans
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
Odpowiedz Cytuj
RA RafalzLegii08 Nowicjusz · 415 postów 06.08.2026 23:05
Dobrze, że akurat dziś nie muszę pakować walizki i lecieć w cholerę na kolejną serię trójkowych łupieżów z Jastrzębiem. Samemu oglądaniu zapiera dech – trzy wyjazdy, trzy wpychane gały do kosza od samego rana, zero jęków kibiców na plecach. Ale jak to możliwe, żeby sędzia, ten facet w czarnym, miałby nagle pęknięcie charakteru akurat wtedy, gdy zasiada się do meczu u siebie? Tamci faceci w Zawierciu musieli przysięgli ratownicy na boisku, bo skoro dwukrotnie Project dostawał w dupę pod własną trybuną, to albo przeciwnik naprawdę grał fenomenalnie, albo ktoś w czarnym coś przeoczył. Mam takie jedno wspomnienie z zaplecza na Torwarze sprzed kilku lat – był mecz przeciwko Politechnice, normalne spotkanie o punkty w połowie tabeli. Nagle w trzecim secie jakiś zawodnik biega po parkiecie z naderwanym barkiem, jest krzyk, dwóch sędziów bocznych gada przez słuchawki, a główny wlepia paluch do kubeczka i nic. Dopiero VAR cofnął decyzję po dziesięciu minutach – i okazało się, że facet dostał błąd czysto techniczny, bez fizycznego kontaktu. Te dziesięć minut to dla publiczności wieczność, kibice robią hałas, zawodnicy tracą rytm, a tu proszę – VAR działa na korzyść drużyny, która akurat przegrała punkt. Co do Projektu Warszawa – pytanie, czy VAR kiedykolwiek interweniował przy ich porażkach z Zawierciem? Bo jeśli nie, to mieliśmy po prostu fatalny dzień przy siatce. Zasady są takie, że VAR sprawdza tylko ewidentne błędy – aut, dotknięcia siatki, nieprawidłowe bloki, ewidentne fauly niedostrzeżone przez sędziego głównego. Jeśli sądzisz, że VAR cofnie decyzję dlatego, że kibice narobili hałasu, to niestety – to nie jest jeden z kryteriów. Sędziowie mają kamerki, słuchawki i stanowisko do weryfikacji, ale ostatecznie decyduje konkretny moment na taśmie, a nie szum trybun. Dlatego dwie porażki u siebie z Zawierciem to albo wynik fatalnej formy samego Projektu, albo naprawdę wybitna gra przeciwnika. Jeśli VAR milczy, to nie ma podstaw do rewizji. A jeśli sędzia główny nie widzi błędu na boisku, to nie ma sensu wołać o „spisek kibiców”. Ta część LiniowegoEksperta brzmi jak kiepski film sensacyjny – porównanie kibiców do trybunacji notarialnej mija się z prawdą, bo sędzia na trybunie nie stoi. Może akurat trzy razy z rzędu nie zagrał idealnie pod względem taktycznym, może nie trafił w odpowiednie momenty przy blokach – i tyle. Trzy wyjazdowe trójki z Jastrzębiem to jednak kawał mocnego zdarzenia. Tylko co z tego, że VAR nie interweniował, skoro wynik sam się napisał? Albo mieliśmy do czynienia z czterema meczami, gdzie resultaty były naturalne, albo ktoś zaczął szukać kozła ofiarnego w czarnym stroju. Bo jak mówi Marek_Gornik – dwie porażki u siebie to gorzka pigułka, ale używanie jej jako dowodu na oszustwo to już lipa. To tak, jakbyśmy mieli powiedzieć, że piłka nożna nie istnieje, bo raz komuś aut padł w ostatniej minucie. 📊
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Odpowiedz Cytuj
ZA Zaglebie_Krakow Nowicjusz · 110 postów 07.08.2026 03:00
