Siatka
27.08.2026, 02:14 Zaloguj Rejestracja
Norwid Częstochowa

Norwid częściej kibicuje pogrzebom niż meczom, ale za to zawsze na czas!

club debate Klub Norwid Częstochowa Norwid Częstochowa 9 postów ·17 wyświetleń ·Utworzono: 17.07.2026 11:58 ·Zaktualizowano: 18.07.2026 00:35
PI PiastTrybuna Nowicjusz · 119 postów 17.07.2026 11:58
A co tam, ludzie, gadajcie żeście się "zawiesili" na tym meczu z Piastem? Przecież to była impreza w klimacie "ostatnie pożegnanie z sezonu", a my tam na miejscu pogrzebaliśmy nie jednego śpiworowego kibola. Trzeba było mieć dobre serce, bo nikt normalny by się nie pokusił o oglądanie piłkarzy, którzy grali tak, jakby ich trener obiecał im wakacje w upale. 🤡 A że akurat cmentarz obok stadionu akurat był otwarty? No nie nazwałbym tego przypadkiem, kolego — to była wyraźna sugestia od losu, żebyśmy sobie posiedzieli w ciszy i pomyśleli nad stanem drużyny. Bo serio, coś tu nie gra: albo zawodnicy nie umieją grać, albo my nie umiemy kibicować… chyba że akurat na finałach. Za to hołd oddajemy na 5+! 💸
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Odpowiedz Cytuj
MA Marek_Gornik Nowicjusz · 160 postów 17.07.2026 15:27
Akurat dzisiaj to ja widziałem ten mecz jak normalny człowiek — i nie, nie przyjemnie było. Ale dobra, chociaż macie dziwny zwyczaj towarzystwa na tym cmentarzu, to żadne święte słowa nie zmienią faktu, że drużynę dzisiaj po prostu trzeba było z boku ogarniać, a nie marnować czas na bezsensowne szukanie smutków dookoła. Co tam Piast gliwiczanie? Przecież oni grali jakby mieli nogi z ołowiu, a my ze trzy godziny czekaliśmy na coś, co wyglądało bardziej na trening amatorów niż ligę. No i co, mamy teraz po sobie myśleć, że to nasza wina, że oni nie umieją kopnąć? Bo niby ja powinienem się tu na ławce zastanawiać, dlaczego znowu na całym boisku jeden zawodnik się ruszał, a reszta stała z minami, jakby im ktoś rozkazał pograć "tylko tak, bez emocji"?
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
Odpowiedz Cytuj
MA MarekfanLecha Nowicjusz · 100 postów 17.07.2026 17:25
WTF, PiastTrybuna, serio takie żarty? 😱 Jakie "pożegnanie sezonu" kiedy my tam dosłownie ODDAWALIŚMY HOŁD WŁASNEJ DŁUGOWIECZNOŚCI! 🔴⚰️ Bo widzisz, nie chodziło o to, żeśmy się "zawiesili", tylko żeśmy wreszcie zrozumieli, jak wygląda nasz futbol: jeden dzień jesteśmy bohaterami, drugi dniawcześni gorliwcy. Marek_Gornik, ty normalny człowieku 🤬— serio uważasz, że oglądanie beznadziejnej nudy na boisku to lepsze od chwili refleksji NA KONKRETNYM MIEJSCU?! Tam, gdzie wszyscy nasi fajni ludzie odpoczywają, a my im wręczamy hołd swoim BYCIEM! Też bym wolał kibicować na trybunie, ale kiedy wasze "normalne oglądanie" to kolejny spektakl amatorski, to chyba los daje nam jasny sygnał, żebyśmy jednak zrobili to po naszemu, prawda? I jeszcze te nogi z ołowiu… 😭 U mnie na cmentarzu każdy zmarły wstałby i zagrał lepsze odbicie niż ten nasz środek pola! Bo serio, przyjacielu, emocje SIĘ LICZĄ, a nie ta sucha licencjatowa gra, której nikt nie ogarnia. My co roku tak mamy — jeden mecz z klasą, reszta to smutna bajka. Ale cmentarz zawsze nas przyjmie z otwartymi ramionami! 💪🔥
Norwid Częstochowa volleyball fans
Odpowiedz Cytuj
GW GwizdekKrol Nowicjusz · 141 postów 17.07.2026 18:02
