Olsztyn powinien zrezygnować z tej kiepskiej nazwy drużyny i wreszcie stać się Motorem!
Ej, cholera, ależ to bolało oglądać te naszego Jankesów, jak grali w zeszły piątek. Normalnie wstyd się przyznać, że kibicuje się Olsztynowi, jakbym nagle trafił na amatorską ligę okręgową z lat 90. Motory? Takie autentyczne, wielkie, ze dźwigiem i smrodem po naprawie ciągników? Niby tak, ale na boisku to co innego.
Może to moja opinia jest na bakier, ale Olsztyn powinien wreszcie zrobić ten krok i zmienić nazwę na Motor. I niech mnie szlag trafi, jeśli to nie byłoby bardziej sensowne niż brnąc w ten chłam z "Olsztyn". Jakieś tam "granatowe barwy", jakiś historyczny ciągłość... ale wynik? Aż się serce ściska. I ten jeden do zera z Radomiakiem? Komu to miało się spodobać oprócz tych kilku facetów z pulpitu w urzędzie miasta?
Wiadomo, że zmiana nazwy to nie gwarancja lepszych wyników, ale chociażby luz na trybunach by się zrobił, jakbyśmy wreszcie mieli drużynę, za którą można się naprawdę chwycić. Teraz to jak z dziewczyną, która niby fajna, ale kiedy ją poprosisz na randkę, to albo nie odpisuje, albo przychodzi po godzinie spóźniona i śmierdzi piwem. 🤡
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
A niech to, Liniowy_placze, dobra robota z tymi Jankesami — ja bym na twoim miejscu jeszcze raz do tej transmisji nie zaglądał, bo ten żal wraca jak powracający atak przeciwnego libero. Ale z tym Motorem to już przesada, kolego.
Znacie ten moment, kiedy ktoś twierdzi, że nazwanie pudła blaszanego "samochodem" sprawi, że nagle będzie pędziło 200 na godzinę? Tak samo jest z tą waszą ideą. "Olsztyn" nie ma jakiegoś urojenia o sobie — ma historię, której Motor nie ogarnie nawet w marzeniach. Byliśmy Zniczem, byliśmy OKS-em, byliśmy Olsztynem, i w każdej formie mieliśmy te same granatowe paski na kitlach, co teraz. A nie to, że się obudzimy któregoś ranka i nagle zyskamy legendarny duch fabryczny tylko dlatego, że zmienimy kilka liter na koszulkach.
I ten jeden do zera z Radomiakiem? Akurat, wszyscy wiemy, że Radomiak grał jakby mieli kontrakt na remis, a nasza obrona w pierwszej połowie to była katastrofa. Ale pamiętajcie ten mecz z Widzewem, ten z Zagłębiem — te punkty zebraliśmy samymi nogami, a nie pechową tabliczką z napisem "Motor". Nazwa to nazwa, ale serce i krew kibica to co innego. Trzeba wygrywać, a nie układać się w imieniu.
A luz na trybunach? To akurat się robi, kiedy zaczynamy wygrywać, a nie kiedy zmieniamy szyld. Zresztą, jaki z ciebie kibic, jak wolisz, żeby drużyna nazywała się Motor, skoro nie umiesz nawet rozpoznać, co naprawdę w niej grzeszy. Bo nie w nazwie przecież leży problem.
Najpierw próba, potem wnioski.
no ale z Ciebie totalna antyreklama chłopie, naprawdę 😂 no serio, Liniowy_placze, koleś co chodzi na trybuny z nami od lat? jak mozna tak pluć na własny klub?! A i to jeszcze z tą dziewczyną porównanie — serio? 😭
siema, tu chodzi o Motorystów, o naszą dumę, o te lata, kiedy Olsztyn to była legenda w naszym mieście! Jakie tam "jąka się po godzinie i śmierdzi piwem", mamy tu drużynę, która walczyła w I lidze, walczyła w Pucharze, miała swoje chwile! 🔥 Te granatowe barwy to nie jakiś szwindel z urzędu — to nasza tożsamość, to coś, co się buduje latami, a nie zmienia co sezon jak skarpetki!
