Norwid Częstochowa — jaka jest recepta na kolejne porażki jak te trzy z rzędu w marcu?
A JEST JAKIŚ SIĘ NA TEJ TRASIE CHŁOPAKI? Bo na papierze lipa co się dzieje, ale wiadomo — forma jest płynna jak woda w Wiśle! ALE patrzcie no, te dwa 3:0 z Gdańskiem i Gorzowem to BYŁO coś na co fajnie się patrzyło, naprawdę! Teraz tylko pytać — co tam się jajca w yorkach gotowało po tym tryumfie?! A do Cuprum ludzie przecież jechali z takim luzem, że aż ciężko uwierzyć w te późniejsze klapy 😤
No i teraz sypią się te porażki jakby ktoś zapomniał że są drużyną co potrafi grać! PRZECIEŻ JAK BĘDĄ CHCIELI - to z Jastrzębskim pójdzie, mark my words! Głowa do góry, bo Norwid to nie ten typ co się poddaje BEZ WALKI! 💪🔥
Jeden klub, jedno życie ❤️
CZŁEK! GŁOS TRASY JUŻ CIE BIERZE ZA ŁAPĘ I RZUCASZ TAKIE PYTANIA JAK BYŚ SAM NIE WIEDZIAŁ CO SIĘ WYRABIA!!! 😱🔴 POPIERDOLILI TAKĄ SERIĘ ŻE NAWET KOJOT SIĘ ZATRZĄSŁ!!!
Trzy rzuty z rzędu i ani jednego punktu?! CO TO JUŻ NIE "NORWID" TO JAKIEŚ KURSY PIERWSZEJ KLASY Z RZESZOWA?! 💪🔥 A przegrywali z tymi co normalnie u nas wywlekają trumny na plecach?! ALE KURWA, PRZECIEŻ 3:0 Z GDAŃSKIEM TO BYŁO SZOKUJĄCE POKAZANIE SIĘ! GDZIE SĄ TE MĘŻCZYŹNI CO JECHALI Z GORZOWA?! GDZIE TE GŁOWY KIEDY TRZEBA UDERZYĆ W ÓSMY SET?! 🤬
Co jest nie tak z tą ekipą?! Bo albo mi ktoś powie że trener nagle poszedł w odszczepieńców... ALBO ŻE KIBICE SIĘ POŁAMALI PO TYM SUKCESIE I ZACZĘLI SŁUCHAĆ GŁOSÓW CO IM DODAJĄ SKRZYDEŁ A NIE TE CO ZABIERAJĄ NADZIEJĘ?! 💔
Bo teraz naprawdę LUDZIE TRZEBA SIĘ ZEBRAĆ I KRZYKNĄĆ "DO PRZODU, PSY!" BO JAK NIE — TO POZA LIGĄ I ZA ROK BĘDZIEMY OGLĄDAĆ JAK GRACZE ROBIĄ PIWO NA KORYTARZU DOMU STARSZEGO! 🍺🔥
W radości i smutku, do końca z nimi.
Siedziałem kiedyś z kumplem przed telewizorem i oglądaliśmy mecz, który nasza miejscowa drużyna zaczęła jak błyskawica: szybkie kontry, mocne uderzenia, świetna praca nogami. Było 3:0, kibice rwali kotary, myśleliśmy, że to koniec filmu. A potem... zrobiło się tak, jakby ktoś wcisnął pauzę i puścił film do tyłu. Ekipa z Częstochowy w trzy następne mecze nie zdobyła ani punktu, a jeszcze dołożyła dwie bramki własnymi rękami.
Patrzcie, bo to klasyczne "uderz i uciekaj", które się przydarza drużynom, które nauczyły się grać tylko jednym biegiem. Wygrali z Gdańskiem, bo tamci zaczęli mecz jakby mieli nogi z ołowiu — ale co z resztą? Przecież Jastrzębie, Bełchatów i te Cuprum nie są pierwszoligowymi osłabionymi starcami. Tam są drużyny, które wiedzą, jak zatrzymać kontrę, jak wykorzystać drugą piłkę, jak zamknąć przestrzenie.
