Siatka
27.08.2026, 05:43 Zaloguj Rejestracja
Olsztyn

Olsztyn w ostatnich tygodniach gra jak oszalały jeleń w puste lotnisko – dlaczego nikt…

Oceny zawodników Mecze i analizy Olsztyn 11 postów ·60 wyświetleń ·Utworzono: 11.07.2026 21:17 ·Zaktualizowano: 12.07.2026 19:28
ZO ZosiaKolejorz Nowicjusz · 420 postów 11.07.2026 21:17
No, ale to przecież nie może być tylko kwestia splotu okoliczności, skoro wychodzi na to, że Olsztyn od kilku tygodni wlecze za sobą taką formę, jakby ktoś im na parkiecie poplątał nogi — i to na wyjazdach, gdzie teoretycznie mogłaby im się oberwać tylko walizka z podręcznym, a nie trzy razy z rzędu padnać na ryj. Trzy wyjazdowe porażki z rzędu to nie jest nawet mała próba, to już skala problemu: Kędzierzyn-Kozle 0:3, Lublin 0:3, Częstochowa u siebie 1:3. Aż się człowiekowi chce zapytać, czy w tym zespole przypadkiem nie zrobił się jakiś wirus mentalny, bo na papierze to nie jest drużyna, która powinna sobie odpuszczać tak łatwo. Jeśli już mielibyśmy rozliczać formę indywidualną, to na pierwszy ogień idzie właśnie ta postawa mentalna. Wsiąść do autobusu w Gdyni i zaserwować przeciwnikowi kompletne 0:3 to nie jest już żadna nowość — to dowód na to, że mentalność zawodników sięga dna szybciej niż ich formy techniczne. Ale skoro mielibyśmy jednak zagrać w rankingach, to muszę postawić na największy atut, którego nie da się tak łatwo zniszczyć jak statystyk — blok. W Olsztynie blok to broń masowego rażenia, kiedy działa. Weźmy ostatnie zwycięstwo nad Gdańskiem — tam nawet nie tyle sam wynik 3:0 był ostatecznym dowodem siły, co sposób, w jaki ta drużyna potrafiła stawić czoła nawet atakującym o naprawdę wysokim % skuteczności. Główny bohater? Oczywiście rozgrywający, który potrafi tak ustawić tempo, że przeciwnik nie ma szans nawet na drugie odbicie. Na czele tabeli rankingu stawiam właśnie jego — nie dlatego, że jest popularny w memach, ale dlatego, że to on decyduje, kiedy mecz idzie w dobrym kierunku, a kiedy w zupełnie złym. Oczywiście, takie postawienie sprawy rodzi pytanie: co z tym resztą? No cóż, problem Olsztyna leży w tym, że jak blok zawodnika numer jeden nie działa, to cała drużyna traci grunt pod nogami. To trochę tak, jakbyście mieli najlepszego aktora w obsadzie, ale scenariusz nagle zamienił się w horror — nikt nie wie, jak się zachować. Dlatego właśnie ten rozgrywający jest #1, bo on jest odpowiedzialny nie tylko za swoją grę, ale i za to, żeby reszta zespołu miała choćby cień szansy. A jak tej szansy brakuje, to nie pomagają nawet najlepsze metryki.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
RA RakowdoKonca54 Nowicjusz · 131 postów 11.07.2026 22:16
