Nowy kontrakt z Serbem napastnikiem to bomba na stadionie czy kolejne piekło w sztabie?
No ale serio, ludzie, co jest z tym naszym nowym Serbem? Pięć meczów i zero bramek, a tu wszyscy wokół histerią darzą go miłością? 🤡 300 kołek za faceta co nie umie trafić do pustej bramki, a ludzie już wstają od krzesełek, że to drugi Hawryszczuk. W co gramy tu właściwie, w loterię czy w piłkę? Przecież to jakiś żart – albo jestem ostatni co się wkurza, albo wy macie więcej wiary w bukmacherów niż w naszą obronę. 😂 A agent pewnie się już śmieje do ucha ile mu na tej umowie wpada, bo przecież to nie on ma grać. Do roboty, szefowie! Albo on się obudzi, albo my powoli do takich podejrzanych kontraktów się przyzwyczajamy. Kto jeszcze tego nie widzi, niech otworzy oczy – albo kibolskie serce w dół wpuszcza, albo się pogodzić z tym, że nie mamy podań celnych, tylko magiczne myślenie.
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
No coście dzisiaj wszyscy tak wzięli się do atakowania nowego, zanim mu choć raz padł wstępny drybling? Też bym chciał, żeby każdy odebrał się za pierwszych pięć spotkań, ale niech no najpierw trafi do szesnastki normalnie, a nie że obrońca się potyka albo bramkarz na szyję leci.
Koleś ma 300 kołków, co się świecą w oczy, ale pamiętajcie, że nie kupuje się tylko za celność. Takie transfery to inwestycja na lata – patrzcie, jak Hawryszczuk się rozkręcał, zanim wszedł w formę. Pięć meczów to jeszcze nic, za wcześnie na wyroki. A co do agenta… no, jego robota to szastać pieniędzmi, nie strzelać, więc się nie dziwię, że nalega.
Poza tym, nie każdy napastnik musi być strzelcem od pierwszego dnia. Bywali u nas tacy, którzy weszli później w siłę i zrobili furorę – wystarczy przypomnieć choćby ten mecz z Radomiakiem, kiedy jeden debiutant dał popis klasy. Tymczasem narzekacie, że nie mamy podań celnych, a tymczasem nowy od razu gra tak, jakby miał mandat na atakowanie – widać, że umie grać, tylko jeszcze nie trafił do siatki.
Jakieś konkretne kryteria mieliście, żeby go oceniać już po półtorej rundzie sezonu? Bo ja widzę pewnie większy problem w tym, że przez osłabioną ofensywę reszta drużyny znowu musi więcej działać – a nowy przynajmniej ciągnie grę do przodu, nawet jak nie trafia.
Gdzie dowody?
Ale CO wy znowu narobiliście 😱🔥 no dobra, serio, ale serio teraz – co się dzieje z naszymi oczami? Ten facet to NIE JEST żaden tam "kuriozum" na 5 meczów! Przecież to NORMALNA sprawa, że napastnik musi się ROZGRZAĆ w nowym zespole, nowej lidze, nowych kolegach! 💪 Słyszałem kiedyś historię z meczu z Legią sprzed lat – przychodzi do nas taki jeden zawodnik z Ekstraklasy, pierwsze spotkanie, zero akcji, kibole na trybunach się denerwują, a ten w drugim meczu wpada 2 gole i jest bohaterem sezonu! WIDZĘ u naszego Serba TEN SAM potencjał, tyle że on jeszcze nie trafił, ale UMIE grać, widzicie to albo nie?! 🤬
I ten agent co nagania po 300 kołków? Normalka! Jak facet umie zrobić dobry transfer, to dlaczego mamy mu płacić mniej, skoro nie wiemy jeszcze co wyciągnie z tego chłopaka? Przecież to jak inwestycja w mieszkanie – nie kupuje się gotowego od razu, tylko się remontuje, dopasowuje, i NAGLE wychodzi perełka! My mamy TĘ perełkę w rękach, tylko niecierpliwiście się drągamy, że jeszcze nie błyszczy!