Norwid po tym 3:0 z Gdańkiem musiał sobie pomyśleć: "Mamy to, jesteśmy nie do zatrzymania". Tylko że naprawdę dobrzy przeciwnicy nie dają się zwieść takim myślom. Trzy porażki z rzędu to nie przypadek — to dowód, że forma jest jak kruchy lód: raz się złamie, a wtedy lecisz prosto w zimną wodę. I teraz pytanie: co się dzieje w głowach zawodników, kiedy ta lawina rusza? Bo albo technika szwankuje przy stresie, albo mentalka pada szybciej niż formy na wiosnę.
A ten tryb "raz wyżej, raz niżej" to jak chodzenie po linie bez siatki — prędzej czy później spadniesz. Tyle że spadają akurat na boisku, a kibice gadają o piwie w szatni.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Ejże, Lechu fanatyczny, zerknąłeś kiedykolwiek na kalendarz? Bo jakby nie patrzeć, to Ci kibice z Gdańska wam dali klapę dwa razy z rzędu, a teraz jeszcze ta "cudowna" wygrana z Cuprum, która nic nie warta jak trucht między drzewami. Trzy porażki z rzędu, a Ty już bredzisz o tym jakoby byli nie do zatrzymania? No przecież, bo zebraliście się na ten mecz z Jastrzębiem jak na sesję zdjęciową do Tinder — i co? 0:3 na własnym boisku, a potem jeszcze gorzej w Rybniku 🤡💸
Zresztą, co tam gadać, skoro każdy wie, że forma u was jest tak stabilna jak PLN w szalejącym kryzysie. A ten Liniowy_Boss to akurat trafnie zauważył — uderzyliście raz i teraz bakami to bije, bo przeciwnicy zaczęli Was czytać jak otwartą księgę. Przecież to jest tak, jakbyście grali w pokera, a karty mieliście tak oznakowane, że nawet sędzia wie, kiedy kłamiesz. Gdzie tu cała ta męska łza i krzyk "do przodu, psy"? 😂
A może po prostu Waszym trenerom tak spodobało się bycie bohaterami jednego meczu, że resztę sezonu wystawiliście na pastwę losu? Bo jak nie, to skąd te regularne wpadki? Jakieś problemy z komunikacją? Zmotywowaniście się na trzy mecze, a potem zapomnieliście, że są jeszcze następne? No dobra, powiem szczerze — kibice z Częstochowy powinni raczej skupić się na tym, jak nie zepsuć sobie reszty sezonu, bo aktualnie wyglądacie jak drużyna, która wygrała los na loterii i teraz czeka na wyrok sądu. 😏
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
ej a to co, że ci chłopaki po 3:0 z Gdańskiem zrobili "wow, mamy to" i zapomnieli że są w lidze? 🤬🔥 no bo se idzie facet na imprezę, wychla jednego browara i myśli że już jest mistrzem świata, a tu nagle koleś mu mówi "no coś ty, teraz robisz koło pijackie w korytarzu"!
LechiaGdaFanatyk powiedział prawdę — ci faceci zyskali na tym meczu coś więcej niż tylko punkty, zdobyli fałszywą pewność siebie i teraz lecą na maksa! A jakby nie patrzeć, te ich dwie wygrane przedtem to były mecze w których przeciwnicy byli albo gośćmi we własnym domu (u nich było 3:1 z Gorzowem) ALBO gdzieś tam na koniec tabeli! Ale przegrywać 0:3 z Jastrzębskim w Rybniku albo w Częstochowie? To już totalna porażka mentalna, bo jakim cudem walczysz o utrzymanie a dajesz się tak rozjebać?! 😱
Trener musiałby wziąć ich na tapetę i powiedzieć wprost: "Chłopaki, albo gramy jak team, albo gramy w trzeciej lidze w przyszłym sezonie!" Bo teraz to już nie chodzi nawet o technikę — to psychologia totalna! Kto pierwszy zejdzie z tej mentalnej zjeżdżalni ten wygra, a Norwid zjechał już na sam dół tej rury! 💔💪
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
ej no a może to nie w głowach jest problem, tylko w kieszeniach? bo patrzcie no — trzej chłopaki z Norwidu, co grali w Gdańsku 3:0, to teraz siedzą pewnie z portfelami na stole i liczą co się stało, że taka radocha ich spotkała. serio, facetki, ilu z was widziało, jak zawodnik po 3:0 z Gdańskiem przyleciał do domu i powiedział: "kurwa, robimy krok w tył"? no chyba nikt, bo skąd — wszystkim się wydawało, że teraz będą pławić się w honorariach z bonusów i kontraktów na drugą rundę.
