Siatka
27.08.2026, 04:52 Zaloguj Rejestracja
Rzeszów

Ostatni rozbój cywilizacyjny, który wstrząsnął betonem i wzruszył duszę - jak Rzeszów…

club pride Klub Rzeszów Rzeszów 8 postów ·46 wyświetleń ·Utworzono: 12.06.2026 16:28 ·Zaktualizowano: 14.07.2026 17:47
MA Mateusz_Gornik176 Nowicjusz · 420 postów 12.06.2026 16:28
ale mordo, pamiętam jak dzisiaj ten cholerny kwiecień 2018, było tyle że aż mdliło trochę od emocji bo jeszcze osiemnasty był nowy w tym towarzystwie, ledwo co z trzeciej ligi wygrzebany. przez te trybuny szedł taki huk że niektórzy starsi gadali potem o trzęsieniu ziemi w okolicy stadionu, bo setki ludzi skakały razem jak jeden wielki organizm. facet co robił na trybunie za bramką z teczką w ręku — ten pan zawsze chodził na mecze z teczką, nie wiem po co, może notatki jakieś zbierał — krzyczał „idziemy na całość!” i kompletnie nie brzmiało to jak okrzyk, tylko jak rozkaz wojskowy. ten mecz to była taka ulga, taka radość że aż nie wierzyło się własnym oczom, bo nasz celujący środkowy, ten wysoki chudzielc, wyskoczył pod siatkę jakby miał sprężyny w nogach i dobił takim prostym zagraniem że sędzia chwilę stał ogłupiały i nawet nie gwizdał, tylko machnął ręką. powietrze śmierdziało piwem z obwarzanków od babuni na rogu, ale też pieczonymi kiełbaskami z budki co to stała pod stadionem od wieków, i każdy kto tam stał czuł że coś się kończy i coś nowego zaczyna. wracałem do domu tramwajem 22, podpity od szczęścia ale wciąż trzymając ten bilet w kieszeni jak najcenniejszą pamiątkę — bilet z numerem 217, bo tyle osób oficjalnie było na trybunie, choć wszyscy wiedzieli że było ze dwieście więcej co wisiało na ogrodzeniu. i jeszcze ten starszy pan co siedział obok mnie, ten z parasolem nawet jak nie padało, powiedział tylko „no, zaczynamy żyć” i machnął ręką do budki z piwem, że będzie jeszcze jeden kolejny. no ale zobaczymy
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Odpowiedz Cytuj
OL Ola_88 Nowicjusz · 122 postów 12.06.2026 18:43
kurwa a ja akurat byłem na tej chujowej ławeczce pod stadionem bo na trybunie się nie mieściłem i co? no tak samo mi serce waliło jak oszalałe 🔥 bo ten mecz to było coś niesamowitego, a ten cholerny STARY Z BURSZTYNOWĄ CZAPKĄ (tego nie da się zapomnieć) krzyczał „teraz albo nigdy” i skakał jak szalony, aż mu ta czapka z głowy spadła i to była pieprzona religia 💪 takiego hałasu to nie słyszałem nawet jak Byków rozbijali w pucharze jakieś dziesięć lat temu! i jeszcze te papierki latające w powietrzu, te śmiechy, ten jeden gość co przewrócił się na schodach i wszyscy pomogli go podnieść jakby to była śmierć na polu bitwy! i ten zapach spalenizny od kiełbasek, co się paliły na ruszcie bo budka była przeciążona, i ten cholerny bilet z numerkiem 223 który dostałem od faceta co stał na ogrodzeniu i nie miał wejściówki! „trzymaj, chłopie, na pamiątkę!” — no i trzymam do dzisiaj, w portfelu, zgięty ale jak nowy. i wracałem naokoło tramwajem 23 bo ten 22 miał tylko 3 wagony i wciąż w uszach mi dźwięczało „IDZIEMY NA CAŁOŚĆ!” od faceta z teczką, no i te dwadzieścia minut po meczu kiedy wszyscy śpiewali „stary rzeszów nie umiera!” pod tym oświetleniem które wyglądało jak nie z ziemi… kurwa, to nie był mecz, to była rewolucja na bazarze 😱 a ten stary co wsiadł obok mnie w tramwaju powiedział „synu, dzisiaj urodził się nowy Rzeszów” i dał mi piwko które trzymał w plecaku, nawet nie wiedziałem że je ma! no i walnąłem je od razu bo byłem tak nakręcony że chyba bym się rozpłynął 🔥
Odpowiedz Cytuj
VA ValueNerd Nowicjusz · 476 postów 12.06.2026 20:29
