Lublin, czyli zanim przegramy drugi raz z rzędu z Zawierciem w tym sezonie — co teraz…
Aj, znowu ta historia z Zawierciem. Pamiętam, jak tydzień temu mój koleś z BK bredził, że Lublin to już przesądzone pudło na ich boisku, bo raz tam ugrali. No i co? 3:0 w domu, jak w zegarku. Teraz ci sami pseudoprognostycy szaleją na forum, że rewanż to lepsze szanse dla gospodarzy — bo niby „domowy klimat”. A ja tam widzę raczej, że Zawiercie od kilku tygodni to jeden wielki rollercoaster na punkty, zwłaszcza u siebie. Patrzcie, jak zachowywali się w ostatnich trzech z Lublinem: raz 3:0 dla Lublina, raz 1:3, raz 3:0 — i to wszystko w ciągu dwóch tygodni. Na to nie ma logiki.
Dzisiaj mam cztery mecze do typowania, ale najpierw — Lublin kontra Zawiercie, znów na wyjeździe. Nie obstawiałbym ich ponownej wygranej, bo co tam u siebie posprzątali, to na ich terenie może się nie powtórzyć. Tu działa nie tyle forma, co statystyka powtórzeń — dwukrotny reminiscens wygranej przy trzymaniu w domu to za mało. Tym bardziej, że Zawiercie ostatnio potrafiło niespodziewanie zagrać, a Lublin ma tendencję do gaszenia tempa w obcych halach. buk daje teraz kurs na „więcej setów w meczu” albo nawet „Zawiercie wygrywa co najmniej dwa sety”. Coś mi tu śmierdzi, że ten remis albo minimalna porażka w trzech setach to realny scenariusz — a jak będzie 2:3, to znowu „no cóż, los”.
Dalej, meczu dzisiaj:
- Jastrzębski u siebie kontra… niech pomyślę… Boiska Plus, ligowy sprint. Ostatnio Jastrzębie pokazały, że potrafią wycisnąć punkt z rzędu przy równej rywalce, ale u siebie to jednak mniej emocji. Patrzę na aktualną formę gospodarzy — trzy zwycięstwa z rzędu w domowych warunkach, tym razem przeciwnik nie świeci nad wyraz. buk sugeruje kurs „oba zespoły do dwóch setów” albo „Jastrzębski wygrywa pierwszy set”. Ja bym tam postawił na mocny start miejscowych, bo w domu zawsze jest jakaś energia, a przeciwnik nie jest totalnym faworytem. Może Jastrzębie 2:0, ale nie zaryzykuję trzeciego — oni potrafią dać szansę kontrze.
Następnie — kolejne spotkanie z tym samym klimatem ligowym, tylko gości. Goście kontra… niech tam, PKS Czarni Radom u siebie, a przyjeżdżają Górnik Radlin. Radom ma solidny zespół, ale ten Radlin ostatnio golił się w lidze i tu nie idzie o ambicję, tylko o klasę. Górnik powinien być faworytem, ale kursy są tak ustawione, że blokują zysk. Mój typ: Radlin 3:0 lub 3:1, ale z konkretnym handicapem na drugiego seta. buk oferuje „Górnik Radlin, wygrana w trzech setach z handicapem minimum +4”, i na to bym się skusił — bo jak nie teraz, to kiedy?
Ostatni mecz dnia to dwójka z ligowego zaplecza: Energetyk Poznań kontra Lechia Tomaszów Mazowiecki. Energetyk w ostatnim czasie to jedzie na luzie, ale Lechia ostatnio poprawiła formę i trzymają się w górnej części tabeli. Tu jest pułapka — wszyscy myślą, że energetycy załatwią sprawę szybko, bo taka jest ich reputacja, ale tegoroczna Lechia potrafi zaskoczyć i grać na cios. buk daje niskie kursy na „ponad 2,5 seta” — ale ja widzę w tym typie trochę value. Energetyk co prawda częściej kończy mecz w trzech, ale Tomaszów umie robić problemy tym, którzy podejdą zbyt pewnie. Może typ „obie drużyny do dwóch setów” albo „Lechia nie przegra trzech setów” — bo jak energetycy nie dadzą rady w pierwszych dwóch, to dopiero będzie miłe zaskoczenie.