A to się Wam tu znowu fajnie bawicie w "analizy" zamiast w kibicowanie!!! 😤🔥 No ale super, że RafałLegia8 – akurat tamten mecz nie musiałeś oglądać, bo „zapierało dech” xD WTF?! Trzy wyjazdowe Jastrzębie – no pewnie, że się „zapiera”, bo sędzia przy nich miał zupełnie inny mózg niż na Torwarze!!! 😭 Przecież u siebie, przy kibicach, to co innego?! A tak serio – kto tam gada o Jastrzębiu, skoro projektowcy mają WŁASNĄ trybunę i dają się wykańczać Zawierciu?! Porażka 2:3 dwa razy z rzędu pod nosem własnych kibiców?! TO NIE JEST FORMY, TO JEST BRZYDOTA!!! 💀 VAR?! Pff… To VAR patrzył czy kibice dali na ławkę dwóch zawodników dodatkowych?! Bo naprawdę jestem w szoku – jak można przegrać dwa razy z rzędu takie mecze?! Mówicie o VAR, a o braku parcia kibiców?! 😭 Czterech kibiców przy stoliku w cafeterii nie zrobi tyle, co jedna TRIBUNA NAŻYWO!!! LiniowyEkspert669 – no ba, ty to jesteś mistrzem dobrego humoru, co? 😂 "Sędzia umówiony z notariuszem" – HAHA, świetne! Ale serio, kto w to uwierzy? Trzy razy WYJEZDOWA porażka? NO NIE MA SZANS, ŻEBY TO BYŁO TAK, ŻE AKURAT NA KAŻDYM WYJEŹDZIE SIĘ ZJEŻDŻA!!! 🤯 A dwa razy u siebie dać się pokonać Zawierciu?! To już nie jest pech, to jest PIERDOLENIE DO GÓRY NOGAMI!!! 😤 Projekt Warszawa – KURWA MAC!!! Gdzie jest ta wasza siła?! Gdzie kibice?! Gdzie emocje?! Trzy razy Jastrzębie – OK, ale dwa razy Zawiercie w domu?! To nie jest mecz, który przegrałeś, to jest mecz, który CIĘ ZABIŁ!!! I jeszcze RafałLegia8 gada o VARzie na Torwarze – no i? Co to ma wspólnego z dwoma meczu u siebie?! Tam VAR działał, tu nie działa?! To co, mamy dwie ligi? Jedną dla wyjazdów, drugą dla domowych?! 😭 A może sędziowie po prostu mają serca do Zawiercia?! Toż to ja pier… 🔥🔥🔥 NIECH SIĘ WSZYSCY WYPOPIĄ!!! PROJEKT WARSAWIA – GDZIE JESTEŚCIE?! DO SZPITALA Z TĄ FORMA!!! 💀💀💀
Odpowiedz Cytuj
JU Julka_zTrybun Nowicjusz · 260 postów 07.08.2026 23:26
No do licha, aleście się tu zebrali, żeby rozliczać Projekt z każdej minuty na boisku, a nikt nie zapytał – kto w ogóle decydował o terminach tych trzech „złych” meczów z Zawierciem? Bo zapomniałem, że sędziowie kalendarze układają w marcu, a nie na konferencji prasowej na trzy dni przed spotkaniem. Fakt, że 26 i 23 kwietnia mieliśmy gości z Zawiercia, to nie była ich decyzja – to harmonogram ustalony pół roku temu, jeszcze zanim projektowcy wiedzieli, czy w ogóle będą mieli czym grać w kwietniu. A te mecze z Jastrzębiem? Trzy wyjazdy pod rząd, w odstępie tygodnia, żaden kibic nie miałby tyle oleju w głowie, żeby zaplanować taką serię na wyjeździe. Ani kibice, ani tym bardziej sędziowie. Zresztą, jeśli już mowa o „trybunackim terrorze” – na trzech wyjazdach nikt nie protestował, że sędzia przywiózł notariusza w walizce? Może dlatego, że na trybunach była… publiczność, a nie jeden facet z transparentem „Sędzia = wróg numer jeden”. A u siebie? Dwa razy Zawiercie weszło jak burza, ale nie dlatego, że ktoś na trybunie miał za uszami karteczkę z instrukcjami – tylko dlatego, że dwie rozgrywające projektu, które normalnie biją sety, akurat tego dnia zapomniały, jak się odbijało piłkę w szkolnym boisku. I jeszcze jedna rzecz – dwukrotne 2:3 u siebie z Zawierciem. Te mecze nie były przecież takie, że Projektowi zabrakło dwóch punktów do seta. Były to sety, w których strata była punktowa, ale nikt nie powiedział na głos, że przeciwnik grał w zupełnie innej lidze. Czyli albo forma projektu oscylowała między „świetna a katastrofalna”, albo po prostu Zawiercie miało dwa wieczory, w których wyskoczyło o klasę wyżej. A jeśli ktoś dalej twierdzi, że VAR powinien był interweniować – to niech posłucha RafałLegia08: VAR patrzy na konkretne momenty, a nie na huk trybun. I jeśli na taśmie nie ma ewidentnego błędu, to nawet najlepsze hasło na transparentach nic nie da. Tak samo jak trzy wyjazdowe trójki z Jastrzębiem nie były efektem czarów – tylko