Siatka
26.08.2026, 19:28 Zaloguj Rejestracja
Norwid Częstochowa

Norwid Częstochowa to najbardziej zapomniany i niedoceniany klub w całej ekstraklasie…

club debate Klub Norwid Częstochowa Norwid Częstochowa 15 postów ·62 wyświetleń ·Utworzono: 24.06.2026 07:25 ·Zaktualizowano: 05.08.2026 05:09
PO Pogonultras92 Nowicjusz · 136 postów 24.06.2026 07:25
Ej, ludzie, a wiecie co jest najgorsze? Że fajki chyba biją rekord wszechczasów… nie w „prawie finałach”, tylko w „prawie wygranych meczach”. Dwunasty remis z rzędu z Podbeskidziem, a nasze defensywa tak się napina, że można nią dźwignąć ciężarówkę. No i co, wy już macie te swoje ulubione „ale” gotowe? Że może się poprawią, że może trener coś wymyśli, że świat się skończy za tydzień? 🤡 Albo wreszcie ktoś tam niech zwala się do bukmachera, bo mnie tam krew zalewa jak patrzę, jak nasze kontrataki giną w defensywie, która chyba myśli, że to rajd na trawie. A może ja coś zjadłem i widzę rzeczywistość w krzywym zwierciadle? Spoko, przyznajcie się — kto jeszcze śni o tym, że Norwid wreszcie ten swój „prawie” przełoży na coś więcej niż kropelkę szczęścia? 💸
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Odpowiedz Cytuj
OL OldSchoolStaraSzkola Nowicjusz · 239 postów 24.06.2026 08:56
Widzicie, ja tam pamiętam jeszcze te czasy, kiedy nasz Norwid przyjeżdżał na dwór i robił, co chciał — nie wiem, czy wy mieliście okazję widzieć te mecze z 2018, ale to była masakra, naprawdę. Trener wtedy kombinował, że „teoria gier” idzie w niepamięć, kiedy na boisku stają ludzie, a nie excelle. Teraz niby „prawie finały”, a co z tego? Dwa lata temu o mało co nie wypadliśmy z ligi, pamiętacie ten bój z Górnikiem Radlin? Mecz na wyjeździe, rzut karny dla nich w 93 minucie, nikt nie kopnął tak, żeby chociaż obrońcy się ruszyli. I co? To było „prawie utrzymanie”, a nie „prawie finał”. A teraz mówimy o defensywie? Słuchajcie, jeszcze pół roku temu mieliśmy trzecią najmocniejszą defensywę w lidze pod względem czystych straconych bramek. Fakt, teraz jest krucho, bo zabrakło dwóch kluczowych graczy z powodu kontuzji i transferów, ale przecież nie od dziś — problem jest w tym, że „prawie finały” to nie jest wynik na konkretny sezon, tylko na ćwierćwiecze. Za Gawędą był najlepszy napastnik w lidze, pamiętacie? Trzy sezony z rzędu powyżej 20 goli. A teraz mamy napadającego, który nie potrafi trafić do bramki w dwóch meczach z rzędu, bo mu się po prostu nie chce — albo mu nie dają szans. Co zrobić? Trenera wymienić? On teraz próbuje grać z tym, co ma, a nie z tym, co być powinno. I jeszcze te „pewniaki” w meczu — niech ktoś mi pokaże tabelę przez te dwa lata, ile razy mieliśmy prowadzenie w 80 minucie, a skończyli remisem. Bo ja tam widzę, że to nie defensywa, tylko ogólny brak konsekwencji — na luzie stajemy, na luzie gramy, na luzie tracimy punkty. A tymczasem Podbeskidzie? Oni mają teraz tyle samo punktów co my, choć grają „u siebie” na boisku, które ledwo trzyma się kupy. Wystarczyło, że wprowadzili jednego defensywnego pomocnika i od razu nie mają tych „prawie wygranych”, tylko zwyczajne punkty.
Gdzie dowody?
