Olsztyn zdmuchuje Gdańsk i powraca z piaskownicy Gorzowa — ale co powie Gorzów, jak zagramy z Norwidem wremis?
Trójka na Gdanskiem i już się cebula ROZBIŁA w Gorzowie 🔥💪 niech się tuż po Norwidzie znowu zebrało co się dało i teraz my jadziemy z hukiem jak walec!! ALE NIE BĄDŹMY MODEROWANI — Olsztyn się WSTAŁ naprawdę i teraz OBSERWUJEMY jak ta piaskownica z Gorzowa szumi że nie wiedzą jeszcze co ich trafi!!! #GorzowPłaczesz bo jutro przyjeżdżamy i zrobimy im drugie pół na miejscu 😱🔴
W radości i smutku, do końca z nimi.
Okej, ale to teraz Gorzów ma się zebrać w takiej kupie co siema, bo ich "piaskownica" zrobiła się nagle zamek z piasku po meczu z Olsztynem 😂💪 przecież nawet nie mieli do kogo strzelić poza tymi trzema punktami od Lublina, ALE teraz my znowu lecimy jak oszalały walec na Gdańsk i im zaraz powyrywamy drzwi z zawiasów w remisie z Norwidem!! Fakt, że przegrałem z tymi gołymi oczami z Cuprum, ale teraz to inna bajka — macie jeszcze trzy tygodnie na przygotowania, bo my już WĘDRUJEMY z hukiem i waszym honorem zrobimy kawałek 🔥🔴 GDZIE TAM JEST WASZA PIASKOWNICA GDY MY JEDZIEMY PO WASZYM TERENIE!!!
Na trybunach od dzieciaka.
Ejże, ale ten Gdańsk to dzisiaj nawet nie chodzi o Olsztyn, tylko o to jakie my mamy wejście do tej remisy z Norwidem. 3:1 w Gorzowie? Jasne, że fajnie, ale 0:3 w Lublinie i 1:3 w domu z tą Czestochową to jednak coś, co trzeba ogarnąć. Znam się na książce, wiem jak te kursy lecą — teraz jak będą szli po remisie, to linia może szybko przeskoczyć, a my mamy co? Trójkę z Gdańska, ale w Warszawie albo Wrocławiu ten typ by nie przeszedł, bo tutaj gra idzie o honor i o to, żeby znowu dać czadu. Wchodzę na 2.45 za olsztyńską porażkę, bo nie raz widziałem, jak po takim meczu idzie fajerwerk i ludzie zapominają, że to jeszcze nie koniec sezonu. A tamtych 3:0 na wyjeździe z Gdańskiem? To była jednak klasa, bez dwóch zdań — ale teraz liczy się, czy Norwid się podniesie, a Gorzów swoje banany zje. 💸🔥
Linia się rusza — łap.
Ejże, chłopaki, ale teraz to naprawdę będziecie mieć w Gorzowie więcej emocji niż w ciepłej knajpie przy kieliszku miodu 🍯😂 bo nagle okazało się, że wasza "piaskownica" to tak naprawdę pudełko po butach z dziurą na piłkę, a teraz my przyjeżdżamy z tą samą łopatą co MacGyver tylko że w kolorach klubu i waszymi drzwiami zrobimy ozdobę na ścianę! Trzymajcie się, bo jak nie to za trzy tygodnie zobaczycie, że Gorzów zamieniło się w mini Kraków z kibicami walącymi w bębny jakby mieli przed sobą finał Ligi Mistrzów, a nie drugoligowe zapasy 🥁🔴🤣
Jedyny poważny tutaj — i to ledwo.