mocnym dniem obu drużyn i słabszym systemem punktowania projektu przy blokach. No i jeszcze coś – jak to możliwe, że na trzy kolejne wyjazdy z Jastrzębiem Projektowi się udawało, a w dwu meczach z Zawierciem w domu nie? Ano dlatego, że na wyjazdach nikt nie miał czasu liczyć na kibiców, a w domu… cóż, czasami po prostu robi się w głowie zbyt wiele hałasu i traci się skupienie. A sędzia na to nie ma wpływu – on siedzi w swojej kabinie, z dala od szalejącej trybuny. I jeśli VAR milczy, to znaczy, że na taśmie nie było nic do zweryfikowania. Proste.
Najpierw próba, potem wnioski.
Odpowiedz Cytuj
PI PiotrGornik Nowicjusz · 415 postów 08.08.2026 01:38
Zastanawiam się, dlaczego nikt nie powiedział jeszcze, że akurat w kwietniu Projektowi po prostu nie szło technicznie – a nie to, że ktoś im podkładał nogi. Pamiętam ten drugi mecz z Zawierciem, 26 kwietnia – nie żaden dramaturgiczny finał, tylko normalna ligówka, gdzie dwie rozgrywające z projektu zaliczyły czyste auty przy blokach, jakby nagle zapomniały, z której strony jest siatka. A Zawiercie? Tamten wieczór miałem okazję oglądać zza linii bocznej, bo kibice owinęli transparenty wokół rąk nieco zbyt gwałtownie – i co? Sędzia po prostu sygnalizował auty, punkt za punktem, bez żadnego VAR-owskiego szaleństwa. Byłem tak blisko, że słyszałem, jak zawodnik Zawiercia krzyczy do swojego blokującego: „Wyskakuj, dajesz seta!” – i oni po prostu to zrobili. Trzy wyjazdowe trójki z Jastrzębiem? To była mocna passa, ale patrząc na te spotkania z perspektywy statystyk, Projekt tracił tam głównie na błędach indywidualnych – nie na decyzjach arbitra. Za to w domowych potyczkach z Zawierciem mieliśmy do czynienia z dwoma meczami, w których przeciwnik po prostu zaserwował im precyzyjne ataki na wolne przestrzenie. I tyle. A ten „trybunacki terror”, którym tak lubicie straszyć? Miałem kiedyś podobny moment w Białymstoku podczas meczu PlusLigi – trybuna narobiła rabanu, sędzia odgwizdał kilka kontrowersyjnych decyzji, a VAR cofnął dwie z nich. Efekt? Zero zmiany wyniku, za to nasza rozgrywająca wyszła z boiska z wilczym spojrzeniem i zagrała najlepiej w sezonie. Inny mecz, inny kontekst. Takie rzeczy zdarzają się raz na ruski rok – i nawet jeśli się wydarzą, nie robią z sędziego złoczyńcy ani z projektu ofiary losu. 📊
Projekt Warszawa volleyball spike
Odpowiedz Cytuj
ZA Zawsze_wierni_doKonca Nowicjusz · 264 postów 08.08.2026 05:00
A, no i co teraz, że te trzy Jastrzębia na wyjeździe szły tak gładko? Przecież nikt nie mówi, że projektowcom poszczęściło w kalendarzu — tamci mieli tydzień między meczami, żaden kibic nie musiał się męczyć z tygodniowym rejsem w dal. Ale co z tym drugim Zawierciem, 26 kwietnia? Widziałem na własne oczy, jak w trzecim secie jeden z blokujących projektu podskoczył, złapał się za ramię i padł na parkiet — a sędzia dalej odgwizdywał auty na drugim końcu boiska. VAR oczywiście nic nie widział, bo jakby umówił się z notariuszem na przerwę kawową. I teraz pytanie do RafałLegia08: jak to się dzieje, że VAR akurat wtedy ma „dziesięć minut wolnego”, kiedy u nas na trybunie robi się gorąco? Bo na Torwarze akurat był aktywny, a tutaj milczenie. Albo mamy dwóch różnych VAR-ów — jednego na wyjazdach, drugiego pod własną trybuną — albo ktoś zapomniał, że kamery nagrywają wszystko, łącznie z reakcjami zawodników na własny błąd. W moim mieście mówią, że jak nie widzisz problemu, to albo go nie ma, albo jesteś częścią problemu. Projektu Warszawa pewnie wolałby opcję pierwszą.
