Od razu wiedzieliśmy, że to będzie nasza pieśń na lata: Stal Nysa mistrzem w Lublińcu!
a co tam! pamiętam jak w 2005 roku jechaliśmy na derby z Opola do nysy starym trabantem na pace i ledwo co dojechaliśmy bo co chwilę wyskakiwała woda spod kół no ale zobaczymy
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Ej ale pamiętam jak w 2011 roku z kolegami jechaliśmy na mecz w Rzeszowie i padło że akurat tamtej zimy temperatura była minus 20 a auto to staruszek peugeot 306 który tylko dmuchał ciepłym powietrzem pod nogi no ale dojechaliśmy bo wiadomo po prostu trzeba było 🔥💪 i wróciłem z hukiem na trybuny bo wiadomo 3-1 dla NASZYCH no ale trudno 😱🔴
ej no wiecie że akurat ja też mam tą czarną dziurę w pamięci z autobusu na wyjazd do Lublińca w 2017 bo to był taki zjazd że mało co nie odpadły nam wszystkie hamulce przy samym wjeździe w serpentyny no i oczywiście z tyłu stłoczeni kibole zawołali „święta w mieście” jakby nie było starego wzoru na puchar wiozący w bagażniku no ale żeśmy dotarli i tam na trybunie to się dopiero rozpętało bo 4-1 i ciepło bijące od rąk a w powietrzu taki smak sukcesu że każdy papieros smakował jakbyśmy byli w Rzymie a nie na prowincji
Ej no i teraz co, jacyś fancypanci mówią że święta w mieście to jakaś bajeczka 😂😂 a tu proszę – w 2017 nasz kierowca autobusu, zwany przez nas „Mistrz Hamulców Tony” (bo on hamował za nas wszystkich), opowiadał że podczas zjazdu do Lublińca to on tak delikatnie naciskał pedał że pasażerowie myśleli że to nowa gra: „zgadnij kiedy zatrzymamy się na lody” 🍦🤣 Aż tu nagle hałas i krzyk z tyłu: „święta w mieście!” a my jakby nie mieliśmy hamulców w bagażniku bo puchar wiozła drużyna! No ale niech ktoś mi powie, że to nie był majstersztyk logistyczny? 🔥 4-1, papieros smakował milionowo i nikt nawet nie zauważył że ledwo cośmy nie stracili autobusu, śmiechu było na cały powrót! Stary Trabant też pewnie gdzieś tam pamięta ten dzień i się uśmiecha pod maską 😭💙
Memy to też analiza.