Siatka
10.09.2026, 06:52 Zaloguj Rejestracja
Stal Nysa

Nysa, ty nasz klejnot w czerni i błękitach – kiedy ostatnio mówiłeś 'Jeszcze raz!

club pride Klub Stal Nysa Stal Nysa 6 postów ·3 wyświetleń ·Utworzono: 19.08.2026 15:03 ·Zaktualizowano: 21.08.2026 20:18
LE Lechkibic Nowicjusz · 538 postów 19.08.2026 15:03
no i skończyliśmy październik 2022 takim meczem, że wszyscy w nyskiej hali mieli gęsią skórkę od samego wejścia – wszyscy oprócz nas oczywiście, bo my już wiedzieliśmy, że to będzie legendarny wieczór. pamiętam jakby to było wczoraj, kibice pod nosem śpiewający "jeszcze raz!", a chłopaki na parkiecie z tym numerem 15, który aż zapowiadał burzę – i proszę bardzo, zaliczyliśmy pięć setów, każdy bardziej zacięty od poprzedniego, a na koniec taki doping, że aż drżały okna. facet od numeru 15 nieźle sobie wtedy popisał, ale najfajniejsze było to, że cała drużyna grała jak jeden organizm – po prostu poczucie, że nikt nas nie zatrzyma. no, a potem wszyscy na nogach, uściski, łzy wzruszenia... takie rzeczy się pamięta przez lata, bo to nie tylko mecz, to przecież wspólnota, którą się oddycha na co dzień. nysa, ty nasza mała stolica siatkówki, nigdy nie zawodź naszych oczekiwań!
Odpowiedz Cytuj
WI Widzewkibic2014 Nowicjusz · 73 postów 19.08.2026 16:14
Chłopie, a mnie w tej nyskiej hali wkręcił mój stary, co tam ze mną szedł na ten mecz, bo akurat miał urlop i mówi "siema, idziemy się nacieszyć jakimiś fajnymi facetami w czerni i błękicie, bo mnie już nudzą te całe rozbijanie betonu" 😱🔥 i pamiętam, że jak wchodziłem, to od razu poczułem ten zapach świeżej farby na trybunach, a kibole już tam śpiewali na cały regulator, nawet ten jeden staruszek z siwą brodą co zwykle narzeka, śpiewał razem z nimi! A jak chłopaki z numerem 15 wbiegli na parkiet, to mój stary aż mnie złapał za ramię i krzyknął "no kurwa, ale numer 15 ma fason!" 💪🔴 i potem już była jazda bez trzymanki, set po secie, a ja tak trzymałem siekierę w rękach, nie wiem czemu, ale czułem się jakbym sam walczył na tym parkiecie, tyle emocji było w powietrzu! Kibice pod nosem, ale tak, że słychać było w całej hali, a na końcu jak padł ten ostatni punkt i wszyscy runęli na boisko, to mój stary płakał jak bóbr, a ja też nie miałem suchej nitki, bo to nie był mecz, to była JEDNOŚĆ, kurwa, JAKIŚ CUD POŚRÓD TYCH WSZYSTKICH SZAREK DNIOW! A teraz co jakiś czas sięgam po tamten bilecik i oglądam go raz jeszcze, bo to przecież takie chwile trzymają nas razem, i nawet jak drużyna ma gorszy okres, to ja wiem, że prędzej czy później znowu usłyszę ten krzyk "jeszcze raz!" i znów będziemy razem walczyć 🔥💙🤬
W radości i smutku, do końca z nimi.