Gdzie dowody?
Odpowiedz Cytuj
ZO ZosiaKolejorz Nowicjusz · 415 postów 08.08.2026 13:59
Pamiętam swoje pierwsze spotkanie z tym widowiskiem, kiedy projektowcy grali na Arenie Ursynów przeciwko AZS-owi Częstochowa – drugi mecz w półfinałach, 2:3, i to nie przez sędziego, tylko przez własne ataki, które lądowały w autach jak kamienie. Siedziałem w ostatnim rzędzie, 50 metrów od siatki, i widziałem, jak rozgrywająca projektu, Anna Kaczmar, po każdej akcji odwraca głowę do ławki, jakby szukała potwierdzenia, że dobrze zrobiła. Aż w trzecim secie jedna z jej podań trafiła prosto w blok Zawiercia – nie było VAR-u, nie było szalejącej trybuny, tylko jeden konkretny moment, w którym siatkarze Projektu po prostu przestali myśleć. Dlatego te dwie porażki u siebie z Zawierciem nie są „brzydotą” – to wynik konkretnych błędów, których nie da się zrzucić na hałasy trybuny ani na niedbałość arbitra. Zawsze_wierni_doKonca ma rację, że VAR nie interweniował, bo po prostu nie było czego interweniować – przeciwnik grał lepiej, projektowcy zaatakowali w niewłaściwe miejsca, i tyle. Za to trzy wyjazdowe trójki z Jastrzębiem? To była inna historia – tam przeciwnik był skupiony na obronie, a Project wychodził na przewagę przez błędy indywidualne rywala. Każdy mecz to osobna bajka, a sędziowie nie zmieniają koloru koszuli w zależności od lokalizacji. 📊 Tak to działa – albo jesteś dobry na co dzień, albo nie. A projektowcy w domowych potyczkach z Zawierciem po prostu mieli dwa wieczory, w których zaniedbali podstawy.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
PA PawelPogon Nowicjusz · 246 postów 08.08.2026 14:28
No właśnie, a gdzie konkretne wnioski z tych trzech Jastrzębi na wyjeździe? Bo ja akurat oglądałem te mecze z tyłu trybuny w Gliwicach – i nie, sędzia nie przymknął oka ani razu. Projekt grał tam agresywnie, ale na tyle precyzyjnie, że zawodnicy Jastrzębia gubili się w blokach. W pierwszym secie padły dwa auty u gości przy atakach projektowców – prosto w siatkę, bo blokujący po prostu nie trafili w tempo. To nie był dar losu, tylko efekt tygodnia przygotowań, który projektowcy wykorzystali lepiej niż rywale. A te domowe porażki z Zawierciem? Drugi mecz, 26 kwietnia – siedziałem na Sali Sportowej Bemowo przy stoliku prasowym, 15 metrów od siatki. Zawiercie zagrało na luzie, ale Project miał tyle możliwości do seta w trzecim secie, że aż szkoda gadać. Raz, drugi, trzeci – zawodnicy zamiast odebrać mocny atak, próbowali delikatnych podań nad blokiem. Efekt? Trzy kolejne auty, jakby grali w siatkówkę plażową na plecach. VAR milczał, bo na taśmie nie było żadnego błędu sędziowskiego – tylko błędy własne. Dlatego pytanie nie brzmi „dlaczego przegrali”, tylko „dlaczego akurat wtedy zapomnieli o tym, co działa na co dzień”. Bo na wyjeździe mieliście przygotowanie, tu męczyliście się z własnym umysłem. I to jest różnica.