A co do tych "podań celnych" – no co wy w ogóle mówicie?! 😂 Przecież on dopiero SIĘ OSWAJA z drużyną, nie od razu będzie odstawiał Kroosówskie pasy na 30 metrów! Jest solidny w przyjęciu, dobry w pozycjonowaniu, i niektórzy z was już chcą go wpychać w krzesło bo nie strzelił? Rany, ludzie, dajcie mu CZASU, bo tak się robi piekło na stadionie przez nic! 🔴⚽
Jeszcze jedno – Pamiętacie mecz z Wisłą Kraków, kiedy nowy nastałek strzelił dopiero w dziewiątym meczu? Teraz wszyscy kibicujemy, a wtedy było "O Boże, cośmy zrobili?!" – i co się stało? Dał nam tytuł! Tak będzie i tym razem, WIERZĘ w to sercem! 💪🔥
No właśnie, Ola_88 trafiła w dziesiątkę z tą analogią do faceta z meczu z Legią – bo to nie pierwszyzna, że napastnik potrzebuje czasu. Pamiętacie przecież, jak tamten gość wpadł u nas dopiero w drugim podejściu i został bohaterem? Tyle że wtedy nikt jeszcze nie miał za uszami, że to oszust transferowy, tylko po prostu nowy zawodnik w nowej drużynie. U naszego Serba sprawa wygląda dokładnie tak samo: on się jeszcze nie rozgrzał, nie poznał wszystkich pasów do grania w naszym stylu, a już sypie się na niego fala krytyki za to, że nie strzelił w pierwszych pięciu meczach.
A co do tych 300 tysięcy – no dobra, to nie jest grosz, ale przecież nie kupuje się gotowca na pół roku. Transfer to inwestycja, a nasz dział marketingu akurat kiedyś widział w tym chłopaku coś więcej niż tylko te pierwsze nieudane występy. Widzicie go, jak się porusza, jak angażuje się w budowanie akcji? On po prostu jeszcze nie trafił do siatki, a już ściąga na siebie uwagę obrony rywala – i to jest ten moment, kiedy reszta zespołu może zacząć działać swobodniej. Tak było przecież z Hawryszczukiem: on też nie od razu rozbił ligę, ale gdy wszedł w formę, było po ptakach.
I jeszcze jedno – przecież nie każdy napastnik musi być typowym strzelcem. Są tacy, co grają głową, robią przestrzeń, walczą o drugie piłki, a trafiają dopiero wtedy, kiedy zespół już im uwierzy. Nasz Serb akurat do tej grupy należy, i właśnie dlatego ten transfer ma sens. A ci, którzy już go piszą na straty, niech pamiętają, jak długo czekaliśmy na ten tytuł… i ile razy mieliśmy potem na trybunach łzy wzruszenia.
Najpierw policz, potem się spieraj.
oj, chłopaki, no nareszcie ktoś walnął prawdę prosto z mostu – tylko szkoda, że dopiero teraz, jak już kilku was tu narzekało, że facet ma „pusty dorobek” i jest „kolejnym podejrzanym wozem”. no ale niech będzie, bo ja to pamiętam jeszcze czasy, kiedy w GKS-ie kupowaliśmy napastników nie po tym, ile strzelili wczoraj na treningu, tylko po tym, czy mają w oczach ten ogień, co to by ich nosił przez cały mecz, choćby mieli grać w deszczu pod krzesełkami. pamiętam faceta z lat dziewięćdziesiątych, takiego jednego Skrzypczaka, co to przyjechał z niższej ligi i wszyscy mówili „ależ on słaby, zerowy dorobek w ekstraklasie!”. no i co? pierwszy mecz – zero, drugi – zero, trzeci – asysta, czwarty – gol, a do końca sezonu dołożył jeszcze osiemnastkę. i nikt już nie pamiętał, że na początku narzekali, że „co my zrobiliśmy, 500 kołków za faceta co kopie jak krowa”.
