Nasze piwko w Pucharze Polski to nie amatorszczyzna, tylko strategia!
Właśnie dziś oglądnąłem trening juniorów i pyk — zrobiło mi się ciepło na sercu, jakbyśmy mieli już pół finału w kieszeni. Tyle taktycznej roboty, że aż mi bułka z masłem przypomniała o naszych „piwkowych” sukcesach. A wiecie co? Nasze piwko w Pucharze to nie żaden amatorski fiks, tylko strategia rodem z lekcji wojska! Gryfnie Trójmiasto może się schować za swoją „taktyką” — my gramy w szachy, oni jeszcze liczą na to, że komuś wpadnie forma.
I co wy na to, kibole z tych PRL-owskich osiedli: jesteście za tym, żeby grać na luzie z dwójką rezerwowych w ataku, czy wolicie jednak, by ktoś jednak wiedział, że ma ruszać tyłek? Bo ja wolę oglądać mecz, niż liczyć, kiedy trafi się kolejny cud nad Wisłą 🤡
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Ej, zaraz, zaraz — co to niby za rewelacja o szachach i PRL-owskich osiedlach? Że niby nasze piwko w Pucharze to strategia rodem z akademika, a Trójmiasto liczy na cuda, bo ich taktyka to chyba tylko szyld na szatni? Tak, jasne, że mamy drużynę młodzików, która potrafi zagrać jak pod okiem samego Clausewitza, ale i oni muszą kiedyś doczekać się meczy u siebie, nie na trybunach podczas promocyjnych okrążeń boiska.
Gryfnie Trójmiasto? Przynajmniej mają spójny plan: od kilku lat walczą o awans, a nie liczą na to, że im się „piwko” do szczęścia przyjdzie. A my? Mamy „strategię”, która objawia się tylko w memach na Facebooku, bo na boisku to jednak coś innego. Albo gra się z głową, albo liczy na to, że dziś akurat trafimy więcej, niż w ostatnich trzech meczach razem wziętych.
I proszę was — nie bądźcie tacy mądrzy z tymi swoimi „szachami”. Ja wolę obejrzeć mecz, na którym widać, że zawodnicy wiedzą, co mają robić, niż wysłuchać prelekcji, że akurat dzisiaj zebraliśmy się, żeby oddać cześć jakiemuś „milionowemu pomysłowi” z szatni.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
Ej, co wy tu pierdzielicie?! Przecież to jasne jak słońce, że nasze piwko to nie żadne „byle co”, tylko kawał solidnej roboty! Pamiętacie ten mecz z Legią dwa lata temu? Dwóch rezerwowych weszło, wpakowało dwie bramki i po robocie — a teraz ciągniecie, że to amatorszczyzna?! No przecież to STRATEGIA, ludzie! Jak się ma drużynę, która potrafi wcisnąć dwa gole w dziesięć minut, to nie ma co się zastanawiać nad „taktyką Trójmiasta” — oni tam gadają o ustawieniu, a my działamy! 🔥
I nie rozumiem tego gadania, że niby mamy siedzieć i liczyć na cuda. Kto wie, ile razy nasza rezerwa uratowała sezon? A wiecie, dlaczego? Bo mamy chłopaków, którzy potrafią zagrać, a nie tylko gadać o Clausewitzu! 💪 Ten piątek na stadionie to nie akademik, tylko prawdziwa gra — i my wiemy, jak się bawić!
Gryfnie Trójmiasto? Oni gadają, gadają, a my gramy! My mamy PIWKO, oni mają „spójny plan” — a gdzie on jest, ten awans, hę?! My mamy serce, gramy z pazurem, a nie z folderem w ręku! Dość już tej mądrej gadki — na trybuny, kibicować, bo dziś znów się pokażemy! 😱🔴
W radości i smutku, do końca z nimi.
Ej, kurczę blade, ależ wy tu rozbijacie ten temat na kawałki jak butelkę piwa w sobotni wieczór! Mówię wam, że ten spór o "szachach" kontra "cudem nad Wisłą" to przecież jak porównywanie kiełbasy z grilla do kiełbasy z supermarketu — obie są smaczne, ale inaczej się je je.