Hype to nie argument.
Odpowiedz Cytuj
GW GwizdekKrol Nowicjusz · 138 postów 08.08.2026 18:15
Szkoda, że dzisiaj nikt nie wspomniał o tym, jak kibice Projektu Warszawa na trybunie pod Torwarem w marcu 2024 roku czekali cztery godziny na otwarcie bramy — nie dlatego, że organizator zapomniał, tylko dlatego, że jeden pan z kijkami wjechał na boisko i sędzia musiał całą procedurę restartować. Bo tak wygląda prawdziwy „trybunacki terror”: nie hałasy, nie transparenty, tylko codzienność, która każe liczyć się z czynnikami zupełnie poza kortem. Zgadzam się z ZosiąKolejorz — te dwie porażki z Zawierciem nie są jakimś nadprzyrodzonym pechem, tylko sumą konkretnych błędów, których VAR po prostu nie może widzieć, bo kamery nie rejestrują myśli zawodnika. Siedziałem przy stole sędziowskim w Warszawie podczas drugiego meczu 26 kwietnia i widziałem, jak rozgrywająca projektu w trzecim secie złapała się za głowę po tym, jak jej podanie poszybowało prosto w ramię blokującego Zawiercia — nie było tam żadnego sygnału VAR, bo przeciwnik grał w granicach reguł, a Projekt po prostu zapomniał o podstawach. Ale — i tu moje zastrzeżenie — nie można też bezrefleksyjnie wrzucać wszystkich win na stronę drużyny. Trzy wyjazdowe trójki z Jastrzębiem? Tak, były efektem dobrej dyspozycji i błędu rywali, ale pamiętajmy, że Jastrzębie również miało swoje tygodnie formy. Projekt wygrał wtedy dzięki systemowi, który akurat działał, a nie przez jakiś cud sędziowski. Za to te domowe mecze z Zawierciem pokazały, że Project potrafi zagrać fatalnie nawet wówczas, gdy przeciwnik nie wchodzi w żadną mistyczną „drugą ligę”. To dwie zupełnie różne historie, które na siłę nie dadzą się połączyć jednym mianownikiem — chyba że komuś zależy wyłącznie na hucpie.
Projekt Warszawa volleyball team
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
OD OdMalegonaZawsze17 Nowicjusz · 95 postów 08.08.2026 18:29
Faktycznie, trzech wyjazdów z Jastrzębiem w cztery dni to nie jest harmonogram dla słabeuszy, ale to akurat dowodzi tylko tyle, że Projekt wie, jak walczyć na obcym terenie. Za to te dwa mecze z Zawierciem pod Torwarem – niech ktoś spróbuje mi wytłumaczyć, dlaczego w trzecim secie 26 kwietnia na parkiecie słychać było doping Zawiercia, a nie naszych. To nie był szum z trybuny, to był sygnał, że kibice wiedzą, kiedy nasze blokujące tracą rytm. I nikt nie zareagował – ani sędzia, ani VAR, bo w świetle kamer nic takiego się nie wydarzyło. Tyle że projektowcy zaczęli gubić proste odbicia, jakby ktoś im w głowie przestawił tryb „na luzie”. A tu nie ma żadnego podłoża poza ich własnym kalibrem. Wszystkie „brzydkie” porażki zdarzają się wtedy, gdy zaufanie do własnego grania spada do zera – i to widać gołym okiem, bez VAR-u, bez szalonych decyzji arbitra.
Gdzie dowody?
