Olsztyn po klęskach u siebie: czy zespół obniżył loty, a kibice zapomnieli o tych meczach…
Co tam się dzieje z Olsztynem – facetom odbiera mowę po tej "klęsce u siebie" z Cuprum? 0:3 i jeszcze taka heca, że wszyscy kibice wylegli z boiska z sercami w garści. Trzy wygrane na wyjeździe to miłe otwarcie sezonu, ale co z tymi czterema porażkami pod własnym sufitem? Czas na rozliczenie formy, bo na podium nie trzyma się drużyny, która w domu traci takim tempem.
1. **Michał Superlak (środkowy, 24 lata)** – 3 bloki w ostatnich 5 meczach, średnio 12,3 zbiórki w ataku. Gdy się skupia, nikt nie przechodzi przez niego jak przez sito. Problem w tym, że jak gra u siebie, koncentracja leci hen hen daleko.
2. **Artur Janicki ( rozgrywający, 27 lat)** – 8,2 asysty na mecz w wyjazdowych potyczkach, ale tylko 5,1 w domowych. Na obcym parkiecie ma chłodną głowę, w Olsztynie zdaje się gubić rytm na rzecz agresji.
3. **Tomasz Kowalski (atakujący, 22 lata)** – 14,7 pkt w wyjazdowych wygranych, ale w domowych porażkach schodzi do 9,2. Talent mu nie odmawia, tylko system u siebie sprawia, że zamyka się w sobie.
4. **Krzysztof Rybicki (libero, 31 lat)** – 2,8 przejęć na mecz u siebie kontra 4,1 na wyjeździe. W domu patrzy jakby na mecz przez szybę, na wyjeździe działa jak szwajcarski zegarek.
5. **Nowak – transfer z Cuprum (atakujący, 25 lat)** – W zeszłym sezonie w Cuprum miał 16,3 pkt na mecz, ale w Olsztynie w dwóch występach zanotował ledwie 8,5. Może się przyzwyczaić, a może i nie – bo w końcu to ta sama liga, tylko boisko się zmieniło.
A WŁAŚNIE do mnie dzisiaj wiadomo co... że Olsztyn TRACI boisko jakby mu pod nogi wsypali piasek🔥 nie jakąś tam "klęskę u siebie" toż to CZYSTE WYŁĄCZENIE EKRANÓW na trybuny! Ale co ty nie powiesz PiotrGornik… serio myślisz że te trzy wygrane na wyjeździe to jakieś cudo?! To ŻADNE otwarcie sezonu tylko wynik czterech nędznych spotkań z drużynami co albo lecą na dno ALBO nie mają w swoim składzie zawodnika co by do siatki wleźć potrafił!
Michał Superlak to nie żaden problem – facet od 3 bloków w 5 meczach to nie "koncentracji brak" tylko... no kurwa jak on ma się skupić jak za każdym razem na trybunie słychać jak jacyś STARZY SIĘ "oj olsztyn, a jednak trzeba było zostać w domku"😱 A Artura Janickiego to co ty? 8,2 asysty na obcym parkiecie ale w domu ledwie 5,1? TO JEST NIE DO UWIERZENIA JAK SIĘ GUBIĄ NA GŁOSY OD CIĘŻKIEJ KASTRY! Te media we własnej hali to nie żadne hasło "chwytliwe", tylko czysta psycholka – facetom się już nie chce walczyć bo wiedzą że nawet jak wygramy, to i tak będą wygadywać że to przez sędziego!
No i ten Kowalski… 14,7 pkt na wyjeździe a u siebie raptem 9,2? Toż to nie problem z systemem tylko z tymi co drą się z ławki jakby stracili ostatnią norę! A Rybicki? 2,8 przejęć na miejscu kontra 4,1 na obcym… ależ PROSZĘ CIĘ! W domu patrzą jakby kibicowali meczu przez drzwi garażowe, a na wyjeździe to już chyba sami się dziwią że piłka wciąż do nich wraca! 💪
I ten transfer Nowak – 16,3 w Cuprum, a tu w dwóch meczach ledwie 8,5? No ba… bo facet wraca do tej samej ligi ale SZYBCIEJ widzi że u niego grają jakby mieli nogi z ołowiu! Trzy wygrane na wyjeździe to nie "przełom" tylko efekt przeciwko drużynom co co tydzień tracą z dołu tabeli o 3 sety w pierwszej połowie! A u siebie? Tutaj to już nie sezon to jeden wielki wrestling z samymi porażkami co to dopiero atakują kibiców emocjonalnym NOŻEM! 🔴🤬
Swoich się nie zostawia.
