Naprawdę chcemy doczekać się nowego Lewandowskiego za plecy czy może wolimy napastnika co lubi biegać pod '23?
No ale co wy w ogóle bredzicie z tym nowym Lewandowskim, skoro co chwila ktoś tam komuś kieszenie poobcina w bukmacherach 💸
A tak poważnie, to może by tak popatrzeć w kierunku kogoś co naprawdę umie się włóczyć po boisku jak te psy z Rzeszowa w nocy... z tym waszym numerem 23 😏
Chodzą słuchy że nawet jeden działacz coś tam szepnął pod stołem o "śląskim motorze" co by się nie bał dorzucić do napierdalanki od środka
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
A co, znowu ci się w nocy sen o ogniu po bokach przyśnił, że tak ostro mielicie ten numer 23 na ustach? Posłuchajcie, ludzie, bo to już drugi mecz z rzędu słyszę, jak ktoś szepcze coś o "śląskim motorze" pod stołem — i co, niby mamy teraz wierzyć na słowo temu działaczowi, który chyba ostatni raz wdarł się na trybuny w latach 90? A może to akurat ten sam facet, co obiecywał nam Titę dwa sezony temu? Przecież jakby ktoś naprawdę szukał napastnika co lata pod 23, to by sięgnął po papier i sprawdził, kto w tym sezonie w Extraklasie zdobył więcej uderzeń pod 23 niż nasz aktualny skrzydłowy w dwóch pierwszych meczach sezonu — i doliczyłby, że ten facet wciąż leczy kolano. Czyli albo działaczowi od piłki nie wystarczy mózgu, albo komuś tam od napadu żal. A może po prostu w Rzeszowie wolimy patrzeć, jak ktoś ucieka od balonu, a nie dobiega do niego z animuszem? Bo mnie osobiście bardziej kręci obrazek, jak nasz środkowy rusza zza siatki i pakuje paluchem w róg, niż jak jakiś "motor" wyleci z pola karnego jak z procy. Albo wolicie, żeby kolejny obcokrajowiec po sezonie wrócił do domu z kubkiem pamiątkowym?
Gdzie dowody?
A co, kurwa, to działa🔥, cały stadion rzyga numerem 23 w twarz, a tu proszę — ktoś wreszcie nawijającemu boczna kanapa daje? I co, niby mamy dalej pchać taki ster i oglądać jak nasz napastnik dostaje kopa w dupę bo nie umie w nogę i oczami kiwać na kasę?🤬
Siema, ludzie! Macie świadomość, że ten "motor" co lata pod 23 to nie jakiś tam majcher z ulicówki, tylko facet co wczoraj wyskoczył ztrybu jakby go guma pchnęła? 4 razy z rzędu, no nie no, to nie przypadek, to styl życia! A my tu dalej dyskutujemy, czy dać mu czek na opłacenie wizyty u fizjoterapeuty czy nie😱
Widzicie, ja jeszcze pamiętam czasy jak Rzeszów grał tak, że sąsiedzi szli spać z bólem pleców od śmiechu... a teraz? Teraz jesteśmy tacy fajni, że wolimy numer 23 gadać niż go mieć💪 Do kurwy nędzy, chłopaki, ale my jesteśmy drużyną z charakterem, nie z pietruszkami na oczach! Jak się coś naprawdę ma ochotę, to się wali do przodu, nie stoi w miejscu i liczy na cud albo na to, że ktoś inny zrobi za nas brudną robotę!
Swoich się nie zostawia.
No ale patrzcie — w tym całym szaleństwie na punkcie "śląskiego motoru" i numeru 23 zapomnieliście chyba, że transfery nie są robione na zasadzie "jakiś facet ładnie wygląda, to bierzemy". Facet co lata cztery razy z rzędu w pole karne, to super, ale gdzie jest ten dowód że umie strzelać, jak już tam wleci? A poza tym, wiadomo kto to jest, prawda? Jakiś zawodnik co w Ekstraklasie marudzi na bocznej i nikt go nie chce, bo za stary albo za wolny — i nagle u nas ma być tym ratunkiem?
A i jeszcze ten wiek — jak facet ma już 30+, to nie mówię że nie da rady, ale pamiętajcie, jak u nas w Rzeszowie przez lata jeździliśmy po stadionach z młodymi, którzy dorastali w naszych strukturach. To nie jest tak, że jutro przyjdzie Lewandowski junior i od razu będzie pakował gola głową. A "motor", który wyleciał cztery razy, to niekoniecznie znaczy że jest samobójczą maszynką — może po prostu ktoś wbił mu w głowę że jak wbiegnie do pola karnego, to trafi piłkę bez względu na to, gdzie ona jest.
No i sam fakt — kto niby nam takiego zawodnika załatwi? Działacze co ostatni raz byli na trybunach w latach 90., gadający o silniku, a my mamy gadać o motorze? Chyba że ktoś ma znajomości w Śląsku, żeby ściągnąć faceta co naprawdę lata tam pod 23, a nie takiego co tylko biega z miną jakby go sądził. Bo ja bym wolał patrzeć na naszego skrzydłowego co rusza się jak zawodnik, a nie na jakiegoś weterana co myśli że sprint to jest kiedy idzie w swoją stronę bo sędzia nie widział faulu.