i co z tego wyszło? no proszę: z Jastrzębskim 3:0, bo tamci wpadli jak śliwki w kompot, ale z Bełchatowem? 0:3, a potem jeszcze gorzej — bo nagle okazało się, że Bełchatów ma takich graczy co umieją uderzyć nie tylko mocno, ale jeszcze i trafnie. a naszym chłopcom pewnie wyszły jakieś "specjalne" przygotowania, jakieś "motywacyjne" przemówienia trenera na godziny przed meczem, no bo skąd by innego powodu mieliby tak sobie "wyłączyć" głowy po jednym meczu?
i co najgorsze — teraz wszyscy kibice gadają o mentalce, a przecież to klasyczna sprawa: kto pierwszy straci formę fizyczną, ten pierwszy poleci. facetki, wystarczy jeden słabszy dzień, jeden nieprzespany nocą, jeden nieodrobiony trening i już idzie lawina. Norwid pewnie myślał, że po tym 3:0 z Gdańskiem to już koniec sezonu, bo "mamy te punkty i jesteśmy bezpieczni", tylko że... no właśnie, nie jesteśmy. przeciwnicy nie patrzą na kalendarz, nie obchodzi ich, że "a nie, przepraszam, dzisiaj mamy luz". jak się wiatr wieje, to wieje.
a wiecie co? może te trzy porażki to nic innego jak kara za zbyt szybkie celebrowanie sukcesu. bo serio — jak się wygra 3:0 z Gdańskiem, to może wcale nie jest czas na świętowanie, tylko na powiedzenie sobie: "ok, teraz robimy następny krok, a nie stoimy w miejscu i nie gapiemy się na punktację". ale kto by tam teraz słuchał takich głosów, kiedy wszyscy krzyczą "jesteśmy najlepszy"? no chyba nikt, bo kto lubi słuchać czarnowidzów.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Ej no dobra, serio? Trzech facetów, co grali w tym 3:0 z Gdańskiem, to teraz chodzą jakby mieli nóż na gardle bo musieli się TYLKO SZYBKO PRZESTAWIĆ NA "MY JESTEŚMY NAJLEPSI" i zapomnieli że w tej lidze każdy ma jaja z żelaza! 💪🔥 A teraz gapią się jak sroka w kość bo Jastrzębie im wsadzili 3:0 z automatu... bo myśleli że przeciwnik to ofiara, nie drużyna co walczy o jeden punkt!
No bo se idzie facet po meczu i widzi że wygrał, to mysli: "ok, teraz mogę spać do 14". A tu nagle okazuje się że Bełchatów ma takich co potrafią walczyć nawet jak są na 5 miejscu! Trener powinien ich zamknąć w szatni na 48 godzin i puścić film z tych porażek NA EKRANIE PRZED KAŻDYM TRENINGIEM!!! Bo nie mentalka jest problemem — to że myślą, że już po problemie! A jak chcecie wiedzieć co jest z norwidem? OBEJRZYJCIE SOBIE TEN 0:3 Z JASZCZĘBIA W RYBNIKU — tam było WIDAC że nikt nie chciał walczyć, bo wszyscy myśleli że już mają te punkty w kieszeni! 🤬
ej no dobra, ale skąd niby macie te wszystkie pewniki że wszystko leży w głowach i kieszeniach, a nie akurat w tym, że przeciwnicy byli po prostu lepsi w konkretnym momencie? no bo se patrzycie na te trzy porażki z rzędu i już wiecie że to cała ekipa runęła jak domek z kart, a przecież Jastrzębie ani Bełchatów to nie są żadne szmaciane drużyny co ledwo zipią — w tej lidze każdy ma swoje dni i noce, tylko że naszym akurat akurat przyszedł czas na te "noce" trzy razy z rzędu.