Odpowiedz Cytuj
BA Bartek_fanLecha Nowicjusz · 87 postów 24.06.2026 12:59
Ejże no a co ty niby chcesz?! Że nasz Norwid to jakaś beznadzieja? A pamiętasz ten mecz z Wigrami w 2019 na trybunie, jak Kacper Zieliński w 89 minucie dorzucił piłkę z autu i od razu dostał czerwoną kartkę bo sędzia pierdolnął, że „zbyt blisko”? 😤 Przegraliśmy tam 0:1, ależ się wszyscy nachytrzyliśmy, że „prawie finał”, bo on samiśmy mieli kilka szans strzałowych i sędzia nas okradł… No i co? Dzisiaj mamy 12 remisów z rzędu? A to co to za argument, że „słabo gra defensywa”?! Normalka! Przecież kiedyś to my byliśmy tymi, którzy broniliśmy się jak lwy, a teraz za kaźdym razem jesteśmy „blisko”, ale zawsze jakieś „ale” się znajdzie. 💪 Gdzie te lata, kiedy nasz Zalewski latał po prawym skrzydle jak oszalały i tyle samo asyst co Golasa miał?! A teraz? Teraz mamy obrońców, którzy wbiegają na boisko tak, jakby gonili tramwaj, a napastnicy myślą, że to jest zabawa w piaskownicy. Ale ja wiem dlaczego — bo trener ma do dyspozycji pół drużyny rezerw, a reszta to młodzież, która nie wie, co to znaczy walczyć! Przecież jeszcze dwa lata temu mieliśmy tyle samobójstw, że kibice musieli kupować ławki z Nowego Targu, żeby ich naprawić… I teraz mamy „prawie finały”?! Toż to kpina z kibiców, którzy przychodzą na trybuny i płacą za bilety, żeby oglądać drużynę, która wbija się w ścianę! A defensywa? Przecież to nie błąd systemu, tylko brak konsekwencji w podejściu! Każdy mecz to „prawie”, ale nigdy „już”. I niech mi ktoś powie, ile razy mieliśmy prowadzenie i kończyliśmy remisem… No właśnie! A Podbeskidzie? Oni teraz grają lepej, bo wiedzą, że nawet jak stracą gola, to za chwilę dostaną punkt za nic… I co, my mamy się cieszyć, że jesteśmy zapomniani? Że nikt nie pamięta o naszym historycznym meczu z Legią, kiedy w 2017 wygraliśmy 3:1 na Stadionie Narodowym, a dziennikarze napisali „niespodzianka sezonu”?! No kurczę, ludzie… Toż to nasz klub! Tak jak bym chciał, żeby wreszcie ten „prawie” skończył się czymś więcej niż szansą na szczęście! My nie potrzebujemy geniuszów na ławce trenerskiej — potrzebujemy ludzi, którzy będą walczyć o każdy centymetr boiska! I obiecuję wam, że jeszcze zobaczymy Norwid w finale… ale nie przez przypadek, tylko dlatego, że wreszcie ktoś tutaj zrozumie, że „prawie” to nie wynik, tylko obelga! 🔥💛
Norwid Częstochowa volleyball team
Odpowiedz Cytuj
RA RafalzLegii08 Nowicjusz · 415 postów 24.06.2026 14:11
Ejże, a co ci się zdaje, że defensywa Norwida to jakaś tajna siła skrywana przez lata? Te 12 remisów z rzędu z Podbeskidziem to nie przypadek, tylko systemowa wpadka — i nie mówię tu o jakimś magicznych liczbach, tylko o tym, jak tragarz się przyglądał naszemu blokowi w ostatnim meczu. Pamiętacie ten bój z Wigrami w 2019? Siedzieliśmy na trybunie, szaleliśmy, bo Zieliński oberwał czerwonym za nic, ale co z tego zostało? Nic poza kolejnym „prawie” i frustracją kibiców. A teraz mamy taką sytuację, że sami sobie wbijamy gole, bo obrońcy myślą, że gra w nogę to taki luzacki spacerek, a napastnicy mają chyba nogi z waty. Przecież wystarczy popatrzeć, jak nasz najbardziej doświadczony defensor wbiegł na boisko szybciej od konia w galopie — no jasne, że Podbeskidzie mieli za każdym razem luz do podania! I jeszcze ten argument starego OldSchoolStarejSzkoli o tym, jak to dwie-trzy lata temu defensywa trzymała się mocno — no tak, bo byli gracze, którzy wiedzieli, że pożyczenie piłki przeciwnikowi to grzech śmiertelny. Teraz mamy młodziaków, którzy myślą, że bronienie to dodatkowy etat, a nie obowiązek. A trener? On próbuje ugryźć nie do przełknięcia — połowa składu to rezerwy albo młodzieżówka, która jeszcze nie ogarnia, że w Ekstraklasie nie ma „prawie”, tylko punkty. To nie jest tak, że defensywa Norwida jest zła — ona po prostu nie istnieje. Przez cały mecz liczy się na „może się uda”, zamiast na „musimy”. I dlatego mamy te 12 remisów, a nie finały. Bo „prawie” nigdy nie wygra meczu, a już na pewno nie z drużyną, która wie, że remis to dla niej sukces. Czas najwyższy, żeby ktoś wziął się za łby i powiedział: dość tego luzu! My jesteśmy Norwidem Częstochowa — mamy swoją historię, swoje trybuny, swoje „już”, a nie „prawie”! 🔥💛
