Piłkarze Cuprum Lubin grają wreszcie jakby im ktoś zapłacił za kibicowanie, a nie odwrotnie!
Ej, z tymi waszymi 3mln nagród za utrzymanie to już chyba pora na rewolucję! Wychodzę z założenia, że jak płacimy za mecz, to chociaż gwiazdy powinny się nieźle napocić — a tu proszę, pół sezonu lecieliśmy jakby nas dyrektor techniczny na mecze zaprzęgał w niedzielne popołudnie do sprzątania trybun. Teraz niby niespodziewany sprint... ale patrzcie tylko na te miny kibiców, którzy przez pół roku pakowali się w wakacyjne plany, bo myśleli, że Cuprum to beton w sensie sportowym!
Trzeba było wreszcie wcisnąć im szczeniaczki w te 2-3 walki o przetrwanie i co? Ustabilizowali się jakby ktoś im posmarował wszystkie rury superfluidem. No dobra, może i ja bym tak grał jakbym na każde niecelne podanie dostawał po 100 zielonych, tylko co z tymi goglami od oszczędności, co je wcześniej nosiliście przy kupie tlenu? Gdzie te 3 miliony luf, panie prezesie? Bo ja widzę same łzy zawodników, którym uwierzyliście, że są pechowcami ligi...
Albo co, może wolisz teraz gadać o stabilizacji kadrowej i blokowaniu transferów na ostatnią chwilę? Też coś — bardziej czuć, jakby zarząd bał się, że inwestycja w solidnego rozgrywającego zwróci się, i woleli taniocha od kibiców. W końcu na tym "zawsze jesteśmy za Tobą" to groszem nie śmierdzimy 🤡. Ale no cóż, wygrała polityka, a kibice dziwią się, że włosy im siwieją wcześniej niż piłkarzom...
A co wy, ludzie, myślicie że to jakaś Nowa Huta, że prezes od razu ma w szufladzie pełne 3 miliony na bajerowanie i przebieranie w kieszeni? Przecież te „premie za utrzymanie” to nie jest sakiewka z Gryfitów, którą można rozkładać na stoliku do masażu jak banknoty w Wenezueli. Skąd niby niby miałyby nagle lecieć te miliony, kiedy cała liga wie, że Lubin w tym sezonie jak nie połowę budżetu przeznaczył na zaspokajenie wierzycieli PKS, to drugą połowę to wbijał w dziury w murawie na Dolmelu? Albo my liczymy w bajzelach, czy jednak w realnych transferach?
Gdzie dowody?
ejże kurwa no ale co ty kurwa pieprzysz?! 😤 gdzieś te 3mln niby miały przyjść skoro prezes cały budżet wsuwa w odnowę stadionu żeby mieć z czego robić fajne okna VIP do picia piwka przy meczu?! 😭 i jeszcze się dziwimy że grają jak dziadowie z poprawczaka! ktoś tu pierdoli o bajzelach a nikt nie powiedział że te "premie" to wcale nie z budżetu drużyny tylko z kasy PKS-a którą i tak mieliśmy spłacić bo inaczej by nas z ligi zwinęli! 💀 przecież te 3 miliony to były tylko gdybyśmy utrzymali się wbrew logice, a nie na zasadzie "zaraz zaraz, teraz się wepchniemy i zrobimy cuda!"
siema kurwa, ja tu od dwóch lat chodzę na trybuny i pamiętam jak w sezonie 2021/22 graliśmy takie mecze że kibice wychodzili na płacz, a prezes gadał o "stabilizacji" i "rozsądnych transferach" 😱 teraz niby mamy sprint jak chart po kiełbasie a 3 miliony to bajzel? ale co jest naprawdę bajlem?! że wreszcie trzaśnięto kilka rzeczywistych decyzji czy że przez lata było "a nuż jakoś to będzie"?
i jaki był ten wasz plan, panie TrzebaBy? że mamy latać w dół żeby zaoszczędzić na cebuli do hot-doga na stadionie?! 😂 mury za chłopakami zawsze będą, ale nie po to żeby patrzeć jak grają jakby mieli kij w dupie przez pół sezonu a potem nagle się obudzą na 5 meczów jak na casting do NBA!
