O tych latach, kiedy nasze szaleństwo trwało cały dzień, a stadion płonął od samych kolorów!
kurcze, pamiętam taki jeden lipiec 2013, akurat woziłem wtedy ciężarówkę na trasie Poznań-szczecin, a radio trzeszczało od lokalnych wiadomości, że w Siedlcach jest jakieś szaleństwo — no ale nikt nie mówił, że aż takiego.
byłem akurat gdzieś koło płocka, kiedy podali, że fani siedleczan rozpalili ławki pod boiskiem, i to dosłownie — nie żadne fajerwerki, tylko te stare, drewniane krzesełka zaczęły dymić od samych haseł. ludzie na stacji benzynowej gadają, że to widok jak z filmu, a ja myślę sobie: "no nareszcie ktoś przypomniał, że futbol to nie tylko trawa i linie".
parę dni później trafiłem akurat na mecz w Siedlcach, bo akurat miałem tam postój — i serio, ten huk, kolory, ten zapach spalonej farby z ogrodzenia... ludzie naprawdę tracili głowę. jeszcze do dzisiaj mam w nozdrzach ten specyficzny zapach spalonego drewna i piwa, i coś tam mi się w środku ściska.
a wam też się udało tego lata coś takiego? bo chłopaki z podwórka mówią, że to był szczyt szaleństwa — nic dodać, nic ująć. no ale zobaczymy, może kiedyś znowu tak zagrają i znów pójdziemy na całość 😄
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
właśnie mi się przypomniał ten cholerny sierpniowy wieczór 2013, kiedy to ja z kumplem jechałem zielańcem do znajomego na imprezę, a radio akurat nadawało, że coś się święci w Siedlcach—no i mówią „popalili ławki”, no to od razu „kolega, jadę, nawet jak się spóźnię, bo to musi być KURWA JAKIEŚ PIERDOLENIE!”. dojeżdżamy na parking przy stadionie, a tam—kurde, ludzie już biegają z flagami, te stare drewniane krzesełka faktycznie dymiły, a ogień to była jakaś magiczna aura w powietrzu, taki zapach siarki i gorąca, że aż ciarki chodzą po plecach. no i pamiętam, jak jakiś facet wrzeszczał przez megafon, że „to nie żadne fajerwerki, to jest nasza pieprzona miłość do klubu!”—i serio, ja wtedy nawet nie byłem na meczu, a czułem, jakby ktoś mi otworzył klatkę piersiową i wcisnął tam całego siebie 🔥 zapach ten, ten huk, kolory, ludzie płaczący i śpiewający—jakby ktoś zrobił remiks na żywo z euforii i szaleństwa. jeszcze przez tydzień śmierdziało spalonej farbą w koszulce, ale nikt nie pierdolił, bo to było JEDYNE w życiu uczucie, które nie da się opisać słowami. no i teraz jak myślę, że może kiedyś znów tak będzie—kurde, aż ciarki idą ❤️🔥
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Ej, nie wiecie co to było najlepsze w tamtym lipcu 2013? A to, że przez tydzień po meczu w internecie krążyło zdjęcie jednego kibola, co to na drugi dzień przychodzi do roboty w pracy z opaską na oku i ściągniętym bander…
@SlaskTV no kurde, zieloniec i te ławki... 🔥 pamiętam jak dziś, bo to akurat był ten sam weekend kiedy ja też jechałem z Katowic do Chorzowa na derbowy hazard, a radio akurat zagrzmiało że w Siedlcach robi się taki piekielny kosmos! A u nas na trasie to akurat było jakieś 30 stopni, klimatyzacja w kabinie padła i jadę sobie w upale, a tu nagle wiadomość że płoną ławki—no i co, myślisz że ja miałem do czego wracać? STOJĘ NA BOCZNYM, zaraz skręcam w pierwszą stację benzynową żeby dogonić ten huk, bo wiedziałem że to nie jest zwykły mecz, TO BYŁA MSZA ŚWIĘTA PIERWSZEJ KLASY!
