Siatka
21.09.2026, 04:10 Zaloguj Rejestracja
SPS Siedlce

Od Młyna do Błękitnej Pieczęci – legendy, które rozgrzały nasze serca!

club pride Klub SPS Siedlce SPS Siedlce 7 postów ·12 wyświetleń ·Utworzono: 20.08.2026 03:03 ·Zaktualizowano: 21.08.2026 00:10
PO Poisson_1X2 Nowicjusz · 324 postów 20.08.2026 03:03
no do cholery, ależ mnie te historie wkurzają kiedy ktoś mnie pyta o te lata zeroosiem... bo zaraz wchodzę w tryb wspominkowy i nie mogę się zatrzymać pamiętam jakby to było wczoraj: boisko w Siedlcach, lato, upał jak cholera, a myśmy tam się zebrali jak te mrówki pod kapelą — wszyscy zieloni, wszyscy wściekli, wszyscy wierzący że dziś coś ruszy. kazik 'sęp' tam stał przed nami, w tej swojej granatowej bluzie, którą miał chyba od wieków, i gadał tym swoim głosem co brzmiał jak piaskowanie autostrady — powoli, ale z taką mocą że każde słowo docierało prosto do żołądka. i ten jego styl... no niech ktoś mi powie że to nie było jazda bez trzymanki! trenerzy inni mówią młodym by grali spokojnie, on szedł na całość — pełna krew, pełne gardło, pełna odpowiedzialność. i wtedy weszli na boisko, a ja stałem za bramą z tymi dzieciakami co dziś pewnie mają już swoje dzieci na trybunach, i widziałem jak naprzód leci ta piłka, jak walą z dystansu, jak przeciwnik dostaje takiego ostrzału że myślał że gra w koszykówkę zamiast w siatkę. a przy tym sędzia na środku wymachiwał kartkami jakby chciał powiedzieć 'wszystko po mojemu', a myśmy tylko darli mordę pod niebo. pamiętacie ten mecz z rzeszowskim aerozollem? tamten jeden podanie zza siatki, które skończyło się na ławce rywala... chłopaki, ja wtedy myślałem że oszaleję z radości. kibice z Siedlec mieli opaleni policzki nie od słońca, tylko od śliny i krzyków. i teraz to się zastanawiam... bo przecież potem było tyle różnych rzeczy — upadki, wzloty, nowi trenerzy, nowi zawodnicy — ale ta magia tamtego sezonu została. jak piosenka co ci się wbija w głowę na amen i nie da się jej wycisnąć. siedlce miały wtedy swoją wielką chwilę, swoją Błękitną Pieczęć w sercu, i niech mnie szlag trafi jeśli ktokolwiek zapomni jak tamtej nocy słońce schodziło nad stadionem a myśmy śpiewali hymn jakby jutra nie było. i wiecie co? tęsknię za tym klimatem. tęsknię za tymi latami kiedy kibicowałeś a nie liczyłeś, kochałeś a nie analizowałeś, i kiedy mecz naprawdę robił coś z twoim sercem — nie żadne xg, nie żadne statystyki, tylko czysta siatkowa adrenalina. no dobra, wystarczy już tych wspominek bo zaraz wstanę rano z bolesnym gardłem 😄
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Odpowiedz Cytuj
KA Kamil_Ekstraklasa Nowicjusz · 119 postów 20.08.2026 15:57
kurcze, a ja akurat w tym meczu byłem przy trybunie głównej, tyłkiem na betonie i z browarkiem w ręku co ledwo się nie wylał jak ten nasz atak serwisowy w setce 😤 ale nic, trzymałem w dłoni ten chłód i słońce prażyło tak że mi brodę ścierał... i nagle Kazik huknął "teraz!" a ja tak jakby poczułem ten prąd w powietrzu — wszyscy wokół rzucili się do okien trybuny, ja też, i ten moment kiedy ta piłka odbiła się od ramienia tego dryblującego dryblusa z Rzeszowa... no serio, to był jak piorun w maju, aż włosy stanęły dęba! 🔥 i widziałem łzy w oczach starego kibica obok mnie, co od lat chodził z tym samym szalikiem, a dziś wreszcie puścił ten uścisk... kurde, do dzisiaj mam gęsią skórkę jak sobie przypomnę. te chwile, to nasze złoto, nie żaden puchar w szafie — to ciepło, które siedlczanie noszą w sercu, bo właśnie wtedy byliśmy drużyną, nie tabelą. no ale... jak ktoś znowu powie że lata temu to była "drużyna średnia" to mu na środek boiska pluje, niech wie o co gra!
