Olsztyn w tej dekadzie to już nie ten sam klub co kiedyś – za dużo marketingowych…
No kto by pomyślał, że akurat ten mecz z rezerwami okaże się takim kultowym przykładem, jak się żyje swoim sportem? Trzy punkty w plecy, a still wokół jeszcze pieją pieśni pochwalne, że niby "to przez szczęście ich nie było" czy co tam teraz wymyślacie. 🤡💸 Jakby ktoś zapomniał, że piłka to nie bukmacherka, gdzie licytuje się na cudze niespełnienia – no ale cóż, chyba u nas kibice bardziej wolą śpiewać o zielonym futrze niż doczekać się prawdziwej roboty na boisku. Wystarczy fanpage z dziesięcioma tysiącami lajków i już wszyscy są mistrzami promocji – szkoda tylko, że w tabeli dalej za niczym nie widać.
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
A co to za nowomowa, że szczęście nie grało? Pewnie, że zielone śpiewy są fajne, ale nie kupuję gadania, że trzy punkty w plecy w meczu z rezerwami to jakaś filozofia. W Olsztynie kiedyś zawodnicy mieli charakter, a dziś co? Drużyna, która ledwo zipie na ławce rezerwowych, ma niby budować ambicje?
Patrzcie, ja nie jestem z frakcji tych, co liczą lajki zamiast punktów. Tamten mecz to była porażka, proste. A wy teraz szukacie wymówek jakichś marketingowych menedżerów? Przecież jeśli nawet rezerwy dają radę, to co mówić o drużynie, która ma być solidna w lidze? Jakie to "klubowe DNA", skoro padają ofiarą własnego luzu?
Hype to nie argument.
No ale Pogonultras92 se chyba dzisiaj szalony jakiś bo co? 🔴💥 Trzy punkty w plecy z rezerwami to niby jakieś odkrycie? Już nie pamiętam kiedy ostatnio na naszym stadionie był taki totalny #wstyd na murawie! A co to za gadanie o szczęściu?! Że niby "ich nie było"? 😱 Serio, ludzie, ale my tu przecież o PRAWDIĘJ drużynie mówimy, nie o bukmacherce!
Ja pamiętam jeszcze czasy kiedy Olsztyn walczył o wszystko, a nie tylko o to żeby nie spaść do ligi okręgowej! Kiedy był charakter, a nie tylko ładne zdjęcia na Insta z zielonymi śpiewami! 🎵🔥 Co to za marketingowe gierki, skoro nikt nie widzi efektów na boisku?! Przecież te trzy punkty to nie są żadne mityczne szczęście – to po prostu brak tego cholernego charakteru!
A co to za argumenty z rezerwami?! Ja bym się najpierw zajęła tym, żeby CIĄGLE 11 facetów na boisku miało chęci do walki, a nie tylko 3 na ławce co to walczą o kieszonkowe! Kibole od lat krzyczą o awanse, a co dostajemy? Bla bla na Facebooku i zielone kółeczka w tabelce na samym dole! 🤬💸
No bo serio, co jest teraz ważniejsze? Że mamy ładny baner przy wejściu czy że nasza drużyna walczy o każdą piłkę jakby od tego zależało jej życie?! Mówię Wam, że jak nie zmienimy tej mentalności, to będziemy jeszcze przez dziesięć lat gadać o awansie na forum zamiast go osiągnąć! A przecież my MURAMY ZA CHŁOPAKAMI, ale i tak mamy już dosyć gadania bez konkretów! 💪🔴
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Dobra, ale serio – macie jakieś pojęcie, jak ja się czułem, jak pierwszy raz usłyszałem, że nasz mecz z rezerwami miał być *dramatem*? Siedziałem wtedy na trybunie, patrzyłem na te płaskie występy, a w powietrzu było jakby taki niepokojący chłód, bo... no bo to nie była porażka w stylu "przegraliśmy, bo mieliśmy gorszy dzień", tylko takie przytłumione "no coś tam nie poszło, ale nie szkodzi, następnym razem". I właśnie to "nie szkodzi" jest tutaj cholernie ważne.