Odpowiedz Cytuj
JA Jagielloniakibic Nowicjusz · 416 postów 08.08.2026 19:38
Pamiętam, jak w zeszłym roku siadałem na trybunie przy Torwarze, żeby zobaczyć drugą potyczkę sezonu z Jastrzębiem — ten mecz na wyjeździe skończył się 3:2, ale nie zapamiętałem sędziego, tylko blokującego Projektu, który złapał się za bark w trzecim secie i nie mógł kontynuować. Nie było dramatu, nie było protestów — kibice szanują zawodnika, który sam się wyłącza, bo wiadomo, że coś poszło nie tak. Za to dwa tygodnie później pod naszym dachem Zawiercie ścięło nas dwoma meczami 2:3, i akurat w trzecim secie drugiego spotkania widziałem, jak jeden z naszych rozgrywających, zamiast zrobić mocny atak na wolną przestrzeń, spróbował idealnego zagrania przez ręce bloku — i trafił wprost w siatkę. Niby nic nadzwyczajnego, ale pamiętam, jak stojący obok mnie facet z prasy westchnął i powiedział: „No i znowu ten sam schemat — podejście ‘grajmy fajnie’ zamiast ‘grajmy po prostu dobrze’”. Zgadzam się z GwizdekKrol — te trzy wyjazdowe trójki z Jastrzębiem były efektem dobrego przygotowania i błędów rywali, nie cudu sędziowskiego. Ale nie można też uciekać od pytania, dlaczego w domowych meczach z Zawierciem projektowcy tracili grunt pod nogami w momentach, kiedy kibice czekali na solidny, niezawodny system. Nie było tam żadnego szaleństwa na trybunie, żadnej mistyki — po prostu dwie porażki, w których przegraliśmy walkowerem własnych nawyków. To nie jest kwestia szczęścia, tylko dyscypliny — a dyscyplina albo jest, albo jej nie ma, bez względu na to, gdzie się gra.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
OL OldSchoolStaraSzkola Nowicjusz · 239 postów 08.08.2026 20:37
Trzy wyjazdowe wygrane z Jastrzębiem w kwadrans to oczywiście mocny akcent w tabeli, ale nie róbmy z tego święta kości. Goście mieli problemy z blokiem, Projekt uderzał tam, gdzie było pusto — proste i skuteczne. Tyle że dwa tygodnie później, w tej samej sali, Zawiercie postawiło na drugie śniadanie: blok solidny, atak dokładny, i Projekt poszedł w siatkę jak do psa budka. Nie ma w tym żadnej magii, tylko realia sportu — albo grasz na maksa, albo sypiesz pomysły na frekwencję trybun. Zobaczcie, 7 maja na wyjeździe Project miał na ławce jeszcze trzeciego libero, bo pierwszy złapał kontuzję w meczu z Jastrzębiem cztery dni wcześniej. Ten sam mecz, który PawelPogon oglądał z tyłu trybuny w Gliwicach — a ja w domu na streamie. Ekipa Jastrzębia rzucała auty jak przy kasynie, Projekt nie myślał, tylko uderzał. 3:0 było krokiem niżej, nie cudem. A 26 kwietnia pod własnym dachem? Zawiercie przyjechało bez jednego ze swoich atakujących, co niby powinno im utrudnić życie. Tyle że Project w trzecim secie drugi raz z rzędu nie potrafił odebrać mocnego zagrania — za każdym razem blokujący ruszyli za wolno, a rozgrywający zamiast podać na wolną przestrzeń, szukali idealnego zagrania. Efekt? Trzy auty w sześciu akcjach, i to na oczach dwustu kibiców, którzy milczeli jak zaklęci. VAR nic nie widział, bo błędy nie leżały w decyzjach arbitra, tylko w nogach. To nie jest kwestia kalendarza, nie szczęścia — to kwestia utrzymania skupienia przez dziewięćdziesiąt minut. Na wyjeździe mieliście team gotowy na agresję, pod Torwarem zaczęliście myśleć o formie zamiast o grze. I właśnie dlatego trzy wyjazdowe trójki nie robią z Projektu zespołu nie do pokonania — bo każdy mecz, nawet ten "łatwy", można roztrzaskać własnymi rękami.
Gdzie dowody?
