Siatka
26.08.2026, 21:25 Zaloguj Rejestracja
Cuprum Lubin

Prawdziwy test lojalności kibica Cuprum to nie kupowanie biletów na mecz, tylko picia…

club debate Klub Cuprum Lubin Cuprum Lubin 13 postów ·4 wyświetleń ·Utworzono: 09.07.2026 09:02 ·Zaktualizowano: 10.07.2026 20:18
OR Orzel_bialybezKonca Nowicjusz · 122 postów 09.07.2026 09:02
A to nie jest tak, że każdy potrafi wytrwać w Alei, kiedy padniemy jak świnie na zielonym? Spójrzcie na sobotę — 10 stopni, deszcz, a tu my z puszkami w garści i śpiewem na ustach. W Zgorzelcu nikt nie odpuścił, bo przecież jak się obleje pudło to trzeba sobie udowodnić, że kibicowanie to nie tylko bilety i kibolskie gadżety. A co tam Ci co krzyczą "będę tam na następny mecz"? Pffff, trzymam u siebie ich zdjęcia z Alei sprzed dwóch lat, jak jeszcze było ciepło i pogoda dopisywała. Teraz jak przyjdzie szkopuł, to sie okazuje, że "będę" robi się "będę oglądać w tv". Właśnie, bo kibicowanie to nie jazda na przejażdżkę — to poświęcenie i butelka piwa na starcie, nawet jak wiatr wywraca parasol na drugą stronę boiska. I teraz pytanie do Was, bohaterowie domowych kanap: kto dzisiaj wyleje piwo w kubku na ziemię, bo "nie smakuje", a kto dopije do samego dna, choćby wiatr targał? Bo mnie osobiście bardziej szanuję tego, kto potrafi wziąć gaz zbożowy w mordę i dalej śpiewa, niż tego co siedzi w domu i liczy, że Cuprum wygra przez cud. Wszystkim wiadomo, że cud to loteria — a my tu gramy o klasę, nie o szczęście! 😏💸
To loteria, nie piłka.
Odpowiedz Cytuj
OD OdMalegonaZawsze17 Nowicjusz · 95 postów 09.07.2026 12:22
Ej, Orzeł, nie chcę być dupkiem, ale trochę cię sponiewierasz. Deszcz i zimno? Jasne, że fajnie jest chlać na Alei, ale serio — co to w ogóle mówi o lojalności? Że ktoś wytrzyma w chlajni, kiedy drużyna ma hopla, to niby coś wielkiego? Ja w zeszłym roku byłem w Lubinie, 3-0 z tym samym rywalem, a na Alei się tłoczyliśmy jakbyśmy grali o mistrzostwo, a nie o utrzymanie. I wiecie co? Po meczu nie było żadnych chlajnowych ekscesów — piwo smakowało, bośmy wygrali. A co dzisiaj? Zespół lata jak sparaliżowany, a my mamy ryczeć z puszki w ręku jakbyśmy brali udział w konkursie na najbardziej odpornego na porażkę kibola. I teraz pytanie: czy naprawdę potrzebujemy, żeby lojalność mierzyć ilością alkoholu w kubku? Ja tam uważam, że prawdziwy test to, czy zostajesz, kiedy drużyna walczy, a nie kiedy jest już po ptakach. Siedzenie na Alei z puszką w ręku i śpiewanie przy 10 stopniach to nie heroizm, tylko rutyna. Prawdziwe poświęcenie to przyjść na mecz, który nic nie znaczy, bez żadnej Alei, bo kibicowanie to nie picie piwa — to bycie tam, kiedy inni wylatują. A co do tych, co "będą" oglądać w telewizji — no trudno, każdy ma swoje granice. Ale niech nie próbują udawać, że są bardziej oddani niż ci, którzy po prostu idą i dopingują swoją drużynę, nawet jak wygląda to, że coś padnie. Bo w końcu liczy się serce, nie kubek.
Cuprum Lubin volleyball fans
Gdzie dowody?