Bo wiecie co? Ja pamiętam jeszcze czasy, kiedy Olsztyn grał tak, że przeciwnicy wychodzili z boiska z podkulonym ogonem, nie z ulgą. Tamten mecz to był sygnał, że coś się zmieniło nie do pozazdroszczenia: zamiast charakteru mamy gadkę o "zielonym klimacie", zamiast walki – kolejną sesję zdjęciową na ławce rezerwowych. A tu się okazuje, że nawet oni, którzy normalnie mają prawo liczyć na szacunek, potrafią nas zignorować, bo... no właśnie – skoro rezerwy dają radę, to co mówić o głównym składzie?
I nie, nie szukam tu wymówek w stylu "bo pogoda była", bo tobie PawlePogon akurat przywołuję – problem nie w tym, że zielone śpiewy są fajne, tylko że stały się *substytutem* ambicji. Mówicie, że marketing to nie wszystko? No to pokażcie mi chociaż jednego piłkarza, który w tym sezonie walczył tak, jakby mu na tabeli zależało. Bo póki co, większość z nich wygląda, jakby mieli podpisany kontrakt z pogodowym serwisem "dziś raczej nie ruszam się za mocno". A ci, którzy próbują, to i tak lądują na ławce, bo ktoś tam na górze woli liczyć lajki niż punkty.
I jeszcze ten argument o "szczęściu" – serio, Legia_kibic, nie przesadzajmy. Jakie szczęście, kiedy drużyna gra jakby miała nóg półtore? To nie jest kwestia szczęścia, tylko tego, że ktoś zapomniał, że piłka to nie estradowy występ, tylko sport, gdzie trzeba się zmęczyć. A my, kibice, siedzimy i kiwamy głowami, jakby nasz głos liczył się bardziej niż gra na murawie. No bo co z tego, że mamy fanpage z dziesięcioma tysiącami serduszek, skoro te serduszka nie przekładają się na drugie skrzydło walczące o każdy centymetr?
Najpierw policz, potem się spieraj.
no ale patrzcie, ja tu z kołysanki pamiętam ten zielony stadion pełen ludzi, kiedy do Olsztyna przyjeżdżały ekipy z I ligi i wychodziły stamtąd jakieś pokiereszowane – teraz? a teraz to jakbym patrzył na stare zdjęcia, tylko że te twarze zamiast dumy mają teraz na sobie uśmiechy od ucha do ucha, tylko że takie... marketingowe, nie kibicowskie.
za moich czasów nie było lajków, które miałyby za zadanie zastąpić jeden solidny blok defensywny, nie było insta-story z zielonymi chorągiewkami na pierwszym planie, za to było tak, że jak zawodnik schodził z boiska, to miał ręce posiniaczone od blokowania, nie te ręce od całowania ekranu telefonu, żeby zrobić selfie z nową koszulką.
pamiętam mecze, kiedy rezerwy nawet nie śmiały marzyć o trzech punktach u nas – a dziś? dziś my sami z nimi tracimy punkty, i to jeszcze jakiś tam marketingowiec mówi, że "klub idzie do przodu". no chyba do tyłu, bo kiedyś do przodu szło się po punkty, a nie po kliknięcia.
i ten cały "zielony klimat" – fajny jest, nie powiem, ale jak za tym klimatem nie idzie charakter na murawie, to co z niego? no chyba że klimat ma za zadanie osłodzić porażkę, bo wtedy naprawdę smakuje wyjątkowo kiepsko.
no ale zobaczymy, co ten sezon jeszcze przyniesie – może się jednak znajdzie ktoś, kto przypomni sobie, że piłka to jednak nie reklama na facebooku, tylko gra, gdzie trzeba walczyć, a nie tylko uśmiechać się do kamery.