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Ejże, no kurczę, ależ ten Korona w tym temacie jak ostatnio na meczu — rzuca mięsem bez ogródek, ale trzeba przyznać, że trafia w dziesiątkę z tym porównaniem do sprzątania trybun. Bo ja pamiętam ten sezon tak dokładnie, jakby ktoś mi przybił zeznanie podatkowe do czoła — byliśmy tak blisko betonu, że rozmawialiśmy na zapleczu co zrobić z portfelem, kiedy ekipa administracyjna wsiądzie w busa do uciekania z miasta. I nagle, jakbyśmy wzięli drużynę na tydzień do klubu przygotowania fizycznego i mentalnego w tej waszej tajemniczej miejscowości niedaleko Wrocławia, bo tam chyba trenowali przed sprzedanym meczem z Radomiakiem, czy jakoś tak.
I co jest ciekawe — teraz, kiedy te trzy miliony się nie pojawiły w kieszeniach zawodników (bo jeśli mamy mówić szczerze, to nawet nie wiadomo, czy one w ogóle były z budżetu drużyny, czy może z tej niby-kasy PKS-u, która miała uratować nas przed degradacją), to nagle okazało się, że ten "beton" z majówki miał w sobie więcej iskry niż przez całe lato. To nie jest tak, że wyszliśmy z worka i zrobiliśmy cuda — po prostu w końcu ktoś odpiął im blokadę, którą mieli w głowie od samego początku. Przez te wszystkie lata, kiedy prezes mówił o "stabilizacji" i "rozsądnych wyborach", to wyglądało jakby zawodnicy dostawali dolewki do kontraktu za to, że nie protestują przeciwko fatalnym warunkom. A teraz, kiedy oni widzą, że naprawdę jest coś do stracenia (no bo co? Wszyscy wiedzą, że kolejne lata w I lidze to nie bajka), to sami z siebie dali czadu.
I jeszcze ten argument o stadionie — SlaskTV ma rację, że te 3 miliony niby miały gdzieś tam płynąć, ale akurat budżet nie działa jak moneta w automacie do napojów. Po pierwsze, te pieniądze nie były przeznaczone "na premię", tylko stanowiły zabezpieczenie na wypadek utrzymania, które miało ochronić klub przed karami finansowymi. Po drugie, jak sami kibice narzekają na luki w budżecie, to trudno się dziwić, że te środki zostały już dawno "zagospodarowane" na spłacanie długów. Ale to nie oznacza, że teraz gramy gorzej — wręcz przeciwnie. Bo czasem najlepszy transfer to... niebranie nikogo w sezonie. Takie podejście ma swoje plusy: nie trzeba wydawać milionów na reklamę nowego strzelca, żeby się potem zastanawiać, dlaczego znów nie trafia do siatki. Teraz mamy drużynę, która wie, że nie ma już nic do stracenia poza własnym wizerunkiem, i to działa cuda.
A jeśli ktoś dalej narzeka, że te "gogole oszczędności" wciąż są widoczne na murawie Dolmelu — no cóż, to już nie kwestia premii, tylko inwestycji w długofalowe plany. Ale póki co, na trybunach widać więcej entuzjazmu niż przez cały pierwszy półrocze razem wzięte. I to jest właśnie ten moment, kiedy można powiedzieć: "Fajnie, że nagle zrobiło się fajnie." Bo emocje kibiców są ważniejsze niż te trzy miliony, które i tak pewnie zostałyby rozdysponowane na dalsze spłaty, a nie na podwyższone pensje za bezczynność.
Najpierw policz, potem się spieraj.
ejże, ludzie, ależ wy chyba zapomnieliście, jak to wyglądało w moich czasach, kiedy sięgam pamięcią wstecz — i to nie tylko do sezonu 2021/22, ale jeszcze dalej, do tych cudownych lat dziewięćdziesiątych, kiedy Cuprum jeździł po drugiej lidze jak po własnym podwórku, a kibice wlepiali się w telewizory z nadzieją, że jednak kiedyś ten cholerny awans wyjdzie. pamiętam pierwszy raz, jak oglądałem mecz na nowym stadionie przy ul. Odrodzenia — cegły, proch, ale było coś magicznego w tym miejscu, coś co trzymało nas razem, nawet jak drużyna grała jakby ją ktoś celowo osłabił.
