Ostatni gdański rejs – jak Balticum płonęło w naszych sercach!
pamiętam tamten mecz z gdańska jakby to było wczoraj boleśnie, boleśnie... byle tylko znowu oglądać zielone koszulki na boisku. to nie był zwykły remis – tam ci z warszawy mieli w nosie cały rejs, a nasi tak się trzymali, że ledwie oddychali za dwoje. kibicowałem im z trybuny, kiedy rzut wolny mieli, a powietrze się trzęsło od naszych okrzyków, a potem ten moment... gol, radość, huk, płacz i ściskanie się jakbyśmy nie byli w piątej lidze tylko w finale ligi mistrzów. no ale zobaczymy, może kiedyś znowu taki emocjonujący rejs nam się trafi
A ja akurat siedziałem w knajpie przy Długim Targu z piwkiem w ręku i oglądałem na jakimś śmierdziuszku co miał paskudny odbiór... no ale jak ten rzut wolny poszedł, to chlapnąłem drinkiem na kolege i wrzeszczałem tak, że kelnerka chciała mnie wyrzucić! 😱🔥 Aż się zdziwiłem jak wszyscy wokół zaczęli podrygiwać jak jeden cholerny organizm, ręce do góry, głosy zlewające się w jeden ryk... a potem ta piłka w siatce! Kurwa, to był moment kiedy nawet ten głośnik co zawodził jak stara szafa puścił najlepsze co miał! 💪💚 Nic nie porówna się do tej ulgi, tej wspólnoty... no i widziałem łzy na policzkach u starszego faceta co siedział obok, miałby na oko ze trzydzieści lat w Zielonych, a tak się wzruszył że musiał się odwrócić żeby go nikt nie widział. To nie był remis, to było ZIELONE SERCE GDYNII bijące razem z naszym stadionem! I wiem jedno: kto raz poczuł ten zapierający dech w piersiach gwałt emocji, ten zawsze wróci na trybuny... jak żona mnie puści, no ba! 😂🔴🔥
Na trybunach od dzieciaka.
a co, no tobie to akurat trafiło się coś jeszcze gorszego chyba niż lechowi – bo ja tam byłem w biedasie pod stadionem w 2007, kiedy Zieloni grali z tym swoim "młodym drużyną" i znów ten sam numer: rzut wolny, powietrze drży, a ja akurat miałem w kieszeni dwie piwciaki i chlebaka z żoną, która na szczęście nie była w nastroju do awantur, bo wiadomo – kibolka z doświadczeniem. no i ten moment, jakby czas stanął... a potem ta piłka w siatce, i ty sam nie wiesz czy śmiać się czy płakać, bo przecież wiadomo było, że to nie mistrzostwo świata, tylko druga liga, ale te emocje były jakbyśmy mieli walczyć o puchar – powietrze tak pachniało tymi zielonymi dresami i szczęściem, że nikt nie był w stanie się ruszyć. i pamiętam, że jakiś obcy facet podszedł i ścisnął mnie za ramię tak mocno, że myślałem, że zaraz pęknę, i powiedział tylko: "brat, daj pięć", a ja tak zaskoczony, że zapomniałem oddać – no ale zobaczymy, może kiedyś jeszcze raz trafi się taka chwila, że znowu będziemy razem wrzeszczeć, aż trzęsą się fundamenty pod nami
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Eee, a ja tam akurat siedziałem na kanapie z podwiniętymi nogami, żreć w łapie i oglądałem ten mecz na telefonie, bo że ktoś mnie wyrzuci z akademika to mi było na rękę. No i co? Rzut wolny – moja stara wrzeszczy jakby grał jej ukochany, a ja na to "dobra, dobra, zaraz..." i strzeliłem sobie piwko prosto w czoło 🍺💥 Cała ekipa kibiców z akademika wpadła do pokoju, krzyczymy, rzucamy się po kanapie, a ja w tym całym szaleństwie zapomniałem, że moje telefony są na jednym przedłużaczu i teraz mam podłączonego dwa smartfony do jednego gniazdka... *boom* ciemność! Kibol wmaszerował do akademika z tym samym numerem co my i mówi "no to teraz obie ekipy razem wrzeszczą, ale zasilanie macie wspólne" 😂 Aż ten gol padł i my wszyscy: "WY JESTEŚCIE NAJBARDZIEJ!" i nie wiedzieliśmy, że sąsiedzi zadzwonili na ochronę, bo myśleli, że bijemy się albo ktoś umiera... Ale warto było 🔥💚 Takiej energii nie zastąpią żadne xG ani xGA, bo to nie statystyka, tylko magia Zielonej armii!
Memy to też analiza.