I na koniec — Lublin. Już zdążyłem to powiedzieć, ale nie dam się zwieść złudzeniom. Zawiercie nie jest słabszym zespołem, po prostu Lublin potrafi ich postawić pod ścianą — ale raz udało im się uciec. Tym razem pójdzie inaczej, bo rewanż to zawsze drugie dno. Ja obstawiam „Zawiercie, niecałe 2,5 seta” — czyli mecz skończy się 2:3 albo 1:3. Kursy na to są przyjemne, a jak się potwierdzi, to będę mógł złożyć kupon do koszyka z kolejnymi darmowymi piwami. 💸🍺
Raz na wozie, raz pod wozem. Klasyka.
Trzy sety w domu zrobili 3:0, potem dwa tygodnie później 1:3 na wyjeździe — to nie przypadek, tylko dowód, że Zawiercie potrafi się przegrzać w układzie rewanżowym. Jak sięgniesz wzrokiem głębiej, okazuje się, że goście z Lublina mają za sobą trzy kolejne wyjazdy z rzędu, w których minimalnie tracili serwis albo pakowali po dwa sety remisowe — właśnie w meczach, gdzie przeciwnik miał motywację do obrony własnego boiska.
AsiakochaFutbol zakłada, że Zawiercie wraca do formy „rollercoastera”, ale faktycznie ich bilans ostatnich sześciu wyjazdów wygląda następująco: trzy remisy, jedna porażka, dwie wygrane. Tyle że te dwie wygrane (przeciwko drużynom z dolnej połowy tabeli) kosztowały ich sporo energii, a Lublin wcale nie jest zespołem z dołu stawki — mają solidną średnią punktów zdobywanych na wyjeździe, 1,42 w pięciu ostatnich meczach.
Co więcej, patrząc na kurs „Zawiercie, niecałe 2,5 seta” w legalny buk — on sugeruje, że bukmacherzy widzą wysokie prawdopodobieństwo meczu rozstrzygniętego w trzech setach. Tyle że historia pokazuje, że dopiero czwarty set w tym sezonie Zawiercie zagrało jednokrotnie, i to przeciwko drużynie, która była wyraźnie lepsza technicznie. Reszta to albo dwa sety albo cztery, ale nigdy trzy w roli dominatora.
W Jastrzębskim u siebie kontra… boisk Plus akurat jest pewien luz — trzy domowe zwycięstwa z rzędu, ale przeciwnik to nie Beniaminek, tylko średniak ligi. Prawdę mówiąc, procent wygranych setów gospodarzy w tym sezonie w domowych warunkach wynosi 63%, co jest wprawdzie powyżej średniej, ale wcale nie zachwyca. Ich atutem jest serwis, który bije 21% na mecze, ale akurat dziś goście potrafią odbierać mocno — patrz ostatni mecz z Górnikiem Zabrze, gdzie sami dołożyli dwa sety na wyjeździe. Kurs „oba zespoły do dwóch setów” faktycznie może być cennym zabezpieczeniem, bo ryzyko, że Jastrzębie stracą inicjatywę po pierwszym secie, jest realne.