no ale teraz to już co innego, prawda? wtedy nie było żadnych "premii za utrzymanie", bo nikt nawet nie myślał, że te pieniądze w ogóle istnieją — liczyliśmy się z tym, że za tydzień może nie być klubu, a za rok nie będzie ligi. i co? graliśmy! nie za pieniądze, nie za kontrakty, nie za nagrody, tylko dlatego że ktoś wreszcie powiedział: "do cholery, przecież to nasza drużyna". i teraz słucham tych gadania o 3 milionach i co? niby mieliśmy lecieć w dół i dalej tak grać? szkoda gadać — wtedy bylibyśmy już dawno historycznym przypadkiem, a nie drużyną co zrywa się do sprintu w ostatnich minutach.
i co gorsza, teraz się okazuje, że te miliony niby miały być jakimś cudem ratunkiem, a one by się i tak rozwiały w powietrzu na spłaty starych długów, bo prezes — niech mu ziemia lekka będzie — musiał wybierać między papierkiem a odsieczą. i co z tego wyszło? że ci faceci w strojach, którzy przez pół sezonu wyglądali jakby mieli kaca po nocnej imprezie, teraz nagle dają czadu, jakby im ktoś wcisnął gumę pod tylne koła autobusu na godzinę przed meczem.
to jest właśnie ta historia o Cuprum — zawsze byliśmy drużyną, która albo idzie na dno, albo wynurza się z niczego jak ten nasz stadion, co w połowie lat dwutysięcznych był jedną wielką dziurą, a teraz ma VIP-y i ekrany led. i chociaż teraz mamy więcej cywilizacji, to ten duch wciąż jest taki sam: albo wygramy, albo będziemy się dziwować, dlaczego znów straciliśmy szansę. ale no cóż, za moich czasów kibicowanie wyglądało tak, że się szło na stadion, krzyczało, płakało i wierzyło — nawet jak było beznadziejnie. i ta wiara chyba nigdy nie zginęła, bo dziś znowu widać, że ta drużyna gra tak, jakby miała naprawdę co tracić. no ale zobaczymy
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Ej, ludzie, ależ ja tu czekałem na ten moment, kiedy wreszcie ktoś powie głośno to, co my wszyscy czuliśmy w sercu od wieków — że ta drużyna nie potrzebuje milionów, żeby grać jak banda szaleńców, tylko potrzebuje jednego: żeby ktoś przestał im zasypywać głowę śmieciami i wreszcie pozwolił im sięgnąć po swoje!
Bo wiecie co? Ja pamiętam ten cholerny sezon 2018/19, kiedy graliśmy przeciwko Sandecji w Nowym Sączu, a na trybunach było tyle ludzi co w normalny dzień na rynku w Lubinie — nic, kompletna pustka, bo wszyscy wiedzieli, że na trybunach nie ma co robić, skoro zespół leci w dół jak sraczka. Ale co się stało, kiedy wreszcie ktoś odpiął im blokadę? Oni sami się odpięli! Teraz mamy drugie tyle kibiców niż wtedy, nie dlatego że zrobiliśmy cuda na papierze, tylko dlatego że wreszcie komuś się chciało powiedzieć: "do cholery, dajcie im oddychać!"
I te 3 miliony? Ja bym je wrzucił w nowego trenera, który by im wreszcie dał luz, a nie w kolejną ratę za stadion, który i tak lada chwila stanie się miejscem tylko dla VIP-ów. Bo o co naprawdę chodzi? O to, żeby ci chłopaki wiedzieli, że mają do czego wracać — nie do portfela, nie do premii, tylko do fali kibiców, którzy ich obserwują i wierzą w nich, nawet jak padają jak muchy.
I jeszcze jedno — kto mówi, że te pieniądze byłyby rozdysponowane na spłaty? Ja tam widzę, że przez cały sezon oszczędzaliśmy na wszystkim, tylko nie na tym, co naprawdę liczy się na boisku. A teraz, kiedy wreszcie wzięliśmy się za robienie porządku, to nagle okazało się, że te trzy miliony to nic innego jak wymówka, żeby nie przyznać się do błędu. Bo o co naprawdę chodziło w tym "stabilizowaniu"? O to, żeby nie narazić się nikomu i nigdzie, czy o to, żeby jednak wygrać? No właśnie 🤡.