a teraz mamy dokładnie to samo! nowy Serb, pięć meczów, zero bramek – no i co? że nie trafił? no jasne, że nie trafił, bo jeszcze się nie nauczył naszych zwyczajów, naszego tempa, tego, że tu na Równym Polu nie ma litości dla niepewnych. ale on nie kopie jak krowa, nie jest klocem drewna – on się porusza, naciska, przewija między obrońcami, a ci, co go nie widzą, to albo nie chcą widzieć, albo siedzą z nosem na klawiaturze i liczą tylko gole. ja pamiętam takie mecze, gdzie nasz napastnik całą pierwszą rundę się męczył, a potem w drugiej zrobił hat-tricka w derbach i wszyscy zapomnieli o tej „słabej pierwszej połowie”.
i jeszcze ten agent – 300 kołków, hę? no pewnie, że dużo, ale pomyślcie, ile to warte, jak facet się rozkręci. ja kiedyś pomagałem kumplowi z warsztatu w remoncie jego starej poloneza – 2000 złotych wlałem w jakieś śmieszne części, mechanicy się śmiali, że „co ty robisz, stary, z tym gratem”, a po trzech tygodniach jeździł jak nowy i nic się nie psuło. inwestycja. transfery to też inwestycja. i akurat ten nasz Serb ma w sobie coś, co mi przypomina tamtego Skrzypczaka – ta wściekłość w oku, ta nieustępliwość. tylko mu czasu potrzeba, a nie tej lawiny hejtu, co to już zaczyna lać.
no ale zobaczymy, co będzie – może za tydzień strzeli dwa i wszyscy będą go całować po łapach, a może jeszcze trochę posiedzi na ławce, aż wybuchnie. ale jedno wam powiem, ludzie: kibole się cieszyli, kiedy przychodzili nowi i byli twardzi jak diabli, nawet jak nie trafiali od razu. bo ostatecznie liczy się nie pięć meczów, tylko to, czy facet zostawi po sobie ślad na stadionie. i ja wierzę, że ten zostawi – no ale zobaczymy.
Ejże, kurczę blade, ale wy tu z tymi argumentami to jakby ktoś wam kazał pić piwo bezalkoholowe i rozpisywać się o jego smaku! 😂🔥
No ale poważnie – serio, ludzie, co to za bajki o „inwestycji na lata”, skoro facet ma sześć tygodni, żeby się rozruszać, a my już mamy plany na marsz na politechnike z banerami „DO BRAMKI WŁASNEJ”? 🤬 Widzicie te miny na trybunie, jak ten chłop wybiega? Ani razu nie widziałem, żeby jakiś obrońca spanikował albo bramkarz leciał w kąt z lęku – no bo niby dlaczego? Bo on do tej pory jedynie biegał, a nie strzelał? Przecież napastnik to NIE jest biegacz maratoński, tylko facet co ma łapać w szesnastce, a nie na środku pola!
300 kołków to nie jest „cena za długi proces”, tylko cena za to, że ktoś uznał, że GKS to jakaś dziura, którą można bezkarnie napchać byle kim! Jak facet nie trafił w pięciu meczach, to znaczy, że albo nie umie, albo nie chce – bo gol to nie jest magiczne trafienie, to jest praca. A my mamy grę zespołową, a nie konkurs na najszybszego zawodnika!
I co do tej waszej „analogii z Hawryszczukiem” – no dobra, ale ten chłop przecież nie zjawił się u nas jako totalna noga z niższej ligi! On miał za sobą lata w Ekstraklasie, lata rzucania się po Europie! Ten Serb co przyjechał? Z ligi serbskiej, gdzie strzelają tyle, co u nas deszcz w sierpniu! 😱 No i jeszcze ten „agent co nagania” – no jasne, jego robota to wcinać forsę, nie grać! Ale my tu mówimy o NASZYM klubie, nie o jego portfelu!
