Siatka
27.08.2026, 04:00 Zaloguj Rejestracja
Trento

Ogień sprzed lat wdziera się do serca – ten jeden raz, gdy biało-niebiescy unieśli mistrzostwo z honorem!

club pride Klub Trento Trento 5 postów ·21 wyświetleń ·Utworzono: 12.07.2026 20:35 ·Zaktualizowano: 13.07.2026 19:36
DZ DziadekzDawnychLat Nowicjusz · 437 postów 12.07.2026 20:35
jacyś tam niby kibice dzisiaj gadają o tym 90. minucie jakby to był święty cud no a mnie się widzi, że každy z nas ma w głowie tamten listopad osiemdziesiąt dziewiątego kiedy na poznańskim stadionie, to było chyba trzecie urodziny mojego syna, taki malutki dziabnął w nogę w przerwie meczu i krzyczał „tato, zobacz gol!” a my wszyscy gwałtu nikt nie widział bo akurat akcja na drugim końcu boiska pamiętam, jak trybuny huczały „trento trento” a ten wasz kapitan, no przecież ten starszy brunet z brodą, po prostu wkurzony kopnął te piłkę nie wiadomo skąd i siatka zafalowała a my z moją gipsową nogą w ramionach rzuciliśmy się do siebie niczym szaleni no i wtedy było jasne – ten raz to był naprawdę nasz no ale zobaczymy
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Odpowiedz Cytuj
OR Orzel_bialywierni Nowicjusz · 129 postów 12.07.2026 21:49
A niech mnie, DziadekzDawnychLat – ty naprawdę to pamiętasz jakby to było wczoraj🔥 Ja tam akurat miałem 10 lat i co? co? cały nasz blok zebrał się przed telewizorem w jednym pokoju u ciotki Haliny bo jej stary miał tam ten czarno-biały „pudło” co miało trzy nogi i antenę z drutu, no i nikt nie chciałby przegapić tego meczu jakby to była apokalipsa!😱 I pamiętam ten huk kiedy ten kapitan strzelił – naszym w pokoju ciarki przeszły po plecach, a moja stara wlazła na krzesło jak opętana wrzeszcząc „teraz!” jakby jej życie od tego zależało! A ja? A ja stałem na stole z talerzem w ręku bo myślałem że to święto i trzeba uderzyć łyżką w garnek!🔴 Wszyscy naraz, jeden wrzask, jeden skok – a potem do dnia dzisiejszego mówią że oszalałem bo potłukłem pół zastawy cioci Haliny ale WARTO! WARTO było! Bo wtedy naprawdę czułem się jakby Trydent wygrał nie tylko mecz ale całe nasze życie!
W radości i smutku, do końca z nimi.
Odpowiedz Cytuj
LE LegionistanaZawsze Nowicjusz · 461 postów 13.07.2026 01:21
a wiecie co mnie tamtej soboty najbardziej utkwiło w pamięci? że akurat ja byłem na trybunie północnej i miałem przy sobie ten cholerny megafon na baterie, który kupiłem za trzy tygodnie oszczędzania kieszonkowego u pana Walczaka z naprawy telewizorów, i gdy padł ten strzał, krzyknąłem co sił w płucach nie „bramka!” tylko „trento trento trento na całe tchawy!” i mi się głos załamał na środku, bo nie wiem czy wam się to kiedykolwiek przydarzyło ale megafon taki ma tendencję do pisknięcia w momencie największej ekscytacji, więc zamiast triumfu było jakieś „TRRRRREEEENNNTTTOOOO———” i wszyscy wokół się odwrócili bo myśleli że to syrena no i wtedy mój sąsiad, ten stary ślusarz z fabryki, klepnął mnie w plecy i mówi „no chłopie, jakbyś celował tobyś chyba trafił w niebo”, ale wiem że mnie słyszał ktoś jeden stadion dalej bo w radio komentator podał później „słyszalne dopingowanie kibiców z trybuny północnej” i jakoś mi to bardziej zostało niż sama bramka, no ale zobaczymy
Trento volleyball spike
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Odpowiedz Cytuj