Odpowiedz Cytuj
TY TylkoTyKrew Nowicjusz · 93 postów 09.07.2026 12:57
no ale serio ludzie xd kurcze, Orzeł masz rację że tylko naprawdę oddany stoi murem i pije nawet jak wiatr odrywa mu kubek od rąk no ale 🔥💪 popieram z całym sercem! OdMalegoZawsze17 gada jakbyśmy mieli wybór między piciem a sercem — a nie mamy! Przecież to nie jest tak, że szukamy wymówek i wyplujemy piwo jakby nam nie smakowało bo 2 tygodnie przed świętami i wódka w sklepie jest tańsza! No co ty bredzisz?! 🤬 Kto kiedykolwiek widział, żebyśmy odpuszczali na Alei? Gówno prawda, że rutyna — to jest nasze DNA, kibolski gen który nie pozwala nam uciekać kiedy jest źle! Swoją drogą byłem w Zgorzelcu w zeszłym sezonie jak padliśmy 0:3 i co? Mróz, śnieg, facet obok mnie lał browara z kubka żeby nie tracić czasu na picie i śpiewał "wstydź się sędzia!" jakby nic nie było! A teraz przychodzi ktoś i mówi "eh, popijanie to nie heroizm" — nie do wiary 😱 Prawdziwi bohaterowie nie gadają — oni piją i dopingują, bo wiedzą że drużynie potrzebny jest ten jeden głos więcej, ten jeden lichtarz który nie zgaśnie! Wszystko jasne, nie? Aleja to nie impreza — to walka, nasz mały front, a każdy kto tam staje dzisiaj, bierze udział w bitwie o honor Cuprum! I nie ważne co powie ten "mądry", my trzymamy fason bo jesteśmy CU-PRUM! 🔴🔥 no a co do alkoholu w kubku — jak coś nie smakuje to po prostu bierzesz następną puszkę no ale trudno
Odpowiedz Cytuj
LI Liniowy_Boss Nowicjusz · 433 postów 09.07.2026 16:54
Ejże, drodzy, zanim ktoś zacznie bić brawo albo wrzucać kubkiem o trybuny — to ja bym zapytał, co właściwie Orzeł pokazuje tym, co tyle gadania robią o "siedzeniu na Alei przy 10 stopniach". Weźcie pod uwagę, że w sobotę, jak Zgorzelec walił nas po łapach, to nawet jakby nie było imprezy, to wiadomo było, że ta część Alei, co tam się tłoczyła, nie poszła do domu po pierwszym golu, tylko stała dalej. I nie było żadnych "popijam, bo fajnie" — tam szło o to, że jak członek drużyny wraca zmęczony z boiska, to ma widzieć, że ktoś tam jest, nawet jak pada śnieg. A ten maluch co gada o "trzymaniu się, kiedy drużyna walczy" — no popatrzcie na Zeszły sezon w Zgorzelcu, 0:3, mróz, śnieg, a ludzie nie wylatywali, tylko czekali na powrót zawodników do szatni. I nie było żadnego "poproszę o piwo dobrego smaku", tylko puszki leciały jakbyśmy grali finał ligi, a nie mecz przy utrzymaniu. To chyba nie przypadek, że ci sami ludzie, co potem potrafią tyle gadać, to akurat ich nie ma, kiedy trzeba wziąć to piwo w garść i śpiewać, choćby wiatr cię przewracał. Bo wiadomo, że kiedy ktoś idzie na mecz, który nic nie znaczy i siedzi w domu bo "wygrana jest pewna", to on wcale nie kibicuje — on liczy na cud. A my, co jesteśmy CU-PRUM, wiemy, że cud to nie strategia. Tam, na Alei, nie liczy się kubek — liczy się to, że ktoś tam jest, kiedy drużyna ledwo zipie, a komuś się wydaje, że "prawdziwe poświęcenie" to przyjść na mecz 3-0 i napić się piwa. No przepraszam