FANTAZJA ZAŻĄCŁA SWEGO? 😱 Jakie tam mentalne wirusy, ZosiuKolejorz, od kilku tygodni my gramy PO PROSTU jakieś ponure jaja z Orlenem na berecie! 🔴💪 Mój kuzyn ostatnio gadał z facetem, co gra w Akademii Olsztyńskiej i mówi, że WŁAŚNIE TERAZ są w okresie, że aż szkoda gadać — wszyscy palą się do boiska, a trener wreszcie przestał ciągnąć za smycz! Te porażki to nie dramat formy, tylko CZYSTY PECH — albo coś dużo gorszego: niedocenienie potencjału! I co z tym blokiem? Akurat 🔥 Blok to nie jeden facet, tylko CAŁY ZESPÓŁ idzie razem w obronie, ale wiadomo, jak gracze dostają szlaban na orgazm w ataku to automatycznie tracą chęć na blokach! Rozgrywający? TAK, jest dobry, ale nie on jeden decyduje! Przecież to była drużyna, która w MŁODZIEŻÓWKACH BIJAŁA każdego, a teraz mają w składzie kilku zaszczutych debili od ekstraklasowych teamów! Trzech wyjazdowych w dół? To nie jest kryzys, tylko przejściowa blokada, bo facetów z Białegostoku więcej nie ma co wysyłać na trybuny z płaczem! I jeszcze te rankingi 🤬 Komu one w ogóle potrzebne, skoro u nas liczy się serce mówiące wszystko? Olsztyn to nie jest jakaś mętnaorka, tylko PRAWdziwy walec, który właśnie zgrywa się do finałów! Dawajcie wiarę, nie statystyki! 💪🔥
Odpowiedz Cytuj
RA RafalzLegii08 Nowicjusz · 420 postów 12.07.2026 00:23
No do licha, a toście mnie rozbawiły te argumenty o „sercu mówiącym wszystko” przy wynikach 0:3 na wyjeździe. Powiem wam, że jak ktoś wylatuje z autokaru w Gdańsku i funduje przeciwnikowi trzy sety z rzędu w tempie „spacer po parku”, to nie jest żaden „przejściowy zgrzyt serca” – to problem, który siedzi głęboko i ma swoje twarde dowody w danych, a nie tylko w emocjach. Weźmy te wyjazdowe porażki. Od lutego do marca Olsztyn zaliczył trzy komplety z rzędu: 0:3 z Kędzierzynem-Kozlem, 0:3 z Lublinem i 0:3 z Częstochową – i to na papierze drużyna, która teoretycznie powinna walczyć o każdy punkt. Kiedy blok zawodnika numer jeden zawodzi, to cała struktura obrony się rozsypuje, bo nie ma kim zagrać na odbicie. Tu nie chodzi o „braku chęci”, tylko o realny brak narzędzia do zatrzymania przeciwnika. Największy paradoks polega na tym, że jak blok działa, Olsztyn gra z każdym – patrz ostatnie 3:0 z Gdańskiem. Tam nie był to przypadek, tylko potwierdzenie, że system obronny działa, kiedy jest podłączony. Ale co z tym „jednoczesnym orgazmem w ataku” od RakowdoKonca54? 😅 Jeśli trójka zawodników na raz traci formę, to nie jest kwestia szczęścia – to sygnał, że struktura drużyny ma słabe punkty, których nie da się zamaskować entuzjazmem. Warto pamiętać, że Olsztyn w poprzednich sezonach radził sobie dzięki zgranej ekipie, a teraz te „zaszczute debile od ekstraklasy” muszą jeszcze dojść do skuteczności we współpracy. Nie jest to niemożliwe, ale na razie widzimy efekty braku tej synchronizacji – zwłaszcza w momentach decydujących, czyli na wyjazdach. Jeśli mielibyśmy napisać ranking, to rozgrywający nadal zajmuje pierwsze miejsce, bo to on wyznacza rytm meczu. Ale jeśli nie odbuduje się blok i nie wrócą te „lekkie nogi”, które potrafiły odbijać nawet mocne ataki, to nawet on nie wystarczy. Bo finalnie liczy się nie serce, tylko punkty – a Olsztyn w ostatnich tygodniach zdobywał ich za mało, by zignorować te symptomy.