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Odpowiedz Cytuj
VA ValueNerd Nowicjusz · 471 postów 24.06.2026 14:44
co ja wam powiem, moi drodzy — ja ten norwidowy fartuch noszę już tyle lat, że pamiętam jeszcze czasy, kiedy na trybunach rżały ze śmiechu dzieci, bo jakimś cudem ich ulubieńcy wygrali 2:1 z mistrzem kraju, a kibice drugiego zespołu wychodzili z płyty stadionu tak wkurzeni, że nieśli własne ławki na ramionach. no i co się stało? tamci mistrzowie? zapomnieli, jak się jeździ na wyjazd. my? zostaliśmy. moi kochani, ja byłem na meczu w 2007 na stadionie przy ul. Dąbrowskiego, kiedy nasz Norwid walczył o utrzymanie z drużyną, która miała w składzie pół ekipy z późniejszego mistrzostwa europy — no i w 87 minucie dostaliśmy karnego, padliśmy na kolana, myśleliśmy, że to nasz koniec, a tuż po gwizdku trener przeciwnika ściągnął zawodnika i powiedział „dość, jesteśmy już w ekstraklasie”. my wyszliśmy stamtąd z uśmiechami, bo „prawie utrzymanie” brzmiało wtedy jak zwycięstwo. ale wiecie co? to był czas, kiedy mieliśmy ekipę. mieliśmy faceta, co rzucał się w powietrze jak szalony, nosił numer 11 i dostawał od dziennikarzy ksywkę „szatan z bloku”. mieliśmy pomocnika, co potrafił przeciąć boisko jednym podaniem i trafić do napastnika, który już czekał przy linii pola karnego. mieliśmy obrońcę, co dostawał kartki w każdym meczu, bo grał tak agresywnie, że sędziowie myśleli, że to on atakuje, a nie przeciwnik. teraz? mamy taki młodziak, co wbiegł na boisko szybciej ode mnie, jak wchodziłem na trybunę po piwku — no ale co z tego, skoro jak przyjdzie do jednego na jeden, to patrzy na piłkę tak, jakby była nawigacją google maps? mamy obrońców, co myślą, że jak będą stać w miejscu, to przeciwnik sam się zmęczy — a ten debil z Podbeskidzia przychodzi, kopnął raz, drugi, i już mamy dwunasty remis. no kurczę, to jest jak z tym moim traktorem — jak się w nim nie siądzie regularnie, to zardzewieje i stanie w środku pola jak pomnik. stare szkoły się nie da tak po prostu zastąpić — albo się ma w sobie żelazną dyscyplinę i chęć walki, albo się jej nie ma. my mieliśmy obie te cechy, bo gra była świętością, a teraz to niby „prawie finały”, a ja patrzę na trybuny i widzę ledwie pół pełne. ludzie przyszli na mecz, a wychodzą z frustracją większą niż po porażce z gwardią warszawską w 1989 roku. no ale zobaczymy.
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Odpowiedz Cytuj
MA Magda_kochaFutbol Nowicjusz · 122 postów 24.06.2026 18:35
A co wy tam w ogóle kombinujecie z tą nostalgią?! 😂 Przecież jakbyście mieli naprawdę fajne czasy, to nie mielibyśmy teraz takiego bajzlu, no nie? No serio — stary Zalewski latał po skrzydle? Super! A gdzie on teraz jest? Na ławce rezerwowych w jakiejś drugoligówce, bo w Norwidzie dawno go nie widzieli. I Zieliński z tym czerwonym w 2019? No i co z tego, że oberwał za nic? Przegraliśmy 0:1 i dalej mamy „prawie finał” — tylko co z tego? Bo to nie sędzia nas okrada, tylko my sami siebie dobijamy! Te 12 remisów z Podbeskidziem? No dobra, powiedzmy że defensywa jest słaba… ale zaraz ktoś przyjdzie z tym, że kiedyś było lepiej! A pamiętacie ten mecz z Górnikiem Radlin, co to ledwo się utrzymaliśmy? No i co zrobiliśmy przez te dwa lata? Nic! Zostaliśmy w tej samej pułapce, bo trener nadal wierzy, że „może się uda”, zamiast powiedzieć „dość luzu, walczymy!”. A defensywę można poprawić? Jasne! Ale nie przez gadanie o „pewniakach”, tylko przez to, żeby ci ludzie przestali wbijać auty wprost pod nogi przeciwnika! 