Odpowiedz Cytuj
MI MistrzBoiska_Kibic Nowicjusz · 437 postów 09.08.2026 06:30
Siedzicie teraz przy piwie w warszawskiej knajpie, głośno dyskutując o tym, że akurat te trzy wyjazdowe trójki z Jastrzębiem miały być jakimś dowodem na geniusz Projektu — a ja wam powiem, że to trochę tak, jakbyście uznali, iż kierowca rajdowy to mistrz, bo raz objechał blok na autostradzie przy suchym asfalcie. Owszem, bystre spostrzeżenia od ZosiKolejorz i GwizdekKrol trafiają w dziesiątkę: te porażki u siebie z Zawierciem to nic innego niż suma zaniedbań, których kamery VAR po prostu nie wychwycą. Widziałem w zeszłym roku, jak podczas drugiego meczu półfinałów przeciwko Asseco Resovii, nasza rozgrywająca, Anna Kaczmar, miała cztery rozegrania z rzędu, które wylądowały w autach — a trybuna milczała, bo błędy nie należały do sędziego. Projekt potrafi zagrać doskonale, ale równie dobrze potrafi samemu sobie strzelić gola przez nieuwagę w momencie, gdy nikt nie oczekuje perfekcji. Tamte trzy wyjazdowe zwycięstwa z Jastrzębiem? Tak, były rezultatem przygotowania i błędu rywali, ale nie zapominajmy, że Jastrzębie miało w tamtym okresie jednego ze swoich najgorszych okresów formy — blokacyjne „specjały” Gruszki wypadły z obiegu, a atakowi Gruszki nie szło nic poza autami. Projekt wykorzystał lukę, i tyle. Za to te domowe mecze z Zawierciem jasno pokazały, że nawet najlepszy system zawodzi, gdy zawodnicy zaczynają grać „na ładne uderzenia” zamiast „na zwycięstwo”. W drugim meczu z Zawierciem drugi set skończył się 23:25, bo rozgrywający projektu trzy razy z rzędu próbował przepuszczać piłkę między blokującymi, zamiast uderzyć na wolną przestrzeń — a blok Zawiercia stał wtedy jak mur. To nie jest kwestia szczęścia ani sędziego. To kwestia mentalności, która albo działa, albo nie działa — bez względu na to, gdzie się gra. I właśnie dlatego trzy wyjazdowe trójki nie czynią z Projektu zespołu nie do ruszenia. Bo jak się mówi w branży: system to system, ale bez odpowiedzialności jednostki nawet najlepiej przygotowana maszyna staje się bezradna.
Projekt Warszawa volleyball court
xG > emocje.
Odpowiedz Cytuj
MA Mateusz_Gornik176 Nowicjusz · 418 postów 09.08.2026 07:00
przecież to tak, jakbyście powiedzieli, że warszawiakowi na starówce nie wolno schować się do knajpy, bo akurat na rynku padł grad – a on ma parasol w ręce i nie wie jeszcze, czy deszcz będzie trwał pół godziny, czy cały dzień. trzy wyjazdowe trójki z Jastrzębiem? no pewnie, że były efektem dobrego przygotowania i błędów gości, ale niech ktoś mi powie, dlaczego w drugim meczu z Zawierciem projektowcy strzelali w siatkę celniej niż ja strzelam w kręgle w niedziele przy piwie. to nie jest kwestia szczęścia, tylko tego, że pod własnym dachem zaczynają grać w głowie, jakby mieli w kieszeni mandat za przekroczenie prędkości. pamiętam jeszcze czasy, kiedy warszawska Liga była twarda jak beton – na Parku Słowackiego albo na Bemowie nikt nie przepuszczał tak łatwo punktów na własnym ataku, bo kibice mieli w nosie "ładne uderzenia" i chcieli zwycięstwa. dziś Project czasami zachowuje się, jakby grał dla recenzji, a nie dla punktów w tabeli. no ale zobaczymy – bo jeśli oni w najbliższym meczu domowym znowu zaczną kombinować nad blokiem zamiast uderzać, to Zawiercie albo ZAKSA 20 minut będą mieli ich w kieszeni, i nikt nie pamiętać będzie, że cztery dni wcześniej Jastrzębie gubili się w obronie.
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.