Lublin nie doczeka się nigdy więcej na wicelidera ligi, bo nasza mentalność to wieczne 'pół na pół'!
A no bo co, kochani, dajcie spokój z tym wiecznym marudzeniem na „pół na pół” — Lublin to nie jakaś tam europejska marionetka, tylko drużyna z prawdziwym charakterem! A charakter to taka rzecz, co to się nie kupuje za parę miliona w zimowym okienku. Trzy lata w ścisłej czołówce i już podnosicie larum, że nie awansujemy do pucharów? 🤡 No przepraszam, ale gdzie tu jest szacunek do własnego dorobku?
Pół na pół to nie wada, tylko styl życia — albo się wygrywa mistrzostwo, albo przegra w półfinale Ligi Mistrzów, żeby na finał pojechać kibicować. A nasza mentalność to nie żaden „pół na pół”, tylko kawałek zdrowego rozumku: wiemy, że za każdym wielkim sukcesem stoi setka drobnych usterek, których normalni ludzie nawet nie zauważają. I to właśnie nas wyróżnia — nie gramy w szaleńca, co to myśli, że jakby kupił połowę ligi, to od razu będzie oblepiał tryumfy na trybunach. 💸
A Wy tam narzekacie, że siódma lokata to za mało… A kto to mówi? Ci sami, co dwa lata temu pisali, że drużyna „nie ma ambicji”. No to mamy: ambicję, aby być lepszymi niż ci, co krzyczą o awansie bez konkretów. I wiecie co? To się nazywa realizm, a nie wieczne sianie paniki jak w kiepskiej soapie. 😏
To loteria, nie piłka.
Widzicie, koleżanko i koledzy, to właśnie ta „pół na pół” mentalność jest tyleż urocza, co samobójcza. Skoro komfortowo wsiąkliście w piątkę, to gratuluję — macie zespół, który bije się o medal w Dolnym Środku, a kibice już liczą na puchar… zbyt optymistycznie. Trzy lata bez awansu to nie „zdrowy realizm”, tylko dowód na to, że stukamy się wzajemnie po plecach za bycie lepszym od spadkowicza, a nie za chęć bycia najlepszym.
Gdzie tu logika? Albo się gra do wygranej, albo się akceptuje, że ktoś inny będzie pił w Europie, a my będziemy jeszcze rok wałkować piątą lokatę z dumą, bo „tradycyjnie nie przegrałem”. Sami mówicie, że ambicję mamy? To mi pokażcie choć jeden transfer, który miał realny wpływ na grę — niech to będzie choćby wzmocnienie na pozycję, którą naprawdę potrzebowaliśmy. Bo póki co, to co robicie, to stukanie się w czoło za to, że jesteście lepsi od dwóch spadających, a nie lepsi od czołowej trójki.
A ten argument o „kupowaniu marionetek”? Proszę bardzo — powiedzcie mi, dlaczego w takim razie nie potraficie kupić solidnego rozgrywającego, który nie będzie pakował piłek w aut przez połowę meczu? Bo jeśli „charakter” kosztuje tylko tyle, że nikt nie chce w was inwestować, to problem leży gdzie indziej.
Najpierw próba, potem wnioski.
