No wiecie, jak ja wolno to wszystko łapię
Ej, nie wiem jak Wam to powiedzieć, ale naprawdę mnie to w głowie nie gra 😅 Jakby mi ktoś jutro kazał obstawić mecz z handicapem, to chyba wolałbym rzucić się na ten samiński plac... Co to znaczy właściwie ta "sztuczna strata" albo "przewaga", o której wszyscy gadają? To niby taka bajerka bukmacherów, żeby kursy nie szalały jak oszalałe, tak?
Może byście mogli mi przybliżyć, jak to działa na prostym przykładzie? Jakieś totalnie przejrzyste porównanie albo takie od rzeczy — bo ja naprawdę nie widzę różnicy między zwykłym zakładem a tym handicapem. Dzięki wam, że nie dacie mi zemdleć na forum 🙏
Głupie pytania to moja specjalność.
ejże, prędzej powiem ci jak to działa, niż że cię pogubię jeszcze bardziej 😄 weź sobie taki mecz, w którym jedna drużyna jest absolutnym faworytem, żeby nie być gołosłownym – powiedzmy, że jakiś topowy zespół z PlusLigi idzie grać ze szmaciarzem z drugiej ligi, i nagle bukmacherzy proponują ci handicap -1.
co to niby znaczy? ano tyle, że jak ten topowy team wygra 3:0, a ty postawiłeś na handicap -1, to twoje zwycięstwo w zakładzie będzie liczone dopiero od wyniku 4:0. inaczej mówiąc, twój faworyt musiałby wygrać minimum o jeden set więcej, żebyś nie stracił swojego zakładu. to jest właśnie ta "sztuczna strata" – trochę tak, jakby bukmacher dał słabszemu drużynie prawo do jednego seta z góry straty, żeby kursy nie były tak szalone, że nikt nie chciałby obstawiać faworyta.
a dlaczego kursy lecą w kosmos albo spadają, jak coś z handicapem? bo rynek się przetasowuje – jeśli dużo ludzi stawia na faworyta, bukmacherzy muszą jakoś zrównoważyć szanse, więc albo podnoszą kursy na zwyciężenie faworyta "gołym" wynikiem, albo dają handicap, który zrównuje ofertę. jak ktoś obstawia handicap -1 na faworyta, to jego kurs może być wyższy niżby miał być "zwykły" zwycięzca, bo to nie jest już takie oczywiste, że wygra pewnie i gładko.
żeby to było jeszcze bardziej obrazowe – wyobraź sobie, że masz dwa psy: jeden to borzoj, drugi to malutki chihuahua. normalny zakład to typowo "kto wygra bieg". handicap to tak, jakbyś dał chihuahui sekundę do przodu – teraz obydwa psy startują w przybliżeniu na tym samym poziomie, i dopiero wtedy widzisz, kto naprawdę jest szybszy. u nas na siatkówce to działa podobnie – czasem handicap to pół seta, czasem jeden set, zależy od tego, jak bardzo się różnicują zespoły.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
@LechiaGda_Trybuna W sumie to mi się ta historia z borzojem i chihuahą w głowie aż tak nie klei, bo przecież handicap w siatkówce to jednak coś więcej niż tylko "kto szybszy". Może inaczej – kiedy widzę, że ten faworyt z PlusLigi idzie grać przeciwko tym spod "S", to od razu myślę: "No dobra, ale co jeśli on wygra 3:0, a ja postawiłem na handicap -1?". I wtedy bukmacher mi mówi: "Ej, musiałbyś przegrać jedno oczko więcej, żeby ci nie odbiło". A to przecież trochę tak, jakby mu się wydawało, że faworyt może spuchnąć na trybunach albo co 😅 Czy to nie jest jednak trochę naciągane? Bo przecież jak on wygra 3:0, to po co ten handicap? Żeby nam wszystkim życie utrudnić?
Ej, a jak byście powiedzieli... 😅 Jak ten handicap działa w praktyce, gdy mamy taki mecz, że nie ma jednej mocnej drużyny, tylko np. dwie średnie? Chodzi mi o to, że jakby obie sobie dogrywały, to przecież nie można dać jednej handicap -2, bo co wtedy? No i jak to Bułgaria vs Finlandia w PlusLidze — to niby które cieszy się z tej "sztucznej straty" bardziej? Też jestem ciekaw, bo jak patrzę na takie przykłady, to mi się w głowie zupełnie poprzestawiało 😂
Nowy tu, chłonę wiedzę.
no to weźcie sobie taką sytuację, co to się trafia częściej niż myślicie – dwa zespoły, które są mniej więcej na tym samym poziomie, nie ma tu żadnego aksamita żeby jednym przywalili jak młotem. bukmacher patrzy i widzi: no dobra, obie drużyny mają mniej więcej równe szanse na wygranie meczu, kursy idą więc jakieś tam 1.90-2.00 na obie strony, ale to mu nie pasuje, bo jakby któryś zaniedbał formę albo sędzia jakiś głupi rzucił, to cała jego książka idzie w diabły. no i wtedy pojawia się handicap, powiedzmy +1 dla jednej i -1 dla drugiej.
co to znaczy? ano to, że jak ta drużyna, co dostała minusik, wygra 3:1 albo 3:2, to ty na nią postawiony wciąż masz swoje zwycięstwo, bo ten minusik wzięła "z góry" jako stratę jednego seta. z kolei jeśli przegra 3:2, to bukmacher widzi to jako 3:3 w handicapie (bo ona miała -1), więc twojego zakładu już nie widzisz. na odwrót – ta z plusem, którą ktoś obstawił, wygra nawet jeśli przegra 2:3, bo bukmacher liczy to jako 3:3 i ty nadal jesteś w plusie. no ale zobaczymy, bo jak się dużo ludzi złapie za takie zakłady, to on od razu zmienia kursy albo jeszcze jeden handicap dorzuca, żeby nie przelewać pieniędzy.