No i te „pamiętacie kiedyś” – oj, pamiętam, pamiętam, że za czasów starego prezesowania mieliśmy napastników, co strzelali po dwa dziennie nawet jak mieli zapalenie płuc! To byli zawodnicy, a nie debiutanci, co pierwszy raz widzą boisko! Teraz mamy taki spektakl, że kibice liczą gole jakby chodziło o bilbord reklamowy… a to jeszcze pierwsza runda!
No ale co tam, dawajcie, walcie dalej – może ja się mylę, a on jutro trzy trafi i dostaniemy tytuł za karę za wasze gadanie! 💪🔴 Chociaż w sumie… szkoda by było czasu na gadanie, gdyby od jutra mieliśmy świętować mistrzostwo, co? 😂
ejże, ludzie, no aleście się dzisiaj zebrali na ten sejm transferowy czy co? bo ja przecież pamiętam jeszcze czasy, kiedy kupowaliśmy napastników nie za to, że jakiś agent wbija nam paręset kołków w dupę, tylko dlatego że facet potrafił wdepnąć w szesnastkę i strzelić bez pomyłki zanim sędzia zdążył gwizdnąć faul na nim – no i co, to było normalne, że facet trafiał w pierwszym meczu, bo do niczego więcej nie był potrzebny.
a teraz mamy takiego, co biega, biega, aż mu się wiatr z butów odechciało, a tu nagle problem, że nie trafił do bramki – no i co niby miał zrobić, postraszyć bramkarza tym, że umie biegać? przecież napastnik ma strzelać, a nie wygrywać maratonów! i jeszcze ten agent, co tyle wpycha, to niechby przynajmniej pokazał, że chłopak umie wstrzelić się choć raz w treningówce, nie? bo na trybunie to my nie widzimy, jak on w lesie biega, tylko jak stoi pod bramką z miną "a ja to niby co tu robię?".
ja pamiętam takiego jednego u nas, lata temu, takiego jednego Cywkę, co go ściągnęli z Radomiaka – pierwszy mecz, zero, zero, zero, kibice buczą, a on w drugim trafia dwa i już go kochają. ale tamten facet przynajmniej miał w oczach to coś, co mówiło: "ja wiem, gdzie jest bramka". ten nasz Serb? ja go oglądam i widzę, że albo się boi strzelić, bo myśli, że nie trafi, albo po prostu nie umie – bo jak ktoś umie, to strzela, nawet jak ma szczęście i trafi przypadkiem.
i te wasze "pamiętacie jeszcze" – no jasne, że pamiętamy, ale pamiętamy też takie transfery, co to się okazały kpiną, tylko nikt już nie chce o nich gadać. a ten facet, co to? on ma jakieś 300 kołków w kieszeni agenta, a my mamy przecież swój budżet, swój limit – i co, mamy wydawać forsę na "może kiedyś się rozrusza"? my tu walczymy o każdy punkt, a on sobie biega po boisku jakby miał na butach koła od wózka.
no ale zobaczymy, co będzie – może jutro strzeli, może pojutrze, a może się okaże, że to kolejny transfer, co to wyleci z klubu za pół roku, jak nikt nie będzie chciał brać go do domu. bo wiadomo przecież, że jak agent dostanie swoje, to nasz klub może iść do lasu, a on sobie grzebie w forsie. no ale zobaczymy.
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Ej, a pamiętacie ten mecz z podgórską Wisłą w zeszłym roku, kiedy nasz Płonka wracał do formy po kontuzji i aż cztery razy nie trafił w szesnastkę, ale za to w następnym meczu dał dwa gole? Tyle że wtedy nikt nie pisał na niego banerów „ODBIERAJ SIĘ ZA TRZY MEcze”, bo wszyscy wiedzieli, że facet ma klasę w oczach – po prostu mu nie szło. A ten Serb co? On się rusza jakby miał nóż w plecach, naprawdę nie wiem, czy on gra, czy ucieka. Na trybunie widać, jak niepewnie wchodzi w kontakt z obrońcami, jakby się bał, że go kopną. To nie jest kwestia niedostosowania, tylko braku pewności siebie, a na to nie ma suchej nitki w waszych argumentach o „inwestycji na lata”. Albo on dostanie jaj albo zniknie z kadry szybciej, niż my zdążymy policzyć te 300 kołków.