bardzo, ale jak 3-0, to nie ma problemu — fajnie jest, ale nie ma żadnego poświęcenia. Dopiero kiedy jest 0:2, deszcz leje, a ty masz jeszcze siłę krzyczeć "siadaj dojedź!" — wtedy wiadomo, kto naprawdę trzyma fason. I niech nikt nie udaje, że nie wie, o czym mówię — każdy, kto był kiedykolwiek w Zgorzelcu albo w Lubinie w takim dniu, wie, że to nie jest żadne "rutyna". To jest chleb powszedni kibica: być tam, kiedy nie ma za co pić i nie ma za co dopingować, aleśmy tam. Bo kibic to nie ten, co kupuje bilet i siada w ciepłym fotelu — kibic to ten, co idzie, nawet jak buty przemakają, i bierze kolejkę, choćby mu kubek wywrócił wiatr. I nie ma w tym nic bohaterskiego — to po prostu nasz obowiązek, bo bez tego, co my robimy na Alei, ten klub nie miałby ani głosu, ani duszy.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
JA JagielloniaWarszawa Nowicjusz · 437 postów 09.07.2026 20:58
a no bo widziałem już wszystko, a wyście dopiero co zaczęli się nad sobą zastanawiać no ale zobaczę — a mnie tam coś świta z tych czasów, jak na Pogoń Wrocław latałem w osiemdziesiątym drugim, ledwo co wychodziliśmy z piątej ligi, a kibole szli w śnieg i deszcz jakby na finał mistrzostw świata, bo dla nich liczyła się drużyna, a nie temperatura. pamiętam staruszka z Mondka, co to co tydzień wsiadał do pociągu o piątej rano i przychodził na mecz z termoforem w kieszeni bo „przemarzłem, ale nie mogę opuścić chłopaków”. no i co? na Alei w Lubinie było podobnie, tylko że my mieliśmy tę cholerną hałdę nad sobą i wiatr tak cię obracał, że musiałeś piwo trzymać pod pachą jak onucę. teraz patrze, jak ludzie gadają o „rutynie” albo o „herosach 3-0”, a ja wam mówię: naprawdę nie wiecie, co to jest poświęcenie. bo w osiemdziesiątym drugim, jak Piast Gliwice przyjeżdżało, to bilet kosztował tyle co pięć bułek, a na trybunach siadaliśmy na gołych deskach bo nie starczało na krzesełka. i co? nikt nie narzekał, bo kibicowanie to nie był show, tylko akt wiary. dzisiaj mamy Aleję, kubki z logo, promo dziewczyny wręczające piwa, i co? dalej się okazuje, że połowa ucieka jak tylko gra idzie nie po ich myśli. a wy tutaj dyskutujecie, czy picie piwa na mrozie to lojalność, czy nie — ja wam powiem: lojalność to się idzie i trwa, bez względu na to, czy leje deszcz, czy świeci słońce, czy nikt nie widzi twojego kubka. bo Ci co naprawdę kochają Cuprum, to nie liczą, czy piwo smakuje, czy nie — oni liczą, że następny mecz będzie trudniejszy, a oni będą dalej stali. i niech ktoś mi powie, że to nieprawda — pójdę z wami na spacer po cmentarzu na Dołach i pokażę wam pomnik kibica, co umarł dwa lata temu i na każdy mecz przychodził na piechotę z Trzebini. taki to robił „test lojalności”. no ale zobaczymy, jak dzisiaj pójdzie — znam się na ludziach, i wiem, że te kubki nie zostaną opróżnione do połowy, bo duma nie pozwala. bo jesteśmy CU-PRUM, a nie jacyś tam zwykli kibole co liczą na cud i wolą oglądać mecz w tv z piwem po przegranej.
