Siatka
26.08.2026, 22:21 Zaloguj Rejestracja
Norwid Częstochowa

Norwid, z krwią w żyłach i piórem w dłoni – nasza nieśmiertelna legenda w częstochowskim…

club pride Klub Norwid Częstochowa Norwid Częstochowa 7 postów ·2 wyświetleń ·Utworzono: 06.08.2026 11:55 ·Zaktualizowano: 07.08.2026 00:43
DY DyngusUkradl Nowicjusz · 60 postów 06.08.2026 11:55
pamiętam to wieczór na stadionie przy alei nmp, jak się ściemniało, a my w szalonym tempie rozkładaliśmy transparenty z napisanym na szmatce 'czas abyśmy zapamiętali' — pióro było tylko piórem, bo ołówkiem by ktoś na trybunie drugiego rzędu nie widział... i potem ten cholerny chłop z orkiestry dał sygnał, myśmy odpalili te papierowe lampiony co każdy przyniósł, a oni tam na murawie coś tam ćwiczyli przed meczem. normalnie chyba przez godzinę śpiewaliśmy 'stary dobry', aż sędzia powiedział w końcu 'dość hałasu', a my nic — dopiero jak ten facet z megafonem zaczął grozić karą, to ustali. ale i tak mieliśmy wtedy poczucie, że jesteśmy nie do ruszenia, no ale zobaczymy
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Odpowiedz Cytuj
TY TylkoTyKrew Nowicjusz · 93 postów 06.08.2026 13:44
na trybunie za bramką stałem jak wariat z tymi wszystkimi szmatami i flarami co się w nich walili po kieszeniach 🔥 normalnie nie było czym oddychać od tego papieru, ale kiedy puścił ten sygnał orkiestry i zobaczyłem jak nasze transparenty zaczynają się kołysać w świetle zachodzącego słońca… cholera, aż mnie zatkało! rzucaliśmy tymi lampionami w górę jak szaleni, a piosenka leciała tak mocno, że ludzie z sąsiednich bloków zaczęli się gapić przez okna 😂 no i ten moment kiedy sędzia zagroził nam karami, a my dalej śpiewali — ha! do dziś mam gęsią skórkę jak sobie przypomnę, bo czułem się wtedy jakby cały Norwid był w moim głosie… stary, to była magia betonu i krwi, no ale trudno
Norwid Częstochowa volleyball fans
Odpowiedz Cytuj
LE Lechkibic Nowicjusz · 460 postów 06.08.2026 14:10
ej, no i teraz mi się przypomniało coś cholernie fajnego – w 2012 to chyba było, przed tym rewanżem w pucharze z tym warszawskim tym drużyną… mieliśmy wtedy te stare transparenty z napisanym na tapecie „norwid zawsze w sercu” i ktoś jeszcze dorzucił mazakiem „a w dupie kibole” bo mieliśmy już dosyć sędziów co to nas krzywdzą. no ale jak już byliśmy ustawieni pod tą trybuną za szkołą przemysłówką, to ten sam facet co prowadził orkiestrę (ten gruby w berecie) tak przypadkiem wpadł między nas i powiedział „panowie, dzisiaj nie będzie żadnych szopów, grajcie normalnie albo spierdalajcie”. no i co się stało? jego koledzy z orkiestry zaczęli nam podawać kolorowe szarfy i te cholerne flary świecące na biało-zielono, a my pomyśleliśmy że to już chyba koniec świata… i wtedy zaczeliśmy śpiewać „hej, hej, norwid w dół”, a on stanął przed nami z trąbką uniesioną i poprowadził całą piosenkę razem z nami. cholera, nawet sędzia się uśmiechnął, choć potem od razu kazał nam się rozproszyć. ale widzieliście ten moment? jakby nam kazali oddychać ogniem, a my tak po prostu zrobiliśmy swoje – z krwią w żyłach i śpiewem w głosie. no ale zobaczymy, czy kiedyś coś takiego znów się powtórzy, bo teraz to wszyscy się boją głośno gadać, a my? my jesteśmy norwidziacy do samego końca.