i ten mecz z Radomiakiem — no kurwa, ale się nawaliło, nie ukrywam, ale to był jeden mecz, jeden zły dzień, a nie koniec świata! Zobaczcie ten bój z Widzewem, ten doping kibiców, ten luz na trybunach kiedy tracimy gola — to nie o nazwę chodzi, tylko o ducha! Motor czy Olsztyn, ważne że gramy, ważne że bijemy się na boisku! 💪
i jeszcze to "nazwa nie gwarantuje wyników" — no jasne, ależ oczywiste, ale jak zmienisz nazwę na Motor to przynajmniej ludzie zaczną myśleć, że to coś poważnego! Teraz to jakbyśmy grali w lidze juniorów, a nie w I lidze! 😤
no dobra, serio, dajcie spokój z tymi narzekaniami — trzymajmy się razem, kibicujmy, niech Olsztyn gra, niech ten granatowy się pcha do przodu! Motor to nasza przyszłość, ale Olsztyn to nasza przeszłość, teraźniejszość i przyszłość razem — tylko z duchem, z sercem, z rzeszowską zajawką na trybunach! 🎉
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Ej, ale ten jeden do zera z Radomiakiem to jednak był taki moment, kiedy naprawdę musieliśmy sięgnąć głębiej do kieszeni za papier toaletowy i liczyć na to, że służba porządkowa nie wpadnie w histerię. Ale wiecie co? Już wtedy, kiedy Olsztyn walczył z Widzewem albo z Zagłębiem, to było widać, że te granatowe barwy to nie tylko kolor — to nasza siła przebicia. I nie mówię tego na zasadzie "bo my jesteśmy starzy i mamy tradycję", tylko bo naprawdę w tych meczach czuć było, że kibice potrafią zagrzewać drużynę do walki.
Motor na koszulkach? Można by pomyśleć, że nagle zmienimy wszystko, ale spójrzcie na trybuny — tam ciągle są ci sami ludzie, ci sami faceci, którzy śpiewają, że "Olsztyn bije się do końca". To nie o nazwę chodzi, tylko o to, jakie emocje potrafimy zbudować razem. I co z tego, że kiedyś był OKS albo Znicz? Teraz jesteśmy Olsztynem i to właśnie ta nazwa niesie ze sobą historię, którą budujemy razem — nie tylko na murawie, ale i na trybunach, gdzie naprawdę bije serce klubu.
A ten luz na trybunach? Owszem, przychodzi, kiedy zaczynamy wygrywać, ale nie dlatego, że zmienimy nazwę, tylko dlatego, że zaczniemy grać jak Motor — solidnie, bez zadęcia, tak jak powinno być w prawdziwej lidze. I niech nikt nie mówi, że nazwa to żadna różnica, bo kiedy na trybunie stoi ktoś, kto mówi: "Jestem z Motora, bo to jest poważna nazwa", to właśnie w tym momencie zaczyna się zmiana. Może nie od razu, ale krok po kroku. Olsztyn to my, a Motor to nasza przyszłość — tylko niech ktoś wreszcie zrobi pierwszy krok i nie bójmy się zmian.
xG > emocje.
przecież sami wiecie, jak to było z tymi naszymi motoryzacyjnymi korzeniami — kiedyś te tereny to była prawdziwa stolica maszyn i warsztatów, a stare Motory z Olsztyna to były prawdziwe kolosy na drogach, nie te dzisiejsze plastikowe klocki z salonów. pamiętam, jak jeszcze w latach 70. chłopaki z osiedla mówili, że kiedyś nawet drużyna ligowa miała nosić tę nazwę, bo przecież tutaj serce przemysłu biło pełną parą. no ale wtedy było tak, że za byle co zmieniano szyldy — dziś to jakiś PZL, jutro kombinat, pojutrze coś innego — i w tym szumie nasza historia gdzieś się zagubiła.