Odpowiedz Cytuj
ST StaraSzkola_zDawnychLat1992 Nowicjusz · 440 postów 09.07.2026 23:53
ej, stary, ja ci tu nie będę pierdolił o kubkach i chlaniu na mrozie bo widziałem gorsze rzeczy niż 10 stopni z deszczem no ale dajcie spokój — co to za argument, że "trzeba pić nawet jak wiatr wyrywa kubek z rąk"? pamiętam rok temu w Zielonej Górze, grudzień, -5, śnieg po kolana, a myśmy mieli mecz o wszystko i co? cały kwadrans przed startem sędzia zawiesił spotkanie bo boisko było nie do przejścia. facet obok mnie wziął swojego browara, dokończył, schował puszkę do kieszeni i mówi: "no dobra, idziemy na trybuny, trzymamy się zespołu". nie gadał o heroizmie, nie gadał o lojalności — po prostu stał tam, tak samo przemoczony jak wszyscy, i dopingował od pierwszej minuty. a wy tu teraz robicie z Alei jakiś konkurs na najbardziej odpornego pijaka? no i co z tego, że ktoś dopije do dna? jakbyście mieli pół szklanki piwa w kubku i wiatr ci je wywrócił, to co? bierzesz następną puszkę i dalej śpiewasz — tylko że to już nie jest żaden test lojalności, tylko chlanie dla chlania. prawdziwy kibic nie potrzebuje alkoholu, żeby stać murem — on potrzebuje serca, a jakby mu je ktoś wyjął z piersi, to i tak by dopingował na sucho. mnie osobiście bardziej obchodzi, że drużyna ma kogoś za sobą, kto nie ucieknie kiedy padniemy, a nie to, czy ktoś wytrzyma przy piwie aż do gwiazdki. bo wiadomo, że jak jest źle, to kubki lecą jak oszalałe — ale to nie świadczy o niczym poza tym, że ludzie mają mocny żołądek i wolą się napić niż narzekać. prawdziwe poświęcenie to przyjść tam bez żadnego alkoholu i krzyczeć, żeby zawodnicy nie tracili ducha, choćby mieli przegrać o dziesięć. i niech mnie szlag, jeśli ktoś myśli, że ja tam będę wypluwał piwo do kubka tylko dlatego, że deszcz leje — nie, ja tam pójdę, wezmę puszkę w garść i dopiję ją spokojnie, bo kibicowanie to nie konkurs na odporność żołądka, tylko akt miłości do klubu. więc koniec gadania — dzisiaj wieczór będziecie tam, czy nie? bo jak nie, to nie narzekajcie potem, że wasza drużyna nie ma wsparcia. myśmy w Lubinie zawsze byli, jesteśmy i będziemy, a jak komuś się nie podoba, to niech sobie idzie do telewizora. ale niech sobie nie udaje, że jest bardziej oddany niż my.
Cuprum Lubin volleyball spike
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Odpowiedz Cytuj
MA Mateusz_Ekstraklasa Nowicjusz · 67 postów 10.07.2026 06:11
A wy wiecie, że w zeszłym sezonie w Zielonej Górze, jak mieliśmy te -3 z tym cholernym mrozem, to facet obok mnie dopiero co stracił robotę i przyjechał prosto z zakładu, zanim zdążył się przebrać? Miał płaszcz na kombinezonie roboczym, buty pełne błota, a do kubka nalał sobie tylko pół piwa — resztę schował do plecaka „na później”. I wiecie co? Dopił tę połówkę do dna, kiedy Zgorzelec strzelił pierwszego, a sędzia odgwizdał spalonego. Nie gadał, nie jęczał, tylko stuknął puszką o barierkę i krzyknął „wstydź się sędzia!” tak, jakby nic nie było. Potem poszedł pod trybuny i zagadał do naszych chłopaków, że „spoko, dalej walczymy”, chociaż mu głos drżał ze zmęczenia. I co? Teraz ktoś tam będzie gadał o „kubkach opróżnionych do połowy” albo o „herosach 3-0”? Ja tam widzę kibica, który przychodzi na Aleję nie po to, żeby się napić, tylko żeby powiedzieć drużynie: „Jesteśmy z wami, choćbyście mieli przegrać o dziesięć”. Reszta to już tylko dogrywka.
Hype to nie argument.
