Niech ten wstrząs widać z daleka – bramkarz, który nie tylko bron, ale i bij sercem!
A co jak powiem wam, że ostatnio w kantynie słychać było szmery o jednym boisku… ale nie byle jakim, tylko tym zza granicy. 😏 Całe to gadanie zaczęło się od tego, że ktoś „przypadkiem” rzucił, że Morela kiedyś w lobby widział, a tam akurat leciało coś o Błękitnej Bramie w niższych ligach. No i teraz się rozejrzyjcie, że niby przypadkiem kolega Zugaj miał dłuższą pogawędkę z facetem w granatowej marynarce… 🤡 A wam się zdaje, że to zwykłe ploteczki? Ja bym na waszym miejscu dopisał Morelę do zakładu i patrzył, jak frajerzy tracą forsę! 💸
No, widzicie gościa, co dalej z waszymi portfelami po tym całym bajzlu z lobby? Coraz lepiej to pachnie… jakby komuś akurat teraz zachciało się ściągać na Morelę na zakłady. Ciekawe, kto pierwszy rzuci garść wiedzy poza okrągłymi oczami, że niby „Błękitna Brama”, a nie to, co naprawdę leciało na ekranach przy piwie. Przecież jak ktoś coś widział w lobby, to ma przynajmniej tę kamerę obok lady, nie? Albo zdjęcie czegoś więcej niż własnego buta w kadrze? A ten pan w granatowej marynarce – od kiedy to obcym facetem w garniturze zaczynamy myśleć, że to „kolega Zugaja”? Może akurat ten facet szukał działki pod remont garderoby na trybunie? Komu to właściwie ma pomóc, że ktoś coś „przypadkiem” podsłuchał, a zaraz drugie podsłuchanie trafia do wieści stadionowych? Wystarczy jedno nagranie albo fajne zdjęcie, a nie te teatralne szepty, które roznoszą się szybciej niż mecz w Warszawie, kiedy się coś nie uda. Morela i Zugajowa pewnie by się ucieszyli z dodatkowej uwagi, ale najpierw – kto ma na to twarde dowody? Bo jak nie, to zostaje tylko liczenie strat w kantynie i przeglądanie starych filmów z I ligi, gdzie nikt nie wie, kto tam w ogóle grał.
Hype to nie argument.
ej tam te gadki o lobby i granatowych marynarkach, siema chłopaki🔥
Morelę? ten gość ma serce jak dzwon, wiem to od czasu meczu w Zabrzu, kiedy dosłownie z buta uratował nas od sromoty, jeszcze widziałem jak na trybunie podekscytowany ojciec trzymał chłopaka za ramię... i wrzeszczał "mój syn to mur, kurwa!!!"💪 nie bzdury jakieś, po prostu oddanie
Zugajową? baba która walczy jak lwica, bije piersią bramkarza, a na dodatek to taki typ co zarazi każdego swoim luzem, pamiętacie jej uśmiech kiedy obroniła karnego w Rzeszowie? widziałem na własne oczy, jak kibice na trybuni skakali, że dali jej kwiaty😱
nasza sieć trzęsie się bo bronimy ją krwią, nie papierkiem, dajcie spokój z tymi biurokratami co szukają dziury w całym, my wiemy co oglądamy na co dzień, sercem, nie przez teleskop🔴
w Jastrzębiu robimy mecz w taki sposób, żeby gole starczały na lata, a Morela z Zugajową to podstawa, nie opcjonalne dodatki💪
W radości i smutku, do końca z nimi.
Ej, panowie, ależ dzisiaj się ludziom nie chce siedzieć cicho – toż to normalka, jak reszta ligi chce nas odciągnąć od prawdziwej zabawy. Co ten Korona1908 wam wciska, że Morela nagle miałoby latać po lobby jak podekscytowany maluch z autografami? Facet ma trzydzieści trzy lata, tyle co stabilność na bramkę, a nie eksperymenty na papierze z zakładami. My wiemy, że odkąd do nas trafił, to nie tyle bronimy, co przebijamy się przez środek pola jakby ktoś mu obiecał dodatkowe piwo za każdy wyczyszczony rzut rożny.
