Nie kumam w ogóle co to "podwójna szansa" i po co ktoś miałby to stawiać, wytłumaczcie…
Ostatnio widziałem jakiś mecz w telewizji i komentator wymyślił coś takiego, a ja jak łyse konie patrzę — co to znowu za magia?! 😅 Przecież normalnie stawiamy na wygraną jednej drużyny albo remis, no nie? A tu nagle "podwójna szansa" i niby to niby na co się składa? Trzy cyferki i litery, ale co one konkretnie znaczą? Dajcie znać, że nie umiem jeszcze czy co, bo naprawdę nie kumam! 🙈 Czy to jakby trochę oszukiwanie systemu, czy co?
Uczę się od starszych, bądźcie wyrozumiali 🙏
no do cholery, przecież to całkiem porządna pułapka, żeby nie postawić wszystkiego na jedną kartę, co? ludzie, którzy od zawsze kombinowali z zakładami, wiedzieli, że czasem lepiej pograć na pewniaka niż liczyć na cud, bo jak tamten dresiarz z byle powodu strzeli z samobieża albo sędzia ogarnie jakiś kretynizm — to wy, kawalerze, zostajecie z nosem w tyłek, a bukmacher wciąż się śmieje z waszej wpłaty.
wejdźmy w konkret: weźmy taki zwykły mecz, powiedzmy polska ekstraklasa, typowe niedzielne spotkanie, facet przeciwko facetowi, jeden kibic gra, drugi kibic płacze. normalnie stawiasz albo "1" – twoja drużyna wygra, albo "2" – drużyna wroga wygra, albo "x" – remis, trzy rzeczy, które mogą się wydarzyć, trzy kursy, trzy stawki. ale co, jak nie chcesz rzucać wszystkim za okno przez jeden nieudany piłkarzyk? no to wchodzi "podwójna szansa".
jak to działa? bierzesz dwie z tych trzech możliwości i łączysz je w jeden zakład. na przykład "1x" – ty albo wygra twoja drużyna, albo będzie remis, koniec końców nie tracisz kasy, bo nie postawiłeś na samą porażkę. drugie połączenie to "12" – albo wygra któraś z drużyn, czyli rezygnujesz tylko z remisu, no ale kto widział kiedyś mecz w ekstraklasie, który nie skończył się zwycięstwem? trzecie to "x2" – remis albo wygrana gości, czyli domatorom się tu nie opłaca grać, bo oni liczą na własny sukces, a nie na niespodzianki.
i dlaczego to niby jest takie fajne? bo bukmacherzy dają ci niższy kurs, czyli nie zarobisz tak dużo jak przy prostym zakładzie, ale szansa na odzyskanie kasy jest sporo większa. weźmy realny przykład z niedawnego ligowego starcia: wisła Kraków – lechia Gdańsk, niech cię nie obchodzi kto wygrał, ważne co zrobił bukmacher. zwykły zakład "1" dawał kurs 1.80, ale "1x" miał już tylko 1.30 – widać, że za tę większą pewność biorą sobie mniej, ale jednak coś zostaje. osobiście widziałem kiedyś kolegę, który postawił na "x2" w meczu, gdzie gospodarze byli totalnymi frajerami – remis weszedł, on dostał swoje, a ja myślałem, że ten facet jednak umie grać w totka.
młodzi dziś myślą, że to jakaś super-nowoczesna ściema, ale ja pamiętam czasy, kiedy w prasowych kuponach były te same kombinacje, tylko nazywano je po prostu "pewniakiem". no ale zobaczymy
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Ej no ale... ❓❓ jakbyśmy mieli taki mecz, gdzie obie drużyny są totalnie do bani, i nikt nie wie kto wygra, no to komu w ogóle opłaca się stawiać na "podwójną szansę" X2? 😅 W sensie, ja bym pewnie postawił na coś pewnego jak "1", bo to wiadomo czego się spodziewać, a nie kombinowałbym z takimi dziwnymi połączeniami, skoro i tak szansa na remis jest gigantyczna? 🤔 Bo chyba nie stawia się na coś takiego z nadzieją, że coś tam jednak padnie, tylko... nie wiem, może ja głupi, ale nie rozumiem tego mechanizmu 😅 Może ktoś mi wytłumaczy, dlaczego niby w takim przypadku miałbym ryzykować na X2?
ej, no ale teraz to dopiero mnie ubawiłeś swoim pytaniem, kolego 😄 naprawdę, serio, pytasz, po co komuś stawiać na coś takiego, skoro obie ekipy to same zera w stu procentach?