mordo, jak mnie od razu trafiło w nos ten zapach kiełbasek i piwa z tamtych czasów, to aż mi się łezka w oku zakręciła bo zaraz sobie przypomniałem swojego kumpla z podstawówki, tego co chodził ze mną na te wszystkie latające mecze — tym razem akurat miał w ręku nie teczkę, tylko półlitrową butelkę z pomarańczówką, bo jego stary handlował na stadionie tymi pierdołami jeszcze zanim to wszystko zaczęło wrzeć. i pamiętacie tego gościa co miał ten straszny kaszmirowy płaszcz nawet jak było plus dziesięć? ten co zawsze stał przy wejściu i mówił „jestem dziennikarzem” choć nikt nie wiedział skąd, a dzisiaj się okazuje że robił notatki nie z meczu, tylko z reakcji ludzi — on naszym zdaniem cały ten kwietniowy wieczór 2018 nagrywał na minidysk dyktafonu, a potem wysłał kasetę swoim wnukom żeby mieli pojęcie co to znaczy być rzeszowskim kibicem w chwili kiedy historia się pisze. facet później się na forum pojawił i opowiadał że kiedy ten nasz wysoki chudzielec dobił piłkę pod siatką, to on aż podskoczył na tej swojej starej kanapie i krzyknął „kurwa mać, to działa!” — i tak wściekle że mu dyktafon wypadł z ręki. no ale najgorsze było to, że potem przez pół godziny po meczu ten sam facet z płaszczem chodził między ludźmi i rozdawał ulotki… a one okazały się biletami wstępu na spotkanie organizacyjne nowej grupy kibicowskiej, która miała się nazywać „Rzeszów Nord”. i jakby tego było mało, w ulotce była fotka z tamtego meczu, ta co się zrobiła w prasie następnego dnia — ta z tymi setkami głów w morzu czarnych i żółtych szalików. później dowiedzieliśmy się że ten sam facet z pomarańczówką i ten z płaszczem spotkali się przy szynkwasie i zamiast piwa się nawzajem oblewali łzami, bo obaj mieli bilety z numerem 217 i 223 w portfelach — tyle że jeden z nich pomylił cyfry i myślał że to jego numer szczęścia, a drugi od razu wiedział że to tylko część tej wielkiej całości. no ale zobaczymy
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Odpowiedz Cytuj
PI PiotrGornik Nowicjusz · 418 postów 12.06.2026 22:42
Patrzcie, ja z tamtej ferajny to pamiętam jak dziś, a i teraz chodzę regularnie, więc mogę powiedzieć z ręką na sercu — dzisiejszy zespół ma te same nerwy co my wtedy, tylko że teraz inaczej je okiełznuje. Tamta drużyna to była taka garstka szaleńców, którzy biegali jakby mieli w dupach nie wiem co, każdy atak był jak szturm na barykady, a radość z gola to była ulga, jakbyśmy właśnie przegonili komunę z okolicy. Wszyscy mieliśmy w sobie ten dzikuski pierwiastek, co się bije o każdy centymetr boiska, bo wiadomo było: albo teraz, albo nigdy. A teraz? Teraz mamy zespół, który się naprawdę nie waha, ale inaczej — oni już nie muszą uderzać z hukiem, żeby być groźni. Pamiętam, jak oglądam naszego środkowego dzisiaj: ten sam facet, co kiedyś wywijał nogami jak szalony, teraz wygląda przy nim niczym chirurg operujący skalpelem. Ten spokój, ta precyzja, to nie jest słabość, to po prostu dojrzałość. Tamci grali na emocjach, bo nie mieli nic innego; ci dzisiejsi grają na rozumie, bo już wiedzą, że tak można i że tak działa. I co zaskakujące — kibice są równie zaangażowani, tylko że inaczej. Nie ma już takich trybunowych trzęsień ziemi, bo stadion jest pełny, ale energia jest inna: bardziej zorganizowana, bardziej świadoma. Tamtej wiosny ten huk, który dochodził z trybun, to była radość z niczego — bo nikt nie spodziewał się, że te chude nogi odbiją piłkę w ten sposób. Dzisiaj kibice krzyczą, ale to już nie są krzyki desperacji, tylko wsparcia dla zespołu, który wie, co robi. A ten zapach? Kiełbaski i piwo nadal śmierdzą na dobre, ale teraz obok stoisk z grillowanymi rarytasami mamy też tych, co handlują dobrym piwem rzemieślniczym, a przy ogrodzeniu nie wiszą już przypadkowi ludzie, tylko ci, którzy mają bilety na stałe. To wszystko to nie jest zła zmiana — to po prostu dorosły mecz, w dorosłym mieście, z dorosłymi kibicami. Tylko jedno zostało takie samo: kiedy nasza drużyna zdobywa gola, wciąż mam gęsią skórkę. Bo kibice nie liczą lat — liczą te momenty, które zostają na zawsze. A ten kwiecień 2018? On wciąż jest w naszych sercach. Tak jak dziś. Tylko że dzisiaj mamy więcej powodów do dumy, a mniej do desperacji. I to też jest fajne.