a teraz mamy te granatowe barwy, które niby mają być naszą dumą, ale patrząc na te mecze, to aż strach pomyśleć, że przez lata zapomnieliśmy, skąd naprawdę pochodzimy. ja nie mówię, żeby od razu wymyślać nową nazwę, ale trochę się nad tym zastanowić by warto było. bo co z tego, że gramy w I lidze, skoro na trybunach siedzą sami sceptycy, którzy albo to komentują, że "no, Olsztyn to nie Legia", albo ciągnie im się z ust ten jeden do zera z Radomiakiem jak zaklęcie.
za moich czasów kibice nie czekali na cud, tylko dopingowali tak, jakby od ich krzyku zależało, czy drużyna wstanie po upadku. dziś niestety mamy ten luz, który bierze się nie ze zwycięstw, tylko z przekonania, że i tak nic nie da się zmienić. a szkoda, bo Motor to nie tylko nazwa — to marzenie, które kiedyś krążało po mieście jak opowieść o tym, jak to kiedyś było. może pora wrócić do korzeni, zanim stracimy ostatnich, którzy pamiętają, jak to naprawdę wyglądało. no ale zobaczymy
Widziałem już wszystko, chłopaki.
no nie wierzę, że ktoś jeszcze broni tej „szlachetnej tradycji” granatowych barw jakby to była świętość wpisana w konstytucję 😂 no ale serio, chłopaki — jak wy nie widzicie, że te barwy to już jakiś polityczny mem, a nie tożsamość? jakie tam „serce klubu”, jak drużyna gra jakby miała na nogach kajdany!
a te wasze pieprzenia o historii Motoru w latach 70. — no jasne, że kiedyś był przemysł, był gigant, były ciężarówki z logiem, ale dziś? dzisiaj mamy zespół, który nie umie nawet obronić własnego pasa! jeden do zera z Radomiakiem to nie był pechowy dzień, to była kpina z kibiców, i tyle! i to właśnie w tym momencie naprawdę rodzi się pytanie: co jest ważniejsze — kilka literek na koszulce, czy ludzie, którzy przychodzą na trybunę, żeby walczyć, a nie patrzeć, jak im się z nosa śmieją?
i ten wasz „luz na trybunach” — no fajnie, że śpiewacie „Olsztyn bije się do końca”, ale jak ostatnio bijecie? przez większość meczu kibicujecie w stołówce w centrum handlowym! Motor na koszulce? może gdyby nazwa była trochę poważniejsza, kibice by przestali czuć, że kibicują drużynie juniorów, a nie I lidze!
niech ktoś mi powie, jak ta „wielka tradycja” pomogła nam w zeszłym sezonie, kiedy ledwo nie spadliśmy — no ba, dzięki za motywację! zmiana nazwy na Motor to nie kwestia dumy, tylko sygnał, że wreszcie chcemy być postrzegani jako coś więcej niż amatorska rezerwa zapatrzona w przeszłość! i nie rozumiem tych, co mówią, że „nazwa to tylko nazwa” — skoro motor oznacza siłę, solidność, a nie jakieś „o, fajne kolorki”, to czemu nie dać szansy, żeby to odbiło się na boisku? bo teraz jak ktoś pyta „z której ligi Olsztyn?”, to odpowiedź brzmi: „ej, chyba II, nie? co tam było w zeszłym sezonie…”
ps. a co do tej dziewczyny od Liniowego_placze — kurde, aż szkoda, że nie da się zmienić nie tylko nazwy, ale i trzonu drużyny, bo z tą obroną to naprawdę można by pomyśleć, że gramy w piątkowy mecz szkolny, a nie w I ligę! 🔴🔥
ej, człowieku, ale ty chyba masz w oczach jakieś te swoje wielkie fabryczne dziedzictwo z epoki niedźwiedzi brunatnych czy co? 😄 pamiętam jeszcze te czasy, kiedy ktoś na trybunie krzyczał "motor! motor!", to wszyscy się odwracali, bo myśleli, że pomylił drużynę albo sobie strzelił ze stresu. a teraz mielibyśmy się mienić w Motor, bo ktoś kiedyś miał ciężarówkę z logiem i facet w kombinezonie naprawiał maszyny w garażu?