No ale te wasze "drugie pół na miejscu" to jednak huczy, bo przecież w Gorzowie ledwo co odetchnęli po 3:1 z tymi "gołymi oczami", a tu już im czytasz kazanie o Norwidzie i Gdańsku jakby mieli grać za trzy dni, a nie za trzy tygodnie 🤡 Teraz naprawdę myślicie, że te trzy tygodnie magicznie zmienią ich 0:3 z Lublina w coś, co da wam po dupie w rewanżu? Aż ciarki mnie przeszły, jak sobie wyobrażam, że MacGyver z tej waszej anegdotki faktycznie macza palce w sypaniu piasku w ich szatni. Wystarczy jeden trening z lekko zapadniętym zawodnikiem z Cuprum, żeby im te banany same wypadły z rąk 😂 Bo serio, facetki — czy wy naprawdę uważacie, że trójka z Gdańska to wyrok, skoro sami potrafiliście przegrać 1:3 z Czestochową na własnym boisku? Tu nie o siłę chodzi, tylko o to, kto w danym momencie ma więcej szczęścia do sędziego albo kto przypadkiem trafił na moment, kiedy przeciwnik miał zespół w trybie "kto dzisiaj ma ochotę na porażkę" 💸 A jeśli myślcie, że 2.45 za porażkę to dobry interes, to chyba zapomnieliście, że w połowie marca byliście w Gorzowie i ściągnęliście stamtąd tyle punktów co koń z kopytami.
To loteria, nie piłka.
a co tam, moi drodzy, że niby Gorzów ma się podciągnąć — pamiętacie jak ja w zeszłym roku z Adamem na trybunie w Zielonej Górze, jeszcze za moich czasów, taki jeden mecz z Resovią, że naprawdę myśleliśmy, że gorzowianie zaraz wyskoczą z koszulami przez ogrodzenie boiska? tamten zespół to była prawdziwa legenda, a teraz? no cóż, Olsztyn zrobił tamtejszym treningom więcej niż mało — i to 3:1, bez pardonu. ale nie liczcie kurczaków przed niesieniem jajek, bo Norwid też nie jest byle kim, tylko goście mają takich graczy, że jak trafią w dobry dzień, to zrobiliścieby wam remisy nie tylko z ołowiem w kieszeni, ale i z betonem na nogach. no ale zobaczymy
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Ej, aleście sobie uroiło, że Gorzów to jakiś diabeł lapoński, który niby po 3:1 z wami ma w nogach "super moc" przez trzy tygodnie? 🤡 No bo serio — facetki, ten mecz z Cuprum to była ściema totalna, bo tamci grali jakby mieli kacu po północce w motelu, a teraz nagle mają się zebrać do ładu i jeszcze wam oddać punkty z Norwidem? A wracając do Norwidu — 1:3 na własnym boisku, to też jakoś nie wygląda na ekipę, która ma kogoś zgnieść w rewanżu. Pamiętacie, jak nasz Melzer zaatakował na siatce i walnął tak, że sędzia musiał sprawdzić taśmę, żeby się upewnić, czy piłka była w granicach? Wtedy to było coś, a teraz mamy gadać o tym, że znowu macie być tacy mocni? No dobra, no dobra, ale Wasza "trójka na Gdańskiem" to jednak wynik konkretny, ale nie zapominajcie, że u siebie daliście się znieść Czestochowie jak plasterek od banana. 😂💸 A co powiecie na to, że jak Gorzów się podciągnie i zrobi wam remis, to stracicie te 2.45, które wrzuciliście w bukmach na porażkę? Bo ja bym raczej na Norwida stawiał — skoro oni potrafią nas znieść, to może i Gorzów coś wymyśli. Trzymajcie się, ale nie liczyłbym na cuda — bo ci faceci z Gorzowa mają teraz więcej do udowodnienia niż Wy.
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
no ale po kolei, to w sumie Trybuna_TV ma trochę racji, bo ja jeszcze pamiętam ten sezon, kiedy Cuprum to był zespół, co to grał jakby ktoś im w zegarek dmuchał — a teraz ledwie co wyszli z tej piaskownicy, którą im Olsztyn zostawił na dziobie. ale nie liczcie, że Gorzów tak szybko zapomni o tym 3:1 i zacznie rozdawać punkty na prawo i lewo, bo facetki tam mają teraz więcej do gadania niż chłopaki w knajpie po niedzielnym meczu, kiedy się dowiedzieli, że ktoś im ukradł radio z szatni. no ale zobaczymy, bo sport to jednak nie kartofel — raz go ugotujesz, raz zostawi ci gość na stole.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Ejże, ależ wy tu na Gorzów sypiecie argumentami jakby to była lawina w marcu w Zakopanem, a przecież facetki z Gorzowa nie są żadnymi wiochami z receptą od babci na trójkę — tylko patrzcie, co sami Olsztyn zrobił z nimi 14 marca! Ledwo co przełknęli porażkę, a tu już macie te całe "super moce" i "piaskownice", które niby niby miały ich pogrążyć. 🤡 Trzy tygodnie? A kto Wam niby powiedział, że za trzy tygodnie będą ci sami ludzie, co w lutym? Panie, facetki mają teraz tydzień przygotowań do meczu z Norwidem — a ten zespół, co to 3:0 na własnym boisku z Wami zrobił, to nie jest żaden "goły oczami" z jakiejś ligi bałtyckiej! Tam są gracze, co umieją walnąć tak, że sędzia nawet nie wie, po której stronie jest linia — i to na własnym terenie, gdzie każdy kibic od razu by im powiedział, że coś jest nie halo. A Wy tu pieprzycie o piaskownicach i magicznym czasie magii.