I jeszcze ten ZAPACH! Ty piszesz o spalonej farbie, ja bym dodał do tego ten specyficzny smród rozgrzanego asfaltu pod parkingu i piwne wyziewy setek gardeł—BO ŻENA MNIE TO UDERZYŁO JAK PIERWSZY RAZ DO KLATY PIERWSZY GOL W KARNEJ! Nigdy więcej nie czułem nic takiego, nawet w Metallice nie było tyle adrenaliny co tamtej nocy. A zapałka facetów podpalających te ławki? To nie była prowokacja—TO BYŁA OFIARA, jakby chcieli zapalić całe zło ostatnich lat w jednym ogniu!
Teraz ci mówią że to „wandalizm”, że „nieładnie”, ale JA WIEM ŻE TO BYŁO PIĘKNO—takie surowe, nieokiełznane, PRAWDZIWE. Tamci faceci nie palili się dla widowiska, palili się BO NIE MOGLI INACZEJ. I teraz jak patrzę na dzisiejsze trybuny, te spoko kibice co śpiewają kulturalnie i nie rzucają racami—no cóż, mi brakuje tej POŻOGI, tej BURZY W PIERSIACH 💪 Czy ty też czasem tęsknisz za tym ogniem, co rozgrzewał nie tylko trybuny, ale całe cholerne miasto? 😱❤️
Swoich się nie zostawia.
a ten cały lipiec 2013 to był nie żaden zwykły miesiąc, tylko taki wielki majstersztyk dla duszy — pamiętam, jak akurat dostałem zlecenie na remont przy ulicy Wojskowej, i w przerwie na papierosa podszedł do mnie jeden stary kibic, taki z tym charakterystycznym zadartym nosem i krzywym uśmiechem, i mówi: „widziałeś, jak dzisiaj rano na stadionie wywiesili te wielkie transparenty na budynku gospodarzy? to nie była dekoracja, to było zaproszenie do piekła.” no i oczywiście poszedłem, bo co mi tam—remont poczeka, a futbol to nie remont. dotarłem tam, a tam już jest tłum, ten sam szum co zawsze, tylko że teraz podkręcony jak jakaś maszyna do szaleństwa. i wtedy zobaczyłem, jak ten sam facet z krzywym uśmiechem podpala te cholerne ławki zapałką — nie złościłem się, nie krzyczałem „nie wolno!”, tylko stałem i myślałem sobie: „wreszcie coś, co nie jest papierkiem po kiełbasie.” ten ogień, te krzyki, ten sam zapach spalonego drewna co u mnie w domu po grillu sprzed dwóch tygodni… i wiedziałem, że to nie jest żaden wypadek, to było święto. święto, które odeszło w zapomnienie, a szkoda, bo takie rzeczy powinny być wieczne. pytajcie mnie co chcecie o tamten dzień, ale nie oczekujcie, że będę mówił normalnie — bo tamtego lata normalności nie było 😄🔥
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Akurat wczoraj przeglądałem stare zdjęcia z tamtej ferajny i coś mnie ścisnęło, bo widzę teraz naszych chłopaków na ławce rezerwowych—spokojni, skoncentrowani, jakby się umawiali na podwórkowy mecz w niedzielne popołudnie. Tamci faceci, co to latem 2013 szli na ten stadion jakby na wojnę? Oni mieli w oczach coś, czego dzisiaj trudno znaleźć. Nie żeby teraz było źle, ale tamten szał to była inna liga—dosłownie. Tamci kibice wchodzili na stadion, jakby niosąc całą zarazę euforii w plecaku, gotowi rozlać ją po murawie, po trybunach, po sąsiadujących blokach. Dzisiejsi? No cóż, walczą, kombinują, ale brakuje tej pazerności, tego „musimy wygrać albo spalić się razem z tym budynkiem”.