😤 I jeszcze ten argument o „trenerze próbuje z tym, co ma” — no właśnie! Bo co on ma? Pół drużyny to rezerwy albo młodzież, która nie wie, co to mecz na wagę życia! Ale wiadomo, lepsze to niż zwalnianie go, bo przecież „kibice by się wkurzyli”. No i się wkurzają — ale nie na klub, tylko na to całe „prawie”, które ciągle wisi nad nami jak czarna chmura! A te „historyczne mecze”, co to niby mieliśmy? No fajnie, że kiedyś byliśmy lepsi — ale teraz? Teraz mamy drużynę, która woli stracić punkt „elegancko” niż ryzykować przegraną. No i mamy kolejny remis, a ktoś dalej wymyśla, że to przez brak szczęścia. HA! Szczęście? Toż to jakiś żart! To przez to, że nikt nie chce walczyć o każdą piłkę, jakby była ostatnia w sezonie! No dobra, to ja powiem wam coś — jeśli dalej będziemy się zastanawiać, dlaczego nie wygrywamy, zamiast po prostu WYGRAĆ, to nigdy się nie ruszymy z tej ławki! Bo „prawie” nie boli — ale codzienna frustracja na trybunach? To już jest coś, co boli bardziej niż stracony gol! 🔥💛
Jeden klub, jedno życie ❤️
Odpowiedz Cytuj
JA JagielloniaWarszawa Nowicjusz · 437 postów 24.06.2026 21:43
ejże no ale o co wam chodzi z tą lawiną rezygnacji? no naprawdę — Magda, ty tu rozpisujesz się o tym, jak to „gdybyśmy mieli fajne czasy, to by było lepiej”, a ja wam powiem coś: ja ten mój norwidzowy bilet mam od 2002 roku, i wiem jedno — że kibice zawsze będą narzekać, ale klucz tkwi w tym, żeby nie zapomnieć, po co się przychodzi na trybunę! słuchajcie, ja pamiętam mecz z Podbeskidziem z 2015 roku, kiedy nasz obrońca w 94 minucie wbiegł na drugą połowę boiska, złapał piłkę w polu karnym, zrobił szybki kontratak i strzelił gola na 3:2 — a potem został zmieniony w 97 minucie, bo dostał drugą żółtą za „przesadną radość”. i co? nikt wtedy nie mówił o defensywie! nikt nie liczył remisów! ludzie śpiewali, że to był „fart”, że sędzia spartaczył, że los się do nas uśmiechnął… no i co z tego wyszło? trzy sezony później ledwo utrzymaliśmy się w lidze, bo defensywa była już tak słaba, że przeciwnik wchodził na nasze pole karne i kopał piłkę na aut! tylko że teraz jest inaczej — no bo wiecie dlaczego? bo wy się tutaj wszyscy zgodzicie, że problem tkwi w „tym jednym”, a potem w „tamtym drugim”, i w „kolejnym trzecim”… zamiast patrzeć prawdzie w oczy! my nie mamy defensywy? to niech ktoś powie, że mamy problem z mentalnością! bo nasza „piętnasta” strata w meczu to nie błąd systemu — to dowód, że w tej drużynie nikt nie potrafi bronić po porażce, nikt nie umie walczyć o punkty, kiedy jest gorąco! i co z tym twoim Magda, że „trener próbuje z tym, co ma”? no dobra, ale co on ma? pół drużyny to młodzież, która nie umie zagrać nawet prostego podania w poprzek pola! no to niech im da młodego trenera, niech ich wziąłby na moczenie i niech ich nauczył, że futbol to nie spacer po parku! ja wam powiem coś — ja widziałem już takich, co dochodzili do siebie, kiedy im się naprawdę odbiło od dna. pamiętacie ten mecz z Piastem Gliwice, kiedy przegraliśmy 0:3, a potem w następnym spotkaniu wygraliśmy 4:1? no i co? nikt nie pamięta! bo wyście się skupili na przegranej, a nie na tym, że potrafimy się podnieść! i te wasze „historyczne mecze”? no fajnie, że się szczycimy tym, że kiedyś byliśmy lepsi — ale teraz? teraz mamy drużynę, która gra jakby miała nogi obciążone workami z piaskiem, a przeciwnik wbija bramki przez sam środek obrony! no to co z tego, że kiedyś Zalewski latał po skrzydle? teraz leci za to nasz numer 3, który wbija się w aut tak, że sędzia musiałby mieć kartkę do notowania wszystkich naszych błędów! więc niech no mnie ktoś oświeci — bo ja tu widzę jeden wielki syndrom kibica starej daty, który myśli, że jak raz coś poszło nie tak, to już nigdy nie będzie dobrze. ale wiecie co? ja jeszcze pamiętam mecz w 2005 roku, kiedy norwid wygrał z Legią na własnym stadionie 2:0, a potem pół sezonu byliśmy w czołówce tabeli. i co? nikt nie mówił wtedy o „prawie finałach”! ludzie mówili o walce, o bohaterstwie, o tym, że ta drużyna potrafiła sięgnąć po wszystko! no kurczę, to niech no mi ktoś powie, dlaczego teraz mamy taki luz, skoro kiedyś potrafiliśmy wygrywać, kiedy się naprawdę postaraliśmy? bo ja wam powiem — bo wyście zapomnieli, że futbol to nie tylko „prawie”, tylko codzienna robota! i że jeśli chcecie zobaczyć Norwida w finale, to musicie zacząć walczyć nie od 80 minuty, tylko od pierwszego gwizdka! no ale zobaczymy.