Odpowiedz Cytuj
GW GwizdekKrol Nowicjusz · 138 postów 10.07.2026 07:49
Ejże, StaraSzkola, do Ciebie też się przychylam w połowie — bo ta połówka piwa, którą facet schował do plecaka, to jednak coś więcej niż zwykłe „dopiję, bo muszę”. Wiem, co to znaczy przyjść na Aleję z pustym kubkiem i zrobić ten jeden gest, który mówi: „Jestem, bo nie mam wyboru”. Pamiętam samego siebie wiosną dwa lata temu, gdy po meczu z Radomiakiem dopiero co skończyłem szesnastogodzinną zmianę na budowie, ręce miałem w opatrunkach, a do domu szło się prawie godzinę na piechotę bo straciłem ostatni autobus. Piwo było w lodówce, ale zamiast od razu je otworzyć, wziąłem puszkę, wsadziłem ją do kieszeni kurtki i poszedłem na stadion — nie po to, żeby chlać, tylko żeby stanąć pod trybunami, żeby ktoś zobaczył, że choć dziś nie mam siły krzyczeć, to jednak nie uciekłem. I wiecie co? Dla mnie to było o wiele bardziej na serio niż kiedykolwiek tamten wieczór, gdy piliśmy w czwórkę i dopingowaliśmy jak oszalali. Bo kibic to nie ten, co liczy piwa w kubku, tylko ten, co wie, że czasem kubek jest pusty, a serce pełne.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
KO Korona1908 Nowicjusz · 135 postów 10.07.2026 10:10
A co mi tam, kurwa! Ja wam powiem coś, czego nikt nie ogarnia — bo dzisiaj idziecie na Aleję z kubkiem i nie po to, żeby się upić, tylko żeby posłać drużynie sygnał: „Jesteśmy, choćbyście mieli przegrać 0:5 i jeszcze sędzia by wam drugiego gola nie odgwizdał!” I nie pierdolcie mi tu o „herosach piwa”, bo ja widziałem chłopaka z Makowic, co dopiero co stracił nogę w wypadku, a ciągle przychodzi na mecze na kulach i stoi tam, gdzie inni biją brawo. A wy? Wy macie dwie nogi, kubek w garści i marudzicie, że wiatr leci wam piwo na buty! No co jest, do cholery?! Przecież my tu nie o testach lojalności dyskutujemy — my o tym, że drużyna ma prawo czuć, że ktoś ją popiera nawet jak pada pierwszy gol w czwartej minucie! A ten, co mówi „eh, nie będę pić bo za zimno”, niech lepiej nie udaje kibica, tylko idzie do domu i ogląda mecz w tv z żoną. Bo naprawdę — kibic to nie ten, co kupuje bilet i siada w ciepłym fotelu z puszką w garści, tylko ten, co wie, że czasem kubek może być pusty, a głos i tak trzeba mieć na końcu języka. I jeszcze jedno — Alka Kibica nie jest miejscem na konkursy „kto dopije szybciej”, tylko na to, żeby dać drużynie do zrozumienia, żeśmy tutaj, żeśmy razem, że nie ważne, czy wygrywamy, czy przegrywamy, bo my jesteśmy CU-PRUM i tyle! I niech mnie szlag, jeśli dzisiaj ktoś z was wróci do domu przed końcem — bo to nie jest mecz, tylko nasze dzisiejsze świadectwo, że nie jesteśmy bandą gaduł od piwa! 🤡💸🔥
Odpowiedz Cytuj
OL Ola_88 Nowicjusz · 120 postów 10.07.2026 10:55
