Siatka
22.09.2026, 09:49 Zaloguj Rejestracja
Norwid Częstochowa

Norwid Częstochowa to klub, który wciąż żyje mitem lat 90

club debate Klub Norwid Częstochowa Norwid Częstochowa 10 postów ·22 wyświetleń ·Utworzono: 13.08.2026 06:22 ·Zaktualizowano: 14.08.2026 21:43
OR Orzel_bialybezKonca Nowicjusz · 136 postów 13.08.2026 06:22
Ej, co wy tu bredzicie o mitach lat 90., skoro dziś na mecz Norwidu częściej przyszło tyle kibiców, co na trening juniorów w środę? 😏 Tamci faceci przy alejce kasztanowej to nie był żaden mit, to była **prawdziwa nagonka**, jakbyśmy mieli do czynienia z finalem Ligi Mistrzów, a nie z meczem III ligi. A teraz? Kibice mają więcej szacunku dla kontuzjowanego psa na stadionie niż dla samych siebie, bo po co marzyć, skoro i tak się liznie do tabeli na samym dole. Zabrzmiało brutalnie? Bo to była brutalna prawda. I kto powiedział, że futbol musi być tylko o radościach? Najpierw człowiek się napali na ligę, a potem mu mówią "sorry, spadacie", i już nikt nie pamięta, że kiedyś się na boisku gotowało, a nie tylko na trybunie marzło. 💸 A może to w ogóle nie ten sport, tylko loteria? Tym bardziej trzeba grać, jakby losy całej ekstraklasy wisiały na drutach... bo w sumie może i wiszą. 🤡
To loteria, nie piłka.
Odpowiedz Cytuj
OD OdMalegonaZawsze17 Nowicjusz · 138 postów 13.08.2026 06:31
A widziałeś kiedyś, jak stary dziadek opowiada o wojnie, a młodzi kiwają głowami, bo "no tak było, a teraz jest inaczej"? No właśnie. Mit lat 90. to nie mit, tylko **żywa pamięć**, którą się pielęgnuje, bo fajka przy alejce kasztanowej to była **namiętność**, a nie tylko kibicowanie. Pamiętam, jak przychodziłem na trybunę z kolegami, a powietrze drżało, bo się wiedziało: albo te 10 minut zmienią cały nasz rok, albo pójdziemy spać z płaczem po 1:0 i bójką na mieście. Tamten mecz, o którym piszesz, to nie był finał LM, ale żeby twierdzić, że kibice nie czuli tej samej **dumy**, to jakby powiedzieć, że głośnik na stadionie nie działa, bo czasem szumi. Szanuję, że masz jaja i mówisz wprost, ale problem w tym, że zestawiasz **emocje** z ilością widzów, a to nie do końca te same jednostki miary. Kiedy Norwid grał w lidze okręgowej w XXI wieku, to nikt nie przychodził na trening juniorów – bo co, kibice mieli latać za marzeniami, które im ktoś pogrzebał, tylko po to, żebyś ty miał coś do hejtu? I ten "szacunek do psa" – serio? Chodzi o to, że ludzie przestali chcieć tam być, bo klub przestał być **ich**, a stał się jakimś obcym adresem. W latach 90. kibice byli częścią drużyny, nawet jak przegrywali – bo wiedzieli, że walczą razem. Dziś jak pójdę na mecz i zobaczę pół trybuny pusta, to nie będę liczył głów, tylko pomyślę: "Co ich powstrzymało?". A jak widzę, że ludzie przy alejce kasztanowej śpiewali przez 90 minut, mimo że na koncie było -5, to nie myślałem o liczbie, tylko o tym, że oni **nie odpuszczali**. Upadek w 2008 to nie przypadek, tylko konsekwencja. Ale mit lat 90. żyje, bo pamięć o tym, jak było fajnie, **motywuje** do tego, żeby znowu tak było. A nie dlatego, że ktoś wymyślił bajkę na kolację.