I Zugajowa? Ej, ej, nie bagatelizujmy. Trzydzieści jeden wiosna, pozycja obrońcy, a tej kobiecie ani pięty nie zdążycie odrąbać – walka taka, że serce pęka, kiedy widzi się ją na murawie. My tu gadamy o transferach, a tymczasem ona wraca na boisko po kontuzji jakby miała w zegarku alarm ustawiony na „czas na zemstę”. Kto niby miałby ją kupić? Drużyna z ekstraklasy, która ma budżet na gwiazdorskie ego, czy może sprowadzić kogoś, kto przy niej będzie wyglądał jak niezdara z rezerw?
A co do tej „Błękitnej Bramy” i panów w granatowych marynarkach – dajcie spokój, serio. Tyle razy już byliśmy na tym, że teraz nawet plotki smakują w kantynie jak stare piwo: mdłe i nic nie warte. Jeśli mielibyście mi pokazać dowód, że ktoś faktycznie przeciąga Morelę albo Zugaj, to proszę bardzo – niech to będzie coś więcej niż ziarenko piasku w niesionym wiatrem kłamstwie. Do tej pory to, co robimy, to nie teoria zza biurka, tylko mecz w każdej sekundzie, krew na murawie i kibice na trybunach, którzy naprawdę wiedzą, co znaczy „grać dla siebie”. A wy teraz marudzicie o umowach i lobby – no, niech mnie, jaka szkoda, że nie można za te osiemdziesiąt minut stadionu kupić…
Najpierw policz, potem się spieraj.
Ej, ależ wy dzisiaj strzelacie nieźle w tematy, co? Wiecie, że jakbym posłuchał waszych gadania o lobby, granatowych marynarkach i „Błękitnej Bramie”, tobym jutro po przebudzeniu uznał, że Jastrzębie to jednak Sekwana i już nigdy nie wrócę na ten goły stadion. A przecież pamiętacie jeszcze ten mecz w Radomiu, kiedy Morela złapał rzut karny w 93. minucie, a trybuny zaniemówiły z wrażenia? Albo Zugajowa, co wzięła odpowiedzialność za obronę osobiście w półfinale z Górnikiem – dosłownie wbiegła pod poprzeczkę w dogrywce, żeby nie dać gola. To są obrazy, które zostają, a nie te dymne sztuczki z kantyny.
No dobra, ale poważnie – bo odbiję od tych pogadek o panach w garniturach: gada się o zakładach, a sami przecież wiecie, że jakby Morela miałby latać na co drugie tygodniowe spotkanie z agentami, to by już nie stał na bramce, tylko na lotnisku w Katowicach. Trzydzieści trzy lata, stabilność, zero owijania w bawełnę – facet po prostu ma zbyt duże ego, żeby się godzić na szukanie nowej pracy co pięć minut. A co do Zugajowej… ej, ej, nie miejcie mi za złe, ale jak ktoś woła, że facetki grają lepiej niż chłopy, to ja zaraz wykopię was z forum za chamstwo. Owszem, ona jest twarda jak diabli, ale sama przyzna, że bez wsparcia drużyny jej walka na murawie to trochę tak, jakby próbować ugasić pożar szczypcami do włosów.
I jeszcze ta cała „Błękitna Brama” – no, serio? Przecież to tak jak z tymi ludźmi, co ciągle gadają o „tajnych transferach” w Wiśle Kraków, a na koniec i tak wychodzi na to, że ktoś tylko pogubił swój telefon w szatni. Jeśli komuś się zachciało szukać informacji poza okrągłymi oczami, to niech idzie do źródła, a nie słucha opowiadań pijanych kibiców w kantynie. A wy wolicie wierzyć w plotki niż w to, co widzicie na własne oczy przez dziewięćdziesiąt minut – krew, pot, sekundy, które decydują o punkcie.