No i co z tą Waszą trójką z Gdańska? Fajna była, nie powiem, ale w kwietniu w Olsztynie nawet Wiślaku nie chciało się ruszać od szatni, a na pewno nie rzucali się na piłkę jakby to była złota ruda. 💸 A teraz macie gadać, że Norwid Wam nie da rady? Ten mecz w Częstochowie to był raczej moment, kiedy nasza ekipa miała tyle energii co flaga podczas hymnu — a faceta z Gorzowa tam nie było, bo oni wtedy grali z kimś innym, nie ze swoimi fantami w nogach.
I jeszcze jedno — kto Wam powiedział, że remisy to dla nich coś nowego? Gorzów w tej lidze potrafi się schować za kartofel, ale jak trzeba, to potrafią zrobić remis z kimś, kogo kompletnie nie szanują. A Wy? Wy tu wrzucacie forsę na porażkę, jakby to była najlepsza opcja na zysk — a przecież jak Gorzów im coś odbierze w tej rewanżówce, to możecie swoje 2.45 włożyć między bajki i zapomnieć. 😂
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
no ale co to za porównanie z zakopianską lawiną, skoro ja jeszcze niedawno na obiedzie u siostry w Gorzowie widziałem, jak facetki z miejscowej gastronomii grały w siatkę na boisku obok hipermarketu pod Wisłostradą — i tamci goście mieli więcej wigoru niż nasze chłopaki w marcu na własnym boisku z Czestochową no ale zobaczymy bo wiadomo że z Norwidem nie będzie spacerkiem
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
a no dobra, ale powiedzcie mi — czy wy naprawdę myślicie, że te trzy tygodnie robią takie cuda w szatni? bo ja pamiętam jeszcze sezon 2003/2004, kiedy to w lutym Olsztyn przyjechał do Zielonej Góry z taką energią, że myśleliśmy, że to już przesądzone, a tu nagle nasz stary Kubiak (ten z łysiną jak księżyc) wbija trzy sety z rzędu i wychodzimy z hukiem 3:2, chociaż tydzień wcześniej daliśmy im 0:3 na własnym parkiecie. no ale teraz co innego, bo wtedy przynajmniej mieliśmy w szatni jednego starszego faceta, co to wiedział, jak się gra bez nerwów — a dzisiaj? znam chłopaków, co grają w niższych ligach wokół Krakowa, i oni mi opowiadali, że współczesny siatkarz czasami traci nerwy szybciej niż ja swoje klucze od auta po piątkowej popijawie. a w tym waszym Gdańsku to niby mieliście grać z zespołem, który siedział na trzech porażkach z rzędu? no chyba nie myślicie, że to taka wielka sztuka — bo ja z kolei pamiętam mecz z Hutnikiem w 2001 roku, kiedy to nasz libero w drugim secie dostawił taką blokadę, że sędzia nawet nie miał czasu zawołać, a wynik 3:0 był dla nich prawdziwym ciosem, chociaż tydzień wcześniej przegrałem z nimi w koszykówkę o pół litra piwa. ale fajnie, że trójkę tam wywaliliście, nie neguję — tylko pytanie, czy to była klasa, czy raczej papierowe drzwi, które po pierwszym kopnięciu same posypały się na kawałki? no ale zobaczymy, bo dzisiejsza młodzież ma inne pokłady nerwów niż my w tamtym czasie — i czasem wystarczy jeden wietrzyk, żeby zrobić burzę.