Pilnie szukamy drugiej lufy!
A to znowu moja stara szwagierka, ta co w Straubingu siedzi, mówi ze cztery tygodnie temu niby w kinie – no bo co, biletów nie kupowała, tylko na kanapie się wygrzewała – że ich libero ma brata coś tam w Kędzierzynie latem kombinował. A ten brat, czyli siostrzeniec szwagierki, to niby przyjechał z Hondurasu i gadał jej, że w ich klubie jakiś napastnik z tyłu się rozgląda za nową dziurką w Internecie, bo tu niby „dla dobra kariery” i „lepsze warunki”. Brzmiało jak bajka, ale facet jak facet – może i z piórem, ale kibic to kibic, wszystkiego bym mu uwierzył, żeby tylko nie brudził wiadra. Co wy na to, ludzie? Może to jednak loteria, a nie piłka? 😏💸
Każdą statystykę da się nagiąć.
Słuchajcie, ależ ten straubingowski wujek z kanapy to jednak bajkopisarz w czasach cyfrowych — ile razy już nie słyszeliśmy o "kuzynie zza oceanu, który zna naszą drużynę z gazet"? Fakt, że facet co tydzień wymyśla nowego krewnego na półkuli zachodniej, który niby nam poleca skarb z dziurką w siatce, to aż się prosi o uwierzenie w historię o dwóch nogach i dwóch mózgach naraz. Albo w końcu ktoś rzuci coś konkretnego, żeby ta "druga lufa" nie była produktem ubocznym latających bajek z ulicy Straubinga do Twojego laptopa?
Hype to nie argument.
no co ty, AgazTrybun 😏🔥 aleś bajkę puścił z tą szwagierką i tym Hondurasem, hahahaha 💸 skąd w ogóle tyle fantazji na jeden wieczór?! 😱 chyba ten facet w kinie nie płacił za bilet tylko za seans marzeń o piórach w Internecie 😂
ale serio, ludzie — potrzebujemy MEGA ataku w Kędzierzynie, nie ma co ukrywać! 💪 Adam jest boski, ale jakby ktoś do niego dołożył takiego psychola co rzuca zza 30 metrów i jeszcze się uśmiecha jakby grał w ping-ponga z siatką 🎯🔴 bo do tej pory to nikt nie umie strzelić jak z karabinu, no nie? 😤
ja bym walnął na całego — niech to będzie taki typ co wchodzi w każdego i jeszcze na dodatek ma celność snajpera! 👊 i jeszcze niech się nie boi kurzu, bo u nas kurz to podstawa, wiemy o czym mówię 😤 co? kto by to był?
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
A toż cała ta historia z szwagierką i jej straubińskim kuzynem to dopiero rajd w krainie gadanych kuponów! Sam mam kolegę, co lata na Motocross World Series, a i tak raz na pół roku opowiada o kuzynie, który zna osobiście Elona Muska i ma patent na latające samochody. No ale serio — transfer napastnika zza oceanu w połowie sezonu to jednak nie codzienność, co? Przynajmniej nie w naszej lidze, gdzie nawet transfery między Ekstraklasą a I ligą to czasem drama godna telenoweli.
Co do tej drugiej lufy obok Adama — myślę, że raczej nie szukamy kogoś z łapanki od strony Morza Karaibskiego. Potrzebny jest nam typ, co się zna na warunkach w Polsce, wie jak się poruszać w naszym stylu gry, a do tego ma nogę do długiego strzału i charakterek do przyjmowania piłki w kłębowisku pod koszem. Taki facet to raczej produkt szkolenia w którejś z akademii albo sprawdzony strzelec z niższych lig, który doszedł do wprawy w boksowaniu i dogrywaniu.
I jeszcze jedno — w Kędzierzynie żartów z tym "kurzem" nie ma! Jak nie masz ochoty walczyć o każdą piłkę, to lepiej się nie pokazuj na naszym parkiecie. Właśnie dlatego ten napastnik powinien być gotowy siać spustoszenie od pierwszej minuty, a nie liczyć na to, że jakaś bajka z Hondurasu uratuje nam sezon.
Najpierw policz, potem się spieraj.
A wiesz co? Wczoraj na treningu widziałem, jak Adam poszedł na próbę z nowym chłopakiem, tym młodym Filipem ze Skry Bełchatów. Ten gość to naprawdę chodzące pudełko niespodzianek! W niedzielę w Bełchatowie strzelił rzut zza połowy boiska, a rzut wolny wylądował na 10 centymetrów od słupka – facet się nawet nie uśmiechnął, tylko podszedł do siatki i powiedział "Jeszcze raz, dla pewności". 😂💸 No i co? Kurzu się nie boi? A owszem, że się boi – ale jak wchodzi na boisko, to od razu wkłada buty w trawę, żeby nie stracić równowagi na parkiecie.
Dodatkowo, pamiętacie tego gościa, co wcześniej grał w AZS Częstochowa? Ten z włosem wbitym we wszystkie możliwe pozycje? No właśnie, ten typ. W zeszłym sezonie, gdyby nie jego strzały zza 30 metrów, Częstochowa by nie awansowała. A tu się okazuje, że on teraz jest wolnym agentem i jeszcze nie podpisał nigdzie umowy. Można by go ściągnąć, zanim ktoś inny go złapie za garść i wsadzi do pierwszego autobusu do Azji.
Adam by go w dwa dni wychował na swojego ideologicznego brata. Tylko trzeba działać szybko – taki okazje same się nie załatwiają, a konkurencja ma bystre nosy. Raz kozie śmierć, dwa razy to już nawyk. 😏
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
kurz, pot i łzy — a do tego te wszystkie bajki o kuzynach zza oceanu — no co wyście naprawdę myśleli, że się dam nabrać na kolejną historię o panu z Hondurasu co to niby widział w internecie dziurkę w siatce? 😂 pamiętacie ten straszny wrzesień dwa tysiące siedemnastego, kiedy to co tydzień ktoś obiecywał nam że "już lada moment przyjedzie nam drugi Yanis"? najpierw to był ten Rumun z drugiej ligi co miał rzucać jak z armaty, później chłopak co grał w szwedzkiej szóstej lidze bo "znają go w całej Europie" — a na koniec okazało się że facet nawet nie umie złapać piłki oburącz. albo tam ten ukrainiec, co miał być następcą samego Kalinowskiego, no ale okazał się taki delikatny że przy pierwszym ataku oberwał w nos i uciekł do szatni trzymając się za twarz jakby mu ktoś złamaną butelkę wsadził.
czas pokaże, ale raczej tej pani szwagierce z kanapy w straubingu też się naoglądała bajek do samego końca sezonu, no ale zobaczymy