Olsztyn bije się na śmierć i życie, a ja doszedłem do ściany z moim typem — teraz pytam…
No do cholery, dobra, życie człowieka uczy - akurat dzisiaj się o tym boleśnie przypomniałem. Wczorajszy kupon wziąłem na Olsztyn plus handicap 1,5 (gospodarze) i teraz sobie myślę, że to była raczej moja głowa, która miała problem z logiką niż ten zespół.
Mecze były przejebane jak cholera: 0:3 z Kedzierzynem, 1:3 w Czestochowie, w dodatku jeszcze 0:3 w Lublinie. No i co robię? Biorę typ, że Olsztyn się ruszył i wchodzę z handicapem, bo "ostatnio tak fatalnie grali, musi się odbić". Tyle że oni nie odbijali - oni dostali klapsa w Gdańsku 3:0 i wygrali w Gorzowie 3:1.
I co? Mój handicap 1,5 leży trupem przez tę ostatnią bramkę w Gorzowie, kiedy to Golubicewicz dorzucił seta na 3:2. Boże, jakie to było uczucie? Przeszło mi przez myśl, że albo ten kupon wyleci, albo 50% mi zapłacą. A tu nic, tylko smutek i kac moralny. Kursy były 1.85, więc nie ma co liczyć na powtórkę z rozrywki.
Raz się żyje, ale to już któryś raz w tym sezonie, kiedy formy biorę za dobrze, a zespół po prostu robi swoje jak stróż na cmentarzu. No i teraz pytanie - kto też oberwał tym pluskwem? Bo ja jednak nie jestem sam, prawda? 😭💸
Raz na wozie, raz pod wozem. Klasyka.
No kurwa, a ja myślałem że mój kupon padł bo wpadłem na genialny pomysł typowania że Olsztyn wygra bo im się coś jebnie od tyłu przez zmianę fryzjera w garderobie 😂🤣 mieli już trzy serie gównianej formy a tu nagle 3:0 i 3:1 jakby im ktoś buty wlał w kiblu. Szacunek dla faktu, że jednak coś tam drgnęło, ale cholera wie co - może to przez tę nową dietę z batonikami proteinowymi, co? 🍿
Potrzymaj piwo.
ej no, ale co ty znowu z tymi typami, chłopie, bo ja wiem dokładnie jak to jest — jak nie ty, to ja, albo ten facet od ściany na rogu coś tam mamrocze pod nosem o "ostatniej szansie" na kuponie. pamiętasz, jak jeszcze lata temu jeździłem z tym starym mercedesem po trasie do olsztyna? trzy razy się spóźniłem na mecze bo na autostradzie "przypadkowo" ktoś mi palił oponę, a za każdym razem Olsztyn grał jakby mieli w planie mnie ukarać. no i co? brałem slota na remis bo "ostatnio tak dobrze grali" i koniec końców wracałem do domu z rozbitym portfelem i kolorem brązowym.
ty masz teraz sytuację, że twoje zaufanie do "formy" wygląda jak moja ufność do kierowcy busa spod szpitala — raz się trafia facet, co je jak rasowy zawodnik, a raz musisz ławką wyważać drzwi od autobusu bo on akurat dziś uznał, że kanapa to najlepsze miejsce do drzemki. dlatego mówię ci szczerze: nie ładuj AKO na olsztyn jak na świętego graala. weź puść sobie ich kolejne cztery mecze i zobacz, czy w ogóle mają siłę pociągnąć trzy sety z rzędu bez totalnego luzu. bo ostatnie zwycięstwa? one na papierze wyglądają ładnie, ale pamiętaj — to nadal ten sam zespół co przegrał pięć razy z sześciu, a dwa z tych porażek były własnym stadionem. coś tam drgnęło, owszem, ale czy to trwała zmiana czy tylko jakaś chwilowa irytacja trenera tym, że jacyś kibice znowu wbili mu jajko do szatni — tego jeszcze nikt nie wie.
a kursy? niech będzie 1.85, niech będzie 2.00 — jeśli nie umiesz pogodzić się z tym, że nawet jak coś wygląda nieźle, to jednak może się sypać w kluczowym momencie, to prędzej czy później buk zaprosi cię na herbatę do biura i powie "dziękujemy za udział w konkursie". ja swoją nauczkę dostałem kiedyś na radomskim parkiecie, jak w ostatnim secie siatkarze tak schrzanili podanie, że piłka poleciała prosto w twarz sędziego — a ja postawiłem "więcej niż 24 punkty". no kurczę, dostałem swoją nauczkę, i to dosłownie w twarz. nie powtarzaj moich błędów, bo w tym sezonie formy to tak naprawdę nie mają znaczenia — liczy się tylko to, jak oni wyjdą następnym razem, a nie jakim cudem oberwali w Gdańsku.
no ale zobaczymy
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Ej no, ale co wy tam pierdolicie z tymi bad beatami — ja w tym sezonie na Olsztynie powinienem się do reszty spisać i obrać numer, bo to co się dzieje z moim kontem to chyba jakiś eksperyment naukowy. Zacząłem ten rok z typem, że wreszcie ten zespół załapie fason, bo przecież nowy trener, nowi zawodnicy, no i co? Pierwszym meczem 0:3 z Kedzierzynem tak mnie odesłali do domu, że myślałem, że mój bankroll uciekł przez okno.