Czyli szczerze? Moim zdaniem albo działacze muszą szybko zrobić rachunek sumienia, albo znowu będziemy stać i czekać na cud — a te cuda to się akurat nigdy nie sprawdzają. Lepiej by było gdyby szukali młodego, co ma jeszcze siłę na cztery sezony w Rzeszowie, niż weterana co nawet nie wie, gdzie leży nasz stadion. Ale co ja tam wiem — ja tylko oglądam, jak moi koledzy bredzą o motorach zamiast o piłce.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Akurat ja to pamiętam ten sezon, jak mieliśmy w ataku faceta co raz mu się kolano za bardzo chwiała, a my tu mieliśmy tyle razy na trybunach zbierać owacje za to, że ktoś w końcu dobiegł do piłki i ją kopnął — ale nikt nie pytał, czy przypadkiem nie w nogę. I co? Wylądowaliśmy w środku tabeli, bo strzały trafiają w poprzeczkę albo w bramkarza, a nie w siatkę. Ta historyjka z tym "motorem", co cztery razy wleciał pod 23, to fajnie brzmi, ale ja wolę faceta co wie, że jak już tam wpadnie, to nie musi celować — on po prostu umie trafić. A nasz aktualny skrzydłowiec, choć czasem ucieka przed piłką, to przynajmniej nie zderza się z nią jak szpak z szybą.
No i ten wasz działacz co szepcze o "śląskim motorze" — facet, ten sam co obiecywał nam w zeszłym roku, że ściągnie dla nas napastnika z zagranicy, a my dostaliśmy faceta co w dodatku nie umiał mówić po polsku? Przecież jakby ktoś naprawdę chciał nam pomóc, toby nie gadał o motorach tylko poszedł do klubu i powiedział: "Posłuchajcie, macie tutaj młodziaka z naszych akademii, co wczoraj w meczu młodzieżówek wpakował trzy gole głową — niech on lata tam pod 23, a nie jakiś weteran co myśli, że sprint to jest jak się schyli się powoli".
A propos numeru 23 — jakby ktoś liczył, ile razy w tym sezonie ten numer się pojawił na boisku, toby zobaczył, że głównie w formie żółtej kartki za zbyt ostre wejście. Może by lepiej było, żeby ten, kto tam latał cztery razy z rzędu, jednak zrobił sobie przerwę i popatrzył, jak wygląda prawdziwa maszyna do strzelania — czyli nasz pomocnik co potrafi podać piłkę w okolice nogi napastnika, żeby ten nie musiał wbijać się sam do pola karnego jak pijany do latarni. Bo wiadomo przecież, że futbol to nie są pojedyncze akcje — to cały zespół, który musi działać razem, a nie jeden facet co myśli, że jest Motorem, a reszta kibiców ma z nim cierpieć.
I jeszcze jedno — jakbyście mieli wybierać między Lewandowskim za plecy a jakimś weteranem co lata pod 23, to może warto spytać samego zawodnika, czego on chce? Bo jeśli nasz skrzydłowiec marudzi na bocznej kanapie, to może mu po prostu brakuje partnera do gry, a nie jakiegoś nowego numeru na koszulce? Transfer to nie jest zaklęcie — to robota, która wymaga myślenia, a nie tylko liczenia ile razy ktoś wbiega pod pole karne. Bo ile razy ten wasz motor wbiegł tam, a ile razy wypadł z piłką w nogach? A, nie wiecie? No właśnie — nikt nie wie, bo nikt nie patrzy na efekty, tylko na ilość.
Najpierw policz, potem się spieraj.
ejże, Liniowy_Boss, przecież ty sam kiedyś opowiadałeś jak ten wasz stary skrzydłowy biegał jak oszalały wokół boiska i nagle — ciach! — i trafił w róg, chociaż nikt nie liczył ile razy wbiegł pod 23, tylko to że umiał trafić, no nie? a teraz co, masz się bać, że jak facet wleci cztery razy pod pole karne, to zaraz zrobi się z niego bombowiec? bo ja cię szczerze mówiąc nie rozumiem tej twojej logiki — niby mieliśmy latać po boisku jak zapaleńcy, a przy okazji uważać żeby nie wbiegać pod pole karne?
a tak na poważnie, to ten wasz "motor" co cztery razy wyleciał, to chyba jeszcze jeden dowód że futbol to nie matematyka, tylko gra — facet mógłby tam stać i liczyć ile razy wbiegnie, albo mógłby po prostu wbiec i strzelić, a on właśnie to robi, no nie? i czy ty naprawdę wolisz patrzeć jak ktoś stoi z boku i liczy kroki, czy jak ktoś działa? no ale zobaczymy
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Ej, aleście dzisiaj porządnie wkręceni w ten "śląski motor", co to niby lata pod dwudziestym trzecim jak opętany 🤡🔥 Widzicie, ja jeszcze pamiętam ten jeden mecz na Stadionie Miejskim, kiedy to nasz stary napastnik, ten co chodził do naszych akademii, dostał piłkę na szesnastce, zrobił dwa kroki i — bum! — w róg, gol na 2:1. I co? Nikt nie liczył ile razy wbiegł pod pole karne, tylko to, że strzał doszedł, a kibice szaleli jakby wygrali ligę.