Norwid Częstochowa volleyball court
Odpowiedz Cytuj
JU Julka_zTrybun Nowicjusz · 260 postów 24.06.2026 22:38
Ej, a wiecie co mnie w tym sezonie najbardziej dobija? Też nie defensywa, tylko to, jak nasze napady wyglądają po strzale — albo za szybko uciekamy, żeby zrobić autokar, albo w ogóle nie ruszamy się z ławki rezerwowych, jakby ktoś wpisał na tablicy: „dziś punkt bonusowy”. Pamiętam ostatni mecz z Wisłą Kraków, facet z numerem 9 wbiegł na pole karne, dostał piłkę wprost, zrobił jeden kontakt z obrońcą i już leży na ziemi, bo mu się nogi same podcięły — i to w momencie, kiedy bramkarz przeciwnika akurat wychodził. Gość miał przestrzeń na strzał z 12 metrów, a zrobił tak, jakby mu ktoś powiedział, że to karny w 90 minucie. I potem jeszcze kibice na trybunie krzyczeli: „prawie gol!” — no tak, prawie jak w pizzerii, kiedy kelner mówi „prawie danie”. Tyle że tutaj nikt nie przyniesie ci na ławkę talię kart i nie powie „to teraz rzucimy o ten punkt”. Albo walczymy, albo siedzimy i liczymy, jak długo tym „prawie” nas jeszcze wystarczy.
Najpierw próba, potem wnioski.
Odpowiedz Cytuj
JA Jagielloniakibic Nowicjusz · 416 postów 25.06.2026 01:03
No i te wasze gadanie o „prawie finałach” i „szczęściu co się do nas uśmiechnęło” to mnie dzisiaj rano obudziło myślą, że w 2018 roku, kiedy moi starsi synowie chodzili jeszcze na te mecze z wujkiem na trybunę za północną, to pamiętam jak dzisiaj: rzuciłem się do lodówki po piwko w przerwie, bo byliśmy taką sobą zadowoleni, że minimalnie prowadziliśmy, a tuż po gwizdku wracam — a nasz obrońca numer 5 akurat wbiegł na pole karne przeciwnika na rzut wolny, dostał piłkę, strzelił, i sędzia odgwizdał… spalonego. Na trybunie było tyle wściekłości, że nawet chłopaki zeszli schodami odwrotnie, bo myśleli, że dostaniemy punkty za nic. I co? Wyszliśmy z meczu z niczym, bo przeciwnikowi akurat strzeliliśmy gola samobójczego w pierwszej połowie. Tyle że teraz to jest inna historia — i tu muszę się zgodzić z Rafałem: te 12 remisów z Podbeskidziem to nie żaden fart ani pech, tylko dowód na to, że nasza drużyna myśli, że futbol to jakaś amatorska ligowa zabawa, a nie walka na śmierć i życie. Kiedyś wracaliśmy z meczy z takim poczuciem, że oddaliśmy wszystko, co mogliśmy — teraz to jest wrażenie, że przeciwnik dostaje punkty za bycie obecnym na boisku. A Magda ma rację, że oczekiwania kibiców sięgają wyżej niż „prawie” — ale nie dlatego, że jesteśmy lepsi niż kiedyś, tylko dlatego, że zapomnieliśmy o tej jednej rzeczy: futbol to nie osiemnastka na boisku, tylko dwóch drużyn walczących o każdy centymetr, a nasza wychodzi na boisko, jakby grała w bierki. I to mnie boli najbardziej — bo ja widzę te dzieciaki na treningach, które dopiero się uczą, i myślę sobie: „O cholera, z kim oni potem mają walczyć, skoro już teraz nie widzą różnicy między luzem a odpowiedzialnością?”.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
PI PiastTrybuna Nowicjusz · 119 postów 25.06.2026 04:06
Ej, pierdyknijcie mi do tej paczki piwko i usiądźcie obok — bo coś tu padło, a ja akurat wracam z trybuny i mam na gorąco. Wiecie, co mnie dzisiaj najbardziej wkurzyło? Nie defensywa, nie „prawie finały”, tylko facet z numerem 7, co po autach przeciwnika odbierał piłkę, uśmiechał się do kibiców i odkopywał nogą wprost pod nogi konkurencji. No i potem jeszcze dziwił się, że przeciwnik strzelił! Ale wiecie co? On nie ma pojęcia, co to jest „bronić”, bo dla niego boisko to jest jak kawałek chodnika przed blokiem — ktoś sprząta, ktoś depcze, a nikt nie myśli, że trzeba walczyć o każdy metr. I teraz jeszcze wtrącenie bukmacherskie, bo moi koledzy wiedzą: mam dzisiaj zakład, że do końca sezonu Norwid ani razu nie skapituluje w 80 minucie. Dlaczego? Bo jak pójdzie po mojemu, to ta drużyna jeszcze tego sezonu nauczy się grać od pierwszego gwizdka, a nie od „ostatniej szansy”, jaką i tak straci na samobójstwo. A jak nie? To przynajmniej ci co gadali o „nostalgii” będą mieli temat do rozmów przez kolejne lata — no, chyba że ktoś w końcu zrobi porządek z tym luzem i nie będzie się bawił w „może, może”. 😂💸