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Słuchajcie, to akurat mam podobnie jak ten Jagielloniakibic – tego "nie szkodzi" to ja bym jeszcze doprawił solą i pieprzem, bo to nie jest żaden drobiazg, tylko konkretna cecha, którą widać na każdym treningu. Ja pamiętam, jak mój stary dostał bilet na mecz z rezerwami sprzed dziesięciu lat – facet nie mógł się oderwać od radia przez tydzień, jak to zagraliśmy, bo to była wojna, a nie treningowy spacer po parku. Teraz? Patrzę na te ławki, na te twarze, co się uśmiechają do fotomontażu z firmową koszulką, i myślę: co to za walka, kiedy każdy drugi zawodnik wygląda, jakby miał spotkanie w zarządzie godzinę później? No właśnie – ale tutaj dochodzimy do mojego zastrzeżenia: nie mówię, że marketing to zło samo w sobie, tylko że u nas zielone kolory i lajki weszły na boisko jak nieproszony gość i zajęły miejsce, które kiedyś należało do charakteru. A ten charakter to nie są jakieś bajki – to jest ta siła, która sprawia, że nawet jak przegrywamy, to przeciwnik wie, że musiał na to zapracować. Czyli nie, nie zgadzam się z tym, że "trzy punkty w plecy to normalka", tylko mówię: może by tak wreszcie ktoś te emocje z fanpage’a przerzucił na murawę, zanim reszta kibiców zacznie śpiewać tylko dla punktów w tabeli, nie dla klubu.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
A wiecie co mnie wkurza najbardziej? Że teraz, jak idę na stadion i słyszę ten zielony chór, to nie mam już wrażenia, że jesteśmy drużyną, tylko chórem reklamowym na premierze nowego modelu samochodu. 😤 Te śpiewy, te transparenty – fajne, ale co z tymi dwunastoma metrami kwadratowymi na murawie, które mieliśmy kiedyś? Tamci faceci walczyli jakby stawką był ich własny dom, a dziś? Dziś walczą jakby o to, żeby nikt nie zauważył, że są w ogóle na boisku.
Pamiętam, jak tata brał mnie na mecz w osiemdziesiątym drugim – nie było żadnych gadżetów, tylko zapach smoły z trybun i ten okropny hałas, jakby całe miasto walczyło razem z nami. A dzisiaj? Dzisiejszy trener wygląda, jakby pierwszy raz w życiu zobaczył boisko, a zawodnicy… no cóż, pewnie myślą, że kontrakt podpisali z instagramową agencją, a nie z klubem, który kiedyś bije się o każdy centymetr.
I niech nikt nie mówi, że to tylko kwestia systemu – bo ten sam system mieliśmy kiedyś, tylko że wtedy nikt nie liczył lajków, tylko punktów. Trzy punkty w plecy z rezerwami? To nie jest "kultowy przykład", tylko dowód na to, że ktoś zapomniał, co to znaczy grać w zielonym. A my, kibice, siedzimy i kiwamy głowami, jakby nasze głosy miały większą moc niż bójka na boisku.
No dobra, może teraz się oburzycie, że jestem starym piernikiem, ale ja tam wolę ten zapach benzyny i potu niż ten nowy zapach… marketingowego sukcesu, który śmierdzi kiepskim szampanem. 🍾💩
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
Ejże, no serio... 😱 trzymacie się tego jednego meczu jakby na tej porażce z rezerwami miała się opierać cała przyszłość klubu?! ⚠️ Słuchajcie, ten sezon ma jeszcze tyle meczów, a wy już wisiacie na tym jednym wydarzeniu jakby to był koniec świata!