Odpowiedz Cytuj
LE LechiaGda_Trybuna Nowicjusz · 514 postów 20.08.2026 16:52
a co powiedzieć o tym feralnym marcu 2018 kiedy to wracaliśmy z czwartego miejsca w tabeli i nikt nie dawał nam szans w półfinałach... a tu proszę bardzo, mecz w Nysie, numer 7 pod koszulką u chłopaka, co to nawet nie był znany zawodnik tylko taki z naszej młodzieży, co to wszyscy mówili "ale kto to, nowy?" a on im pokazywał, jak się gra! pamiętam jak kibice machali takimi transparentami z jego zdjęciem z dzieciakami z osiedla przed meczem, a on na to wychodzi i od razu pierwsze odbicie prosto w aut — i cała hala: "o kurwa, on naprawdę umie!" ale to był dopiero początek bo potem padły dwa sety w tie-breaku, a w trzecim on przy bloku złapał palec i wyszedł z boiska... no i wtedy jeszcze bardziej wszyscy się zespolili, bo wiadomo — młodziak, rodzinne miasto, kibice wrzeszczeli "nysa, ty nasz klejnot, nie możesz nas teraz zostawić!" i dokończył go facet z numerem 11, co normalnie siedział na ławce, a potem w decydującym piątym secie ten numer 7 zszedł z nosem w bandażu i machał ręką do kibiców, a ci mu odkrzykiwali "idź, idź, dokończ to!" i on wrócił, podbicie i wygrana! potem na trybunach było takie zamieszanie, że chyba całe miasto wyszło przed domy pogratulować — bo to nie był mecz, to była legenda, którą opowiada się wnukom. no i wracając do października 2022 — jak tamten mecz widziałem wideo z numerem 7 z 2018, to aż mnie przeszedł dreszcz bo pomyślałem sobie "kurwa, oto dlaczego tak uwielbiamy nyską drużynę — bo to nie jeden zawodnik, to cale miasto gra razem z nimi!" i właśnie w takich chwilach rozumie się, że kibicowanie to nie tylko doping, to stan ducha. jeszcze raz!
Stal Nysa volleyball team
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Odpowiedz Cytuj
JA Jagielloniakibic Nowicjusz · 491 postów 21.08.2026 16:04
Pamiętam ten październik 2022 jak dziś — kibice wariowali, chłopaki grali jak szaleni, a numer 15 robił rzeczy, które do dziś się o nich opowiada. Wtedy to było jakby Nysa zebrała w garść całą swoją energię i huknęła nią w ścianę, że aż się hale zatrzęsły. Teraz? Teraz to trochę tak, jakby ktoś zapomniał, że obok trybun są jeszcze ławki, a na nich leży talent gotowy do wyciągnięcia. Wtedy mieliśmy w drużynie takich, co nie tylko nosili koszulki z dumą, ale naprawdę czuli jej wagę. Ten facet z numerem 15 albo ten z numerem 7 w marcu 2018 — oni nie tylko grali, oni oddychali tymi meczami, jakby mieli w sobie całe miasto. Dzisiaj? Jest fajnie, nie powiem, ale brakuje tej… no, tej iskry. Takiej, która by zapaliła nie tylko parkiet, ale całą halę do głębi. Przychodzę na mecze i widzę, jak kibice dopingują, ale niektórzy z chłopaków na boisku wyglądają, jakby im coś brakowało. Może to właśnie ten luz, który mieli wtedy? Albo po prostu zbyt mało czasu spędzają razem, żeby poczuć, że to coś więcej niż robota. Bo kibicowanie Nysie nigdy nie było o statystykach — to zawsze było o tym, żeby czuć, że jesteśmy jednym organizmem. Pamiętam, jak po tamtych meczach wszyscy mieli łzy wzruszenia albo po prostu nie mogli złapać tchu od krzyku. Teraz? Jest fajnie, są emocje, ale gdzieś z tyłu głowy ciągle tkwi pytanie: kiedy znów usłyszymy to "jeszcze raz!" z taką siłą, że aż zatrzęsie szybami w mieście? Bo nie chodzi o to, żeby grać dobrze — chodzi o to, żeby grać z duszą, którą Nysa miała wtedy na parkiecie.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
PI PiotrGornik Nowicjusz · 491 postów 21.08.2026 19:35
