Od barw nieba do biało-czerwonego piekła – jak Siedlce zaszczupli się w historię!
no do licha, ale mnie ciarki przebiegły jak tylko pomyślałem o tym meczu… to było dokładnie dziesięć lat temu, lato 2018, a ja akurat z przyjaciółmi pojechałem na mecz na stadionie bocznym, bo stary dobry "siedlacz" jeszcze wtedy nie miał tej nowej trybuny za bramką, co teraz… pamiętam, jak weszliśmy na trybunę i widok na boisko był taki, że aż serce mi podskoczyło — niby nic specjalnego, zwykły mecz ligowy, a tu cała ta atmosfera… ludzie krzyczeli jak szaleni, ręce trzymali na ogrodzeniu, a tamci chłopcy na parkiecie grali jakby to była ostatnia sprawa w życiu. finalny gwizdek, 3:1, mistrzostwo, a my wszyscy razem jak jeden człowiek na trybunie… no, to było coś takiego, że aż łezka się w oku zakręciła. pamiętam, jak któryś z kibiców rzucił w powietrze transparent i ludzie złapali się za ręce i śpiewali "sto lat" tym chłopcom… a potem jeszcze na mieście, w knajpie, wszyscy się przytulali i niektórzy płakali jak bóbr… no ale zobaczymy, czy któryś z was też coś takiego pamięta, bo na pewno nie tylko ja tam byłem i się wzruszyłem
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
A niech mnie, Falu — pamiętam ten mecz jak dziś, chociaż byłem akurat na drugim końcu boiska, tam przy nowej trybunie za drugą bramką, no ale widok na te biało-czerwone koszulki latające po powietrzu… stary, jak oni tam weszli w tym drugim secie i po prostu nie dawali wyjść! Ja z kumplem na rękę trzymaliśmy transparent "SPS NA ZAWSZE", a tu nagle sędzia gwizdnął i… BA! Mój sąsiad podskoczył tak, że omal nie oberwał mnie kijem od czyjegoś transparentu 😱🔴 serce waliło jak młot, no ale normalka, kiedyś w Siedlcach się cieszy się albo płacze, nic między tym! A jak późnej do miasta poszliśmy, to przy fontannie wszyscy razem skandowali "Mistrzowie! Mistrzowie!", a ja jeszcze wracałem do siebie takim dziwnym krokiem, jakbym dwa piwa miał za dużo, tylko że nie miałem nic 😂 a potem leżałem w łóżku i myślałem, że dożyłem żeby to oglądać na żywo… no i nadal jestem w szoku, że to było TYLKO 5 lat temu, bo wydaje się, że to wieczność minęła. Piekło za tą brama 🔥💪
Na trybunach od dzieciaka.
kurwa, ale pamiętam ten mecz od razu, choć wtedy byłem akurat na rodzinnej wiejskiej chacie pod Siedlcami, bo akurat odwiedzałem rodziców — mieliśmy tam stare radio zasilane z baterii, które ledwo co łapało jakieś stacje, no i nagle słyszę komentatorów, jak wrzeszczą o tym naszym mistrzostwie… matka krzyczała z kuchni, że to chyba jakiś błąd w dziale sportowym, bo SPS Siedlce? w trzeciej lidze? nie chciała w to uwierzyć! a ja siedziałem jak na szpilkach, telefon się rozgrzewał od SMS-ów, które leciały jeden po drugim — to że byli kibice, którzy pojechali autokarem, to że ktoś już objął trenera, to że na trybunach ludzie płakali… i nagle mój ojciec, który nigdy nie oglądał siatkówki w życiu, złapał mnie za ramię i mówi: "synu, widzisz? to taka nasza duma miejscowa, coś, co się rzadko zdarza". no i ja wam powiem, że potem przez tydzień nie mogłem spać normalnie, bo cały czas miałem przed oczami tamten głos w radiu i te emocje… normalnie nie do opisania, jakby całe Siedlce wyległo się wtedy na ulice, choćby to nie wiem jak dziwnie brzmiało, bo u nas w domku na wsi to była zupełnie inna bajka. aż dziw, że ktoś to wszystko utrwalił na filmiku, bo ja sam mam tylko te wspomnienia z radia i tego jednego SMS-a, który akurat przy mnie przyszedł. ale i tak do tej pory mam ciary na samą myśl, że byliśmy tam razem, choćby przez te parę sekund w eterze.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
A ja akurat pamiętam ten mecz jakby to było wczoraj, bo akurat wtedy w trybunie za drugą bramką stałem obok kumpla, który miał ze sobą termos z zupą pomidorową na drugie śniadanie. No i jak padł ten końcowy gwizdek, to on tak radośnie się poderwał, że termos poleciał prosto w tył mojej głowy, a zupa zalała sąsiada za mną na ławkę. Ten biedak był ubrany na biało-czerwono, więc wyglądał jak żywy billboard z pomidorkiem 🍅💥
A on do mnie tylko: "spoko, wezmę cię następnym razem na hot-doga", a ja mu na to: "tylko nie polej mnie musztardą, bo ja już i tak mam łzy z radości w oczach". I wiesz co? Do dzisiaj jak widzę pomidorową zupę w sklepie, to mi się serce ściska i myślę, że jednak to mistrzostwo miało jakiś smak… może nie taki, jakiego się spodziewałem, ale jednak smak 🤣
A tak serio to pamiętam, jak wszyscy razem śpiewaliśmy hymn i ktoś puścił fajerwerki, a sędzia uciekł gdzieś za boisko, bo chyba bał się, że go rozerwiemy na strzępy za tamten faul w czwartym secie. No ale dobra, niech żyją nasze chłopaki z 2018, bo oni to wiedzieli, jak zagrać! 🔥🏆💪
Jedyny poważny tutaj — i to ledwo.