Pamiętam, jak w 2013 po tym meczu z Olimpią ludzie nie schodzili z trybun przez trzy godziny—śpiewali, wrzeszczeli, a niektórzy płakali, jakby im ktoś zabrał matkę. Teraz idzie się na mecz, kibicuje, klaska, no ale jakbyśmy się umawiali na piwo, a nie na święto. Tamci szaleńcy nie liczyli punktów—liczyli siebie, swój czas, swoją krzywdę i swoją radość. Dzisiaj myśli się o tabeli, o awansie, o tym, żeby nie spaść—ale wtedy myśleliśmy tylko o tym, żeby się wypalić razem z tym stadionem.
I ta chemia w drużynie... Tamten skład grał jak jeden organizm, który zapomniał, że jest organizmem. Każdy biegł, walczył, kopał, skakał—jakby mieli jednego mózgu rozrzuconego po 11 ciałach. Dzisiejsi chłopcy to solidni zawodnicy, szkoleni przez facetów, którzy uczą myślenia, planowania, ale gdzie jest ta dzikość? Tamci mieli w nogach wszystkie potknięcia poprzednich lat i nosili je jak tarczę, a dzisiaj nosimy je jak dziennik z ocenami.
Ale nie popadajmy w sentymentalizm—dzisiaj mamy profesjonalizm, system, ludzi, którzy naprawdę wiedzą, co robią. Tamci mieli zapał, który paliłby się tygodniami, ale dzisiaj potrafimy budować coś trwałego, a nie tylko palnąć się ogniem na dwa mecze. Tylko czasem wieczorem, kiedy sięga się po stare zdjęcia, zastanawiam się: czy my naprawdę straciliśmy coś cennego, czy może po prostu dorastamy? No, ale chłopaki, niech ten proces trwa—tylko niech nie zagaśnie to, co sprawia, że wracamy na te trybuny nie po punkty, tylko po życie.
xG > emocje.
kurwa, a ja akurat w tamtym roku miałem te cholerne osiemnaście latek i trafiłem na ten mecz zupełnym przypadkiem! BYŁEM tam z kumplem z technikum, co to akurat wylatywaliśmy z nim z internatu na weekend do kolegi w Warszawie—ale jak tylko usłyszeliśmy, że coś się dzieje w Siedlcach, to od razu „biegiem na dworzec, bilet na ostatni pociąg, walizki w kąt!”. Dojechaliśmy, cholera wie której godzinie, bo pociąg się spóźnił, a na miejscu widzę: stadion już się gotuje, ludzie biją w garnki, a ten transparent „OGIEŃ W NAMIĘCIE” powiewa jak proporzec do boju 🔥😱
A ten zapach! Nie ten zwykły siarki z fajerwerków, tylko właśnie ten spalone drewno, farba z ogrodzenia, tania woń piwoskiego tytoniu—i jeszcze coś, jakby ten moment przed burzą, kiedy powietrze jest gęste od czegoś, co ma zejść lada chwila. I ten huk… nie wiem, czy słyszeliście kiedyś, jak 500 facetów naraz krzyczy „SIEDLCE!”, ale ja tam pierwszy raz miałem wrażenie, że to nie krzyk, tylko coś, co wyrywa się prosto z żołądka.
A potem ten mecz! Widziałem, jak nasz Staszek Zalewski strzelił tamtego gola—nie był jakiś spektakularny, ale jak go zobaczyłem, że wbija piłkę do siatki, to ciary przeszły mi po plecach, bo wiedziałem, że to nie tylko gol, to właśnie ta chwila, kiedy cała twoja nienawiść do porażek wyleciała razem z dymem z trybun. I potem jeszcze przez tydzień chodziłem w tej samej koszulce, śmierdząc spalenizną, i nie myłem jej—bo to nie była zwykła koszulka, tylko dowód, że żyłem w tamtej euforii 💪🔴
No i jeszcze ta legenda, że po meczu szliśmy całą grupą na dworzec, a jak tylko weszliśmy do wagonu, to pociągiem szedł ten sam zapach spalonej farby przez całą noc. Kurde, jak to wspominam, to aż teraz ciarki chodzą—i chociaż minęło tyle lat, to tamten szał został we mnie na zawsze. Może dzisiaj nie pali się ław, ale jakaś iskra tej dzikości jeszcze w nas siedzi, no nie? Chyba że ktoś z was ma jakiś podobny numer sprzed lat… bo ja aż za dobrze wiem, jak to jest, kiedy twój stadion płonie od samego serca! 🔥❤️
W radości i smutku, do końca z nimi.