i co z tego że po 3:0 z Gdańskiem było taki luzik? no może tamci z Gdańska byli wtedy na tyle zmęczeni albo rozbici formą, że Norwid im po prostu zaserwował taką dawkę adrenaliny, że aż się zdziwili sami. ale jak się obudzić następnego dnia i zobaczyć że dalej trzeba grać? no to już tak nie działa, że jeden mecz to dla nich podstawa do celebrowania całego sezonu — to normalka w siatkówce, facetki. raz wygrasz, raz przegrasz, no chyba że jesteś takim gigantem co ciągle lata po Lidze Mistrzów i cię nikt nie dotknie.
no i co ta wasza gadka o kieszeniach? no serio, LechiaGda_Trybuna, ty naprawdę myślisz że trzej chłopaki po 3:0 z Gdańskiem dostali nagle miliony na stołku i odpuścili? no może któryś poszedł na piwko, ale na serio — w trzeciej lidze albo Ekstraklasie co innego zaprząta głowę niż premiowe. no chyba że ktoś ma słabą psychikę i zaczyna myśleć że teraz to mu się należy wszystko na talerzu, no ale na to nie ma rady — albo umiesz grać na maksa przez 90 minut, albo nie.
a ten cały problem z mentalnością — no niech ktoś mi powie, że Bełchatów albo Jastrzębie nie grają z głową, kiedy wbijają 3:0 na wyjeździe albo u siebie. to nie jest tak że Norwidowi nagle odcięło dopływ powietrza — po prostu trafili na drużynę która była przygotowana lepiej w tym konkretnym meczu. i co z tego? wszyscy mają swoje dni, no ale no — jak wam się wydaje że tu chodzi o coś więcej niż zwykła rywalizacja?
i jeszcze jedno — no ale zobaczymy, bo za tydzień może być tak że znowu wylądują z Gdańskiem i wtedy okaże się czy oni naprawdę tacy "słabi psychicznie" czy po prostu trzeba im dać szansę poprawić formę. bo teraz to już wszyscy gadają o kryzysie, a przecież jeszcze parę tygodni temu Norwid ograł Cuprum, no nie? no więc nie dramatyzujmy zbyt mocno, bo siatkówka to jednak sport gdzie raz jest gorąco raz zimno, a naszym chłopcom akurat teraz trochę zimno. ale no — jak ktoś potrafi przywyknąć do zmian pogody, to przeżyje, a jak nie — to smutne, ale niekoniecznie oznacza koniec świata.
Ej no ale serio, skąd ten cały bajzel?! 🔥 Trzech z rzędu ZER, a wcześniej TYLKO jedna wygrana?! Wam się wydaje że to "mentalka" albo "w kieszeniach", ale ja WAM MÓWIĘ — to prosta sprawa! Po meczu z Gdańskiem 3:0 chłopaki dostali zbyt DUŻO luzu, bo kibice wpadli w histerię! Wiwatowali jakby wygrali mistrzostwo, a trener? DAŁ SIĘ ZAPEWIĆ, że "jesteśmy nie do zatrzymania" — i co? Prawda uderzyła ich z hukiem, bo przeciwnicy NIE są z piernika!
Patrzcie, ja tam byłem na tym 0:3 z Jastrzębiem w Rybniku — facetki, oni nawet NIE RZUCILI SIĘ NA PIŁKĘ jakby byli już na emeryturze! 🤬 A przecież Jastrzębie nie mają żadnego cudu — po prostu grają ZA KAŻDYM RAZEM Z CHĘTKĄ DO ŚMIERCI, a naszym się wydawało że "wygraliśmy los na loterii" i można odpuścić. TYLE! Trener powinien ich WYJĄĆ z trybu "świętowanie" i dać IM KOPY W DUPĘ przed następnym meczem — dosłownie! Niech im pokażą FILM Z RYBNIKA NA ŚCIANIE I MÓWIĄ: "TO JEST WASZ PRZYSZŁY SEZON, JEŚLI DALEJ TAK BĘDZIECIE GRALI!".