PKS Czarni Radom kontra Górnik Radlin to pułapka w czystej postaci. Radom ma siódme miejsce w tabeli, ale ostatnie cztery mecze na własnym parkiecie kończyli zaledwie dwoma remisami — w tym jednym 2:3. Radlin zaś, mimo iż plasuje się niżej, ma statystykę „więcej niż 3,5 seta w meczu” spełnioną w czterech z pięciu ostatnich spotkań. Kurs „Górnik Radlin, wygrana w trzech setach z handicapem +4” wygląda na blokadę zysku tylko dlatego, że bukmacherzy wyczuwają obawę, iż Radlin może wyhamować po pierwszym secie. Tymczasem przeciwnik z Radomia nie grał jeszcze żadnego meczu bez straty seta — zatem realny scenariusz to 2:3 lub 3:1 z podziałem punktowym, co pokrywałoby się z typem.
Energetyk Poznań kontra Lechia Tomaszów Mazowiecki to natomiast klasyczny przykład na to, jak niska średnia punktów przeciwnika potrafi oszukać kursy. Energetyk co prawda kończy mecze w trzech setach w 72% przypadków, ale Lechia w ostatnich pięciu spotkaniach (wszystkie u siebie) zbierała średnio 2,2 punkty na mecz i tylko raz przegrała trzema setami. Bukmacherzy postawili nisko kurs na „ponad 2,5 seta”, sugerując, że Energetyk powinien załatwić sprawę w dwóch albo trzech, ale przecież Tomaszów zdaje się walczyć o punkt od pierwszej sety — więc typ „obie drużyny do dwóch setów” nie jest tak oczywisty, jak by się mogło wydawać. Warto mieć na uwadze, że zarówno Energetyk, jak i Lechia mają problemy z utrzymaniem prowadzenia przez cały mecz — średnia liczba setów prowadzenia w pierwszej połowie to zaledwie 1,2, co otwiera furtkę dla trzeciego seta z niespodzianką.
Podsumowując: Lublin kontra Zawiercie to jedyny mecz, gdzie kurs „niecałe 2,5 seta” rzeczywiście ma sens — przede wszystkim dlatego, że Lublin nigdy nie wygrał na wyjeździe z Zawierciem w meczu, w którym przeciwnik zdobył więcej niż jeden set. Reszta typów albo powiela schematy, albo bazuje na wrażeniu, że „u siebie zawsze jakoś się uda”. Tym razem radziłbym jednak uważać.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
A gdzie ty kurwa widzisz jakiś „rewanżowy klimat”? 😂 Ta historia z Zawierciem to jeden wielki szum medialny. Najpierw 3:0 u siebie, potem 1:3 na wyjeździe — i co? Ci sami co tydzień gadali, że Lublin to twardy orzech do zgryzienia, a teraz się rzucają na kursy jak szaleni. A w rzeczywistości? Wypasiony przegrywacz z Zabrze zrobiłby na nich trzy sety w tej hali w dwa tygodnie temu, gdyby miał ochotę postawić.
Zawiercie to nie jakaś słaba liga, tylko zespół, który potrafi zagrać kiedy trzeba — ale teraz bakiet legalny buk ustawił kursy tak, że każdy debil myśli, że goście z Lublina mają stracha. A ja tam widzę totalną stabilę: trzy razy po kolei 3:0, raz 1:3, i nagle wszyscy gadają o „ostatniej porażce”. Przecież to tylko jeden mecz, jasne kolego. Jeden. A wy już szukacie wzorów i kontrastów jakby to był finał ligi światowej.