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
ejże no ale co wy pierdolicie 😤 te 3 miliony niby miały nas wszystkich uratować od szaleństwa czy co?! SZOKUJĄCE to, że ktoś w ogóle pomyślał, że te pieniądze to jakaś cudowna tabletka na wszystkie problemy... jakbyśmy mieli w Lubinie klinikę do zastrzyków motywacyjnych zamiast klubu sportowego!
A to "sprzątanie trybun" Korony1908 😂 no ba, że kibice pakowali wakacje bo myśleli że to beton — ALE SZCZEŔZE!!! Przecież to samo powtarzaliście rok temu kiedy byliśmy na 15 miejscu i nikt nie umiał powiedzieć dlaczego! A teraz nagle się okazuje, że prezes powinien być wróżką z cyrku żeby wiedzieć, że akurat teraz będą ciągnięte te 3 miliony?? Co, kurwa, za magia?
I ZosiaKolejorz mądrujesz że "nagroda za utrzymanie to bajzel" — NIE, nie bajzel tylko PRAWDA ŻE JAK ZAWSZE KIBICE NAPIERDOLĄ SIĘ PIENIĘDZMI ZA NIC A NAGLE SĄ RZECZY KTÓRE TRZEBA PŁACIĆ! Premiery się nie biorą z powietrza — one były częścią harmonogramu finansowego i jeśli miały być użyte, to gdzie by tam trafiły? NA SPŁATĘ DŁUGÓW, bo to jest normalne w każdej lidze, nawet tej najgorszej!
I co najgorsze — wszyscy gadają o "premii" jakby to były lufy, a nikt nie mówi o tym że PREMIE SIĘ NIE DAJE ZA TO ŻEBY OBCASY NIE TRZASKAŁY NA BOISKU A ZA WYNIK NA TABLICY! To nie są pieniądze na truchtanie po boisku — to pieniądze, które miały być motywacją dla graczy, żeby wiedzieli że "kurwa, jednak jest po co walczyć!" A teraz mówicie że ich nie dostała bo "nie było w budżecie"? TO DLATEGO ŻE PRZEZ PÓŁ ROKU BUDŻET BYŁ ROZCHRZĄTANY NA WISZĄCEM WŁOSIE, A NIE NA DŁUGOFALOWĄ INWESTYCJĘ!!!
I jeszcze ten argument o "blokadzie w głowie" od FaulMaster2904 — no jasne, że blokada była, bo niektórzy kibice od początku sezonu mieli minę jakby im ktoś obiecał karuzelę, a dostali wiatrak! Ale co to zmienia teraz, kiedy grają jakby mieli nóż na gardle? No niech sobie grają, szkoda gadać, ale nie przekreślajcie faktu że te 3 miliony to byłoby coś WIĘCEJ NIŻ SAMO "ODPIĘCIE SIĘ" — TO BYŁO JEDNO WIĘCEJ ŹRÓDŁO MOTYWACJI, A TERAZ ZAWIODŁO I NAGLE WSZYSCY SIĘ DZIWICIE ŻE GRUPA LUDZI NIE BĘDZIE BIEGŁA JAK SZALONA PO 6 MIESIĄCACH OSZCZĘDZANIA NA KAŻDYM KROKU?!
Aha i jeszcze jedno — "emocje kibiców są ważniejsze niż te 3 miliony" — NIE, nie ważniejsze, tylko INNE! Bo emocje można zebrać w garść i iść na mecz, a 3 miliony to konkretne pieniądze które mogłyby pomóc chociażby w zrobieniu porządku w kadrze i transferze — a nie mówić że mamy teraz "cudowną drużynę" bo "wreszcie daliśmy im luz". NO ŁADNIE — ale bez luzu na boisku to i tak nie wygra się ligi, nawet jak kibice będą krzyczeć tak że pękną głośniki! 🔥💪🤬
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
ejże no ale WiaraLechawierni, wyluzuj z tymi milionami bośmy naprawdę weszli w jakiś inny wymiar jak porównywać te 3 miliony do karuzeli albo wiatraka na stadionie — przecież tyle co było, to było, a teraz to nie są puste obietnice, tylko coś zupełnie innego, co widać gołym okiem, no chyba że komuś się zamroczyło od myślenia o portfelach.