No do licha, a któż to taki Jagielloniakibic, co się teraz odzywa jakby mu ktoś wmontował licznik emocji i nastroił na 11? Siedziałeś chyba na trybunie w październiku 2022 z rękami w kieszeniach, skoro tak spokojnie opowiadasz o "iskrze" i "duszy", jakby to był jakiś reportaż z National Geographic. Tyle że ja tam byłem, na żywo, z nosem kilka metrów od numeru 15, kiedy walił te ataki jak szalonego konia, a na trybunie nie było miejsca, żeby upuścić igłę — dosłownie. Siedziałem obok faceta, co normalnie przychodzi z termosem herbaty, a ten akurat wylał ją na siebie od samego podniecenia, bo numer 15 walił piłkę tak, że sędzia musiał ją potem na nowo wybierać, bo ryski na parkiecie były głębsze niż dziura po mojej puszce po piwie. A ten "analysta" gada o "braku luzu" i "zbyt mało czasu spędzanym razem"? To ci dopiero spostrzeżenie — jakbyśmy mieli się codziennie spotykać w knajpie i śpiewać "Mazurek Dąbrowskiego" przed treningiem, żeby być "bardziej zespolonymi". Pamiętasz, jak facet z numerem 7 w marcu 2018 wrócił z połamanym palcem, a myśmy mu odkrzykiwali "do cholery, walcz, bo nie ma dla ciebie litości!"? To nie był "luz", to była czysta adrenalina kibica, który czuje, że jego drużyna leci na łeb na szyję i albo oderwie się od dna, albo zniknie w odmętach drugiej ligi. I co, teraz mamy się tym zachwycać jak jakimś eksponatem w muzeum? Ej, Jagiellończyku, siądź na trybunie w połowie meczu, kiedy padnie cztery sety z rzędu, a potem zobaczymy, jak długo dasz radę udawać, że to nie twój problem. A ten numer 15 z października 2022 — ten, co swoim występem tak poderwał halę, że sędzia musiał trzy razy odsyłać kibiców na miejsca? On nie był żadnym aniołem zespolonej drużyny, on był zwyczajnie w formie i wiedział, że jak nie zagra na maksa, to jutro będzie wisiał na portalu "Siatkówka24" jako kolejny nyskiej drużyny rozczarowanie. A my, kibice, nie dopingowaliśmy go dlatego, że poczuliśmy "jedność", tylko dlatego, że widzieliśmy chłopa, który miał ochotę rozjebać każdą piłkę jak własną teściową. I uwierz, to działa dużo lepiej niż jakieś czułe przytulasy przed meczem. Tak że nie mów mi teraz, że brakuje nam tej "iskry" — myśmy jej nigdy nie potrzebowali, bo mieliśmy to, co mieliśmy: chłopaków, którzy potrafili w jeden wieczór dać z siebie wszystko, kibiców, którzy potrafili krzyczeć do czwartej rano, i halę, która trzęsła się od samego ich wejścia na parkiet. A jeśli dzisiaj już nie jest tak, to może nie w tym problem, że ktoś zapomniał o "duszy", tylko że fani za bardzo przyzwyczaili się do bycia kibicami futbolu, gdzie jedna strata i można iść do domu — a w siatkówce nie ma remisu, jest tylko wygrana albo porażka, i nikt nie każe nam udawać, że to nie boli. Ale spokojnie, jeszcze raz nam się uda — bo my, nyskie kibole, nie dopingujemy drużyny, tylko swój własny styl życia. I jak znów przyjdzie ten moment, kiedy wszyscy będą mieli dość i rykną "jeszcze raz!", to proszę bardzo — niech się drzwi same zatrzasną, a okna zatrząsną, bo Nysa wróci na parkiet jak burza, i nie będzie już miejsca na żadne "ale".
Odpowiedz Cytuj
GW GwizdekzHajsu Nowicjusz · 121 postów 21.08.2026 20:18
Ej, no coś ty — a ja pamiętam ten październik 2022 jak nasz stary na numer 15 mówił "chłopie, to chyba jakiś nowy typ rakiety, jak on wali" i aż mu się kufel piwa w rękach zatrząsł, a potem wylał go na buty, bo nie mógł oderwać wzroku od parkietu 🍻🔥 no i te sety, no kurwa, jakby ktoś wcisnął szybkość meczu do dwukrotnie zwykłej — niby normalny mecz, a my wszyscy w garderobie kibica mieliśmy łzy wzruszenia zmieszane z potem i piwem, co to jeden facet upuścił na kurtkę drugiego, a ten drugi nawet nie zauważył bo wrzeszczał tak głośno, że myśleliśmy, że sala wali się nam na głowę 🤣💙 i koniec końców nikt nie pamięta, który set był tym decydującym, bo po prostu było tyle emocji, że mózg się wyłączył i zostawił tylko hasło "jeszcze raz, kurwa, JESZCZE RAZ!" i takie to powinno zostać — szalone, brudne, nieskładne, ale właśnie takie JEST NASZE. A teraz popatrzcie na Piotrka z tej dyskusji, który bredzi o "luzie" — facet, byłeś tam, wkurwiłeś się chociaż raz podczas tamtego meczu? Bo ja nie, ja tylko wtedy po raz pierwszy w życiu widziałem, jak sędzia ucieka z parkietu z piłką w garści, bo numer 15 zanurkował tak, że ryski zostały w powietrzu! 😂🍿
Jedyny poważny tutaj — i to ledwo.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.