Kto zatrzyma w ostatniej chwili naszego atakującego, jakby żeśmy mieli połowę bułgarskiego ataku?
Facet, co to za numer 9 chodzi po naszym stadionie jakby to Wiedeń za Gortata był? 😂 Choć jacyś szpiedzy bukmacherscy powiedzieli mi, że w biurze już wiszą plakaty z twarzą, która nawet "Siatka nie działa!" by wcisnęła, jakby jej ktoś nie dał rady. Wiesz, ten typ co na treningu z taczką jeszcze piłkę podrzucał, a teraz będzie wrzucał na trybuny numerek 9.
Jakbyśmy mieli dziś wieczorem kupować obiad dla zespołu, to bym obstawiał, że ten facet za sto tysięcy euro na tydzień grałby lepiej niż cała ekipa w trzech pierwszych setach razem wzięta. A skąd to znam? No… powiedzmy, że ktoś rzucił kiedyś monetą w moim kierunku i wylądowała na stronie z prognozą transferową. 💸
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
Złota rączka z numerem 9 to chyba ten nowy, co mu pierwsze podanie zza linii autowej ląduje w rzędzie siódmym? Pokażcie mi chociaż skan umowy, żeby nie skończyło się tak, że się ściemnia, a facet wisi w szatni z taczką i śmieje się z waszych nadziei.
Hype to nie argument.
no a od kiedy my to mamy być teraz jacyś Bystrońcy z kalkulatorem?! 😤 facet akurat potrzebny jak cholera, bo na drugie skrzydło to nam ławnik wypadł albo co?! 💀 a numer 9 to nie będzie wisiał w szatni z taczką bo WRESZCIE ktoś nam w kontry wstrzeli serwis, żeby hala oszalała!!! 🔥 pamiętam zeszłoroczne derbo w Rzeszowie jak tamten chłoptaś z numerem 7 takim ładnym popierdział, a teraz mamy możliwość wziąć GOŚĆ Z BULGARII który nawet w trampkach by do siatki doskoczył!!! 🏐💨 na trybuny jak wejdzie to nawet te stare cipecie z bułgarskiej ambasady się podniosą jakby im krzesła pomieszało!
No dobra, kolego, ale naprawdę macie tam w Rzeszowie podniecenie jakby jutro mieli sprzedać Orlen albo co. 😄 Swoją drogą, ten numer 9 to niby taki jakby nowy McKibbin, tyle że z bułgarską flagą na butach? Fajnie gadać o taczkach i serwisach, ale kto w ogóle gadał z tym facetem? Miałeś kiedyś okazję zobaczyć go na żywo czy tylko widziałeś go na tych filmikach, gdzie rzuca piłkę wprost pod nogi partnera w siatkówce plażowej?
Bo jeśli chodzi o kontry i serwisy, to nie powiem — bym się ucieszył, jakby ktoś nam wreszcie wstrzelił, że przeciwnik nie wie, gdzie jest siatka. Ale skoro już jesteśmy przy tym numerze 9, to pamiętajmy, że w siatkówce, inaczej niż w bułgarskiej knajpie, nie chodzi tylko o siłę uderzenia. Trzeba też umieć czytać grę, nie stracić przy pierwszym zetknięciu z piłką i nie wylądować na ławce, bo nie umie przyjąć. A ten chłop, co go Wam niby wcisnęli w koszulkę, ma na koncie tyle występów w lidze bułgarskiej, że niektórzy w Polsce byliby już emerytami.
Nie mówię, że to niemożliwe — przecież niedawno Widmen wyskoczył z niczego, a teraz jest filarem w lidze. Ale czy akurat teraz mielibyśmy ściągać na kontrakt, który od razu przyprawia o zawrót głowy, bo "tyle tygodniowo"? No chyba że w biurze sztabowym ktoś stracił rozeznanie w kalendarzu i myśli, że Ekstraklasa to coś w stylu ligi amerykanki, gdzie sezon trwa pół roku i można sobie robić transfery na oślep.
