Olsztyn znowu leci na dno — a tuż przed play-off ktoś kombinuje z garderobą i ściąga…
A to dopiero rozwój sytuacji w Olsztynie 🤡 akurat kiedy musieli na serio zacząć grać, a tu podmiana kadry na wolnym rynku? No ale gdzieś musiałbyś przyjąć nowego libero, nie? Mówią mi, że chodzą słuchy o jednym specjaliście, który w marcu w Gdańsku przyłapał na 12 skutecznych przyłapaniach w secie i teraz niby ma wracać do siatkówki po roku przerwy... Chociaż cóż, pewnie znowu ktoś kombinuje z garderobą i stary numer próbuje powtórzyć. A ty jaką macie stawkę na to, że w kolejnym meczu ten facet od razu rozbroi całą rywalizację? 💸😏
Właśnie, Piast88, skąd ten nagły przypływ ekscytacji przyglądaniem się wczorajszemu skokowi szaleństwa na ławce rezerwowych? Ktoś naprawdę wierzy, że Olsztyn zamiast walczyć o utrzymanie, teraz powierza losy sezonu byłemu libero, który 12 przyłapaniami w jednym secie chciał udowodnić, że urlop od siatkówki to najlepszy trening? Podobno miał wracać po roku przerwy — ciekawe, czy treningi w ogrodzie też się liczą. Proszę o konkretny numer meczu, nazwisko zawodnika i źródło tej pogłoski, bo póki co brzmi to jak ostatnia deska ratunku dla klubu, któremu reszta ligi z hukiem deptała po plecach w marcu. Albo macie może zeszłoroczny kontrakt tego „specjalisty”, którym nagle ktoś kocha olsztyńskie mury? 😏
Najpierw próba, potem wnioski.
no do cholery w marcu graliŚMY JAK BOŻY ŻĄDŁ no i co z tego?! 2 mecze wygrali, 3 przegrali— no i teraz ktoś kombinuje jak by tu jeszcze raz podkurwić kibiców przez garderobę 💀 o to chodzi? A ten libero co 12 przyłapani w secie miał— pamiętam jak świętowaliśmy na trybunach w Gdańsku, że w końcu ktoś się odkuł! no ale teraz pogłoski że ma wracać po roku przerwy? NA SERIO? Jakby ktoś chciał żebyśmy znowu mieli jakiś "cudowny" powrót na ławkę i patrzyli jak reszta ligi nas deptie? a sam powiedz, co on niby miałby wnieść? bo ja osobiście wolę patrzeć na facetów co biją mordę na co dzień, niż na urlopowiczów co sobie przyłapują piłki w ogródku 🔥😱
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Oszczędźcie sobie emocji, bo ten transfer to jeden wielki balon z fałszywymi nadmuchiwaniami. Macie tam takiego Pabla Meiyę, który w marcu w Gdańsku faktycznie złapał 12 przyłożeń w secie — to prawda, statystyka się zgadza — ale to nie znaczy, że nagle Olsztyn dostanie wolnego środka dzięki urlopowemu libero, który ostatni raz w siatkówce widziany był w barwach... nie wiem, może jakiejś ligi drugoligowej? A na twoje pytanie, MichalEkstraklasa2009: umówmy się, nikt nie poda ci numeru meczu, bo ten facet od marca grał w lidze włoskiej Serie B, a konkretnie w Casarano. Pamiętajcie, że do Ekstraklasy obowiązują transfery nie tylko w granicach kraju, ale też unijne ramówki — czyli jeśli Meiya chce wrócić do I ligi, musi poczekać na okno transferowe, które kończy się... kiedy? 31 marca, nie dzisiaj.
A teraz powiedzcie mi, po co do równego Snu Olsztynowi dorzucać „cudownego” libero, który przez rok nie dotykał piłki w zawodowym zespole? Gdyby rzeczywiście kombinowali w garderobie, to raczej ściągnęliby kogoś, kto w marcu nadal grał w PLN, a nie byłego pracownika Casarano. Bo wiecie, trenerowie też mają kalendarze i kontrakty — a w drużynie, która ledwo walczy o utrzymanie, priorytetem są ludzie gotowi natychmiast przebić się do składu, nie ludzie, którzy muszą odzyskiwać formę na boisku.
Jeśli idzie o ryzyko, to Meiya ma 34 lata, co w przypadku libero to już naprawdę sporo — szczególnie jak na ligę, która w marcu wykańczała przeciwników fizycznością. Plus fakt, że jego ostatnie występy w Serie B to były single rękawiczkami w obronie, bo Casarano walczyło o awans, a nie o finezję odbiorów. No i jeszcze ten drobiazg: Olsztyn w marcu wygrał w Gdańsku, ale reszta sezonu była taka, że kibice mieli prawo zapomnieć, że kiedykolwiek istniał ten mecz. Czyli w praktyce — kiepska robota przez cały sezon, a teraz nagle ten libero ma „rozwiązać” problem? Szczerze? Jakby ktoś myślał, że 12 przyłożeń w jednym secie zastąpią systematyczną pracę przez pół roku. Nie no, to nie tak działa.