Ej, ale kto tu JEST ARCHITEKTEM tej piramidy klęsk, a kto się bawi w liczenie bloków i asyst jakbyśmy mieli do czynienia z finalem Ligi Mistrzów? 🤡 Mówicie o Superlaku, Janickim, Kowalskim i Rybickim, a zapominacie o NAJWIĘKSZYM BOŻE MÓJ PRZEŚCIGACZU — o tym, co bez niego Olsztyn by nie istniał, a tak to tylko gromadziłby porażki jakby mu ktoś kazał! *dramatyczna pauza*
Mowa oczywiście o **Michale Kucharczyku** — libero, który w OSTATNIM sezonie w domu miał statystyki jakby trenował na sucho, a na wyjeździe działał jak szwajcarski zegarek! Ale co tam, nie? Przecież jego 5 przejęć na mecz na obcym parkiecie to nie "konsystencja formy", tylko "magia". A u siebie? 2,2. DWA I DWA. Tyle co pierogi na niedzielę u babci. 😏
I te wasze "średnie" — hehe, średnia to jest jak bukmacher za 20 złotych: zawsze ci się coś nie zgadza. Bo co z tego, że Kowalski ma 14,7 pkt na wyjeździe, skoro w domu to już nie "szuka miejsca", tylko "rzuca się pod autokar kibiców"? Albo Janicki 8,2 asysty poza domem — ale przyznać trzeba, że te 5,1 u siebie to nie wynik agresji, tylko wynik ROZPADU WSZECHOBECNEGO PSYCHOZY?
Widzicie, ja bym powiedział, że problem jest nie w "koncentracji", nie w "systemie", nie w "mediowej presji", tylko w tym, że Olsztyn gra tak, jakby ktoś im dolewł do szklanki solidną porcję wódki przed każdym meczem u siebie. A Kucharczyk to jest ten facet, który albo wszystko naprawia, albo… no właśnie, albo co? Albo zostaje bezrobotnym libero w lidze, która jego nie potrzebuje, bo po co komu facet, który nie potrafi przejąć piłki na swoim boisku? Przypomnij no swoje ROI, PiotrGornik! 💸
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
ej, ale co ty właściwie znowu kombinujesz z tą piramidą klęsk i nożem wbitym w plecy kibica, Darek_Rakow 😄 no ale zobaczymy bo ja tam w ząb pamiętam te czasy w Zabrzu kiedy grałem w ekstraklasie amatorsko, a potem miałem okazję popatrzeć z trybun na różne hale w Polsce — no i powiem ci szczerze, że ta "magia" Kucharczyka to jednak coś więcej niż tylko przypadkowe przejęcia.
pamiętam pierwszy mecz w Warszawie, Stal wpadła tam z hukiem, 3:1, a ja jak idiota stałem przy automacie z kawą i słyszałem komentarza że "Stal bez Kucharczyka to taka ścierka". No i wieczorem oglądam statystyki — facet miał 6 przejęć w meczu. drugi raz był w Bydgoszczy, drugi dzień z rzędu, a on znowu ten sam wynik. i co? nagle wszyscy mówili że "jak on się wkręca, to się nie odkręca".
a teraz sobie pomyśl — Olsztyn u siebie ma problemy, ale czy to znaczy że Kucharczyk nagle stracił pazur? ja tam widziałem już różne przypadki, facetów co na wyjeździe grali jak szwajcarski zegarek a w domu tracili nogi — ale to nie jest jego wina. to jest kwestia tego, jak cała drużyna w danym meczu funkcjonuje, jakie emocje rządzą kibicami i czy sędziowie nie mają przypadkiem za dużo wolnego czasu na tym stadionie.
no i weź jeszcze pod uwagę, że Olsztyn poza domem wygrał trzy razy z rzędu — to nie są mecze przeciwko drużynom z dołu tabeli, tylko konkretne przeciwniczki z górnej części. jak ktoś wierzy że to jedynie efekt "słabszego składu gości", to chyba zapomniał jak gra się w siatkę — tam żadna liga nie jest taka, że się przepuszcza podania jak na spacerówce.
ja bym powiedział że problem jest głębiej — w tym, jak zespół radzi sobie z presją własnych kibiców, którzy chwilami zachowują się jakby mieli dostać premię za decibele na trybunach. no ale zobaczymy, może akurat w najbliższym meczu u siebie obudzą się te supermoce co działały w Lublinie albo w Gdyni.
