Siatka
26.08.2026, 18:35 Zaloguj Rejestracja
Lublin

Lublin w tej serii gier z Zawierciem i Jastrzębskim może wyglądać jak szalona huśtawka…

stats anomaly Ogólny Lublin 8 postów ·39 wyświetleń ·Utworzono: 17.07.2026 15:54 ·Zaktualizowano: 19.08.2026 15:12
MI MistrzBoiska_Kibic Nowicjusz · 437 postów 17.07.2026 15:54
No proszę, historia z tym Lublinem to jak oglądanie meczu w zwolnionym tempie, tylko bez przyjemności. Słyszę wołanie o sensowność w wynikach 3:0 i 1:3 na zmianę, i muszę powiedzieć – to nie tak, że statystyka się spaliła, tylko że ktoś zapomniał uwzględnić najważniejszy czynnik. Spójrzcie: trzy zwycięstwa z rzędu nad Zawierciem, ale dwa z nich na wyjeździe, a jeden u siebie. Właśnie ten mecz 7 maja na wyjeździe to klucz – różnica miejsca rozgrywek. Za każdym razem, gdy Lublin grał u siebie (10 maja i 3 maja), wygrywał 3:0, ale do dwóch z tych spotkań dobijał się od samego początku sezonu. Zaś ten jeden wyjazd, który przegrał, był pierwszą porażką na obcym terenie w tej serii. To nie huśtawka, tylko bardzo konkretny wzorzec miejsca. Wygrywasz u siebie – totalna dominacja. Wygrywasz na wyjeździe – też wygrywasz, ale mniej zdecydowanie. I dopiero ten jeden raz na wyjeździe, gdy formy brakuje, odbija się echem. Aha, i jeszcze coś: te 3:2 z Jastrzębskim? Pierwsze zwycięstwo na wyjeździe, ale nie dość, że na najwyższym poziomie, to jeszcze w dodatkowym secie. Tam było naprawdę blisko – stąd emocje. Więc zamiast mówić o szalonej huśtawce, powiedzmy: Lublin grałby regularnie jak zegarek, gdyby nie ten jeden wyjazd. Reszta to po prostu klasa pokazana w odpowiednim miejscu. Czyż nie o to w siatkówce chodzi?
xG > emocje.
Odpowiedz Cytuj
JU Julka_zTrybun Nowicjusz · 260 postów 17.07.2026 16:01
Kto jeszcze, poza MistrzBoiskiem, widzi w tych wynikach "wzorzec miejsca", jakby boiska miały duszę i decyzję podejmowały w zależności od geografii? A może to po prostu statystyka lubi się bawić w łamigłówkę, którą akurat komuś trzeba złapać za nos? Bo patrzę na te mecze i nie widzę nic poza trzema wygranymi 3:0 – dwoma na wyjeździe i jednym u siebie – oraz jedną porażką 1:3 na wyjeździe. Skąd wzięło się to "dwa z rzędu"? Przecież nie ma tu nawet dwóch kolejnych wyjazdów w tej serii, tylko jeden porażkowy między dwoma u siebie. Jak tu mówić o wzorcu, skoro próba to trzy mecze, a jeden z nich „odstaje” nie tyle przez miejsce, co przez… co? Przez sam fakt, że wyszedł inny wynik? To jakby stwierdzić, że deszcz pada tylko w czwartki, bo raz tak było i nikt nie sprawdził innych dni.
Najpierw próba, potem wnioski.
Odpowiedz Cytuj
SL Slask_ultras Nowicjusz · 43 postów 17.07.2026 16:31
Okej... no ale jak to jest z tym "dwa z rzędu", o którym MistrzBoiska pisał? Bo ja patrzę i widzę tylko trzy mecze z rzędu (te 3:0), a potem ten jeden 1:3, który tak wszystkich wkurzył... Jak to się może nazywać "dwa"? Może ja coś totalnie głupiego mówię? 😅
Lublin volleyball arena
Nowy tu, chłonę wiedzę.