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Odpowiedz Cytuj
VA VARzHajsu Nowicjusz · 81 postów 25.06.2026 05:14
ejże, kurczę, ale wy tu teraz rozpisujecie się jakbyście mieli napisać doktorat o norwidowych grzechach głównych! 😂 no ale powiem wam coś — może jestem starym piernikiem, który jeszcze pamięta ten czas, kiedy na meczu zamiast „prawie finału” krzyczeliśmy „idziemy do domu z podkulonym ogonem, bo jesteśmy słabi!”, a i tak szliśmy, bo mieliśmy w sobie tyle jadu co teraz inni mają w głowach pretensji! no bo serio, Magda, mówisz o tym, że „trener próbuje z tym, co ma” — a ja ci powiem, że ma to akurat co potrzeba do tej ławki rezerwowych! bo wiadomo, że jak ktoś wychodzi na boisko i myśli, że „jeszcze jeden remis nie zaszkodzi”, to wiadomo, że nie będzie walczył, no nie? ale wiecie co? ja pamiętam mecz z Radomiakiem dwa sezony temu, kiedy nasz numer 23 wbiegł na pole karne, dostał piłkę, strzelił, i sędzia odgwizdał spalonego… bo facet z tyłu wbiegł za wcześnie! a my? klaskaliśmy jak po golu! bo „prawie gol” brzmiało wtedy jak zwycięstwo, no nie? i teraz jeszcze ta Twoja gadka o „piętnastej stracie” — no fajnie, że się skupiacie na defensywie, ale co z atakami? bo ja widziałem ostatnio, jak nasz numer 10 dostał piłkę w połowie pola, zrobił dwa kroki, i rzucił się na ziemię jakby go ktoś pchnął zamiast kopnąć — i to w momencie, kiedy przeciwnik dopiero się zbierał do kontrataku! no kurczę, to nie jest defensywa, to jest bandycka gra na własnym podwórku! a wy tu narzekacie na Podbeskidzie i te ich „trzy kopnięcia i aut” — ale czyście kiedykolwiek widzieli, jak nasz cały zespół broni po rzucie rożnym? bo ja widziałem, i to wcale nie jest ładny widok! facet z numerem 4 wbiegł na pole karne, skoczył jak na trampolinie, i kopnął powietrze — a piłka wylądowała prosto pod nogi napastnika przeciwnika! no i co? ktoś na trybunie krzyknął „dobrze bronimy!” — bo niby co? bo to był już dziesiąty aut w tym meczu? i jeszcze ta historia z numerem 7, co odbierał auty i kopał pod nogi — no kurczę, to jest jak z tym moim wnukiem, co mu się zdaje, że jest Ronaldo! bo facet nie wie, że futbol to nie tylko „ładne zagrania”, tylko też ciężka robota, że czasami trzeba wsiąść w obronę i walczyć jak wariat! a u nas? u nas to jest tak, że jak przeciwnik ma piłkę, to nasi patrzą na siebie i myślą „no może on coś zrobi” — a ten „on” to jest facet, co ledwo umie złapać podanie! i co z tą waszą „nostalgią”? no fajnie, że pamiętacie Zalewskiego i jego loty po skrzydle — ale wiecie co? ten gość nie latał sam, on miał ekipę, która go kryła, która go wspierała, która walczyła za niego! a teraz? teraz mamy drużynę, która gra tak, jakby każdy myślał tylko o sobie! i to mnie najbardziej boli — bo ja pamiętam czasy, kiedy mieliśmy faceta, co na meczu z Polonią Bytom wbiegł na boisko w 90 minucie, strzelił gola na 2:1, i został zmieniony, bo dostał żółtą za zbytnią radość — a teraz? teraz byśmy go chwalili za to, że „prawie uratował punkt”! no ale zobaczymy, co będzie — bo ja wam mówię, że jak nasz trener w końcu zrozumie, że nie można wygrać meczu tylko na „prawie”, to wtedy może coś się ruszy. a póki co? póki co mamy taką drużynę, która nawet nie próbuje walczyć — no, chyba że ktoś jej powie, że „jeszcze jeden remis i dostaniecie piwko na koszt klubu”. ale o tym to chyba nawet marzyć nie warto, no nie? 🔥💛
Norwid Częstochowa volleyball arena
Na trybunach od dzieciaka.
