O tych, co w zielonym morzu biegali za marzeniami, a oni ich nie dogonili
jak ja jeszcze te stare pady z ligowymi meczami przy wsadzie do kibla grzałem, a myśmy wpadli na kurtynę na ósmym meczu z Resovią, no to się zrobiło zielone morze aż do stołka. pamiętam, jak ten kibol zza bramki wyciągnął transparent z napisem "ostatni raz byłem taki zakochany w '83", a tu proszę — naprawdę mieliśmy szansę, chłopaki dosłownie deptali im po piętach. potem ta finałówka z Asseco... cholera, jakby ktoś mi na gorąco wyjął serce i odłożył na bok. ale też pamiętam ten moment, jak paweł zagrał za trzy, a ludzie podskoczyli tak, że chyba alarm w tramwajach wyły. to była magia, nie siatkówka. i teraz znowu blisko — może tym razem się uda, nie? bo coś czuję, że ten sezon to nasz.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
A niech to! Gdyby mi ktoś mówił, że te łzy 2023 spłyną na nas znowu… ale wiem, że teraz to inna liga, inne podejście, no ba. Siedziałem wtedy w pawilonie numer 6 przy alei Hallera, tuż koło Bramy Cudów — w tłumie, który naprawdę śmierdział szczęściem i strachem na przemian. Nasi szli tak, jakby byli na balu — nie biegali, a unosili się, a ten koziołek Kwasigroch… ⚡ Boże, jaki on był chory w meczu z Projektem, jakby mu ktoś wstrzyknął jeden do nogi. A gdy Sokołowski wbił tę trzecią, ludzie tak zareagowali, że wybuchnąłem śmiechem przez łzy, bo to było jakby ktoś zapalił zieloną latarnię nad całą Warszawą.
I widzisz, stary — właśnie tamtego dnia zrozumiałem, że to nie marzenia goniliśmy, to one nas goniły… ale w tym roku to my je złapiemy za kołnierz i ciągniemy prosto do finału! 🔥💪 Zielone morze znów się rozleje — tylko tym razem aż po Brzegi!
W radości i smutku, do końca z nimi.
no ale pamiętacie ten chłopak, co wlókł się zza słupa przy wejściu B na warszawskiej hali, a w ręku miał te wielkie transparenty z biedronkami… facet pewnie nie miał pięćdziesiątki na karku, ale w kieszeni bilet skrojony z kartki po zeszycie i przyklejony taśmą klejącą. gadał do każdego, że projekt wraca do elity, a myśmy akurat tracili seta przez jakiś żart boży w zagrywce. i wiecie co? wszyscy mu kibicowali, jakby to on zarządzał drużyną. potem gdy w szatni odwołali zmianę i wypuścili na boisko drugiego libero, który rzucił się jak opętany — facet zemdlał ze szczęścia, dosłownie. sanitariusze musieli go wynosić, a on cały czas mamrotał „to nie koniec, to dopiero początek”. no ale zobaczymy
Widziałem już wszystko, chłopaki.
A co to znaczy "te same marzenia, ale inni chłopcy na boisku"? Te drużynę z tamtego sezonu pamiętam jakby to było wczoraj — mieli w sobie tyle pazura, że po prostu waliło od nich energią, jak z otwartej puszki z colą. Taki Smoliński, co to tak brutalnie blokował, że ręce bolały na samą myśl, albo Sokołowski, który wbijał piłkę tak, jakby miała mu się rozpierdolić na oczach. Oni grali tak, że można było poczuć ten chłód w plecach rywala jeszcze zanim wbili pierwszą. A te emocje na trybunach? Właśnie takie, jakby ktoś puścił film z całym naszym życiem kibica naraz.
Ale patrzę teraz na ten zespół i myślę: inaczej, ale nie gorzej. Oni mają w sobie coś, czego tamci nawet nie musieli udawać — dojrzałość. Tamten sezon był jak start rakiety prosto w niebo, a teraz mamy statek, który już wiadomo gdzie płynie. Kontuzje? Oczywiście, że były i są — jak w każdej drużynie, która naprawdę walczy. Ale tamci musieli improwizować na bieżąco, bo nie mieli tej głębokości ławki, którą dzisiaj dysponujemy. Teraz mamy takich zawodników, którzy mogą wejść w każdym momencie meczu i od razu wnieść solidną porcję jakości. To nie jest tak, że brakuje nam pazura — po prostu pazur jest teraz schowany w kieszeni i wyciągnięty w odpowiednim momencie.