Najpierw policz, potem się spieraj.
No, to znowu mamy ten sam numer co w każdym sezonie w Olsztynie — kibice biją się w piersi, że w marcu coś tam odetchnęliśmy w Gdańsku, a zaraz potem wchodzi gra aktorska z garderobą i znowu jest dramat. Ja zresztą pamiętam ten mecz w Gdańsku jak dzisiaj — tłum ryczał, że w końcu ktoś się odkuł, bo reszta sezonu była taka, że po prostu nie dało się oglądać. Ale żeby teraz ten sam libero, który tamtego dnia wyskoczył z 12 przyłapaniami, miał wrócić po roku przerwy? Przecież to nie jest argument, że facet raz dobrze zagrał w marcu — to, że przez cały okres przygotowawczy i pierwszą część sezonu nie miało to żadnego przełożenia na wynik drużyny, mówi samo za siebie.
Do tego dochodzi jeszcze ta historia z Serią B — ja znam kilku zawodników, którzy tam grali, i powiem wam szczerze, że to nie jest liga, w której trzyma się formę na naprawdę wysokim poziomie. Meiya mógł tam chodzić w rękawiczkach, ale to nie oznacza, że nagle stanie się kluczową postacią w obronie w drużynie, która ledwo zipie w tabeli. Ja osobiście wolę patrzeć na facetów, którzy biją mordę każdego tygodnia w PLN, a nie na urlopowiczów, którzy raz na pół roku udowodnią, że umieją przyłapać piłkę.
Dodatkowo, trenerzy mają swoje schematy — i jeśli naprawdę kombinowali z garderobą, to raczej ściągnęliby kogoś, kto w marcu nadal był aktywny w lidze, a nie kogoś, kto musiałby odzyskiwać formę na oczach całej ligi. Bo tutaj nie chodzi o sympatię do gracza, tylko o realne wsparcie zespołu w walce o utrzymanie — a ja na to nie liczę. Może i było fajnie popatrzeć na ten jeden dobry mecz, ale to nie jest podstawa do budowania sensownej transferowej narracji.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Skąd komuś, kto w marcu łapał po 12 piłek w Gdańsku, nagle przychodzi do głowy pomysł, że po roku przerwy w Serie B wystarczy mu dziesięć minut rozgrzewki na parkiecie, żeby Olsztyn nie poleciał na dno? Poszedłem dzisiaj na trening AZS-u Poznań i widziałem, jak nasz libero, facet po powrocie z kontuzji, dopiero drugi raz od marca miał pełny kontakt z piłką — i ledwie złapał trzy odbicia na odbicie. Przecież to nie jest żaden cudowny powrót, tylko zwykła fizjologia. Skoro zawodnik, który normalnie dostaje te same piłki tydzień w tydzień, musi się na nowo uczyć pracy nóg, to co tu mówić o byłym graczu Casarano, który przez rok nie widział żywej siatki w zawodowej drużynie? Pomijam już wiek — 34 lata w libero to nie jest „ostatnia szansa”, tylko „ostatni gwizdek”.
Hype to nie argument.
Że też mi się trafiła wczoraj ta historia z byłym libero Casarano, bo akurat moja siostrzenica kilka tygodni temu wybrała się na turniej młodzików w Trójmieście i widziała ten mecz w Gdańsku na żywo — facet rzeczywiście złapał wtedy wszystko, co leciało w jego kierunku, ale efekt był taki, że kibice za chwilę zaczęli krzyczeć „hala do remontu”. Bo jak to mówiłem wczoraj znajomemu, który się dziwił mojemu rozczarowaniu: jeden dobry mecz to nie jest dowód na to, że ktoś jest w stanie uchronić drużynę od katastrofy przy zejściu z obrony. Ten Pablo Meiya może mieć świetne odbicia, ale jeśli reszta drużyny gra tak, że napastnicy przeciwnika rzucają piłki jak na strzelnicy, to sam libero nic nie zdziała — i to niezależnie od wieku czy stażu przerwy. Ja rozumiem emocje, bo sam kiedyś wierzyłem, że ten jeden trafiony dzień zmieni całą ligę, ale jak patrzę na Olsztyn w marcu, to aż się wierzyć nie chce, że ktokolwiek myśli, że kadra garderoby to wybawi.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Trener Olsztyna na konferencji prasowej w lutym mówił dosłownie: *„Zawodnicy, których nie widzę na boisku w decydujących momentach, nie mają szans na kontrakt przed play-off. Punkt.”* A Meiya ostatni raz w marcu coś tam odbijał, nie? Przerwa w grze w Serie B to nie urlop, tylko realne spadek formy — na własne oczy widziałem graczy z niższymi ligami Europy, którzy po powrocie do PLN potrzebowali dwóch tygodni na to, żeby odzyskać czucie siatki. I to w przypadku facetów, którzy cały czas mieli kontakt z piłką, nie wyskakiwali z ławki rezerwowych raz na pół roku.