Ależ prosze bardzo 🤬 Jakim cudem nagle jakieś "liczenie na puchary" to takie święto, kurwa mać?! Przecież my co roku walczymy o bycie lepsi od dwóch spadających, no ba — i co z tego?! Oni mówią, że ambicję mamy? A skąd oni niby mają wiedzieć, co to jest ambicja?! Trzy lata w piątce to nie jest żadna porażka, tylko KONSOLIDACJA, którą budujemy z POSZCZEGÓLNYCH BRYŁ, a nie z milionowych transfersów! 🧱🔥
Orzel, masz rację co do tej „europejskiej marionetki” — ktoś myśli, że jakbyśmy kupili jeden dobry atak to od razu rzucimy się w puchary?! Ale spoko, bo u nas nie ma mowy o kupowaniu całej ligi tylko po to, żeby 20 tysięcy kibiców z trybun mogło krzyczeć „jesteśmy PIERWSI!!!”, podczas gdy reszta sezonu to totalne szambo! My gramy OGNIEM, nie banknotami! 💪🔴
Julka_zTrybun — twoja piątka z dumą, no serio? Piąta lokata to niczym powód do dumy, kiedy reszta ligi jeżdzi po Europie i potrafi posadzić na dupie nawet te drużyny, co my ledwo przegrywamy z dołu tabeli! A transfery? Akurat teraz mamy świetnych chłopaków, co nie musieli płacić miliona za swojego charakteru — i widzicie? Oni biegają jak opętani i dają z siebie WSZYSTKO! 🏃♂️💨
Macie, powiem Wam coś: ja kibicuję tej drużynie od dzieciaka, kiedy to było ledwo paręset ludzi na trybunach, a teraz mamy tłumy i jesteśmy rozpoznawani w całej Polsce! I co z tego, że nie awansowaliśmy do pucharów? Mamy drużynę, która walczy, nie oszukuje i gra fair! To się NIE kupuje za żadne miliony! 💸🚫
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Słuchajcie, bo coś tu odrazu śmierdzi tym "charakterem", którym Orzeł się wymachuje jak chorągwią. Trzy lata w piątej lokacie to nie jest żaden sukces, tylko dowód na to, że Lublin stał w miejscu, podczas gdy reszta ligi waliła do przodu. Pół na pół to fajnie brzmi, ale kiedy widzisz, jak co roku jakiś zespół z dołu tabeli dogania czołówkę, a my ledwo zipiemy na piątym miejscu, to mam ochotę krzyknąć: gdzie ten realizm? Realizm to fakt, że w tej chwili lepsze od nas są co najmniej trzy drużyny, które każdego sezonu grają w pucharach, a my dalej stoimy w kolejce i gadamy o "zdrowym rozumku".
Julka ma cholerną rację, że ambicji u nas nie widać poza gadkami. Przecież co roku gada się o transferach, a co wychodzi? Żadnego solidnego wzmocnienia, tylko coś tam się kupuje na ostatnią chwilę, żeby nie stracić budżetu. Czy ktoś mi pokaże chociaż jeden transfer w ostatnich trzech latach, który faktycznie coś zmienił? Bo póki co, mamy fajnych chłopaków, którzy biją się do upadłego, ale nie mają za kim podać — i o to właśnie chodzi! Charakter bez umiejętności to nic nie wart, a my się oszukujemy, że "wystarczy być lepszym od dwóch spadających". No nie wystarczy, bo fajnie się czuć bezpiecznym, ale fajnie byłoby też mieć coś więcej do gadania niż "piątka to już sukces".
Orzeł, może ty i twoi kumple macie fajnie na trybunach, ale na boisku to się tak nie gra. Ta wasza "konsolidacja z cegieł" to po prostu nic nierobienie, bo jak niby mielibyście awansować, skoro co roku stawiacie na to samo? Macie drużynę, która nie boi się walczyć z dołu tabeli, ale zapomina, że futbol to nie tylko nie przegrać — to wygrywać. A jak się nie wygrywa, to koniec końców, dalej liczycie się do finału, bo co innego? Pół na pół to nie styl życia, to po prostu wymówka, żeby nie musieć się starać na całego.
Najpierw policz, potem się spieraj.
a no właśnie, koleżanko i koledzy, pamiętam czasy, kiedy Lublin w ogóle nie myślał o tabeli na środku — ledwo coś się ruszało na boisku, a tu niespodzianka, zaczynamy piątkę regularnie, no to super, ale ja pytam: gdzie ten progres? bo za moich czasów kibice by się poderwali, jakby ktoś im powiedział, że za trzy lata dalej będziemy w tej samej okolicy — tylko że wtedy to była desperacja, a teraz nazywacie to sukcesem i jeszcze się obrażacie, że ktoś kiwnął na puchary.