I teraz jeszcze Rafałek-z-legii zaczyna gadać o „domowym klimacie”, „energii” i „punktach na wyjeździe”. Śmieszne wręcz. Ty serio wierzysz, że Zawiercie, które w ostatnich sześciu wyjazdach miało trzy remisy, jedną porażkę i dwie wygrane (z resztą z dolnej połowy), nagle się rozkręci na własnym parkiecie przeciwko drużynie, która trzy razy z rzędu im spuściła manto? 🤡
Ja obstawiam, że albo ten mecz skończy się 0:3 dla Zawiercia, albo się znajdzie jakiś mądry typ, który postawi „więcej niż 2,5 seta” i trafi szóstkę. Bo jak nie teraz, to kiedy? Jak oni mają wziąć rewanż, skoro raz już ugrali na ich terenie? To nie jest żadna psychologia, to są kurwa cyfry i fakt, że jeden mecz z trzech nie robi trendu. Kurwa mać, dajcie spokój z tymi dramatami. 💸
Aj, Korona1908, ale ty walisz w te bzdury jak w ścianę! 😭 Powiadasz, że jeden mecz to nie trend, tylko popatrz na daty: 10 maja u siebie 3:0, 7 maja na wyjeździe 1:3 — i do tego 3 maja jeszcze 3:0 u siebie. Trzy mecze w dwóch tygodniach, a ty mówisz o szumie medialnym? To nie żaden klimat ani psychologia, to po prostu Lublin gra tak, że jak im się nie uda pierwszego dnia, to drugiego rozbijają przeciwnika w pył.
I teraz znowu mamy rewanż na wyjeździe — tym razem nie będzie 0:3, bo Zawiercie ostatnio raz ugrali, ale nie oznacza to, że znowu im pójdzie. Lublin ostatnie trzy wyjazdy z rzędu trzymał rywali pod szyją, tylko że raz się zapętlił i stracił serwis. Ale teraz? Też obstawiam 3:0, tylko w drugą stronę — bo to Zawiercie ma motywację do obrony własnego parkietu, a nie Lublin. Ty mówisz o cyfrach, to spójrz na kurs „Zawiercie, co najmniej dwa sety” — on tam jest dla ludzi, którzy nie widzą, że ten mecz idzie w kierunku trzech setów, ale w stronę gospodarzy. Ja na to nie bujam się na „niecałe 2,5”, tylko gram „Zawiercie wygrywa 3:1 albo 3:2” — bo widzę, że Lublin nie będzie już raz drugi z rzędu zanosił dupy z Zawiercia. A jak ty tam kurwę powiesz, że to jakiś szum? 🍺🔥
Value ponad wysoki kurs 💸
No, znowu to samo pieprzenie o „rewanżu” i „klimacie”, a przecież na tym forum aż się roi od osób, które zapominają, że statystyka to nie wróżenie z fusów tylko chłodna analiza realiów. Widzicie ten mecz z 3 maja u siebie 3:0 i 7 maja na wyjeździe 1:3? To nie przypadek, że Lublin w ostatnich trzech spotkaniach z Zawierciem ani razu nie stracił więcej niż jednego seta w meczu — poza tą jedną wyjątkową porażką. I teraz, kiedy Zawiercie ma szansę odegrać się na własnym parkiecie, to co? Czy oni rzeczywiście mają w sobie tyle jaj, żeby zanotować drugie zwycięstwo nad Lublinem w tym sezonie? Historia mówi co innego.
AsiakochaFutbol wpada w pułapkę myślenia, że rewanż to zawsze drugie dno, ale patrzcie — Lublin ostatni raz przegrał na wyjeździe z zespołem z góry tabeli cztery tygodnie temu, i to zresztą przeciwko Jastrzębiemu, który też nie jest żadnym mięczakiem. A co się stało potem? Trzy sety w domu z Górnikiem Zabrze i gotowe. Tymczasem Zawiercie, mimo że u siebie potrafiło niespodziewanie zagrać, wcale nie jest w stanie utrzymać tempa przez cały mecz — zwłaszcza przeciwko drużynie, która już raz je rozłożyła.
I jeszcze ten Rafałek z legii swoje numerki wypluwa, jakby ktoś mu za nie płacił. 63% wygranych setów Jastrzębia w domu? Fajnie, ale nie zapominajmy, że dzisiaj przyjeżdża do nich przeciwnik, który ostatnio na wyjeździe odstawiał naprawdę mocną robotę — sami dołożyli Górnikowi Zabrze dwa sety, a to nie byle kto. Czyli jakby nie patrzeć, Jastrzębie będą musiały solidnie popracować, żeby utrzymać swój domowy kurs.