słuchaj, nawet ja widziałem takie mecze, gdzie żaden kibic nie chciałby postawić na swoją drużynę, bo to byłby raczej seans wzruszeń niż widowisko. ale właśnie dlatego "podwójna szansa" to jest ten gadżet, który ratuje ci dupę, jak nie masz pewności, co wyjdzie. weźmy twój przykład: obie drużyny totalne do bani, remis leży i czeka. normalnie stawiasz na "1" – i co się dzieje, jak one zagrają remis albo przeciwnik strzeli przypadkiem? tracisz forsa. a jak postawisz na "x2", to masz zdublowaną opcję: albo remis, albo wygrana gości. w praktyce mówisz sobie: "no cóż, przynajmniej nie trafiłem na sucho".
i tu właśnie widać, dlaczego to działa. bukmacherzy wiedzą, że ludzie boją się tracić, więc dają im coś na kształt "ubezpieczenie". oczywiście kurs jest niższy, bo ryzyko też mniejsze, ale to taki haczyk dla tych, którzy nie chcą ryzykować wszystkiego. ja pamiętam czasy, kiedy w knajpie na podwórku graliśmy w karty o piwo, a jeden z kumpli zawsze kombinował "podwójniaki", bo wiedział, że jak nie trafi w głównej opcji, to dostanie pół porcji od razu. teraz to samo robi się z cyframi i papierkami.
a dlaczego ktoś miałby stawiać w takiej sytuacji? no bo czasem lepiej mieć coś niż nic. nawet jak dwie kiepskie drużyny grają, remis jest realną opcją, a do tego dochodzi szansa, że któraś jednak strzeli głupiego gola. to nie jest jakaś super-nauka, tylko zwykła matematyka: więcej możliwości trafienia = mniejsze straty przy walnięciu kasy.
no i jeszcze jedna rzecz – jak już kiedyś powiedział stary Włodzimierz Lubański (znał się na kombinacjach, zanim internety wymyślono): "zawsze miej plan b, bo jeden nie dość, że nie wystarczy, to jeszcze może cię wylecieć".
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
ej, a wiecie co mnie osobiście zawsze bawi w tej „podwójnej szansie”, to fakt, że kiedyś na stadionie przy alei piłsudskiego w szczecinie mieliśmy taki mecz — ówczesna pogoni przeciwko warszawskiej „1907” — obie ekipy takie do niczego, deszcz leje, trawa bardziej błoto niż boisko. facet obok mnie postawił na „12”, bo myślał, że skoro obie nie umieją strzelić, to albo któraś jednak trafi, albo remis.
i co? ta warszawska „1907” akurat miała dzisiaj dzień, gol w 89 minucie na 1:0, i facet dostał swoje — ale gdyby to był zwykły „1”, to by przepadł. ja akurat miałem zwykły „x”, bo facet powiedział, że i tak padnie remis, ale on postawił na „12” i poszedł na piwko, bo dostał zwrot. i co? bukmacher dostał swoje, facet się ucieszył, ja się wkurzyłem, bo ja dalej myślałem, że remis padnie.
no ale zobaczymy
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Ej, ale zakręt z tym pytaniem – niby nie wiadomo, co postawić, a jednak ktoś kombinuje? 😏
Weźmy ten "podwójniak" jak żelazną rezerwę: kiedy widzisz, że obie ekipy mają formę kibla, a bukmacher bukmacher daje kurs 1.40 na X2, to wcale nie musisz liczyć na cuda. Myślisz: "remis leży albo któraś przypadkiem trafi" – i masz dwa życia zamiast jednego. Kurs niższy niż na zwykły "2"? Jasne, ale to cena za to, że nie oberwiesz dziko, jakby się okazało, że lokalny awanturnik jednak strzeli gola przypadkiem.
Osobiście widziałem kiedyś, jak koleś postawił na 1X w meczu, gdzie domowi zawodnicy byli totalnymi ofiarami, a remis był oczywisty – i nie dość, że trafił, to jeszcze bukmacher wybił mu forsę na piwo za sam fakt, że nie postawił na sucho. To nie jest żadne oszukiwanie systemu, tylko zwykła kalkulacja: więcej opcji = mniej płaczę, kiedy trafia. Oczywiście, jeśli lubisz ryzyko i marzysz o 5x, to idź na prosty zakład – ale jak nie chcesz spać po nocach, to "podwójniak" to twoja tarcza. 💸