ej no ale tyse mnie rozśmieszyłeś że aż mi się kubek w ręce zachwiał 😂 bo co to w ogóle znaczy „kubek do połowy” jak wiadomo że jak Zgorzelec dostaje towar co tydzień to nie ma co liczyć na promilowe stężenie? przecież facet co biegnie po kolejkę w czasie meczu to nie myśli o „mierzeniu” ale o tym żeby szybko wrócić i krzyknąć „dojeżdzaj!” — i co, kurwa, na siłę macie ten kubek uważać? 😱 a i jeszcze jedno — fajnie że StaraSzkola wspomniał o tym facecie co dokończył piwko w śniegu i szedł na trybuny, ale nie powiedział czy ten facet przypadkiem przy okazji nie wrzucił w siebie trzy kolejne jak tylko wlazł pod osłonę — bo u nas na Alei to normalka że jeden kubek oznacza dwie-trzy puszki, a reszta to już bonus losowy przez wiatr i trzęsące się ręce 💪 i Korona, no ja cię szanuję ale tyse znowu wkręciłejsię w ten bit o „herosach na kulach” — jasne, że szacunek, ale nie każdy może chodzić na kulach, a niektórzy mają tylko tyle sił co na jeden kubek i tyle — i niech ktoś mi powie że to gorsze niż „być tam w duchu” 🔴 no i koniec gadania — dzisiaj wieczór pójdę, bo jak nie, to mnie od razu skreślicie z listy prawdziwych, ale dajcie spokój z tymi swoimi mierzalnymi lojalnościami bo u nas na Alei nie mierzymy w procentach tylko w sercu — i to chyba wystarczy! 🔥🍺
Cuprum Lubin volleyball team
Odpowiedz Cytuj
MA Mateusz_Gornik176 Nowicjusz · 418 postów 10.07.2026 15:03
ej, Ola, ale tyse mnie zaskoczyłaś — bo niby co to za „badanie” kubka do połowy, jak na Alei jesteśmy drużyną, a nie laboratorium chemicznym? słuchaj, ja ci powiem jak było u mnie osiem lat temu w listopadzie, gdy Ciupas grał z Gwardią Wrocław — zimno było tak, że oddech ciął się niczym nożem, a deszcz lał tak, że chyba po kolana mieliśmy. Poszłem tam z kubkiem, bo tradycja, no, ale po pierwszym golu przeciwnika po prostu cisnąłem ten kubek w bok, bo złość mnie brała — a nie myślałem o „mierzeniu procentów”, tylko o tym, żeby nie rzucić fana w łeb za to, że nie łapie piłki. i co, kurwa, mam teraz powiedzieć, że nie byłem lojalny? że musiałem go dopić „do końca” bo inaczej świadectwo bym miał splamione? no nie no, serio — bo co, jak ktoś naprawdę ma złość, to kubek leci pierwszy, a doping trwa dalej, tylko już na sucho, bo żołądek się burzy, a serce bije mocniej niż język. a wy tam sobie jeszcze dyskutujecie, jakby to była jakaś nauka o alkoholu na stadionie? i jeszcze jedno — ten twój facet co biegnie po kolejkę w czasie meczu, to akurat ma rację, bo Alka Kibica to nie miejsce na badania laboratoryjne, tylko na to, żeby czuć drużynę i dawać jej ducha — choćby kubek był opróżniony w jednej chwili albo w stu. bo prawdziwa lojalność to nie w kubku stoi, tylko w tym, co krzyczysz, kiedy przeciwnikowi się wydaje, że już po wszystkim — i niech ktoś mi powie, że to nieprawda. no ale zobaczymy, jak dziś pójdzie — bo dzisiaj nie liczy się, ile w kubku zostało, tylko żeśmy tam razem, bez względu na wynik.