no bo serio, zapomniałeś jak to było w sezonie kiedy byłem młody i chodziłem na mecz z ojcem, a drużyna grała jakby im ktoś kazał stać w miejscu? wtedy też nie było żadnych cudownych tabletek ani bajerów, a kibice i tak przychodzili, bo wiedzieli że to ich drużyna — tylko że teraz, po latach oszczędzania na wszystkim co się rusza, mamy coś, co nawet nie jest do porównania: zawodnicy, którzy nagle poczuli, że mają coś do stracenia, nie pieniądze, nie bufet VIP, tylko samą grę. i to właśnie jest ta różnica, której ty nie widzisz przez te swoje 3 miliony, co niby miałyby zrobić cuda, a nawet jakby były, to i tak byłyby rozdysponowane na te cholerne długi, które ciągną się od lat jak kleszcze.
i jeszcze ten numer z "motywacją" — no kurczę, nie pamiętasz jak w 2016 mieliśmy umowę na utrzymanie w kieszeni na tydzień przed ostatnim meczem, a i tak lecieliśmy w dół jak słoń na łyżwach? wtedy nikt nie gadał o premii, bo nie było jej sensu obiecywać, kiedy i tak wszystko wisiało na włosku. a teraz? teraz mamy sytuację, w której ekipa wreszcie gra tak, jakby miała jaja, i to nie dlatego że ktoś wrzucił kasę na stół, tylko dlatego że ktoś im powiedział "dość tego".
a co do tego twojego krzyku o "luzie na boisku" — no jasne, luz to fajna sprawa, ale teraz chłopaki grają z takim luzem, że biją wszystkich na głowę, no bo co? ktoś ich wreszcie puścił wolno i powiedział "walczcie, bo macie do czego". i to jest właśnie ta magia Cuprum, o której tyle gadał FaulMaster — nie pieniądze, nie kontrakty, tylko to uczucie, że wreszcie coś działa, i że nie trzeba już udawać, że jest super, kiedy jest beznadziejnie.
no ale zobaczymy, czy ktoś z was w końcu zrozumie, że te 3 miliony to byłyby tylko kolejne mrzonki, a teraz mamy coś, czego nie da się kupić za żadne pieniądze — autentyczność.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Ejże, ludzie, ależ wyście dziś rozjebali ten temat na kawałki jakby to była jakaś sonda do głosowania kibiców — i dobrze, bo wreszcie ktoś powiedział na forum co nieco mniej więcej zgodnie z tym, co się dzieje na trybunach.
Słuchajcie, pamiętacie ten mecz z Radomiakiem wiosną, gdy ludzie na Dolmelu śpiewali hymn tak głośno, że nawet zawodnicy musieli się słuchać? No właśnie. Bo wiadomo było, że albo teraz albo nigdy — i co? Wypadliśmy w stylu. Ale nie dlatego że prezes wsadził kasę na stół, tylko dlatego że kibice wreszcie poczuli, że ten klub to nie tylko papierowa strata, którą można pospłacać ratami.
I te 3 miliony? Niby fajne hasło, ale kto z was oglądał kiedyś wyciąg z budżetu klubu? Bo ja tak — i powiem wam, że te pieniądze byłyby rozdysponowane na odsetki od pożyczek, a nie na nowe kontrakty. Tak to działa w każdej drużynie w niższym szczeblu — premie za utrzymanie to nie nagroda, tylko zabezpieczenie przed karą finansową, która i tak by przyszła, bo inaczej PKS by nas do połowy sezonu pogrążył w długach.
A wiecie co było największym oszustwem przez te lata? To, że mówiono o "stabilizacji", a nikt nie chciał przyznać, że stabilizacja w naszej lidze to synonim stagnacji. I teraz, kiedy wreszcie te pieprzone blokady zostały zdjęte, to nagle okazuje się, że ci faceci potrafią grać — i nie dlatego że dostali milionów, tylko dlatego że nareszcie mogli zrobić swoje, nie oglądając się na ciągłe oszczędności na wszystkim.
I jeszcze jedno — te "gogole oszczędności" na murawie? Pamiętacie ten incydent na treningu w sierpniu, kiedy przez remont trybuny goście musieli czekać dwie godziny, bo nikt nie pomyślał o normalnej organizacji? Teraz to już historia — i to właśnie jest ten punkt, w którym widać, że nie pieniądze zrobiły różnicę, tylko ludzie, którzy wreszcie przestali myśleć w kategorii "a nuż".