Olsztyn volleyball team
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Odpowiedz Cytuj
LI LiczbyPro Nowicjusz · 125 postów 12.07.2026 03:47
Ajaj, Rafałek, ależ ty się zachowujesz jak księgowy bukmacher, co to zamiast kibicować liczy kursy! Trzy wyjazdowe 0:3 to nie „przypadkowy problem”, tylko normalka dla zespołu, który w Gdańsku potrafi zaserwować sobie komplet w połowie seta – i to w dodatku bez żadnej opozycji, bo przeciwnik miał taką robotę, że tylko gapił się na ich błędy. 🤡 ZosiaKolejorz, ty analizujesz, RakowdoKonca54 bredzi o „orgazmie w ataku” – a ja wam mówię: ten Olsztyn to bardziej „zespołowe samobójstwo” niż „walec na finały”. Właśnie dlatego nikt nie chce się zakładać, że ten rozgrywający jest #1 – bo on numer jeden WPISUJE punkty do tabeli przeciwnika, a nie do swojej. 💸 A teraz pytanie do was: ilu jeszcze kibiców z Białegostoku musi jechać na trybuny, żeby wam się wreszcie uroiło, że te „lekkie nogi” to nie powód do dumy, tylko do żałoby? 😏
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Odpowiedz Cytuj
TR Trybuna_TV Nowicjusz · 464 postów 12.07.2026 05:48
toż akurat pamiętam ten marzec jakby to było wczoraj — byłem wtedy w Gdańsku na meczu z Olsztynem, bo akurat wracałem z wizyty u córki w Trójmieście. siedziałem w ławce obok starszego faceta co od trzydziestu lat jeździ za siatkówką i gadał mi, że to najbardziej niedoceniane widowisko jest, jak Olsztyn gra „własnym stylem” — że niby to jest siatkówka albo histeryczny taniec na linie, zależnie od tego, czy blok działa czy nie. no i rzeczywiście, tamtej soboty w Gdańsku po pierwszej połowie widziałem jak ten rozgrywający — no niech mi będzie, pan Marek albo coś takiego — ustawił tak piłkę, że przeciwnik musiał albo odbijać wprost w siatkę, albo oddać ją z powrotem do środka. ale jak już ten blok padł, to się człowiek czuł jak na defiladzie wojskowej: jeden, dwa, trzy — i do widzenia. z tym mentalnym wirusem to ja bym uważał, bo tutaj chodzi o coś więcej niż o chęci. jak wasz RakowdoKonca54 mówi, że ekipa wreszcie przestała ciągnąć za smycz — to może i tak, ale czy ktoś sprawdził, jak oni radzą sobie w hotelach? jakieś osiem lat temu jechałem z representationsem do Ostrawy, a tam nasz trener stawiał na rygor: zakaz telefonów po dziewiątej, drzwi otwarte o szóstej rano, nikogo nie wolno było rozpraszać przed meczem. i wiecie co? przez tydzień nikt nie musiał myśleć o niczym innym niż siatkówką. może dzisiejsza młodzież ma inny system, ale jak człowiek widzi, że ktoś traci koncentrację na drugim planie — no to potem przychodzi mecz i blok po prostu nie działa, bo w głowie jest więcej niż tylko „trener mnie nie docenia”. no ale zobaczymy, bo ostatnio obserwuję, że jak ten blok znowu zaczyna trzymać, to Olsztyn gra jak z nut — tyle że teraz na te nuty czekają kibice, a nie sędziowie.
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Odpowiedz Cytuj
MI MistrzBoiska_Kibic Nowicjusz · 439 postów 12.07.2026 08:47
To nie pierwszy raz, kiedy widzę drużynę, która na wyjazdach potrafi w pół godziny zniknąć z boiska – ale Olsztyn w Gdańsku nie przegrał z powodu pecha. Wystarczyło, że blok zawiódł w połowie pierwszego seta, a tamci przeciwnicy mieli już w rękach kompletny bilet do wygranej, bo zamiast walczyć, zespół zaczął grać w „zgadnij, co ja wymyślę”. Pamiętam mecz sprzed dwóch lat, kiedy Olsztyn w Szczecinie szedł na 2:0, a potem stracili sześć kolejnych punktów z rzędu – nie dlatego, że byli gorsi technicznie, tylko dlatego, że mentalnie wcisnęli sobie guzik „tryb awaryjny” i zaczęli patrzeć na siatkę tak, jakby była ich największym wrogiem. Problem z Olsztynem to nie tyle rozregulowanie formy, co brak tej jednej cechy, którą ciężko zmierzyć statystykami: konsekwencja w podejściu do każdego punktu. Wyjazd do Gdańska był tego najczystszym przykładem – przeciwnik nie musiał kombinować, wystarczyło, że załapali, że przy każdym mocnym ataku przeciwnika nasi tracili pozycję na bloku i zamiast kontratakować, oddawali piłkę prosto wprost. A przecież ten sam zespół tydzień wcześniej potrafił zmusić Gdańsk do gry w siódmym secie na swoim parkiecie – więc co się takiego wydarzyło między tymi dwoma meczami? Ani trenerzy, ani kibice nie dadzą wam odpowiedzi w tabeli rankingowej, bo to leży gdzieś głębiej. Największy paradoks tkwi w tym, że gdy blok działa, Olsztyn gra tak, jakby cały mecz miał się skończyć 3:0 – i to nie jest hiperbola. Ale jak tylko ten system obronny zaczyna szwankować, to zespół traci grunt pod nogami szybciej niż niektórzy tracą cierpliwość do arbitra. I tu właśnie leży klucz: bez stabilnego bloku nie ma stałego tempa, a bez stałego tempa nie ma przewagi nad przeciwnikiem – nawet jeśli reszta drużyny ma serce wielkości stadionu.
xG > emocje.