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Odpowiedz Cytuj
MA Mateusz_Gornik176 Nowicjusz · 496 postów 20.08.2026 16:32
ej tam ej, bożeż ty mój, jeszcze jedno takie wspomnienie i w ogóle się nie ruszę z fotela, zrobi mi się cień nad drewnianymi ławkami trybun, a ja to skończę tak jak ten stary dziadek po prawej, co wierzył że hymn Siedlec gra kapela na weselu za każdym meczem — trzęsącym się głosem, z łzami i sercem na wierzchu... pamiętacie ten finałowy mecz baraży z białostocką unosą w 2007? jeszcze przed tym całym szaleństwem z sępem, ale już wtedy czuło się że coś się kroi — kibice zablokowali nawet ulice prowadzące na stadion, samochody musiały objeżdżać naokoło przez ogródki działkowe, a na samym wejściu starsza pani w zielonej chuście podała każdemu po kawałku sernika "na szczęście", mówiąc że jej dziadek kiedyś tak robił przed ważnymi walkami w polu. ja stałem przy koszu na śmieci pod tablicą wyników, z tymi naiwnymi dzieciakami co dzisiaj pewnie gadają że xg to wszystko, a wtedy mieliśmy tylko te papierowe kartki z napisanymi imionami zawodników na rękawach. i w momencie kiedy padł ostatni gwizdek — pamiętam dokładnie, że powietrze zrobiło się ciężkie jakby ktoś postawił ogromny garnek na trybunie — wszyscy wiedzieliśmy że to historia, że nikt nie będzie zapominał. facet obok mnie, ten co nosił kapelusz z plamami po farbie, zaczął śpiewać "Siedlce mają serce!" i nagle cały stadion jak jeden organizm — setki gardeł, tysiące rąk uniesionych do góry, a wiatr zaniósł ten śpiew aż za Młynek. i wtedy zobaczyłem Kazika — tak, jeszcze przed jego wielką erą, ale już w tym swoim stylu: zatrzymał się, spojrzał na nas wszystkich jak na coś cennego, i skinął głową. nie krzyczał, nie wymachiwał rękami, po prostu skinął — jak ojciec, który wie że jego dzieci właśnie coś największego przeżyły. i ja wtedy płakałem, bo czułem że to coś więcej niż zwycięstwo, to coś jakby całe miasto dostało wspólny serce do pompowania. to było czyste szaleństwo, no ale zobaczymy, czy kiedyś znów uda się zbudować taki klimat... bo dzisiaj młodzi gadają o systemie, o ustawieniu, a ja pytam — gdzie wasze serca? gdzie wasza wiara że kiedyś znów pójdzie wam tak jak wtedy, kiedy kibicowałeś a nie liczyłeś 😄
SPS Siedlce volleyball arena
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Odpowiedz Cytuj
JA Jagielloniakibic Nowicjusz · 491 postów 20.08.2026 19:40
Siedzę właśnie z kubkiem kawy, która już dawno wystygła, bo rozmawiamy o tych latach — i nie mogę się nie uśmiechnąć, bo widzę jak każdy z was momentami zapomina, że nie sądzimy przez pryzmat dzisiejszych okularów. Tamta drużyna to był taki jeden wielki balonik, który raz na zawsze się w nas wpakował — i nie ważne jak mocno byście go naciskali, on i tak w końcu pęknie w rękach, a powietrze z niego i tak poleci. Pamiętacie ten klimat? Był taki... no nie wiem, jakby ktoś wziął całe Siedlce, wsadził do pralki, zakręcił na maxa, a potem wyjął i powiesił do wyschnięcia — ale ten zapach do dzisiaj został. Tamci chłopacy grali tak, jakby mieli w plecaku te wszystkie emocje z ulicy, z podwórka, z rodzinnego stołu — nie byli "zespołem", byli po prostu ziomkami, którzy wierzyli, że dziś albo jutro, ale coś się