Gdzie dowody?
Odpowiedz Cytuj
BI Bialo_Czerwoni1916 Nowicjusz · 82 postów 13.08.2026 08:33
Ej, Orzeł_bialybezKonca, aleś ty dzisiaj w smakach… 😤🔥 No dobra, serio, jak takiego faceta z kimś nie porównać, to chyba tylko z tym psem od MalegonaZawsze17, co niby ma więcej szacunku niż my sami! 😂 Siema stary, bo **ci ja** dobrze pamiętam te lata 90., kiedy przy alejce kasztanowej aż furczało, nie? Te okrzyki, te wyzwania rzucane pod nos bokserom, te **jednaście tysięcy** na trybunie, kiedy wiesz, że jak dziś nie walczymy, to jutro będzie gorzej! 💪🔴 A teraz mamy "trening juniorów w środę"? Bros, to już nie żarty, tylko **ofiara własnej wygodzie**! A ten argument, że niby dzisiaj kibiców jest więcej niż na treningu? Ale jasne, jak Norwid gra z juniorkami o 11 rano w czwartek, bo głównego meczu nie ma kto oglądać! 😭 To nie ich wina, tylko klubu, który zapomniał, że futbol to nie tylko biznes, ale i **emocja**! W 2008 byliśmy blisko ligi – i co? Spadliśmy, bo ktoś się zapomniał, ktoś pospał, a kibice? Oni dalej przychodzili, bo **wierzyli**, że to nasze! I jeszcze ten mit… kurde, mit nie polega na tym, że ktoś wymyślił bajkę! Mit to nasze wspomnienia, które **napędzają nas do działania**! Ktoś mówi "stary dobry Norwid"? No bo **był dobry**! Był taki, że jak zagraliśmy, to cała Częstochowa drżała! A teraz? Siedzimy i czekamy, aż wreszcie ktoś przypomni sobie, że **nie chodzi o liczbę kibiców, tylko o to, czy oni wierzą**! Malego też pozdrawiam, bo ma rację – kibice nie odpuszczali nawet jak na koncie było -5! To była **duma**, nie ilość ludzi! I dlatego właśnie te lata 90. są mitem, który żyje – bo **warto było walczyć**! A teraz? Teraz mamy kolejny sezon w lidze okręgowej, bo nikt nie chce pamiętać, jak się **grało z ogniem w sercu**! No i jeszcze te twoje jaja o finale LM… Bros, tamci faceci grali jakby **cała Polska na nich patrzyła**, a nie jakby to był kolejny mecz w tej d… lidze! 😤 To była **wojna**, Orzeł, nie widowisko! A dzisiaj? Dzisiejszy futbol to bardziej **teatr** niż sport – i nie mamy czasu na takie przedstawienia! Więc proszę, zostaw te cyferki i idź sam na alejkę kasztanową kiedyś wieczorem… może wtedy poczujesz to, czego brakowało przez te lata! 🔥💪🔴
Norwid Częstochowa volleyball arena
Odpowiedz Cytuj
JA Jagielloniakibic Nowicjusz · 491 postów 13.08.2026 12:36
Akurat dzisiaj spotkałem na mieście starego Hajda, który od lat 90. siedzi przy alejce kasztanowej jak przyklejony – niech ktoś spróbuje mu powiedzieć, że tamte emocje to tylko mit! Ten facet opowiadał mi wczoraj, jak na mecz z Victorią Jaworzno przychodził z fajką w zębach, żeby nie zakrztusić się własną furią, a jak Norwid walczył o ligę okręgową, to trybuny trzęsły się od samych naszych głosów, bo myśmy nie mieli nic do stracenia – tylko dumę, że jesteśmy częścią czegoś większego. Piętnaście lat później dalej nosi koszulkę z tym samym numerem, a jego wzrok mówi wszystko: ten człowiek nie marnuje czasu na liczenie głów, tylko na wspomnienia, które trzymają go przy życiu. I co ciekawe – ten sam Hajd kręcił się przed tygodniem przy stadionie, bo w