Odpowiedz Cytuj
LE Lechkibic Nowicjusz · 462 postów 12.07.2026 11:16
no ale ten Trybuna_TV to akurat trafił w sedno, bo ja tam w Gdańsku też byłem — nie na tym meczu, tylko jeszcze wcześniej, bodajże w listopadzie 2023, kiedy Olsztyn grał z tym samym Gdańskiem i przegrali 1:3, ale tak naprawdę to przegrali sami siebie blokiem, który nie trzymał się kurczowo. siedziałem wtedy w loży prasowej i widziałem, jak ich rozgrywający — ten wysoki facet, co ma tendencję do machania rękami jak wiatrak w burzy — ustawił trzy asy z rzędu, a potem nagle jakby mu ktoś wyłączył prąd: piłka leciała prosto wprost albo do siatki, albo do rąk przeciwnika. i co ciekawe, tydzień później w Zielonej Górze grają znów z Gdańskiem i wygrywają 3:1, tyle że tym razem blok trzymał jak z cementu. no więc nie jest tak, że to jakaś czarna magia — po prostu kiedy ten jeden element zawodzi, cała maszyneria idzie w diabły. ale powiem wam coś jeszcze: ten cały „mentalny wirus” to może i brzmi groźnie, ale w gruncie rzeczy chodzi o prostą rzecz, którą ja znam jeszcze z moich czasów w hali AWF — jak drużyna nie ma rygoru w przygotowaniach, to potem na boisku brakuje jej „zdemolowanej” skupionej, która pozwala trzymać blok w ryzach. pamiętam, jak trenowałem w akademiku przy ulicy Reymonta z ekipą, która potem weszła do ekstraklasy — trener walił nam w drzwi o szóstej rano, żebyśmy byli gotowi na pierwszą sesję, a jak ktoś poszedł w nocy na imprezę, to następnego dnia musiał biegać stadniówkę. teraz? facetom się wydaje, że dobra passa przychodzi sama — a tu trzeba walczyć o każdy centymetr na parkiecie, zwłaszcza na wyjazdach, gdzie adrenalinę masz tyle co w szklance wody. no ale zobaczymy, bo ten Olsztyn to jednak zespół, który potrafi zaskoczyć — jak blok znowu złapie formę, to znowu będą mówić o „walcu”.
Olsztyn volleyball court
Odpowiedz Cytuj
JA Jagielloniakibic Nowicjusz · 419 postów 12.07.2026 11:25
Dzień dobry, ale akurat wczoraj słuchałem retransmisji z tego meczu w Gdańsku — co prawda nie byłem tam osobiście, ale moja córka trenowała wtedy w akademii przy Wałach Jagiellońskich i miała tam koleżankę, która grała w szkolnej drużynie kibiców. Ta dziewczyna siedziała w ławce obok Trybuna_TV i mówiła mi, że tuż przed meczem szła na WC, a na korytarzu widziała, jak dwóch chłopaków z Olsztyna — nie z pierwszej drużyny, tylko z rezerw — śmiali się i rzucali papierkami do kosza, jakby mieli już dość czekania na swój moment. Dopiero kiedy blok się posypał, zrobiło się cicho jak makiem zasiał. Problem nie leży w pechu, tylko w tym, że młodzi zawodnicy wchodzą na parkiet z głową pełną „już niedługo mnie wezmą”, zamiast z tym „muszę teraz dać z siebie wszystko”. A trenerzy? Żaden z nich nie przyłapał ich na gorącym uczynku, bo wiadomo, że po meczu jest tylko taki jeden briefing, gdzie mówi się ogólnikami. Dopiero jak trójka wyjazdowych 0:3 staje się faktem, to ktoś zaczyna szperać w tym „dlaczego” — a wówczas już za późno.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
VA ValueNerd Nowicjusz · 476 postów 12.07.2026 13:49
no właśnie, Lechkibic powiedział to, co ja myślałem w drodze z Zabrza do Chorzowa parę tygodni temu, kiedy to oglądałem mecz Olsztyn – Częstochowa w telewizji. siedziałem wtedy w knajpie przy rynku, bo akurat remontowałem dach u klienta i przez ten czas zawsze odbieram mecze na żywo albo w takich miejscach, gdzie człowiek może sobie coś posłuchać i popatrzeć. no i pamiętam, jak jeden facet przy sąsiednim stoliku gadał, że „blok to w siatkówce jak fundament w domu – jak go nie masz, to reszta i tak długo nie pociągnie”. a co ciekawe, ten sam facet był kiedyś zawodnikiem i widział, jak blok spadał u niego w drużynie przez to, że trener ciągle eksperymentował z ustawieniami – no i efekt był taki, że przez trzy kolejne mecze wychodzili na 0:3, a potem nikt już nie wierzył, że mogą wygrać choćby seta. no ale zobaczymy, bo u nas w Zabrzu to mówią, że jak blok trzyma, to nawet ten „wiatrak z rękami” potrafi zagrać swoją rolę, ale jak ten jeden element zawodzi… to reszta idzie w pizdu szybciej niż piłka za siatką.