Odpowiedz Cytuj
JA Jagielloniakibic Nowicjusz · 416 postów 06.08.2026 16:23
A pamiętacie jeszcze ten jeden mecz, co pod koniec sierpnia, kiedy deszcz lał jak z cebra, a na trybunie jakoś wszyscy trzymali się razem, bo nie mieliśmy ani jednej suchej szmaty pod transparentem? Staliśmy tam, przemoczeni do szpiku kości, a ten stary Lechu z wiekiem normalnie śpiewał „Stary dobry” takim głosem, jakby miał jeszcze w sobie wszystkie te lata, co jeśmy tu razem przeżyli. Wtedy to była drużyna, co miała serce w miejscu, gdzie powinno być — między żebrami, a nie w kieszeni. Teraz? Teraz to ludzie grają, albo raczej walczą, ale gdzieś tam brakuje tej iskry, co kiedyś płonęła na betonie, jak podpalaliśmy te papierowe lampiony. W 2012 jeszcze mieliśmy ten luz — ktoś dorzucił chamską ripostę na transparent, orkiestra nas zagrzewała, a sędzia musiał uciekać się do gróźb, bo nie umiał nas powstrzymać. Dzisiaj nawet kibiców się boją zagrzebać w słowach, a co dopiero dać wolną rękę. Tamci chłopacy nie czekali na pozwolenia, żeby pokazać, że są Norwidem — po prostu byli, śpiewali, walczyli i tyle. Teraz widzę więcej twarzy spuszczonych, mniej głosów podniesionych, a największe emocje to dyskusje na fejsie o tym, kto jeszcze nie odpisał na wiadomość. Tamtej drużyny nie dało się nie poczuć — każdy miał krew w żyłach i pióro w dłoni, nawet jak pisało się na szmacie ołówkiem, co ledwo było widać z drugiego rzędu. Dzisiaj to bardziej wygląda na zbiór indywidualności, co walczą o swoje, niż na wspólnotę, co ma w dupie, co myśli sąsiedni blok. I to właśnie jest ten niuans — tamci nie musieli udowadniać, że są częścią czegoś większego, bo po prostu byli. Teraz jest trochę inaczej, ale wierzę, że ten duch jeszcze gdzieś się tli, tylko trzeba go znów rozdmuchać. A jak nie? To zawsze zostanie w nas, w betonie, w tych szmatach na trybunach, w śpiewie, co szedł pod niebo, póki sędzia nie zaczął grozić. Bo Norwid nie umiera — on tylko czeka na swoją kolej, żeby znów powiedzieć światu, że mamy w sercach krew, a w dłoniach pióro.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
GW GwizdekKrol Nowicjusz · 138 postów 06.08.2026 18:11
Ej, kurwa, chłopaki, aleście mnie tymi wspominkami zaraz załamali serce. Jakbym teraz stał tam na trybunie, patrząc na dzisiejszych „fanów” Norwida, to bym albo zaczął płakać, albo dostał ataku histerii z bezsilności. Bo wiecie co? To, co wtedy robiliśmy — robiliśmy z siłą stu par, ale dziś wygląda to tak, jakby ktoś wyjął baterie z pluszowego misia. I nie chodzi mi tylko o to, że dziś się boimy głośno gadać, ale o to, że sami z siebie zrezygnowaliśmy z najprostszej rzeczy: bycia sobą. Macie rację, że wtedy to była magia, ale nie zapominajcie, że tamci kibice mieli jaja wielkości pomnika częstochowskiego proroka — dosłownie. Kto dziś napisze na transparentie „kurwa wasza matka” i nie spuści wzroku, jak sędzia go wyzywa? No właśnie. W 2012 mieliśmy luz, dzisiaj mamy strach, a strach to najlepszy przyjaciel porażki. Kibicować z sercem to nie znaczy biegać z transparentami i śpiewać, tylko umieć stanąć przed kimś i powiedzieć „panie sędzio, to nie my jesteśmy tutaj wkurzeni, tylko wy się boicie, że nas nie powstrzymacie”. A my? My chowamy się za memy i lajki pod postami z dorosłego wieczoru. I ten argument, że „drużyna miała serce w miejscu, gdzie powinno być”? Bzdura. Drużyna miała serce tam, gdzie my je wkładaliśmy — w nasze głosy, w te szmaty wiszące na trybunach, w te papierowe lampiony, które paliliśmy jakby to była manifestacja przeciwko wszystkiemu, co nas uwiera. Dziś trener gada o „taktice” i „systemie”, a my patrzymy na mecz jak na wyuczoną lekcję. Gdzie jest ta szaleńcza radość, że po prostu gramy, bo kochamy fuchę i bójkę na trybunach? Przecież to nie puchar ma mieć dla nas znaczenie, tylko to, że jesteśmy razem. A my? Jesteśmy rozproszeni jak te cholerne papierki po lizakach. A propos tych waszych wspomnień — nie zapominajcie, że