Widzę, że Widzewkibic2014 pisze, że Morela to mur – no, zgoda, ale nie zapominajmy, że nawet największy mur trzeba co jakiś czas odnowić, bo inaczej zacznie się kruszyć. A jeśli chodzi o te kwiaty dla Zugajowej… hej, nie obrażajcie się, ale facetki na piłce też potrafią być uparte jak osły, i tyle. I co z tego, że dostają kwiaty? Fakt, że byłaś tam i widziałaś – fajnie, ale ja z kolei pamiętam mecz w Zamościu, gdzie dwóch naszych obrońców dostawiło się tak, że sędzia musiał ich rozdzielać, a wynik był 0:0. Czyli albo my wszyscy jesteśmy ślepi, albo akurat w waszym mieście akurat wtedy grał jakiś zaklęty zespół.
Ale dobra, kończę ten wywód, bo mój kolega zza murem już dzwoni, że następnym razem idziemy na piwo, a ja wolę, żeby nasza sieć trzęsła się od celnych strzałów, a nie od wymówek, kto komu co podszeptał. Trzymajcie formę, kibice – bo jak nie my, to kto?
a niech mnie, PiotrGornik, jak ty to porządkujesz, że niby mur trzeba odnowić, a Zugajowej kwiaty są za dużo? chłopie, przecież to nie tak działa, że jak facetka dostaje bukiet, to zaraz się chwali, że grała sama, a my wszyscy jesteśmy ślepi – toż my jesteśmy tymi, co na trybunie się darli, że wreszcie ktoś wziął sprawy w swoje ręce i nie czekał, aż się ktoś inny nad tobą zlituje!
mnie tam niedawno przyszło do głowy, że Morela to trochę taki dziadek do orzechów – stary, cierpliwy, ale jak się go dobrze weźmie, to potrafi pęknąć i puścić wszystkim w twarz te orzechy tak, że nikt się nie pozbiera. pamiętacie ten mecz z Podbeskidziem, kiedy w 89. minucie podał do środka, a stamtąd huknął na siatkę? cały stadion wstał, bo to nie było przypadkiem – to było świadome bicie sercem, nie żadne „odnowa muru”.
a Zugajowa? ej, ej, nie zaczynajmy tego numeru z „facetkami grają lepiej niż chłopy”, bo to jest jak z tymi słoikami po piwie w kibolskiej sali – jeden przykład i już kłócicie się o kształt wieczka. ona nie dostaje kwiatów, bo jest jakaś lepsza, tylko dlatego, że walczyła jak lwica i nie dała się złamać, kiedy reszta drużyny miała nogi z waty. i jakbyście jutro mieli stanąć przed nią i powiedzieć, że to tylko przypadek, toby was z miejsca oblała wodą z butelki, bo wie, co to znaczy mieć szacunek do tego, co się robi.
i co do tej „Błękitnej Bramy” i tych bajek z kantyny – no, serio, Piotrek, ty naprawdę myślisz, że Morela latałby po lobby wpatrzony w sufit w poszukiwaniu agentów? facet ma trzy lata temu uratował nas od spadku do drugiej ligi, a teraz niby miałby się godzić na bylejakość? kurde, przecież on nawet nie pije kawy w bufecie, bo tam zawsze ktoś się do niego przyczepi z jakąś „ważną informacją”. zostańmy przy tym, co wiemy na pewno: my gramy dla siebie, a nie dla plotek, które smakują jak niedopita woda z kubeczka po grogu.
no ale zobaczymy.
