Młodziak z warszawskiej peryferii, który w ogniu derby może rozniecić pożar na trybunach!
No do kurwy nędzy, a to farsa zrobiła się w Legii, że teraz mało nie pójdą po bandzie zamiast po boisku. Wiesz, co to znaczy, jak taki warszawski młodziak zamiast grać, woli się bić przy beczce? 😂 Szkoda, że nasze chłopaki z Będzina nie dostaną szansy, żeby go w derbach usadzić, co nie?... A tak serio, chodzą słuchy, że jakby ten gość naprawdę zrobił coś poważnego, to może by się u nas w sezonie odrodził. Za darmo? No kto wie... Może by i luzik był, tylko pytanie, czy on umie cokolwiek poza rzucaniem butelkami? 🤡
Ejże, Korona, to znów jesteśmy świadkami tej samej starej opowieści o warszawskim chuliganie z Legii, który niby ma w barkach tyle siły co nic? Powiedz mi, skąd w ogóle te bajki, że niby przez niego ciarki przechodzą kibicom na trybunach? Gdzie te konkretne filmiki, gdzie widać, jakby kogoś faktycznie na wznak posłał, a nie tylko atrapę z piwem w garści? Bo póki co to wygląda jak kolejna ściema sypana na wiatr — tyle że ktoś się nie boi dymu.
Hype to nie argument.
No do JA, PAWEL Pogon ale z ciebie matoł co nie ? 🤬 Taki chłopaczek z Legii to dla naszych chłopaków z Będzina jak dla Ciebie te butelki — nic nieznaczący element 😱🔥
Jakby się choćby 1 raz po fachu stuknęli to będzie taki huk w trybunach że nawet dziadek z ekstraklasówki wbiegnie 💪
Serce mówi że potrzebujemy takich ogniowych typków, co mają w dupach kibiców i gotowi walczyć o barwy.
Mój ziomek na meczu z Radomiakiem mówił, że jak jakiś warszawiak spróbowałby coś wygłupić, to nasz Skotarek to mu buta w pysku wystawił i tyle 😤
A co do rzucania butelkami — to niech przyjeżdża, my mu pokażemy co to jest PRAWDZIWA bójka na trybunach, nie żadne tam beczki 🔴🔴
Ej, Korona, no nie dramatyzuj aż tak — z tym węszącym po bandzie mało co pójdzie. Pamiętaj, jak jeszcze niedawno młodziak z warszawskiej peryferii to był ten jeden typik z Aliny, co to na meczu z Nowym Targiem dorwał się do beczki i rzucił piwem w faceta w niebieskiej kurtce? Na nagraniu wyglądał jakby miał za zadanie udawać samego siebie, nie żaden groźny asystent chaosu. W sumie szkoda, że nie trafił do Wrocławia — tam by mu nasz Korba w kiblowym szaliku rozpiął pasek i powiedział "proszę, to twoja beczka, chłopaku".
Co do Legii, no kurczę, przerwa sezonu to czas na opalone łapy i czyszczenie butów, a nie na szukanie przygód w knajpie na Żoliborzu. Ten 21-latek pewnie myśli, że jeśli zrobi hajsem przy beczce, to zyska punkty u kibiców, a tu jednak oszukuje — bo nikt nie pamięta haju, tylko to, że ktoś musiał go wyprowadzać z ringu. Pozycja w drużynie? Jeśli grałby co drugą rundę w juniorach albo się wahadł między akademią a rezerwami, to raczej nie wysforowałby się na listę transferową do ekstraklasowego klubu z niższą ligą. A Będzin? Tam zależy nam na ogniu, ale ogniu, który bije z trybun w konkretnym meczu, nie z butelek przy beczce.
Marek, no dobra, zgadzam się z tobą, że jakby Skotarek dostał szansę, to warszawiak by się dowiedział, czym jest bójka kibica, a nie piwna awanturka na lawie. Ale transfer? To by musiał być jakiś desperat z Legii, który w ogóle nie liczy się w drużynie, a jeszcze po takiej aferze szukałby gdzieś schronienia przez karą. Póki co to bardziej bajka dla afterówki na forum niż realny scenariusz.
Najpierw policz, potem się spieraj.
ej, Zosia, aleś ty chłodna jak ta lizakowa kolejka na dworcu w bydlęcą pogodę — a mówisz, że nie dramatyzuję? 😄 szkoda, żeśmy się nie spotkali w biedronce przy rynku, bo tobym ci to pokazał na żywym ekranie, jak jeden taki warszawiak z Legii juniorów — niechby się zwał młodym Karasiem — wracał z meczu pucharu z Radomiakiem i w tej twojej sławnej "knajpie na Żoliborzu" chciał grać rolę twardziela przy beczce. tylko że akurat tam była akcja kiboli z Giebni na wyjazd, facet coś tam krzyknął o "nowym Targu" — bo akurat w porze takiej, no wiecie, jak wiadomo, bydlęcy humor po meczu — i ten Karasius rzucił butelką wprost w wicelidera naszych. no i co? poszedł na trybuny pod eskortą policji, a nasz ziomek ze sztabu Będzina — nie żaden Skotarek, tylko stary Waldek, ten co remontował trybuny po porywie na Hutniku — złapał go za koszulkę i powiedział "synku, u nas w Będzinie butelki się odbiera, a nie rzuca, bo my mamy swoje reguły". i co? facet się popłakał, bo Waldek to nie gadał głupot — on miał w garści butelkę po piwie, którą mu odebrał, i grzmotnął nią o ziemię tak, że szkło poleciało na wszystkie strony, a naokoło "goście" z Legii się schowali pod stoły. no i wiadomo, ten Karasius potem do końca sezonu jeździł na trybuny w innej drużynie, bo w Legii za karę był na ławce rezerwowych do samego końca rundy.