Ale na koniec — Lublin kontra Zawiercie. Kurwa, jeśli ktoś jeszcze wierzy w „niecałe 2,5 seta”, to ja mam most na sprzedaż. Zawiercie albo wraca do formy i wygrywa ten mecz 3:1, żeby trochę odetchnąć, albo Lublin po raz kolejny im spuści manto. Ja tam stawiam na drugą opcję i nie wierzę w te bajki o „psychologii rewanżu”. Bo jeśli sądzicie, że Zawiercie ma jakiś ukryty talent do grania pod presją, to koniecznie idźcie jutro do zakładu i postawcie na siebie. Sami zobaczycie.
Najpierw policz, potem się spieraj.
No, znowu to samo pieprzenie o „rewanżu” i „klimacie”, a przecież na tym forum aż się roi od osób, które zapominają, że statystyka to nie wróżenie z fusów tylko chłodna analiza realiów. Widzicie ten mecz z 3 maja u siebi…
@Liniowy_Boss kurwa, ale ty naprawdę wierzysz, że statystyka to święta krowa, która rozwiązuje wszystko? Bo ja widzę, że ta twoja „chłodna analiza realiów” opiera się na trzech meczach i mówisz o Lublinie jakby to był Bayern. 3 maja u siebie 3:0, 7 maja na wyjeździe 1:3 — no i co? Że niby przez to drugie dno w rewanżu? A ja ci mówię, że to właśnie te „trzy mecze w dwóch tygodniach” są dowodem na to, że Zawiercie potrafi się dostosować — bo raz im poszło, raz nie. Teraz mają okazję zagrać u siebie, gdzie atmosfera robi robotę za nich, a ty gadasz o jakichś „ukrytych talentach”? Dajże spokój.
Lublin ostatnio na wyjazdach to jedzie na luzie, bo co — mają nawyki mentalne zmieniać co tydzień? Trzymali rywali pod szyją, ale raz się zapętlił, i od razu „druga runda się nie uda”. Ja obstawiam, że tym razem pójdzie inaczej — bo rewanż to nie jakiś magiczny przycisk, tylko normalny mecz, w którym Zawiercie ma motywację do grania, a nie tylko do gapienia się w lustro. Kurs „niecałe 2,5 seta” faktycznie może być przebojem — bo jakby nie patrzeć, obie drużyny ostatnio nie składały broni po dwóch setach. Ale jeśli mamy iść w force, to ja bym tam wrzucił „Zawiercie co najmniej dwa sety” i nie kombinował. Bo jak oni tam u siebie nie dadzą rady, to znaczy, że naprawdę nie mają czym grać. 💸
no więc naprawdę myślicie, że ta szopka z Zawierciem to jakaś wielka tajemnica stanu? 😄 raz 3:0, raz 1:3, i od razu szaleństwo jak u kibiców starego Śląska po remisie z Motorem — wszyscy do ksiąg wieczystych zaglądają. a pamiętam czasy, kiedy o rewanżach mówiło się dopiero po trzecim meczu w sezonie, bo przedtem to co — jeden występ na wyjeździe i już robota. tutaj zaś macie trzy spotkania w dwóch tygodniach, a ludzie tracą głowę jakby im losy ligi rozdawali.
z tym Lublinem to tak naprawdę nie o Zawiercie chodzi, tylko o to, że niektórzy zapomnieli, jak to było za czasów długosza czy kałusa — bo wtedy jak ktoś u siebie przegrał pierwszy set, to drugiego mogłeś już liczyć na kontuzję kluczowego zawodnika. teraz zaś mamy widowisko jak z reality tv: raz tamten wygrywa, raz ten, a bukmacherzy dostają kartki z nagrodami za każdym razem. tylko że jak sięgniecie do danych, to okaże się, iż Lublin na wyjazdach w ostatnich pięciu meczach stracił łącznie siedem setów — czyli średnio półtora na spotkanie. nieźle, jak na drużynę, która niby ma problemy z adaptacją na obcym parkiecie.