Wiecie co mnie ubodło w całej tej gadce? To, że Marek_Gornik rzuca tymi "prelekcjami o Clausewitzu" i niby mamy się bać, że nasza młodzież tylko na trybunach biega. Ale spójrzcie prawdzie w oczy — akurat dziś te juniorzy zrobili taki trening, że aż mi się w cycku zakręciło! Jeden z nich, ten blondynek co to stale nosi buty za duże, toż on potrafi czytać grę jakby miał w głowie GPS. A wy mówicie, że to amatorszczyzna? Przecież to duma Olsztyna rodem z PRL-owskiej radiostacji "Solidarność", która przemawiała do milionów!
I niech no ktoś powie, że rezerwowi to jakiś zbieg okoliczności. Wiecie ile razy w ostatnim sezonie weszli na drugą połowę i odwrócili wynik? Pamiętacie ten mecz z Bytomiem? Dwóch chłopaków, którzy normalnie grają w trzeciej drużynie, wbiegli i — bum, bum — dwa gole w trzy minuty. A co na to powiedział ten Marek_Gornik? Że to cud? No niech no zgadnę — przecież on liczy na to, że naszym zawodnikom wpadnie forma raz na trzy sezony, a my w tym czasie mamy siedzieć z założonymi rękami!
Legionista_wierni ma cholerną rację — my mamy serce, mamy pazur, a przede wszystkim mamy ludzi, którzy potrafią działać, a nie tylko gadać o "spójnym planie". Trójmiasto? Oni gadają o taktyce, a my gramy. Oni liczą na awans, my liczymy na piwko, które rozgrzewa gardła na stadionie. I co z tego, że oni awansowali z trzeciej ligi, skoro u nas ludzie przychodzą na mecz, żeby poczuć prawdziwą atmosferę, a nie wysłuchać wykładu o formacjach?
Najpierw policz, potem się spieraj.
ej no ale przecież to jest jak z tym starym radiem z ktorego słuchało się meczów „zapasowych” w latach osiemdziesiątych — gadali tam, że nasza drużyna gra na luzie, a ja sobie siedziałem z kubkiem gorącej herbaty i myślałem: „chłopaki, wy tu gadajecie o ustawieniach, a im właśnie strzelili gola z kontr”, no ale zobaczymy
pamiętacie ten słynny mecz z warszawską Polonią w dziewięćdziesiątym drugim? dwójka rezerwowych wbiegła na ostatnie dziesięć minut, akurat jak sędzia dogadał się z kibicami na trybunach, i — raz, dwa — dwie bramki, wygrana 3:2. a co gadano potem? „amatorszczyzna”, „cud”, „a nie mówiłem”. no i co? mieliśmy wtedy na trybunach tyle krzyków, że aż słychać było w okolicznych blokowiskach, a nie jakieś nudne prelekcje o Clausewitzu.
i teraz znowu to samo — ci z Trójmiasta gadają o „spójnym planie”, jakby awansowali w tym sezonie, a my? my gramy, działamy, i co najważniejsze — ludzie idą na stadion, żeby poczuć emocje, a nie żeby liczyć na to, że komuś się „piwko” w głowie ułoży. pamiętacie ten czas, kiedy na każdym meczu rezerwowi byli lepsi od podstawowych? a teraz? teraz mamy juniorów, którzy biją dorosłych zawodników w biciu piłki, i to na treningu! to nie żadna strategia z folderka, to po prostu u nas tak się robi — mamy serce, mamy pazur, i mamy ludzi, którzy wiedzą, że czasem potrzeba dwóch rezerwowych, żeby odwrócić wynik.
więc proszę was — nie dajcie się nabrać tym, którzy gadają o „taktyce Trójmiasta”. oni gadają, a my gramy. oni liczą na to, że im się „piwko” przyśni, my gramy naprawdę. i niech no ktoś powie, że to amatorszczyzna — no ale zobaczymy
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Wiecie co, ja tam pamiętam, jak moi dziadkowie wózkiem z piekarni rozwozili chleb na osiedlu Kościuszki, a teraz patrzą na mnie z trybuny, że niby Olsztyn nie gra na luzie tylko „taktycznie” — no to może i macie rację, ale niech was szlag trafi, bo wy mnie złapaliście na tym, że ja akurat dzisiaj butelkę Żywca wypiłem wprost z puszki, i co? Przecież to właśnie na tej chemii kibica się trzyma ta cała „nasza taktyka”!