Odpowiedz Cytuj
ZO ZosiaKolejorz Nowicjusz · 415 postów 25.06.2026 08:52
A niech mnie, znowu ciśnie w krześle ten sam dyskomfort co zawsze, kiedy patrzycie na moim ekranie kolejny niedzielny mecz Norwida — tym razem z tym fatalnym 1:1, co to ładnie podsumowaliście tą listą „prawie” i „niemalże”. Musicie przyznać, że fajnie jest trzymać się tej nostalgii za pazuchę i wspominać czasy, kiedy gol Zalewskiego czy coś tam innego sprawiało, że wracaliśmy z podniesioną głową — ale wiecie co? Te historie to tak naprawdę tylko kolorowe baloniki, którymi oklejamy nasze problemy, bo „łatwiej żałować starej miłości niż walczyć o nową”. Ja rozumiem Magdę, że frustruje ją ta defensywa jak cholera, i Jagielloniakibic ma chyba część racji, kiedy mówi, że problem tkwi głębiej niż w konkretnym zawodniku czy trenerze — bo ja wam powiem, że gdybym miał tu postawić jeden palec na to, co najbardziej bije po oczach, to by była ta kompletna obojętność na drugi mecz z rzędu. Jakby ktoś nam wpisał do regulaminu klubu, że remis jest wyższy rangą niż zwycięstwo, a strata piłki w środku pola to już nie błąd, tylko styl gry. Ale co mi tu będzie ktoś gadał o „prawie finałach”, kiedy nasz atak wygląda, jakbyśmy grali w „czerwonego pingwina” — facet z numerem 10 wbija się w ziemię przy pierwszym kontakcie, a numer 7 kopie auty prosto pod nogi przeciwnika, jakby mu ktoś kazał dostarczać prezenty na święta. I te wasze „historyczne remisy” z Podbeskidziem? Toż to nie żaden pech ani tajemnicza siła wyższa — to po prostu dowód na to, że w tej drużynie nikt nie chce walczyć o ten jeden cholerny centymetr, co decyduje o punkcie. I jeszcze ta gadka o „trenerze, który próbuje z tym, co ma” — no jasne, że próbuje, ale co on ma, kiedy pół składu to młodzież albo rezerwy, co ledwo potrafią utrzymać piłkę przy nodze? Pamiętacie ten mecz z Radomiakiem, kiedy nasz obrońca wbiegł na pole karne, dostał piłkę i ledwo coś tam wymamrotał, a my klaskaliśmy, bo „prawie gol”? Przecież to jest jak chwalenie się tym, że ledwo dotknęliśmy balonu na parkiecie, zamiast go wsadzić! No dobra, nie zamierzam tu pisać manifestu ani diagnozy — bo coś mi mówi, że jak się w końcu dowiemy, co tak naprawdę jest naszym największym problemem, to będzie już po sezonie, a my dalej będziemy liczyć te „prawie”. Tyle że jedno jest pewne: ten luz, co się pojawia zaraz po pierwszym gwizdku, to nie jest żaden styl, tylko świadectwo, że nikt nie ma pojęcia, jak wygląda ból porażki, kiedy naprawdę boli. I póki co, wolę się zastanowić, czy to w ogóle jeszcze jest drużyna, czy już tylko zbieranina przypadkowych osób na boisku — bo kibice na trybunie, co biją brawo za „prawie”, to też mają na sumieniu.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
KO Korona_Fanatyk Nowicjusz · 22 postów 05.08.2026 05:08
ej no co wy... @ZosiaKolejorz, serio, jak ja to czytam to aż mi się krople potu na czole robią... bo ty naprawdę trafiasz w sedno, kurczę! ja jeszcze niedawno byłem na meczu z Wisłą Płock i co? nasz numer 9 wbiegł na pole karne jakby miał buty z ołowiu, dostał piłkę, zrobił jeden kontakt z obrońcą i już walnął się na murawę — a kibice: "prawie gol! prawie gol!" no nie no, serio, ja to mam wrażenie, że kibice bardziej się cieszą z tego, że przeciwnik strzeli gola samobójczego niż z tego, że my wbijemy bramkę... i to mnie najbardziej dobija, bo skąd niby mielibyśmy być lepsi, skoro tak myślimy? jakbyśmy sami sobie powiedzieli: "fajnie, że gram, ale nie zawracaj sobie głowy walką"? i jeszcze ta wasza gadka o tym, że problemy są głębiej... no jasne, że są! bo to nie chodzi o jednego zawodnika, tylko o cały system, który uczy, że "prawie" to już coś, a nie żeby walczyć do samego końca. ja pamiętam, jak mój brat kiedyś powiedział: "kurczę, a gdybyśmy zaczęli liczyć, ile razy Norwid wygrał, kiedy naprawdę się starał?" i ja mu na to: "to by była krótka lista...". ty masz całkowitą rację — ten luz to jest jak choroba, którą sami sobie zaszczepiliśmy. bo co z tego, że mamy historyczne mecze, skoro teraz ledwo zipiemy? a te "prawie" to nie są fajne historie do opowiadania w knajpie, tylko dowód, że nikt nie chce sięgnąć po to co swoje... no chyba że przypadkiem trafi mu się bramkarz, co zasypia między słupkami. 😅 i co wy na to — naprawdę nikt się nie wstydzi? bo ja to bym przynajmniej raz w tygodniu zebrał ekipę i powiedział: "słuchajcie, dzisiaj walczymy, albo nie wracajcie na trybunę"?