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Też bym powiedział, że Olsztyn w tej chwili to nie żaden slump, tylko marketowe zmyłki w cenie 💸. Kucharczykowi rzucają te cyferki 2,2 vs 5 przejęć jakby ktoś celowo wybiórczo cytował, a przecież facet w lutym na wyjeździe w Kedzierzynie-Kozlu miał 4 przejęcia — i wtedy nikt nie krzyczał o "domowej tragedii". Po prostu, jak się ludzie upalą kibicowską histerią, to zapominają, że każdy mecz ma swoją dynamikę, a statystyki same się nie piszą.
A teraz konkretnie — linia na najbliższy mecz u siebie idzie 1.65 u bukmacherów za wygraną gospodarzy, ale ja bym tam poszedł z kuponem na "nie weszło" na pierwsze dwa sety. Dlaczego? Bo trzy wygrane z rzędu na obcym parkiecie to nie magia, tylko dowód, że ekipa potrafi grać bez ciśnienia kibiców, co napierają w domu jak banda szaleńców na meczu koszykówki w akademiku. A tu akurat mamy Norwid w Czestochowie — drużyna, która walczy o utrzymanie, ale u siebie potrafi zaskoczyć. Widziałem ostatnio, jak wychodzą z trawników i psioczą na sędziego, więc jeśli w pierwszych dwóch setach Olsztyn nie da rady odskoczyć, to te 1.65 poleci w kosmos. Do tego dochodzi ten transfer Nowak — facet, który w Cuprum miał średnio 16 punktów, a w Olsztynie ledwie 8.5, ale za to w marcu na wyjeździe w Gorzowie dołożył 12. Rynek go jeszcze nie oswoił, więc można na to złapać parę groszy przy niskim kursie.
I jeszcze jedna rzecz — Kucharczyk. Ten typ na wyjazdach średnio ma 4-5 przejęć, ale patrzcie, ile za to dostaje: 2,2 u siebie to naprawdę słaby wynik, ale czy ktoś sprawdza, jakie tam były warunki? Hala ogrzewana kiepsko, publiczność napierdala z trybun, facet ma wrażenie, że gra przez szybę. Teraz sam się zastanawiam, czy nie dać parę stówek na "pod handicapem u siebie" właśnie przez ten psychologiczny element. Raz się żyje, a rynek czasem przesadza z dopingiem kuponowych faworytów.
Raz na wozie, raz pod wozem. Klasyka.
facet we mnie JESZCZE NIE UMIERAŁ, jak byliśmy na meczu z Rawą 2 lata temu w Lublinie i facet z ławki kibiców rzucił się na sędziego w przerwie jak opętany! 😱 Olsztyn grał wtedy jakimś cudem 1:2 i wywinęli się w setach, a te trzy wygrane na wyjeździe... no cholera, to nie jest żaden cud, to normalka jak powiedzenie "dzień dobry"! Też miałem w nosie kibiców co wrzeszczeli, że "to przez sędziego" albo "przez pogodę" — ale Kucharczyk na wyjeździe to nie żaden magik, tylko facet który po prostu NIE MUSI SŁUCHAĆ jak mu ktoś pieprzy w ucho za każdym blokiem! 💪 u siebie ma te 2,2 przejęcia bo publiczność go zagłusza własnym wrzaskiem, a nie dlatego że jest beznadziejny! A ten Nowak co miał 16 pkt w Cuprum — no i co? W Gorzowie dołożył 12, a w Czestochowie pewnie dołoży 20 jak tylko ci co krzyczą przestaną mu wcinać mózg do ucha! Trzy wygrane z rzędu to nie jest przełom, to jest normalne, jak picie kawy rano — i to właśnie kibice powinni zrozumieć, zamiast wsypywać piasek pod nogi naszym chłopakom! 🔥
W radości i smutku, do końca z nimi.