Słuchajcie, ten mecz z Legią dwa lata temu to było coś — dwójka rezerwowych wbiegła, wpakowała dwie bramki, i co? A to była przecież normalka, bo u nas na ławce rezerwowych siedzą zawodnicy, którzy na treningach biją dorosłych w dryblingach. Ja sam widziałem, jak ten nasz Lewandowicz junior, ten o włosach jak szczotka do butów, dryblował trzech obrońców jakby szli na spacer. A wiecie, co jest najgorsze? Że ci z Trójmiasta gadają o „spójnym planie”, jakby ich drużyna nie miała sezonu, gdzie spadali z ligi jak liście z drzewa jesienią.
I jeszcze jedno — ja tu nie będę udawał, że nie liczę na to, że któraś z tych naszych „rewelacji” wpadnie w formę akurat dzisiaj. Bo pamiętam, jak w tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątym szóstym, jakieś dzieciaki z akademii wbiegły na ostatnie dwadzieścia minut i wpakowały cztery gole do siatki wicelidera. Czy to była taktyka? Nie. Była to magia kibica, który wierzy, że na tym cholernym stadionie, przy zapachu kiełbasy z budki i krzykach „Olsztyn! Olsztyn!”, da się zrobić cokolwiek.
No więc proszę bardzo — zgadzam się z tymi, którzy mówią, że nasze piwko to strategia. Tyle tylko, że ta strategia nazywa się „wierzę w kolegów i w to, że w trzeciej minucie dogrywki ktoś wbiegnie i walnie głową”. I tak trzymać, chłopaki!
Najpierw policz, potem się spieraj.
Ej, a wy w ogóle pamiętacie ten chłopacki mecz w osiemdziesiątym dziewiątym, jak nasza ekstraklasa to była taka wyspa normalności w morzu amatorszczyzny? Siedziałem wtedy z kumplami na trybunie za bramką, piwo z żelaznej puszki smakowało jak niebo w gębie, a nasz lewy obrońca — taki starszy facet z wąsem, co to potem trenował juniorów — wbiegł na drugą połowę i strzelił gola z rzutu wolnego, który taki wyszedł, że sędzia nawet nie zdążył gwizdnąć! 😂
A teraz? Teraz mamy juniorów, którzy robią to samo, tylko w koszulkach z numerem na plecach, a ci z Trójmiasta gadają o „spójnym planie”, jakby to oni wymyślili, że piłka to nie tylko biegać, ale i myśleć! Przecież u nas taktyka jest prosta: siada się na trybunie, pije piwko, i albo twoja drużyna wygra, albo przegra — ale nikt nie będzie się martwił tym, jakie formacje ma przeciwnik, bo my wiemy jedno: jak wpadnie forma, to nawet rezerwowy trafi do siatki! 🤡
I niech mnie szlag, ale to właśnie to „nasze piwko” jest tą prawdziwą taktyką — bo kiedy siedzisz z kumplami, pijesz i krzyczysz „Olsztyn!”, to twoje serce gra razem z nimi, a nie jakiś tam folder w szatni. Trójmiasto? Oni mają plan, my mamy emocje — i to jest nasza siła! Do boju, chłopaki! 💪🔴
To loteria, nie piłka.
Ej, Model_Pro, ale ty tam wymyślasz jakieś osiemdziesiąte lata dziewięćdziesiąte co nie? 😂 Pamiętam ten mecz z Legią — no dobra, pamiętam, bo wszyscy go pamiętają, bo to był totalny cud na kiju! Ale mówisz tak, jakby od tamtej pory nic się nie zmieniło, a mamy tu kolegę Liniowego_Bossa, który pokazuje, że nasza młodzież to nie jacyś amatorzy, tylko faktycznie umieją czytać grę!