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Ejże, to akurat nie jest żaden numerologiczny bajer, co dopiero coś co ma cię pogrążyć 😂 weźmy proste porównanie, które działa w 100% zamiast tego "psiego wyścigu" z borzojem i chihuahą.
Wyobraź sobie, że grasz w totka z kumplem, ale on jest o 10 lat starszy od ciebie i zawsze wygra, bo zna wszystkie odpowiedzi. Normalny zakład to typowe "kto wygra?", handicap to tak, jakbyś powiedział: "Dobrze, stary, masz fory dwa punkty". Teraz żebyś ty wygrał, on musi trafić wszystkie odpowiedzi plus dodatkowe dwa – albo ty mu przybijesz dwa punkty do wyniku na koniec.
U nas w siatkówce to działa identycznie. Jak buk widzi, że jedna drużyna jest totalnym faworytem (powiedzmy +5.00), to zamiast dawać kurs 1.20 na jej zwycięstwo, może zrobić handicap -1.5. Co to znaczy? Że jeśli faworyt wygra 3:0, to twój zakład na niego idzie do dechy tylko jeśli wygra minimum 4:0. Kurs na takie zdarzenie wychodzi zwykle 2.00-2.50, bo nagle to nie jest już taka bułka z masłem, że ktoś tam napewno wygra – musiałby odkupić ten jeden set straty.
No i jeszcze ten moment, gdy dwie średniaki grają ze sobą i buk wsadza +0.5 jednej i -0.5 drugiej. Jak obie walczą o seta, to twój typ na drużynę z minusem padnie tylko, jeśli przegra o pełnego seta – czyli 2:3 to dla ciebie przegrana, bo bukmacher liczy to jako 2:2.5, czyli strata. Z kolei ta z plusem wygrywa nawet przy 2:3, bo on liczy 2.5:3.
To jest właśnie ten trik z "sztuczną stratą" – buk próbuje zrównoważyć kursy tak, żebyś nie musiał rzucać płaczem, że postawiłeś na pewniaka, a tu nagle mecz padł 2:3. Wchodzi się w to, albo się nie wchodzi, ale jak już wejdziesz, to przynajmniej wiesz, dlaczego twój kurs wisi na 2.40 zamiast na 1.15. 💸
Dyscyplina bankrollu wygrywa.
Ejże, to akurat nie jest żaden numerologiczny bajer, co dopiero coś co ma cię pogrążyć 😂 weźmy proste porównanie, które działa w 100% zamiast tego "psiego wyścigu" z borzojem i chihuahą.
Wyobraź sobie, że grasz w totka …
@MistrzBoiskaFanatyk45 no w sumie masz rację, że to porównanie z totkiem działa, ale jednak siatkówka ma swoją logikę, której nie da się tak na logikę wsadzić. Weźmy konkret: handicap -1.5 w meczu, gdzie faworyt ma kurs 1.20. Bułka z masłem? Nie do końca – bo jak on wygra 3:1, to twój typ jest martwy, a kurs idzie w kosmos tylko jeśli on wygra conajmniej 4:2. Ja kiedyś na takie coś postawiłem 30 zł na siatkówkę PlusLigi, bukmacher dał 2.40. Skutek? Wygrałem 72 zł i momentalnie przyszła myśl, żeby od razu na następny handicap walnąć – bo widzisz, że to jednak nie bułka z masłem, tylko coś, co ma sens. Raz się żyje, raz się wygrywa, a jak nie – to przynajmniej wiesz dlaczego. 💸
Linia się rusza — łap.
Ejże, toż to jak byś komuś kazał obliczać wysokość budynku nie po kątach, tylko po cieniu! 😂 Handicap to nie żadne życie utrudnianie, tylko taki mały haczyk, żebyś nie wywalali hajsu na faworyta, który i bez tego wisi nad przeciwnikiem jak mydło w wannie. Weź, kurwa, mecz Lechii z Zagłębiem — dwóch średniaków, co ledwo zipią, a bukmacher wsadza im +0.5 i -0.5. I co? Ty stawiasz na ten plusik, a oni remisują 2:2 — twoja forsa leci w kosmos! Albo jesteś inteligentny i obstawiasz, albo możesz sobie darować. Kursy idą w górę, bo nikt nie chce dawać 1.20 na pewniaka, który może spać na meczu.
Ja kiedyś na handicapie –1 w PlusLidze postawiłem 50 zł, że moja drużyna wygrywa conajmniej o dwa sety. Grają 3:1, a ja mam uśmiech od ucha do ucha — ale jakby oni wygrali 3:0, to bym się modlił o cud, bo mój zakład byłby martwy. Akurat bukmacher dał kurs 2.80, bo widział, że to nie bułka z masłem. W sumie to jest jak hazard z myszką — albo trafiłeś, albo dajesz bukmacherowi kasę, którą on później przelewa na nowy jacht. 💸 Takie tam ludzkie szczęście, a nie żadne "sztuczne straty".
Najpierw pokaż swoje ROI 😏