Nie kumam czym niby jest ta "podwójna szansa" i dlaczego niby ma to ułatwiać życie, jak wolno mi to idzie
Kolega kiedyś taki zakład postawił i cały wieczór się złościł, że niby "łatwiej" wygrać, a jednak nie wyszło... Co niby jest fajnego w tym, że wybieram dwa wyniki zamiast jednego, skoro za to płacę niższym kursem? Wyjaśnijcie, bo serio nie ogarniam 😅
Widziałem kiedyś zakład 1X na 2:0 i myślałem, że to super, bo niby "łatwiej" się trafi niż samo "2", a jednak dalej nie wyszło... ale co jeśli dam X2 zamiast 1X? Czy to naprawdę działa tak samo, tylko z niższym kursem? 😅
Głupie pytania to moja specjalność.
ej no wbijasz w sedno jak do pociągu... ale naprawdę, nie masz co się wnerwiać że "łatwiej" wygrać — bo to jak z tą dobrą zupą babci: więcej marchewki albo selera to nie znaczy że smakuje identycznie co klasyka, tylko że częściej trafisz że akurat dzisiaj sól dobrze dobrała. weźmy twojego znajomego który postawił 1x na 2:0 — facet chciał 1 albo x, czyli remis albo wygrana gospodarza, ale trafić musiał w jedną z dwóch opcji. kurs był niższy bo bukmacher mówi sobie: "ok, ty bierzesz mniejszy ryzykowny orzech do zgryzienia, to daję ci mniej forsy jak jednak trafisz". no i co? trafił, tylko że akurat padło x a on liczył na 1... i miał złotówkę zamiast stówki. bo ten kurs to nie kara, tylko cena za mniejszy koszyk rzeczywistości który musisz trafić.
a co z tym twoim x2? no jasne że działa — teraz kombinujesz z remisem albo wygraną gościa na wyjeździe. kurs jeszcze niższy, ale ryzyko też mniejsze bo nie potrzebujesz aż triumfu gospodarza. obrazek sobie wyobraź: jest 3:20 w nocy, siedzisz z kumplami przy piwie i liczycie, że ktoś z was trafi wreszcie jakiś zakład nie przez cały tydzień gadając o formie drużyn. dajesz x2 — no to nie musisz wiedzieć, czy napastnik tego klubu strzeli w 89 minucie, czy lewy obrońca się obroni... wystarczy że reszta ekipy nie wpakuje bramki do własnej bramki. niby mniej forsy jak wygrasz, ale częściej trafisz że akurat tamten mecz nie był totalnym zdarzeniem losowym, tylko jakoś sensowny.
pamiętam kiedyś taki mecz w ekstraklasie, otwarte drzwi do bramy od początku, ale obie drużyny tak kombinowały że padło 0:0. facet z mojej brygady postawił x2 na 1.55 i — cholera — nieźle się dobraliśmy z chłopakami. pewnie byśmy nie postawili na to czystego x2, bo kurs by nas zabił, ale ten "podwójny" zakład dał radę. no ale zobaczymy
Ej, facet, to jest jak z tymi flakami u mamy — albo wolisz zawsze samą polędwicę, która wychodzi raz na ruski rok, czy jednak te flaki, które wiadomo że będą smaczne i częściej trafisz akurat w dzień kiedy akurat masz ochotę? Tutaj dokładnie tak samo: kombinujesz nie z jednym, a z dwoma wynikami naraz, bo ryzyko spada, choć i kasa leci. Weźmy twój przykład z tym 1X na 2:0 — facet chciał albo wygranej gospodarza albo remisu, czyli nie musiał wciskać perfekcyjnego zwycięstwa 2:0. Kurs był niższy, bo legalny buk wie że nie stawiasz na dokładny wynik, tylko na jeden z dwóch scenariuszy. I co się stało? Padło X (remis), więc zakład "wszedł", ale nie dostał fulla przez sam kurs. To nie to, że zakład jest gorszy — po prostu kupujesz sobie większe prawdopodobieństwo trafienia, ale z mniejszym zyskiem jak już trafit.
A co z tym X2? Teraz bierzesz albo remis, albo wygraną gościa na wyjeździe. Kursy w stylu 1.40-1.50 to norma, ale znowu — nie musisz czekać aż napastnik twojego idola strzeli gola w 90 minucie. Wystarczy że obrona nie padnie kompletnie i nie stracisz dwóch, albo że nie zdarzy się totalny chaos. Kiedyś sam dałem X2 na pierwszą połowę w meczu gdzie obie drużyny były w czarnej formie, kursik 1.60. Padło 0:0, "wszedł", ale znowu nie byłoby co świętować, bo stawiałem symboliczne 20 zł. Ale za to — cztery razy częściej trafiam zakłady typu X2 niż czyste 2, bo nie muszę mieć boskiej wiedzy o tym meczu, tylko umiem przeczytać tabelę, formę gościa i parę statystyk. Praktycznie to działa tak: jeśli nie jesteś pewny wyniku, ale widzisz że jedna z dwóch opcji ma sens, to bierzesz podwójną szansę. Oszczędzasz sobie nerwów i statystycznie częściej trafiasz — choć i wyplacalność spada. Ale raz się żyje, nie? 🍺😭
Linia się rusza — łap.