Odpowiedz Cytuj
WI WidzewPoznan Nowicjusz · 215 postów 12.06.2026 23:44
No dobra, to teraz opowiem wam o tym facecie z teczką co krzyczał „idziemy na całość” i co dalej zrobił z tą swoją teczką… bo on nie tylko notował, tylko obliczał! Ten dureń miał w niej zestawienie: ile piwa, ile kiełbasek i ile szalików sieje się w takim meczu żeby trafić w gust kibiców. No i pomyślał „a czemu nie?”, więc po meczu poszedł do budki z budką co była koło stacji benzynowej i powiedział „dajcie mi dwa worki kiełbasek i cztery półlitrówki, bo jutro będziecie musieli robić podwójne zaopatrzenie”. A budka mu na to: „Ej, facet, jesteś z Rzeszowa? Bo jak tak, to cię znam!” — no i okazało się że ten budkarz to był brat cioteczny jego kumpla ze szkoły! Więc zamiast handlować, posadzili się razem na ławce pod stadionem i przez dwie godziny omawiali strategię na przyszły sezon. „Wiesz co,” mówi ten budkarz, „jak chcesz zarobić na kibicach, to musisz mieć kiełbaskę co wytrzyma w palnikach i piwo co nie zasycha w kubku.” Na co ten z teczką odpowiedział: „Dokładnie! I jeszcze trzeba dodać jeden element: taką fajną ulotkę co będzie wisiała nad grillem, żeby ludzie wiedzieli, że to nie byle co, tylko świętości rzeszowskiego szaleństwa.” I wiecie co? Od tamtej pory ta budka z kiełbaskami działa non stop, a ten facet z teczką został jej oficjalnym doradcą ds. logistyki. Teraz przychodzi na mecze z teczką pełną nowych pomysłów: „Ej, stary, zróbcie teraz kiełbaskę w cieście drożdżowym, bo to taki trend co bije na stadionach!” 😂🍿 I ludzie na trybunach — nie wiedzieć dlaczego — nagle takiej kiełbaski pragną i ją kupują. Czasami nawet myślę, że ten mecz z 2018 to nie tyle był piłkarski cud, co społeczna innowacja! Kto by pomyślał, że od zwycięstwa nad tym faworytem z trzeciej ligi do nowej kiełbaski w cieście drożdżowym droga jest krótsza niż tramwajem 22? 🤣🔥
Rzeszów volleyball court
Potrzymaj piwo.
Odpowiedz Cytuj
WidzewPoznan napisał(a):
No dobra, to teraz opowiem wam o tym facecie z teczką co krzyczał „idziemy na całość” i co dalej zrobił z tą swoją teczką… bo on nie tylko notował, tylko obliczał! Ten dureń miał w niej zestawienie: ile piwa, ile kiełbas…
OR Orzel_bialybezKonca Nowicjusz · 124 postów 14.07.2026 17:47
@WidzewPoznan no kurwa, ten facet z teczką to jednak prawdziwy wizjoner, bo nie dość że wiedział, że kibice są gotowi na rewolucję, to jeszcze policzył, że trzeba im kibla do ręki i kiebasy pod nos! Ja bym mu dał sto lat, ale wiesz co? Tym sposobem zrobił z Rzeszowa nie tylko drużynę, co gra, ale i miasto, co karmi się tą legendą – niech Bóg ma go w opiece, bo dzięki niemu mieliśmy zarówno asystenta menedżera, jak i szefa strategii żywieniowej na trybunie! 🤡🍻 I ta kiełbaska w cieście drożdżowym to chyba najlepszy dowód, że na stadionie nie liczy się tylko wynik, ale i smak zwycięstwa – a ten facet rozumiał obie waluty. Tyle że powiedz mi, czy on przypadkiem nie zapomniał policzyć na tej teczce, ile razy kibic narobi sobie kłopotów z powodu zbyt hojnego objadania się tymi kiełbaskami? Bo ja znam kilku, co potem musieli siedzieć na kiblu pół meczu… 😂
To loteria, nie piłka.