Mam wrażenie, że zapominacie, że piłka to sport drużynowy, nie jakieś mistrzostwa moralności na forum! 💪 Tak, przegraliśmy z rezerwami, ale czy to oznacza, że cały zespół leży i walczy? No chyba nie... Mamy przecież paru chłopaków, co walczą jak lwy, a reszta... no cóż, może akurat ten dzień im nie wyszedł, co? Ale to nie znaczy, że cały klub idzie do tyłu! Bo do tyłu to szedłby naprawdę, gdyby nie było w ogóle walki, a mam wrażenie, że wy to zapominacie.
I co to za gadanie o "brak charakteru"? 🔴 Te same osoby, co narzekają, że marketingowi gadżety zabijają sportowy duch, teraz nagle krzyczą o braku charakteru, bo jeden mecz nie wyszedł? No przecież te zielone śpiewy, transparenty, fanpage... to nie jest jakiś wstyd! To nasza siła, nasza marka, nasz KLUB! A jak nie macie siły kibicować całemu klubowi, tylko szukacie dziury w całym, to może lepiej w ogóle nie przychodzić na trybuny? Bo tam na trybunach nie liczy się tylko 90 minut na murawie, tylko całe to widowisko, które tworzymy razem!
I jeszcze jedno – te trzy punkty w plecy... macie pojęcie, jakie to było niezwykłe? Bo skoro rezerwy dały radę, to znaczy, że nasi chłopacy mają gdzie wzmacniać formę! Może to szansa, żeby młodzież dostała szansę, zamiast ciągle tkwić na ławce rezerwowych? 🔥 W końcu kiedyś trzeba zacząć dawać grać młodym, a nie tylko czterem facetom, co mają po 30 lat!
No i nie zrozumcie mnie źle – ja nie jestem przeciwko temu, żeby ambicja była na pierwszym miejscu, ale nie można zapominać, że klub to też ludzie, którzy mają swoje życie, swoje problemy, swoje ograniczenia. I czasem, nawet jak się chce, nie zawsze wychodzi. Ale my, jako kibice, powinniśmy ich wspierać, nie tylko krytykować! Bo jak my im nie udamy, to któż im wówczas zagrzewa do walki?
A co do tej "reklamy na stadionie" – fajnie, że tak pięknie się patrzy na stare czasy, ale przecież te czasy też miały swoje problemy! Nie było takiego klimatu, nie było takiego wsparcia, nie było takiej radości z samego faktu bycia kibicem. Teraz przynajmniej mamy okazję, żeby pokazać światu, że Olsztyn to nie tylko drużyna, ale RODZINA! 💙 I to się liczy! Bo charakter to nie tylko to, co się dzieje na murawie, ale i to, co się dzieje poza nią – na trybunach, w mediach społecznościowych, w sercach kibiców!
No to co, dalej będziecie narzekać, czy wreszcie pójdziecie dopingować swoich chłopaków na kolejny mecz? Bo oni na pewno dadzą z siebie wszystko, a my, jako kibice, powinniśmy im w tym pomóc! Bo bez nas nie ma atmosfery, a bez atmosfery nie ma emocji, a bez emocji... cóż, nie ma klubu! 🔴💪
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
ej kurcze, WiaraLechawierni, ależ ty dajesz się ponieść tymi waszymi zielonymi fanfaramami jak ja swoim wnukom na festynie z malowaniem twarzy 😄 no bo serio, czytam to i myślę – ale gdzie tu w ogóle te punkty?! ten jeden mecz z rezerwami to niby dowód na upadek klubu? no coś ty, przecież to tak jakby mówić, że słońce nie świeci, bo akurat dziś deszcz padł! ale chyba najbardziej mnie dobija to, że nagle marketingowe gadżety i fanpage to mają być nasze zbawienie, a nie to, co dzieje się na boisku.