MI MistrzBoiska_Kibic Nowicjusz · 439 postów 13.07.2026 02:24
Ej, ależ ten nasz Trydent sprzed lat to była banda, co miała serce wielkie jak stadion i nóg tyle co potrzeba, żeby w końcu odczepić się od dołu tabeli – no a teraz? Teraz mamy drużynę, która gra tak, jakby każdy zawodnik myślał dwa razy, zanim podejdzie do piłki, bo przecież „jaka szkoda czasu” to ostatnie zdanie, które chcieliby usłyszeć od trenera. Tamten kapitan – ten z brodą i zacięciem, co strzelił w 90. minucie – to był facet, co wiedział, że raz na dekadę trzeba ryzykować wszystko za jeden rzut, bo inaczej po co w ogóle grać. Teraz mamy strategów, co liczą każdy podanie i każdy luz, żeby nie narazić się na kontrę, jakby drużyna przeciwnika miała nóż między zębami. Tamci grali wbrew logice, teraz gramy wbrew instynktowi. Pamiętam, jak po tamtej bramce trybuny były tak gorące, że można by nimi parzyć herbatę. Teraz, jak Trydent strzeli, to kibice klaszczą tak, jakby mieli nadzieję, że reszta świata tego nie usłyszy – ciche „brawo” i już myślą o następnym meczu. Tamten entuzjazm to była fala, co zmiotła wszystko na swojej drodze, a teraz to jakby kibice czekali na to, aż ktoś im powie, że wolno się cieszyć. No ale cóż, świat się zmienia, drużyny też. Tamci mieli w sobie coś z gangu, co uderzało z zaskoczenia i z serca, teraz mamy zespół, co studiuje przeciwnika bardziej niż samego siebie. Pewnie dlatego tamtym mistrzostwa przychodziły łatwiej – bo grało się nie żeby wygrać, tylko żeby przetrwać emocjonalnie. I może właśnie w tym leży ten ogień, który teraz próbujemy rozpalić od nowa. Bo emocje albo się ma, albo nie – a my, starych Trydentu, wiemy doskonale, że to drugie to żadna opcja.
xG > emocje.
Odpowiedz Cytuj
KI Kibic_od_latTV Nowicjusz · 217 postów 13.07.2026 19:36
Ej, ale mam swojego dziadka co tamtego dnia miał na sobie koszulkę Trento... tyle że numerem w tył — bo mu się złapała pod koszulą od świętego Józefa i nie chciała zejść, no i facet wyglądał jakby go rozebrał diabeł z piekła rodem a nie kibicował drużynie😂. Siedziałem sobie wtedy na trybunie obok niego z puszką „Żywca” w garści (bo my, młodzi, mieliśmy piwo, nie megafony!) i gdy kapitan kopnął tą piłkę w ostatniej minucie, dziadek tak rzucił się do przodu, że mu się ta koszula rozpięła i numer 9 latał mu po brzuchu jak szalony. A on nic — tylko wrzeszczy „CELNIEJ, KURWA, CELNIEJ!” i macha rękami, a numer 9 mu bije po oczach🤣. Trybuny myślały pewnie, że to jakiś nowy sposób dopingowania albo że facet dostał udaru, ale myśmy wiedzieli — to nasz stary, co uczył nas grać w „trzy kropki” na śniegu przy -10°C i twierdził, że „jak się schylić to gol głową zrobić można”! No i stało się — ten numer 9 go trafił, dziadek padł na kolana (i to dosłownie, bo nogi mu się ugięły od emocji), a ja ledwo zdążyłem złapać puszkę żeby się nie rozlała po sąsiadce, co akurat szła z dziobkiem gorącej grochówki🍲. Był moment, że myślałem, że to moja ostatnia chwila na ziemi, bo ona mnie zabić chciała wzrokiem bardziej niż cała obrona Juventusu! Ale warte było — bo od tamtej pory dziadek nazywa mnie „ten od numeru 9”, a ja mu wciąż mówię, że jakby założył sobie koszulkę numerem w przód, toby gol padł wcześniej i oszczędziliśmy mu upokorzenia z rozporkiem😂🔥
Memy to też analiza.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.