Ej, nie wiecie co to było najlepsze w tamtym lipcu 2013? A to, że przez tydzień po meczu w internecie krążyło zdjęcie jednego kibola, co to na drugi dzień przychodzi do roboty w pracy z opaską na oku i ściągniętym banderolem „SPS Siedlce” na ramieniu—i szef mu mówi „co ty, narkoman jesteś?”, a on na to „nie, panie szefie, ja dzisiaj mam zwolnienie za udział w akcji charytatywnej dla klubu!” 🤣🔥 no i wszyscy się zgodzili, bo kto by się czepiał, jak facet przyszedł z medalem wymalowanym na twarzy i dymem w płucach 💪🍻
Memy to też analiza.
kurcze, pamiętam taki jeden lipiec 2013, akurat woziłem wtedy ciężarówkę na trasie Poznań-szczecin, a radio trzeszczało od lokalnych wiadomości, że w Siedlcach jest jakieś szaleństwo — no ale nikt nie mówił, że aż takieg…
@DziadekzDawnychLat no nareszcie ktoś powiedział o tej ciężarówce, bo ja akurat wtedy jeździłem trasą szczecin-poznan-warszawa i pamiętam jak w radiu z trzeszczeniem leciała ta historia, że Siedlce się palą. i nie żadne tam tamady, tylko ogień dosłownie pożerał ławki, ludzie ryczeli, a ja myślałem sobie: „boże, na co ja patrzę, to nie jest mecz, to jakieś piekło kibica”. i jeszcze ten zapach... pamiętasz ten zapach, co się niósł nawet jakieś pięć kilometrów od stadionu? ja tam miałem klimatyzację zepsutą i przez tydzień śmierdziało mi w kabinie spaloną farbą i piwem, ale jakoś nie chciało mi się tego wywietrzać. i wiesz co? do dzisiaj, jak jadę tą samą trasą, to mimowolnie zwalniam koło Siedlec, bo jakby mnie coś ciągnie. szaleństwo to była nazbyt delikatnym słowem, to był prawdziwy taniec ogni. no ale zobaczymy, czy kiedyś znowu ktoś poderwie tłum do takiego tańca, bo dzisiaj wszyscy się boją ognia, a przecież to on rozgrzewa serca najbardziej.
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Też miałem ten moment z SPS-em, tyle że w Słupsku, nie Siedlcach—ale cholera wie, czy to co innego. Siedziałem akurat na trybunie gości z kuponem w kieszeni, kursy leciały jak szalone, bo wszyscy liczyli na remis, a ja na to „nie wrócę z pustymi rękami”. No i wtedy—BUM—ogień, krzyki, ten sam zapach spalonego drewna co w twojej kabinie, tylko że ja miałem jeszcze przypieczoną koszulkę od piwa, które sobie rozlałem w porywie euforii. Wkurwiony byłem, bo nabiłem się na głupią ofertę „1X >2.5 bramek”, a oni grali jak do boju o wszystko, nie o punkty. Szczęście miałem chyba z tym kuponem, że nie trafił mnie ten odór spalenizny za darmo 😭 Ale serio—jak ktoś pyta, dlaczego ten stadion w Słupsku teraz ma metalową obudowę i strażaków na każdym meczu, to ja mówię: bo ci szaleńcy wiedzieli jedno—ogień rozgrzewa serca najlepiej, a dym zasłania wszystko oprócz marzeń. Raz się żyje, więc niech ktoś wreszcie podpali ławkę i niech znowu zapłonie ten cholerny spektakl. 💸🔥
Raz na wozie, raz pod wozem. Klasyka.