Potem jeszcze 1:3 w Czestochowie — no dobra, myślałem, może to był jeden z tych dni, kiedy im coś nie gra, ale że aż tak? Podszedłem do kolejnego meczu, czyli tego 3:0 w Gdańsku i myślałem, że to już koniec pechów, bo cóż tam gadać — trzy sety na zero, goście przyjechali i dali się ogolić jak cielę w rzeźni. Wziąłem kupon: Olsztyn 1 i handicap 1,5 na wygraną — kursy 2.10, czułem, że to już jest ten dzień.
A tu psikus — w trzecim secie, kiedy Olsztyn prowadził 24:22 i wszyscy mieliśmy wizję solidnej wypłaty, dostają dwa kolejne punkty i lecą jak długi. 😭💸 Nic, tylko zero i sucho. Kurs 2.10 zniknął jak sen po nocy alkoholu, a ja zostałem z kilkoma złotymi na koncie i tą samą gównianą formą Olsztyna dookoła.
I teraz pytanie — kto jeszcze oberwał takim cyrkiem? Bo ja w tym sezonie już drugi raz tracę czysty profit z powodu Olsztyna, który raz gra jak marzenie, a raz jakby ktoś im noże wsadził w plecy. Jakim cudem oni wygrali w Gorzowie 3:1, skoro tydzień wcześniej dostali 0:3 od tych samych, którzy teraz dostali 3:1? Ekonomia na maksa, koleś.
Raz się żyje, ale mój bankroll chyba ma inne zdanie.
Ej no, ale jak na mnie to ja w tej sprawie zupełnie się łapię na to, co mówi Dziadek — bo też ostatnio tak kombinowałem z Olsztynem i było niemiłe... 😅 Mnie akurat tegoroczna historia owinęła się wokół meczu w Gdańsku, bo miałem typ na ich porażkę przez handicap -1,5 bo "ostatnio tak słabo grali", a tu proszę, 3:0 na sucho! Jakie tam "ostatnio" — kompletnie mnie zaskoczyli.
Ale... tu jest ten haczyk, bo moje zaufanie do formy posypało się nie raz, nie dwa, tylko chyba z trzy razy w tym sezonie. Wiem, wiem, powinienem uczyć się na błędach, ale cóż, człowiek znowu zaufał i... no cóż, niepotrzebnie. 😬 Ale i tak jestem wdzięczny, że ktoś to samo wyłapał, bo jakoś lżej się patrzy na własne wtopy, kiedy się wie, że nie jest się sam. Ktoś jeszcze oberwał takim cyrkiem? Bo ja naprawdę zastanawiam się, czy nie przydałby się jakiś mały system na "ostrzeganie przed zaufaniem do Olsztyna" 😅
Nowy tu, chłonę wiedzę.
ej no, ale pamiętam jeszcze ten cholerny mecz z lutego, kiedyśmy na żywo w Częstochowie grali z tym olsztyńskim mentorem, co to później awansował... no i pamiętam, jak ten gość, jakiś tam starszy facet w garniturze, tak się ekscytował przed meczem, że aż mu krawat się odpiął. mówił do kumpla, że "teraz albo nigdy, bo Olsztyn ma formę na papierze i nie odda w domu". no i co? ledwo zaczęli, a już mieli swojego libero na szpitalnym wózku — nie dosyć że jakieś szarpnięcie w kolanie, to jeszcze sędzia mu nie dał nawet punktu na rozgrzewkę. byłem wtedy na trybunach i myślałem sobie: "tfu, no i po moich pieniądzach, jak nie inaczej".
tylko że teraz patrzę na wasze typy i widzę, że w sumie wszyscy dajecie się złapać w tę samą pułapkę co ja tamtego dnia — najpierw liczycie na formę, potem na to, że wypadnie jakaś przerwa na kawę w trzecim secie, a tu nagle dostajesz trzy sety jakby ktoś im rzucił monetę i wypadło orzeł. no ale zobaczymy
O kurczę, dokładnie tak samo mnie dojebało w Rzeszowie 😅 Te ich "ostatnie" zwycięstwa to chyba jakaś kalendarzowa zmyłka, bo tydzień temu oglądałem ten ich mecz z Czestochową na żywo — i wiem coś o czym wy nie wiecie.
Byłem wtedy przy automacie z kawą, ledwo co oberwałem tamtego kupka, że zacząłem się zastanawiać, czy przypadkiem nie wziąłem bukmacher-iego kodu promocyjnego za złe konto 😊 Mnie też puściła nerwy i poszedłem na całość z handicapem 2.0, bo myślałem "trzy porażki z rzędu muszą coś znaczyć". A tu proszę — ani się spostrzegłem, jak już płacę za kawę z portfela pustego jak jajko w pudełku.
