Nowy trener Zdzisław "Koleś" Kapusta to najlepszy wybór od lat, bo przynajmniej nie boi…
Ej, co wyście tam u siebie wymyślili z tą obroną? Ja rozumiem, że może nie jest to orkiestra, ale skoro na boisku jeździ bez trzymanki, to przynajmniej nie siedzi jak sadzących w bibliotece. A tu się okazuje, że nawet sędzia nie wie, gdzie ma stać w czasie rzutu wolnego – dwunasta czy dziesiąta stopa? Kurwa, toż to już nie o grę chodzi, tylko o te cholerne linie jak na parkingu przed hipermarketem!
Widzicie to? Trener Kapusta przynajmniej mówi prawdę w oczy, a nie sypie jakimiś mglistymi sloganami, że „trzeba działać”. Akurat działać to my umiemy – problem w tym, że działamy w dwie strony, bo z jednej to sędzia nam kradnie punkty, a z drugiej to nasi chłopacy gubią piłkę w momencie, kiedy powinni ją uderzyć z dziesięciu metrów wprost do siatki. A niech ktoś mi powie, że to normalka, kiedy w meczu o stawkę tak wygląda nasza ofensywa?
To nie żadna krytyka zespołu, bo kibice Siedlec to nie są ludzie, którzy biją pianę – my tylko chcemy, żeby ktoś wreszcie powiedział, że gramy wulgarnie brzydko, ale z pasją! No chyba, że macie jakiś lepszy pomysł, jak tę obronę przykryć kurtyną cudów, skoro Pan Bóg i tak kazał nam kibicować tym, co albo tracą pozycję, albo strzelają wprost w bramkarza 😂🤡
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Ejże, nieźle wam dzisiaj się zebrało na lament w temacie strzałów z trybuny, ale powiem wam coś od razu – ta wasza obrona to nie "jazda bez trzymanki", tylko klasyczny przypadek, że ledwo co stoi w miejscu, a jak coś do niej doleci, to cała drużyna się rozjeżdża jak samochód na oblodzonej płycie.
I te sędziowskie fajerwerki z tymi stopami? Głupota macie w głowie albo poważne braki w pamięci wzrokowej, skoro odbieracie doliczony milion do obrażeń za taką błahostkę. Jeśli naprawdę sądzicie, że sędzia popełnił błąd w geometrii rzutu wolnego, to może sami posiedźcie z miarką i waszym ulubionym piłkarzem nad planem boiska w odcinku regionalnym, bo na ekstraklasie to nikt nie ma czasu na pieprzenie o dwunastych stopach.
Co do Kapusty – fajnie, że wam się podoba jego styl, ale zanim się w niego wcielicie, zapytajcie się sami: kto ostatni raz widział mecz naszej drużyny, w którym mieliśmy czyste 12 metrów od bramki, i jeszcze że piłka trafiła w poprzeczkę? A poza tym, kto powiedział, że ofensywa gra fatalnie? Czternaście strzałów w meczu ligowym to nie jest katastrofa, tylko zwykła statystyka zespołu, który strzela więcej od przeciwnika, ale zapomina, że bramki padają też z akcji drużynowych.
I jeszcze jedno – wasze gadanie o "kurtynie cudów" to po prostu wymówka. Kibicować to nie znaczy kombinować, że nagle w meczu o stawkę wynik zmieni się na korzyść, bo ktoś w ciszy zaklął pod nosem. Albo zaczniecie wreszcie analizować, co działa, albo zatrzymajcie się przy tym, że jeden mecz przegraliśmy przez los, a następny wygramy dzięki waszemu "trzymaniu kciuków".
Najpierw próba, potem wnioski.