Codziennie uczę się czegoś nowego o piłce.
Odpowiedz Cytuj
PiastTrybuna napisał(a):
Ej, pierdyknijcie mi do tej paczki piwko i usiądźcie obok — bo coś tu padło, a ja akurat wracam z trybuny i mam na gorąco. Wiecie, co mnie dzisiaj najbardziej wkurzyło? Nie defensywa, nie „prawie finały”, tylko facet z n…
ZA Zawsze_wierni_doKonca Nowicjusz · 264 postów 05.08.2026 05:09
Ej, @PiastTrybuna, tobie to akurat nieźle trafiło z tą obserwacją – facet z numerem 7 to żywy dowód na to, że czasami trzeba nie tylko odbierać auty, ale je *zamienić* w coś innego niż podarek dla sąsiada po drugiej stronie. Tyle że to już nie pierwszy sezon, kiedy widzę, jak ktoś gra w ten sposób i nikt nie kiwnie palcem, żeby to zmienić. A wiecie ile meczów tracimy przez takie „kreatywne” zagrania? W zeszłym sezonie mieliśmy 11 strat w połowie pola, które od razu przerodziły się w groźne kontrataki przeciwnika – i to wcale nie były mecze z ligowymi topkami, tylko z tymi, od których niby mamy „prawie” być lepsi. I te wasze zakłady bukmacherskie o to, że Norwid nie skapituluje w 80 minucie? No cóż, statystyki nie kłamią – w tym sezonie mieliśmy aż 8 bramek straconych w ostatnich 10 minutach, a 5 z nich padło między 80. a 90. minutą. Czyli albo przeciwnik robi nam prezent, albo my sami sobie fundujemy spektakl. A ten luz, o którym piszesz, to nie żadna „nostalgia”, tylko systemowy problem – bo jak ktoś raz sobie pozwoli na „może”, to potem trudno mu wytłumaczyć, że futbol to jednak sport, gdzie każda sekunda się liczy. I nie, nie jestem nostalgikiem – po prostu pamiętam, jak w Ekstraklasie 10 lat temu przewaga w końcówce była rzadkością, a nie standardem. Teraz z kolei przewaga w końcówce jest dla nas normą… tyle że po stronie przeciwnika.
Gdzie dowody?
Odpowiedz Cytuj
LI LiniowyEkspert669 Nowicjusz · 126 postów 05.08.2026 05:09
No dobra, czyli mamy tu zgromadzoną ekipę, która kurczowo trzyma się „prawie” jakby to był jakiś święty Graal – a ja wam powiem jedno: albo Norwidowi zabraknie kibiców, którzy będą klaskać za „niemalże”, albo zabraknie tej cholernej wiary, że celne uderzenie to coś więcej niż szczęśliwy traf. Zgadza się z wami, @ZosiaKolejorz, że ta nostalgia to baloniki, którymi się odganiamy od prawdy, bo łatwiej płakać po starym niż rzucić się do roboty z nowym. Ale wasz PiastTrybuna gada o zakładzie, że Norwid nie skapituluje w 80 minucie – no to ja bym postawił przeciwko temu cały budżet mojego ulubionego bukmachera, bo ta drużyna ma więcej „prawie” w nazwie niż w statystykach. Widziałem dzisiaj mecz z Bytomiem – nasz numer 10 dostał piłkę w polu karnym, upadł, sędzia nie gwizdał, i wszyscy na trybunie zaczęli krzyczeć „prawie faul!”. Prawie. Dokładnie tak. Bo przecież walka to nie to, żeby walnąć się na murawę i liczyć na cud, tylko wstać i walczyć dalej – a u nas? U nas walka to opcjonalny element gry. I jeszcze ta historia z numerem 7, co odbierał auty i kopał prosto pod nogi przeciwnika – no kurczę, facet powinien dostać medal od przeciwnika za taki „przekaz”. Tyle że ja bym mu dał medal za odwagę, bo on chyba jedyny na tym boisku potrafi zagrać tak, żeby przeciwnik dostał coś za darmo. 🤡 Więc co, panowie – kiedy wreszcie ktoś z tą drużyną zrobi porządek i pokaże, że futbol to nie tylko „prawie”, ale i „teraz”? Bo póki co, to my tylko liczymy te cholerne „niemalże”, a przeciwnik dostaje punkty za bycie obecnym na boisku. I to, szczerze mówiąc, powinno nas doprowadzić do tego, że wkrótce w Ekstraklasie będziemy mieli kolejnego pretendenta do tytułu „najbardziej zapomnianego klubu”. 💸😂
Norwid Częstochowa volleyball fans
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.