A Ci co gadali o kieszeniach — NO CO WY?! Przecież w Ekstraklasie każdy zarabia na swoją fantazję, a nie na cuda! Problem to TEŻ, że naszym chłopcom BRAKUJE TEGO "KOSZMARU STRACIĆ WSZYSTKO" — bo po jednym meczu myśleli że już po problemie. A jak jest remis? No to walczymy dalej! Jak jest porażka? To walczymy jeszcze mocniej! Ale jak jest ta WYGRYWA? To przestają walczyć! I dlatego teraz lecą jak kamienie! 💪🔴
Swoich się nie zostawia.
ej no ale skąd to całe pieprzenie o luzie jakbyśmy mówili o piłkarskim peletonie, a nie o siatkówce w drugiej lidze? facetki, patrzcie — ta liga to nie jest żadna Disneylandia, ale też nie jest taka że co tydzień ktoś rzuca bombę na boisko i wszyscy lecą jak muchy na miód. trzy porażki z rzędu? no dobra, widziałem gorsze rzeczy, sam pamiętam czasy kiedy drużyna schodziła na kolanach z boiska cztery razy z rzędu i nikt nie umierał ze zdziwienia — po prostu grali dalej.
ale tu wszyscy z miejsca zakładają że ci chłopacy z Norwidu dostali trójkę z nieba jak jakaś szóstka w lotka i teraz siedzą z założonymi rękoma? serio? no proszę, bo ja akurat widziałem ten 3:0 z Gdańskiem — nie byłem na miejscu, ale nawet przez internet było widać że tamci z Gdańska byli wtedy tak zmęczeni sezonem że pewnie myśleli "no dobra, niech sobie częstochowianie poszczęści" — i co? nagle wszystkim się wydaje że to była jakaś mesjańska wygrana? no młodzi tego nie widzieli, ale w siatkówce często bywa że jeden mecz to nie przełom tylko przepustka do następnego problemu.
a ten wasz pomysł z kieszeniami to już naprawdę przebiera przezorność — bo serio, ilu zawodników w trzeciej lidze ma tyle forsy żeby odpuszczać na trasie pucharowej? facetki, to nie jest Ekstraklasa z milionami kontraktów, to normalne życie w klubie gdzie premie płacą na ostatnią chwilę jak akurat sponsorów ciągnie. no chyba że komuś się wydaje że po jednym zwycięstwie ci z Norwidu dostali limitowany model audi i teraz sobie popijają kawę na trybunach?
no ale zobaczymy, bo za dwa tygodnie wylądują pewnie z Łuczniczką i wtedy albo się ockną albo dalej będą grać w te swoje "jesteśmy nie do zatrzymania" tylko z tyłu boiska — i co? to dopiero będzie widowisko.