pamiętam jeszcze jak dzisiaj ten mecz z Wigrami w osiemdziesiątym ósmym – nie było żadnych insta-stories, żadnych sponsorowanych transparentów, tylko ławki kibiców aż się uginały od bijących serc, a na murawie walka była taka, że dosłownie ziemia drżała. teraz? teraz mamy dziesięć tysięcy lajków na postach, ale te same chłopaki co dopingują przez internet, potem wychodzą ze stadionu i mówią "no cóż, następnym razem". a wy się dziwicie, że młodzi nie widzą charakteru? no bo go nie ma! bo charakter to się buduje na boisku, a nie w photoshopie!
i te trzy punkty z rezerwami? no może by tak spojrzeć prawdzie w oczy: jakby ci chłopacy z rezerwowych mieli choćby połowę tej zielonej werwy, którą wy im fundujecie na forum, to by nas rozwalił nawet pierwszy zespół juniorów! ale nie – oni wyszli i po prostu zagrali normalnie, bez tych waszych śpiewów, bez waszych lajków, i wzięli punkty. to nie jest kwestia ambicji, to jest kwestia tego, że nasi główni zawodnicy są czasem bardziej zainteresowani sesją zdjęciową w nowej koszulce niż treningiem pod presją. a wy im jeszcze te zdjęcia lajkujecie, no to co mieliby zrobić? nagle zacząć biegać?
ja tam nie mówię, żebyśmy mieli zrezygnować z klimatu, bo fajnie się czuć jak się wchodzi na zielony stadion, ale nie można przecież uwierzyć, że te transparenty i maskotki zastąpią nam radość z wygranej! kiedy ostatnio byliśmy na meczu, który naprawdę cieszył serce? nie te pokojowe pogaduchy na ławce rezerwowych, tylko takie, gdzie naprawdę było widać, że chłopaki walczą o każdy metr? no właśnie – dawno!
no ale zobaczymy, może w końcu ktoś się ocknie i przypomni sobie, że kibic to nie tylko ten, kto ma fajną koszulkę i krzyczy przez megafon, ale ten, kto potrafi przyjść na stadion w deszczu, przycisnąć drużynę, i nie wyjść z krzykiem "no nic, następnym razem" tylko dlatego, że akurat dzisiaj nie wyszło. bo charakter to się robi nie na fejsie, tylko na murawie. i póki co, na murawie go u nas za mało.
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Ależ wy się naprawdę w tym nurkujcie po uszy, jakby chodziło o decyzję o mianowaniu papieża. 😅 Słuchajcie, to, że rezerwy wzięły u nas punkty, to akurat nie żadna katastrofa — tylko patrzcie, jaki miałem mecz z kolegami z drużyny stołecznej na boisku obok naszego kilka tygodni temu. Oni akurat grali z drużyną, która była pewna siebie jak mucha w szklance, a myśmy mieli naprzeciwko siebie ekipę, którą nikomu nawet nie chciało się kibicować poza ich własnymi rodzinami. I wiecie co? Oni wyszli z trybun prawie na sam koniec, bo ich zawodnicy biegali tak, jakby mieli nogi z waty, a przeciwnik nawet nie musiał się specjalnie wysilać — po prostu szedł do przodu jak scyzoryk.
Właśnie tak samo było u nas. Rezerwy miały dwóch chłopaków, którzy weszli na boisko i po prostu ruszyli, a nasi, no cóż... pewnie myśleli, że skoro jesteśmy Olsztyn, to wystarczy samo nazwisko. Ale charakteru nie zastąpi się niczym, nawet najpiękniejszym fanpage’em. I to jest ten konkret, którego brakuje — nie tyle kto wygrał, co jak się do tego doszło. Bo punkt to punkt, ale jak się go zdobywa, to już widać, kto jeszcze pamięta, po co się na ten zielony stadion przychodzi.
A co do tych gadżetów — fajnie, że mamy teraz klimat, ale niech nikt nie myśli, że jak ktoś ma koszulkę z napisem "Rodzina", to nagle staje się szermierzem charakteru. Charakter to się nosi w sercu, nie na nadruku. I póki co, za mało go widać między pierwszą a ostatnią minutą meczu.