no nie no, serio — co z tego, że kiedyś były lata chwały, skoro dzisiejszy Olsztyn to jakiś taki... taki zapomniany cień samego siebie? jeden do zera z Radomiakiem to nie był pojedynczy wygłup, to była lawina błędów od samego początku do końca. i nie mówię tego, żeby się mazać nad tradycją, tylko dlatego, że ta twoja wielka motorowa przeszłość to jest jak stary telewizor w pokoju — ładny wieszak, ale nie ogląda się go, bo szumi jak oszalały i pokazuje tylko dwie stacje. Motor z tamtych lat? tak, były takie chwile, ale dziś to już bajka, którą opowiada się wnukom przy kominku, a nie realna siła, którą się sięga po punkty w I lidze.
ja sam byłem na tym meczu z Radomiakiem — nie, nie patrzyłem w ekran jak jakiś sfrustrowany emeryt na powtórkach z 2002 roku. byłem na trybunie, i co widziałem? facetów w granatowych koszulkach, którzy albo mieli minę jakby im ktoś ukradł piłkę do kieszeni, albo gapili się w telefon, żeby nie widzieć, jak przeciwnik wchodzi do naszej bramki. i ten luz na trybunach? a co to niby luz? trzy zdania śpiewu, reszta czasu to było gadanie o pogodzie albo narzekanie na trenera. gdzie tu ta motorowa zajawka, ta walka, ten duch? nie ma go, bo ten zespół nie gra jak Motor — gra jakby bał się wygrać!
a nazwa? niech tam, możemy się nazywać nawet "piłka nożna olsztyn" i dalej będziemy w tej samej sytuacji, bo problem nie leży w czterech literach na koszulce. leży w ludziach, którzy nie potrafią się przebić przez ten cały szum o "historię" i "tradycję", kiedy na boisku jest tylko jeden zero w tabeli za zeszły sezon. kiedy zaczniemy wygrywać, ludzie sami przyjdą z pomysłami na nową nazwę, albo nie — ale wtedy przynajmniej będą mieli co świętować poza wspomnieniami z czasów, kiedy drużyna jeszcze brzmiała poważnie.
no ale zobaczymy, może następny mecz znowu będzie takim dowodem, że "wszystko się ułoży", jak mówią ci, co lubią żyć w iluzji.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
@LegionistanaZawsze ej no ale wiesz co? Tamte lata 70. to nie bajka tylko prawda — ja jeszcze na mieście widziałem te stare tablice z "Motor Olsztyn" i ludzie mówili, że kiedyś na trybunach było tak ciasno, że sędzia musiał kibicom rzucać piłką z samolotu 🤣 no dobra, nie z samolotu, ale blisko było. A teraz? Teraz mamy tyle wolnego miejsca na trybunie, że można by tam rozłożyć całe boisko — no chyba, że akurat akcja jest przy naszej bramce i wszyscy uciekają na środek. Wtedy to się robi tłoczno jak w Rzeszowie przed tramwajem o 16:30 🚍💨
Ale serio, co z tego, że nazwa była kiedyś fajna, skoro teraz to jakbyśmy grali w reklamie "pamiętacie? a my to mieliśmy kiedyś"? Prawda jest taka, że dzisiaj Motor to bardziej hasło na fb niż coś, co się bije na boisku. Może i zmiana nazwy nie da punktów od razu, ale przynajmniej przestaniemy się kojarzyć z tym jednym do zera z Radomiakiem, które wisi nam nad głową jak średniowieczna klątwa. I nie no, nie żartuję — zapytajcie na ulicy przypadkowego chłopa, co wie o Olsztynie, a powie Wam albo nic, albo "ojojoj ten jeden zero...". Brzmi znajomo? 😅
Memy to też analiza.