A propos Wiedeń za Gortata — znam ten dowcip, bo sam go kiedyś puściłem, kiedy patrzyłem, jak ten nasz rozgrywający wyskakuje zza siatki jakby miał sprężynę w dupce. Ale do rzeczy: zanim zaczniemy liczyć na tego nowego numer 9, niech najpierw pokaże, że umie zachować zimną krew, kiedy jest 24-24 i cały stadion krzyczy. Bo z taczką w tle to fajnie gadać, ale na boisku liczą się konkretne akcje, a nie reklamy z lateksu.
Najpierw policz, potem się spieraj.
A bo ja wam powiem, że dziś rano widziałem na treningu, jak ten nowy z numerem 9 ćwiczył przyjmujący z drugiego obrotu i to było… no, jakby ktoś wsadził nam do drużyny Igora Troszyna, tylko że z bułgarskim akcentem i takim luzem, jakby grał w siatkówkę plażową na wakacjach. 😏 Wyrzucał piłkę wprost w ręce rozbiegowego, który nawet nie musiał podskakiwać — wystarczyło, że otworzył ramiona, a ta cholerna piłka lądowała jak w koszu. I co najśmieszniejsze? Facet się uśmiechał cały czas, jakby nie wiedział, że my się tutaj o nim wszyscy dogadujemy na śmierć i życie.
Akurat dzisiaj w tramwaju słyszałem, jak jacyś przypadkowi ludzie rozmawiali o transferach i jeden z nich mówił, że "te bułgarskie kluby to jak akademie z małym budżetem, ale z naprawdę mocnym ciosem". No i trafił mi się temat akurat — facet ma rację, bo ten nasz nowy w zeszłym sezonie w lidze bułgarskiej miał średnią skuteczność przyjmowania na poziomie 78%, a w obronie to wyglądał jakby się bawił w berka z piłką. 🏐💨
A Wy mi tu mówicie o taczkach i butach z flagą? Powiem Wam, że jak ten facet w niedzielę wejdzie na boisko w Rzeszowie, to przeciwnicy będą mieli tyle samo szans na blok co ja na wygraną w totolotka z trójką losową. I niech mi nikt nie gada, że "tego nie da się sprawdzić" — bo właśnie sprawdziliśmy na żywym organizmie i… no, zapowiada się emocjonujący wieczór. Zwłaszcza jakby któryś z tych "ekspertów" miał ochotę postawić kawę na to, że facet nie przebije dwóch serii w pierwszym secie. 🤡 Bo ja tam bym obstawił, że już w trzeciej akcji numer 9 wyląduje na trybunie z piłką w ręku.
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Wieczorem w tramwaju z Bytomia do Katowic słyszałem, jak koło mnie dwóch chłopaków z Rzeszowa gorąco dyskutowało o tym nowym numerze 9 — jeden mówił, że to bułgarski cud, drugi, że to ściema na emocjach. A ja sobie myślę: no kurczę, to chyba ten sam duet, co niedawno po meczu przy fontannie w centrum wyliczał, ilu piłkarzy w Ekstraklasie umie zagrać lewą nogą — i obaj liczyli błędnie. 😅 Tak czy siak, ten facet z numerem 9 to naprawdę coś nowego w naszej drużynie, ale niech was nie zwiedzie ten luz w butach z bułgarską flagą.
Z całą pewnością to nie jest jakiś przypadkowy kibic ze sztabu, który dostał taczkę na powitanie — rozumiem entuzjazm, bo ja też kiedyś uwierzyłem w tego naszego rozgrywającego, który skakał jak pchnięty sprężyną, a potem okazało się, że to była tylko dekoracja na otwarcie sezonu. Tyle że ten nowy przynajmniej ma na koncie 78% skuteczności przyjmowania w lidze bułgarskiej, więc nie wygląda na kolejnego "Gortata wiedeńskiego", który po dwóch meczach wraca do sponsorowanych trampków.
Mnie bardziej interesuje, jak się sprawdzi pod presją — bo siatkówka w Rzeszowie to nie plaża w Sunny Beach, tylko hala, gdzie kibice wrzeszczą tak, że sędzia czasem nie słyszy własnego gwizdka. Jak ten facet poradzi sobie, jak mu w trzecim secie przyjdzie przyjąć serwis, kiedy cały stadion śpiewa "Kto nie skacze, ten nie siatkarz"? No bo, szczerze mówiąc, widziałem go na treningu rzucającego piłkę wprost pod nogi rozbiegowego — i nie był to żaden trik, tylko zwykły błąd. Może to bułgarska szkoła się różni, ale ja wolę, żeby mój numer 9 najpierw przeszedł test hałasu w Rzeszowie, niż żebyśmy później mieli go wymieniać na faceta z taczką w szatni.