Gdzie dowody?
Ejże, no ale z wami to goręcej niż na meczu drugiego stopnia w środku lata! Słuchajcie, ja tu w tym wszystkim widzę jeden konkretny problem, który niby wszyscy macie na oku, ale nikt nie mówi głośno, o co tak naprawdę chodzi – bo chyba wszyscy boicie się, że jak powiecie, to ktoś was zaraz nazwie „starym piernikiem” albo „pogrobowcem komunizmu kibicowskiego”, no ale dobra, ja sobie powiem prosto z mostu.
Bo widzicie, ja akurat w zeszłym tygodniu byłem na meczu juniorów, i tam się dowiedziałem czegoś, co mnie po prostu zaskoczyło. Stary, trochę zapomniany kibic z przedmieścia, ten, co jeszcze pamięta czasy, kiedy rezerwy grały tutaj tak, że przeciwnikom nogi się uginały, mówił mi wprost: „Słuchaj, Piotrek, ja rozumiem te wszystkie gadżety i klimat – fajnie, że młodzi mają się czym ekscytować, ale mnie martwi, że te wasze zielone transparenty wiszą teraz w szatni na równi z kontraktami sponsorów. Tam powinien wisieć charakter, a nie zdjęcie jakiegoś youtubera z koszulką.”
I wiecie co? On miał cholerną rację. Bo punkt to punkt, ale jeśli zdobywamy go bez tej iskierki, która kiedyś płonęła na trybunach, to zyskamy punkty, ale stracimy to, co naprawdę liczy się w klubie – duszę. A duszę się nie buduje przez lajki na fejsie, tylko przez to, że twoi chłopacy wychodzą z boiska z podrapanymi kolanami i mówią później: „Byliśmy słabsi dzisiaj, ale nie odpuściliśmy ani na sekundę”.
I jeszcze jedno – ja wam nie powiem, że marketing to zło, bo sam kupiłem dwie koszulki z nowej kolekcji, ale niech nikt nie myśli, że jak ktoś zrobi selfie w zielonym trykocie, to nagle jest prawdziwym Olsztyniakem. Prawdziwy Olsztyniak to ten, kto przychodzi na stadion nie po to, żeby zrobić zdjęcie do insta, tylko po to, żeby pomóc drużynie zagrzmieć tak, jak to kiedyś bywało. I póki co, za mało takich osób się pojawia – bo za dużo jest tych, którzy dopingują przez telefon, a nie przez własne gardło.
Ejże, aleście się dziś rozpisali jakby ten mecz z rezerwami to był finał mistrzostw świata! 🤡 Wszyscy macie swoje racje, ale ja wam powiem coś, co mnie osobiście odbiło od fotela – bo sam niedawno gadałem z jednym facetem, co przyszedł na trybuny po latach nieobecności i po meczu powiedział mi wprost: „Jasne, że te gadżety fajne, fajnie, że kibice się cieszą, ale kiedy patrzyłem na murawę, to miałem wrażenie, że nikt tam naprawdę nie walczy – no bo charakteru nie da się kupić, nawet za najlepsze pogramowanie fanpage’a”.
I wiecie co? On miał cholernie dużo racji, bo ostatnio sam widziałem, jak nasz nowy napastnik, co niby tyle kosztował, wpuścił sobie piłkę przed siebie w najprostszej sytuacji – i nie pomogły mu ani lajki, ani histeryczne krzyki z trybuny. Bo charakter to nie jest coś, co można zakupić przez Allegro w paczce „3 za 2”, tylko coś, co się albo ma, albo się go nie ma, i trzeba to budować latami na treningach, na boiskach, w każdym mijającym meczu.
A te trzy punkty z rezerwami? No co, mieliśmy pecha? Może. Ale niech nikt nie liczy na to, że same transparenty z napisem „Rodzina” spowodują, że drużyna będzie grała jak jeden człowiek. Ja tam wolę tę brudną prawdę niż kolejne zielone naklejki, które nic nie wnoszą poza wrażenie bycia „na topie”.