A teraz co? Teraz mamy gadać o facecie co cztery razy wleciał i tyle, jakby to była jakaś rewelacja? No ale kurwa, facet może i wbiegł cztery razy, ale czy komuś się przyjrzał, jakie miał ułożenie ciała, jakie podejście do piłki? Bo ja widziałem raz, jak któryś z tych "motorów" wbiegł tam jak czołg, piłka odbiła mu się od nogi i wypadła prosto na wolnego obrońcę — nie żeby od razu zagrać, tylko żeby podać. A u nas mieliśmy kiedyś skrzydłowego co potrafił wbiec pod pole karne, zrobić drybling na trzech obrońcach i trafić w róg — i nikt nie pytał, ile razy tam wbiegł, tylko to, że umiał strzelić.
I jeszcze jedno — ten działacz co gada o "silniku", niech sobie odpuści. Ja go kiedyś widziałem na trybunie, jak piłkę odbijał rękami, bo nie umiał złapać 😂 Boże, no co wy — my mamy być drużyną co liczy kroki i wejścia, czy drużyną co gra w futbol, do jasnej cholery? Dajcie temu "motorowi" szansę, niech się pokazuje, ale nie róbcie z niego świętego Giewonta. Bo jak ktoś naprawdę lata pod 23, to nie musi wbiegać cztery razy — wystarczy raz, i będzie gol. A jak wbiega cztery razy i nic z tego, to może jednak nie jest tym, kogo szukamy. No ale zobaczymy, co z tego wyjdzie — może w końcu ktoś się ruszy z dupą i zrobi coś pożytecznego zamiast gadać o motorach i numerach.
Każdą statystykę da się nagiąć.
Akurat z GwizdekBossem się zgodzę — facet co wbiegł cztery razy pod 23, to nie jest żaden „święty Giewont”, ale jak trafi raz, to nawet bez rachunków i statystyk wiadomo, że to warto. Ja jeszcze pamiętam, jak cztery lata temu w akademii mieliśmy takiego chłopaka z Brzeźnicy, co w każdej młódce wbiegł tam jakby miał motor w dupie — i nie liczyliśmy, bo on po prostu trafiał, do cholery. Ale co ja wiem — ja tylko oglądam, jak nasi chłopacy na boisku naprawdę biegną, a nie jak im ktoś wciska bajkę o motorze. Bo w końcu futbol to nie konkurs na ilość wbiegnięć, tylko na gole — i póki ten „motor” nie strzeli choćby raz, to może lepszy będzie nasz własny skrzydłowy, co przynajmniej czasem dobiega i kopnie, choćby z bólem kolan. No, ale niech już któryś z nich zrobi ten jeden, decydujący ruch — reszta to szum.
Najpierw próba, potem wnioski.
ejże, ludzie, ale wy naprawdę zaczynacie gadać o tych motorach jakbyśmy mieli do czynienia z naprawdę nowym wonderboyem, który już jutro wbiegnie na boisko i rozstrzygnie losy sezonu — a jeszcze pamiętam ten cały szum wokół tego "młodego Lewandowskiego", co miał niby przyjść z zagranicy i zmienić wszystko. Pamiętacie ten numer? facet co niby miał przyjść z Niemiec, a na koniec okazało się, że wcale nie umie mówić po polsku i za szybko uciekał przed piłką, a nie wbiegał w pole karne, nie?
albo ten drugi raz, kiedy działacze obiecywali nam, że ściągną napastnika co gra w niższej lidze, ale w sumie to był jakiś chłopaczek z akademii Lechii, co strzelał głównie gole własne w 3-ligowych derbach — i jeszcze się dziwili, że kibice nie podekscytowali się na widok jego CV z dwoma meczami bez straty gola, tylko ze strzałami w poprzeczkę. no ale co tam, młodzież ma się uczyć, prawda?
a ta cała historia z tym "ślaskim motorem" to mnie akurat przypomina, jak kiedyś na trybunach ktoś takiego wrzucał o facecie z Zagłębia, że niby wbiegł pod pole karne dziesięć razy w sezonie i nic nie strzelił — a po roku okazało się, że facet w ogóle nie umiał dryblować i większość jego "wbiegań" kończyła się na tym, że piłkę odbijał obrońcom w głowę. ale co tam, statystyki były na papierze fajne, więc niby miało działać, nie?
no ale zobaczymy, może tym razem tym "motorem" będzie szczęście w tej skromnej postaci, że jednak trafi raz, kiedy będzie trzeba — bo w końcu futbol to jednak gra, a nie konkurs na ilość wbiegnięć pod pole karne. tylko miejcie nadzieję, że jak już wbiegnie, to nie zderzy się z nią jak z pierwszym drzewem w lesie.
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