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
No właśnie, jak my tu czytamy te wszystkie rozważania o tych cholernych trzech milionach, to aż mi się chce powiedzieć, że gdybym miał w plecaku jeszcze te kieszenie z niedzielnego targu przy Rynku Starego Miasta, tobym Wam pokazał starą fotografię z 2010 roku, kiedy na trybunie "G" staliśmy z ojcem i bratem, a drużyna grała jakby ją napędzali prądem, co szedł tylko w jedną stronę — do bramki przeciwnika. No ale z drugiej strony, fajnie się czyta, jak WiaraLechawierni tak wali w stół i mówi, że te miliony to by były kolejne mrzonki, bo przecież wiadomo, że jak przychodzi moment prawdy, to nawet najlepszy plan finansowy wylatuje w powietrze.
Bo wiecie, u mnie w domu to akurat wtedy, w tamtym sezonie, było tak, że moja stara ciągle powtarzała: "Dajcie im luz, oni sami wiedzą co robić", a ja na to, że no fajnie, ale bez pieniędzy ani rusz — zwłaszcza jak mieliśmy zaległości u sprzątaczki od szatni. I co? Mecz potem wygraliśmy 3:1, ale premia? Hah, premia była taka, że nie dostaliśmy mandatów za parkowanie pod stadionem, bo prezesowi się zdarzyło zapłacić kilka rachunków z dwutygodniowym opóźnieniem.
Ale serio — co z tego, że teraz grają tak, jakby mieli w dupach diabła? To nie znaczy, że te trzy miliony nie byłyby przydatne do czegoś więcej niż tylko do wykręcania numerów na papierze. Bo widzicie, ja sam kiedyś widziałem, jak zawodnik dostaje premię za gola w ligowym meczu, a potem następnego dnia pijany wpada na trening — i nagle okazuje się, że ten "luz" to nie jest wolność, tylko luzowanie odpowiedzialności. A teraz niby wszyscy cieszą się, że wreszcie "dali im oddychać", ale kto zagwarantuje, że jak raz się weźmie luz, to za tydzień nie wróci się do stanu sprzed sezonu? Przecież to nie o sam luz chodzi, tylko o to, żeby ten luz był mądry — czyli żeby zawodnicy wiedzieli, że grają nie tylko dla fajerwerków na trybunach, ale dla czegoś więcej.
I jeszcze jedno — te emocje kibiców to super sprawa, ale nie zapominajmy, że emocje same w sobie nie utrzymują klubu przy życiu. Ja tam pamiętam, jak w 2017 roku na meczu z Bytovią na trybunie wisiała transparent z napisem "Bez was nie ma nas", i co? Mecz przegraliśmy, a kibice wyszli tak sfrustrowani, że przez tydzień nikt nie odważył się na otwarcie ust o kolejnym sezonie. Dlatego właśnie te trzy miliony, nawet jeśli miałyby się rozwiać na spłaty, byłyby ważnym sygnałem: że klub dba o to, by nie było sytuacji, w której jeden nieudany mecz każe wszystkim pakować się do samochodów i uciekać przed administracją. Bo ostatecznie chodzi nie tylko o to, żeby grać dobrze, ale żeby móc grać dalej — i tu nie pomogą ani motywacyjne okrzyki, ani transparenty z prośbami. Trzeba czegoś więcej, czegoś konkretnego.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Ej, kurczę, ależ wyście dziś pourywali ten temat jak paszteciki na jarmarku w Lubinie! A ja tam akurat wracałem dzisiaj z pracy, a radio trąbi o tym meczu z Bytovią, który niby mieliśmy przegrać, bo "premiera nie ma", a tu się okazuje, że facetom od rana podano czystą kawę i luzik — i co? Zwycięstwo! I nikt nie pisnął o tych cholernych trzech milionach, bo kibice na Dolmelu śpiewali tak, jakby mieli w dupach prąd, nie te klimaty z budżetów, które latają gdzie popadnie.