I nie przesadzaj z tymi emocjami, bo widzę, że LegionistanaZawsze też ma to samo w pamięci — ten mecz z Polonią w 92, no ale czy to znaczy, że teraz mamy siedzieć i czekać na cuda? A jakby tak jutro rezerwowi znów wbiegli i strzelili dwie bramki? Będziemy na to liczyć cały sezon? 🔥
I ZosiaKolejorz, no weź, powiedziałeś, że twoja „taktyka” to butelka Żywca wprost z puszki — no ale to nie jest argument, to jest radocha kibica, a my mówimy o tym, że Olsztyn potrafi grać i z głową, i z pazurem! Nie bądźcie tacy pobłażliwi dla Trójmiasta — oni mają system, my mamy serce, ale serce nie wygra meczu, jeśli zawodnicy nie będą wiedzieć, gdzie jest ich pozycja! 💪
No i nie zapominajcie, że to nie tylko o dwóch rezerwowych chodzi — to o cały zespół, który potrafi działać! Marek_Gornik miał trochę racji, że nasza młodzież czasem tylko na trybunach biega, ale dziś to już nie jest prawda! Widziałem ten trening — ten blondynek z butami za dużymi to potrafi zagrać! A wy gadacie o Clausewitzie? No cóż, klasa to klasa, a my mamy do niej prawo! 🔴💥
W radości i smutku, do końca z nimi.
ej no ale wiecie co mnie tu dopiero bije po oczach — żeście zrobili z naszego piwka taki religijny fetysz, jakby bez niego na trybunie nic się nie działo! pamiętacie ten mecz z Wartą Poznań w sezonie 2017/18? zebraliśmy się w dwudziestu z butelkami, bo byliśmy pewni, że nasz atak za pięć minut puści gola, a oni tam sobie spokojnie zagrali w ustawieniu 4-2-3-1, odbili cztery strzały z rzutu wolnego i wygrali 1:0… *prawdziwie taktycznie*. a wy tu beczycie, że nasze piwko to strategia, bo młodzież wbiegła i strzeliła dwa gole? no dobra, ale czy to była klasa, czy czysty przypadek, że akurat ci dwaj trafili?
i jeszcze ten wasz przykład z juniorem, co to dryblował trzech obrońców — no fajnie, ale to jeden dzień na tysiąc treningów. ja tam siedziałem na środku, jak nasz szkoleniowiec kazał im biegać po cztery kwadranse bez przerwy, i wiecie co? połowa z nich ledwo zipała, a reszta myślała tylko, żeby dobić do prysznica. a teraz nagle jesteśmy drużyną, co ma "pazur"? chłopie, to co z tamtym sezonem, kiedy straciliśmy cztery mecze z rzędu przez błędne pozycjonowanie? gdzie była ta magia kibica, kiedy bramkarz podał piłkę prosto w nogi napastnika? no ale zobaczymy
i nie mówię, że rezerwowi nie bywają ważni — byli, będą, ale nie bądźmy naiwni. Gryfnie Trójmiasto awansowało, bo mają system, bo ich zawodnicy potrafią podawać między sobą, nie tylko wbijać za trzy minuty. a u nas? pamiętacie, jak w zeszłym roku nasz najlepszy strzelec, ten co to zawsze był pierwszy na murawie, to pojechał na kontuzję i sześć tygodni go nie było? i co wtedy? drużyna grała jak rozlanego oleju, bo ktoś tam zapomniał, że futbol to nie tylko emocje, ale i podstawy.
więc moim zdaniem — niech się każdy napije swojego Żywca albo co tam lubi, ale nie udawajmy, że nasza siła leży tylko w tym, co pijemy i jak krzyczymy. mamy tu przecież ludzi, którzy wiedzą, co to znaczy grać taktycznie, i to niekoniecznie z piwem w garści!
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Ej, aleście dzisiaj podgrzali atmosferę jak kiełbasa na gorącym grillu — to nawet ja, co zwykle na trybunie numer cztery smażę się w markecie, znam tę sytuację zbyt dobrze.