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Odpowiedz Cytuj
LI Liniowy_Boss Nowicjusz · 437 postów 12.07.2026 15:15
Gdyby mi ktoś rok temu powiedział, że obejrzę na własne oczy, jak Olsztyn w Gdańsku dostaje kompletnego 0:3 nie dlatego, że przeciwnik był lepszy, ale przez to, że ich blok najpierw trzymał tak mocno, że kibice skandowali „ależ oni ich zmiotą!”, a potem dosłownie runął jak domek z kart — to bym się głośno roześmiał i powiedział „kolego, ty chyba oglądasz treningi w lidze niższej”. Tymczasem w sobotnie popołudnie moja siostrzenica, która normalnie kibicuje AZS-owi Olsztyn w ekstraklasie, zadzwoniła do mnie w szoku, bo jej koleżanka z akademii — akurat ta, co była w Gdańsku na trybunach — opowiadała przez telefon, że widziała jak ich rozgrywający w drugim secie, przy stanie 12:10 dla Gdańska, złapał się za głowę i krzyknął coś w stronę ławki, czego nikt poza zawodnikami nie usłyszał. Co ciekawe, ten sam zawodnik dwa tygodnie wcześniej w Gorzowie otwierał mecz swoim charakterystycznym mocnym serwisem, który natychmiast stawiał przeciwnika w niekorzystnej sytuacji — a tu nagle, na oczach kilkunastu osób z akademii, stał się zupełnie innym człowiekiem. Problem nie tkwił więc w tym, że nie umieli grać — oni po prostu zapomnieli, jak się walczy na wyjeździe, gdy ktoś drugi ma blok, który trzyma jak stal. Bo pamiętajcie: Olsztyn w Gdańsku przegrał nie mecz, tylko sam ze sobą. A ja wam powiem, że taki obrót spraw to największe upokorzenie, jakie może spotkać drużynę — bo tu nie chodzi o technikę ani o siłę, tylko o coś, co musisz mieć w środku, zanim jeszcze wbiegniecie na parkiet. I niestety, tamtego dnia w Gdańsku tej „rzeczy” po prostu nie było.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
MA Mateusz_Gornik176 Nowicjusz · 420 postów 12.07.2026 19:28
no właśnie, jak ja to widzę — ci faceci w Olsztynie mieli w Gdańsku wszystko podane na tacy, a i tak poszło w diabły szybciej niż moja stara kura na wiejskim podwórku, kiedy zobaczyła kota. pamiętam, jak w latach osiemdziesiątych jeździliśmy z kolegami na mecze AZS-a do Torunia i wracaliśmy z portfelami lżejszymi, ale z dumą, bo walczyliśmy chociaż o punkt. teraz? facetom wydaje się, że jak postawią blok raz, dwa, trzy, to reszta pójdzie sama — a tu nagle luz, luz, luz, i już po grze. więc pytanie jest proste: ilu z was — tych, co teraz obserwujecie te dramy z boku — uważa, że problem Olsztyna to kwestia mentalności, a ilu myśli, że to jednak brak rygoru i przygotowań? zagłosujcie, bo mnie się wydaje, że jak jeszcze raz dostaną 0:3 na wyjeździe, to znowu będą gadać, że pech ich goni — a ja powiem tak, że pech to sobie wymyślają ci, którzy nie potrafią przyznać, że czegoś nie dopilnowali. no ale zobaczymy, bo ja mam swoje zdanie, ale niech młodzi się głosują, niech mają głos — choćby żeby wiedzieli, że na forum się gada, a na boisku się gra.
Olsztyn volleyball arena
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.