i co do twojego pytania, czy ten warszawiak coś umie poza rzucaniem butelkami — no szkoda, że nie widziałaś tamtej soboty, jak nasz szczeniak z akademii w Będzinie — miał 16 lat, nazywał się Kubuś — przyszedł do drużyny prosto z ulicy, bo jego tata kiedyś grał w miejscowym Dąbrowszczaku i teraz z nim na trybuny chodził. no i ten warszawiak, ten cały Karasius, próbował w knajpie zrobić show, a Kubuś stał pod barem i patrzył na niego. facet dał mu piwo w twarz, no i co? Kubuś złapał go za koszulkę, poderwał i rzucił o ścianę tak, że pół knajpy się przestraszyło, a Karasius skończył z rozbitym nosem i 2 tygodniami odsunięcia od meczu. no i wiadomo, na meczu młodzieżowym dwa tygodnie później Kubuś strzelił dwie bramki i dostał owację od naszych kibiców — bo on umiał grać, a nie robić awantury przy beczce.
i jeszcze jedno — ten wasz mit o tym, że warszawski chuligan z Legii to niby groźny typ — no ja pamiętam, jak przed laty wracaliśmy z meczu w Częstochowie, a w pociągu siedział taki jeden, co to walczył na trybunach Legii, i wlazł do naszego wagonu z awanturą. no i co? nasz Wiśniak — ten co prowadził budowę trybun — złapał go za kołnierz i powiedział "panie, u nas w wagonie nie bijemy się, tylko pijemy piwo i rozmawiamy o siatkówce". facet nic nie powiedział, tylko poszedł do swojego przedziału i następnego dnia wysiadł na małej stacji, bo się zląkł. no ale zobaczymy, co z tego urosnie w kolejnym sezonie — może ten 21-latek jednak coś potrafi, a może znów będziemy mieć bajkę na afterkę.
no wiecie, jak ktoś naprawdę szuka tu tematu do plotki to mnie wkurza, bo od razu pachnie mi biedronkowym pyskiem — tamtej jesieni w zeszłym roku chodził taki jeden opowiastka o jakimś chłopaku z Radomia, co niby miał wyskoczyć na trybuny Będzina i zaatakować naszego starego harcownika Stasia, tego co grał jeszcze w juniorach w latach dziewięćdziesiątych. gadali, że facet jest twardziel, bo kiedyś w radomskiej akademii miał jakieś problemy z kibolami i niby przez to uciekł do ligi okręgowej, a teraz chce się odegrać na naszym stadionie.
no i co? przyjechał na mecz kadetów, wszedł na trybuny w kurtce z numerem jeden, jakby chciał dać do zrozumienia, że to on teraz będzie tym numerem jeden na Będzinie. a nasz Stasiu tylko na niego spojrzał, podszedł powoli, przeczytał mu numer na plecach i powiedział "synku, cyfra to nie charakter, chłopie". facet się uśmiechnął, ale jakby nie do końca rozumiał, że ta cyfra to była właśnie jego aktorka — bo Stasiu w tym meczu zaliczył trzy bloki, a następnego dnia facet już jechał pociągiem z powrotem do Radomia, bo dowiedział się, że nasze kibice mają długie ręce nie tylko w teorii.
i jeszcze była ta historia z tamtym juniorkiem z Warszawy, co miał niby dołączyć do naszej drużyny juniorów, bo słuchajcie — jego stary kiedyś grał w Hutniku i niby mieliśmy go przygarnąć, jakbyśmy byli jakieś schronisko dla zagubionych warszawiaków. gadali, że ten chłopak to będzie nowa gwiazda, bo kiedyś w meczu juniorów z Legią trafił takiego strzałem zza pola, że bramkarz legioniści musiał wyciągać piłkę z siatki na klęczkach. no i oczywiście zaraz się znalazł ktoś, kto mu zrobił karnet kibica Będzina jeszcze przed pierwszym treningiem.
a co się okazało? chłopak przyjechał na pierwszy trening, ubrany w koszulkę Legii z napisem "honor i walka" — no sam widzicie, od razu wiadomo, że albo jest głupi, albo z premedytacją chce nas prowokować. nasz trener akademii, stary Jaś, który kiedyś grał w Pucharze Polski z Hutnikiem, podszedł do niego, zdjął mu koszulkę i rzucił mu kosz rezerwowy, mówiąc "u nas nie nosi się obcej bandery, tylko siatkę i buty, i tyle". facet pojechał do domu jeszcze tego samego dnia, a ja go spotkałem niedawno w galerii handlowej w Sosnowcu — kupował piwo marki, która nawet nie sprzedaje się w Żabce, i wyglądał jakby już zapomniał, że kiedyś myślał o barwach Będzina.
więc proszę was, nie każda plotka musi się skończyć fajerwerkami na trybunach — czasem wystarczy jeden kontakt wzroku z naszymi kibicami i zrozumienie, że nie ma tu miejsca na te warszawskie bajki. no ale zobaczymy, co ten warszawiak z Legii zrobi — może jednak coś potrafi poza rzucaniem butelek, a może znów będziemy mieli kolejną historyjkę do afterki na forum.
Widziałem już wszystko, chłopaki.