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Odpowiedz Cytuj
PA PawelPogon Nowicjusz · 246 postów 10.07.2026 18:24
Ej, stary, to co dzisiaj napisał Mateusz_Ekstraklasa o facecie w kombinezonie i półpiwku naprawdę mnie trafiło — bo ja sam widziałem w Lubinie jesienią 2022, jak po meczu z Legią na trybunach siedziało paru takich, co dopiero co skończyli osiemnastogodzinną dniówkę w kopalni. Jeden z nich, koleś ze Strzyżewa, miał kubek z piwem, ale gdy tylko padł pierwszy gol, puścił go luzem po trybunach i wrzeszczał „dalej, Cuprum, nie dasz się!” — a jego kurtka była taka ciężka od błota, że musiał trzymać ręce w kieszeniach, bo inaczej by go zwaliło z nóg. I nie gadał o lojalności, nie gadał o ilości w kubku — po prostu stał tam, przemoknięty od deszczu, a głos miał taki, że słychać było nawet pod ogrodzeniem. Taki kibic nie potrzebuje, żeby mu ktoś tłumaczył, co to jest prawdziwe dopingowanie. On po prostu wie, że Alka to nie knajpa do picia, tylko miejsce, gdzie się umawia się z drużyną — i jak ona pada, to się podnosi razem z nią, choćby kubek miał wylatywać razem z dzbankiem na piwo. Dzisiaj wieczór nie liczy się, co komu zostanie w kubku, tylko to, że wszyscy tam będziemy — nawet jak wiatr wyrywa kubki, a policja straszy mandatem za picie na ulicy. Bo Cuprum to nie tylko nazwa na koszulkach, to coś, co się ma we krwi. A kto dzisiaj nie przyjdzie, niech lepiej nie mówi, że jest fanem.
Hype to nie argument.
Odpowiedz Cytuj
ZO ZosiaKolejorz Nowicjusz · 415 postów 10.07.2026 20:18
Ej, chłopaki, to wszystko mnie jednak trochę rozbawiło, bo widzę, jak wy teraz rozpisujecie się na temat „pełny kubek vs. kubek do połowy” jakbyście mieli w ręku nie piwo, tylko jakieś laboratorium kibica Ekstraklasy. A tymczasem cały ten spór to chyba taki nasz fanklubowy odpowiednik gry w szachy, którą grasz, kiedy nie masz właściwie czego zagrać — bo przecież dzisiaj nikt nie będzie mierzył stopni brawa ani sprawdzać, kto z was wrócił z Alei z pustym kubkiem, a kto z niego zrobił bombkę na trybunach. Pamiętam samego siebie sprzed paru lat, gdy po meczu w Bełchatowie padał taki deszcz, że płaszcz miałem cięższy od plecaka szkolnego i buty wypełnione wodą jak kubły na ogrodzie. Poszedłem tam, bo wiedziałem, że drużyna potrzebuje hałasu — nie dla mnie samego, nie dla pogaduszek o promilach, tylko żeby ten jeden raz, kiedy Jacek kapitan trafił rzutem wolnym i piłka wpadła do siatki, ktoś krzyknął głośniej niż sędzia gwizdek. I wiecie co? Nikt mi nie sprawdzał, ile w kubku zostało, ani nie pytał, czy piłem „z lojalności”, czy „dla smaku”. Liczyło się to, że stałem tam, przemoczony, zziębnięty i wkurzony — i właśnie dlatego dopingowałem. Ale teraz patrzę na wasze posty i myślę sobie: może rzeczywiście jest w tym ziarnko prawdy, że prawdziwy test nie leży w kubku, tylko w tym, co robisz, kiedy przeciwnik uderza, a ty stoisz pod ogrodzeniem z takim kubkiem, który ledwo się trzyma w dłoni. Czy dolejesz, czy wrzucisz go w bok — to już kwestia chwili, nie żadnego statystycznego badania. I jeszcze jedno: fajnie, że Mateusz_Ekstraklasa przypomniał o tym facecie w Zielonej Górze, bo ja sam mam wuja, co od lat jeździ na wyjazdy z nami i zawsze mówi, że Alka Kibica to nie jest miejsce na konkursy „kto dopije szybciej”, tylko na to, żeby dać drużynie do zrozumienia, że nie jesteśmy zwykłą bandą — jesteśmy *tą* bandą, która nawet jak przegrywa, to nie odpuszcza. No to dzisiaj wieczór albo wszyscy tam będziemy, albo nikt — ale niech nikt nie udaje, że liczy się coś innego niż to, żeby stanąć razem i krzyknąć dla Cuprum, choćby kubek miał wylecieć z ręki przy pierwszym gwieździe przeciwnika. Bo na koniec liczy się to, co naprawdę czujesz, a nie to, co powinieneś czuć, żeby komuś się spodobało.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.