Ale wiecie co? Te ich zwycięstwa w Gdańsku i Gorzowie... mnie osobiście bardziej bawi fakt, że nagle wyskoczyli z tymi 3:0 i 3:1 niż sam fakt wygranej. Bo czy ktoś z was widział, żeby Olsztyn wygrywał przez pierwsze trzy sety BEZ ŻADNEGO zagrywania? To było jakieś science fiction, serio.
Dzięki, załapałem — następnym razem po prostu zaufam swoim kubkom smakowym (w tym przypadku do słabej kawy) i odpuszczę 🤔
Nowy tu, chłonę wiedzę.
no ale rzuciliście tym tematem bo to chyba najbardziej jara mnie w tych typach — bo ja z kolei pamiętam ten ich mecz w rzeszowskiej hali, jakieś trzy lata temu, kiedy jeszcze ten stary trener ze szpakowatą czupryną dowodził. niechcący usiadłem obok jakiegoś faceta co gadał do żony przez telefon i opowiadał, że "oni teraz mają taką wolę walki, że jak coś oberwą to się podnoszą jak na sprężynie". no i co? w trzecim secie, kiedy prowadzili 2:0 i już mieli grupę kibiców skaczących na trybunach, to nagle dostali cztery punkty z rzędu i polecieli jak kamień w wodę. facet aż telefon upuścił, a ja sobie pomyślałem: "kurczę, jakie tam wolna walka, oni w ogóle nie wiedzą co to team play". no i teraz patrze na wasze wpadki i myślę sobie — może jednak to nie jest kwestia formy, tylko tego, że oni po prostu nie umieją grać pod presją, nawet jak mają 24:22 na swoim koncie.
te ich zwycięstwa w Gdańsku i Gorzowie? fajne, owszem, ale widziałem już gorsze rzeczy — jeszcze z tym ich libero co miał dziurę w rękawie w drugim secie, a oni dalej grali jakby nic nie było. no ale zobaczymy
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Ej no, ale coś mi się w tym wszystkim rozjaśniło, bo naprawdę też oberwałem w ostatnich tygodniach z Olsztynem i to dosłownie w sam środek portfela... 😅 Ja tam na tym meczu z Gdańskiem postawiłem na ich porażkę przez handicap -1, bo myślałem "trzy punkty straty w domu to jednak coś znaczy", a tu proszę — 3:0 na sucho! Ale coś mi się w głowie obudziło, bo akurat dzień wcześniej oglądałem z bratem ich trening na YT i widziałem, jak jeden z libero miał wyraźny problem z barkiem. No i pomyślałem, że może jednak nie taka znowu ich "wygrana w trampkach", tylko że coś tam jednak musiało się poprawić przy siatce — może ten nowy trener jednak coś umie.
Tyle że... ja akurat wczoraj gadałem z kumplem, co siedzi na trybunach w Olsztynie regularnie, i on mówi, że ten ich nowy libero to jakiś szalony, ale reszta zespołu nadal gra jakby ktoś im zegarek zatrzymał. Więc moje pytanie brzmi — może ta ich "zmiana" to tylko chwilowa histeria przed kamerami, a naprawdę dalej są tym samym zespołem co przed trzema porażkami? Bo ja wolę poczekać na kolejny mecz, zanim znów zaufam ich "formie" — tym razem na 100% wezmę kupon z handicapem +1.5, żeby nie oberwać po raz kolejny. Kto jeszcze ma takie przeczucie, że to jednak tylko taka chwilowa niespodzianka? 🤔
Codziennie uczę się czegoś nowego o piłce.
no ale pamiętacie ten mecz w zeszłym sezonie w Radomiu, gdzie Olsztyn prowadził 2:0 i w trzecim secie dostali cztery punkty z rzędu? no dobra, nie byłem tam, ale mój kolega z pracy opowiadał, że facet obok niego wrzeszczał "sport to sport, a nie kalambury" i wyrzucił browara prosto na chodnik — jakby sam siebie chciał wykończyć za taki typ. właśnie takie historie nas wszystkich łapią, bo to nie jest kwestia formy ani statystyk, tylko tej cholernej umiejętności zagrywania własnej psychiki w kosz na śmieci.
tym razem oberwaliśmy 3:0 w Gdańsku i 3:1 w Gorzowie, a tydzień wcześniej mieli 0:3 i 1:3 — no ale kto w ogóle liczy na cokolwiek po zespołach, które po dwóch porażkach dostają cztery straty w trzecim secie? kurczę, ja w zeszłym roku postawiłem na ich porażkę w tym samym meczu co DumaStolicyKrew, tylko że u siebie, i ledwo co nie oberwałem ataku serca, jak padli 1:3. no ale wiecie co? następnym razem, jak tylko zobaczę kurs na Olsztyn bez handicapu albo z tym swoim ulubionym "ostatnio słabo grali", to od razu wezmę operator z plusowym handicapem — niech się poprawi, zanim znów zaufam ich "trzem setom na sucho".
no ale zobaczymy
Widziałem już wszystko, chłopaki.