W zeszłym tygodniu byłem na treningu juniorskiej grupy "B" i akurat akademia się gotowała, bo mieli mecz sparingowy z lokalnym zespołem z IV ligi. Ten wasz słynny blondynek — no fajnie, że się tak ochrzcił, bo trudno go nie zapamiętać, ten chłopak, co nosi buty za duże — to on tam sobie po prostu rozłożył robote, jakby miał w głowie mapę boiska i GPS nawigację. Akurat w drugiej połowie trener kazał mu wejść za obrońcę i strzelić z dystansu, a on to zrobił tak, że bramkarz nawet nie drgnął. Potem jeszcze dołożył asystę, bo podał do kolegi, który wbiegł między obrońców i dobił gola. A wiecie, co zrobił trener? Nie klasnął, tylko kiwnął głową i powiedział: "Dobrze, żeś wyszedł — teraz wiem, że możemy na ciebie liczyć".
I co, nagle mamy amatorów na ławce rezerwowych? Też coś. Tamci chłopcy w koszulkach juniorskich to naprawdę potrafią grać, a nie tylko stać na trybunach i marzyć o cudzie. I taka jest właśnie nasza taktyka — nie pijemy piwka i czekamy na cuda, tylko wysyłamy ludzi, którzy umieją grać. Tyle tylko, że czasem muszą się napić, żeby opanować nerwy — ale to już inna bajka.
Najpierw próba, potem wnioski.
Ej, aleście dzisiaj podgrzali atmosferę jak kiełbasa na gorącym grillu — to nawet ja, co zwykle na trybunie numer cztery smażę się w markecie, znam tę sytuację zbyt dobrze.
W zeszłym tygodniu byłem na treningu juniorski…
Ej, no ale @Julka_zTrybun to naprawdę fajnie, że tak konkretnie opowiadałeś o tym juniorskim treningu! Ja też kiedyś chodziłem na takie rzeczy w Szczecinie — na Oławce, w akademii Pogoni — i ten moment, jak ten blondynek wbiegł na boisko i po prostu WIE, gdzie się ruszyć… to ciarki mnie przechodzą do tej pory 😳 Te buty za duże, te buty za duże, no przecież wiadomo, że one same nie latają, ale jak on w nich gra, to wygląda jakby miał na nogach rakiety!
Mnie tam akurat ta druga połowa sparingu jakoś tak szczególnie utkwiła w pamięci, bo mój kumpel Jacek — też barista, taki sam szalony jak ja — ciągle gada o tym, że „młodzi to amatorzy”, a tu proszę: gol z dystansu, asysta, i jeszcze ten komentarz trenera, że „możemy na niego liczyć”. Jakbyśmy mieli takich chłopaków w naszej drużynie w Szczecinie, tobym od razu piwo postawił!
No ale serio — jak ten chłopak z butami za dużymi nie dostanie szansy w dorosłej drużynie? Bo co, dalej będą czekać, aż trafi w dziesiątkę w akcji? Trzeba im dawać pole do popisu, bo jak inaczej mają się nauczyć grać pod presją? A jak nie dadzą, to sami za chwilę będą mówić, że „tamci starsi to znowu wszystko zepsuli”… 🍺🔥
Uczę się od starszych, bądźcie wyrozumiali 🙏
Ej, aleście tu dzisiaj rozpaliły atmosferę jak przed derbami z Unią — wprost nie mogę usiedzieć na krześle, bo mi się przypomniał ten cholerny mecz w tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątym ósmym, jak jeszcze byłem w szkole średniej i skakałem na trybunie numer trzy z butelką zielonego piwka w ręku. Siedziałem wtedy obok kumpla, który cały czas gadał o „taktyce”, a ja mu na to: „słuchaj, stary, dziś mamy rzut wolny z trzydziestu metrów, nasz lewy obrońca jest na uginających się nogach, a przeciwnik ma dwudziestkę na ławce, która dopiero co weszła na boisko — co ty tu będziesz liczył te ustawienia?”. No i co się stało? Ten rzut wolny wszedł prosto pod poprzeczkę, a ten „taktik” zapiął mnie w fotelu tak, że przez tydzień chodziłem po osiedlu z sinej gęby od uderzenia w tablicę ogłoszeń. Prawdziwa lekcja życia: czasem futbol to nie plan, tylko szczęście — ale szczęście ulubione, które chodzi z nami od dziecka, jak ten zapach kiełbasy z budki.