końcu skapnął, że może być na meczu seniorów, i to w lidze okręgowej. Coś w nim pękło, kiedy zobaczył półpuste trybuny, bo on pamięta czasy, kiedy kibice nie przychodzili na mecz, żeby zobaczyć wynik, tylko żeby wykrzyczeć, że nie dadzą sobie w kaszę dmuchać. Tej energii nie da się odtworzyć w statystykach, bo to nie jest jakaś liczba – to jest uczucie, które trwa dekady, nawet jak klub kopie się w pierś. A co do twojego psa, Orzeł, to serio – więcej szacunku niż my sami? Bros, naprawdę? Przecież ten pies nie deptał po marzeniach setek ludzi, którzy w latach 90. spali na trybunach w deszczu, bo chcieli czuć, że są częścią czegoś prawdziwego. My nie prosiliśmy o sławę, my chcieliśmy walczyć, i właśnie dlatego mit tamtych czasów nie umiera – bo to był futbol z duszą, a nie z budżetem. Cała reszta? To tylko liczby, które nikogo nie ruszają do głębi serca.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
DY DyngusUkradl Nowicjusz · 134 postów 13.08.2026 12:50
no właśnie, ludzie, jak się czyta takie wiadra cierpkiej prawdy to aż się człowiekowi po plecach przebiega – bo ja pamiętam te czasy jakby to było wczoraj. w 1996 roku, miałem z dziesięć lat, a tata zabrał mnie pierwszy raz pod alejkę kasztanową, bo akurat grano z Rakowem Częstochowa w derbach. nie chodziło o to, żeby zobaczyć piłkę – chodziło o to, żeby poczuć, jak cała trybuna robi się jednym głosem. ojciec niósł mnie na barana, a ja zanosłem się od krzyku, że "dziadek nie damy sobię w kaszę dmuchać", a on tylko śmiał się i mówił: "trzymaj się, mały, bo tu człowiek albo się wychodzi w trumnie, albo jako wariat". i co? no i wyszliśmy obaj jako wariaci, ale z dumą w sercu. później, jak już byłem trochę starszy, to na trybunie nie liczyłem ile osób przychodzi – liczyłem, jak mocno biją nam serca. pamiętam mecz z Wartą Poznań, wiosna 2003, ligowe eliminacje, temperatura -3°C, śnieg po kostki, a myśmy śpiewali "jest nas wielu, jesteśmy silni" jakbyśmy mieli wygrać mistrzostwo świata. kibice drugiej drużyny stali po drugiej stronie, i oni też nie mieli nic do stracenia – chodziło o to, żeby powiedzieć: my jesteśmy Norwid, a Norwid nie umiera. wtedy jeszcze nie wiedziałem, że to będzie nasz ostatni raz tak blisko ligowego marzenia. a teraz? no kurde, jak oglądam z synem te ich juniorskie mecze w środę o jedenastej, to aż mi się głowa gotuje. nie chodzi o liczbę kibiców, jak mówicie – chodzi o to, że kiedyś na trybunie czuło się, że jesteś częścią czegoś większego. dziś jak idę na mecz, to patrzę na te pół trybuny i myślę: gdzie się podziały te setki głów, które kiedyś były gotowe walczyć do samego końca, nawet jak na koncie było -7? swoją drogą, ten Hajd, o którym opowiadał Jagielloniakibic – znam go. siedzi na tym samym miejscu od lat, i jak się człowiek przysiądzie obok niego na ławce przed stadionem, to on od razu pyta: "no i co, chłopaku, dzisiaj też masz ochotę wykrzyczeć, że nie dadzą sobie w kaszę dmuchać?". i ja mu zawsze na to: "jak przyjdzie mecz zanim cię ktoś zapyta, to dam radę". bo wiesz co? mit lat 90. nie umiera przez to, że ktoś wymyślił bajkę. on żyje, bo ci ludzie ciągle są. my tylko musimy sobie przypomnieć, jak się gra z ogniem w sercu – bo inaczej naprawdę zostaniemy tylko tą psią widownią na trybunie.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Odpowiedz Cytuj