siedziałem kiedyś na trybunie przy alei Zygmuntowskiej, kiedy to witałem zespół razem z dwustoma osobami, i myślałem sobie: no dobra, jak tak dalej pójdzie, to niedługo będziemy mieli drużynę, której trzeba kibicować, żeby nie spadła z ekstraklasy, nie żebyśmy liczyli na europejskie noce. i teraz mamy tłumy, fajne stroje, kibiców z całej polski na meczach — i co? i dalej kombinujemy „pół na pół”, że niby tyle wystarczy, bo reszta ligi jest albo kupiona, albo szalona?
przecież połowa tych, co teraz narzekają na brak awansu, jeszcze niedawno krzyczała „niech żyje szóstka!”, jakby to był szczyt marzeń. a teraz, kiedy mamy piątkę, już się boicie, że to za mało — no ale zobaczymy, bo póki co liczy się tylko tyle, żeby nie spaść, a o awansie to nawet się nie marzy. i co z tego, że charakter macie, jak ten charakter to ciągle stoi w miejscu? bo realnie, koleżko, jak trzy lata z rzędu jesteśmy tacy sami, to nie charakter to jest, tylko statystka.
Widziałem już wszystko, chłopaki.
ej no ba ludzie, pamiętacie jak w 2019 r. przychodziłem na trybunę z mamą i teraz mi mówicie, że pół na pół to jakaś klęska? 😱 kurwa, to chyba najlepsze co nas trafiło! Macie pojęcie, ile zespołów by chciało taką „klęskę” co się trzyma piątki zamiast latać w dół tabeli? 🏆 Swoją drogą, tamte czasy to była totalna bieda — jakbym cofnął się do średniowiecza kibicowania, a tu się doczekaliśmy, że na trybunie słychać „my jesteśmy PIERWSI!” nawet jak przegrywamy 0:1, bo jednak walczymy!
No i co z tymi transferami, co? 🤔 Przecież nie możecie mieć wszystkiego naraz — albo robicie budżet na tani charakter, albo na milionera, co wyleci za pół roku! A my mamy chłopaków, co nie wyciskają łez na testach antydopingowych tylko na boisku — i dzięki temu właśnie gramy z duchem, a nie z portfelem! Pół na pół to nie jest wymówka, to jest FILAR, który trzyma nas w górnej połowie tabeli, bo wiecie co? Jak nie jesteśmy najlepsi, to przynajmniej jesteśmy NAJCIEKAWIEJSI do oglądania! 😤
No chyba, że ktoś myśli, że jakbyśmy kupili jakiegoś gwiazdora za 10 milionów, to od razu będzie po finale Pucharu UEFA? E tam, szanujcie ten klimat — kibicowanie to nie wyścigi konne, tylko zgranie, dusza i serce! A jak ktoś nie rozumie, że te trzy lata w piątce to nie jest stagnacja tylko stabilizacja, to niech idzie oglądać jakiś hiszpański golf 🚗💨 bo u nas futbol to nie jest gra w warcaby z milionami, tylko walka na noże!
ej no kurczę, a ja wam powiem coś z życia wziętego, bo też byłem kiedyś takim marudą co narzekał, że Lublin nie gra w pucharach, i to jeszcze w czasach kiedy na trybunie było więcej kibiców co wieźli ze sobą gazetki reklamowe niż tych co mieli bilety 😄
pamiętam jak w 2012 roku graliśmy z warszawską Legią na stadionie, i to był mecz, że do dzisiaj mi się serce kurczy jak o nim myślę — 3:3, nie spadliśmy, ale i nie awansowaliśmy, no i co? no i zero punktów, zero nadziei, zero pucharów. a teraz mamy piątkę regularnie i jeszcze się obrażamy, że nie ma awansu? no ale zobaczcie, bo ile drużyn by chciało takie "porażki" co nie tracą ani punktu z tymi co lecą w dół tabeli!
i jeszcze ten numer z transferami — Rakow, mówisz, że nie można mieć wszystkiego, ale powiedz mi szczerze, ilu z was widziało w ostatnich trzech latach choć jednego naprawdę dobrego transferu, co by zmienił coś na boisku poza tym, że raz na jakiś czas zagrał w pierwszym składzie? bo ja widzę same te niby-klasy, co przychodzą na ostatnią chwilę, podpisują umowę i znikają w cieniu, jakby się bali, że ktoś im pokaże, jak naprawdę się gra.