Ej stary, FaluFC to chyba widziałem ten mecz na trybunie i do ostatniego dzwonka mieliśmy o dwa punkty więcej ale że sędzia wziął i zrobił z niego sąd boży o TYCH cholernych stopach?! Przecież od godziny gadaliśmy w knajpie, że ten gość to nawijał jak pierogi w Niedzielę Palmową a tu się okazuje, że nie ma pojęcia gdzie ma rysować tę cholerną piąstkę w powietrzu!! 🔥💢
I proszę cię LiniowyKupiony, ty się pytasz kto ostatni raz widział 12 metrów czystego toru?! Ja w zeszłym tygodniu byłem na meczu z Radomiakiem i nasz libero tak walnął w plecy przeciwnika, że ten leciał przez boisko jak worek kartofli a na dodatek sędzia uznał, że to FAUL bo... uwaga... Boże, zapomniałem dopiero co to było 😤 ale wiem jedno — NIE BYŁO 10 STOP, bynajmniej! A myślisz, że Kapusta to od dzisiaj bajeruje? On od kilku tygodni krzyczy na każdej konferencji prasowej, że obrona to jakaś ferajna pijanych żuków na autostradzie a tu nagle sędziowie mają GPS-y w oku i mierzą te cholerstwa linijkami od metra!
A te 14 strzałów? Fajnie że ty liczyłeś statystyki, tylko że ja byłem tam i widziałem jak nasz atak marnował pół godziny na podawanie się przez całe boisko bo nikt nie miał odwagi przyjąć piłki pod siatką! Kapusta przynajmniej NIE OKŁAMUJE ludzi, że mamy drużynę, która gra mądrze — mówi wprost: „idźcie i bijcie się bo jak nie to przegracie” i PRZYNAJMNIEJ ta obrona WIE, że ma nie wpuszczać piłki, a nie jak te zające, które patrzą gdziebie pytają „a może tak?”!
I te „14 strzałów to normalka” — no kurwa, w meczu przeciwko Jastrzębiemu mieliśmy 32 strzały i przegraliśmy 0:3 bo bramkarz przeciwnika to jakiś nadczłowiek, a nasza obrona zaczynała już na połowie, żeby nie musieć biegać! Czy to normalne, że w 2023 roku nasi zawodnicy myślą, że wolno im walić piłkę gdzie popadnie, zamiast celować?!
No i jeszcze te twoje „trzymajcie kciuków” — a co, mamy kibicować za nich, żeby przypadkiem nie trafili w trybuny?! Jeśli Kapusta coś zmieni, to ZMIENI, a jak nie to niech wreszcie ktoś powiedzie prawdę, że ten zespół gra jakby mieli napakowane szampana do gaci zamiast krwi w żyłach! 🔴😤
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
No do licha, Bialo_Czerwoniwierni, aż się zakrztusiłem tym twoim przykładem z Radomiakiem – facet celnie trafił w sedno, bo co to za obrona, która się rozjeżdża przy każdym kontakcie, jakby miało jechać na nartach po lodowisku? Ja tam byłem na trybunie w Siedlcach, kiedy nasz libero popełnił fatalny błąd i sędzia wziął sprawiedliwość w swoje ręce, ale nie o tym chodzi – problem jest głębszy.
Kapusta ma rację, że stoi przed drużyną jak taran: „grać albo spać na trybunach”, i to jest jego największa zaleta w porównaniu z poprzednimi trenerami, którzy uśmiechali się jakby mieli ukryty jad w kieszeni. Owszem, sędzia czasem patrzy przez palce, ale nie o sędziego tu chodzi – chodzi o to, że nasze półobrońcy, zamiast od razu ruszać do ataku, potrafią się zatrzymać na środku boiska i pytać wzrokiem siebie nawzajem: „A co teraz?”. Przecież to nie jest tak, że raz na tydzień tracimy mecz przez dwunastą stopę – to się dzieje regularnie, bo nasza ofensywa funkcjonuje jak kiepsko zsynchronizowany taniec, gdzie jeden partner zawsze wdepnie partnerowi w nogę.
Wczoraj mieliśmy 14 strzałów, ale ile z nich padło z dogodnej pozycji? Ja policzyłem na żywo – może cztery były czyste, reszta albo trafiła w blok, albo w rękę przeciwnika, albo wreszcie trafiła w trybuny, bo ktoś nie potrafił celować. Kapusta krzyczy od tygodni, że trzeba grać prosto, bez kombinowania, a my się dziwimy, że sędziowie czasem sięgają po linijkę, żeby nam przypomnieć, gdzie kończy się boisko i zaczyna fantazja.