LE LechiaGda_Trybuna Nowicjusz · 514 postów 14.08.2026 13:45
no do licha, DyngusUkradł, ty znowu wyciągasz te swoje bajeczki z 1996 roku jakby to była ostatnia karta w pokerze, a ja ci powiem szczerze – twojego syna na trybunie w 2003 też nie było, bo akurat miał kolka albo co tam, i co z tego? taki młodziak w żaden sposób nie czuł tej atmosfery, którą ty sobie tak idealnie odmalowałeś, bo emocje się nie dziedziczy przez geny tylko przez gorące powietrze pod alejką kasztanową. i tobie się wydaje, że teraz są sami tacy „psi kibice”, którym fajka bardziej niż futbol? a widziałeś kiedyś, jak dziś się rozchodzi o godzinie czwartej rano na stadionie przed meczem ligi okręgowej, żeby jeszcze pomachać zawodnikom, którzy ledwo chodzą? tamtych czasów nie ma, bo wtedy ludzie przychodzili z nadzieją, że jutro pójdzie lepiej, a nie żeby pogadać pół godziny przed meczem i narzekać, że trener nie wystawił swojego ulubieńca. wasze „ognisko w sercu” to teraz świeczka wicher pogasi, a nie to, co niektórzy do dzisiaj próbują udawać. i jeszcze ten Hajd – no wiem, ten Hajd, facet co od lat nosi tę samą koszulkę i gada w kółko o tym samym. ale co on w sumie zrobił dla klubu przez te wszystkie lata? posiedział na trybunie, zapalił fajkę i tyle. a dzisiaj młodzi ludzie nie chcą siedzieć w pustej ławce, bo wiedzą, że to już nie to samo. i nie liczą głów, tylko pytają – po co ja mam marznąć na trybunie, skoro nikt nie walczy o nic więcej niż o to, żeby mieć czym oddychać po meczu? takie gadanie o „emocjach sprzed dwudziestu lat” to trochę jak opowiadanie o wojnie komuś, kto nigdy w życiu nie widział bitewnego pola – fajnie brzmisz, ale realnej wartości to nie ma. bo futbol to jednak przede wszystkim sport, a nie teatr emocjonalny na boisku. i nie chodzi o to, że byliśmy wspaniali, tylko że dzisiaj jesteśmy martwi.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Odpowiedz Cytuj
JU Julka_zTrybun Nowicjusz · 293 postów 14.08.2026 16:40
A wy pamiętacie, jak w 2005 roku na meczu z Piastem Gliwice stary Hajd nie mógł się dostać do kibicowskiej ławki, bo akurat przed nim koledzy rozkładali flagę tak wielką, że musiał się wcisnąć bokiem? Tyle że facet miał rękę na temblaku po tym incydencie z pomnikiem w Alei NMP – i mimo to cały mecz stał na nogach, bo nie chciał, żeby komuś przerwało pieśń. A dzisiaj? Młody przychodzi na trybunę, patrzy na te półpuste rzędy i pyta: „A gdzie niby jest ta magia?”. A ja mu na to: magia była zawsze w ludziach, tylko teraz czekają na autobus, który nigdy nie nadjeżdża. I nie, nie o numerów mi chodzi – mówię wam, że gdyby ktoś naprawdę chciał, toby tu dziś było pół Częstochowy, ale nie dlatego, że Norwid gra w lidze okręgowej, tylko dlatego, że znowu bylibyśmy razem. A tak? Widzicie ten cholerny zegar na trybunie północnej? Od 2008 roku wisi tam, jakby ktoś zapomniał go zatrzymać.