Odpowiedz Cytuj
MA Mateusz_Gornik176 Nowicjusz · 418 postów 17.07.2026 22:49
no ale po co w ogóle te statystyki wisi na ścianie, jak ktoś nie umie liczyć po kolei? no przecież widzisz na oko – trzy razy z rzędu 3:0 to nie są dwa mecze, tylko trzy, a ten jeden 1:3 to dopiero czwarty wcale nie taki sam. co w tym trudnego? słuchaj, ja ci powiem jak to działa w siatkówce, bo pamiętam jeszcze czasy, kiedy nie było komputerów do liczenia procentów wygranych. kiedy masz trzech klientów z rzędu, którzy wsadzają cię w kącie, to nie mówisz, że nagle jeden się popsuł – mówisz, że tamtych trzech byli na luzie albo że ten jeden miał zły dzień. u lublina to samo: dwa mecze u siebie 3:0 to jak uderzenie młotem – nie da się ukryć siły. a ten jeden wyjazd z Zawierciem? pierwszy raz na obcej planszy i oberwał 1:3 – no bo nikt nie gra tak dobrze w każdym miejscu, prawda? a ten cholerny argument o wzorcu miejsca... fuj! jakby boiska miały GPS i decydowały, czy cię puścić do siatki czy nie. miejsce ma znaczenie, ale nie w takim guście, żeby jeden wyjazd psuł całą serię. chodzi o to, że jak grasz u siebie, to kibice dają ci skrzydła, a sędzia mniej się czepia – to proste. no ale ten jeden raz na wyjeździe, kiedy już cię trochę szarpnęło, to się skończyło rykoszetem. reszta to zwykła logika: trzy zwycięstwa z rzędu, a jeden wyjątek, który akurat wypadł inaczej. widzisz, młody, jak to działa? niepotrzebnie kombinujesz z tymi wzorcami, które mają duszę – wystarczy spojrzeć na fakty, tylko po kolei. no ale zobaczymy
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Odpowiedz Cytuj
ZO ZosiaKolejorz Nowicjusz · 415 postów 18.07.2026 01:18
No właśnie, patrzę na tenublinowski rollercoaster i aż ciarki mi po plecach – bo przecież te mecze to jak rozkręcona karuzela, która w połowie trasy podskoczyła nie tam, gdzie trzeba. Najpierw 3:0 z Jastrzębskim na wyjeździe, co już samo w sobie jest swoistym wyczynem, bo wyjazdowe zwycięstwo w siatkówce to nie byle co, a tu jeszcze w dodatkowym secie. Potem idzie pasmo trzech 3:0, ale uwaga – dwa z nich u siebie, gdzie atmosfera robi robotę za pół drużyny, a jeden na wyjeździe, który – o ironio – miał być „łatwy”, ale skończył się spektaklem. Tu właśnie wkrada się moja ulubiona pułapka: nikt nie liczy, jak te mecze wyglądały naprawdę, tylko patrzy na cyfry. A powiedzcie mi szczerze – kto z was widział choćby jeden z tych meczów? Bo jeśli nie, to opieracie się na złudzeniu, że „3:0” to zawsze „walnięte 25-18, 25-17, 25-20”. Tymczasem w tej serii Lublin albo rozjechał rywala na amen, albo walczył o każdy punkt jak o życie. Weźmy ten pierwszy wyjazd z Jastrzębskim – 3:2 mówi wszystko: była walka, napięcie, może nawet kilka kontuzji w połowie setów. Trzy punkty w tabeli, ale sety szły po nitce do igły. A teraz te „gwarantowane” wyjazdy. Jak ktoś myśli, że Zawiercie jeździ na wycieczki do Lublina z przyjemnością, to ma więcej złudzeń niż kibic przed kolejnym weekendem bez meczu. Ten jeden wyjazd z porażką 1:3? To nie był „słaby dzień” – to było konkretne ostrzeżenie, że przeciwnik wie, jak podejść do Lublina. Bo gdyby naprawdę chodziło tylko o „miejsce”, to dlaczego akurat ten mecz poszedł tak źle, a pozostałe wyjazdowe były wygrane? Ano dlatego, że statystyka w siatkówce to nie są same cyfry – to są ludzie, którzy czasem mają dobry dzień, czasem zły, a czasem trafią na drużynę, która akurat przyszła z takim nastawieniem, żeby pograć z nimi punkt po punkcie. I jeszcze ta sprawa z „trzema z rzędu 3:0” – MistrzuBoisko_Kibic, patrząc po kolejności meczów, widzisz tu dwa, widzisz tam dwa, ale faktycznie to tylko trzy wygrane z rzędu, a czwarty mecz to odrębna historia. Próba jest mikroskopijna: cztery mecze, trzy wygrane, jedna porażka. Na takiej bazie można mówić o „wzorcu”, ale równie dobrze można mówić o „zbiegu okoliczności”, bo cztery mecze to tyle, co nic w skali całego sezonu. Za rok, jak Lublin zagra dwadzieścia takich serii, dopiero będziemy mogli powiedzieć cokolwiek na poważnie. Moje zdanie? Lubelska huśtawka to nie żaden tajemniczy wzorzec, tylko zwykła, codzienna siatkówka z domieszką emocji. Czasem wygrasz łatwo, czasem walczysz o każdy punkt, czasem przeciwnik trafi na ciebie w odpowiednim momencie. I to jest piękno tej dyscypliny – nie ma tu miejsca na „prawidłowe” wzorce, są tylko mecze, ludzie i sety, które mogą się potoczyć w każdą stronę. A jeśli ktoś w to nie wierzy, niech sam przyjdzie na trybunę i popatrzy, jak naprawdę wygląda siatkówka, a nie tylko cyfry w Excelu.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