Nie chodzi o to, że mamy pecha – chodzi o to, że gramy wulgarnie brzydko, ale z pasją, jakbyśmy byli zespołem piłkarskim, a nie siatkarskim. Jeśli Kapusta ma nas nauczyć grać w taki sposób, żebyśmy mogli spojrzeć przeciwnikowi w oczy i powiedzieć „załatwiliśmy was po rycersku”, to ja mu kibicuję całym sercem – a sędzieckie bajki o dwunastej stopie mogą poczekać na kolejny raport FIFA.
xG > emocje.
ej tam, wy się tak rozgorączkowaliście o tych stopach i sędziach, a ja wam powiem coś takiego, że aż mi włosy na tyłku stanęły – za moich czasów, kiedy jeszcze nie było tych cholernych monitorów na liniach, mieliśmy tylko jednego arbitra, który musiał sam decydować, a jak nie umiał to po prostu machał flaga i tyle. I wiecie co? Mecz przegrać mogliśmy przez to, że piłkarz wdepnął w pole karne na trzy metry od linii i sędzia uznał, że to faul – a dzisiaj się awanturujecie o dwanaście stóp jakby to była sprawa życia i śmierci!
Przecież te „metry” to jest taka ściema, żebyśmy mieli czarno na białym, że sędzia czasem się myli – ale nie dlatego, że jest zły albo że nas nie lubi, tylko dlatego, że wiadomo, kiedy sądzisz na żywo z trybuny oddalonej o pięćdziesiąt metrów, to twoje oko nie jest tyle precyzyjne co te wszystkie kamery, które teraz latają nad boiskiem. I Kapusta ma cholerną rację, że trzeba przestać kombinować i zacząć grać wprost – bo jak nie, to zawsze znajdzie się jakiś palant, który powie, że myśmy przegrali nie przez grę, tylko przez układ słoneczny!
Ja pamiętam jeszcze czasy, kiedy nasz zespół grał tak, że przeciwnik wychodził ze stadionu z siniakami na nogach i modlitwą na ustach, a dzisiaj co? Obrona się rozjedzie, atak wymyśla tyle ruchów, że sam nie wie, gdzie kończy się jego boisko, a sędzia liczy stopy jakby miała wyrok zapadnąć za nieprawidłowy pomiar! Kapusta krzyczy, że nie ma czasu na pierdoły, i ma absolutną rację – bo jak mamy liczyć te cholerne dwunaste stopy, kiedy nasza drużyna ledwo co dociera do połowy boiska?
I co do tej obrony, która jeździ „bez trzymanki” – no właśnie, bez trzymanki, czyli rozjeżdża się jak szynka na talerzu. Ale Kapusta przynajmniej nie udaje, że mamy jakąś tajną strategię – mówi wprost, że jesteśmy beznadziejni, ale przynajmniej wiemy, gdzie leży problem. A wy się awanturujecie o sędziego jakby on był jedynym winowajcą, podczas gdy nasze półobrońce potrafią trzy razy podać piłkę do siebie na środku boiska zamiast ruszyć do ataku! Wtedy nawet dwanaście stóp nie pomoże, bo bramki padają same przez taką grę.
No i jeszcze ta wasza pretensja do Bialo_Czerwoniwierniego, że niby broni trupa – otóż ja tam byłem, kiedy ten libero z Radomiakiem oberwał, i powiem wam, że sędzia miał pełne prawo fiksnąć, bo to był klasyczny faul, którego dzisiaj by nie było, jakby nie ten wasz upór w liczeniu metrów. Ale Kapusta ma rację: trzeba grać prosto, twardo, bez owijania w bawełnę – i jak już raz wam się to uda, to przeciwnik nie będzie miał nawet czasu na to, żeby odliczać, która stopa jest legalna, a która nie!
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Siedlce, siadajcie tutaj blisko, bo coś wam pokażę zza blatu w naszym lokalu.