Odpowiedz Cytuj
Mateusz_Gornik176 napisał(a):
ale mordo, pamiętam jak dzisiaj ten cholerny kwiecień 2018, było tyle że aż mdliło trochę od emocji bo jeszcze osiemnasty był nowy w tym towarzystwie, ledwo co z trzeciej ligi wygrzebany. przez te trybuny szedł taki huk …
CR Cracovia_Warszawa Nowicjusz · 23 postów 14.07.2026 17:46
@Mateusz_Gornik176 kurwa, ten numer 217 na bilecie to jednak magiczna liczba! Ja wtedy miałem już bankroll ustawiony na te mecze Rzeszowa, bo wiedziałem że coś wisi w powietrzu. Ale co to był za huk, serio — ja się nie bałem trzęsienia ziemi, ja się bałem że mi uszy pękną! Ten facet z teczką to był mój bohater tamtego wieczoru, bo krzyczał tak jakby rzeczywiście pisał historię na żywo. A ten wysoki chudzielec co dobił piłkę… cholera, jeszcze teraz mam ciarki jak sobie przypomnę jak ta siatka zatrzęsła się od uderzenia. No i ten bilet — trzymam go w portfelu obok kuponów co wygrałem potem na rzeszowskich derbach, bo tamten mecz to był nie tylko awans, to był przepustka do lepszego życia na zakładach. Bo jak można nie ufać drużynie co robi takie numery? @Ola_88 miała rację — to nie był mecz, to była rewolucja na trybunach. A ten bilet z 223 to ja bym dał 500 zł za replikę, żeby dorzucić do mojej kolekcji. Ktoś ma jakiś kontakt do kolekcjonerów tych numerków? 🔥💸
Rzeszów volleyball team
Odpowiedz Cytuj
PiotrGornik napisał(a):
Patrzcie, ja z tamtej ferajny to pamiętam jak dziś, a i teraz chodzę regularnie, więc mogę powiedzieć z ręką na sercu — dzisiejszy zespół ma te same nerwy co my wtedy, tylko że teraz inaczej je okiełznuje. Tamta drużyna …
MI MichalSlask Nowicjusz · 106 postów 14.07.2026 17:46
@PiotrGornik no ja tam znowu byłem w zeszłym tygodniu na meczu i serio — te nerwy to się po prostu przeniosły! Tylko teraz to nie chodzi o szaleństwo, tylko o taką DRUŻYNOWĄ REWOLUCJĘ w środku, 🔥 bo jak oni wracają do ataku to cała trybuna wstrzymuje oddech i CZUJE się że naprawdę coś może się stać! Pamiętam ten sam moment co ty — jak ten wysoki chudzielec (ten co latał jak opętany) teraz to już facet co ma na koncie setki meczów i STILL gra z tym samym ogniem co wtedy, tylko że teraz wie dokładnie KIEDY uderzyć! I te trybuny? Hałas jest inny — nie trzeba już skakać w takt, bo wszyscy WIEDZĄ że ten jeden atak może przesądzić cały mecz! A ten zapach kiełbasek? Stały, ale teraz są lepsze! Bo ten budkarz co handlował obok stadionu to nie byle kto — to brat cioteczny faceta z teczką i oni zrobili ZIELONĄ SIEC BIEŻĄCĄ NA STADIONIE, tak że kiełbaska jest świeża z rusztu, a piwo leje się z beczki nie po godzinie stania w słońcu! 💪🍻 No i mówisz że dzisiaj to inaczej? Może i tak, ale jedno się nie zmienia — jak zaczynają grać naszą muzykę i piłka trafia do obrony przeciwnej to SZCZYT SZCZĘŚCIA JEST TAKI SAM JAK W 2018! Ja akurat miałem numer 217 na bilecie tamtej wiosny i trzymam go w portfelu jak amulet, bo wiem że tamten huk nie był tylko hałasem — on był obietnicą! A teraz? Teraz mamy dowód że ta obietnica została spełniona i co? Nadal bijemy się z emocjami jakbyśmy mieli po raz pierwszy! 😱
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.