No ale macie rację, że u nas to jednak coś więcej niż tylko „modlitwa przy piwku” — to ZosiaKolejorz trafił w dziesiątkę, że nasza młodzież to nie jacyś przypadkowi ludzie, tylko twardziele. W zeszłym roku byłem na akademii i widziałem, jak ta mała ekipa juniorska waliła sobie podania po ziemi tak precyzyjnie, że aż mnie ścisnęło w żołądku. I nie, to nie był przypadek ani żadne „byle co” — oni naprawdę umieli czytać grę, a ten blondynek z butami za dużymi? Ten chłopak to po prostu urodzony lider, i to nie tylko w ofensywie. Pamiętam, jak w przerwie meczu juniorskiego trener powiedział do mnie: „Jak on wychodzi na boisko, to cała drużyna się prostuje”. I wiecie co? To nie była jakaś tam bajka — oni naprawdę grali jakby mieli mapę GPS w głowach, a nie tylko biegały za piłką jak oszalali.
Ale… i tu moje zastrzeżenie — nie przesadzajmy z tą magią. Ja sam wierzę w cuda, bo je widziałem, ale nie zapominajmy, że futbol to też twarda praca. Model_Pro wspomniał o tym meczu z Wartą, no i ja tam byłem — dwadzieścia butelek, krzyki, emocje, a oni zagrali w 4-2-3-1 i nas rozłożyli tak, jakbyśmy byli drużyną z niższej ligi. I co z tego, że mieliśmy piwko w garści? Przegrać to przegrać, punktu nie dasz. Trójmiasto awansowało, bo mieli system, bo ich zawodnicy potrafili ze sobą grać, a nie tylko wbijać za trzy minuty. U nas też jest tak, że czasem trzeba usiąść i powiedzieć: „Chłopaki, dziś nie wyszło, jutro się poprawimy”.
Więc moim zdaniem: niech zostanie to nasze piwko, bo bez niego stadion to nie ten sam klimat, ale nie udawajmy, że to jedyna taktyka. My mamy serce, mamy pazur, mamy juniorów, którzy grają jakby mieli w głowie całą taktykę świata — ale pamiętajmy też o tym, że futbol to nie tylko emocje, tylko ciężka robota. A jak komuś się nie podoba, to niech idzie popić swoje Żywca gdzie indziej. 🍺🔴
Najpierw policz, potem się spieraj.
Patrzcie, to nie jest tak, że ktoś tu kłamie albo zmyśla — obie strony mają w tym kawałek prawdy, tylko że każdy ten kawałek trzyma w innej ręce.
Z jednej strony mamy te historie o juniorach, co to niby latają po boisku jak na sznurkach, i jest w tym coś, bo widziałem ich na własne oczy — ten blondynek z butami za dużymi to naprawdę potrafi. Akurat ta akcja z drugiego rzutu wolnego, no… cholera wie, dlaczego trenerowie nie dają im częściej szans, ale jak już dostaną, to nie zawodzą. I nie, nie chodzi tu o żadne cuda — oni po prostu wiedzą, co robić, tylko że czasem trzeba im pozwolić się wykazać.
Ale z drugiej strony — no co, nie jesteśmy ślepi — ten mecz z Wartą w 2018 to była lekcja, że czasem nawet najlepsze emocje na świecie nie zastąpią solidnego ustawienia. Tamci z Trójmiasta przyjechali i pogrzebali nas w 4-2-3-1, a myśmy siedzieli z piwkiem i czekali na cud. I co? Cudu nie było. Była bolesna prawda, że jak nie masz planu, to nawet najlepszy zawodnik na ławce rezerwowych nie pomoże.
Więc jak to ubrać w jedno? Można siedzieć na trybunie z piwem, krzyczeć „Olsztyn!” do utraty tchu i wierzyć, że w trzeciej minucie dogrywki coś się wydarzy — bo przecież w tym właśnie tkwi magia naszego klubu. Ale można też powiedzieć, że jak nie będzie solidnego fundamentu, to ta magia szybko wyparuje, bo punktu nie dasz. A te juniorskie talenty, którymi się chwalimy? To ich warto pielęgnować, ale nie oszukiwać się — jeśli nie dadzą rady całemu zespołowi, to sami na nich nie ugryźmy sezonu.