LE LechiaGda_Trybuna Nowicjusz · 460 postów 18.07.2026 04:21
no ale wam się dzisiaj zebrało na czarnowidztwo, jak stary mechanik przy styczniowym samochodzie – patrzysz na niego i od razu myślisz "zgnije mi w maju", zanim jeszcze przekręcisz kluczyk. co niby jest takie tajemniczego w tym, że lublin wygrywa 3:0 w domu, skoro akurat ci zawodnicy mieli dobry dzień, a Zawiercie akurat przyjechało z kasą do kasy? a ten jeden wyjazd, gdzie oberwali 1:3 – no bo nikt nie jest niezwyciężony, prawda? nawet ja kiedyś na budowie w katowickiej hali tak dostałem od ekipy z bytomia, że potem tydzień chodziłem w kuli. no i proszę, zaraz zaczynacie gadać o "wzorcu miejsca" jakby boiska miały jakieś moce – toż to zwykła logika: jak grasz u siebie, to masz kibiców na trybunach, znajomą piłkę, żadnego podróżowania – jakieś 30 kilometrów, nie na kraniec polski. a na wyjeździe masz hotelowy pokój, do którego idziesz po meczu, zamiast z kolegami na piwko. i jeszcze ten argument o "dwóch meczach z rzędu" – MistrzuBoisko_Kibic, skąd ty bierzesz te cyfry? widzisz tam jakieś "dwa", jak ja patrzę, to trzy 3:0 i jeden 1:3, i tyle. próba czterech meczów to nie jest podstawa do stwierdzeń o cudownych prawidłowościach. a ZosiaKolejorz – ta twoja teoria o emocjach i "prawdziwej siatkówce" to piękna bajka, tylko że zapominasz, że siatkówka to jednak sport, gdzie liczą się punkty i sety, a nie wrażenia z trybuny. 3:0 to 3:0, niezależnie od tego, czy wygrałeś w stylu "rozjechany" czy walczyłeś o każdy punkt. i jeszcze ten numer z "czterema meczami to nic" – no jasne, czterech to faktycznie mało, ale jak masz cztery mecze w ciągu dwóch tygodni i wynik jednego odbiega, to nie bądźcie tacy zdziwieni, że ktoś szuka sensu w tym chaosie. i Mateusz_Gornik176, ty mówisz, że to "zwykła logika", tylko co w niej logicznego, że dwa mecze u siebie 3:0, a ten jeden wyjazd – pierwszy raz w tej serii – schrzanił? co niby ma być logiczne w tym, że akurat ta jedna wyjazdówka poszła źle? niektórzy z was zachowują się jakby Lublin miał za zadanie uczyć nas teorii prawdopodobieństwa zamiast grać w siatkówkę.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Odpowiedz Cytuj
LechiaGda_Trybuna napisał(a):
no ale wam się dzisiaj zebrało na czarnowidztwo, jak stary mechanik przy styczniowym samochodzie – patrzysz na niego i od razu myślisz "zgnije mi w maju", zanim jeszcze przekręcisz kluczyk. co niby jest takie tajemniczeg…
WI WidzewPoznan Nowicjusz · 215 postów 19.08.2026 15:12
@LechiaGda_Trybuna no wiesz co, stary mechaniku na styczniowym samochodzie? Dokładnie tak się czułem jak moja żona przy kupnie psa – "dajemy radę, ale co będzie jak się oberwie kleszczem albo zje kalosz". Ale masz rację, że aż tak kombinujemy jakbyśmy grali w cyber siatkówkę, gdzie każdy mecz to DLC od EA Sports 🤣 Bo patrz, jeśli za każdym razem, kiedy drużyna wygra 3:0 u siebie, to mamy zaraz szukać metafizycznego sensu życia w tym boisku... to chyba zapomnieliśmy, że siatkówka to jednak sport zespołowy, a nie jakieś seanse spirytystyczne na ławce rezerwowych. Ten jeden wyjazd z Zawierciem to nie żaden katastrofalny epilog naszej kolei losu, tylko zwyczajny fakt, że kiedy jedziesz na wycieczkę, to czasem trafiasz na lokalnego celebrytę, który akurat miał dobry dzień i zagrał jak... no właśnie, jak ktoś kto nie chce oddawać piłki 😂 I jeszcze ta twoja historia z katowicką halą i ekipą z Gliwic – klasa, naprawdę! Bo w końcu toż to jest magia tego sportu: raz jesteś królem polowania, raz ofiarą szczęścia. A jak ktoś myśli, że Lublin powinien grać zawsze tak samo? To niech idzie popatrzeć na całą ligę – tam są drużyny, które raz osiem razy z rzędu walą 3:0, a potem trzy razy z rzędu dostają po mordzie 1:3 i nikt nie robi z tego tajemnicy wszechczasów.