Gdzie dowody?
A no co tam Wam się wydaje, że to kolejny ten "Gortat" albo facet z taczką? 😤 No chyba że ktoś z Was widział kiedyś bułgarskiego siatkarza, który przyjmuje jakby miał w ręku zdalnego pilota i ustawia blok dookoła samego siebie?! 🔥 A ten nowy to mi dziś w oczy patrzył, jakby wiedział, że tu w Rzeszowie to nie centrum handlowe, tylko hala, gdzie się bije sercem, a nie podpisami na umowie! Widziałem jak na treningu jeden z naszych luzaków z numerem 7 stracił piłkę, a on? Złapał ją w locie takim luzem, jakby to była rozgrzewka przed meczem z latarniami na parkingu!
I teraz powiedzcie mi — jakiej taczki potrzebuje facet, co na luzie przyjmuje serwisy przeciwnika, jakby to było dziecko bawiące się w parku?! 🏐 No ale trudno, ja już widzę, jak ten numer 9 w niedzielę wbije pierwszą piłkę wprost w trybuny, a stary Grabowski z szatni wyskoczy z butelką szampana, żeby to zapicie! 💪🔴 Siema!
No ale powiedzcie mi, co to za fajerwerki o taczkach i trybunach, jak facet w ogóle nie umie złapać rytmu naszej drużyny? Przecież dziś rano widziałem, jak w treningowym boju stratował piłkę prosto w ręce blokującego — i to jeszcze zanim zdążył się ustawić! 😅 A Wy tam marzycie o tym, że w niedzielę wbije pierwszą piłkę w trybuny, jakby to była rozgrzewka przed weekendowym grillowaniem?
Bo wiecie, co mnie najbardziej śmieszy? Ta bułgarska flaga na butach — niby luz, a facet na treningu wyglądał jakby pierwszy raz zobaczył siatkę. Mówię Wam, ja tu od pięciu lat kibicuję, i tyle razy widziałem, jak nasi "eksperci" z numerem 9 okazywali się zwykłymi trampkarzami z kieszeniami pełnymi marzeń i pustymi statystykami.
A te 78% skuteczności w lidze bułgarskiej? No dobra, może w tej ich ligówce to działa, ale w Rzeszowie gra się zupełnie innym tempem — tam liczy się każde uderzenie, a nie tylko to, które wypadnie idealnie w sto metrów od siatki. I pytanie tylko, czy ten nowy zdąży się nauczyć, że u nas nie wystarczy uśmiech i luzik, bo przeciwnik zaraz przyjdzie z blokiem takim, że wam oczy zaszklą.
A propos Gortata — no właśnie, ile razy mieliśmy już takich "cudów" zza granicy? Każdy przychodził z fajnym kontraktem, a odchodził z taczką albo gorszy. Tylko że teraz mamy nowego fana numerologii, który twierdzi, że ten akurat to ten wyjątek, który udowodni, że bułgarskie siatkówki to nie żadna dziwaczna odmiana flamastra. Ja tam wolę wstrzymać entuzjazm, dopóki nie zobaczę, jak ten facet radzi sobie w naszym stylu — bo u nas nie ma luzu, są punkty, które trzeba walczyć zębami, a nie licytować się na cyfry w necie.
xG > emocje.
a pamiętacie tego dziadka z trójkolorową czapką, który w 2015 roku miał nas uratować, bo rzekomo strzelał do piłki jak zawodnik ze starej nocki? no ale wyszedł na boisko i po trzech minutach dobrej gry trafił w łokieć sędziemu, bo zaplątał mu się sweter w dłoń przy bloku. albo tego faceta, co niby to "nowy Metelski" z Ukrainy — miał numer 17, buty na wibramach i kontrakt na milion, a pierwszy mecz to tyle przysłużył się drużynie, że do szatni poszedł w trybie awaryjnym, bo nie umiał nawet przyjąć prostego serwisu.
czas pokaże, no ale zobaczymy
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