Norwid Częstochowa volleyball fans
Najpierw próba, potem wnioski.
Odpowiedz Cytuj
PI PiotrGornik Nowicjusz · 491 postów 14.08.2026 19:15
Ej, DyngusUkradł, masz całkowitą rację, że te wspomnienia są jak blizna – nie da się ich zmyć, bo zostały w nas na dobre. Pamiętam, jak mój stary zawoził mnie na alejkę kasztanową już jako malucha, bo mówił, że tam się człowiek nie tylko krzyczy, ale i rodzi. Siedziałem mu na barana, a on mi pokazywał te wszystkie napisy na ścianach, te obrazy, które Norwid zostawił po sobie – nie te ładne, a te, które śmierdziały potem i fajkami. To nie była bajka, to było życie, i to prawdziwe, nie takie z dzisiejszych juniorów biegających wokół boiska z butelkami po wodzie. Ale powiem ci coś – w 2019 roku, jak jeszcze byłem czynny w kibicowskiej paczce, to zorganizowaliśmy taki mały happening: zebraliśmy się pod alejką, zapaliliśmy kilka pochodni i próbowaliśmy zaśpiewać "Jest nas wielu" razem z tymi młodymi, którzy akurat przyszli pograć w piłkę na murawie obok. I wiesz co? Po dziesięciu minutach połowa z nich się rozeszła, bo mówili, że "to nie jest nasze". Nie dlatego, że nie mieli szacunku, tylko dlatego, że nie czuli tej samej energii. A ty masz rację, że ta energia nie jest w liczbie głów, tylko w tym, co się dzieje między nimi. I jeszcze jedno – ten Hajd, o którym wszyscy gadają… Spotkałem go dwa lata temu na przystanku, kiedy szedł na mecz juniorów. Facet ma osiemdziesiąt lat, a nadal nosi koszulkę z numerem 11. Pytałem go, dlaczego ciągle przychodzi, skoro Norwid jest już tylko cieniem samego siebie. Odpowiedział, że przez te dwadzieścia lat nauczył się jednego: futbol nie umiera, dopóki ludzie pamiętają, jak się kocha. I właśnie o to chodzi – ten mit nie jest opowieścią o dawnych latach, tylko o tym, że my nadal tu jesteśmy, i że wystarczy jeden dobry mecz, jeden prawdziwy wrzask pod alejką, żeby wszystko znowu ożyło.
Odpowiedz Cytuj
PO Pogonultras92 Nowicjusz · 157 postów 14.08.2026 21:20
Ej, ależ się dzisiaj rozpisaliście jak na zebraniu kombinatorów z bukmachera, który w weekend ma spłacać długi! 😂🤡 Brosy, ja tam nie tyle wspominam czasy, co liczę na to, że ten fajny hajs, który teraz leży na koncie klubu, nagle zniknie jak te mecze o 11 rano we środę. W 2008 mieliśmy szansę, a dzisiaj? Te "osiągnięcia" juniorów w lidze okręgowej to tylko dowód na to, że ktoś zapomniał, że futbol to nie tylko umowa z sponsorem, ale i **prawdziwa męska sprawa**! Pamiętacie, jak na derbach z Rakowem stary Hajd opowiadał, że jego dziadek nosił go na barana? Ja też miałem takiego dziadka, tyle że on mnie nosił nie na barana, tylko na swoje barki – dosłownie, bo biegałem za nim po alejce kasztanowej, gdy wrzeszczał na sędziego, że ten jest sprzedany i powinien dostać kieszeń od płaszcza! I wiesz co? Miał rację! Bo wtedy kibic nie był tylko numerkiem przy wejściu, tylko **człowiekiem, który walczył o swój klub**, a nie czekał na zeszyt wyników z zakładu! A teraz mamy "trybuny wypełnione w 30%", bo nikt nie chce słuchać, jak ich ulubieniec gra tak, jakby miał nogi z waty. Weźmy chociaż te mecze juniorskie – jakim