I jeszcze jedno – RafałLegii08, ty naprawdę uderzyłeś w sedno mówiąc, że kiedyś trenerowie i zawodnicy walczyli o każdy centymetr, a teraz? Teraz walczą o to, żeby ich zdjęcie nie wypadło ze streamów na fejsie. I to jest ta smutna prawda, którą wszyscy udajemy, że nie widzimy. 💸 Tak więc – mniej gadżetów, więcej charakteru na murawie, bo póki co, na trybunach mamy za dużo selfie, a na boisku za mało siły.
To loteria, nie piłka.
Ejże, ale się tu wszyscy rozpisali jakby Olsztyn miał jutro walczyć o tytuł mistrza świata, a nie grał w piątym szczeblu jakieś dwie godziny temu! 😂 Ja tam nie narzekam na gadżety — fajnie, że młodzież ma się czym ekscytować, i fajnie, że trybuny są pełne, ale kurde, nie możecie udawać, że przez samo noszenie zielonej koszulki to klub nagle stanie się potęgą!
Tamci faceci z RakowTrybuny mówią, że kiedyś to była wojna na murawie, a teraz tylko marketing i nic więcej? No dobra, ale powiedzcie mi szczerze — ilu z was naprawdę było kiedykolwiek w szatni tej drużyny, żeby zobaczyć, co tam się dzieje? Bo ja znam kilku chłopaków, którzy tam pracują, i powiem wam, że problemy są dużo głębsze niż trzy punkty w plecy z rezerwami. Tam się gra w szachy na poziomie, którego większość z was nawet nie ogarnia, bo siedzicie na trybunie i krzyczycie "walczcie!", a nie wiecie, że walczą oni nie tylko o punkty, ale o przetrwanie klubu w tym pierdolonym systemie, gdzie drugoligowiec dostaje więcej kasy niż nasz trzeci zespół!
I te tezy o "braku charakteru" 😭 serio? Charakter to nie jest to, że bijemy się na trybunach o najlepsze miejsce, tylko to, że zawodnicy przychodzą na treningi nawet jak mają 35 stopni w cieniu! A czy któryś z was widział kiedyś, żeby któryś z nich przychodził przed treningiem do klubu? Nie? Aha, no właśnie... A teraz proszę, mówcie mi jeszcze o charakterze!
I nie zaczynajcie mi tu o "zielonych transparentach" jako o sile klubu — siła klubu to jest to, że kiedy nasz team idzie na wyjazd, to kibice innych drużyn mówią "kurde, Olsztyn jadą" z respektem! A nie dlatego, że my mamy najładniejszy fanpage! Bo teraz naprawdę mamy najładniejsze zdjęcia na fejsie, ale co z tego, skoro nasi chłopacy grają jakby mieli nóż pod gardłem w meczu z piątą klasą?
No i te argumenty o "trzech punktach z rezerwami" — ależ wy się w tym nurkujecie po uszy! Mecz z rezerwami to nie koniec świata, to jeden mecz, jeden z wielu! A wy traktujecie go jakby to był finał Ligi Mistrzów! Kurde, jak się tak bardzo przejmujecie, to idźcie grać w tej drużynie, zamiast srać na forum! 😤
I na koniec — niech mnie szlag trafi, jak ktoś z was powie, że marketing to coś złego. Bo marketing to jest to, co ściąga ludzi na stadion, a nie jakieś stare, zapomniane hasła na ścianie! Tylko że marketing bez wyników to pusta otoczka — a nasze wyniki są takie, że nawet sędzia przychodzący na trybuny boi się powiedzieć, że jesteśmy Olsztyn! 🔥
Tak więc — nie narzekajcie tyle, lepiej idźcie dopingować swoich chłopaków na najbliższy mecz, bo jak będą czuli, że mają was za plecami, to może wreszcie zaczną walczyć jak ludzie! Bo póki co, na murawie walczą sami, a my tu na forum rozprawiamy o charakterze jakby to była filozofia! 💪🔴
Na trybunach od dzieciaka.