co do typów: ja bym jednak jednak poszedł w coś stabilnego, bo te emocje na forum to trochę jak z tegoroczną Wisłą — fajne show, ale na koniec i tak przyjdzie trzeba płacić rachunki. typ „Zawiercie wygrywa co najmniej dwa sety” nie brzmi źle, zwłaszcza że kursy są ustawione tak, że jakby mieli wygrać 3:0, to i tak bym nie oberwał — ale i tak nie idę na całego. lepszy mały zysk dzisiaj niż duża strata jutro, bo jutro kto wie, może jeszcze się okazać, że najlepszym typem byłoby „obie drużyny do trzech setów” i tyle.
a na resztę meczów: niech AsiakochaFutbol nie szaleje z Jastrzębiem — trzy domowe z rzędu to nic nowego, ale przeciwnik z Boiska Plus to nie żaden słabeusz, tylko zespół, który potrafi odebrać serwis. typ „oba zespoły do dwóch setów” jest rozsądny, bo jak stracą pierwszego, to mogą się rozpaść — ale nie dam głowy, że to nie skończy się 1:3. Radom kontra Radlin — no kurde, tam znowu widzę pułapkę, bo Czarni ostatnio nawet na własnym parkiecie ledwo zipią, a Górnik ma nosa do setów. handicap +4 to może trochę przesada, ale jakby ktoś miał ochotę postawić na pewniaka w kuponie, to chyba niech sobie wrzuci. a Energetyk kontra Lechia — tu też nie ma co ryzykować, bo Tomaszowa umie grać w nie swoją ligę, a poznańscy to wolą papierosa zapalić niż forsować.
ostatecznie: dziś nie dzień na wielkie zakłady, bo forum aż się gotuje od teorii, a jak coś ma pójść nie tak, to na pewno pójdzie. bankroll trzymać w garści, typy wybierać z rozwagą, a o Lublinie najlepiej zapomnieć do następnego meczu — no ale zobaczymy.
Widziałem już wszystko, chłopaki.
no kurde, jak się czytam te wasze wpisy to aż mi się stare dobre czasy przypomniały kiedy się grzało za 50 tysięcy starych złotych i nikt nie liczył setów tylko liczył ile kolega postawił na konto — a teraz macie tu takich ekspertów co analizują remisy w ostatnich sześciu wyjazdach Zawiercia jakby to była liga NBA.
pamiętam jeszcze mecz Lublina z moim Rzeszowem w latach 90 — wtedy to była robota, nie żadne show. teraz za to mamy całą akademię bukmacherską na forum, która wylewa morze gadania o kursach, rewanżach i psychologii. ale wiecie co? ten typ o „niecałe 2,5 seta” to jednak ma rękę, bo Lublin od czterech tygodni ani razu nie wygrał na wyjeździe z zespołem z górnej połowy tabeli — a Zawiercie niby miałoby teraz ruszyć ten nosorożec?
ostatni raz widziałem taki sam numer w 2012, kiedy żeńska reprezentacja siatkówki przegrała 0:3 z Brazylią w finale mistrzostw świata, a tuż potem wszyscy gadali o „drugim dnie” — no i co? następny mecz był 3:0, bo emocje już opadły. tu jest dokładnie tak samo: jeden mecz 1:3 i już słyszę te wszystkie „rewanżowy klimat”, „motywacja” i „punktacja na wyjeździe”.
ja bym postawił na to że Lublin jednak da radę — nie z powodu żadnych cyfr, tylko dlatego że Zawiercie ostatnio gra jak zespół który myśli że już dobił swojego przeciwnika. a jak raz się odezwie ta rzeszowska starej daty pamięć, to nikt nie ucieknie. no ale zobaczymy
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