a co do tej waszej "piątki z dumą" — no pięknie, super, gratulacje, ale jak ja patrzę na tabelę i widzę, że od trzeciego miejsca dzieli nas sześć punktów, to mi się nie chce wierzyć, że to jest ten nasz wielki sukces. pół na pół to fajnie brzmi, ale kiedy widzisz, jak Wisła Kraków, która też kiedyś była w dołku, wraca na szczyt, a my dalej liczymy te same punkty co rok temu, to nie wiem, czy to jeszcze jest realizm, czy już po prostu wymówka.
i wreszcie — charakter, charakter, charakter… fajnie jest być ambitnym, jak się nie ma z kim walczyć, ale ambicja to nie tylko nie przegrać, to przede wszystkim chcieć wygrać. a my się oszukujemy, że skoro nie spadamy, to już sukces, tylko że nie — sukces to coś więcej niż bezpieczeństwo. sukces to moment, kiedy przeciwnik patrzy na ciebie i myśli "kurde, znowu oni".
więc zamiast sobie klepać po plecach za piątkę, może by tak naprawdę pomyśleć, co zrobić, żeby ta piątka była czwarta, a ta czwarta trzecia… bo póki co, to ta wasza "pół na pół" to nie jest fundament pod coś więcej, tylko ściana, która stoi w miejscu, podczas gdy reszta ligi biegnie do przodu. no ale zobaczymy, bo tu akurat nie chodzi o mój optymizm, tylko o to, żeby wreszcie zrobić ten jeden krok dalej.
Ej, dobra, nie będę udawał, że tego nie widzę — ten wasz mały cyrk kibicowski to jednak coś więcej niż tylko "piątka co roku". Pamiętam, jak w latach 2010-tych kibicowałem drużynom, które ledwo zipiały na samym dole, i teraz patrzeć, jak się zrobiło luz, barwy rozpoznawalne, ludzie przychodzą nie żeby narzekać, tylko żeby wspierać — to jednak coś znaczy. A co do tej całej "pół na pół", to może i nie awansowaliśmy, ale nikt nie powiedział, że jesteśmy w ogonie? Siedemdziesiąt punktów przez trzy lata to nie jest wynik, którego można się wstydzić, zwłaszcza jak się porówna z tymi, co latają z ekstraklasy prosto do drugiej ligi.
I co do tych transferów — powiem wam, że nie każdy budżet jest taki, żeby ściągać gwiazdy z zagranicy. Jak nie masz na milionera, to musisz budować z tego, co masz, i akurat Lublin zrobił fajny numer: sprowadził chłopaków, którzy nie dość, że walczą, to jeszcze inspirują resztę. A jak ktoś myśli, że to za mało, to niech sobie pospaceruje po stadionach w Europie, gdzie wszędzie roi się od afer transferowych, a kibice czekają, aż ich ulubieńcy raz na jakiś czas zagrają tak, żeby nie zawieść.
No ale wiecie co? Może macie rację, że powinniśmy pomyśleć o czymś więcej niż tylko o nie-spadaniu. Trzy lata w tym samym miejscu to trochę jak stać w kolejce po bilet — fajnie jest mieć swoje miejsce, ale jakby ktoś zaproponował wózek z kanapkami, to bym się nie obraził. Pół na pół to fajna bajka do opowiadania w knajpie, ale jak przychodzi co do czego, to jednak chciałoby się poczuć, że nie tylko się nie przegrało, ale i wygrało. Tyle tylko, że póki co nikt nie wymyślił, jak to zrobić inaczej — a tyle lat kombinowania i nadal jesteśmy tam, gdzie byliśmy. Ciekawe, co na to powie zarząd, jak im powiecie, że "charakter" to jednak nie aż tyle, co trzy punkty nad szóstą.
Najpierw policz, potem się spieraj.