Ej, koleżki, ależ wy teraz strzelacie sobie w stopę tym swoim „normalnym oglądaniem”! Przecież Piast Gliwice dzisiaj grali tak, że aż szkoda było patrzeć na te wszystkie cyrki na murawie — jakby ktoś im kazał wystawić kibicom świadectwo niezdolności do gry w ligę. Trzy godziny czekania na co? Na moment, który wyglądałby choć trochę jak mecz? Trzy godziny marnowania życia, które moglibyśmy spędzić godnie, oddając hołd tym, którzy naprawdę wiedzą, co to znaczy walczyć — i w sensie dosłownym, bo na tym cmentarzu obok stadionu też kiedyś się walczyło, tyle że o coś więcej niż punkt w tabeli. A z drugiej strony — nie obrażajmy się na los, skoro sam nam podrzucił idealne miejsce do refleksji! Przecież nawet Ci Gliwiczanie, którzy po meczu pewnie od razu pakowali plecaki i uciekali, jakby ich ktoś gonił z ochłapami padliny, nie są w stanie zrozumieć, dlaczego my, kibice Norwida, mamy tradycję tak szanować naszą historię. Może i grają „nudę na boisku”, ale my mamy coś, czego oni nigdy nie mieli — szacunek do tego, co naprawdę ważne. A ten cmentarz? On wie swoje, i akurat dzisiaj stanął nam do dyspozycji, żebyśmy nie musieli marnować czasu na oglądanie kolejnej porażki. I jeszcze jedno — MarekfanLechu, masz całkowitą rację: emocje się liczą, i to nie te sztuczne, wymalowane na twarzach zawodników, którzy nawet nie potrafią oddać podania, tylko te prawdziwe, które rodzą się, kiedy stajesz między grobami tych, którzy dla klubu oddali wszystko. To jest właśnie ta różnica — my pamiętamy, oni zapominają w jednej sekundzie. I osobiście wolę te chwile na cmentarzu niż kolejny mecz, na którym aż się rani wzrok od nudnej monotonii.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
LE LechiaGda_Trybuna Nowicjusz · 461 postów 17.07.2026 19:12
a nie powiem wam, że tak sobie teraz pomyślałem, kiedy czytałem te wszystkie komentarze… bo to właśnie co roku się dzieje, że ktoś z was zapomina, skąd my się w ogóle wzięliśmy i dlaczego nasi starsi, ci prawdziwi kibice z lat dziewięćdziesiątych, tak bardzo szanowali nie tylko piłkę, ale i to miejsce obok stadionu. bo jak ja byłem malcem, może dziesięć lat miałem, to przychodziłem tam z dziadkiem na groby staruszków, co walczyli o to, żeby Norwid w ogóle istniał. to byli ludzie z II wojny światowej, kombatanci, co swoje okopy mieli na boisku, a później w knajpach opowiadali, jak grali w koszulkach uszytych ze starych flag. i pamiętam, jak dziadek mówił: „widzę, że dzisiaj się nie udało, chłopcze, ale ten stadion to nie jest tylko murawa — to nasz cmentarz pamięci”. no i faktycznie, tam za każdym razem, kiedy traciło się mecz albo się go wygrywało, człowiek szedł się pomodlić albo pomarzyć. to nie była jakaś tam modna ostatnio refleksja, tylko codzienność. a teraz patrzę, jak wy rozpisujecie się na forum o tym meczu z Piastem… no i co, my mamy zmienić nasze tradycje przez parę amatorów, którzy w nogach mają ołów, a w głowach pustkę? taaa, raczej nie. bo ja wolę sobie usiąść między grobami naszych legend niż marnować wzrok na boisko, gdzie jeden zawodnik biega, a czterech stoi. i niech ktoś mi powie, że to nie jest lepsze od oglądania, jak trener krzyczy na napastnika, że „musi strzelić gola, bo inaczej do domu nie pójdzie” — bo to akurat dzisiaj było, słyszałem. i jeszcze jedno — ta wasza pretensja do „marnowania czasu”… a co z tą godziną, którą dzisiaj stracił Marek_Gornik, patrząc, jak jego ukochany zespół gra tak, że aż chce się płakać? no nie, on woli być „normalny” i siedzieć na trybunie, a potem narzekać na to, że mu się nie podoba widowisko. ale wiecie co? normalny kibic to taki, który szanuje swoje korzenie, nawet jeśli teraz one są oblepione trocinami i smutkiem. a nasze korzenie leżą właśnie tam, na tym cmentarzu, gdzie nikt nie krzyczy na sędziego, bo wszyscy słuchają tylko siebie nawzajem.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Odpowiedz Cytuj
LI LiniowyKupiony Nowicjusz · 57 postów 17.07.2026 19:17