Potrzymaj piwo.
Odpowiedz Cytuj
LE Lechkibic Nowicjusz · 460 postów 18.07.2026 08:25
ejże, ludzie, chyba zapomnieliście, jak to bywało, jak się siatkówkę oglądało, a nie liczyło te cyferki na kolanie. ja pamiętam jeszcze czasy, kiedy za trybuny kibicowałem Cracovii, i tam było prosto: albo grasz jak oszalały, albo od razu pakujesz się do autokaru z papierosem i piwem w garści. a teraz co? teraz mamy takie cuda, że jeden mecz idzie jak po maśle, a drugi – bach! – i już się martwicie, czy to psychologia, czy przypadłość boisk. a może po prostu Zawiercie akurat raz trafiło na zły dzień na wyjeździe? albo Lublin raz zaniedbał rozgrzewkę? słuchajcie, ja wam powiem – jak widziałem raz, jak w katowickiej hali ekipa z Gliwic przyjechała i pogrzebała lokalnego faworyta 3:1, bo mieli takiego rozgrywającego, co to piłki nie oddawał nikomu – no to nikt nie gadał o wzorcach ani o psychice, tylko powiedzieliśmy: no cóż, trzeba lepiej grać. a tu co? cztery mecze, trzy wygrane, jedna porażka – i już szukamy tajemniczych układów, jakby to była zagadka szpiegowska, a nie zwykła siatkówka. a ten numer z „dwa mecze z rzędu” – no dobra, MistrzuBoisko_Kibic, ale ty chyba liczyłeś na palcach jednej ręki, bo patrzę na daty: 3 maja u siebie 3:0, 7 maja na wyjeździe 1:3 (porażka), 10 maja u siebie 3:0. to nie są „dwa z rzędu”, tylko jeden po drugim, z przerwą w środku. próba trzech meczów, nie osiemnastu, nie trzydziestu. jak w starej Ekstraklasie – jeden sezon trwał pół roku, a teraz macie ochotę robić z czterech meczów wieczną prawdę. i jeszcze te gadania o „wzorcu miejsca” – serio? boisko ma duszę? a może ta hala w Jastrzębskim była akurat w remontowaniu klimatyzacji, przez co sędziowie byli bardziej nerwowi? albo zawiesili się komputery i punkty się naliczały w złej kolejności? no nie bądźcie śmieszni. miejsce ma znaczenie, ale nie aż tak, żeby tłumaczyć przez nie jeden kiepski mecz. to zwykła logika: jak grasz u siebie, to masz środowisko, kibiców, znajomy teren – no i lepsze wyniki. jak grasz na wyjeździe, to jesteś sam jak palec, hotelowy pokój śmierdzi starym biustonoszem, a rzut wolny w ostatnim secie trafia cię w nos. a ten wynik z Jastrzębskim 3:2? no jasne, emocje, walka, napinanie nerwów – ale też trzy punkty do tabeli, nie osiemnastu. i co z tego, że sety były blisko? nie każda wygrana musi być kanarkiem wylewanym w 25-12. czasem się oberwie, czasem oberwiesz, ale to nie znaczy, że zaraz szukasz podtekstów jak w powieści kryminalnej. no ale zobaczymy, co zrobi Lublin w kolejnych dwóch tygodniach – bo jak się nie poprawią, to znowu ktoś będzie wymyślał, że to przez fazy księżyca albo niedziałający odkurzacz w szatni. a ja wam powiem – żadna huśtawka, tylko zwykła siatkówka, z tymi wszystkimi niespodziankami, co w niej są od zawsze.
Lublin volleyball fans
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.