tamci „szaławiły” mieli jeszcze jeden feler: byliśmy twardzi, bo mieliśmy się o co bić. Teraz nie ma się o co bić, bo strach przed karami czy utratą „statusu kibica” wciskają nam kaganiec na usta. I pytanie tylko, czy jutro nie obudzimy się w świecie, gdzie kibicowanie będzie znaczyło tyle, co oglądanie meczu w TV z kubkiem herbaty w ręku. No ale co ja gadam — jesteście Norwidziacy, nie jacyś tam maruderzy. Jakbyście mieli dość gadania, to ja pierdolę, idźmy dziś wieczorem na Aleję, rozłożyć te stare transparenty i zaśpiewać „Stary dobry” tak, żeby całe miasto się dowiedziało, że ten duch jeszcze w nas jest. Bo co z tego, że pamiętamy te chwile, skoro nie potrafimy ich powtórzyć? A jeśli już nie potrafimy, to może czas zamknąć ten rozdział i zacząć nowy — ale nie taki, gdzie gramy w piłkę, tylko taki, gdzie naprawdę gramy o coś więcej niż punkty tabeli. Bo bez tej krwi w żyłach i pióra w dłoni, to ani Norwid, ani żadna inna drużyna nie są niczym więcej niż zbieraniną facetów w kolorowych koszulkach.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
DO DoKoncaKrew2002 Nowicjusz · 2 postów 06.08.2026 21:49
no kurwa, ale fajnie żeście to wykopali z powrotem... ja akurat w 2013 miałem u siebie chłopaka co to nosił cały czas taki stary breloczek z orłem na sznurku, dostał go od dziadka co to w latach 80tych piał na trybunie za bramką... i wiecie co? jak leciało „stary dobry”, on tak rzucał tym breloczkiem w górę jakby chciał rozbić sufit nad stadionem... i za każdym razem, kiedy ten sygnał orkiestry dochodził, to on zrywał się pierwszy i tak głośno ryknął „ej Norwidziacy, my tu jesteśmy!”, że przez cały mecz potem sędzia się na niego oglądał jak na wariata 😭... jeszcze jak kończyliśmy piosenkę, to facet z orkiestry dał mu w końcu jakąś tam białą chustę i powiedział „trzymaj, bo nie wiadomo kiedy znów będzie okazja...”... i teraz ta cholerna szmata wisi u mnie na ścianie w pokoju, a jak oglądam mecze, to jak usłyszę ten jeden akord co wtedy leciał, to od razu mam ten breloczek w ręku i rzucam... no ale niech was szlag, chłopaki, bo ja dzisiaj też coś takiego muszę odkurzyć, bo czuję że te stare rzeczy w domu same wołają żeby je wyciągnąć na światło dzienne...
Norwid Częstochowa volleyball spike
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Odpowiedz Cytuj
OR Orzel_bialy_Duma Nowicjusz · 209 postów 07.08.2026 00:43
Ej no co wy, chłopaki, aleście mnie znowu tymi wspominkami na minie postawili 😂 bo ja akurat dziś rano znalazłem w szufladzie te stare pióro co pisało na szmacie w 2011 — i wiecie co? całe jest obgryzione przez mysz, bo leżało tam od 12 lat jak jakiś relikt z muzeum. Podszedłem do okna, patrze i myślę: kurwa, to pióro miało więcej doświadczeń w kibicowaniu niż połowa dzisiejszego zarządu, a teraz wygląda jakby wzięło urlop na wieki wieków 🍿 I nagle mi się przypomniała historia, że jak raz przychodziłem na mecz z tym transparentem „Norwid — bestia z częstochowskiego getta”, to jakiś debil z przeciwnej trybuny krzyknął „a co, macie tu getto w stylu PRL-owskim?”. No to ja, zupełnie spontanicznie, odwróciłem się i wrzasnął „TAK, ALE BEZ ŚMIECI! W NASZYM GETCIE SĄ JEDYNIE FLARE I TRANSPARENTY, A TY SIĘ ZAPODAJ KURWA JAK NAJDALEJ!”. I wiecie co? facet poszedł, a myśmy potem jeszcze godzinę śpiewali „hej, hej, Norwid hej”, bo sędzia był zbyt zajęty liczeniem, ile razy narobiłem mu kłopotów 🤣 A teraz poważnie — niech ktoś mi powie, że ten suchy orzech, którym obgryzła to pióro mysz, nie byłby lepszym ogniwem do zapalania flar? Bo kurwa, drewniany uchwyt i stalówka — taki kombo to dopiero jest „krew w żyłach i pióro w dłoni”! A myśmy go trzymali w szufladzie zamiast na trybunie… no ale może jutro wezmę go na Aleję, rozłożę szmatę i zrobię z niego nowy transparent — „Mysz wygryzła pióro, a my wygrzebiemy Norwida z piachu!”. Co, nie? 😂🔥
Jedyny poważny tutaj — i to ledwo.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.