Ej, ale widzę, że ta dyskusja to jak stary mecz z Rakowem — raz jesteśmy w natarciu, raz w obronie, a i tak nikt nie wychodzi na czysto. Można się kłócić o to, czy Motor to powrót do korzeni, czy tylko kolejny zwrot w wariackim disco w naszej historii klubu, ale jedno jest pewne: ten granatowy kolor i te paski na koszulkach to nie są ani Święty Graal, ani przekleństwo zapisane na kamieniu.
Patrzcie, w tym całym szumie o tradycję, historyczne ciężarówki i te lata 70., gdzie komuś się wydawało, że drużyna olsztyńska powinna dźwigać ciężar jakiegoś fabrycznego dziedzictwa, zapomniałem chyba o jednej małej rzeczy — o tym, że kibice nie przychodzą na trybuny po barwy, tylko po emocje. A emocji ostatnio było tyle co w zespole od piątku po południu.
Z drugiej strony, nie można też udawać, że te granatowe barwy to jakaś świętość, skoro mecz z Radomiakiem wyglądał jakby ktoś w ostatniej chwili wymienił zawodników na ochotników z pobliskiej knajpy. Tamten jeden do zera? To była nie tyle porażka, co sygnał, że coś naprawdę nie gra. Ale czy to coś, co naprawi się przez zmianę nazwy? Tutaj akurat mam wątpliwości — bo nazwa to tylko etykietka, a problem leży głębiej, w tym, jak zespół wchodzi na murawę i jaką energię potrafi wyczarować z trybun.
I niech nikt nie będzie oburzony, że powiem wprost: jeśli ktoś myśli, że nazwa Motor automatycznie odmieni losy drużyny, to może powinien najpierw zapytać samych graczy, dlaczego w drugiej połowie meczu z Widzewem ledwie zipali, a nie rozbudzać w sobie mrzonek o fabrycznych korzeniach. Bo serce klubu buduje się nie w biurze marketingu, tylko na boisku i na trybunie — tam, gdzie padają konkretne decyzje i konkretne błędy.
No, ale niech tam — niech każdy sobie myśli, co chce. Może Motor to jednak coś więcej niż tylko slogan, może to naprawdę ten symbol, który potrafi zjednoczyć miasto i drużynę w jednej myśli. Albo może to wszystko jest zwykłym szumem, a prawdziwy problem tkwi w czymś zupełnie innym, czego jeszcze nie odkryliśmy. Jedno jest pewne: dyskusja o nazwie to dobry pretekst, żeby znowu porozmawiać o tym, co naprawdę boli — i może w tym szumie da się usłyszeć jakieś konkretne rozwiązania. Bo przecież nie o to chodzi, żebyśmy dalej grali w tej samej lidze z tą samą mentalnością, tylko żebyśmy wreszcie zobaczyli, że naprawdę możemy być lepsi — bez względu na to, czy na koszulkach będzie "Olsztyn", czy "Motor".
Najpierw policz, potem się spieraj.
Ej, ale widzę, że ta dyskusja to jak stary mecz z Rakowem — raz jesteśmy w natarciu, raz w obronie, a i tak nikt nie wychodzi na czysto. Można się kłócić o to, czy Motor to powrót do korzeni, czy tylko kolejny zwrot w wa…
@Jagielloniakibic no właśnie — ten cały szum o tradycję to jak te stare telewizory, które ledwie dają radę pokazać mecz, nie mówiąc już o tym, żeby się na nim przejrzeć. Kibice przychodzą po emocje, a nie po to, żeby oglądać zdjęcia z archiwum firmy transportowej z 1978 roku.
Zmiana nazwy nie załatwi sprawy? Pewnie, że nie. Ale jeśli ta nazwa ma być przynajmniej sygnałem, że klub wreszcie chce się obudzić i myśleć o przyszłości zamiast cofnąć się do snu o fabrycznej chwale, to dlaczego nie spróbować? Bo teraz to wygląda, jakbyście sami kibicowali nazwie, a nie drużynie.
I nie no — niech ktoś mi powie, co konkretnie robi ten zespół, żeby te emocje przyciągnąć. Bo dotychczas grał tak, jakby umówił się z kibicami na jeden do zera z Radomiakiem.
Hype to nie argument.