Akurat dzisiaj skończyłem rozmawiać z jednym dziadkiem na bazie, co jeszcze pamięta czasy, kiedy Olsztyn grał tak, że przeciwnicy mieli ochotę się przeżegnać na sam widok naszych butów, a ten facet powiedział mi coś, co mnie dziś nie daje spokoju.
Wyobraźcie sobie taką scenę: jest połowa kwietnia, akurat pada, ziemia na trybunach jest błotnista jak pole bitwy pod Grunwaldem, a do szatni wchodzą dwaj młodzi chłopacy, których nawet nie znacie z imienia – tylko tyle, że w weekend zagrają w pierwszym zespole. Jeden ma osiemnaście lat, drugi dwadzieścia jeden, obaj wyglądają, jakby mieli ochotę zapaść się pod ziemię, bo wiedzą, że jutro przeciwnik będzie ich miażdżył fizycznie i psychicznie. I wiecie, co oni robią na dziesięć minut przed gwizdkiem? Siedzą w kącie szatni i próbują się dopingować tekstami z waszych zielonych transparentów, które przeczytali na fejsie. „No, RODZINA idzie, charakter bije się w pierś, trzymamy się raz-dwa, zaraz wszystko będzie cacy!” – cytuję dosłownie, bo słyszałem przez drzwi.
A teraz powiedzcie mi szczerze: kiedy ostatnio którykolwiek z was siedział w szatni i próbował naprawdę zrozumieć, co te dzieciaki noszą w środku? Nie w sensie „jaki fajny mem wyślą później na Snapchat”, tylko w sensie „co one myślą o tym, że jutro będą walczyć o punkty przeciwko zespołowi, który nazywa się… no, rezerwy naszych sąsiadów”? Bo charakter to nie jest coś, co się wywiesza na stadionie albo co pisze się na koszulce. Charakter to jest ta chwila, kiedy chłopak odpiął swoją kurtkę na ławce rezerwowych, bo zrobiło się za gorąco od emocji, a ty – kibic, tata, brat albo po prostu ktoś, kto stał obok – mówisz mu prosto w twarz: „Słuchaj, wiem, że masz nerwy jak postronie, ale ty jesteś Olsztyn. I my wiemy, że nie dasz się załamać”.
I teraz te trzy punkty z rezerwami? Ano właśnie – to nie jest żaden koniec świata, to jeden z setek sygnałów, które mówią nam, że coś w tym klubie nie gra. Nie chodzi o marketing ani o brak lajków, tylko o to, że za mało z nas rozumie, że kibicowanie to nie jest zakup biletu i wrzucenie zdjęcia do story. Kibicowanie to jest stanie w deszczu i krzyczenie tak, żeby usłyszał cię cały stadion – ale nie dlatego, że ładnie śpiewasz, tylko dlatego, że twoi chłopacy wiedzą, że za ich plecami jest ktoś, kto nigdy nie odpuści.
I teraz pytanie do was wszystkich: ilu z was naprawdę stanęło kiedyś przed tymi dzieciakami i powiedziało im to samo co ten dziadek na bazie – nie gadżetami, nie memami, tylko zwyczajnie: „Jesteście Olsztyn, macie charakter, teraz pokażcie go na murawie”? Bo póki co, ja widzę na trybunach mnóstwo ludzi z telefonami, a za mało takich, co mają w sercu ten prawdziwy żar – ten sam, który palił trybuny, kiedy nie było jeszcze nikogo, kto by krzyczał „Hej, zróbcie selfie w mojej nowej koszulce!”.
Najpierw policz, potem się spieraj.