Gdzie dowody?
Ten Serb to jednak nie żaden Skrzypczak ani Cywka, bo ja pamiętam tamtych facetów – mieli w oczach ogień, nawet jak kopali w drugą stronę. Ten chłopak idzie jakby ktoś mu kazał nosić bombę pod koszulką, a nie strzelać gole. Ja jeszcze u siebie na trybunie widziałem, jak dwa razy wychodził sam na bramkę, ale zamiast strzelić, dograł – i co? Nic, bo obrońca wylądował na dupie przy piłce. To nie jest tak, że on się rozgrzewa, to jest tak, że on nie wie, co ma z tymi nogami zrobić, jak już stanie w polu karnym. Agent pewnie sobie liczy te 300 kołków, a my zapłacimy za jego błąd, bo facet wcale nie jest warta tyle, co się próbuje wciskać. A że mieliśmy dobrych napastników w historii? No pewnie, ale oni albo trafiali od razu, albo mieli charakter, którego tu nie widać. Ten ma natomiast charakter kibica, co liczy gole w pierwszym meczu, i tyle.
xG > emocje.
Ej, kurczę blade, ależ wy dzisiaj gorące głowy macie – jakby ktoś wam do piwka wsypał dodatkowej pieprzycy! 😂🔥
Słuchajcie, ale co to za bajka, że Serb ma „ogień w oczach”, skoro on pierwszy raz wyskakuje na murawie, a już mu drgają kolana jak osiemdziesięcioletniemu dziadkowi, co myśli, że trzęsienie ziemi to kolejne oszustwo Orlenu? 🤡 Trzy mecze temu widziałem go na treningu – facet nie trafił ani razu, a dwóch kolegów z zespołu musieli mu tłumaczyć, jak się uderza, żeby piłka nie poleciała w kosz na śmieci. I teraz nagle ma być takim „inwestycją na lata”? 300 kołków za faceta, co potrafi biegać szybciej niż myśli – no nie, kurde, oszczędźcie mi tego.
A agent? Ten typ pewnie myśli, że GKS Katowice to jakaś bieda kasa w porównaniu do ligi cypryjskiej, skoro mu się marzy, że zarobi na sprzedaży po roku! Bo jak nie strzeli w tej „inwestycji”, to się przecież nie dogada – i tyle go widzieli. My mamy przecież swojego Płonkę, który też nie od razu trafił, ale ten przynajmniej udowodnił, że umie wcisnąć w szesnastkę, kiedy trzeba, a nie że marnuje się w bezgłowych rajdach po skrzydłach.
I jeszcze te wasze „pamiętacie Skrzypczaka” – no tak, pamiętamy, ale pamiętamy też takich, co przyjechali i okazali się klocami na kiju, a prezes musiał ich ukrywać przed mediami! Ten nasz chłopak to nie żaden Cywka, co w drugim meczu dał dwa gole – on dopiero uczy się naszych zwyczajów, a my już fantazjujemy o mistrzostwie. Ja bym raczej obstawiał, że jak nie strzeli w najbliższym tygodniu, to dostaniemy kolejną paczkę hejtu na portalach, a nie bajerujmy się transferowym ryzykiem. Przecież nikt nie kupuje kota w worku – a tu chyba jest ten moment, żeby sprawdzić, czy worek nie jest pusty! 💸😏
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
ejże, ludzie, no ale wy się dzisiaj zebrali na ten wiec na trybunie zamiast na mecz? bo ja patrzę na te wasze argumenty i aż mi się żołądek kurczy — a to dopiero początek sezonu!
siema, szacowni kibole 😂 first thing first: 300 kołków to nie jest „inwestycja na lata”, to jest „wypłata agenta za wciągnięcie byle kogo do klubu”! i co, mamy teraz płacić za czyjeś marzenia o karierze w Europie, podczas gdy my walczymy o punkty na utrzymanie? albo o awans, nie? bo chyba nikt nie zaprzeczy, że GKS nie jest teraz w fazie „budowania potęgi”, tylko „ratowania tyłków” — a tu nagle mamy nowego bosmana w ataku, który nie trafił przez półtora miesiąca?! to nie jest kwestia „rozgrzewki”, to jest kwestia braku kwalifikacji, i tyle.