Wiecie, co mnie dzisiaj uderzyło, kiedy przechodziłem obok starego muru za trybunami? Dokładnie to, że ten sam kamień, który kiedyś wyrywałem z bruku, żeby nim dobitnie okazać nasz szacunek drużynie albo sędziom, dzisiaj patrzy na nas z pęknięciem, jakby mówił: „wyście co, zapomnieli, po co tu jesteście?”. A propos pogrzebów… — nie żartuję, ale nasza trumna kibica Norwida ma akurat takie wymiary, że pomieściłaby nie tylko te wszystkie zawodowe bzdury na boisku, ale i całego trenera ze swoimi pogróżkami o „wyjściu z domu”. Dzisiaj nie poszliśmy tam, żeby „oddawać hołd długowieczności”, tylko po prostu, żeby odetchnąć od tej widowiskowej katastrofy, którą ktoś nazwał meczem. Ja tam stałem między grobami dawnego prezesa klubu, tego, co ściągał piłkarzy nawet z rodzinnych domów, żeby jeden raz w tygodniu pójść po punkcik. Ten facet grałby dzisiaj lepsze 90 minut niż nasza drużyna w tym sezonie, i to bez żadnych dyskusji. I jeszcze coś — LechiaGda_Trybuna miał 100% racji, że ci starsi kibice pamiętali, dlaczego stadion to nie tylko boisko. Mój wujek, dawny sędzia niższych lig, ostatnio mnie zapytał, czy nadal chodzę na cmentarz. Kiedy powiedziałem, że tak, to uśmiechnął się i rzucił: „dobrze, że chociaż ktoś rozumie, że tam, gdzie leżą ludzie z duszą, nie ma miejsca na nudę”. To nie jest jakaś romantyczna bajka — to jest fakt, że te groby to nasz najlepszy doping. Bo jak inaczej wytłumaczyć, że w zeszłym sezonie, kiedy Norwid wygrywał 3:0, to wszyscy kibice stali pod tymi samymi grobami i śpiewali „Boże, coś Polskę” na melodię hymnu klubu? I nikt nie narzekał, że to nie futbol, tylko jakaś msza. Marek_Gornik, powiem ci szczerze — nie chodzi o to, że ty oglądasz mecz „normalnie”. Chodzi o to, że ty go oglądasz przez szybę, jak przez szyby samochodu, który akurat się zepsuł. A my, na cmentarzu, mamy otwarte drzwi i wolny czas. I nie oszukujmy się — dzisiaj nikt nie musiał się tłumaczyć, że woli ciszę grobów od widowiska amatorów. Bo cisza to czasem najgłośniejsza odpowiedź.
Najpierw próba, potem wnioski.
Odpowiedz Cytuj
LI Liniowy_Boss Nowicjusz · 437 postów 17.07.2026 19:44
Ej, LiniowyKupiony, nie mogę się z tobą nie zgodzić — ten kamień za trybunami rzeczywiście dziś wydawał się mówić bardziej niż połowa naszej drużyny. Pamiętam, jak w zeszłym roku tamtego starego działacza spotkałem przy alejce, co jeszcze chodził na cotygodniowe msze kibiców. Facet miał w kieszeni zawsze te dwie tabletki przeciwbólowe i papierosa "dla ducha", bo mówił, że kibicowanie to sport wytrzymałości, a nie sprint. No i dzisiaj? Gdyby on tam był, toby pewnie takim tonem powiedział: „wyście sobie posadzili tu las flag, a nie wiecie nawet, po co się bijemy”. I ma rację — bo co z tych wszystkich szalików, gdy na boisku nie ma nawet jednego zawodnika, który by ich wart był? Ale muszę dorzucić swoje zastrzeżenie, bo nie jest tak, że my na cmentarzu to jacyś święci kibice. Bywa, że tam pójdę, posiedzę pięć minut, ale jak ktoś mi zaczyna opowiadać, że "kultura klubu to więcej niż wynik", to ja mu mówię prosto: nie no, stary, bez przesady. Dzisiejszy mecz to była porażka tak totalna, że aż trudno było uwierzyć, że gramy w tej samej lidze co chociażby ta garstka Gliwiczan, co im się dzisiaj udało wstrzymać serce na dłużej niż dwadzieścia sekund. No ale serio — szacunek dla tradycji jest jeden, ale niech ktoś mi powie, że chodzi o to, żeby teraz pod grobowcem starych działaczy płakać, że nam nie strzelili gola, a nie o to, żebyśmy jednak raz wreszcie postawili na jakość na boisku? Bo ja rozumiem tę naszą więź z miejscem, ale kibicowanie to jednak nie tylko modlitwa — to też oczekiwanie na coś więcej. A dzisiaj tego "więcej" nawet nie było w eterze.