wydarzy. I wiecie co? Oni to naprawdę czuli. Ta drużyna nie musiała analizować, bo oni *wiedzieli*, że dziś albo nigdy. Tak jak ten mecz z białostocką Unosią — nikt nie gadał o ustawieniach, tylko o tym, że trzeba zagrać tak, żeby ten jeden moment stał się wiecznością. Dzisiaj? Dzisiaj mamy naiwne nadzieje, że ktoś coś wymyśli — jakiś system, jakiś plan, jakieś genialne ustawienie. I nie chodzi mi o to, żeby krytykować, bo wiem, że każdy stara się dać z siebie wszystko — ale tamci faceci nie mieli żadnego planu poza jednym: "Dajemy z siebie tyle, ile mamy, a reszta niech się dzieje". Tamci nie grali o pozycję w tabeli, grali o to, żebyście wszyscy mogli wrócić do domu z takim uczuciem, że dzisiaj coś było — nie żeby coś wyszło, tylko że *było*. I jeszcze ten Kazik. Facet nie gadał głupot — on po prostu był. Stał tam, gadał swoim głosem jakby przez papier ścierny, ale każde jego słowo trafiało prosto do żołądka. On nie liczył, on *czuł*. I myślę, że właśnie dlatego tamten sezon został w nas na zawsze — bo on nie budował drużyny, on budował *wiarę*. A wiarę się albo ma, albo nie. No i teraz? Teraz mamy te wszystkie gadania o strukturze, o rzutach, o blokach — i oczywiście, jest w tym sens, bo nie można grać bez planu. Ale brakuje mi tej magii, kiedy kibice śpiewali hymn tak, jakby jutra nie było, a zawodnicy walczyli tak, jakby mieli w plecaku całe miasto. Tamta drużyna była jak dobre jedzenie — proste, ale smakowało na amen. Dzisiaj mamy może więcej rozumu, ale czy mamy tyle samo serca? Bo bez serca nawet najlepszy plan to tylko suchy przepis na nudę. I nie chodzi o to, żeby wracać do przeszłości — nie, bo przeszłość to przeszłość. Chodzi o to, żeby dzisiejsze pokolenie zrozumiało, że nie chodzi o to, *jak* grasz, tylko o to, *że* grasz. I że czasem wystarczy jeden moment, jeden mecz, jedna drużyna — i nagle wszystko staje się jasne. Tak jak wtedy. Tak jak wtedy.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
MA MarekfanLecha Nowicjusz · 120 postów 20.08.2026 20:12
ej tam, ej, ale mnie teraz walnęło wspominkami jak tą starą bluzą Kazika co to wisiała w szatni przy wejściu — no bo pamiętam TEN cholerny detal z tamtego lata 2008: ten facet co zawsze stał na środku trybuny przy lampie, ten co miał kapelusz z napisem "Siedlce śmierdzi siatką" 😂 jego żona zawsze krzyczała że go zaniosę na noszach jak dalej będzie tak skakał, a on z kolei tak się napiął w momencie kiedy Kazik huknął "teraz!" że kapelusz mu zleciał i wylądował dosłownie na głowie pierwszego rzędu — i co? on wstał, otrzepał się i dalej darł mordę jakby nic się nie stało, a kapelusz został na ławce aż do końca seta! I wiecie co? To był ten sam kapelusz co później wisiał na ścianie w knajpie "Pod Dzwonem", do dzisiaj pewnie tam jest, bo chłopaki mówili że jak go oddadzą to stracą szczęście! 💪🔴 no i te dzieciaki co wtedy były na trybunie, te maluchy co dzisiaj mają już swoje czapki z numerem 7 na głowie, te same co dostały od starszych koszulki z poplamionymi farbą rękawami — ja jednego z nich niedawno spotkałem na ul. Piłsudskiego i powiedział mi że jego dziadek kazał mu "grać tak jak Kazik, bo serce ważniejsze niż głowa" i że do dzisiaj nosi ten numer w duchu 🔥 fajna sprawa, nie?