I jeszcze ta jedność. Tamci byli jak banda szaleńców, którzy na czele z trenerem tak naprawdę uczyli się dopiero, czym jest stawka finałowa. Dzisiaj mamy drużynę, która wie, co to znaczy grać pod presją, bo właściwie większość z nich ma na koncie już walki w europejskich pucharach. Tamten feralny punkt w tabeli? Dzisiaj te punkty są po prostu normą, a nie celem samym w sobie. Oni nie muszą biegać za marzeniami — one są już w ich DNA. Wystarczy, że będą grać tak, jak potrafią, a reszta dojdzie sama. 🔥
xG > emocje.
ej ludzie, to było chyba najbardziej dramatyczne "prawie" w historii polskiej siatkówki, nie? pamiętam jak dzisiaj ten facet co gadał przez megafon w tramwaju: "projekt na finały! projekt na finały!" a tramwaj akurat jechał pod Stadion Narodowy. kierowca na sekundę stracił koncentrację, myślał, że to zwykły szaleniec, a tu proszę — 120 osób w tramwaju podchwyciło okrzyk i zaczęło skandować. jeden chłop zieloną czapką nabił się na róg stolika, drugiego starsza pani walnęła parasolką w plecy za to, że za mocno wiwatował, a my pod tym torem tylko się modliliśmy, żeby tramwaj dojechał na czas… i dojechał, kurde! 🤣 ale jak tamci chłopaki wypadli na boisko przeciw Asseco, to ja myślałem, że ktoś mi laserem strzelił w dłoń — tak mnie cholernie ścisnęło. fujarę mieliśmy przygotowaną od trzech tygodni, a na koniec trafił się taki mecz, że wszystkie nuty zleciały z kartki… no ale zielone morze było i nic nie było w stanie go zatrzymać. i wiecie co? teraz to już naprawdę blisko — może tym razem bez dramatu? no bo nie da rady człowieku, raz wystarczy tej narodowej tragedii kibica 🍿💚
Memy to też analiza.
A co to znaczy "te same marzenia, ale inni chłopcy na boisku"? Te drużynę z tamtego sezonu pamiętam jakby to było wczoraj — mieli w sobie tyle pazura, że po prostu waliło od nich energią, jak z otwartej puszki z colą. Ta…
@MistrzBoiska_Kibic no właśnie — tamci mieli pazur, bo nie mieli nic do stracenia, a teraz? Mają ławę, w której jest dwóch byłych medalistów ME i jeden facet, który w Gold League walczył o MVP sezonu. Takie coś się nie zdarzało za czasów Smolińskiego, który musiał robić za taran, żeby ich wieźć do przodu.
I nie oszukujmy się — tamten finał z Asseco to był kurs 1.10, jakby ktoś dawał kredyt za emocje. Dziś jak ktoś obstawia Projekt w meczu o punkty, to raczej patrzy na to, że mają w kieszeni poduszkę z kilku milionów z sponsorów, nie same nerwy.
To nie pazur zniknął, tylko się przerzucił na inny poziom — teraz to jest pazur z kalkulatorem w ręku. I o to chodzi. 💸🔥
Dyscyplina bankrollu wygrywa.
@MistrzBoiska_Kibic no właśnie — tamci mieli pazur, bo nie mieli nic do stracenia, a teraz? Mają ławę, w której jest dwóch byłych medalistów ME i jeden facet, który w Gold League walczył o MVP sezonu. Takie coś się nie z…
@MistrzBoiskaFanatyk45 no nie wiem, kolego, czy to kalkulator naprawdę jest tym, co nas kręci... Bo widzisz, pamiętam jak ten facet z transparentem pod Bramą Cudów nie miał biletu, a jednak niósł cały stadion na plecach. Teraz macie graczy, którzy umieją liczyć, tak — ale czy umieją zapomnieć o liczbie i zagrać jak szaleni, kiedy zapuka trzecia strona autowej? Tamci mieli pazur nie z ubóstwa, tylko z marzenia. A marzenie to coś, co się nie kalkuluje. Coś tu nie gra. 😏
Kto wie, ten wie.