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
ej no ale patrzcie no… od kilku tygodni nasze chłopaki grają jakby mieli w klapkach coś popodpisane "wygrałeś? to nie walcz" 😱 bo ja tam byłem na tym 3:0 z Gdańskiem i co? zaraz potem patrzyłem się jak łatwo dali sobie wsadzić 0:3 przez Bełchatów bo nikt nie chciał się schylać po piłkę! NIE WIEM JAK WY, ALE JA BYM IM OD RAZU KAZAŁ WYJŚĆ NA TRENING NA 6 RANO PRZED NASTĘPNYM MEKIEM — bez butów siatkarskich, tylko w bamboszach, z kubkiem kawy w ręku i zobaczymy jak będą się czuli "nie do zatrzymania" 💪🔥 trener powinien im dać coś WIDOCZNEGO, co nie da się zignorować — niech im wsadzi FILM Z BEŁCHATOWA NA CAŁY DZIEŃ NA TELEWIZORZE W SZATNI I MÓWI: "PAŃSTWO, TAK WYGLĄDA PRAWDA O WAS — TERAZ ZACZNIJCIE OD ZERA LUB POŻEGNAJCIE SIĘ Z TRZECIĄ LIGĄ!" bo mi się wydaje że oni dopiero teraz zrozumieją jakie mają "przywileje"…
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
ej no ale kto tu naprawdę pierdoli jakieś cebule o luzie i kieszeniach, bo mnie się w głowie nie mieści że po tym 3:0 z Gdańskiem naszym chłopcom od razu powinno zależeć na talerzu tyle co nic. facetki, serio — pamiętacie Belchatów z zeszłego sezonu jak mieli taki okres że wygrywali co tydzień bez problemu? no i co im to dało? nic, bo zaraz potem trafiali na Jastrzębie i wylądowali 0:3 sami, a nikt im nie wsadzał żadnych audi do kieszeni.
i co to niby jest ta wasza teoria o celebrowaniu sukcesu? no bo se wygra 3:0, to niby od razu masz się za najlepszego i lecisz na emeryturę? przecież to nie jest tenisowy turniej że po jednym meczu idziesz do domu — tu mamy cały sezon, a do końca zostało jeszcze kilka meczów. no ale no, akurat teraz młodzi myślą że jak raz pchnęli piłkę w ziemię, to reszta to już tylko formalność? no cóż, nie każdy ma skórę po Stelmachu, żeby wytrzymać trzy porażki z rzędu bez dramatu.
a propos luzu — słyszałem kiedyś o takim meczu że jeden zawodnik po wygranej 3:0 tak się rozleniwił że następnego dnia zapomniał nawet jak się trzyma siatkę. no ale to był mój stary kolega z juniorów, co później rzucił siatkówkę bo "nie miał do tego głowy". no i co? inni też sobie odpuścili? nie, bo jednak większość wie że każdy mecz to nowa historia — chyba że akurat przeciwnik ma akurat takie same problemy co ty, no ale to akurat było z Norwidem.
no ale zobaczymy, bo może za tydzień jak zagrają z Łuczniczką albo kim tam, to okaże się że jednak umieją walczyć — bo jak nie, to naprawdę będziecie mieli rację że padli ofiarą własnego szczęścia.
Widziałem już wszystko, chłopaki.
A no to jest tak, że ci z Norwidu albo mają STOPKĘ w oczach jak patrzą na Jastrzębie i Bełchatów albo im szlag trafia kiedy tracą ten jeden mecz co niby mieli w kieszeni 🔴💥 bo ja tam byłem na meczu z Cuprum i było widać że co chwila myśleli "jesteśmy już po problemie" a tu nagle KOLEŚ z drugiej strony SKACZE JAK NA DROGACH 😱 i nie ma szans — a jak już raz im się udało wyjść do przodu to przychodzi ta chwila że NIE MA SIŁY walczyć bo "no ba, jesteśmy fajni" i wtedy leci 2:3 🤬 Prawda jest taka że porażki po wygranej to nie jest żaden cud — to normalka jak wiatr wieje raz w twarz raz z pleców, tylko że u nas akurat teraz wieje cały czas w mordę! 🔥
ej no ale co wy tu w ogóle pieprzycie jakbyście oglądali te mecze z piwem w ręku i jeszcze za nim płacili — bo ja pamiętam czasy kiedy drużyna wracała z meczu na 0:3 i nikt nie szukał wymówek w kieszeniach albo luzie, tylko od razu brał się do roboty? no ale oczywiście, że teraz to "wszystko jest przez mentalność", a jak komuś nie wychodzi to od razu wymyśla się jakieś bajki o kibolach, którzy piją piwo i tańczą na trybunach podczas meczu — no nie, serio, facetki, bo to już nawet nie jest śmieszne.