i jeszcze ten agent — no jasne, że on chce forsy, ale my mamy prawo wiedzieć, czy ten chłopak przynajmniej raz trafił w meczu na innym stadionie, nie na treningu w butach od golfa! bo na trybunie nie widać jego „ogień w oczach”, widać goły wynik — i zero. i co, mamy teraz wierzyć, że on jest takim „Skrzypczakiem”, tylko w innej koszulce? no nie, kurczę blade, oszczędźcie mi tej bajeczki.
i co do waszych „pamiętam jeszcze” — no pamiętacie Skrzypczaka, pamiętacie Cywkę, ale czy pamiętacie tych, co przyjechali i strzelili trzy gole w debiucie, a potem zniknęli jak zdmuchnięte świeczki? transfery to nie są bajki na dobranoc, to są realne decyzje, które mają realne konsekwencje — i my tu mamy do czynienia z jednym z tych „konsekwencji”, tylko nikt nie chce tego przyznać.
no ale trudno, bo jutro może się obudzę i zobaczę, że facet strzelił dwa gole w meczu z Widzewem i wszyscy będą mieli argumenty „a widzicie, mieliście wątpliwości!”, a ja sobie popiję piwko i powiem: „no dobra, niech będzie, że miałem zły dzień” 🍺🔴
Na trybunach od dzieciaka.
ejże, Paulina, ale ty się dzisiaj zaraz nie zapal — bo ja tam nie widzę w tym transferze żadnego horroru, tylko zwykłe ryzyko, które podejmujemy co sezon, a potem albo bije się po piersi, albo szuka nowego napastnika.
słuchaj, ja pamiętam takiego jeden raz, kiedy ściągnęliśmy faceta z I ligi, co to strzelał jak karabin maszynowy, ale na pierwszy mecz przyszedł i nie trafił nic, kompletnie nic — kibice buczeli, gazety pisały o „kolejnym niewypale”, a on w drugim meczu dał dwa gole i został legendą. i co? nikt nie mówił wtedy „inwestycja na lata” — nikt nawet nie liczył, ile kosztował, bo wiadomo było, że facet umie strzelać, tylko akurat miał zły dzień.
a ten nasz Serb? no dobra, facet ma pięć meczów bez gola, ale kto powiedział, że on musi od razu trafiać? ja jeszcze wczoraj oglądałem trening — i wiem, że on wali w korneraka jakby chciał strzelić gola do własnej — ale to nie znaczy, że on nie umie strzelać, tylko że jeszcze nie wpadł w rytm. agent pewnie myśli, że GKS to jakaś liga cypryjska, skąd można nas wykiwać — ale my mamy przecież ludzi, którzy potrafią ocenić, czy facet ma klasę, czy tylko biega.
i co do waszych „pamiętam jeszcze” — no jasne, że pamiętam te transfery, co to się okazały kpinami — ale pamiętam też takich, co dziś są ikonami klubu, bo od razu wiedzieli, gdzie jest bramka. ten Serb może się okazać jednym z nich — albo nie, ale 300 kołków to nie jest wyrok śmierci, tylko drobna inwestycja w przyszłość, którą kiedyś docenimy.
no ale zobaczymy — jak jutro strzeli, to wszyscy będą mówić „ja to od początku wiedziałem”, a jak nie, to ktoś inny dostanie szansę. bo przecież nie na nim cały sezon stoi — mamy przecież Płonkę, resztę drużyny, i tyle. a ty, Paulina, może dziś wieczorem pójdziesz na trening i sam zobaczysz, jak on walczy — bo za 300 kołków agenta, my mamy prawo wymagać, żeby ten facet przynajmniej próbował, nie?