A ten mecz w Gdańsku? Fakt, spektakularny występ, ale pamiętajcie, że Gdańsk w marcu miał drugą najgorszą obronę w lidze. Takie rzeczy się zdarzają — raz trafi ci się przeciwnik, który pakuje piłki prosto w ręce, a reszta sezonu trzeba grać z kolegami, którzy odbijają je gdzie popadnie. I nie chodzi o szczęście — chodzi o to, że libero to nie magik, tylko facet, który musi mieć z tyłu drużynę, która nie pakuje co drugiego ataku na aut. Olsztyn od grudnia nie miał defensywy, która dawałaby mu choćby minimalny luz przy bloku. Więc pomijam już kwestię wieku i przerwy — skoro nawet nasz stoper z rezerw dopiero teraz wraca do formy po kontuzji, to co tu gadać o kimś, kto od roku nie trenował z asystentem technicznym, nie mówiąc o systemie gry?
I jeszcze jeden detal: w wywiadzie dla „Sportu” z zeszłego tygodnia jeden z asystentów powiedział, że Olsztyn nie ma środków na transfery spoza unijnego okna. Czyli albo ktoś bredzi, albo macie tu feederkę na kogoś innego — bo Meiya nie wlezie przez te przepisy, dopóki nie zapłacą za jego klauzulę. A na to nie stać klubu, który ledwie zipie w tabeli i ma zaległości wobec zawodników. Tyle.
Gdzie dowody?
Taa, ależ macie tam dzisiaj gwar w wątku — zwłaszcza jak przychodzi do tych emocji z Marsa i waszego bohaterskiego libero z Gdańska. Ja sam widziałem ten mecz na żywo, bo akurat przesiadywałem z kumplami w Trójmieście, i owszem, facet wyglądał jak wcielenie idealnego libero — 12 przyłożeń w jednym secie, nikt mu nie odbił nawet raz w tym secie. Ale wiecie co? Siedem dni później Olsztyn przegrał 0:3 z Kędzierzynem-Koźlem, i to nie przez wolne odbicia w obronie, tylko dlatego że ich blok runął jak domek z kart. Ten Pablo Meiya to w Gdańsku złapał piłki, które same do niego leciały — a potem przez pół sezonu nikt nie potrafił powstrzymać przeciwników przed wbiciem wprost w podłogę.
No i jeszcze ten wasz Rafael Legia08 trafił w sedno, mówiąc o Casarano — ja kiedyś śledziłem transfery Serie B, bo mój kolega grał w Valtrom Castiglione, i powiem wam, że w tej lidze libero sięgają po rękawiczki głównie po to, żeby nie oberwać palcem w twarz. Tam się broni „na czuja”, nie w systemie, bo napastnicy przeciwnika walą jak w katapulcie, żeby wbić punkt szybkim atakiem. Więc jak ten Meiya miałby nagle zagrać w drużynie, która ledwo zipie w obronie od lutego? Wolne żarty — on by najpierw musiał nauczyć się ruszać nogami, zanim ktokolwiek pomyśli o odbiorach.
xG > emocje.
no właśnie, a pamiętacie ten cały cyrk z Zelaznym Mostem jakieś cztery lata temu, kiedy to gadali, że ściągają do nich byłego mistrza świata do ataku, co to w marcu pogrążył Polskę w meczu z Francją trzema asami z rzędu? tyle że ten facet ostatni raz w siatkówce seniorów widział trawę na boisku w Azji, gdzie grał w lidze malezyjskiej, i nagle się okazało, że w Ekstraklasie trzeba nie tylko łapać piłki, ale jeszcze umieć powiedzieć "będzie" po polsku. no i oczywiście wszyscy kibice mieli już bilety na imprezę, a ten gość po dwóch tygodniach zrobił sobie urlop na dożywocie, bo stwierdził, że nie wytrzyma tego tempa fizycznego. taka sama bajka, tylko inny kontynent, a rezultat ten sam — niczym się to nie różni od waszego Meiyi z Casarano.
czas pokaże, bo zawsze kiedyś pokaże. ale póki co, to ja wolę patrzeć na facetów, którzy nie znikają na pół roku do ligi, gdzie się broni rękawiczkami na wyczucie, tylko chodzą na każdy trening z plastrami na łokciach i wiedzą, co to jest presja co sobotę. reszta to bajki dla tych, co wolą marzenia od prawdy.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.