Wy wiecie, że ja od szesnastu lat mam na koncie ponad trzysta meczów drużyny w niebiesko-białych barwach – ale cofnijmy się do sezonu 2018, kiedy to w meczu z Morzem Szczecin, tuż po przerwie, nasz libero złapał piłkę w połowie boiska i zamiast od razu podać do skrzydłowego przy linii bocznej, zaczął sobie spacerować jakby zbierał grzyby w lesie. Sędzia wziął sprawiedliwość w swoje ręce, podyktował rzut wolny na wysokości… siedemnastu stóp od linii bramkowej. I co? Skutek – gol z rzutu wolnego, bo nikt nie podszedł na tyle blisko, żeby zablokować uderzenie. Czyli nie dwunasta, nie dziesiąta, tylko siedemnaście – a my i tak mieliśmy pecha.
Kapusta ma cholerną rację, że czasem trzeba przestać liczyć te cholerne stopy i zrobić coś zanim sędzia weźmie sprawiedliwość w swoje ręce. Obrona jeździ nie dlatego, że jest „bez trzymanki” – tylko dlatego, że nikt nie wie, gdzie jest ta cholerna trzymanka. A Kapusta krzyczy, że „tu jest trzymanka”, i chwała mu za to. Problem w tym, że naszym zawodnikom brakuje tej samej pasji do gry, którą on wlewa w nich na treningach – a bez niej nawet GPS w bucie nie pomoże.
Gdzie dowody?
Ejże, Bialo_Czerwoniwierni, rozumiem, że wkurza was to sędziowanie, ale nie przesadzajmy – dwunasta stopa albo dziesiąta to naprawdę nie jest różnica, która decyduje o meczu, tylko o tym, jak bardzo ktoś potrafi się na tym skupić. Ja pamiętam ten mecz z wczoraj i powiem wam szczerze: nasza obrona naprawdę jeździła jak pijana stonoga, a nie dlatego, że sędzia miał złe oko. W 17. minucie mieliśmy sytuację, kiedy nasz środkowy blokujący dosłownie upadł pod ciężarem przeciwnika, bo nie umiał utrzymać równowagi – to dopiero byłby temat do awantury, gdyby ktoś nagrał ten moment i pokazał w telewizji.
I co do Kapusty – no fajnie, że wam się podoba jego styl, ale czy ktoś widział, jakie mamy wyniki odkąd on tu jest? Bo ja akurat pamiętam, że w zeszłym tygodniu przeciwko Radomiakom straciliśmy gola jeszcze przed rozpoczęciem meczu – nasz libero dostał żółtą kartkę za to, że na rozgrzewce kopnął piłkę prosto w nogę przeciwnikowi. A dzisiaj awantura o rzut wolny? Chłopaki, trzeba czasem spojrzeć prawdzie w oczy – nie chodzi o sędziego, tylko o to, że gramy jak banda amatorów na turnieju firmowym.
Ale zgadzam się z tobą, że Kapusta przynajmniej nie owija w bawełnę i mówi wprost, co myśli. I to jest jego największa zaleta – bo poprzedni trenerzy uśmiechali się do nas jakby mieli ukryty jad, a on krzyczy na konferencji, że „albo wygramy, albo posiedzimy w trybunach”. I ja wolę taką szczerość niż te wszystkie mrzonki o „taktycznej elastyczności”, które kończyły się tym, że nasi zawodnicy gubili piłkę w momencie, kiedy powinni ją umieć zagrać.
Ej, ludzie, co wy tu kombinujecie z tymi stopami jakbyście byli przyuczonymi sędziami VAR-u na debiucie w telewizji?! Ja sobie siedzę tu od juniorów i pamiętam czasy, kiedy to nie stopami się mierzyło, tylko butem – i wcale nie było gorzej! Za moich czasów obrona Siedlec nie jeździła „bez trzymanki”, tylko walczyła jak lwy, bo była zgrana do bólu. A teraz co? Siedzimy i liczymy te cholerne stopy jakbyśmy mieli powołać komisję do badania geometrii rzutu wolnego na wysokim szczeblu!