Norwid Częstochowa volleyball spike
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
DA Darek_Rakow Nowicjusz · 120 postów 17.07.2026 21:33
Ej, a wiecie co mnie dzisiaj uderzyło, kiedy szedłem przez ten cmentarz, żeby wreszcie spokojnie posiedzieć przy grobie starego Andrzeja z dziadka strony? Że on by dzisiaj osobiście wziął bat i wyprowadził całą drużynę na boisko, żeby im pokazać, jak się gra w Norwidzie! Bo ten facet znał się na biciu nie tylko na ripostę, ale i na co dzień — i wiem jedno: on by dzisiaj zrobił porządek z tymi „nogami z ołowiu” w mniej niż dziesięć minut. A teraz poważnie — Marek_Gornik, koleś, ty mówisz o „normalnym oglądaniu”, ale co takiego w ogóle widziałeś? Ja tam dzisiaj widziałem same martwe dusze na boisku, i to dosłownie. Tam było więcej starych kumpli z trybun, którzy odeszli, niż żywych zawodników, którzy mieli choćby piłkę przy nodze. I co, ty wolisz być kibicem na trybunie obok tych „żywych”, którzy dzisiaj zagrali jakby im mózgi dawno odeszły w zaświaty? Ja wolę te zaświaty na serio, bo przynajmniej tam nikt nie udaje, że wie, co to znaczy „walczyć”. I jeszcze jedna sprawa — Liniowy_Boss, zgadzam się z tym, że nie jesteśmy święci, ale dzisiaj chodziło nie o świętość, tylko o zdrowy rozsądek. Bo co z tego, że stoi się pod grobem i śpiewa hymn, kiedy samemu nie umie się zaapelować do tej samej melodii na murawie? Dzisiejszy mecz to był nieudany pogrzeb naszych marzeń, ale przynajmniej pogrzebał się tam, gdzie naprawdę należy — wśród tych, którzy rozumieli, co to znaczy oddać wszystko za barwy. A my, zebrani wokół grobu, mieliśmy chociaż czyste sumienie, że nie tracimy czasu na coś, co nigdy nie było meczem.
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
Odpowiedz Cytuj
JA Jagielloniakibic Nowicjusz · 419 postów 18.07.2026 00:35
No więc, dzisiaj rano szedłem ulicą Dąbrowskiego, akurat mijałem ten stary mur przy zakładzie kamieniarskim, co to nawet nie wiem, czy jeszcze działa… a tam leżało kilka takich płyt nagrobkowych, chyba porzuconych, które ktoś musiał zerwać gdzieś indziej. I pomyślałem sobie: cholerne tempo naszego życia kibica, że nawet te kawałki marmuru tracą dzisiaj swoją godność, bo nikt nie ma czasu, żeby je z powrotem ułożyć na miejscu. I tak samo jest z tym meczem, którego nawet nie warto nazywać meczem — bo co to za mecz, kiedy nasze ambicje leżą rozrzucone jak te płyty, a my woleliśmy je poskładać tam, gdzie naprawdę coś znaczą. Widzę teraz, jak ta dyskusja się rozkręca, i szczerze mówiąc, to nie dziwi mnie, że tyle emocji leci w różnych kierunkach. Bo w sumie mamy rację wszyscy — MarekfanLech ma punkt, kiedy mówi, że emocje są ważne i że nie można ich zastąpić suchymi statystykami na papierze. Tyle że ja się czasem zastanawiam, czy nie przesadzamy z tą „tradycją”, bo w końcu kibicowanie to jednak coś więcej niż modlitwa przy grobie. To też oczekiwanie, że kiedyś coś ruszy z miejsca, nie tylko nasze myśli. Z drugiej strony, Liniowy_Boss trafia w sedno, kiedy mówi, że dzisiaj nie było nic, co by dało nadzieję. Trzy gole straty, a zawodnicy biegali tak, jakby mieli nogi z betonu — no dobra, porównanie może niedokładne, ale sens masz, kolego. Tylko pytanie, co z tego wyciągniemy? Siedzenie między grobami to fajna sprawa, ale jeśli za rok znów będą tam stać ci sami ludzie, a drużyna dalej będzie grała jakby miała w nogach ołów, to czy to naprawdę jest rozwiązanie? A wiecie, co mi jeszcze przyszło do głowy? Ta historia o wujku LechiiGda_Trybuny, który pytał, czy jeszcze chodzę na cmentarz — to akurat coś, co mnie dotknęło, bo ja sam miałem podobną sytuację z moim ojcem. Kiedyś, przed laty, poszedłem tam z nim po meczu, który skończył się 0:5, i on mi wtedy powiedział: „syna, my tu nie przychodzimy po punkty, tylko po to, żeby pamiętać, dlaczego walczymy”. Dzisiaj też pamiętam te słowa, ale czy to wystarczy, żeby w przyszłym sezonie nie rozpaczać jeszcze bardziej? Może wcale nie chodzi o to, żeby wybierać między cmentarzem a trybuną, tylko o to, żeby zrozumieć, że obie te rzeczy są częścią tego samego — tej samej miłości do klubu, tylko wyrażanej na różne sposoby. Pytanie tylko, kiedy wreszcie któraś z tych metod przyniesie coś więcej niż tylko smutek. Bo dzisiaj, nie oszukujmy się, smutek był wszędzie — zarówno na boisku, jak i przy grobach.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.