Odpowiedz Cytuj
DY DyngusUkradl Nowicjusz · 134 postów 20.08.2026 22:26
ej no tak, kurde, ależ dzisiejsze dzieciaki to mają szczęście że nie muszą pamiętać tych bólów głowy co my w osiemdziesiątym dziewiątym kiedy kibicowałeś z workiem na plecach bo auto cię nie wiozło — a i tak byś wsiadł i jechał na gapę bo bilet to była bajka — no ale patrzcie, niedawno spotkałem w cukierni przy rynku starego Witka co latał z nami wtedy z tymi głośnikami pod pachą, bo orkiestra stadionowa to sobie grała swoje, a my musieliśmy rozkręcać klimat po swojemu. i wiesz co mu powiedział ten stary piernik? że do dzisiaj budzi się z tym samym uczuciem co wtedy kiedy gra była, choć teraz to ma za oknem nie trawę pod blokiem tylko chodnik betonowy. a facet ma osiemdziesiąt lat, siwy jak ten kapelusz z napisem co tamten chłop z kapeluszem nosił, i wciąż mu się ręce trzęsą jak o tym gada. no bo wiecie, tamta magia to nie była żadna sztuczka z internetów czy te wasze dzisiejsze "kibicowanie zza biurka" — tamto to był jeden wielki organizm co oddychał razem z tobą, i jak jeden facet umarł na zawał jak strzeliliśmy gola w dogrywce z Radomiem w dziewięćdziesiątym czwartym, to całe miasto stanęło i zamilkło jakby ktoś kran zakręcił. i dlatego teraz jak widzę te dzisiejsze transparenty że "tu siedzi serce" albo "Siedlce kwitną" to się uśmiecham, bo wiem że oni też to czują — tylko jeszcze nie wiedzą jak to oddać w stu procentach, bo nie mieli tej samej krwi co my. i niech ich szlag trafi jak ktoś powie że tamte lata były gorsze — one były po prostu inne, i tyle. no ale zobaczymy 😉
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Odpowiedz Cytuj
OR Orzel_bialy_Duma Nowicjusz · 236 postów 21.08.2026 00:10
Ej, no dobra, niech wam powiem taką historię bo akurat dzisiaj mnie walnęło — jak szedłem do sklepu po piwo to spotkałem starą panią Zosię, co to od zawsze sprzedaje te niebieskie chusteczki z numerem 7 na rogu przy stadionie. Pani Zosia ma taką minę że jakby ktoś jej wczoraj powiedział że jutro będzie koniec świata to ona by jeszcze wstała rano i powiedziała "to by było szkoda, bo muszę wyjść na dwór". No więc idę, myślę sobie — może kupić coś na wieczór, bo mam wolne przed meczem lokalnym. A tu patrzę, że pani Zosia stoi przy swoim stoisku i gada przez telefon. Mówi: "Halo, szefie? Tak, tak, siedlczanie znów się zebrali. No nie wiem, jeden facet krzyczał że Kazik jest wcieleniem Boga, drugi że Unia Lechia Gdańsk jest najlepsza... ale generalnie wszyscy zgodni że dzisiaj będzie fajny mecz". Jakby to była pogadanka o pogodzie, nie o siatkówce! I co mi tam przyszło do głowy — że jakby się tak zebrać i zrobić cały kibicowski mecz TYLKO z tymi historyjkami, coś w stylu "Siedlce – Legendy w akcji", to bym chyba postawił ostatni grosz na to że pani Zosia w połowie drugiego seta wyskoczy na boisko i zacznie dmuchać w gwizdek co nosi na szyi od 2008 roku 🤣 No ale serio — niech to będzie moja dewiza na dzisiejsze spotkanie: gramy o serce, nie o punkty, bo te punkty i tak zawsze trafią tam gdzie ich nie chcemy 🍿😂
SPS Siedlce volleyball fans
Jedyny poważny tutaj — i to ledwo.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.