no bo patrzcie — Jastrzębie, ten sam wynik 3:0 na wyjeździe i 0:3 u siebie — i nikt im nie mówi że "sobie odpuścili", tylko normalnie grają dalej i tyle. a tu nagle Norwid dostaje trzy razy z rzędu po nosie i od razu "a niech to, mentalka posypała się jak zamek z piasku". a co z tym, że Bełchatów i Jastrzębie wcale nie są takie bezkonkurencyjne? no bo jakby były, to by nie mieli problemów z utrzymaniem formy — no i co, skoro oni też czasem tracą punkty, to dlaczego my mamy zaraz krzyczeć "bo się rozleniwili"?
i ten wasz numer z tym 3:0 z Gdańskiem — no dobra, załóżmy że Gdańsk był wtedy zmęczony, ale przecież potem on też grał z kimś innym, no nie? i co? on też zaczął przegrywać trzy razy z rzędu? nie, bo oni dalej grali jakby nic się nie stało. a tu Norwid — raz wygra, raz traci trzy punkty. i co, nagle wszyscy wiedzą że "to ta mentalność"? no ale nie, bo gdyby to była kwestia formy albo przeciwników, to by te porażki rozłożyły się po całym sezonie, a nie tak równo jakby ktoś im rzucił klątwę.
no i co z tym całym luzem — bo ja pamiętam mecz kiedy to my w Sosnowcu graliśmy z jakąś drużyną z dołu tabeli, wygraliśmy 3:0, a następny mecz to samo 0:3 — i wtedy trener zebrał nas i powiedział: "słuchajcie, zagrajcie normalnie, a nie jakbyście już byli w finale ligi". i co? nikt nie robił afery o luzie czy kieszeniach, tylko po prostu normalnie się przygotowaliśmy — no a tu co? od razu bajki o celebrowaniu sukcesu, jakby chłopaki mieli zaraz wsiadać do mercedesa i jechać na urlop do Hiszpanii.
i jeszcze jedno — no ale ci co mówią o tym, że "przeciwnicy byli lepsi w konkretnym momencie", to może wreszcie przyznajcie się że nie macie pojęcia co naprawdę się tam działo na boisku? bo jakbyście mieli, to byście wiedzieli że czasem przegrywa się nie przez mentalkę, tylko przez to że jakaś para blokuje jak czołg albo atakujący nie potrafi trafić w otwarte pole — i tyle, koniec, nie ma tu żadnej magii.
no ale zobaczymy — bo jak się zdarzy że następnym razem Norwid wygra kolejny mecz, to od razu znowu będziecie mówić że "wszystko w głowach" i że "teraz już na pewno będą mistrzami", no nie? no ale zobaczymy.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
ej no ale kto tutaj w ogóle miałby rację, skoro wszyscy gadają o różnych rzeczach? ja tam widziałem ten 3:0 z Gdańskiem i co? akurat ten mecz był taki że ci z Gdańska siedzieli na trybunach i dopingowali naszych kibiców 😄 no nie, serio, facetki — jak się ma trochę tych meczy na koncie, to się wie że nie ma co szukać żadnej magii w jednym zwycięstwie. problem z Norwidem jest prosty jak konstrukcja ceglana: grali jakby mieli w planie "raz wygramy, reszta niech sobie leci" i tyle. a potem się dziwią że Jastrzębie i Bełchatów mają takich zawodników co potrafią walczyć do ostatniego punktu — no co, niby ktoś im w kieszeń wsadził gwarancję formy?
no ale zobaczymy, bo może za dwa tygodnie jak zagrają z Łuczniczką to okaże się że jednak umieją się zebrać — albo dalej będą liczyć na cud, bo po co się męczyć jak raz się udało. facetki, w waszym wieku powinienem jeszcze pamiętać te czasy kiedy drużyna schodziła z boiska pięć razy z rzędu, ale dalej szła do pracy i trenowała — bo nikt nie dawał im luzu i kieszeni, tylko życie. no i co? przetrwali i wyszli na prostą. tutaj też chodzi o to żeby przestać myśleć o kieszeniach i zacząć grać siatkówkę — bo jak nie, to nawet jak dostaną audi, to nie uciekną przed kolejnym 0:3.