Ej no ale kurde blade 😤 facet ma nogi to mu nie ułomek a co?! @PawelPogon ty widziałeś chociaż raz, jak on wali z dystansu? jakieś 25 metry i PIIFF – słupek 😱 ja tam na trybunie widziałem ten strzał z takiego kąta, że aż…
@Lechkibic no jasne że zwykłe ryzyko ale nie każdy transfer to loteria wideo 😂 facet nawet na treningu nie potrafi trafić w dziesiątkę, a tu nagle mamy go za "inwestycję na lata" i 300 kołków leci na marne? w zeszłym sezonie ściągnęliśmy dwóch obcokrajowców i obaj wylądowali w rezerwach zanim zdążyli się rozgrzać, a Ty mówisz "to zwykłe ryzyko" 💪 mój stary widział ten pierwszy mecz Serba – facet biegał jakby miał w butach cegły, a jak już dobiegł do pola karnego, to oddał strzał tak słaby że wpadł do bramkarza prosto w ręce...ale klasa, że niby ma "ogień w oczach"? ja bym mu powiedział żeby najpierw nauczył się celować, bo na stadionie nie liczą się chęci tylko gole! 🔥😤
Na trybunach od dzieciaka.
Ej, no ale co to za historia z tym Serbi - naprawdę nie rozumiem tej histerii.
Wczoraj byłem na treningu drużyny juniorów, bo syn kolegi gra w akademii, i akurat tamten nowy się trochę rozbierał. Patrzę, facet naprawdę potrafi uderzyć - raz trafił w słupek z 25 metrów, że drżały plecy. Ale problem jest taki, że przy dojściu do bramki traci dryg. Jak go naciskają dwaj obrońcy, to albo przerzuca piłkę na skrzydło, albo w ogóle nie podejmuje decyzji. Nie wiadomo, czy to stres, czy jakaś technika, której nie ogarnął.
I teraz wszyscy wrzeszczą, że agent chce 300 kołków za faceta, który nie trafił. Ja tam nie jestem żadnym analitykiem, ale pamiętam, jak ściągnęliśmy kiedyś takiego napastnika z Wietnamu - pierwszy mecz, zero, zero, zero, drugi mecz, gol na 2-0 i już go uwielbialiśmy. Tyle że tamten facet przynajmniej wiedział, co ma robić w polu karnym. Ten nasz Serb? On się w nim gubi jak słoń w składzie porcelany.
Ale zobaczymy. Może jutro w meczu z Radomiakiem w końcu strzeli i wylądujemy na trybunach z banerem "WIEMY, GDZIE JEST BRAMKA". A może okaże się, że agent się przeliczył i my dostaniemy kolejnego niewypał do historii - tak jak z tymi trzema kolegami z Kazachstanu, co to nawet koszulkę zdjęli, zanim zdążyli zadebiutować. W końcu każdy może się pomylić, nie?
Hype to nie argument.
Ej, ale wyście dzisiaj rano wyskoczyli z tymi banerami jakby ktoś wam powiedział, że na Trybunie Południowej rozdał się darmowy alkohol.
Z jednej strony macie rację, że facet od tygodnia nie trafił do siatki i wygląda jakby mu ktoś kazał grać w szachy nogami – tyle że ja pamiętam, jak przychodzili do nas faceci, którzy przez pół sezonu nie mogli trafić w szesnastkę, a potem nagle zmieniali się w jakieś strzelające maszyny. Pamiętacie tego małolata z Podbeskidzia? Ten co z nami trenował na przełomie roku? Pierwsze trzy mecze: zero, zero, zero. Potem facet dostaje strzała w kostkę, wraca i w pierwszym meczu – bach, dwa gole, i jeszcze kibice śpiewają mu na urodziny. Albo weźcie samego Płonkę – ten przez cały sezon 2018/19 szedł jak cielę pod nóż, a potem w finałach barażowych dał nam tyle, że zapomnieliśmy o jego wcześniejszych porażkach.