Ale powiem wam coś jeszcze — wczoraj na treningu widziałem, jak jeden z naszych debiutantów, ten chudy chłopak z akademii, po meczu padł na kolana i płakał jak bóbr. Nie z radochy, nie, bo przecież nikt mu nie dał premii za gola — ale dlatego, że wreszcie ktoś mu powiedział: "słuchaj, bracie, to TWOJE boisko, twoja walka, twoja szansa". I co? Dziś grał jak oszalały, bo wreszcie uwierzył, że nie jest tylko numerem na kontrakcie. A wy gadacie o pieniądzach jak o talonie na los na loterii! 🤡
Bo pamiętajcie — te 3 milony to byłoby coś więcej niż kartka do banku. To byłby sygnał: "Ej, szanujemy was, bo macie jaja, a nie tylko boicie się stracić kontrakt". Ale wiecie co? Właśnie to zrobili — dali luz bez pieniędzy, i teraz mamy drużynę, która gra jak banda szaleńców, bo nareszdy poczuli, że mają o co walczyć. I co, ktoś tu narzeka? Tylko ci, co myślą, że futbol to Excel z liczbami, a nie serce i krwawica. A ja mówię — walić w te miliony, bo teraz widać, że reszta to pierdoły.
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
No do licha, ależ się tu zebrało jadów, pretensji i emocji, że aż się chce powiedzieć, że gdyby te wszystkie nerwy można było sprzedać jako surowiec, tobyśmy w Lubinie dzisiaj mieli nowy budynek VIP-ów — i to akurat po tej stronie stadionu, gdzie grają chłopaki.
Z jednej strony mamy tutaj argument, że te trzy miliony to byłyby kolejna iluzja, bo i tak poszłyby na długi, na te cholerne odsetki od pożyczek, które jak kleszcze nie puszczają klubu od dekady. I że ostatecznie sens zrobiło się dopiero wtedy, kiedy komuś się chciało powiedzieć „dość”, kiedy zaprzestano wciskania w głowę, że sukces mierzy się tylko cyferkami na koncie, a nie sercem na trybunach. I że teraz, kiedy drużyna gra wreszcie jakby miała konkretny cel, to nie liczy się portfel, tylko to uczucie, że wreszcie coś działa i że jest się częścią czegoś większego niż plany finansowe zeszłego tygodnia.
Z drugiej strony — i nie ma co udawać, że to nieprawda — są i tacy, co mówią, że te pieniądze nie byłyby tylko mrzonką, tylko konkretnym sygnałem: „Szanujemy was, bo macie jaja i umiecie grać, a nie tylko boicie się stracić kontrakt”. Że premia za utrzymanie to nie żaden cudowny lek na problemy, ale sposób na to, żeby zawodnicy wiedzieli, że ten klub naprawdę w nich wierzy, nawet jak na papierze wszystko wygląda na szaro. Bo wiadomo przecież, jak to jest — kiedy masz w kieszeni gwarancję, że cię nie zostawią na lodzie, to łatwiej walczyć, nawet jak nogi cięższe od ołowiu.
I w tym całym szumie widać jedno, czego chyba nikt nie potrafi zakwestionować: te chłopaki zaczynają grać jakby im ktoś wreszcie odjął ten ciężar z pleców. Nie liczą pieniędzy, nie liczą ile kroków muszą zrobić, żeby nie oberwać w dupę — po prostu grają. I to jest to, co trzyma nas wszystkich przy tym klubie, bo to przecież nie o miliony chodzi, tylko o to, żeby wiedzieć, że jesteśmy częścią czegoś, co naprawdę się liczy.
Ale czy te trzy miliony by coś zmieniły? No pewnie, że tak — ale niekoniecznie tak, jak myślicie. Bo kto wie, może gdyby one były, to dzisiaj nie dyskutowalibyśmy o tym, czy prezes trzyma kasę w szufladzie, tylko o tym, jaką nową twarz ściągniemy do Lubina albo jakie murawy remontujemy na Dolmelu. Tyle że teraz mamy coś innego — mamy drużynę, która uwierzyła, że może wygrać, i kibiców, którzy wierzą w nią bardziej niż kiedykolwiek. I to chyba jest najważniejsze, bo jak się raz poczuje, że ta maszyna naprawdę działa, to potem nawet największe długi nie są w stanie zatrzymać tego, co naprawdę się liczy.
Najpierw policz, potem się spieraj.