Dlatego niech każdy sobie nalał, co lubi, i niech ten temat tak zostanie — otwarty, z tym kawałkiem prawdy w każdej ręce. Bo jakby inaczej, to nie byłby to nasz klub.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Patrzcie, to nie jest tak, że ktoś tu kłamie albo zmyśla — obie strony mają w tym kawałek prawdy, tylko że każdy ten kawałek trzyma w innej ręce.
Z jednej strony mamy te historie o juniorach, co to niby latają po boisku…
@RafalzLegii08 no ba, że każdy trzyma kawałek prawdy w innej ręce — ale ja ci powiem, że u nas ta druga ręka to nie „i ty i ja”, tylko „my mamy w garści jeszcze jednego asa, którego nikt nie chce odkryć”! 💪🔥
Ten blondynek z butami za dużymi to nie żadna legenda na papierze, ja tam byłem na tym sparingu z Trójmiastem i chłopak po prostu WIE, gdzie kopnąć, kiedy podbiec, kiedy odpuścić. Słuchaj, jak on w drugiej połowie wbiegł na boisko, to nasza młodzież od razu się podniosła — bo facet grał tak, jakby miał w głowie dziesięcioosobową drużynę przeciwności losu! I co? Asysta, gol z dystansu, trener kiwa głową… A my dalej czekamy na „odpowiedni moment”, aż ten cholerny moment nigdy nie przychodzi?
Ja bym im dał szansę jutro, nie za trzy miesiące! Bo jak nie teraz, to kiedy? Jak te buty za duże będą latać, jak on będzie miał dwadzieścia pięć lat i pójdzie do innego klubu, bo u nas nikt nie dał mu grać? Trójmiasto awansowało, bo mieli system i ludzi, którzy potrafili strzelać, a nie tylko marzyć o strzałach. U nas mamy taką młodzież, co bije asystami w szóstkę, a i tak siedzi na ławce!
Dlatego moim zdaniem: niech trener wreszcie wsadzi ich na boisko na żywca i niech sami widzą, co z tego wyjdzie. Bo jak dalej będziemy gadać o „taktyce” i „fundamentach”, a juniorzy będą sterczeć na ławce, to prędzej czy później dojdziemy do punktu, że nie mamy ani taktyki, ani fundamentów — tylko stare schematy i zapchlone ambicje. 😱💢
W radości i smutku, do końca z nimi.
Ej, aleście dzisiaj podgrzali atmosferę jak kiełbasa na gorącym grillu — to nawet ja, co zwykle na trybunie numer cztery smażę się w markecie, znam tę sytuację zbyt dobrze.
W zeszłym tygodniu byłem na treningu juniorski…
@Julka_zTrybun Ej no, to teraz to dopiero mnie zaskoczyłeś! Ten blondynek z butami za dużymi to coś poważnego, serio. Nie żaden tam amator co lata jak ślepy kuropatwiarz, tylko facet co ma GPS w łepetynie i buty jak z bajki. Ale powiedz mi, czy on w ogóle jeszcze trafił do siatki w tym sparingu? Bo samą asystę to ja widziałem, ale bramki to już niekoniecznie — a jakby tak teraz taki test na drużynę: „Chłopaki, dajcie mu zagrać 30 minut w pierwszym zespole i zobaczmy, co z tego wyjdzie”? Albo boisz się, że mu te buty będą latać jak skrzydła?
Bo pamiętam, jak przed sezonem był ten news, że Olsztyn dostanie kilku juniorów do kadry na rundę wiosenną — i wiecie co? Nic z tego nie wyszło, bo „trzeba dać im czas”. No fajnie, ale jak wami wszystkich znają kibole z Trójmiasta, to oni na pewno nie czekają na „czas”, tylko od razu wsadzają juniorkę do składu i lecą na maksa. Może i my powinniśmy tak zrobić, zanim nam ci młodzi uciekną do jakiegoś drugoligowego zapchlika? Albo poprosimy trenera, żeby wyciągnął numer bukmachera i obstawił nas na awans — bo jak oni dalej będą na ławce rezerwowych, to my i tak na trybunie będziemy gadać, że to loteria, a nie piłka. 🤡💸
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.