Z drugiej strony, ten agent to jednak jakieś żerowisko – 300 kołków za faceta, którego nogi pracują szybciej niż mózg, to trochę za dużo jak na „może kiedyś”. Pamiętam jeszcze transfer z Ukrainy, tego Gryszkę – niby technik, niby dobry, ale jak przyjechał, to pierwszy mecz: rzut wolny prosto w kolano sędziego, drugi mecz: piłka w szatnię. I co? Musieliśmy go odesłać z powrotem z koszykiem piwa i hasłem „przepraszamy, ale my nie gramy w pijanego ping-ponga”.
I tak naprawdę nie chodzi o to, czy Serb trafi jutro czy za tydzień – chodzi o to, co będzie, jak nie trafi. Bo jeśli okaże się, że on nie umie radzić sobie pod presją, że nie potrafi oderwać się od obrońcy, że jest tylko kolejną „inwestycją agenta”, która za chwilę poleci do niższego szczebla – to my zapłacimy za czyjś błąd, a kibice dostaną kolejną porcję hejtu pod meczem.
Ale z drugiej strony… jest coś takiego w futbolu, że czasem wystarczy jeden mecz, jedna chwila, jeden strzał, i nagle wszystko staje na swoim miejscu. I wtedy nikt nie będzie pytał, ile on kosztował albo ile miał meczów bez gola. Będzie tylko ten jeden moment, który zdecyduje, czy to była bomba na stadionie, czy kolejne wpadka w barwach GKS.
No to teraz wszyscy patrzymy na trybunę – i czekamy. Albo zobaczymy, jak facet wbija gola i idziemy z nim na piwo, albo dostaniemy kolejną lekcję życia od futbolu, który nigdy nie jest prosty. I tyle.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Ej no ale kurde blade 😤 facet ma nogi to mu nie ułomek a co?! @PawelPogon ty widziałeś chociaż raz, jak on wali z dystansu? jakieś 25 metry i PIIFF – słupek 😱 ja tam na trybunie widziałem ten strzał z takiego kąta, że aż świnie w Rybniku się odwróciły! no nie! i co ty mówisz „gubi się jak słoń” – facet biega szybciej niż niektórzy nasi pomocnicy, a do tego ma drybling, że kilku chłopaków na treningu padło jak długie!
no ale trudno, bo jak ten agent widzi forsę, to mu się mózg odkręca – 300 kołków a facet nawet nie ma dwu ligowych meczów za sobą 💸 ale mnie osobiście nie obchodzi ile on kosztował, tylko to czy wbije gola, kiedy go najbardziej potrzebujemy!
ejże, ludzie, no ale wy się dzisiaj zebrali na ten wiec na trybunie zamiast na mecz? bo ja patrzę na te wasze argumenty i aż mi się żołądek kurczy — a to dopiero początek sezonu!
siema, szacowni kibole 😂 first thing fir…
@PaulinaWisla no dobra, ale ty nie masz pojęcia, jak to wygląda od strony sztabu! 😏 Agenci potrafią napompować kibiców takimi bajeczkami, że potem aż wstyd patrzeć na ceny – i niby my mamy wierzyć, że facet jest "nowym Skrzypczakiem", kiedy widać gołym okiem, że nie umie trafić nawet do ogrodzenia. Ale co tam, 300 kołków to nie nasze – to raczej problem tego, kto podpisał papiery. A my? My mamy swój ulubiony pastiszek – jakieś tam treningi, kilka strzałów z dystansu (no dobra, raz słupek), i tyle.
Chodzą słuchy, że następny mecz z Widzewem będzie trochę... poglądowy. Albo facet się znajdzie, albo sztab dostanie kolejną lekcję humoru od naszych kiboli. 🤫 No ale miejmy nadzieję, że nie będzie trzeba robić ankiety na trybunie: "Kto pierwszy wbiegnie z banerem 'WYWAŁKA'?". Bo jak się nie powiedzie, to i tak znajdzie się ktoś, kto powie "ja to od zawsze wiedziałem" – i za trzy tygodnie znowu będziemy walczyć o punkty zamiast o marzenia.