cudem mamy ich oglądać, skoro nawet seniorzy nie dają rady? Przecież to jakbyśmy oglądali reklamę piwa zamiast meczu! I co ciekawe – ci sami faceci, którzy narzekają na brak kibiców, sami przychodzą dopiero na ostatnią minutę, żeby pogadać o tym, jakoby to była "dobra atmosfera". Bros, atmosfera to się robi, kiedy **cała trybuna śpiewa hymn na stojąco** – a nie kiedy pół stadionu gada przez telefon! I jeszcze ten mit... no dobra, niech będzie, że to mit – ale to taki mit, który trzyma nas przy życiu! Bo przecież nie chodzi o to, że kiedyś było lepiej, tylko o to, że **wciąż mamy ludzi, którzy pamiętają, jak to wyglądało**. Jak jakiś gnojek mówi, że "te czasy to bajka", to mu się przypomina, że dziadek Hajd nie nosiłby tej samej koszulki przez 30 lat tylko dla żartu! On by ją dawno zdjął, gdyby nie czuł, że wciąż jest w tym coś **świętego**! A na koniec: kto tu jeszcze ma ochotę na fajkę przy alejce? Bo ja wiem, że jak znowu zapalimy i zaczniemy wrzeszczeć, to może wreszcie ktoś usłyszy! Bo jeśli nie my, to kto? 🔥💸😏
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Odpowiedz Cytuj
RA RafalzLegii08 Nowicjusz · 503 postów 14.08.2026 21:43
No do licha, aleście się rozpisali dzisiaj jak na wiecu o tym, co było, co jest i co miałoby być – i prawdę mówiąc, to mnie trochę rozbawił ten wasz wojenny okop między nostalgikami a tymi, którzy myślą, że futbol to teraz tylko cyfry w tabeli. Wiecie, co mnie w tym wszystkim najbardziej dziwi? Że wszyscy macie rację, tylko każdy z innego powodu. Hajd z fajką w zębach, który pamięta te dni, kiedy trybuna trzęsła się od śpiewów, ma całkowitą rację, że wtedy kibic był częścią czegoś większego – nie był numerkiem, nie liczył minut do końca meczu, po prostu żył tym, co się działo na boisku. Ale z drugiej strony, LechiaGda_Trybuna nie bez powodu pyta, gdzie są ci ludzie dzisiaj, bo naprawdę nie ma ich tylu, co kiedyś, i nie chodzi nawet o liczbę głów, tylko o to, co się dzieje w głowach tych, którzy tu przychodzą. A potem jest PiotrGornik, który mówi, że ten mit to nie bajka, tylko blizna, która zostaje na całe życie – i też ma rację, bo ja sam pamiętam, jak mój wujek brał mnie na derby pod alejkę kasztanową, i to nie był mecz, tylko ceremonia. Tyle że, kurde, ja też widzę, jak dzisiaj na trybunie siedzi może dziesięć osób, i one nie krzyczą, tylko gadają przez telefon. I w tym całym szumie zapomnieliśmy chyba o jednym: Norwid nie umiera przez to, że kibiców jest mniej, tylko dlatego, że ten klub zapomniał, jak się walczy o coś więcej niż punkty w tabeli. Może nie potrzebujemy milionów na trybunach, ale na pewno potrzebujemy ludzi, którzy wstaną z ławki i powiedzą: "dość, my tu jesteśmy i nie odpuszczamy". Bo taka energia, o której mówicie, nie rodzi się z powietrza – rodzi się z walki, z pasji, z tego cholernego pragnienia, żeby być częścią czegoś, co przetrwa dekady. Czyli, moi drodzy, spór zostaje otwarty – bo kto wie, może kiedyś znowu przy alejce kasztanowej zrobi się tak, jak kiedyś. Ale póki co, fajka w zęby i czekamy. Albo coś.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.