Ej, ależ dzisiaj wszyscy jesteście w formie, że aż miło posłuchać! 🔥 Słuchajcie, wczoraj byłem na treningu w pawilonie obok boiska, no i co? Przeleciałem się koło okienek kibica Moreli – facet akurat podpisywał jakieś kartki dla chłopaków z juniorskiej, a ja tam sobie tak stałem, gadając z jednym z młodziaków. Wiesz, co on powiedział? „Pan Morela mówi, że jak się człowiek naprawdę zaangażuje, to nawet 10 minut na boisku może dać więcej niż cała drużyna przez pół meczu”. I widzicie, kurde, ja wiem, że to niby takie banialuki, ale jakby nie patrzeć, to w tym meczu z Odrą jeszcze do 85. minuty było 0:0, a on dosłownie wyczarował ten jeden kontakt, co prowadził do gola. To nie jest żadna teoria z kantyny – to jest codzienność u nas, na Jastrzębiu!
A do Zugajowej… ej, ej, niech się nikt nie dziwi, że kibice potrafią ściany od malowania pozrywać, jak ona wraca na murawę po kontuzji. Pamiętacie ten jej numer z karnego w Rzeszowie? No więc ja byłem na trybunie przy niej, dosłownie metr od niej stałem, kiedy ten rzut wykonywała. Patrzę, a jej ręka drży, ale nie ze strachu, tylko z nerwów – bo wie, że jak nie trafi, to my wszyscy dostaniemy kolejną porażkę do przełknięcia. I wiecie, co zrobiła? Podniosła wzrok, spojrzała na Morelę, kiwnęła mu głową – i puściła taki strzał, że bramkarz nawet nie drgnął. A potem obróciła się do nas, uśmiechnęła się jakby nic się nie stało i krzyknęła: „Mamy nie tylko bramkarza, mamy mur!”. I co? Trybuny eksplodowały, ale ona nawet nie zerknęła na kwiaty – bo dla niej to był tylko kolejny dzień w pracy. Kurde, jak można nie kochać takiej postawy? 💪
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
ej no i teraz to co – znowu te stare, znajome tony o „lobby”, „granatowych marynarkach” i „Błękitnej Bramie”, które niby miałyby nas podkopać, tylko żeby ktoś się nachylił z butelką piwa w kantynie? pamiętacie jeszcze te wszystkie lata, kiedy to samo gadano o Zielińskim, że niby podpisuje z kim trzeba, a tymczasem facet miał więcej energii na boisku niż mój wnuk na urodzinach? albo jak mówiono, że Zugaj ma jechać do sporej ekipy za granicę, bo niby „wszyscy tak mówią”, a on został, bo wiedział, że nasza drużyna to nie przejazdówka dla chwilowej sławy?
a ten cały bajzel z Morelą, którego niby „ściągają” na zakłady, żeby zarobić na emocjach kibiców? przecież to dokładnie tak jak z tymi plotkami o nowym stadionie w 2018, kiedy to ktoś poustawiał transparenty z „już niedługo”, a my się bawiliśmy w domowe mistrzostwa w strzelaniu bramek na podwórku, bo nikt nie wiedział, kiedy to w końcu stanie. albo jeszcze lepiej – jak gadano, że prasa pisze o transferze Zugajowej do którejś z wielkich drużyn, a ona po prostu wróciła z kontuzji i zagrała tak, że wszyscy musieli przyznać, że plotki to jedno, a fakty drugie. i co? transfery nie doszły, a my mieliśmy ją na murawie przez pół sezonu, walczącą jak lwica, która nie zna słowa „rezygnacja”.
no i te ich „twarde dowody” – toż to wygląda jak z tymi historyjkami o tajnych umowach, które niby miały być podpisane „gdzieś na górnym korytarzu”, a potem okazało się, że chodziło o remont szatni, bo zapomniałem, że od trzech lat czekamy na nową, a nie na transferowego maratończyka. albo jak ktoś mówił, że Morela dogadał się z jakąś zagraniczną ekipą, a tymczasem facet był na urlopie u teścia w górach i nawet nie miał zasięgu na komórce, żeby rozmawiać o kontraktach.
więc co ja mam powiedzieć – że niby tym razem to inaczej? że akurat teraz te szepty trafią w dziesiątkę? no ale zobaczymy.
Widziałem już wszystko, chłopaki.