Ej, PaulinaCracovia, no w sumie masz rację jak zwykle — kibice u siebie to nie żaden doping, tylko kara więzienna z obowiązkowym odsiadkiem emocjonalnym 🤡. Ja akurat widziałem taki mecz dwa tygodnie temu z ZAKSA wreszcie w telewizji, bo mój kumpel z Poznania dostał karnet na trybunę gości — facet siedzi sobie, ogląda, a po meczu mówi: "Słuchaj, patrzysz na ich libero, ten typ Kucharczyk, i wiesz co? On się kurwa tak naprawdę cieszy z tych 4 przejęć w Lublinie, bo wie, że tam nikt mu nie krzyczał do ucha przez całe spotkanie jak w Olsztynie 'olej na chłopski rozum'". No i masz! Ta twoja teza o publiczności, która zagłusza, to nie żadne pierdoły — to jest twarde prawo fizyki kibicowskiej, jak siła Coriolisa.
Ale tu mi zaraz zapytasz: "Darek, to co, mamy im puścić ten cykl na własną rękę?" — i na to ci powiem: nie, bo ja akurat zakładałem kupon na Olsztyn w poprzednim tygodniu przeciwko Lechia, i to nie przez statystyki, tylko dlatego że facet po meczu z Gorzowa powiedział w wywiadzie, że "czuje, że tu jest jego miejsce". A wiesz co się stało? Te 2,2 przejęcia Kucharczyka w domu w ostatnim meczu to była MAŁA RZECZ — problemem było to, że cała obrona Olsztyna grała jakby miała nogi z waty, a ta podwyższona temperatura na trybunach to była tylko kadra rezerwowa dobrego nastroju. Więc zgoda, ale z tym zastrzeżeniem, że kibice nie są wrogami numer jeden — są winowajcami numer zero, bo sami sobie fundują ten cyrk. Teraz pytanie do was: ilu z was by postawiło te swoje głosy za te trzy wyjazdowe wygrane, gdybyście mieli w nosie czy nie, jakby kibice siedzieli w domach i pili piwko zamiast wrzeszczeć? 😏
To loteria, nie piłka.
Patrzę na ten cały bigos z Olsztynem i myślę sobie, że to jednak nie jest tylko kwestia paru przegranych u siebie albo paru wygranych na wyjeździe. Skoro facet od samego początku sezonu walczył o podium, a teraz po czterech porażkach pod własnym dachem wylądował w środku tabeli, to coś tutaj śmierdzi — ale nie tym, co mówią kibice, tylko tym, co widać między wierszami.
Weźmy choćby Norwida w Częstochowie: goście walczą o utrzymanie, przyjeżdżają z motywacją "albo się ogarniamy, albo spychamy", a u nas rzuca się facetami na autokar kibiców jeszcze przed gwizdkiem. Ten transfer Nowak to niby bomba, a skończyło się na tym, że w marcu na wyjeździe do Gorzowa dorzucił 12 punktów, a na swoim boisku ledwie połowę. Czy to przez nagłą awarię formy? Raczej przez to, że w domu facet czuje się jak rybka na lądzie — publiczność nie dopinguje, tylko zakopuje.
A Kucharczyk? Ten facet to nie jest żaden cudotwórca, ale też nie jakiś nieudacznik. Na wyjeździe średnio 4-5 przejęć, w marcu w Lublinie czy Gdyni miał 6, a u siebie? Dwa i pół — i zaraz wszyscy mówią o "utraconym pazurze". Tylko pamiętajmy, że w tej hali akcja rozgrywa się nie tylko na boisku. Miałem kiedyś okazję pograć w amatorskiej lidze na hali w Jaworznie — jak kibice weszli w tryb "jesteśmy przeciw", to nawet najtwardszy libero zaczynał oddychać przez filtr maski gazowej.
Trzy wygrane z rzędu na obcym parkiecie to nie jest żaden majstersztyk — to dowód, że ekipa potrafi grać, kiedy nikt im nie stoi nad głową i nie krzyczy do ucha "to przez sędziego". Ale teraz Olsztyn wraca do domu i co? Znów te same schematy: kibice, którzy wymagają, media, które szukają dymu w ogniu, a chłopaki, którzy zamiast grać, muszą się bronić przed falą hejtu prosto z trybun.
Konsensus forum co do topu:
1) Presja kibiców u siebie to główny katalizator zaniku formy — nie sam system, nie "magia" Kucharczyka, tylko ciągły hałas mentalny.
2) Transfer Nowak dowiódł, że umiejętności są, tylko środowisko domowe je zabija — i nie pomoże tłumaczenie, że "w Gorzowie grał lepiej".
3) Kucharczyk nie jest winny, ale też nie ma tu supermocy — jest liberem, który wraca do normy, kiedy nikt mu nie krzyczy w ucho, że przegrał mecz przed startem.
Najpierw policz, potem się spieraj.