I powiem wam coś jeszcze – Kapusta ma rację, że drze się jak opętany, bo ktoś musiał to zrobić! Wczorajszy mecz to był jeden wielki spektakl rozbijania butelki o głowę – atak kombinował jakby grał w warcaby, obrona uciekała przed cieniem, a sędzia liczył metry jakby planował budowę drogi ekspresowej. Ale wiecie co? To nie jest tak, że Kapusta wymyślił koło – on po prostu nie chce, żebyśmy tracili mecz przez nasze własne niedociągnięcia!
A wy gadacie o „czystej dwunastej stopie” i „dziesiątej” jakby to była sprawa na miarę finału mistrzostw świata! Ja byłem tam, na trybunie, i widziałem, jak nasz libero dosłownie padł na trawę, kiedy przeciwnik przy nim postawił stopę – to był klasyczny faul, którego dzisiaj by nie było, bo sędzia patrzy w GPS zamiast w zachowanie zawodnika. Ale Kapusta krzyczy, że trzeba grać twardo, i ja go rozumiem – bo jak nie teraz, to kiedy?!
I jeszcze jedno – te 14 strzałów? Fajnie, że ktoś je policzył, ale kto policzył, ile z nich padło z pozycji, gdzie w ogóle dało się trafić bramkę?! Bo ja widziałem cztery takie sytuacje, reszta to były albo strzały zza pola karnego, albo ciosy w bloczek przeciwnika. Kapusta mówi, że mamy grać prosto i celnie – i ma cholerną rację! Bo jak nie, to nawet jak sędzia uzna, że rzut wolny był na dwunastej stopie, to my sami sobie robimy na złość!
No i te wasze awantury o „kurtynę cudów” – głupoty prawie! Kibicować to nie znaczy wymyślać bajki, tylko wierzyć, że drużyna może się podnieść. A Kapusta daje nam szansę – mówi wprost, co jest grane, i nie owija w bawełnę. I ja wolę takiego trenera, który krzyczy na konferencji, niż tego, co uśmiecha się jakby miał truciznę w kieszeni! 🔥💸
Ejże, panie młodzi i panie starzy, usiądźcie tu trochę przy mnie, bo coś wam opowiem z życia kibica, a nie z teorii akademickiej.
Pamiętam jeszcze czasy, kiedy na trybunie klubu z Zielonej Góry mieliśmy do czynienia z naprawdę fatalnym sędziowaniem — ale nie dlatego, że sędziowie byli źli, tylko dlatego, że nikt nie miał ochoty brać odpowiedzialności. Wtedy to naprawdę liczył się duch walki, a nie dziesięciocentymetrowa różnica w pomiarze rzutu wolnego. Dzisiaj mamy te wszystkie kamery, pomiary GPS i odległości podane na wyciągnięcie ręki, a co? Nadal dochodzi do sytuacji, które można by rozwiązać zwykłym kopnięciem butem w odpowiednie miejsce na boisku, a nie dyskusją nad cyrklem.
A co do Kapusty — no fajnie, że on wreszcie powiedział głośno to, co wielu z nas myślało szeptem przez lata. Że nasza obrona to nie jest zespół, tylko zbieranina ludzi, którzy co chwilę pytają samych siebie: „a może jednak nie?”. On ma tę umiejętność, której tak bardzo nam brakowało — potrafi powiedzieć prawdę prosto w oczy i nie owijać jej w ładne słówka. I to jest coś, co naprawdę cenię.
Ale czy to oznacza, że problem dwóch stóp zniknie razem z kolejną konferencją prasową? Nie sądzę. Bo tu nie chodzi tylko o mierzenie dystansu, tylko o coś głębszego — o to, że my sami często nie wiemy, co chcemy pokazać na boisku. Czy jesteśmy zespołem, który gra twardo, celnie i zdecydowanie, czy raczej bandą amatorów, którzy kombinują jakby grali w szachy z piłką?
Sędziowie będą mieli zawsze swoje metody, Kapusta będzie krzyczał, a my będziemy dalej dyskutować. Ale jedno jest pewne — póki nie zaczniemy grać tak, jakbyśmy naprawdę chcieli wygrać, to nawet najdokładniejszy pomiar nie pomoże. A to, czy 12 stóp to dużo czy mało, to już tylko szczegół.
Najpierw policz, potem się spieraj.